
Wybór drogi: Ciasna brama czy szeroka ścieżka?
Nie wybieraj szerokiej drogi, która prowadzi do zguby, lecz ciasną bramę, która prowadzi do życia. Nie osądzaj innych, lecz najpierw zbadaj swoje serce. Prawdziwa wiara objawia się w posłuszeństwie, nie w słowach.
Transkrypcja
Dzisiaj docieramy do siódmego rozdziału Ewangelii Mateusza. Niezwykle ważny fragment, ponieważ stanowi on zakończenie kazania na górze. Konstytucji Królestwa Niebieskiego. Jezus przez trzy rozdziały nauczał swoich uczniów o Królestwie Bożym. O sprawiedliwości, o modlitwie, o relacjach z ludźmi i o zaufaniu Bogu. Teraz dochodzi do momentu, w którym stawia słuchaczy przed pewną decyzją. Więc ten siódmy rozdział Ewangelii Mateusza to nie jest jedynie zbiór jakichś moralnych wskazówek. To jest pewne wezwanie. Wezwanie do autentycznego chrześcijaństwa. Jezus tu będzie mówił o osądzaniu, o modlitwie, o dwóch drogach, o fałszywych prorokach i o prawdziwej relacji z Bogiem oraz o domu zbudowanym na skalę. Wszystkie te obrazy poprowadzą nas do jednego pytania. Czy nasza wiara jest tylko teorią, czy rzeczywiście ma wpływ na nasze życie? Przeczytajmy wspólnie siódmy rozdział Ewangelii Mateusza. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą i taką miarą, jaką wymierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu, pozwól, że usunę drzazgę z twojego oka, gdy belka tkwi w twoim oku. Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, aby usunąć drzazgę z oka twojego brata. Nie dawajcie psom tego co święte i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami i, obróciwszy się, was nie poszarpały. Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajduje, a kołoczącemu otworzą. Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czyż jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre tym, którzy go proszą. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie, albowiem na tym polega prawo i prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę, bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują. Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostufigi? Tak, każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców, ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone, a więc poznacie ich po owocach. Nie każdy, który mi mówi, panie, panie, wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie mi w owym dniu, panie, panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twojego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twojego imienia i nie czyniliśmy wiele cudów mocą Twojego imienia? Wtedy oświadczę im, nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode mnie, wy, którzy dopuszczacie się nieprawości. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto słucha moich słów, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom i runął, a upadek jego był wielki. Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w piśmie. Rozdział ten rozpoczyna się od słów, które są często cytowane przez ludzi wierzących, ale też przez ludzi niewierzących. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bardzo często ten fragment jest zrozumiany jako zakaz oceniania czegokolwiek. Ale Pan Jezus nie mówi, że mamy zrezygnować z rozeznawania tego, co jest dobre, a co jest złe. Kilkanaście wersetów dalej mówi przecież o rozpoznawaniu fałszywych proroków i to po ich owocach. A żeby rozpoznać owoce, trzeba dokonać oceny tych owoców. Więc problem nie jest inaczej. Problem nie polega na tym, że osąd oparty na prawdzie jest czymś złym. Nie. Problem polega na hipokryzji. Pan Jezus pokazuje człowieka, który próbuje wyjąć źdźbło z oka brata podczas, gdy sam ma w swoim oku belkę. Oczywiście niezwykła ilustracja ludzkiej natury. Dlatego, że bardzo często dostrzegamy u innych te grzechy i te słabości, z którymi tak naprawdę sami się zmagamy. Historia Kościoła zna bardzo wiele momentów, gdy chrześcijanie bardziej skupiali się na tropieniu błędów innych, niż na własnym nawróceniu. Tymczasem prawdziwa reforma zawsze zaczyna się od własnego serca. Prawdziwy chrześcijanin najbardziej jest przejęty własnym grzechem i własnymi owocami. Następnie Pan Jezus mówi proście, a będzie wam dane. Szukajcie, a znajdziecie. Kołaczcie, a otworzą wam. Zobaczcie. To nie jest oczywiście zachęta do traktowania Boga jak automatu spełniającego życzenia albo jak dżina z lampy. To jest wezwanie do wytrwałości. Ciekawe jest to, że czasowniki użyte w języku greckim sugerują tutaj ciągłe działanie. Proście i nie przestawajcie prosić. Szukajcie i nie przestawajcie szukać. To jest tam ciągły. Każdy chrześcijanin ma takie chwile, zna takie chwile, kiedy odpowiedź Boga jest jakby opóźniona. Ale Jezus przypomina, że Bóg jest dobry. Że jeśli ziemski ojciec potrafi dawać dobre rzeczy swoim dzieciom, to tyleż bardziej zrobi to ojciec niebieski. I to jest ważne przypomnienie dla nas, dla ludzi żyjących w czasach natychmiastowej gratyfikacji. Bóg nie zawsze odpowiada szybko, ale zawsze odpowiada mądrze. Dalej czytamy tzw. złotą zasadę. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili i wy im czyńcie. Zwróćcie uwagę, że to inaczej brzmi niż popularne przysłowie, czego nie chcecie, żeby ludzie wam czynili, tego wy im nie czyńcie. Tu jest postawa czynna. W tamta jest bierna. Te negatywne sformułowanie, nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, to jest coś biernego. A tu Pan Jezus idzie znacznie dalej. Nie wystarczy powstrzymać się od czynienia zła. Mamy aktywnie czynić dobro. To jest ogromna różnica. Bo łatwo powiedzieć, nikogo nie skrzywdziłem. Trudniej zapytać samego siebie, komu pomogłem. Komu okazałem miłość. Kogo zachęciłem. Następnie Pan Jezus mówi o dwóch drogach. O szerokiej i o wąskiej. Szeroka droga jest wygodna. Ona nie wymaga niczego. Nie wymaga wysiłku. Nie wymaga dyscypliny. Nie wymaga wyrzeczeń. Można iść wraz z tłumem. Ale wąska droga jest trudniejsza. Czasem będzie oznaczała niezrozumienie. Czasem będzie oznaczała samotność. Czasem pewną konieczność sprzeciwienia się dominującej opinii. Ale to właśnie ta droga prowadzi do życia. Właśnie ta. W całej historii chrześcijaństwa największe przebudzenia rozpoczynały się wtedy, kiedy ludzie byli gotowi wybrać wąską drogę posłuszeństwa zamiast szerokiej drogi kompromisu. Następnie Jezus przestrzega przed fałszywymi prorokami. Nie mówi, że rozpoznamy ich po charyzmie lub braku charyzmy. Popularności lub braku. Po liczbie obserwujących. Nie mówi nawet, że rozpoznamy ich po spektakularnych znakach. Mówi, że poznamy ich po owocach. A owoc wymaga czasu. Nie da się kogoś ocenić po jednym kazaniu. Po jednej konferencji. Czy po jakimś jednym filmie w internecie. W ogóle przez to się nie da ocenić. Prawdziwy charakter człowieka ujawnia się w codzienności. Tam, jaki on jest codziennie. W relacjach, w pokorze. W sposobie traktowania ludzi. W sposobie, w jaki przechodzi przez trudne momenty. W tym jak żyje, kiedy prawie nikt nie patrzy. I to jest zasada, która jest aktualna także dzisiaj. Jeśli już kogoś oceniasz, to zrób to uczciwie. Sprawdź tego człowieka w codzienności. W relacjach, w pokorze. W sposobie traktowania ludzi. W tym jak żyje, kiedy nikt nie patrzy. Najbardziej poruszający fragment z tego rozdziału, według mnie, to słowa nie każdy, kto mi mówi, Panie, Panie, wejdź do Królestwa Niebiosy. Pan Jezus tu mówi o ludziach bardzo religijnych. A nawet ludziach, którzy prorokowali. Wypędzali demony. Czynili cuda. I problem polega tych ludzi na tym, że oni to wszystko robili, znali działalność, ale nie znali Boga. I to jest chyba jedno z najpoważniejszych ostrzeżeń całego Nowego Testamentu. Dlatego, że można znać język chrześcijański. Można uczestniczyć w nabożeństwach. Można nawet wykonywać służbę. Można nawet mieć do czynienia z proroctwami. Z cudami i z wypędzaniem demonów. A jednocześnie nie mieć prawdziwej relacji z Jezusem Chrystusem. Dlatego, że chrześcijaństwo nie jest przede wszystkim systemem aktywności. Chrześcijaństwo to jest relacja ze zmartwychwstałym Chrystusem. Na zakończenie tego rozdziału, a w zasadzie całego kazania na górze, Pan Jezus opowiada opowieść, przypowieść o pewnych dwóch budowniczych. Jeden buduje na skalę, a drugi buduje na piasku. I dopóki się nic nie dzieje, wybudowane domy przez tych ludzi wyglądają tak samo. Mają ściany, mają okna, mają drzwi. Wszystko jest ok. Różnica ujawnia się wtedy, kiedy przychodzi burza. I to jest ważna lekcja. Bo prawdziwa wartość naszej wiary objawia się nie podczas spokojnych dni, ale podczas mocnych kryzysów. Burza to może być choroba, to może być utrata pracy, to może być jakiś konflikt rodzinny czy społeczny, to może być jakieś rozczarowanie, to może być cierpienie. I wtedy okazuje się, na czym tak naprawdę budowaliśmy. Skała, o której tu jest mowa, to nie jest znajomość nauczania Jezusa. Skała to jest posłuszeństwo i wolność. I wytrwałość w Jego Słowie. Dlatego ten rozdział stawia bardzo osobiste pytanie. Czy ja, czy ty jesteśmy słuchaczami Słowa, czy wykonawcami? Bo można zachwycać się kazaniem na górze. Można je studiować, analizować, rozbierać na czynniki pierwsze. Można się go nawet nauczyć na pamięć. Ale Pan Jezus kończy to wezwaniem do działania. Dlatego, że chrześcijaństwo nie jest zbudowane na podziwie dla słów Chrystusa. Chrześcijaństwo jest zbudowane na posłuszeństwie względem tych słów. A to już nie jest takie proste. Dotarliśmy do końca siódmego rozdziału i jednocześnie do końca całego kazania na górze. Oczywiście nie wyczerpaliśmy tematu. Jest to tylko codzienny, krótki podcast. Ale mam nadzieję, że zachęciło Cię to do głębszego studium Bożego Słowa. Do wprowadzania go w czyn. Zwróćmy uwagę, że Jezus nie kończy swego nauczania tu jakąś wzniosłą poezją albo emocjonalnym apelem. On je kończy konkretnym obrazem. Dwóch ludzi budujących dom. Obaj słuchali, obaj budowali, obalmi jej plany. Ale różnica polegała na fundamencie. I właśnie tutaj warto się zatrzymać. Właśnie tutaj znajduje się sedno chrześcijaństwa. Nie chodzi o słuchanie Bożego Słowa. Nie chodzi o słuchanie podcastów. Nie chodzi nawet o czytanie Biblii czy nawet zgadzanie się z nauczaniem Jezusa. Chodzi o posłuszeństwo. O codzienne budowanie życia na fundamencie, którym jest Jezus Chrystus. Burze przychodzą do życia każdego człowieka. I nie ma od tego wyjątku. Pytanie więc nie brzmi czy one nadejdą. Pytanie brzmi na czym budujemy. Mam nadzieję, że ten rozdział zachęca nas nie tylko do refleksji, ale do działania. Być może Duch Święty zwrócił Ci uwagę na jakiś obszar życia wymagający zmiany. Jeśli tak, to nie odkładaj tego na później.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora