Wybrani nie z uczynków, lecz z woli Tego, który powołuje
Po ukazaniu cudownej nadziei Ewangelii pojawia się trudne pytanie: czy Boże obietnice są niezawodne? Paweł, poruszony bólem o ludzi bliskich obietnicom, ukazuje Boga jako suwerennego w zbawieniu, które jest darem łaski, nie ludzką zasługą.
Transkrypcja
Witajcie w imieniu Jezusa Chrystusa. Kiedy kończyliśmy ósmy rozdział listu do Rzymian w zeszłym tygodniu, Staliśmy na takim szczycie Ewangelii, czyli na tym szczycie mówiącym o Nowym Narodzeniu. Na szczycie takiej nadziei, gdzie my zmierzamy, jaka jest tego wszystkiego pewność, tego zwycięstwa w Jezusie Chrystusie. Padały takie deklaracje bardzo potężne, że już w zasadzie większych deklaracji w Piśmie Świętych nie ma. czytaliśmy, że nie ma żadnego potępienia, że Duch mieszka w nas, oczywiście w tych nowonarodzonych, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu, że jesteśmy zwycięzcami, że nic nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej. To te kluczowe wersety. Takie najjaśniejsze wersety i najjaśniejszy rozdział tego listu do Rzymia. No i teraz niestety znowu, jak to Paweł ma w zwyczaju, kiedy otworzymy rozdział 9, to zostaniemy delikatnie przygaszeni. I to jest tak mocny rozdział, że zwróćcie uwagę, że Paweł nie zaczyna tego rozdziału od teologii, od doktryny. Ale on zaczyna ten rozdział od łez wylanych nad tym wszystkim, co za chwilę będzie mówił. Zaczyna od takich pięknych słów. Mówię prawdę w Chrystusie, że mam wielki smutek, nieustanny ból w sercu, jeśli dobrze z pamięci przywołuję. Dlaczego? Dlatego, że widzi naród i opowiada o narodzie, który wszystko otrzymał. otrzymał przymierze, otrzymał obietnice, otrzymał prawo, otrzymał świątynie, ojców, patriarchów, Mesjasza nawet przecież ten naród otrzymał. To z tego narodu wywodzi się Mesjasz, a mimo to wielu z tego narodu nie wierzy. No i to musi oczywiście urodzić pewne pytanie, które wisiało nad tym pierwszym kościołem, dlatego Paweł omawia to wszystko, że jeśli Izrael, czyli ten naród przymierza, naród wybrany w większości, Jeśli niecałe to w większości odrzucił Mesjasza, to w takim razie, skoro tak jest, to czy Boże obietnice mogą zawieść? Czy może być tak, że Boży plan się nie spełni z jakiegoś powodu? Czy to wybranie Boże może zostać w jakiś sposób unieważnione? No i to jest tak ważne pytanie i tak poważne pytanie, że Paweł poświęcił w tym liście do Rzymian mu trzy rozdziały. Oczywiście gdy pisał ten list, to nie dzielił go na rozdziały, ale w tym naszym podziale to będą trzy rozdziały. My dzisiaj trzech nie przerobimy. Dlaczego on tyle czasu na to poświęca? Bo gdyby istniała... chociaż najmniejsza jakaś wątpliwość, najmniejsza możliwość, że te Boże obietnice mogą upaść, to ósmy rozdział Listu do Rzymian nie ma żadnego sensu. To stracony czas na analizę tego rozdziału, na dywagację na temat Nowego Narodzenia. Jeśli to Boże wybranie wobec Izraela mogłoby się złamać, to dlaczego moje wybranie? nie miałoby się złamać, albo twoje wybranie, dlaczego by się nie miało złamać. Jeśli ta Boża obietnica, to co On obiecał, nie spełni się, czy nie spełnia się wokół Żydów, to w takim razie jak to się ma spełnić wokół pogan? Jak to uzasadnić? Dlatego ten dziewiąty rozdział, chociaż tam będzie mowa o Izraelu, on nie jest tylko o Izraelu. To jest przede wszystkim rozdział o Bogu, co będziemy dzisiaj analizować. O charakterze Bożym, o suwerenności Bożej w bardzo ważnym temacie, o miłosierdziu Bożym i o planie na to wszystko przez Pana Boga. No i teraz zobaczcie znowu. Siódmy rozdział mówił o tej bezsilności człowieka, o tym, że człowiek jest bezsilny. Ósmy rozdział mówi o zwycięskim życiu w duchu przez narodzenie na nowo. Dziewiąty rozdział będzie mówił, czy mówi, o Bogu, który wybiera i którego planu nikt nie jest w stanie powstrzymać. Bo jeśli zbawienie jest z Boga, a nie z człowieka, to człowiek Tak samo nie może tego zbawienia wyprodukować, jak go zniszczyć, jak go zdewastować, jeśli zbawienie jest z Boga. I to jest w zasadzie odpowiedź na to pytanie, dlaczego jedni wierzą, a inni nie. Paweł nas doprowadzi do takiego miejsca, gdzie zobaczymy, jak to jest w Bożym planie przedstawione. Trudne miejsce, ale konieczne miejsce, żeby pewne rzeczy zrozumieć. Zrozumiemy, że zbawienie zaczyna się w Bogu, że to Bóg wybiera, że to Bóg powołuje, że to Bóg okazuje miłosierdzie, że to Bóg prowadzi historię człowieka i że Bóg jest wierny, nawet gdy człowiekowi nie wychodzi. Jeśli to nie będzie fundamentem naszej wiary, to my nie będziemy rozumieć Ewangelii, nie będziemy rozumieć w ogóle Kościoła, nie będziemy rozumieć Izraela, a na koniec nie będziemy rozumieć samych siebie. Ten dziewiąty rozdział, on się wydaje takim przegaszającym rozdziałem, takim ciemnym rozdziałem, taką jakąś ciemną tajemnicą tej suwerenności Bożej, ale tak naprawdę, gdy go rozebrać, to to jest pewien rozdział mówiący o chwale Bożej, o chwale Bożej, o tej prawdziwej chwale Bożej, gdzie człowiek przestaje być centrum tej historii, gdzie totalnie zostaje wykluczony ze zbawienia humanis, człowiek, Człowiek w centrum, natomiast Bóg jest w centrum tego wszystkiego. Przeczytajmy sobie ten dziewiąty rozdział, do dwudziestego dziewiątego wersetu dzisiaj będziemy analizować. Ja czytam z przekładu warszawskiego. Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, a poświadcza mi to sumienie moje w Duchu Świętym, że mam wielki smutek i nieustanny ból w sercu swoim. Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich krewnych, moich według ciała, Izraelitów, do których należy synostwo i chwała, i przymierza, i nadanie zakonu, i służba Boża, i obietnice, do których należą ojcowie, i z których pochodzi Chrystus według ciała. Ten jest ponad wszystkim Bóg błogosławiony na wieki. Amen. Ale nie jest tak, jakoby miało zawieść Słowo Boże. Albowiem nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem. I nie wszyscy są dziećmi, dlatego że są potomstwem Abrahamowym. Lecz jest tak. Od Izaaka zwać się będzie potomstwo Twoje. To znaczy, że nie dzieci cielesne są dziećmi Bożymi, lecz dzieci obietnicy liczą się za potomstwo. Albowiem tak brzmi słowo obietnicy. W oznaczonym czasie przyjdę i Sara będzie miała syna. Ale nie tylko to, gdyż dotyczy to również Rebeki, która miała dzieci z jednym mężem, praojcem naszym Izaakiem, albowiem kiedy się one jeszcze nie narodziły, ani też nie uczyniły nic dobrego lub złego. Aby utrzymało się w mocy Boże postanowienie wybrania oparte nie na uczynkach, lecz na tym, który powołuje, powiedziano jej, że starszy służyć będzie młodszemu. Jak napisano? Jakuba umiłowałem, a Ezawem wzgardziłem. Cóż wtedy powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy? Bynajmniej. Mówi bowiem do Mojżesza, zmiłuje się nad kim się zmiłuje, a zlituje się nad kim się zlituje. A zatem nie zależy to od woli człowieka, ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego. Mówi bowiem Pismo do Faraona. Na to cię wzbudziłem, aby okazać moc swoją na tobie i aby rozsławiono imię moje po całej ziemi. Zaiste więc nad kim chcę okazuje zmiłowanie, a kogo chcę przywodzi do zatwardziałości. A zatem powiesz mi, czemu jeszcze obwinia? Bo któż może przeciwstawić się jego woli? O człowiecze, kim ty jesteś? że wdajesz się w spór z Bogiem. Czy powie twór do twórcy, czemuś mnie takim uczynił? Albo czy garncaż nie ma władzy nad gliną, żeby z tej samej bryły ulepić jedno naczynie kosztowne, a drugie pospolite? A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i objawić moc swoją, Znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przeznaczone na zagładę, a uczynił tak, aby objawić bogactwo chwały swojej nad naczyniami zmiłowania, które uprzednio przygotował ku chwale. Takimi naczyniami jesteśmy i my, których powołał nie tylko z Żydów, ale i z Pogan. Jak też u Ozerasza mówi, Nie mój lud nazwę moim ludem, i te, która nie była umiłowana, nazwę umiłowaną. I będzie tak, że na tym miejscu, gdzie im powiedziano, nie jesteście ludem moim, nazwani będą synami Boga Żywego. A Izajasz woła nad Izraelem, choćby liczba synów Izraela była jak piasek morski, tylko resztka ocalona będzie. Bo Pan wykona wyrok, rychło i w krótkim czasie na ziemi. I jak przepowiedział Izajasz, gdyby Pan zastępów nie pozostawił nam zarodzi, stalibyśmy się jak Sodoma i bylibyśmy podobni do Gomory. Przeanalizujmy teraz pierwsze pięć wersetów. Pierwsze te słowa w tym rozdziale, w tym dziewiątym rozdziale. Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, poświadcza mi to moje sumienie, wielki smutek i nieustanny ból w sercu swoim. Zobaczcie jeszcze raz. Paweł nie zaczyna od zimnej teologii. On nie przechodzi od razu do trudnego tematu, jakim jest suwerenność Boża. On zaczyna takim płaczem. Wprost tu pisze, że on płacze nad tym, że ma wielki smutek, nieustanny ból w sercu swoim. To jest bardzo ważne. To jest w ogóle też ważna wskazówka dla nas, że zanim powiemy, komuś przede wszystkim, o Bożej suwerenności, o miłosierdziu, o wybraniu, o zatwardziałości, o której też tutaj jest mowa, to musimy zacząć od czegoś bardzo fundamentalnego. Prawda o wybraniu nigdy nie może prowadzić do pychy. Jeżeli prawda o wybraniu kogoś prowadzi do pychy, że ktoś się robi pyszny z tego powodu, że został przez Boga wybrany w myśl tego rozdziału, to nie zrozumiał tej nauki. Prawda o wybraniu powinna nas prowadzić do łez, tak jak apostoł Paweł. On jest doprowadzony do łez tą prawdą o wybraniu. Jeśli ktoś właściwie rozumie dziewiąty rozdział Listu do Rzymian i naukę o wybraniu, o suwerenności, to taki człowiek nie postawi się ponad innymi, on nie będzie czuł się lepszy z tego powodu, że jest wybrany, tylko taki człowiek to jest człowiek, który będzie płakał, który będzie klęczał i wołał, błagał wręcz Boga o zbawienie innych ludzi, o to żeby inni ludzie byli wybrani. Zobaczcie, Paweł tu potwierdza to w takich trzech płaszczyznach. Bo on wie, że to co zaraz będzie tłumaczył, to jest bardzo trudne do przyjęcia. Zresztą niejednokrotnie na przeróżnych grupach domowych, jeszcze pamiętam jak jeździliśmy do Oławy i tam były takie spotkania, to właśnie ten temat wzbudzał największe takie kontrowersje i gdzieś doprowadzał niektórych do niechęci względem tych spotkań. Ten właśnie temat dziewiątego rozdziału tego wybrania, bo to jest bardzo trudny I Paweł tu zaczyna od takiego potrójnego świadectwa. Prawdę mówię w Chrystusie. To jest bardzo ważne. Prawdę mówię w Chrystusie. On cię tu jednoczy z tą prawdą, którą ma w Chrystusie. Nie kłamie. Powtarza, że nie kłamie. Czyli mówi w takiej prostocie. Na pewno mówi prawdę i dodaje ciekawy zwrot, że jest posłuszny w tym Duchowi Świętemu i tego dlatego naucza na ten temat, bo on mówi poświadcza mi to sumienie moje w Duchu Świętym. Więc zobaczcie, on się bardzo przygotowuje do tego tematu. Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię. Muszę to mówić, bo poświadcza mi to moje sumienie w Duchu Świętym. To nie jest język wykładowcy teologii. To jest język człowieka, który Nosi pewien ciężar w sercu, wie, że będzie to kosztować, ale musi to zrobić, ale musi tą doktrynę wyjaśnić. I to jest niezwykłe, bo okazuje się, że nauka o Bożej suwerenności, o wybraniu, o tym trudnym, twardym wybraniu, zaczyna się od współczucia. Paweł współczuje sobie i innym, że on za chwilę przedstawi tą doktrynę. On w trzecim wersecie mówi coś takiego, albo wiemy, ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych moich według ciała. To jest niewyobrażalne, co on tutaj mówi. Niektórzy to wyrywają z kontekstu i uważają, że to jest dowód, że można się tam odłączyć do Chrystusa. To jest wyrwane z kontekstu. To, co Paweł tu mówi, to jest świadek niewyobrażalnego bólu w jego sercu. On mówi, że on by był gotów stać się taki, że on by był gotowy na to, żeby być odłączonym od Chrystusa. Innym słowy byłby gotów ponieść porażkę, przekleństwo w tej historii, gdyby to miało pomóc jego narodowi. Gdyby to było możliwe, że on będzie odłączony od Chrystusa, ale w zamian za to byłby zbawiony cały Izrael, to on byłby gotów wejść w taki układ. Tylko niewyobrażalny przykład, a nie, że można tak zrobić, bo gdyby można było tak zrobić, a Paweł mówi, że gdyby można było tak zrobić, to on by tak zrobił. Natomiast ponieważ nie można tego zrobić, no to on też tego nie robi. I to też nie jest tak, że to jest wyrwane nie wiadomo skąd i Paweł tu przeduchawia i on gdzieś odleciał i się tu ma za nie wiadomo kogo. Nie, to jest echo słów, które padają w Starym Testamencie. Mojżesz tak wołał. Mojżesz tak wołał o swoim narodzie. On mówi do Boga, że jeśli im nie przebaczysz, to wymaż raczej mnie ze swojej księgi. To też nie oznaczało, że można było Mojżesza w tej historii wymazać, tylko to było takie właśnie wołanie za swoim ludem. Mojżesz tak zawołał, Paweł tak zawołał. Przywódcy kościołów tak powinni wołać, że jeśli to ma wszystkich ocalić, to wymaż mnie z tej historii. To jest tego typu zabieg. To jest taka gotowość do ofiary, której nie można złożyć. Nie można jej złożyć, to jest tylko taki przykład. I to jest ważne, bo to pokazuje, że Paweł pomimo tego, że on te doktryny tnie bardzo, że on tutaj nie zezwala na żadne zakręty, on gdy poucza w innych listach swoich tych najbliższych uczniów, Tymoteusza czy Tytusa, no to wprost im mówi, że zabrania im inaczej nauczać. Jest takim twardym człowiekiem, takim mocno trzymającym to wszystko, w ryzach, a jednocześnie pokazuje, że potrafi mówić czy pisać sercem, że on to wszystko przeżywa, że to nie jest dla niego tylko jakaś oschła litera. Dalej czytamy, że Izraelitów, do których należy synostwo i chwała, i przymierza, i nadanie zakonu, i służba Boża, i obietnice, do których należą ojcowie i z których pochodzi Chrystus według ciała. On tu wymienia tak zwane siedem przywilejów Izraela. Do dzisiaj się tak mówi o siedmiu przywilejach Izraela. Synostwo. To jest pierwszy przywilej Izraela. Narodu. Nie pojedynczego człowieka, tylko narodu. Bóg nazwał Izraela swoim synem w Słowie Bożym. I to jest przywilej tego narodu. Synostwo. Chwała. No to tam była ta Boża obecność pośród ludzi. To ten naród Bóg wybrał sobie, żeby objawić swoją chwałę. Przymierza. to tam mamy przymierze z Abrahamem, mamy przymierze z Mojżeszem, mamy przymierze z Dawidem. Tam był nadany zakon, ten czwarty przywilej. Nie byle co, bo przecież to jest prawo nadane prosto z nieba. To jest prawo nieba nadane na ziemi. Służba Boża, tylko tam była możliwa służba Boża, świątynia, kapłaństwo, ofiary, tylko w Izraelu to było możliwe, oboszczone bardzo. obietnice zostały złożone w tym narodzie. Te obietnice, które nas dotyczą, te mesjańskie obietnice, ale też takie narodowe obietnice, duchowe obietnice związane z tą narodowością. No i tam byli tak zwani ojcowie wiary, czy patriarchowie wiary, dziedzice tego narodu. przymierza Boga z tym Izraelem, z takich siedem przywilejów tego narodu. I w końcu największy dar, już nie przywilej, tylko dar dla tego narodu, z których pochodzi Chrystus według ciała. To jest niebywały dar, że z tego narodu wywiódł się Chrystus. Kiedy uczciwie się przyjrzeć historii świata, całego świata, od jego stworzenia, Możemy nawet powiedzieć, że nawet na przyszłość, gdyby spojrzeć i po jego kres, to żaden naród, żaden naród nie otrzymał tyle łaski od Boga, co naród Izraela. Żaden naród tyle łaski nie otrzymał i żaden naród tyle łaski nie otrzymał, nie otrzyma. Bzdurą jest mówienie, że jakikolwiek inny naród, Obojętnie jaki, nawet nasz, Polska będzie jakimś takim faworytem w tej historii. Nie, żaden naród według Biblii nie otrzyma. I nie otrzymał tyle łaski, ile otrzymał Izrael. To jest jego wybrany lud. Czy się to komuś podoba, czy nie? Nie odnoszę się teraz, żeby była jasność do sytuacji geopolitycznej, bo sytuacja geopolityczna jest sytuacją zmienną. Natomiast Słowo Boże jest niezmienne. I odnosić mamy do Słowa Bożego. Żaden naród nie został nigdy tak uprzywilejowany i żaden naród nie będzie nigdy tak uprzywilejowany, jak ten naród wybrany przez Boga. Przypomnę jeszcze raz, to nie ten naród wybrał Boga, tylko Bóg sobie wybrał ten naród. O to chodzi w tym słowie. Żaden naród nie był tak blisko prawdy, którą jest Chrystus, jak ten naród był. I żaden naród, żaden naród poza Izraelem, właśnie jak ten Izrael, nie przeszedł tak blisko, tak blisko obok swojego Mesjasza. I właśnie dlatego Pawła to tak boli. Bo on o tym narodzie przede wszystkim w tym rozdziale mówi. Takie przywileje, taki dar, taka bliskość, takie wybranie i tak wielki ból, że ci ludzie nie są w tej historii. Ten wstęp do tej doktryny Paweł kończy takimi zdumiewającymi wręcz słowami. On to robi tylko kilka razy we wszystkich swoich listach. Taki zabieg. Tu jest właśnie użyty on. Ten jest ponad wszystkim Bóg błogosławiony na wieki. Amen. Ktoś mnie kiedyś zapytał jaki jest dowód na to, gdzie w Biblii jest napisane, że Jezus jest Bogiem. No właśnie tu. No właśnie to są najpotężniejsze słowa i najmocniejsze miejsce w całym Nowym Testamencie, kiedy Chrystus jest nazwany wprost Bogiem błogosławionym na wieki. Więc jeżeli ktoś nigdy wcześniej nie umiał znaleźć, to sobie to podkreślić na żółto, to właśnie w tym miejscu, wprost jest napisane w każdym przekładzie Słowa Bożego, że Chrystus jest Bogiem. Tu jest mowa o Chrystusie? Jest? Jest i jest napisane, ten jest ponad wszystkim, kto? Bóg błogosławiony na wieki. Amen. Więc jeżeli ktoś twierdzi, że w Słowie Bożym nie ma określenia, że Jezus jest Bogiem i kombinuje tam z tym Ewangelią Jana, z pierwszym rozdziałem, z wieloma rzeczami da się wykombinować, tu się nie da wykombinować nic. Tu Paweł wprost pisze, że to jest Bóg błogosławiony na wieki i potwierdza to bardzo ważnym słowem Amen. Wprost. Więc zaczyna od bólu Izraela, kończy ten wstęp uwielbieniem Chrystusa jako Boga na wieki. I to jest cel całego tego rozdziału. Dlatego nie można dojść do wniosku, że Paweł jest jedynym autorem tego listu. Paweł pod natchnieniem Ducha Świętego jest autorem tego listu. Sam Bóg w ten sposób jest autorem tego listu, dlatego że Człowiek nie jest w stanie stworzyć takich słów, takiego połączenia, tak doktrynalnie poukładanych puzli, które w żaden sposób się nie mogą rozłączyć, bo ten wstęp pokazuje wszystko o tym, co będzie dalej. On mówi o tym, że to jest cel tego rozdziału, żeby zobaczyć tragedię ludzkiego odrzucenia, żeby zobaczyć wielkość, Bożego planu i samego Boga i żeby zobaczyć, że wybawienie wszystkich, całego świata zawsze było, jest i będzie w Chrystusie Jezusie, Bogu błogosławionym na wieki. Na bazie też tego wstępu. Jeśli chcemy dotknąć temat wybrania, chcemy poznać ten temat, chcemy nauczać na ten temat, to ta chęć, ona musi płynąć z miłości, z takiej troski o tych zagubionych. Jeżeli nie, to nie jesteśmy gotowi ani do poznawania tej doktryny, ani tym bardziej do jej głoszenia. Druga taka bardzo ważna informacja, Czy się do komuś podoba, czy nie, przywileje duchowe nie gwarantują zbawienia. Izrael miał wszystko. Wszystko miał, każdy przywilej, ale brakowało mu wiary i posłuszeństwa Chrystusowi. I to już można wprost przełożyć na współczesny świat. To, że ktoś się urodził w chrześcijańskim domu, że ma rodziców chrześcijan, dziadków chrześcijan, pradziadków chrześcijan, nic mu nie da. Jeżeli mu braknie prywatnej swojej wiary, jeżeli w jego życiu nie będzie posłuszeństwa Chrystusowi, to nic mu to nie da. Okazuje się, że można być bardzo blisko Mesjasza, bardzo blisko łaski i ominąć Chrystusa w tej historii. No i znowu przekładając to na współczesny czas, można żyć religią, można żyć prawem, można żyć kościołem, a nadal nie być ożywionym duchowo. Ten wstęp też mówi o tym, że miłość, nie jest miłością wtedy, kiedy stoi w sprzeczności do prawdy o objawieniu Bożym. W sensie miłość i twarda prawda na temat objawienia Bożego to musi być ze sobą scementowane Jeżeli tą prawdę pozbawimy miłości, to ona przestaje być prawdą, ale jeżeli tą miłość pozbawimy prawdy, to również przestaje być miłością. No i zbawienie jest darem, darem Bożej łaski. Nie historii, nie kultury, nie pochodzenia, tylko darem od Boga. Od 6 do 13 wersetu moglibyśmy sobie to tak zatytułować, że obietnica Boża nie upadła, Ona nie upadła, ale nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela są Izraelem. I to jest już ważne również dzisiaj. Skoro wielu, jeśli nie większość Izraelitów odrzuciło Mesjasza, to czy to oznacza, że Boże wybranie zawiodło? Że Boża obietnica zawiodła? Jeśli Izrael jest, czy był narodem wybranym, jeśli otrzymał te błogosławieństwa, przymierza, prawo, świątynię, patriarchów, otrzymał dar samego Chrystusa, no jeśli to tak jest, to dlaczego tylu Izraelitów nie uwierzyło i nie wierzy do dzisiaj? Czy to by oznaczało, że Boże Słowo nie działa, że plan Boga gdzieś zawiódł, że diabeł wykiwał Boga w tej historii, że wybranie niczego nie gwarantuje albo że Bóg jest takim Bogiem, który zmienia zdanie. Dziś mówi tak, ale jutro uległ jakiemuś kaprysowi i zmienił zdanie. Ten kaprys ma na imię zawsze człowiek. I Paweł odpowiada tutaj jednym zdaniem, ale nie jest tak, jakoby miało zawieść Słowo Boże. On tu wprost odpowiada, ale nie jest tak, jakoby miało zawieść Słowo Boże. I to jest fundament, którego się warto uchwycić. Boże obietnice, nigdy, nigdy nie zawodzą. Zawodzi czasem ludzka interpretacja Bożych obietnic. Zawodzi czasem, a może nawet często, ludzki pomysł na to, w jaki sposób należy tą obietnicę rozumieć i jak Bóg powinien tą obietnicę zrealizować. Ale sama obietnica, samo Słowo Boże nie zawodzi nigdy. Albowiem nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela są Izraelem. To też taki dynamit, zwłaszcza we współczesnym świecie. Paweł tu mówi tak, że nie każdy Izraelita według ciała jest Izraelitą według ducha. Więc nie wystarczy mieć paszportu. Nie każdy według ciała jest Izraelitą według ducha. I przecież to jest napisane tu wprost. Mało tego, Paweł tu w tych jedenastu wersetach pierwszych, nie każdy potomek Abrahama jest dziedzicem obietnicy. Więc się okazuje, że nawet możesz być z krwi tej, a nie być dziedzicem obietnicy. Inaczej mówiąc przynależność narodowa nie oznacza przynależności duchowej. I to jest niezwykle istotne i to jest wprost napisane w Biblii. Dlatego, że Bóg nie wybiera na podstawie krwi, nie wybiera na podstawie tradycji, nie wybiera na podstawie historii, nie wybiera na podstawie religii, nie wybiera na podstawie pochodzenia, nie wybiera na podstawie narodowej tożsamości, tylko wybiera według swojego upodobania. Takie słowo klucz. Według swojego upodobania, do czego ma pełne prawo. I podaję tu przykłady, Paweł. Nie wszyscy są dziećmi, dlatego że są potomstwem Abrahamowym, lecz jest tak, od Izaaka zwać się będzie potomstwo twoje. Dlaczego Paweł przywołuje Izaaka? No bo Abraham miał dwóch synów, dwóch. Nie lepszego i gorszego, po prostu miał dwóch. Miał Ismaela, który był zrodzony naturalnie i Izaaka, który zrodził się też naturalnie, ale z obietnicy. Miał dwóch synów. Obaj ci synowie byli jego synami według ciała. Obaj mają jego geny i tak dalej, i tak dalej. Ale tylko jeden z tych dwóch synów był dzieckiem obietnicy. I Paweł to wyjaśnia. To znaczy, że nie dzieci cielesne są dziećmi bożymi, lecz dzieci obietnicy liczy się za potomstwo. Czyli co? Nie wystarczy być potomkiem Abrahama, nie wystarczy być obrzezanym, nie wystarczy należeć do narodu Izraela, żeby być dzieckiem Bożym. Dziećmi Bożymi są ci, których Bóg zrodził przez obietnicę, a nie przez naturę, nie przez rodowód. To są dzieci Boże. Paweł idzie jeszcze dalej. Jak komuś mało. A wiem, że ten przykład jest zawsze mało, bo nieraz ten dziewiąty rozdział mieliśmy na tapecie. No to Paweł tu idzie jeszcze dalej i my też oczywiście pójdziemy dalej. No bo można by sobie pomyśleć tak, dobra, Izaak był niezwykłym przypadkiem, bo tam chodziło o syna z obietnicy, ale to jest taki wyjątek. No to Paweł tak jakby uprzedza takie myślenia i mówi tak, dotyczy to również Rebeki, która miała dzieci z jednym mężem. praojcem naszym, Izaakiem. Więc tu już jest wprost. Tam jeszcze można się zasłaniać, że to była Hagar, że to, że tu już kończymy. Dotyczy to również Rebeki, która miała dzieci z jednym mężem, praojcem naszym, Izaakiem. Więc wprost, już nie ma żadnej zasłony, już nie ma się czym zasłaniać przed tym tematem. Tym razem ci synowie mają tą samą matkę, tego samego ojca, przychodzą na świat, w wyniku tego samego łoża. Mało tego, jak gdyby Bóg się uśmiecha w tej historii, oni są bliźniakami, bliźniaki. A jednak Bóg mówi wprost, starszy służyć będzie młodszemu. I Paweł wyjaśnił, albowiem kiedy się one jeszcze nie narodziły, ani też nie uczyniły nic dobrego lub złego, aby utrzymało się w mocy Boże postanowienie wybrania oparte na czym? Nie na uczynkach, lecz na tym, który powołuje." I tu już... i z tym się już nie da zrobić nic, po prostu nic. Jest. Ta sama matka, ten sam ojciec, bliźniaki, przewrócenie porządku, że starszy służyć będzie młodszemu. I wprost Paweł mówi, nie chodzi o uczynki, one się jeszcze nie narodziły, one jeszcze nic nie zrobiły, ani dobrego, ani złego, a już, już jeden był wybrany. Klucz jest jasny. Wybranie poprzedza istnienie. To dowodzi właśnie temu, że Boże Wybranie... wyprzedza, poprzedza istnienie. Ty jesteś wybrany, jeżeli jesteś wybrany, to jesteś wybrany zanim zacząłeś istnieć, zanim się narodziłeś, zanim zrobiłeś coś dobrego lub coś złego. To wybranie nie wynika z uczynków. Jeszcze nie zrobiłeś nic dobrego ani nic złego, a już jesteś wybrany. Ono nie wynika z twojego charakteru, no bo jakie te dzieci miały charakter. One jeszcze nie miały charakteru w tym zrozumieniu takim cielesnym. Nie wynika z żadnego przewidywania, bo przewidując to powinno być trochę odwrotnie. One wynika tylko z jednej rzeczy, z jednej cechy Boga. Z upodobania. Bóg sobie tak upodobał i tyle. Po prostu. Jakkolwiek to brutalne nie jest. Bóg sobie tak upodobał. Takie miał prawo, bo jest Bogiem, tak zrobił, bo tak postanowił, upodobał sobie i koniec. No i Paweł tu mówi, Jakuba umiłowałem. A Ezawem co? Wzgardziłem. Kiedy? Zanim się jeszcze narodzili. Zanim zrobili coś dobrego. Zanim zrobili coś złego. Więc nie można mówić, że Bóg... Wiedział, co one zrobią i dlatego jest to zdanie tutaj, tak by można było mówić, że Bóg przewidział, albo wiedział, że Eza wzgardzi błogosławieństwem, w związku z czym, przewidując te fakty, Paweł w ten sposób pisze, no nie, zanim się narodziły, zanim uczyniły cokolwiek dobrego lub cokolwiek złego. Boże Słowo, Tu jest wprost jakby powiedziane. I to nie jest jakieś emocjonalne stwierdzenie, to nie jest jakaś burza, tylko to jest pewna formuła przymierza. Dlatego to jest umiłować i wzgardzić. Umiłować w świetle słów biblijnych znaczy wybrać i pobogosławić. Natomiast wzgardzić znaczy pozostawić w naturalnym stanie. Żebyśmy to dobrze zrozumieli. Tu nie jest napisane, że tego lubię, a tego nie lubię. tego faworyzuje, a tego, nie wiem, depcze. bo na język polski te słowa są takie trochę niejasne, że no jak byśmy się czuli, gdybyśmy wzięli swoje dzieci i powiedzieli, no te miłuję, a te wzgardzam. No to każdy by popatrzył, to się nawróć, nie? No jak możesz tak robić, że jedno dziecko miłujesz, a drugie wzgardzasz. No a tu sam Bóg mówi, że Jakuba umiłowałem, a Ezawa wzgardziłem. Tylko, że w języku biblijnym umiłować znaczy wybieram i błogosławię, a wzgardzać Nie oznacza potępiać, tylko oznacza zostawiam go w takim stanie jak jest. Dlatego nie do końca się zgadzamy i nie tłumaczymy w naszym zborze i nie idziemy w tę stronę, w stronę takiej twardej, podwójnej predestynacji, czyli takiego stwierdzania, że Bóg wybiera, że ty idziesz do nieba, a ty idziesz do piekła. W myśl mojego zrozumienia teologii jest to o krok za daleko i Biblia tak nie mówi. Biblia mówi, że jednych Bóg wybiera, czyli ich błogosławi, wybiera i błogosławi, a drugich zostawia w naturalnym stanie. A jaki jest naturalny stan? Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, idą do piekła. Ale to nie jest znak równości, że Bóg kogoś wziął, przeniósł do piekła. On go zostawił w naturalnym stanie. Natomiast wybranych pobłogosławił i wyciągnął z tego naturalnego stanu. I to jest ważna różnica w zrozumieniu pewnych rzeczy. To, co w ogóle widzimy tutaj w Izaaku, w Jakubie, to też pokazuje pewną duchową zasadę. że nie według ludzkiego pochodzenia, nie według jakichś zasług, nie według tradycji, nie według kultury, a nawet nie według decyzji człowieka. Tu jest nawet to zdewastowane, że to nie człowiek zdecydował, on jeszcze nic nie zrobił, tym bardziej nie zdecydował. To Bóg wybiera, Bóg błogosławi i Bóg decyduje. Gdyby zbawienie zależało od człowieka, gdyby tak było, to uczciwie analizując wszystko, co Paweł pisze, Izrael byłby zbawiony w całości. Ale zbawienie jest zależne od Boga. Co jeszcze z tego wiemy? Że zbawienie nie jest prawem. Nie jest prawem żadnego człowieka ani żadnego narodu. To jest Boża łaska, to jest Boże powołanie, to nie jest uprawnienie. Żaden człowiek nie jest uprawniony do zbawienia w ten sposób, że sobie rości jakieś pretensje do zbawienia, że na przykład urodził się w domu chrześcijańskim. Tym bardziej żaden naród nie może sobie rościć takiego... takiego prawa, dlatego że zbawienie człowieka jest Bożą łaską i Bożym powołaniem, Bożym wyborem. Oznacza to też, że można być dzieckiem cielesnym, dzieckiem religii, ale nie być dzieckiem obietnicy. Można być naprawdę blisko świątyni, a bardzo daleko od Pana Boga. Oznacza to też, że wiara, żadna wiara czy nikogo wiara nie wynika z pochodzenia, tylko wynika z Bożego działania w sercu człowieka, że to też jest Boży ruch. I oznacza to, że Boże Wybranie nie upadło w tym narodu wybranego, dlatego że nigdy nie zależało od człowieka. Niczego co Bóg postanowił nie odwróci historia ani wola ludzi. Niczego co Bóg postanowił, co Bóg opisał w swoim Słowie. Nic nie odwróci, nie odwróci tego żadna historia i nie odwróci tego żadna ludzka wola. I Paweł to teraz będzie tłumaczył od 14 do 18 wersetu, że to nie człowiek wybiera Boga, tylko Bóg wybiera sobie człowieka, że miłosierdzie Boże nie jest prawem człowieka, nie jest jakimś uprawnieniem człowieka. Czasami tak słychać w niektórych kazaniach, że to się stało jakieś uprawnienie człowieka, że człowiek jest uprawniony do miłosierdzia Bożego. Człowiek nie jest uprawniony do miłosierdzia Bożego, nigdy nie był i nigdy nie będzie. Żaden człowiek nie będzie uprawniony do miłosierdzia Bożego. Miłosierdzie Boże jest wyłącznie aktem woli Bożej. To nie jest żadne moje i Twoje uprawnienie. To jest akt woli Bożej, a nie Twoje prawo. Ty nie masz prawa do Bożego miłosierdzia. To Bóg ma prawo zabić Cię w każdej chwili. To jest akt Jego dobrej woli, Jego woli. I bo po tych przykładach, zobaczcie, Izaka i Jakuba, no to pada te słynne zdanie, cóż wtedy powiemy? Czy w takim razie Bóg jest niesprawiedliwy? No i pada słowo klucz, który już powinniśmy znać, bynajmniej. Już nie będę się powtarzał, co ono oznacza, bo myślę, że już wiemy. Dlaczego my w ogóle tak reagujemy? Że my sobie zadajemy te pytanie, że Paweł wie, że każdy zada to pytanie, Bóg wie, że każdy zada to... Pytanie, bo my jesteśmy do tego przyzwyczajeni, żeby wszystko co się wiąże z Bogiem oceniać według ludzkiej miary, według ludzkiego pomysłu. My niestety tak mamy i będziemy to mieć do końca życia i z tego trzeba się co jakiś czas nawracać. Mówię również o sobie. Co jakiś czas się trzeba z tego upamiętać, bo my mamy taką tendencję, żeby tworzyć Boga na swój obraz. żeby sobie dumać nad Bogiem, myśleć nad Bogiem, interpretować Boga i tworzyć Go na swój obraz, na swoje wyobrażenie. A my powinniśmy iść w dokładnie odwrotnym kierunku. Dokładnie odwrotnym. To siebie mamy dostosowywać do Bożego, do Bożej osoby, do Bożego wyobrażenia. To my mamy się stawać tacy jak On, a nie On tacy jak my. To my mamy być podobni do Niego, a nie kombinować nad atrybutami bożymi według ludzkiego pomysłu. My jesteśmy do tego po prostu przyzwyczajeni, żeby oceniać Boga według takiej swojej ludzkiej miary. Bóg tak zrobi, bo ja bym tak zrobił. To nie jest żaden dowód, że Ty byś coś zrobił, że Ty byś coś postanowił, Ty byś kochał w inny sposób, Ty byś wszystkich wybrał. Być może, ale to nie jest żadna miara. Miarą jest to, co zrobiłby Bóg, a nie to, co my chcielibyśmy, żeby Bóg zrobił. Ja lubię mówić, żeby się nie bawić w adwokata Pana Boga. I Paweł tu mówi, nie wolno ci mierzyć Boga ludzką miarą. Mnajmniej nie możesz tego robić. Łaska. nie jest obowiązkiem Boga względem człowieka. Ona jest łaską. To nie jest tak, że Bóg jest zobowiązany do łaski, że to jest jakiś Boży obowiązek, że Bóg ma obowiązek względem nas okazać nam łaskę. Taka łaska już nie byłaby łaską. To jest łaska, a nie obowiązek. Gdyby to był obowiązek, to byłoby to prawo, a nie łaska. Łaska nie jest prawem człowieka względem Boga. My nie mamy żadnego prawa do tej łaski. Ona jest niezasłużona. Ona jest troszkę bezprawna. W sensie my na nią naprawdę nie zasługujemy. Łaska jest tylko i wyłącznie aktem Bożej decyzji względem człowieka, a nie roszczeniem człowieka względem Boga. To jest niezwykle ważne, no i to jest przeogromna różnica pomiędzy ludźmi w kościołach ewangelicznie wierzących. Dlatego, że niektórzy dokładnie tak wierzą, że łaska jest obowiązkiem Boga, że jeżeli Ty się zwrócisz do Boga, to Bóg musi okazać Ci łaskę, rozumieją, że to jest jakieś prawo człowieka, że człowiek ma takie prawo to zrobić, wybrać Pana Boga, no i ostatecznie, że to jest w ogóle decyzja człowieka, że to człowiek decyduje się uwierzyć w Jezusa, człowiek decyduje się iść za Jezusem, człowiek decyduje się narodzić na nowo, czy też upamiętać. Tymczasem Biblia naucza dokładnie odwrotnie. Miłosierdzie Boga nie zależy od człowieka i nie za wiele ma wspólnego z wolą człowieka. Tutaj Paweł cytuje znowu z Mojżeszowych. Zmiłuje się nad kim się zmiłuje, a zlituje się nad kim się zlituje. To są słowa Boga do Mojżesza zaraz po tej historii ze Złotym Cielcem. Tam te słowa padają, tu przywołuje tą historię. Więc co tam się wydarzyło w tej historii? Wszyscy mniej więcej wiemy, że kiedy Mojżesz poszedł i długo mu się zeszło, no to tam wpadli na pomysł. Wcale nie jakiś przeraźliwy pomysł, bo jaka była intencja tych ludzi? Dobra była intencja. Zróbmy sobie Boga i uczcimy Go. Zróbmy sobie obraz Boga i uczcimy Go. Nie brali byle jakiego obrazu, tylko to naprawdę logiczne było, co oni zrobili. W ogóle poświęcili swoje kosztowności, swój majątek, więc chcieli go dobrze uczcić. Wydawałoby się, że wszystko jest okej. Ulali sobie tego woła. Czemu woła? Bo to był wół, który symbolizował wyjście tych ludzi z Egiptu. No co w tym złego tak naprawdę, tak po ludzku? Nic, poza tym, że Bogu się to nie podobało, że Bóg sobie tak nie życzył i im to powiedział. I ten lud zasłużył na sąd, bo złamał Boże postanowienie, bo zrobił nie tak, jak Bóg chce. Ten lud nie ma nic na swoją obronę, bo to, co wszystko ja teraz powiedziałem, to jest ludzki pomysł. Natomiast Bóg wyraźnie powiedział, żeby tego nie robić. I koniec. I tutaj znowu przenieśmy do nas współczesne czasy. Co z tego, że ktoś ma dobre intencje i szczere serce i zdarte kolana i nie wiadomo co jeszcze w tych różnych procesjach, pielgrzymkach i w ogóle. Co z tego? To w ogóle nie ma znaczenia. Bóg sobie nie życzy. Wracamy do tamtej historii. Lud zasłużył sobie na sąd, bo z nimi nam łatwiej niż ze współczesnymi. zasłużył sobie na sąd, nic nie ma na swoją obronę, a jednak Bóg mówi, zrobię co chcę, dam komu chcę, okażę łaskę jak zechcę. Zmiłuję się nad kim się zmiłuję, a zlituję się nad kim się zlituję. Czemu? Bo jego miłosierdzie jest suwerenne. Suwerenne. On po prostu tak robi. Miłuje się nad kim się miłuje, lituje się nad kim się lituje, bez względu na ludzki pomysł w tej historii. Miłosierdzie Boże nie jest wymuszone, nie jest zapracowane, jest suwerenne. Bo jeśli Bóg musi okazać człowiekowi miłosierdzie, jeśli musi to zrobić, to już nie jest miłosierdzie. To już nie te słowo. to by było jakieś prawo, jakaś sprawiedliwość, jakiś obowiązek, a nie miłosierdzie. Miłosierdzie jest wtedy, kiedy ja nie muszę okazać tego miłosierdzia, a je okazuje. Tylko wtedy mamy do czynienia z miłosierdziem. Jeżeli coś jest sprawiedliwe względem ciebie, miarą ludzką, coś zrobiłeś i sprawiedliwie cię teraz potraktuję, to cię sprawiedliwie potraktowałem, ale to nie jest miłosierdzie. Miłosierdzie jest wtedy, kiedy ja tego nie muszę zrobić, Nic na to nie wskazuje, że powinienem to zrobić, a jednak to robię. To jest miłosierdzie. Tylko wtedy, jeśli Bóg musi okazać miłosierdzie, to już nie jest Bogiem miłosiernym, tylko jest Bogiem spełniającym obowiązki. Nie byłoby tragicznie, ale nie jest to nauczanie biblijne. Miłosierdzie z definicji nigdy nie jest i nie będzie obowiązkiem. Szesnasty werset. A zatem nie zależy to od woli człowieka ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego. Znowu, może jedno z najważniejszych zdań. Paweł tu wali bez znieczulenia po prostu. W całą naszą dumę, w całe nasze poczucie godności, we wszystkie nasze starania, we wszystko. On tu wprost uderza w serce człowieka. On tu mówi, że zbawienie. Nie zależy od decyzji, nie zależy od woli, nie zależy od determinacji, nie zależy od moralności, nie zależy od uczynków religijnych, nie zależy od pochodzenia, od historii, od narodu, od niczego nie zależy. Decyzja człowieka nie jest źródłem zbawienia. Nie zależy to od woli człowieka, nie zależy. ani od woli, ani od żadnych zabiegów". W tych dwóch słowach jest wszystko, co możesz wymyślać. Bo wszystko, cokolwiek teraz nie powiesz, będzie albo twoją wolą, albo twoim zabiegiem. I Paweł w to uderza i mówi, ale to nie zależy ani od twojej woli, ani od twoich zabiegów. I mówi zależy to wyłącznie od zmiłowania Bożego. To jest owoc działania Bożej łaski. Tylko i wyłącznie. A więc zbawienie nie zaczyna się w woli człowieka, nie zaczyna się w zabiegach człowieka, tylko zaczyna się w Bogu. Tylko w Bogu zaczyna się zbawienie człowieka. No i teraz Paweł jeszcze bardziej potnie tą historię i nasze serca. Bo Bóg jest suwerenny zarówno w okazywaniu łaski, jak i w tym pozostawieniu w naturalnym stanie, a nawet w zatwardzeniu człowieka w tym naturalnym stanie. Tu sobie pozwolę być mądrzejszy niż Paweł przez moment. Mówi bowiem Pismo do Faraona, na to cię wzbudziłem, aby okazać moc swoją na tobie i aby rozsławiono imię moje po całej ziemi. Ja gdybym pisał ten list, ale wytłumaczę dlaczego Paweł wykorzystał ten przykład, a nie ten, który ja bym wykorzystał. Ja bym wspomniał o synu Faraona. O synu Faraona, o tym pierworodnym synu, bo ten to dopiero nic nie zrobił. Ten to dopiero ciężko w tej historii. On po prostu zmarł w wyniku decyzji Faraona, syn pierworodny, ostatnia plaga. Tu to w ogóle jakby jest pełen odjazd, taki po ludzku. No co ten biedny chłopczyk zrobił w tej historii? Tylko tyle zrobił, że był synem Faraona. Faraon nafikał, no i plaga, i bach, i pozamiatane. Ale Paweł tu nie idzie w tą stronę, on tu bardzo... Zero jakby ludzkiej logiki, zero właśnie bycia adwokatem Pana Boga, tłumaczeniem czego nadwyrosł. Nie, on tutaj jest księgi wyjścia, żeby kluczowo to zrozumieć. Faraon w księdze wyjścia jest najlepszym przykładem ludzkiej pychy i nie dziwię mu się. Kiedy widziałem na własne oczy, w czym ten człowiek się obracał, jakąś świątynię mu wybudowano, jak to jest skonstruowane, jakie to jest wielkie, potężne, szerokie, długie. piękne po tylu latach. Wyobraźcie sobie, że farba jest naturalną farbą po tylu latach. Tam nikt nic nie domalowuje, nic nie rekonstruuje. Kiedy ktoś sobie pojedzie na wycieczkę zobaczyć te rzeczy, to pierwszą rzeczą, którą mówią, jest niezwykle intrygująca, to to, że tam nie wolno nic rekonstruować. Tak jak odkopali, tak zostawili. Czyli wszystko, co człowiek ogląda, to ma Tyle tysięcy lat nie jest w żaden sposób poprawiony, a na przykład ma kolory czerwony, niebieski i inne. Więc ten człowiek w takim czymś się obracał, takie rzeczy mu budowano, tak go wywyższano. Więc faktycznie taki przykład maksymalnej ludzkiej pychy. I Bóg daje mu pewien czas, i daje mu pewne miejsce w historii. I poprzez zatwardziałość tego człowieka ukazuje swoją chwałę. Poprzez tą historię. Przecież to jest napisane wprost, że poprzez tą zatwardziałość Bóg okazał swoją chwałę. Na to Cię wzbudziłem. Kogo? Do Faraona. Aby okazać moc swoją na Tobie. i aby rozsławiono imię moje po całej ziemi. Zobaczcie, Paweł tu przywołując mówi wprost, wprost. Po to Ty to wszystko miałeś. Po to tak to działało. Po to był taki wielki ten Egipt. Po to Ty byłeś za Boga brany, żeby okazać Bożą moc na Tobie. Tylko po to istniałeś, żeby rozsławione było imię Boga na całej ziemi. Przecież to jest dynamit tutaj odpalony. Jednocześnie Paweł tego nie mówi po to, żebyśmy to dobrze zrozumieli, żeby pokazać, że Bóg jest jakimś Bogiem okrutnym. Tu znowu się włącza taki nasz mechanizm ludzki, że to fajne okrucieństwo. Dano mu pożyć, dano mu to wszystko zrobić tylko po to, żeby okazać moc swoją na historii tego człowieka. Ale tu nie o to chodzi. Paweł nie jest adwokatem Pana Boga. Paweł pokazuje, że Bóg naprawdę jest suwerenny, naprawdę suwerenny i robi co chce i ma do tego prawo, że człowiek nie ustala, nie ustalał, I nie będzie ustalał ram historii, że to Bóg ustala ramy historii. Paweł tu dalej mówi w 18. Zaiste więc nad kim chce okazuje zmiłowanie, a kogo chce przywodzi do zatwardziałości. I mam wrażenie, że to właśnie ten werset jest taki najbardziej godzący w nas, taki najbardziej buntujący nas i my się chyba najbardziej buntujemy wokół tego osiemnastego wersetu, że to jest takie najtrudniejsze do przyjęcia, Wszystko jeszcze wcześniej można jakoś przełknąć, ale ten osiemnasty werset jest takim uderzeniem już w centrum naszej takiej butnej postawy. No bo jak to można? Trzeba to jakoś zmienić, trzeba to jakoś teraz zinterpretować, żeby nie przeczytać tak jak jest napisane. No przecież to nie może być taki ból. Musimy jakoś Boga wybronić z tej historii. Musimy to jakoś wytłumaczyć, żeby było dobrze, żeby dalej Bóg był takim lowelaskiem. No bo jak to wytłumaczyć? Zaiste, więc nad kim chcę okazuje zmiłowanie. To jeszcze tam przejdzie. Ale co my z tym zrobimy? A kogo chce, przywodzi do zatwardziałości. Nie wie, że ktoś będzie zatwardziały, tylko przywodzi do zatwardziałości. No tylko niestety to jest absolutnie kluczowy werset i absolutnie kluczowy moment naszej wiary. Bo jeżeli Bóg może okazać miłosierdzie tym, których wybiera, a innych może doprowadzić do zatwardziałości, to wtedy naprawdę Twoje zbawienie jest z łaski. I masz za co być wdzięczny. I nie ma w tej historii w ogóle Twoich zasług. W ogóle. Jeśli Bóg pozwala, a wręcz doprowadza innych do tej zatrwadziałości, do tego trwania w tej twardości serca, to nie dlatego, że stworzył ich złych, żeby to też wyraźnie podkreślić, żeby rozumieć tą doktrynę. Nie dlatego, że On ich stworzył złych albo stworzył do bycia złymi. Pozostawia ich w naturalnym stanie. To jest bardzo ważne. Pozostawia ich w naturalnym stanie. Naturalny stan człowieka to jest zatwardziałe serce. I Bóg pozostawia ich w tym naturalnym stanie. Łaska jest początkiem zbawienia. a jej brak, jej brak, czyli to, że ktoś nie ma okazanej tej łaski. No bo skoro jest zatwardziały i został nawet po to wzbudzony, by na nim objawiła się moc chwała, no to nie okazano mu tej łaski, zgodzicie się ze mną. Chociaż to trudno powiedzieć o Bogu. Ja wiem, ja wiem. To nie jest łatwa nauka, ale przecież nie ominiemy tego rozdziału. Ale skoro tak jest, to znaczy, że brak łaski nie jest niesprawiedliwością Bożą. Nie można mówić, że to, że komuś Bóg nie okazał łaski jest niesprawiedliwe. Cóż więc powiemy, czyż to jest niesprawiedliwe? Bynajmniej. No i to się zawiera w tej doktrynie. Czemu Paweł to tak mocno podkreśla? Żebyśmy zrozumieli przynajmniej trzy rzeczy. Zbawienie nie może zależeć od człowieka. Nie może. Bo człowiek z natury swojej nie szuka Boga. Nie ma nikogo, kto by szukał Boga. Nie ma nikogo. Miłosierdzie nie jest obowiązkiem Boga względem człowieka, bo wtedy łaska przestałaby być łaską. Bóg nie jest nikomu nic winien. To jest bardzo ważne. Bóg nikomu nie jest nic winien. Łaska jest darem, a nie zapłatą. Bóg nie ma długu u nas, żeby nam płacić łaską. To jest dar. No i niestety nikt nie będzie mógł stanąć w niebie, nikt, nikt, nikt, nikt, nikt i powiedzieć, ja Cię Boże wybrałem. Ja Cię Boże wybrałem, to Ja Cię pierwszy wybrałem. Nikt tego nie będzie mógł zrobić w niebie. Każdy w niebie będzie musiał spuścić głowę i powiedzieć Dziękuję Ci Boże, że to Ty mnie pierwszy wybrałeś. Nikt nie będzie mógł powiedzieć Bogu, że Go wybrał. Dlatego takim bzdurnym tekstem jest wybraliśmy Boga. Nie, to Bóg wybrał nas. I teraz zobaczcie, jeżeli to do nas dojdzie, jeżeli my sobie to poukładamy w swojej głowie najpierw, a później poukładamy to w swoim sercu, co może jest trudniejsze nawet niż poukładać to w głowie, to zmienia się sposób w jaki patrzymy na zbawienie. Widzimy je wtedy wyraźnie jako naprawdę cud łaski. Cud łaski, a nie owoc ludzkiej mądrości. Zmienia się sposób, w który głosimy Ewangelię. Dlatego, że wtedy zaczynamy głosić w mocy, bo wiemy, że to Boża moc otwiera serca ludzkie. My nie szukamy sposobu. Tylko Bożej mocy potrzebujemy. Tu nie chodzi o to, żeby było ładniej, żeby było kolorowiej, żeby było życzliwiej, żeby było więcej kawy, więcej herbaty, nie wiadomo co jeszcze wymyśleć. Nie! Tu chodzi o Bożą moc, bo tylko Boża moc ma moc otworzyć ludzkie serce. Kiedy to rozumiemy, zmienia się sposób w jaki się modlimy o zbawienie innych. Bo zaczynamy się modlić tak jak uczy Biblia, a więc nie, Panie niech ci moi rodzice Cię wybiorą, niech usłyszą tą Ewangelię, niech zrozumieją jakie to jest piękne. Ta modlitwa nie może zadziałać, bo nie na tym polega zbawienie człowieka. To nie będzie działać. Kiedy zaczynamy to rozumieć, zaczynamy modlić się o Boże działanie w człowieku, bo to On daje, a nie człowiek. Więc zaczynamy się modlić, żeby Bóg zaczął działać w życiu tego człowieka. Krzyczeć o to, wołać o to, błagać o to, ale nie by ci ludzie wybrali Boga, lecz by te Boże działanie zaczęło się w człowieku. Zmienia się pokora nasza. Ta prawdziwa pokora, dlatego że zaczynamy rozumieć, że tu nie ma miejsca, nie ma miejsca na chlubienie się samym sobą. No i zmienia się pewność naszego zbawienia, bo jeśli to rozumiemy, że Bóg wybrał, to będziemy rozumieć, że On zachowa, że to jest ostateczne. Dalej Paweł jeszcze bardziej to tłumaczy. Te słynne, kim ty jesteś człowieku, by się spierać z Bogiem, tam podaje tego garncarza i glinę. I wprost tu mówi, że Bóg jest stwórcą, człowiek jest stworzeniem. Koniec kropka. Koniec kropka. Taki jest Boży porządek. Tak jest porządek wszechświata. Bóg jest stwórcą, a człowiek jest tylko stworzeniem. Suwerenność Boga, suwerenność stwórcy nad stworzeniem nie podlega żadnym negocjacjom, żadnym ustaleniom, żadnych zmianom, żadnym pertraktacjom. Po wyjaśnieniu Bożego wybrania i tego suwerennego miłosierdzia, Paweł tak jakby przewiduje kolejne nasze pytania. Bóg mu to oczywiście objawia. I zawsze tak jest, że kiedy człowiek się spotyka z tą prawdą, z tą tajemnicą Bożej suwerenności, to te pytania w nim narastają. Takie pytanie buntownika, naturalne nasze pytanie, naszego naturalnego stanu. Ono się rodzi z tej naszej dumy, A zatem powiesz mi, czemu jeszcze obwinia, bo któż może przeciwstawić się jego woli?" Zobaczcie, to nie jest jakieś poszukiwanie prawdy, to jest wręcz oskarżenie Boga. Oskarżenie Boga wręcz w tym dziewiętnastym wersecie. Na współczesne byśmy powiedzieli, że jeśli Bóg jest suwerenny, to dlaczego wciąż oskarża? Dlaczego w ogóle może oskarżyć człowieka? Jeśli Bóg ma plan, no to człowiek ma coś do powiedzenia w tej historii, czy nie ma nic do powiedzenia w tej historii. Jeśli Bóg wybiera, no to w jaki sposób ja odpowiadam tutaj za to, co robię. W takim razie Bóg jest winny, że ktoś żyje nieporządnie, a nie człowiek. To jest takie właśnie pytanie buntowników. Wtedy, gdy człowiek nie rozumie Boga, nie rozumie prawdy o Bogu, nie rozumie Słowa Bożego, no to oskarża Boga. Czemu? No bo idzie za pan brat z tym, który właśnie nie rozumie tej całej historii i jest oskarżycielem. Natomiast Bóg w całym Słowie pokazuje, że nie pozwala, nie zgadza się na to, że to jest Jego bardzo ważny atrybut, by stworzenie stawało nad Stwórcą. On nie pozwala tego porządku obrócić. To jest bardzo wyraźne w Bożym Słowie od pierwszej do ostatniej strony. Stworzenie nie ma prawa stawić się nad swoim stwórczą. I dlatego Paweł tu odpowiada krótko. Krótko. O człowiecze. Kim ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Bardzo krótka odpowiedź. Nieuniknięcie odpowiedzi. On tu nie unika odpowiedzi. On tu właściwie odpowiada na niewłaściwe pytanie. Kim ty jesteś? kto ma prawo w ogóle, żeby się wdawać w spór z Bogiem? Kto tu jest Bogiem? A kto stworzeniem? Kto ma prawo definiować miłosierdzie, sprawiedliwość, łaskę, zbawienie? Kto ma prawo oceniać działanie Pana Boga? Jest tylko jedna poprawna odpowiedź. Nie my. Nie my. My takiego prawa nie mamy. Tu też często ktoś przychodzi i pyta, No to jak to z tym Bogiem, jak tam będę już na tym sądzie, to ja się zapytam Boga, gdzie on był, jak to i tamto, jak wojny, gwałty, mi się tamto wydarzyło, siamto, ja się go zapytam, ja się tam wypytam na tym sądzie. Spróbuj tak w świeckim sądzie zrobić, idź tam wypytaj sędziego o różne rzeczy, bo szybko się tam do pionu ustawią. Jest tylko jedna poprawna postawa wobec suwerenności Boga. Pokora. Pokora względem Boga i poddanie się Bogu. I Paweł kontynuuje. Czy powie twór do twórcy? Czemuś mnie takim uczynił. Nie wymyśla. To jest dokładny cytat z księgi Izajasza. Nie zapisałem sobie, ale gdzieś w połowie tej księgi ten cytat jest. Człowiek by chciał zamienić rolę. My byśmy tak chcieli, żeby glina pouczała garncarza, żeby stworzenie mogło zadawać pytania i sądzić swojego stwórcę. Natomiast suwerenność Boga jest tak święta, że człowiek nie ma żadnego prawa, żadnego prawa jej kwestionować. Albo czy garncarz nie ma władzy nad gliną, żeby z tej samej bryły ulepić jedno naczynie kosztowne, a drugie pospolite. Taki czytelny obraz, że garcarz decyduje o kształcie, o przeznaczeniu, o wartości, o funkcji tego, co tworzy, a nas glina nie wybiera, nie projektuje się sama, nie decyduje o swoim przeznaczeniu, no i na pewno nie sprzeciwia się dłoni garcarza. A więc Bóg jest nie tylko zbawicielem, Bóg jest stwórcą. A Stwórca ma prawo absolutne i całościowe do swojego stworzenia. No i znowu, to jest uderzenie we wszystko, we wszystko, co w nas siedzi, w taką autonomiczność, że my jesteśmy autonomiczni. Nie, my jesteśmy tylko gliną w rękach Boga, czy się to komuś podoba, czy nie. Paweł idzie dalej. On się nie zatrzymuje na tym. Jak ktoś to uczciwie analizuje, to już ma dość w tym miejscu. Już po tym zdaniu, że jesteś tylko gliną w rękach Boga, to już, o ja, jakie kazania. Trzeba zmienić kanał na YouTubie, posłuchać jakiegoś innego. Ale Paweł idzie jeszcze dalej. A cóż jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i objawić moc swoją, znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przeznaczone? na zagładę. Patrzcie, tu już Bóg w tych słowach objawia swoją gniew, objawia swój gniew, objawia swoją moc poprzez cierpliwość wobec tych, którzy trwają w buncie. To nie znaczy, żeby była jasność, że Bóg tworzy ludzi po to, żeby ich potępić. Tego Biblia nie uczy nigdzie. Ale to znaczy, że Bóg nie wybierając człowieka, pozwala człowiekowi iść drogą jego własnego buntu, naturalnego buntu, że zatwardziałość serca tego człowieka nie przeczy Bożej sprawiedliwości, że historia Niczyja historia, nie wymknęła się Bogu spod kontroli. Że Bóg cierpliwie toleruje pewne zło po to, żeby objawić większą chwałę. I Paweł kontynuuje. A uczynił tak, aby objawić bogactwo chwały swojej nad naczyniami zmiłowania, które uprzednio przygotował ku chwale. I to jest definicja naszego wybrania. To jest cel naszego wybrania. Po to jesteś wybrany. Tak jak Izrael został po coś wybrany, tak Ty zostałeś po coś wybrany. I celem Twojego wybrania wcale nie jesteś Ty. Celem Twojego wybrania jest to, żeby Boża chwała objawiła się w miłosierdziu wobec ludzi, których On powołał, On przygotował i On uświęcił. Twoje wybranie świadczy o świętości Boga. Twoje wybranie o tym świadczy. Po to zostałeś wybrany, żeby objawiła się Jego chwała. Nawet w tym miejscu, nawet w tym punkcie tej nauki nie chodzi o ciebie i o mnie. Cały czas chodzi o Boga i o Jego chwałę. Ty naprawdę jesteś tylko gliną w tej historii, chociaż... To szarpie każdego, każdego. Ja jak to głoszę to sam się szarpie. To jest tak trudny temat. Boża cierpliwość w ogóle wobec zła ma podkreślić głębie jego łaski wobec wybranych, co pokaże głębie jego chwały. Co z tego wiemy? Z tych wersetów wiemy, że Bóg nie ma zamiaru i nie robi tego tłumaczyć się człowiekowi ze swoich decyzji. Nie ma zamiaru i nie musi tego robić i nie robi tego. Raczej to my powinniśmy milczeć przed tą powagą suwerenności Bożej. Suwerenność Boga jest doprowadza nas, czy powinna nas doprowadzać do właśnie takiej postawy milczania, takiej postawy pokory przed Bogiem, a nie intelektualnego wywyższenia. To mnie strasznie denerwuje u kalwinistów, że większa część kalwinistów, wiem, że z tego co teraz ja głoszę, to ja sam jestem kalwinistą, chodzi mi o pewną pewną narrację, która mnie strasznie drażni w tym środowisku, że większa część kalwinistów, oni się mają za takich intelektualniejszych od tych, którzy tego nie rozumieją, że my jesteśmy tu lepsi, my to zrozumieliśmy tą doktrynę, my mamy poukładany ten dziewiąty na przykład rozdział i inne fragmenty. Ale to nie po to jest ta doktryna, nie o to w tej historii chodzi. To nie ma nas prowadzić do takiej właśnie hardości, pychy takiej intelektualnej, że my jesteśmy mądrzejsi. Jak ci, którzy tam sobie głoszą, że wybierz Pana Jezusa, podnieś rękę do góry, tam zatańcz i zrób trzy fikołki, heja. Nie o to w ogóle w tej historii chodzi. Nie, to ma nas doprowadzić do pokory. do milczenia przed Bogiem. Jeśli nas to doprowadza do hardości, do takiej intelektualnej pewności wyższości, to źle wszystko zrozumieliśmy. Źle wszystko. Podstawą jest to, że jesteśmy tymi naczyniami zmiłowania, którym dane jest to poznać, nie dlatego, że na to zasługujemy, ale dlatego, że Bóg tak postanowił. Tylko i wyłącznie dlatego. Rozumiesz pewne rzeczy. Wierzysz w pewne rzeczy. Nie dlatego, że na to zasługujesz. Niczym na to nie zasługujesz. Niczym. Rozumiesz to tylko dlatego, że Bóg tak postanowił. I to już w ogóle powinno skruszyć jakikolwiek ślad naszej pychy w tej historii. To, że Bóg jest cierpliwy wobec zła, żeby objawić tą swoją jeszcze większą chwałę, to daje nadzieję. To daje nadzieję, gdy patrzymy na zło, bo naprawdę na nie patrzymy czasami. Kiedy patrzymy na to zło, na zepsucie, nie umiemy sobie poukładać pewnych rzeczy, jak to jest w ogóle możliwe, że tak się stało? Ta prawda, że Bóg jest cierpliwy wobec tego, by ta Jego chwała się jeszcze bardziej objawiła, to daje nadzieję. No i znowu, skoro zbawienie jest dziełem garncarza, a nie gliny, No to właśnie dlatego jest pewne, dlatego jesteśmy pewni tego zbawienia, bo to garcaż jest tym mianownikiem w tej historii. Dalej Paweł tłumaczy, że Bóg powołuje nie tylko Żydów, ale i pogan, a jednocześnie zachowuje resztkę Izraela. I to też jest istotne, to ten 24 do 29 już werset. Kościół, czyli to, w czym my mamy udział, To, co współtworzymy, nie powstał z ludzkiego wyboru, tylko z Bożego zmiłowania. To, co Paweł powiedział o tym garcażu przed chwilą i o glinie, to nie jest tylko przykład, to nie jest jakaś abstrakcja. To ma ogromne konsekwencje, natychmiastowe konsekwencje w historii zbawienia człowieka. My jesteśmy naczyniami zmiłowania, które Bóg powołał. Takimi naczyniami jesteśmy i my, których powołał nie tylko z Żydów, ale i z pogan. Więc zobaczcie w tym zdaniu. Kościół nie jest tworem misji apostoła Pawła, czy Piotra, czy kogokolwiek. Nawet Kościół nie jest owocem ludzkiej decyzji. Na pewno nie jest efektem jakichś działań religijnych. Na pewno nie jest produktem kultury i nie jest inicjatywą człowieka. Kościół jest dziełem powołania Bożego. My, których powołał, nie tylko z Żydów, ale i z Pogan. Kiedy Paweł to mówi, to on tutaj używa takiego sformułowania, te, te powołał, yy, które można by, a nawet trzeba by było przetłumaczyć na skuteczne wezwanie. Czyli wezwanie, którego nie można odrzucić. To nie jest może przyjdziesz, tylko to jest przyjdziesz. To nie jest może wstaniesz, tylko wstań. To nie jest może, Może tak będziesz w tej historii, tylko będziesz w tej historii. To jest takie skuteczne wyzwanie. To jest ta sytuacja, w której Pan Jezus podchodzi i On nie pyta, może byś zechciał być rybakiem ludzi, tylko On oznajmia. Będziesz rybakiem ludzi. Zostaw sieć i idź za mną. To jest skuteczne wezwanie. Ci ludzie nie mogli powiedzieć nie. On ich wezwał skutecznie. I tu podobnie. On wzywa, powołuje, wybiera skutecznie. Skutecznie. Człowiek nie jest w stanie powiedzieć nie, jeżeli Bóg cię wybrał. To w ogóle jest zapowiedziane w Starym Testamencie, bo Paweł cytuje proroka Ozeasza. Nie mój lud, nazwę moim ludem i te, która nie była umiłowana, nazwę umiłowaną. Nie jesteście ludem moim, nazwani będą synami Boga Żywego. To nie jest żaden Plan B. To nie jest tak, że Panu Bogu nie wyszło z Izraelem i zmienił plan, albo szybko przekabacił się na Plan B. Plan A nie wyszedł. Bo wybrali Barabasza, to mam plan B. Nie. To co się dzieje w Kościele, czy w ogóle Kościół, nie jest planem B. To nie jest nowa idea. To nie jest zamiennik Izraela. Dlatego fałszywą doktryną jest ta doktryna zamiany. To nie jest żaden plan B. Już ozeasz, czyli długo przed powstaniem Kościoła. mówił o tym, że Bóg powoła tych, którzy nigdy nie należeli do Jego ludu, że umiłuje tych, którzy nie byli w tym przymierzu, że wywoła sobie lud z narodów. Nie z narodu, tylko z narodów w liczbie mnogiej. No i o kim on mówi? No o nas, o nas, o Kościele, o zbawieniu wśród pogan. Więc my nie weszliśmy do Ludu Bożego z powodu tego, że Panu Bogu nie wyszło z Izraelem, tylko dlatego, że takie było Jego postanowienie od samego początku. Weszliśmy, bo Bóg powiedział nazwę ich moim ludem. Jeszcze Izrael się dobrze miał, a już Bóg wiedział, gdzie Ty będziesz, bo tak zdecydował, bo tak wybrał. Resztka Izraela to jest taki dowód, że te Boże obietnice Nie upadają, że to, że taki był plan, to nie oznacza, że tam coś upadnie w tym planie, że to będzie może nie plan B, ale taki plan A z modyfikacjami. Nie, nie, nie. Tu Paweł cytuje Izeasza. Choćby liczba synów Izraela była jak piasek morski, tylko resztka będzie ocalona. I znowu, on tego nie wymyśla na potrzeby chwili, tylko on cytuje, on mówi, to od początku był Boży Plan. Od początku tak miało być, że Kościół będzie, a jednocześnie choćby liczba synów Izraela była jak piasek morski. Resztka ocalona będzie. To jest kluczowa prawda. Dlaczego? Bo Bóg nigdzie, nigdzie, nie wiem skąd to się wzięło, Taki pomysł na to, ale Bóg nigdzie nie obiecał, nigdzie w całej Biblii nie obiecał, że cały fizyczny Izrael będzie zbawiony. Nie ma takiej obietnicy w Bożym Słowie. To myśmy to wymyślili. Nie ma takiego fragmentu. Obiecał, że resztka będzie zbawiona. Resztka będzie zbawiona. Resztka nie oznacza jednego grosza, Resztka to nie jest przypadkowa grupa. To nie jest też garstka. To nie jest margines. Nie o to chodzi w tym słowie. Resztka to jest Boża linia łaski Izraela w historii świata. To jest ta resztka. Zawsze istniała, zawsze istnieć będzie. I Paweł kontynuuje. Pan wykona wyrok rychło i w krótkim czasie na ziemi. Zobaczcie, zdecydowanie, konsekwentnie, sprawiedliwie, a więc upadek wielu Izraelitów nie jest upadkiem obietnicy, jak czasami myślimy, tylko jest wypełnieniem obietnicy, wypełnieniem. Bóg to powiedział, zapowiedział, to jest pewne wypełnienie proroczego słowa wypowiedzianego przez Boga. Paweł kończy mocnym cytatem. Gdyby Pan zastępów nie pozostawił nam, stalibyśmy się jak Sodoma i bylibyśmy podobni do Gomory. Zobaczcie, bez Bożej łaski, bez tego co się dzieje, Izrael nie miałby żadnej przyszłości. Żadnej. Bez Bożego zachowania, Naród rozpadłby się duchowo całkowicie, całkowicie. Gdyby Pan zastępów nie pozostawił nam zarodzie, stalibyśmy się jak Sodoma i bylibyśmy podobni do Gomory. Czemu? To nie ta wierność Izraela utrzymała Boży Plan, to Boża wierność wobec resztki Izraela, ale tej właściwie zrozumianej resztki. utrzymała ten naród. I kiedy przejdziemy w czas eschatologii kiedyś, w sensie nie w kazaniu, tylko mam na myśli historię świata, to Bóg nie zacznie od nowa. Bóg będzie kontynuował swój odwieczny plan zbawienia. To nie będzie tak, że będzie wtedy plan C. Plan A nie wyszedł, no to mamy plan B z poganami. Poganie nie dadzą rady. No to wdrożymy plan C. Nie. Cały czas Bóg ma plan A i go po prostu realizuje. Moje i Twoje zbawienie, zbawienie każdego człowieka nie jest przypadkiem, jest Bożym powołaniem. Kościół. Istnieje dlatego, że Bóg postanowił na samym początku już zmiłować się nad poganami. Historia Izraela uczy nas, że Bóg zawsze zachowuje resztkę, nawet w czasie duchowego kryzysu. Boże Słowo nie upada, nawet jeśli wielu ludzi upada. I zbawienie pogan. Zachowanie resztki Izraela to jest cały czas ta sama łaska, ten sam Bóg, ta sama historia, to samo miłosierdzie, a przede wszystkim ten sam suwerenny Bóg, który wybiera. Bóg wybiera, Bóg powołuje, Bóg zachowuje i Bóg nigdy nie zawodzi. I zobaczcie, kiedy właściwie podchodzimy do tego dziewiątego rozdziału listu do Rzymian, to widzimy Boga, który nigdy nie traci kontroli. Boga, którego słowo nie upada. Boga, którego plan, którego planu nie da się zatrzymać. Nie można tego zrobić, nawet jeśli wszyscy by zwariowali, to i tak Boży Plan się spełni. Boga, którego miłosierdzie nie jest odpowiedzią na jakieś ludzkie zasługi, jest po prostu jego wolą. Ten dziewiąty rozdział mówi wprost, zbawienie nie zaczyna się w człowieku, zbawienie nie zależy od człowieka i zbawienie nie kończy się na człowieku. Zbawienie zaczyna się w Bogu, trwa przez Boga i kończy się w chwale Bożej. Dlatego możemy i powinniśmy mówić, że Słowo Boże nie zawodzi, że Słowo Boże nie może zawieść. Po ludzku Izrael upadł. Po bożemu Bóg zachował resztkę. Po ludzku świątynia została zburzona. Po bożemu Bóg zbudował kościół. Po ludzku ludzie odrzucili Mesjasza. Po bożemu mogłeś dzięki temu zostać powołany. Po ludzku Poganin nie miał szans dostać się do prawa. Po Bożemu. Poganin może stać się dzieckiem Bożym. A wszystko dlatego, że Bóg powiedział, zmiłuje się nad kim się zmiłuje. I to jest fundament naszej wiary, fundament naszego zbawienia, fundament nadziei. Bo jeśli zbawienie zależałoby od czegokolwiek innego, albo nie daje Bóg od człowieka, nikt z nas nie miałby żadnej przyszłości. Ale jeśli jest tak, jak Paweł tu tłumaczy, że zbawienie zależy od Boga, to każdy, kogo Bóg powołał, będzie ostatecznie ocalony. Każdy, którego Bóg umiłował, będzie przemieniony. Każdy, którego Bóg przeznaczył ku chwale, dojdzie właśnie do tej chwały. Dlatego okazuje się, że ten dziewiąty rozdział nie jest rozdziałem grozy, jak to właśnie w Oławie kiedyś usłyszałem, ale nie od Eli. tylko jest rozdziałem chwały. Rozdziałem, który uczy, że Bóg ma prawo wybierać, człowiek nie ma prawa żądać, a Kościół jest dowodem Bożego miłosierdzia. Więc jeśli jesteś zbawiony, to dlatego, że Bóg cię powołał. Jeśli jesteś w Chrystusie, to dlatego, że Bóg cię umiłował. Jeśli trwasz w wierze, to dlatego, że Bóg cię zachowuje. Jeśli dojdziesz do chwały, to dlatego, że Bóg cię przeznaczył ku chwale. że nie ma w tej historii miejsca na Ciebie, jest tylko na wywyższenie Boga. I o to chodzi w całym tym rozdziale. Nie o to, żebyśmy dyskutowali, jak Bóg wybiera, nie o to, żebyśmy się bawili w adwokata Pana Boga i próbowali wytłumaczyć, jak On w tym wszystkim jest miłością, ale po to, żebyśmy upadli przed swoim Bogiem na kolana i powiedzieli z czcią, z taką czcią do Boga, że Twoje drogi, są wyższe niż moje, Twoje myśli są wyższe niż moje. I potem będziemy mogli, tak jak Paweł w X rozdziale, a my za tydzień, mówić o tym, żeby Pan zbawił Izrael, żeby Pan zbawił moją rodzinę, żeby okazał miłosierdzie tym, którzy jeszcze Go nie znają. Panie Boże, dziękujemy Ci za Twoje Słowo, które otwierasz przed nami, za Słowo, które jest wielkie jak Twoje serce i głębokie jak Twoje drogi, za Słowo, które zdejmuje z człowieka wszelką chwałę, a całą chwałę oddaje Tobie. Dziękujemy Ci Panie za słowo, które nie zawiodło, za obietnice, które są pewne, za wybranie, które stoi niewzruszenie, bo opiera się nie na uczynkach, nie na dziedzictwie, ale na Tobie, który powołujesz. Dziękujemy Ci, że jesteś Bogiem miłosierdzia, że Ty powiedziałeś i robisz to. Zmiłuję się nad kim się zmiłuję, a zlituję nad kim się zlituję. Dziękujemy Ci, Panie, że nasze zbawienie nie zależy od naszej woli ani od naszych zabiegów, bo gdyby zależało, nikt nie stanąłby przed Tobą. Ale ponieważ zależy od Ciebie, to możemy stać w Twojej łasce. Boże, ucz nas pokory w tym temacie nieustannie. Ucz nas patrzeć na ciebie jak na garncarza, a na siebie jak na glinę. Przejmować się z czcią, a nie z buntem. Milczeć tam, gdzie chcielibyśmy z tobą dyskutować i ufać, zwłaszcza wtedy, kiedy nie wszystko jest dla nas jasne. Boże, pozostaje nam podziękować za to, że jesteśmy naczyniami zmiłowania. Nie przez naszą mądrość, nie przez naszą pobożność, nie przez naszą wolę i zachowania, ale przez Twoje powołanie. Panie, modlimy się za tych, którzy są wokół nas, a którzy jeszcze nie są Twoim ludem. Nazwij ich Twoim ludem. Nazwij umiłowaną tą, która dotąd nie była umiłowana. Niech Twoje powołanie, niech Twoje wybranie zabrzmi w ich sercach, w sercach naszych bliskich. Panie, zbawienie jest z Ciebie, więc prosimy Cię, działaj. Łaska jest Twoja, wylewaj ją. Miłosierdzie zależy od Twojego postanowienia, więc prosimy, byś okazał je tym, którzy są jeszcze daleko. A nam, Panie, cały czas daj pokorę. Ciche serce, serce wypełnione wdzięcznością. Serce, które wie, że wszystko zaczyna się w Tobie, przechodzi przez Ciebie i kończy się w Tobie. Serce, które się nie pyszni, ale uwielbia. Serce, które nie ocenia, ale modli się. Serce, które się nie buntuje, ale ufa. Ty jesteś Bogiem. Ty jesteś Bogiem i Twoje drogi są doskonałe. Tobie niech będzie chwała za Twoje miłosierdzie, wybór i suwerenność. Uwielbiamy Cię, Boże, przez Jezusa Chrystusa, Boga błogosławionego na wieki. Amen.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora