Zwycięstwo nad pokusami: Jezus na pustyni
    PodcastEwangelia Mateusza · 4.1-25Odcinek 403 czerwca 2026

    Zwycięstwo nad pokusami: Jezus na pustyni

    Pustynia to miejsce próby, nie opuszczenia. Niech pokusy nie definiują twojej tożsamości, lecz Słowo Boże. Nie szukaj skrótów, lecz posłuszeństwa. Jezus woła: "Pójdź za mną!" To On jest światłem w ciemności.

    Transkrypcja

    Witajcie w podcastie w głąb Ewangelii, w którym rozdział po rozdziale przechodzimy razem przez Ewangelię. Zatrzymujemy się nad jej treścią, nad kontekstem, nad znaczeniem dla takiego naszego codziennego życia. Czytamy Ewangelię z Biblii Tysiąclecia, z wydania piątego, ponieważ jest to najpopularniejszy i najbardziej rozpowszechniony przekład Pisma Świętego w Polsce. Chcę, by ten podcast był bliski każdemu, każdemu chrześcijanowi, temu, który w naszym kraju zna, czyta i słyszy Boże Słowo. Za chwilę odczytamy czwarty rozdział Ewangelii Mateusza. Później zatrzymamy się nad jego przesłaniem, żeby nie tylko zrozumieć tekst, ale przede wszystkim usłyszeć, co Duch Święty chce powiedzieć do Kościoła dzisiaj. Ewangelia według Świętego Mateusza, rozdział czwarty. Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła, a gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego, Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem. Lecz On mu odparł. Napisane jest, nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniki świątyni i rzekł mu, Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół. Jest przecież napisane, aniołom swoim rozkażę o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus. Ale jest napisane także, nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego, Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus. Idź precz szatanie. Jest bowiem napisane, Panu, Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali mu. Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza. Ziemia Zabulona i Ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea Pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. Gdy Jezus przechodził obok jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci. Szymona, zwanego Piotrem i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro, byli bowiem rybakami. I rzekł do nich, pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci. Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w Łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o Królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epiliptyków i paralityków, a on ich uzdrawiał. I szły za nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania. Mateusz, rozdział czwarty, to jest pewien przełomowy rozdział. W tym miejscu, właśnie w tym miejscu, w tym czasie, Jezus jak gdyby wychodzi z ukrycia i rozpoczyna swoją publiczną służbę. Z tym, że zanim pojawią się tłumy, zanim pojawią się uzdrowienia, zanim pojawi się nauczanie, zanim się pojawią pierwsi uczniowie, najpierw pojawia się pustynia, o której już wczoraj przy okazji trzeciego rozdziału wspomniałem. To jest bardzo znaczące. Zanim Syn Boży stanie publicznie wobec ludzi, staje sam wobec przeciwnika. To pokazuje bardzo ważną duchową zasadę. Bardzo często, po wielkich momentach objawienia, przychodzą chwile próby. W rozdziale trzecim Jezus został ochrzczony, niebo się otworzyło, Ojciec przemówił, Duch Święty zstąpił, a zaraz potem pustynia. To jest bardzo życiowe. Bardzo często tak jest, że po chwilach duchowego uniesienia, często przychodzą chwile sprawdzenia. Nie po to, żeby nas zniszczyć, ale żeby ujawnić nam samym, co naprawdę jest w naszym sercu. Mateusz pisze, że Jezus został wyprowadzony przez ducha na pustynię po to, żeby kusił go diabeł. To jest niezwykle głębokie zdanie. Nie chodzi o to, że Duch Święty kusi. Pismo jasne, Bóg nikogo nie kusi do zła. Chodzi o to, że Jezus został wprowadzony w przestrzeń próby, w miejsce konfrontacji. I była to wola Ducha Świętego. Pustynia w Biblii jest miejscem, gdzie wszystko zostaje odsłonięte. Gdzie zostaje odsłonięty człowiek. Tam nie ma maski, tam nie ma rozproszeń, tam nie ma tłumu, tam nie ma wygody. Zostaje człowiek i Bóg. Izrael na pustyni był i tam ujawniły się jego szemrania, jego lęki, jego niewiara. I teraz Jezus również jest na pustyni, ale objawia się jako wierny syn, jako nowy Izrael, jako drugi Adam. Jako ten, który zwycięża tam, gdzie inni wcześniej upadali. Po czterdziestu dniach i nocach Jezus odczuwa głód. To oczywiście podkreśla Jego prawdziwe człowieczeństwo. On nie udawał człowieka. On był człowiekiem. On naprawdę wszedł w nasze doświadczenia, w nasze słabości. Również w nasze zmęczenie, w nasz głód, w naszą presję. To jest bardzo ważne duszpastersko. To po raz kolejny jest podkreślone, że nasz Zbawiciel nie jest daleki od ludzkiego doświadczenia. On zna ciężar. On zna ograniczenia. On zna samotność. On zna presję i napięcie. Człowiek osłabiony fizycznie to jest człowiek, który staje się podatny na pewne pokusy, staje się impulsywny no i ma w pewien sposób zniekształcone myślenie. Nic nowego. Biblia od zawsze to pokazuje. Wróg często przychodzi wtedy, gdy człowiek jest wyczerpany, gdy człowiek jest samotny albo na przykład głodny. Dlatego tak ważne jest duchowe czuwanie. Wielu ludzi dzisiaj nie przegrywa dlatego, że nie kocha Boga, ale dlatego, że lekceważy własną kruchość. Lekceważy to. I teraz zobaczmy na pierwszą pokusę. Szatan mówi, jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem. To nie jest tylko pokusa zaspokojenia głodu. To jest pewien atak na tożsamość Jezusa, na jego relację z Ojcem. Ten atak zaczyna się od słów, jeśli jesteś, jeśli jesteś Synem Bożym. To jest pewne echo Edenu. Wróg zawsze zaczyna od podważenia słowa Boga. Ojciec przed chwilą powiedział nad Jordanem, to jest mój Syn umiłowany. A diabeł przychodzi i mówi, jeśli jesteś Synem Bożym. No i właśnie tak działa pokusa. Ona nie atakuje zachowania. Ona atakuje tożsamość. Ona nie mówi, zrób coś złego. Ona zazwyczaj mówi, czy ty na pewno jesteś tym, kim mówi Bóg. I zobaczcie, jakie to jest prawdziwe dzisiaj. Dzisiaj człowiek żyje właśnie w kryzysie tożsamości. Ludzie próbują zbudować siebie na emocjach, na opinii innych, na seksualności, na osiągnięciach, na jakiejś pozycji społecznej. Kiedy to wszystko się zaczyna chwiać, chwieje się całe życie. A Jezus pokazuje coś odwrotnego. Twoja tożsamość ma być oparta na słowie Ojca, na tym, co powiedział. Bóg. Drugim elementem tej samej pokusy jest chleb bez Ojca. Innymi słowy, użyj swojej mocy, by rozwiązać problem poza wolą Boga. Nie ma nic złego w chlebie. Problem tu nie leży w chlebie, ale leży w niezależności. Szatan proponuje Jezusowi, żeby użył daru nie w posłuszeństwie, ale w swojej autonomii. I zobaczcie, ile razy my robimy podobnie. Nie pytamy, Panie, czego Ty chcesz, ale jak szybko rozwiązać mój problem. Jesteśmy uzależnieni od tzw. natychmiastowej gratyfikacji. Wszystko ma być szybko, ma być wygodnie, ma być bez czekania. A tymczasem Królestwo Boże uczy nas zaufania i cierpliwości. Jezus tutaj odpowiada słowami z Księgi Powtórzonego Prawa. Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. To jest fundamentalna odpowiedź. Człowiek jest czymś więcej niż biologicznym organizmem. Nie żyjemy tylko materią. Żeby żyć, nie wystarczy tylko nakarmić ciało. Jeśli dusza jest pusta, wszystko jest puste. Możesz mieć pełną lodówkę, a mieć pustkę w sercu. Możesz mieć dobrobyt, a jednocześnie być duchowo wyniszczony. Jezus pokazuje, że życie człowieka trwa dzięki zależności od Boga. Kościół zawsze wiedział, że post to nie jest tylko religijna praktyka. To jest szkoła wolności. Ojcowie Kościoła uciekali na pustynię nie dlatego, że nienawidzili świata, ale dlatego, że chcieli nauczyć się, że człowiek nie musi być niewolnikiem swoich impulsów i pragnień. I dziś też to jest bardzo aktualne. Zwłaszcza w tej naszej epoce algorytmów, powiadomień i takiego nieustannego pobudzania przez bodźce naszych pragnień. Kiedy już jesteśmy za tym, diabeł stawia Jezusa na narożniku świątyni i mówi, żeby rzucił się w dół. Nawet cytuję Boże Słowo, dokładnie Psalm 91. To jest ważne, bo okazuje się, że wróg szatan potrafi cytować Biblię. A więc nie wystarczy znać wersety. Trzeba znać Boga. Trzeba znać Jego charakter. Trzeba znać sens Słowa. Szatan proponuje Jezusowi duchowość efektowną, ale nieposłuszną. On mówi tak, pokaż wszystkim spektakl. Zmuś ludzi do zachwytu. Wymuś na Bogu interwencję. I to jest pewna próba zastąpienia wiary tanią sensacją. Jezus na to odpowiada, nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. No i znowu, ilu ludzi dzisiaj szuka nie Boga, ale mocnych przeżyć? Nie prawdy, ale emocji. Nie przemiany serca, ale niezwykłości. Nie krzyża, ale widowiska. Nie spokoju, ale sensacji. Pan Jezus nigdy nie buduje swojej misji na jakiejś takiej taniej spektakularności. Pan Jezus nie manipuluje cudami, nie testuje Ojca, nie udowadnia nikomu na siłę, kim jest. I w historii Kościoła widać, że prawdziwe przebudzenia nie rodziły się nigdy z cyrku. Takiego cyrku religijnego. One się rodziły z pokuty, z modlitwy, ze świętości, ze zwrastowania prawdy. Kiedy czytamy o reformacji, na przykład o Purytanach, to czytamy o tym, że w centrum było Boże Słowo. W centrum była skrucha, w centrum był Chrystus, w centrum było przemienione życie. Bo tam, gdzie w centrum będzie szoł, wcześniej czy później pozostanie pustka i bałagan po tym szoł. I jako charyzmatycy musimy to dobrze usłyszeć. Dobrze usłyszeć. Tak, my wierzymy w działanie Ducha Świętego, wierzymy w Jego moc, wierzymy w dary, wierzymy w uzdrawianie, wierzymy w tą nadprzyrodzoność. Ale prawdziwe działanie Ducha nigdy nie służy cyrkowi, nie służy popisowi człowieka. Duch Święty zawsze wywyższa Chrystusa, a nie usługującego. A tam, gdzie znika bojaźń Boża, bardzo łatwo będzie pomylić namaszczenie z widowiskiem. Później diabeł pokazuje Jezusowi wszystkie królestwa świata, ich przepych. I mówi, dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. To oczywiście najgłębsza z pokus. Bo w gruncie rzeczy jest to taka propozycja skrótu. Otrzymać królestwo bez cierpienia. Otrzymać władzę bez golgoty. Otrzymać koronę, ale bez krzyża. To jest pokusa dla całej ludzkości, bo my chcemy efektu bez procesu. Chcemy zwycięstwa, ale bez posłuszeństwa. Chcemy chwały, ale bez śmierci samych siebie. A Jezus odrzuca taką drogę. Mówi, Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Pokazuje się tu czystość serca Jezusa. Absolutna czystość serca. On nie chce celu osiągniętego przez jakąkolwiek zdradę swojego Ojca. On nie chce sukcesu za cenę bałwochwalstwa. On nie chce panowania, które jest okupione jakimś kompromisem. I zobaczcie, nie każdy kompromis wygląda jak jawny grzech. Czasem wygląda jak taka bardziej skuteczna i szybka metoda. Czasem jak relacja, która pomaga karierze, tylko że ona niszczy duszę. Czasem jak taka kościelna strategia, która przyniesie tłum, ale rozcieńczy Ewangelię. Pytanie nie brzmi czy to działa. Pytanie brzmi czy to jest wierne Bogu. Warto też tu zauważyć, że Jezus zwycięża każdą pokusę przez Boże Słowo. Nie przez emocje. Nie przez siłę swojej osobowości. Nie przez jakieś dyskusje filozoficzne. Przez zakorzenienie w Bożym Słowiu. To bardzo ważne. Bardzo ważne. Chrystus pokazuje absolutny autorytet Pisma. Absolutny. Jednocześnie widzimy tutaj głębię pewnej duchowej walki. Słowo nie jest tylko suchym cytatem. Ono jest mieczem ducha. Jest prawdą wypowiadaną w mocy i w posłuszeństwie. Kiedy odchodzi diabeł, Jezus rozpoczyna publiczne nauczanie. Mateusz podkreśla, że on przenosi się do Galilei, a szczególnie do Kafarnału, żeby się wypełniło prostwo Izajasza o ziemi zabólona i neftalego. O ludzie, który był pogrążony w ciemności, który ujrzał wielkie światła. To jest piękne. Jezus zaczyna służbę nie w centrum prestiżu, ale w regionie, który w tamtych czasach był bardzo marginalizowany. Pogardzany. On był uważany za mniej czysty. I światło przychodzi najpierw tam, gdzie ludzie są świadomi swojego mroku. To jest właśnie dobra nowina dla każdego człowieka, który myśli, że jest za daleko, że jest zabrudny, że jest zbyt pogubiony. Jezus bardzo często zaczyna właśnie tam, gdzie establishment nie spodziewa się niczego wielkiego. Treść zwiastowania Chrystusa jest prosta i mocna. Nawracajcie się, albowiem bliskie jest Królestwo Niebieskie. To jest praktycznie to samo wezwanie, które wcześniej głosił Jan Chrzciciel. To pokazuje nam ciągłość Bożego Planu, tylko teraz Królestwo jest bliskie w jeszcze głębszym sensie, bo to Król stoi pośród ludzi. Przypominam, nawrócenie to nie jest tylko żal za grzechy. To jest zmiana myślenia, kierunku, centrum życia. To jest skierowanie się w stronę Boga. To nie jest kosmetyka starego człowieka. To jest zwrot tego człowieka ku Bogu. Można powiedzieć, że jest to pewna zmiana podstawowej orientacji życia. Człowiek przestaje być orbitą wokół własnego ego, a staje się ukierunkowany na Boga. W naszych czasach to słowo nawrócenie bywa niepopularne. Ono brzmi ostro. Ludzie wolą mówić o jakimś rozwoju, drodze, dojrzewaniu, samopoznaniu. I oczywiście pewne elementy tych pojęć są wartościowe, tylko Ewangelia idzie znacznie głębiej, bo problem człowieka nie polega tylko na tym, że człowiek ma brak wiedzy o sobie. Problem człowieka polega na tym, że jest oddzielony od Boga. Dlatego my nie potrzebujemy korekty. My potrzebujemy odkupienia, zbawienia. W tym pięknym rozdziale czytamy, że Jezus widzi Szymona i Andrzeja. Potem widzi Jakuba i Jana i mówi do nich proste słowa. Pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi. Wsporuszające. Jezus nie mówi tylko uczcie się ode mnie. On mówi pójdźcie za mną. Bo chrześcijaństwo to nie jest tylko nauka, to nie jest jakiś program. Chrześcijaństwo nie zaczyna się od nauki czy od programu. Ono się zaczyna od osoby. Nie od idei, ale od relacji z tą osobą, z Chrystusem. Uczeń to jest ten, kto idzie za mistrzem. Zwróćcie uwagę na kolejność. Pójdźcie za mną, a uczynię was. Czyli najpierw obecność, potem przemiana. Najpierw relacja, a potem misja. Najpierw bycie z Jezusem, a potem działanie dla Jezusa. I to jest ważna korekta. Dla wielu z nas. Czasem próbujemy robić rzeczy dla Boga. Zanim nauczymy się z Nim chodzić. A Pan Jezus nie powołuje nas tylko do aktywności. On powołuje nas przede wszystkim do uczniostwa. Mateusz tutaj podkreśla, że ci ludzie natychmiast zostawili sieć i łódź, a nawet swojego ojca. To nie znaczy, że chrześcijaństwo uczy pogardy dla rodziny albo dla pracy. Nie. Chodzi o priorytety. Kiedy Pan Jezus woła, żadne inne powołanie nie może stać ponad tym. On nie jest dodatkiem. On jest Panem. Priorytety. Augustyn, jeden z takich dla mnie wspaniałych ludzi, uczniów Jezusa Chrystusa. Augustyn musiał zostawić dawny styl życia. Franciszek z Asyżu, bardzo znana postać. On zostawił bogactwo. Wielu z reformatorów musiało zaryzykować swoje pozycje, wypracowane pozycje. Misjonarze dzisiaj bardzo często zostawiają swoje ojczyzny, swoje domy, bo każde prawdziwe pójście za Chrystusem coś kosztuje. To, co człowiek zostawia dla Jezusa, nigdy nie jest większe od tego, co znajduje w Nim. To warto zapamiętać. Na koniec tego rozdziału Mateusz pokazuje szeroki obraz służby Pana Jezusa. Chrystus obchodzi Galileę. Naucza w synagogach. Głosi Ewangelię o Królestwie i uzdrawia wszelkie choroby i słabości. To jest niezwykle ważny obraz pełni służby. Po pierwsze naucza, czyli Pan Jezus kształtuje człowieka, kształtuje umysł. Chrześcijaństwo nie jest antyintelektualne. Wiara nie boi się myślenia. Wiara nie boi się nauki. Wiara nie boi się konfrontacji. Pan Jezus chce odnowić nasz umysł, uporządkować nasze rozumienie Boga, człowieka, grzechu, zbawienia i świata, ale nie odrywa nas od intelektu. Po drugie, Pan Jezus tu głosi Ewangelię Królestwa, a więc nie tylko przekazuje informacje. On proklamuje Bożą Rzeczywistość, która wdarła się w świat. Ewangelia nie jest tylko poradnictwem moralnym albo religijną terapią. To wiadomość. To proklamacja Bożej Rzeczywistości. To wiadomość, że w Chrystusie Bóg działa zbawczo. Po trzecie jest tu wspomniane, że Pan Jezus uzdrawia, bo Królestwo nie przychodzi tylko w słowie. Ono przychodzi także w mocy. Jako charyzmatycy nie musimy uciekać od tego tekstu. Jezus naprawdę uzdrawiał. Jego współczucie dotykało całego człowieka. Ciała, psychiki, całego życia człowieka. Ale ważna jest kolejność. Nauczanie, zwiastowanie, uzdrawianie. Bo moc nie zastępuje prawdy. Moc potwierdza prawdę. Niestety, dzisiaj bardzo wielu chce mieć samą doktrynę bez mocy. Drudzy chcą mieć samą moc bez doktryny. A w Jezusie widzimy połączenie. Jedno i drugie. Prawda i moc. Objawienie i działanie. Słowo i ducha. Bo Kościół potrzebuje obu. Podsumowując. Po pierwsze, bardzo często po duchowych szczytach przychodzi pustynia. Tylko pustynia nie oznacza opuszczenia przez Boga. Czasem właśnie tam najbardziej objawia się wierność Boga. Po drugie, największe bitwy w naszym życiu toczą się o naszą tożsamość. Jeśli nie wiesz kim jesteś w Bogu, będziesz sterowany przez głód akceptacji, przez głód sukcesu i natychmiastowej gratyfikacji. Po trzecie, Słowo Boże jest bronią. Jest mieczem w walce duchowej. Ale nie wystarczy mieć Biblię na półce. Trzeba ją mieć w sercu i na ustach. Po czwarte, nie ma co szukać skrótów. Droga Chrystusa prowadzi przez posłuszeństwo, nie przez kompromis. Po piąte, Jezus nadal dzisiaj woła, pójdź za mną. I uwaga, On nie woła tylko do pastorów, do księży, do misjonarzy, do liderów. On woła do każdego wierzącego. Pytanie brzmi nie tylko czy w Niego wierzysz, ale czy naprawdę za Nim idziesz. Po szóste, Królestwo Boże jest blisko, bo Król przyszedł. To znaczy, że ciemność nie ma ostatniego słowa. Nie ma takiej nocy, do której Chrystus nie mógłby wejść ze swoim światłem. Zza każdej chmury wyjdzie słońce.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora