Trójjedyność Boga
    KazanieBIblia · Wybrane fragmentyCzęść 116 maja 2026

    Trójjedyność Boga

    Bóg objawił się jako Ojciec, Syn i Duch Święty - jeden w istocie, trzy osoby. To nie wymysł Kościoła, lecz objawienie Pisma. Bez Trójjedności nie ma zbawienia, modlitwy ani miłości. Zanim powstał świat, Bóg już był miłością. To jest nasz fundament.

    Transkrypcja

    Witajcie w imieniu Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ustalamy reguły. Kazanie jest trudne, na pewno wzbudzające kontrowersje. Postaram się je wygłosić w maksymalnej miłości, maksymalnie merytorycznie, maksymalnie jak najmniej, o może tak, jak najmniej uszczypliwie, no ale na pewno wnioski, które będzie można wyciągnąć po kazaniu będą mocnymi wnioskami. Nie wyłączymy komentarzy pod tym nagraniem, nie wyłączymy komentarzy pod później publikowanym kazaniu osobno wyciętym. Natomiast zastrzegam sobie prawo do nie odpowiadania na komentarze. Raczej nie będę odpowiadał na żadne komentarze. Jeśli ktoś przyjedzie na rozmowę, to oczywiście usiądziemy i porozmawiamy z Pismem Świętym w ręku. Natomiast jakieś ewentualne batalie, które ten temat Trójjedności, Trójjedyności, Trójcy Świętej wywołuje w przestrzeni internetowej. Ja w tym po prostu nie będę brał udziału. Tutaj taka uwaga do internautów. My wszystko rejestrujemy, wszystko publikujemy, nabożeństwa są transmitowane, kazania są transmitowane. To, co dotyczy Ewangelii, jest naszą działalnością jako zboru internetową, natomiast ja jestem pastorem tego lokalnego zboru. i nie mam obowiązku wychowywać w wierze całego internetu i wszystkich, którzy gdzieś tam sobie coś oglądają i roszczą sobie jakieś pretensje, więc miejcie mnie za wytłumaczonego, że w sprawie ewentualnych komentarzy będę milczał. To dzisiejsze kazanie, ja sobie tylko podniosę kazalnicę, bo mamy taką specjalną. To dzisiejsze kazanie jest dłuższy czas przede mnie przygotowywane, one dotyczy... no być może nawet najważniejszego tematu, jaki można uchwycić doktrynalnie, tematu, który dotyczy chrześcijaństwa. To nie jest sprawa poboczna, trójjedność Boża, trójjedyność Boża, ja najbardziej lubię sformułowanie trójjedyność, czy też trójca, święta, To nie jest sprawa poboczna, to nie jest sprawa drugorzędna, a tak się często ją przedstawia. To też nie jest sprawa, która dotyczy wyłącznie seminariów teologicznych czy ludzi, którzy kochają teologię. To nie jest sprawa, która dotyczy wyłącznie akademickich debat. To jest sprawa, dotycząca samego Boga i tego w jakiego Boga my wierzymy, jakiego Boga my wyznajemy. To jest pierwszorzędny temat. To jest temat, który dotyczy każdego chrześcijanina. To jest temat, w którym tylko jedne zrozumienie jest prawdziwe. albo to, które przedstawię, albo zupełnie inne, ale tylko jedno jest prawdziwe i nie można mówić, że jedni sobie wierzą tak, drudzy sobie wierzą tak i są braćmi i siostrami. To jest temat, który definiuje, kto jest moim bratem, w wyznawanej przeze mnie wierze, w Bogu, a kto tym bratem nie jest. Dzisiaj jest w ogóle tak, że bardzo wielu ludzi mówi wierzę w Boga. Ale kiedy wejdziemy w szczegóły, kiedy zapytamy dobrze, w jakiego Boga ty wierzysz? Kim On jest, ten Bóg, w którego ty wierzysz? W jaki sposób On jest objawiony człowiekowi? To bardzo często zapada cisza i nie chcemy na ten temat ze sobą rozmawiać. Dochodzimy do jakiegoś takiego śmiesznego wniosku, że samo wyrażenie wierzę w Boga wystarcza. Natomiast absolutnie samo wyrażenie wierzę w Boga to nie jest wyznanie wiary, one nie wystarczy. W historii ludzkości, całej historii ludzkości Tysiące religii, może setki, tysiące religii powstało. Każda mówi o jakimś Bogu lub o Bogach. Mało tego, nawet nie religia, tylko kiedy się przyjrzeć na przykład historii filozofii od samego początku, od powiedzmy ojca filozofii, jakim był Sokrates, przechodząc przez Platona, późniejszych, dochodząc do Kartezjusza, Spinozy czy współczesnych filozofów, oni również w jakiś sposób zahaczają o tematykę Boga. Czasami mówią o pierwszej przyczynie, ale to jest tożsame z próbą odnalezienia odpowiedzi na to pytanie, w jakiego Boga wierzymy. Na przykład deiści mówili o zegarmistrzów świata, zegarmistrzów wszechświata, jest nawet taka piękna piosenka o zegarmistrzów wszechświata, pewnie większość z nas ją zna. Mistycy często sobie mówią o jakiejś bezosobowej sile. No i niech sobie tam mówią, niech sobie tam śpiewają, Wszystko jest fajne, ale chrześcijaństwo od początku, od początku chrześcijaństwo mówi coś bardzo wyjątkowego w tym temacie. Chrześcijaństwo od samego początku mówi, że Bóg objawił się jako Ojciec i Syn i Duch Święty. I to od samego początku jest wyrażone w wierze chrześcijańskiej. To jest bardzo ważne, bo to oznacza, że my nie wierzymy w Boga, którego sobie wymyślił człowiek, ale w Boga, który dał się poznać człowiekowi. My sobie nie wyobrażamy Pana Boga, tylko przyjmujemy, to, co on sam o sobie powiedział i jak sam o sobie zaświadczył. No i tu oczywiście wchodzimy już powolutku w tą naukę o Trójcy Świętej, o Trójjedyności Boga. I już kiedyś chciałem wygłosić kazanie na ten temat i już wtedy się spotkałem z takim sformułowaniem, że to jest temat, którego lepiej nie ruszać, bo on podzieli ludzi, on podzieli tych, którzy słuchają kazań i w ogóle, taka wiodąca myśl, wystarczy kochać Jezusa, po co w ogóle komplikować te wszystkie sprawy. Tylko że to jest zdanie z gruntu fałszywe, Jeżeli nie wiemy, jeżeli my nie wiemy, kim jest Jezus, kim jest Duch Święty, kim jest Ojciec, jeżeli my tego nie rozumiemy, jeżeli my o tym nie rozmawiamy, jeżeli my nie szukamy odpowiedzi w Piśmie Świętym, to bardzo łatwo stworzyć sobie wtedy Boga na własny obraz, na własne wyobrażenie. Problem jest taki, że to nie jest Bóg. To nie jest Bóg, który stworzył niebiosa i ziemię. I historia Kościoła w ogóle, do której też dzisiaj sięgniemy, pokazuje, że o tą prawdę dotyczącą Ojca, Syna, Ducha Świętego, toczyły się naprawdę wielkie boje, może nawet największe boje w historii Kościoła, zwłaszcza kiedy ten Kościół się tworzył, kiedy powstawał Kościół, formowała się doktryna Kościoła, zrozumienie Pana Boga przez apostołów Baranka przekazywanych kolejnym pokoleniu, to to był być może nawet najważniejszy temat. To był temat, który powodował, że część ludzi była wygnana, była torturowana, oskarżana, prześladowana przez inną część ludzi, ponieważ ci prześladowani, torturowani, wygnani, oni bronili zaciekle prawdy na temat Jezusa Chrystusa, na temat osobowości Ducha Świętego. Dzisiaj wspomnimy o bardzo ważnej osobie z historii Kościoła. Ja najbardziej lubię Augustyna, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że osoba Atanazego z Aleksandrii, to jest kluczowa postać, jeżeli chodzi o zrozumienie Trójjedności Bożej. I ten człowiek w pewnym momencie praktycznie samotnie stanął przeciwko wszystkim, przeciwko całemu imperium w tamtych czasach, ponieważ on zrozumiał i zaczął głosić, że jeżeli Jezus Nie jest prawdziwym Bogiem, to nie jest prawdziwym Zbawicielem. Jeżeli Jezus nie jest prawdziwym Bogiem, to nie jest prawdziwym Zbawicielem, a jeżeli nie jest prawdziwym Zbawicielem, to my nie jesteśmy zbawieni. Bez w ogóle tej postaci, bez tego człowieka, bohatera wiary, bez determinacji tego człowieka w sprawie wcielenia i boskości Jezusa Chrystusa, te terminy też dzisiaj sobie będziemy przyswajać, nie byłoby dwóch najważniejszych soborów, które my również wierzymy. To nie są sobory rzymskokatolickie. To są sobory, które dotyczą wszystkich chrześcijań, to znaczy nicejski i ten kolejny sobór. I nie byłoby wyznania wiary, które się tutaj na szkółkach dziecięcych uczymy. Mam nadzieję, że wszyscy dorośli ludzie potrafią to wyznanie wiary powiedzieć, a przynajmniej opowiedzieć. Nie byłoby tych pięknych słów, które teraz przytoczę w całości. Wierzę w jednego Boga. Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy, widzialnych i niewidzialnych, i w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Jednorodzonego, który jest Ojca i jest zrodzony przed wszystkimi wiekami, Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod poncjuszem Piłatem, został umęczony i pogrzebany. I z martwych stał trzeciego dnia, jako znajmia pismo, i wstąpił do nieba. Siedzi po prawicy ojca i powtórnie przyjdzie w chwalę, sądzić żywych i umarłych, a królestwu jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę, który mówił przez proroków. Wierzę w Jeden, Święty, Powszechny, Apostolski Kościół, Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów i oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen. Okazuje się, że zdecydowana część z nas potrafi. te wyznanie wiary, kojarzy te wyznanie wiary. Pewnie wiele osób pamięta to jeszcze z kościoła rzymskokatolickiego, ale nie jest to wyznanie wiary tylko i wyłącznie kościoła rzymskokatolickiego. I ten temat to nie jest jakiś temat abstrakcji. To jest bardzo ważne i to będzie wielokrotnie dzisiaj powtarzane. Jeżeli Jezus jest tylko stworzeniem, to nie może nas zbawić. I nasza wiara jest daremna. Jeżeli Duch Święty jest tylko energią, jest tylko mocą, czy też jak niektórzy mówią, jest czynną mocą Bożą, to nie może nas prowadzić. Nie może nas ożywić. Nie ma żadnej mocy nad nami. Jeżeli Bóg nie jest Ojcem Wieczności, czy Odwieczności, To by oznaczało, że najpierw został stworzony świat, a później miłość. A to jest bardzo poważne zagrożenie doktrynalne. I temat Trójcy Świętej, Trójjedności Bożej, Trójjedyności Bożej, to jest tak naprawdę stawka o wszystko. To jest stawka o naszą wiarę. To jest tak ważny temat. Jeszcze raz, to nie jest temat drugorzędny. To jest podstawowy temat, który powinniśmy przyswajać. Absolutnie niedopuszczalne jest spłycenie nauki o Trójjedyności Bożej do jakichś takich śmiesznych, dziecięcych rozważań i przykładów. Podam przykład. Czasami słyszę, że nauka o Trójjedyności Bożej to jest jeden równa się trzy. No można tak mówić, ale w przedszkolu, a nie w Kościele. Wtedy można tak mówić. To też nie jest żadna łamigłówka dla wybitnie bystrych umysłów. To jest tak naprawdę prosty temat. Spróbujemy go dzisiaj przeanalizować. A przede wszystkim to jest objawienie Boga, który jest jeden w istocie i istnieje wiecznie jako trzy osoby. Ojciec, Syn i Duch Święty. Teraz żeby była jasność, od razu uderzymy w pewne takie standardowe komentarze. Kościół nie wymyślił Trójcy. Kościół nie wymyślił Trójjedności Bożej. Kościół nie wymyślił Trójjedności Bożej. Kościół jedynie nazwał to, co znajduje się w Piśmie Świętym. Kościół jedynie nazwał objawienie zawarte w Piśmie Świętym korzystając z takich słów. Kiedy czytamy Ewangelię widzimy ojca posyłającego syna. Widzimy syna modlącego się do ojca. Widzimy? Widzimy. Widzimy ducha świętego zstępującego na Chrystusa. Widzimy? Widzimy. Widzimy Jezusa, który nakazuje chrzcić w imię, nie w imiona, tylko w imię. Ojca i Syna i Ducha Świętego. I to nie jest błąd tłumaczenia. To jest pojedyncze imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Widzimy apostołów w listach, którzy błogosławią Kościół w imieniu trzech osób. Też się dzisiaj temu przyjrzymy. I teraz najważniejsze pytanie, które sobie powinniśmy zadać, ono nie brzmi, czy my będziemy to potrafili całkowicie pojąć, całkowicie zrozumieć, całkowicie przeanalizować swoim umysłem. To nie jest pytanie, które powinniśmy sobie zadawać przy tym temacie. Pytanie, które powinniśmy sobie zadać przy tym pytanie, pytanie, które dzisiaj zadajemy, to jest, czy my przyjmiemy Boga takim, jakim On objawił siebie. To jest pytanie do tego tematu. Czy my przyjmiemy Pana Boga tak jak On się objawił człowiekowi? Sam się objawił w ten sposób człowiekowi. Bo tego tematu nie da się całkowicie ogarnąć rozumem, to też będę dzisiaj starał się jakoś wytłumaczyć. Ale można ten temat całkowicie, całkowicie, prawdziwie poznać przez przyjęcie objawienia tego w jaki sposób jest to podane w Bożym Słowie. Mam taki przykład, co ja tu zapisałem. Moje dzieci nie rozumieją całkowicie oceanu. Nie rozumieją pełni oceanu. Dla Daniela to jest zupełna abstrakcja oceanu. On tego nie rozumie. On tego nie pojmuje, jak to może być, gdzie to się zaczyna, gdzie kończy, skąd się ta woda tam wzięła, skąd się wlewa, wylewa. No my bardziej tak niż tak. W sensie my z tej sferycznej ziemi, więc dla niego to jest jakby niepojęte. Ale to, że dla niego to jest niepojęte, to nie oznacza, że on kąpiąc się w oceanie, a miał taką przyjemność, nie mógł się zachłysnąć wodą z tego oceanu. Mógł i to się stało. Pomimo tego, że nie pojmuje oceanu. To, że on nie pojmuje oceanu, nie oznacza, że on się nie mógł zanurzyć w tym oceanie. Mógł i to zrobił. I trochę tak jest z tym tematem. To, że my pewnych rzeczy do końca nie pojmujemy, nie pojmujemy tej nieskończoności Boga w trzech osobach, To nie oznacza, że my nie możemy zanurzyć się w tym objawieniu. To nie oznacza, że my nie możemy poznać tych osób. To w ogóle nie jest tylko dogmatyka. Ten temat dotyczy tego, czy my jesteśmy w stanie prawdziwie oddać chwałę Bogu. Bo jeżeli my nie wierzymy w prawdziwego Boga, jeżeli my odrzucamy objawienie Boga, to my nie oddajemy chwały Bogu. Oddajemy jakiemuś swojemu pomysłowi na Pana Boga, a nie Panu Bogu. Nie jesteśmy w stanie Go wtedy naprawdę znać. My musimy zrozumieć, że my oddajemy chwałę Bogu, który jest większy, zawsze większy, zawsze większy niż nasz rozum. Zawsze Bóg będzie większy niż mój czy Twój rozum. Gdyby przestał być większy niż Twój i mój rozum, to w ogóle będziemy mieć kłopot. No i teraz postaramy się temu powolutku przyjrzeć. Czego broni Kościół? W ogóle dlaczego ja sobie pozwoliłem powiedzieć, że to jest fundament wiary chrześcijańskiej, bo tak jest też tytuł tego okazania. Zanim Kościół wypowiedział to wielkie kredo, które przed chwilą wszyscy wspólnie wypowiedzieliśmy, zanim odbyły się dwa najważniejsze sobory wiążące wszystkich chrześcijań, zanim powstały słynne traktaty, książki teologiczno-doktrynalne na ten temat, zanim w ogóle pojawiły się pojęcia, które sobie dzisiaj, czy terminy, które sobie dzisiaj spróbujemy przyswoić, takie dwa często słyszane terminy hipostaza i osja, tak się to chyba wymawia, w myśl tych traktatów teologicznych, to zanim to wszystko było, to co było? No Biblia była. Zanim to wszystko powstało, było Biblia. To wszystko jest zbudowane na Biblii. Najpierw były pisma. I to jest bardzo ważne, żeby to podkreślić, bo chrześcijańska dogmatyka, chrześcijańska nauka o trójjedności Bożej, o trójjedyności Boga, ona nie narodziła się, tak jak niektórzy to próbują wmówić, ale chyba z czata GPT, albo z gogle, albo z jakichś durnych facebooków to biorą. To się nie narodziło w filozofii greckiej, to nie zostało zapożyczone z religii pogańskiej, to nie jest jakimś produktem decyzji jakichś teologów, nie. Chrześcijańska nauka o trójjedności Boga ona wyrasta wprost z objawienia Boga objawionego w Piśmie Świętym. To jest bardzo ważne. Cała reszta jest dodatkiem. My sobie dzisiaj o tym dodatku powiemy. Bardzo dużo powiemy. Ale najważniejszą rzeczą jest to, że ta nauka ona się wywodzi z Pisma Świętego, a nie z tego co opisuje Pismo Święte, żeby była jasność. Ani kościół, ani żaden pastor, ani żadna rada zboru, ani żadna rada starszych, ani żadni biskupowie, prezbiterowie, czy co my tam jeszcze sobie wymyślimy, nie stworzyli Trójcy. Kościół i właśnie ci biskupowie, ci którzy zebrali się na soborze, oni jedynie rozpoznali ten temat w Piśmie Świętym i go opisali. To jest bardzo ważne. Ta nauka pochodzi z Biblii, a Kościół jedynie opisał tą naukę. I od razu uderzymy w następny argument. Tak, to prawda, w Biblii nie pada ani razu słowo trójca. Zawsze jest zaczepka o to. Tak, to prawda. Nie ma ani razu w Biblii słowa trójca, nie ma w Biblii słowa trójjedyny, trójjedność, nie ma tych słów w Biblii. To jest prawda. Nie występuje to w Piśmie Świętym. Tak samo jak nie znajdziesz w Piśmie Świętym słowa wszechmoc. Nie ma takiego słowa w Biblii. Wszechmoc. Takiego słowa nie ma. Nie ma słowa inkarnacja, nie ma monoteizm, nie ma takich słów w Biblii. Nie ma słowa monoteizm, że my jesteśmy, wierzymy jako monoteiści. Nie ma takiego słowa w Biblii. Co ciekawe, w Biblii nie ma słowa dziadek. Możecie sprawdzić. Od pierwszej do ostatniej strony nie ma słowa dziadek. No i teraz co, będziemy twierdzić, że nie ma dziadków? Ja tu widzę na sali kilku. I kilku przyszłych. A w Biblii nie ma takiego słowa. Brak jakiegoś terminu w Piśmie Świętym nie oznacza, że Pismo Święte o tym nie mówi lub że to jest nieprawda. To, że nie ma jakiegoś słowa, jakiegoś terminu trudnego w Biblii, to nie wyklucza, że termin ten opisuje prawdę opisaną w Biblii. Słowo Biblia też nie występuje w Biblii. Ani razu. I co teraz będziemy twierdzić, że nie ma Biblii? Bo Biblia nie mówi o Biblii? Przecież to jest jakiś absurd, a w przytrójności Bożej jakoś to jest podstawowy argument. No, ale nie ma takiego słowa. No nie ma. Nie ma natomiast prawda o tym, co to słowo oznacza. W Biblii jest wyraźnie. Faktycznie termin trójca, który tak niektórych uderza, yyy został użyty później niż powstała Biblia, ale po to, żeby nazwać prawdę którą Pismo Święte, Biblia, zbiór natchnionych ksiąg wyraźnie objawia. Zacznijmy sobie od Starego Testamentu, bo tam już jest wielki przewrót. Kiedy się dzieje wszystko opisane w Starym Testamencie, kiedy ten naród izraelski nie mający za wiele wspólnego ze współczesnym narodem izraelskim dla jasności, kiedy ten naród izraelski sobie żył, to on żył pośród kultur politeistycznych. Wszyscy wierzyli w wielobóstwo, w wiele bogów i tak dalej. Wszędzie byli jacyś bogowie. Bogowie płodności, bogowie wojny, bogowie nieba, bogowie rzek, bogowie światła, no po prostu oni byli otoczeni taką informacją i taką wiarą. I kiedy wszyscy sobie tak wierzą, jest to, Powszechną wiarą wszystkich ludzi nagle dzieje się coś niesamowitego, co jest opisane w Piśmie Świętym. W tym całym tle politeistycznych religii Izrael słyszy potężne wyznanie, które zmienia wszystko. To są słowa, które wszystko zmieniają. Te słowa mają znaczenia do dziś i do dziś są przez ten naród, wierzącą część tego narodu wypowiadane. Szema, Izrael. Adonai Elohenu, Adonai Echad. Takie słowa wybrzmiały i do dziś wybrzmiewają w języku polskim, oddajemy je. Słuchaj Izraelu, Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie. I to jest bomba w tamtych czasach. My dzisiaj w ogóle nie nie nie nie nie nie mamy pojęcia jak to wyznanie zmieniło wszystko. jak to wywróciło cały świat do góry nogami. To jest taki dynamit odpalony w tamtych czasach, bo dla nas to już jest rzecz oczywista, ale dla nich to był dynamit, to była petarda, która rozerwała wszystko i wszystkich, w co ktokolwiek wierzył poza Izraelem. Nagle powstaje fundamentalna zasada wiary. Jest jeden, W tej całej politeistycznej rzeczywistości wybucha wszechpotężna informacja. Jest jeden Bóg, niewiele Bogów. Jeden Bóg. Nie ma żadnych bogów wojny, nieba, płodności, seksu, urodzaju, słońca, księżyca, ziemi sferycznej, płaskiej i trójkątnej. Nie. Jest jeden Bóg. I to jest dynamit Starego Testamentu. Od tego się w ogóle wszystko zaczyna. I my jako chrześcijanie Nie odchodzimy od tej prawdy. To jest fundamentalna prawda chrześcijaństwa. Słuchaj Kościele, jest jeden Bóg. To jest petarda, która zawsze musi w nas wzbudzać takie, czym się różnimy od wszystkich. Jest jeden Bóg. Jeden Bóg. My nie odeszliśmy i w żaden sposób nie wolno nam odejść od tej podstawowej zasady, którą w teologii nazywamy monoteizmem, czyli jeden Bóg. I to jest bardzo ważne, bo to definiuje pewne rzeczy. My nie wierzymy w trzech Bogów. Nie. Jest jeden Bóg. Słuchaj Kościele, jest jeden Bóg. My nie mamy boskiej rady trzech niezależnych istot w jakiś sposób tam łączących się ze sobą. To nie jest nasza wiara. Jeszcze raz słuchaj Izraelu, słuchaj Kościele. Fundamentalna zasada jest jeden Bóg, ale już w czasie tego Szema Izrael, już w czasie tej petardy, tego dynamitu, już tam pojawia się pewien ślad złożoności tematu. Tego, że to nie jest takie hop-siup, że to jest bardzo głębokie wyznanie wiary. Bo zanim to padło, Zanim się wszystko zaczęło w pierwszym rozdziale w Bereshit w tej pierwszej księdze na samym początku początków czytamy takie zdanie. Potem rzekł Bóg. To jest księga rodzaju pierwszy rozdział. Dwudziesty szósty werset. Potem rzekł Bóg. Uczyńmy człowieka na obraz nasz. Nasz. No i ząb. No i ząb. Mówi Bóg. Uczyńmy człowieka na obraz nasz. Jakby komuś przyszło do głowy, że Pan Bóg się przejęzyczył, to jeszcze jest tak. Podobnego do nas. Więc nie przejęzyczył się, bo można się przejęzyczyć raz, ja to robię często, ale kiedy zdanie ma dalszą część, to już wiadomo o co chodzi. No więc uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas. Liczba mnoga. No choćby nie wiem co robić, liczba mnoga. Jest liczba mnoga? Jest. Teraz można by było tak powiedzieć, no ale w hebrajskim jest liczba pojedyncza. Nie, jest mnoga. Po prostu tam jest liczba mnoga i tyle. Takie najpiękniejsze określenie tego pięknego wersetu to pluralis majestatus, chyba się to tak wymienia. I to oznacza królewskie my, królewska mnogość. Ja bardzo lubię to określenie, królewska mnogość. Niektórzy twierdzą, że chodzi o aniołów. No cóż, twierdzić mogą co chcą, ale Bóg nie uczynił mnie na podobieństwo anioła. Ciebie też nie. Więc nie może tu chodzić o aniołów. To nie może być mowa do aniołów, bo tu nie jest napisane uczyńmy człowieka na obraz aniołów. Przecież tak nie wierzymy. Więc to nie może być mowa do aniołów. Nie jest tu napisane uczyńmy człowieka, który będzie podobny do aniołów, bo ja na całe szczęście nie jestem ani trochę podobny do aniołów. Zwłaszcza tych opisanych w proroczych objawieniach. Przystojniejszy jestem od tych opisów. Nie, nie zostaliśmy stworzeni na obraz aniołów, zostaliśmy stworzeni na obraz kogo? Boga. Więc tu jest na pewno mowa o Bogu. I Kościół od wieków widział tutaj pewne pierwsze objawienie tego właśnie tematu, tej Trójjedności Bożej, Trójcy Świętej. Pewne, pewną zapowiedź tej prawdy, pewien cień tej prawdy, pewne echo tej prawdy, że jest jakaś wewnętrzna wspólnota względem jednego Boga. I to już tutaj rozbrzmiewa. I oczywiście ten werset nie odsłania wszystkiego, ale przygotowuje nas do odsłonięcia wszystkiego. Jest to szczątkowe te objawienie, jest to cień rzeczy przyszłych, które potem są wyraźnie objawione. I to jest w ogóle bardzo ważna zasada teologiczna, kiedy poznajemy jakąś naukę teologiczną czy doktrynalną. Nowy Testament objawia bardzo jasno to, co Stary Testament ukazywał w cieniu. Dlatego mówimy, że Stary Testament jest cieniem Nowego Testamentu, że to są cienie rzeczy przyszłych. W drugim bersecie Biblii jest jeszcze ciekawiej, bo tu pojawia się a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. Czyli nie ma mowy o energii, jest mowa o działaniu, o poruszaniu się. Tego się nie da odczytać inaczej jak to, że ten Duch Boży uczestniczy i to czynnie uczestniczy w stwórczym akcie stworzenia wszystkiego przez Pana Boga. Tego się nie da inaczej odczytać. Mało tego, później czytamy o Duchu Świętym jeszcze ciekawsze rzeczy. Czytamy, że Duch Święty przemawiał przez proroków. Czytamy, że uzdalniał sędziów, uzdalniał budowniczych, na przykład do budowania świątyni. Napełniał królów, uczniów. Mało tego, czytamy, że Duch Święty może zostać zasmucony, może się smucić. Czytamy, że może prowadzić człowieka, Nie ma mowy, że to jest bezosobowa moc. To musi być osobowy Bóg. Anioł Pana. Kolejny taki cień pokazujący głębię tematu. W bardzo wielu miejscach Starego Testamentu pojawia się Anioł Pana, Anioł Pański posłany przez Pana, różnie to nam tłumacze oddają. Kyrios, później w Nowym Testamencie, Malak, J-K-W-H w Starym Testamencie. I widzimy, że ten anioł Pana, już nie wchodząc w szczegóły językowe, ale widzimy w tych wszystkich opisach, że ten anioł Pana to jest ktoś, kto mówi bezpośrednio w imieniu Boga. Jak on coś mówi, to to jest traktowane jakby to powiedział Bóg. Mało tego, ten anioł Pana przyjmuje cześć, która należy się tylko Bogu. To jest bardzo ważne. A jednocześnie w jakiś sposób jest odróżniony od Pana Boga. Taki dobry przykład to jest goryjący krzew. Tam czytamy, że ukazał mu się anioł Pana, że on zobaczył, podszedł tam i ukazał mu się anioł Pana, ale za chwilę czytamy, że sam Bóg do niego mówi. że w tym ukazaniu się przez anioła Pana sam Bóg do niego mówi przez ten gorejący krzew, to jest w II Mojżeszowej oczywiście tam na początku tej księgi. I od początku ojcowie kościoła, później historycy kościoła, dzisiaj teologowie, doktryniarze i tam ci wszyscy, co tak Nie lubimy ich. Oni mówią o tym, że to jest teofania, że to było takie przedwcielenie Jezusa Chrystusa. Znaczy zanim się Jezus Chrystus urodził w Nazaret, to właśnie w ten sposób objawiał się człowiekowi. Oni między tym aniołem Pana, a Jezusem Chrystusem stawiają znak równości. To jest bardzo ciekawy temat, bardzo głęboki temat, bo anioł Pana przestaje się ukazywać w czasie życia Jezusa. i później się znowu ukazuje. Jest krótka przerwa w objawieniu Anioła Pana, kiedy to Jezus wciela się w człowieka z Marii Dziewicy i z Ducha Świętego. Więc widzimy tutaj pewien wzór. Jest jedność Boga, słuchaj Izraelu, Pan Bóg jest jeden, słuchaj Kościele, jest jeden Bóg, ale jednocześnie widzimy jakąś mnogą, jakąś mnogość, jakieś osoby, jakieś tutaj skomplikowanie tematu. Izajasz, kolejny taki argument ze Starego Testamentu. W księdze Izajasza w szóstym rozdziale czytamy taką potrójną wypowiedź. Święty, święty, święty jest Pan zastępów. To jest bardzo głębokie w języku hebrajskim. To po pierwsze jest najwyższy stopień świętości. Kiedy język hebrajski coś trzykrotnie powtarza oznacza to, że już nie może być więcej. Czyli święty, święty, święty znaczy nie ma nikogo świętszego, czyli najświętszy byśmy w języku polskim dzisiaj powiedzieli, ale też jest to pewne pewien uśmiech w tym języku dotyczący trójjedności, że akurat trzy razy jest uznane, że nie ma nic większego jak trzy. Święty, święty, święty. Taki jakiś kaprys tego języka. Pełnia tego tematu oczywiście przychodzi w Jezusie Chrystusie, dlatego że zawsze w Jezusie Chrystusie jest wytłumaczenie i pełnia każdego tematu, dlatego my jesteśmy chrystocentryczni. To jest w ogóle klucz do rozwiązania całej sprawy. Bo kiedy ludzie sobie zadają pytanie, kim jest ten Bóg, w jakiego Boga my mamy wierzyć, jak w ogóle rozumieć tego Boga, to Bóg nie odpowiada nam traktatem, nie odpowiada nam jednym zdaniem, a tak chyba byłoby czasami łatwiej, żeby było jakieś takie jedno wyczerpujące zdanie na ten temat w Biblii, ale go nie ma. Nie robi w ten sposób Bóg odpowiada Synem Bożym. To jest odpowiedź Boga na to pytanie. Bóg odpowiada na to pytanie Synem Bożym. I to jest wyraźnie napisane w Ewangelii Jana w pierwszym rozdziale, pierwsze trzy wersety i później osiemnasty. Na początku było słowo, a słowo było u Boga. A Bogiem było słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało. I osiemnasty werset kluczowy. Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg. który jest na łonie Ojca, objawił Go?" I Bóg w taki sposób odpowiada swoim Synem na to piękne pytanie. Kiedy przychodzi na świat Jezus Chrystus, ta układanka zaczyna być jasna. To już nie jest spekulacja. My poznajemy Trójjedność Bożą przez poznanie, przez objawienie Jego Syna, przez objawienie Jezusa Chrystusa. Takie najważniejsze detale. Chrzest Jezusa. Kiedy Pan Jezus wychodzi z Jordanu mamy ewidentnie do czynienia z pełnym objawieniem trujedności Bożej. Syn wychodzi z wody. Amen? Amen. Duch wstępuje jakby gołębica, tak? A Ojciec mówi z nieba, to jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie." I to jest najpiękniejsze, najgłębsze, najbardziej precyzyjne i doskonałe objawienie Trójjedności Bożej. w Jezusie Chrystusie. To jest chyba najmocniejszy fragment z całej Biblii, niepodważalny fragment z całej Biblii i bardzo ważny fragment, bo gdyby tego fragmentu nie było, to można by było przyjąć pewne herezje, o których też dzisiaj będziemy mówić. Gdyby nie było tego, że Syn jest w wodzie, Duch Święty zstępuje jak gołębica w jednym czasie i w jednym czasie Ojciec mówi, to jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie, a jednocześnie cały czas brzmi, słuchaj Kościele, słuchaj Izraelu. Bóg jest jeden. Gdyby nie ten fragment, no to modalis byłby czymś całkiem prawdziwym i całkiem realnym. Czyli, że mamy jedną osobę, tylko ona w różnym czasie, w różnych osobach się objawia pod różną postacią. Czyli czasami Bóg jest Synem, czasami Bóg jest Duchem Świętym, czasami Bóg jest Ojcem i to jest właśnie modalis. Gdyby nie ten fragment, modalis byłby do przejęcia. Ale ponieważ jest ten fragment, to okazuje się, że Ojciec mówi do Syna, okazuje się, że Duch wstępuje na Syna, okazuje się, że da się to rozróżnić, że to są trzy różne osoby w jednym czasie, a jest jeden Bóg i te trzy osoby działają równocześnie w tym akcie, może nawet najważniejszym akcie. Kiedy Pan Jezus zmartwychwstaje, znowu On mówi bardzo ważne zdanie i Często słyszałem kłótnie na temat tego, czy chrzcić w imię Jezusa, czy chrzcić w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ale nikt nie zwraca uwagi, że to właśnie to jest podstawa w tym zdaniu, że to jest bardzo ważne w tym zdaniu i to nie jest błąd Pana Jezusa, tylko to jest objawienie Boga. Bo Pan Jezus po zmartwychwstaniu wydaje polecenie, chrzcząc je w imię, jedno imię, nie w imiona, jedno imię. Ojciec i Syn i Duch Święty. Chrzcicie ich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Poprawnie, gdyby to, gdyby, gdyby coś innego z tym zrobić, musiałoby być chrzcicie je w imiona Ojca i Syna i Ducha Świętego. To jest tu celowo zapisane. Chrzcicie w imię, w pojedyncze imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. W imię Boga chrzcicie. Jedno imię, a wymienione trzy osoby. No i właśnie to jest zwięzłe wyrażenie całej tej doktryny chrześcijańskiej. Jedna boska istota. Jeden Bóg. Trzy osoby. Apostoł Paweł kończy list do Koryntian takimi słowami, łaska Pana Jezusa Chrystusa i miłość Boga i społeczność Ducha Świętego niech będzie z Wami wszystkimi. To jest tak zwane apostolskie błogosławieństwo. To jest celowy zabieg. Apostoła Pawła, on wie co robi. On tutaj mówi o tym Trójjedynym Bogu. Łaska Jezusa Chrystusa, miłość Boga i społeczność Ducha Świętego niech będzie z Wami wszystkimi. Jest pewien, pewna naturalność, zobaczcie, tam nie ma żadnego napięcia, tam nie ma żadnej próby wyjaśnienia, jakiejś sztuczności, nie. Apostoł Paweł po prostu modli się o list, o kościół w Koryncie, błogosławi ten kościół, w tym właśnie imieniu Ojca i Syna i Ducha Świętego. On to celowo robi. To oznacza, że pierwotny kościół, ten podstawowy kościół, ten kościół opisany w Piśmie Świętym, on żył tą prawdą, to było dla niego oczywiste. Zanim teolodzy, sobory i my dzisiaj systematycznie, teologicznie sobie to opisały. Nasza wiara zaczyna się, ona się zaczyna od objawienia Ojca, który kocha Syna, który zbawia i Ducha Świętego, który zamieszkuje w osobie wierzącej. Od tego się w ogóle zaczyna nasza wiara. Bez tego nie ma naszej wiary. To jest fundament naszej wiary, że my wierzymy w jednego Boga, to znaczy Ojca, który kocha, kocha ciebie i mnie. Wierzymy w Syna, który zbawia, zbawił ciebie i mnie. I wierzymy w Ducha Świętego, który zamieszkuje we mnie i w tobie, ale nadal wierzymy w jednego Boga. Kiedy my się w ogóle modlimy, to jeżeli my nie rozumiemy Trójjedności Bożej, to my się nie modlimy, tylko sobie paplamy. Ta modlitwa nie ma żadnej mocy. My się nie modlimy wtedy do Boga, kiedy my nie rozumiemy Trójjedności Bożej, kiedy my nie przyjmujemy objawienia o Trójjedynym Bogu. Mówimy do jakiejś pustki, do jakiegoś wyobrażenia Pana Boga, który nie ma żadnej mocy. Kiedy wołamy na przykład o ratunek. Zbawienie, ale też kiedy się coś skomplikowanego dzieje w naszym życiu. Przecież przychodzimy wtedy do Ojca przez Syna w Duchu Świętym. No tak wyznajemy. Tak się modlimy. Przychodzimy do Ojca przez Syna w Duchu Świętym. Inaczej my się nie modlimy. Inaczej to jest jakiś pusty rytuał. Kiedy wielbimy Boga, no to wielbimy Trójjedynego Boga, albo nie wielbimy Go wcale. To jest pewna rzeczywistość naszej wiary, a nie tylko zbędna informacja. No i proste, nie? Biblia tu wszystko wyjaśnia, a my tu jakieś zaciekłe walki w ogóle. I teraz takie pytanie. Skoro takie to proste, to czemu Kościół tak zaciekle walczy od dwóch tysięcy lat o tą doktrynę? Po co w ogóle te wszystkie spory, sobory? Po co ta cała afera, skoro to takie proste? No trochę o tej aferze pogadamy. Kiedy patrzymy na Nowy Testament widzimy jasno i wyraźnie, że apostołowie głoszą Chrystusa jako Pana. Widzimy to? Tak. Widzimy, a przynajmniej powinniśmy widzieć wyraźnie, że apostołowie oddają Mu boską cześć. Boską cześć Jezusowi. To jest bardzo wyraźne. Widzimy, a przynajmniej winniśmy widzieć w opisie biblijnym i w tym pierwotnym Kościele, że oni chrzcili w ten sposób w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Oni żyli w tej świadomości, że Ojciec jest Bogiem, Syn jest Bogiem i oddawali Mu cześć i Duch Święty jest Bogiem, który ich prowadzi. No i teraz kiedy Kościół się rozwija, Kiedy przychodzą nowi ludzie do Kościoła, kiedy Kościół zaczyna rosnąć, no to pojawia się pytanie, dobrze, jak to opisać tym nowym ludziom, tym początkującym ludziom, tym dochodzącym ludziom, jak to opisać, to co wyraźnie objawia Pismo. Jak opisać zbawienie? Jak opisać modlitwę? Jak opisać adorację Boga? Dzisiaj sobie też o tym powiemy. Specjalnie używam słowa adoracja, a nie uwielbienie. Później wyjaśnię dlaczego. Jak w ogóle opisać tożsamość wiary chrześcijańskiej? I żeby to teraz pojąć, skąd się wziął problem i dlaczego ten problem trwa, my musimy sobie uzmysłowić Bardzo ważną rzecz. W pierwszych wiekach chrześcijaństwo... zupełnie inaczej niż dzisiaj. W pierwszych wiekach chrześcijaństwo, ono się bardzo dynamicznie rozrastało, ono się bardzo szybko rozrastało. To nie było tak jak dzisiaj, że był sukces, że się tam czterech nawróciło. Nie, to był bardzo dynamiczny wzrost, bardzo szybki wzrost kościoła. To chrześcijaństwo, ta droga uczniów Jezusa Chrystusa, ona tak dynamicznie się to wszystko rozwijało, to wychodziło w ogóle poza świat żydowski. To już nie było u Żydów, to się roznosiło po Grecji, po całym świecie. Była pewna ekspansja tego rozwoju tej wiary, czegoś zupełnie nowego w tamtych czasach, opartego na zmartwychwstałym Chrystusie w kulturę grecką, w kulturę rzymską, no to było, to była taka druga petarda w tej całej historii Bożego objawienia. I teraz kiedy te chrześcijaństwo wchodzi w to wszystko, wchodzi w ten, w tą, już wychodzi z żydostwa, wchodzi w do Grecji, wchodzi do Rzymu, wchodzi w pewne nieznane dotąd rejony, takie rejony, gdzie nie za bardzo Żydzi chcieli wchodzić, obce im rejony, no to spotyka się, spotyka się z filozofami greckimi, spotyka opór. Są jacyś filozofowie greccy, którzy interesują się tematem, no coś nowego się pojawiło. Natrafia na opór sceptyków, wtedy w ogóle sceptytyzm był bardzo rozwinięty. No oczywiście cesarzy, którym zagraża ta nowa wiara, no i przeciwników tej wiary. I teraz ta prawda objawiona w Piśmie Świętym, ta prawda oczywista dla apostołów Baranka, oczywista dla tych pierwotnych uczniów, ona się spotyka z pewną blokadą. I to, co było dla nich jasne, oni musieli zacząć umieć teologicznie przekazać tym filozofom, tym sceptykom, tym nowym, tym, którzy się nie wywodzili z tej kultury żydowskiej i dla których nie wszystko było oczywiste. Oni to musieli w jakiś sposób przekazać. Więc powstaje teologia. Tak powstała w ogóle teologia. Stąd się wzięła teologia, że było potrzeba przekazać Boże objawienie ludziom, którzy nic nie wiedzą, których trzeba od zera katechizować. Trochę tak jak dzisiaj, dzisiaj bardzo wielu dorosłych. Trzeba od zera katechizować, dlatego potrzebujemy teologii. To jest trochę tak jak... taki przykład sobie wymyśliłem jak z lekarzem i z chorobą. Był taki czas, kiedy ludzie chorowali na raka, Ale jeszcze nikt tego nie nazywał rakiem. Jeszcze nikt nie wiedział, że to jest rak. Ale widzieli, że ludzie chorują. Widzieli, że pacjent choruje, ale jeszcze nie mieli precyzyjnej nazwy tej choroby i nie mieli leków na tą chorobę. No bo tak to jest. Rzeczywistość istnieje zanim powstanie terminologia opisująca tą rzeczywistość. Więc rzeczywistość o Bogu, prawda o Bogu, objawienie dotyczące drujedności Bożej istniała zanim potrafiliśmy to opisać, ale w pewnym momencie była potrzeba tego opisać, żeby to wytłumaczyć tym, dla których ta rzeczywistość nie była taka oczywista. Więc Kościół zna Ojca, zna Syna, zna Ducha Świętego, ale uczy się nauczać na ten temat, opisywać to zrozumiałym językiem dla ludzi całkowicie z zewnątrz tego środowiska, tak by nie zniekształcić tego objawienia Bożego. To jest w ogóle definicja teologii. Po to jest teologia. Po to to wszystko powstało. I teraz w tym czasie pojawiają się również heretycy. Pojawiają się fałszywi nauczyciele, których zapowiedział Pan Jezus. że pojawią się fałszywi nauczyciele, oni zniekształcą objawienie Boże. Będzie mądrze to wyglądać, ale będzie to zniekształcone objawienie Boże. No i pojawia się na przykład modalizm, który mówi, że Bóg jest jedną osobą, ale objawia się na trzy sposoby. Czasami jako ojciec, czasami jako syn, czasami jako duch. Takim twórcom tej, tej herezji Był Sebeliusz, nazywamy to modalizmem, bardzo poważny problem, który trwa do dzisiaj. Wielu ludzi, wielu ludzi mieniących się być chrześcijanami przyjęli fałszywe nauczanie i w swojej istocie są modalistami i wyznają właśnie takie coś, że Bóg jest jeden i czasami się objawia jako ojciec, czasami jako syn, czasami jako Duch Święty. Tylko jeśli tak jest, Jeśli Ojciec, Syn i Duch Święty są tą samą osobą, tylko czasem się przedstawiają jako Ojciec, czasem się przedstawiają jako Syn, czasem jako Duch Święty, no to do kogo się modli Jezus? No i mamy problem. No do kogo się modli Jezus? Kto posłał Jezusa? Kolejne pytanie. Kto opuścił Jezusa podczas ukrzyżowania? To zsyła Ducha Świętego. Jak to wszystko rozwiązać? No nie da się rozwiązać, dlatego to jest herezja. Bardzo poważna herezja, bo przyjęcie tego modalizmu, a wielu przyjmuje modalizm, ono niszczy Ten modalis niszczy relacje wewnątrz istoty Boga i czyni Ewangelię jakimś teatrem trzech aktorów zmieniających swoje maski, zmieniających tą rolę. I Kościół na początku nazwał to herezją i to jest herezja i koniec, kropka. Od początku Kościół się wypowiedział, to jest herezja. Ten Kościół, pierwotny Kościół, który to rozumiał i w pewnym momencie potrzebował to opisać, by przekazać tą prawdę dla nich zrozumiałą, sceptykom, greckim filozofom i innym takim różnym zjawiskom, to ten Kościół od początku powiedział to jest herezja. I Kościół powinien do dzisiaj tak głosić. To jest herezja, kropka. To są heretycy, kropka. To jest zniekształcone objawienie Boże, kropka. To są fałszywi nauczyciele, kropka. Nie karmimy się tym. Takie powinniśmy do tego podejście mieć. Drugi, druga herezja. Może nawet jeszcze większa. W ogóle wielki kryzys w kościele, który Bóg wykorzystał na swoją chwałę. Pojawia się na scenie świata taka postać, pewnie wielu z nas o niej słyszało, Ariusz. Ciekawa postać. Presbiter. Tylko fałszywy, bo czasami presbiterzy się okazują być fałszywymi presbiterami. Z Aleksandrii. Czwarty wiek. I on nauczał tak, Syn nie jest wieczny. To było pierwsze założenie. Drugie założenie, syn został stworzony. Trzecie, był czas kiedy syna nie było. I czwarte, Jezus jest najwyższym stworzeniem, ale nie prawdziwym Bogiem. Logiczne. Dzisiaj bardzo wielu tak mówi. Świadkowie Jehowy na przykład tak mówią. Wydaje się być logiczne. O fajnie, mamy poukładane. No jest Syn Boży, ale to nie jest wieczny Bóg. No jest Syn Boży, ale On został stworzony jako pierwsze stworzenie. Bardzo często taka powtarzana narracja. Był w ogóle, czyli był taki czas, kiedy Syna nie było. Ten Jezus jest najwyższym stworzeniem, pierwszym stworzeniem, pierworodnym stworzeniem, ale nie jest tym prawdziwym Bogiem. Wydaje się w ogóle, że to bardzo chroni monoteizm, że to bardzo chroni tą zasadę jest jeden Bóg. Tylko to jest herezja, bardzo poważna herezja, bardzo mocno uderzająca w Ewangelię. Bo jeśli Pan Jezus jest stworzeniem, jeśli został stworzony, nawet jeśli jest najwyższym stworzeniem, jeśli jest stworzeniem, To po pierwsze stworzenie nie może objawić w pełni Boga. Żadne stworzenie nie może objawić w pełni Boga. A w Biblii jest napisane wprost, że Jezus w pełni objawił Boga. Po drugie stworzenie nie może nieść pełni Bożej natury. Może być coraz bardziej podobne do Boga, ale nie może nieść pełni tej Bożej natury. Po trzecie Stworzenie nie może zbawić nikogo z grzechu. Bo jest stworzeniem. Nie może zbawić, nie może zapłacić tej ceny. W stworzeniu, i niech to będzie najprostszym dowodem na to, że to jest herezja, w stworzeniu nie wolno oddawać boskiej czci, kropka. To jest zapisane w Biblii wprost. Tych poprzednich trzech rzeczy można nie rozumieć. można potrzebować wyjaśnienia. Ale jak ktoś tego nie rozumie, że w stworzeniu nie wolno oddawać boskiej czci, to niechżesz w końcu zacznie czytać Biblię, bo to trzeba rozumieć. w stworzeniu nie wolno oddawać boskiej czci. Więc jeśli Chrystus nie jest Bogiem, a jest stworzeniem, to chrześcijaństwo rozpada się od środka. Bo chrześcijanie yy wbrew temu co mówią stosowaliby praktyki bałwochwalcze. Oddawaliby cześć boską w stworzeniu zamiast stwórcy. No i wszystko się rozpadło. Wszystko się rozpadło, cała Ewangelia się wtedy rozpadła. I teraz ponieważ to się wydawało logiczne, to w pewien sposób trafiało do tych, którzy potrzebowali katechizacji. To w pewien sposób przemawiało do tych greckich filozofów, do tych rzymskich myślicieli. To w pewien sposób współdziałało z tą ekspansją kościoła w tamte rejony. spoza, spoza, spoza żydowskie rejony układało pewną logikę, te dwie skrajne herezje, czyli moda, modalizm i arianizm, to ponieważ to funkcjonowało i zaczęło być bardzo niebezpieczne, to Kościół postanowił zrobić coś, co nazywamy soborem. Tak powstały sobory. Odstała tajemnica soborów. Właśnie dlatego był potrzebny sobór. I stał się, Niektórzy mówią pierwszy, niektórzy mówią drugi, bo niektórzy uważają, że pierwszy Sobór jest opisany w dziejach apostolskich, kiedy się zebrali, by omówić te podstawowe rzeczy dotyczące Boga. Więc nazwijmy to pierwszy historyczny, nieopisany w Piśmie Świętym Sobór. Sobór Nicejski, 325 rok naszej ery. Mamy ten wielki spór, mamy wielkie zagrożenie ze strony tych dwóch herezji, które przed chwilą opisałem. One naprawdę duże żniwo zbierają i prowadzą ludzi prosto do piekła, bo ci ludzie wierzą w Boga, który nie ma mocy zbawić, czczą Boga, który nie istnieje, a tego, którego istnieje nazywają nieprawdziwym, powstaje Sobór. Jak ten sobór wygląda? Zjeżdżają się starsi, pastorzy, prezbiterzy, obojętnie jakiego słowa użyjemy, ale ci, którzy przewodzą kościołom, lokalnym kościołom, wszyscy oni się zjeżdżają z różnych części świata. To był sobór, w którym jak opisują świadectwa, niezwykle ciekawy sobór, dlatego że ci ludzie się pozjeżdżali i to byli specyficzni ludzie. Bardzo wielu z tych ludzi było poznaczonych bliznami. poranionych, bo oni byli prześladowani przez Rzymian i tak dalej, i tak dalej. To nie był taki sobór jak my dzisiaj mamy w garniturach pod krawatem i tam wielka debata przy pizzy, tylko to byli wiecie tacy tytani wiary. Oni cenę płacili za swoją wiarę i oni się zjeżdżają. To są w ogóle świadkowie cierpienia, dla nich to jest bardzo poważna rzecz, oni, oni, oni tym sprawom swoje życie oddają. I oni się zjeżdżają i na tym soborze ustalają jednomyślnie bardzo ważną rzecz. Syn jest zrodzony, a nie stworzony. Jest współistotny ojcu. Tak postanowili. Tak rozumieli. To nazwali prawdą. pod wpływem Ducha Świętego. Ludzie, którzy są uczestnikami cierpienia Chrystusowego, tak jak dzisiaj nikt z nas nie jest. Dlatego to jest tak cenne świadectwo, dlatego to jest tak cenny Sobór. To nie byli salonowi dyskutanci. To byli ludzie, którzy życie oddawali w tej sprawie. Oni byli naprawdę przejęci tą prawdą o Bogu, tym zbawieniem człowieka. Oni największą cenę płacili za to wszystko. I oni się zjeżdżają i dochodzą do wniosku, syn jest zrodzony, ale nie jest stworzony. On jest współistotny ojcu. Nazywają to objawienie w taki sposób, by umieć przekazać tym, którzy nie wywodzą się z tej kultury i trzeba ich tego nauczyć. I tam się pojawia te kluczowe słowo, czyli tej samej istoty, współistotny. nie podobnej istoty, nie niższej istoty, nie trochę mniejszej istoty, nie stworzonej istoty, tej samej istoty, współistotny ojcu, to jest niezwykle ważne, tej samej istoty co ojciec. I to oznacza, przekładając na taki prosty język polski, że Syn jest prawdziwym Bogiem z prawdziwego Boga, co zresztą wyznajemy i dzisiaj sobie przyznali, przypomnieliśmy. I to jest przełomowy moment. Mamy ustalone, kim jest Jezus Chrystus, kim jest Syn Boży, jak to należy rozumieć, a jak tego nie należy rozumieć. Tak to postanowił Kościół, tak Kościół opisywał to, co jest objawione w Piśmie Świętym, co dla nich było jasne. Jeżeli ktoś tak nie wierzy, to nie wierzy tak, jak wierzy Kościół. Czyli nie należy do Kościoła. Nie możesz wierzyć inaczej niż Kościół i twierdzić, że jesteś Kościołem. Nie jesteś Kościołem. Jeżeli wierzysz inaczej niż Kościół, to po prostu nie jesteś Kościołem. Zgoda? Nie możesz mówić, jestem Kościołem, tylko robię na opak. Synonim wtedy. Tak Kościół postanowił. Zrodzony, niestworzony, spółistotny Ojcu. Nigdy Kościół tego nie zmienił i nigdy Kościół tego nie zmieni. To jest prawda. I teraz idziemy dalej, bo to mamy Syna Bożego. No i pojawia się Atanazy. Ten wspomniany przeze mnie z Aleksandrii. Ciekawa postać w historii Kościoła. przez historyków nazywany największym obrońcą prawdy. Młody człowiek, ale bardzo stanowczy, bardzo niezłomny. Wielokrotnie gdzieś wskazywany i wskazywany, oczerniany, usuwany z urzędu. A on wraca i robi swoje, wraca i broni tej prawdy i po prostu nie da się tego człowieka zdeptać. I powstaje takie powiedzenie, ono przeszło do takich maksym. Atanasius contra mundum. Niektórzy sobie tatuują nawet, z tego co czytałem, jacyś zakonnicy sobie tatuują to na ciele. Ja sobie nie wytatuowałem, żeby była jasność. na język polski atanazy przeciwko wszystkim albo atanazy przeciwko światu. O co on w ogóle walczył? On powiedział tak. Tylko ten, który jest prawdziwym Bogiem może przebóstwić człowieka przez łaskę i wyrywać go ze śmierci. To jest skomplikowane, ale na prosty język tylko Bóg może zbawić. I on o to cały czas w życiu walczył. Jezus Chrystus jest Bogiem, bo tylko Bóg może zbawić. Koniec kropka. Możecie myśleć, co chcecie. Możecie mówić, co chcecie. Możecie mnie deptać. Możecie mnie usuwać z urzędu. Tylko Jezus Chrystus może zbawić. To jest ten człowiek. Kończy się ten spór o Syna Bożego. Już jest ustalone, kto jest heretykiem, kto jest kościołem. Atanazy wraca na urząd. Mamy problem rozwiązany. jeszcze się wtedy nie tatuują, ale powstaje kolejny problem. Z kim? No z Duchem Świętym, nie? No musiała przyjść pora na Ducha Świętego, na spór o Ducha Świętego. No i pojawia się spór o Ducha Świętego i pojawia się to, co do dzisiaj niektórzy tam próbują przemycić. Część ludzi zaczyna mówić, że Duch jest jedynie mocą Boga, Niektórzy to próbują tak bardziej patetycznie powiedzieć i mówią, że Duch Boży jest sługą Boga. No i znowu Kościół musi jakoś sprawę rozwiązać i powstaje drugi z dwóch najważniejszych soborów. Ta sama zasada. Pojawiają się pewne herezje, pojawia się pewna nieprecyzyjność. Ludzie w Kościele Dobrze wierzą w ojca, dobrze wierzą w syna, ale mają problem z Duchem Świętym. Ten problem powoduje, że przestają wierzyć w prawdziwego Boga, który się człowiekowi objawił, zaczynają sobie wymyślać jakiegoś Boga, zaczynają dewastować pojęcie Boga, więc trzeba zrobić sobór. No i powstaje sobór, Konstantynopolitański, tak, dobrze wymieniłem, dobrze wymieniłem, który jest soborem dotyczącym Ducha Świętego. Na tym soborze, ta sama zasada, zjeżdżają się ci wszyscy, którzy powinni się zjechać, ci dla, ci dla których to jest treść życia, ci, którzy w cierpieniach walczą o te prawdy, ci, którzy są odpowiedzialni za rząd dusz. W kościołach lokalnych oni się zjeżdżają, debatują, rozmawiają, przekładają pisma, modlą się, poszczą i to wszystko robią co trzeba robić i wyznają, że Duch Święty jest Panem i Ożywicielem, który wraz z Ojcem i Synem odbiera wspólną chwałę. Kropka. Tak wierzy Kościół. Zawsze tak wierzył, zawsze to było objawione w Piśmie Świętym. Pewnego dnia z powodu tego, że trzeba to było wytłumaczyć tym, dla których te rzeczy nie są oczywiste, bo wywodzą się z innych kultur i z innych środowisk, trzeba ich katechizować, więc potrzebna była teologia systematyczna, która to nazwie, która da odpór heretykom i oni to zrobili. Duch jest Panem i Ożywicielem, który wraz z Ojcem i Synem odbiera wspólną chwałę." Bardzo ważne. Niezwykle ważne. Czyli postanowili, że w Piśmie Świętym jest napisane, że tak to objawił Bóg, że Duch Święty nie jest elektrycznością z nieba, nie jest mocą jak w gniazdku w kontaktach, bo tak to najczęściej jest durnie przedstawiane, Duch Święty nie jest atmosferą nabożeństwa czy emocją wokół nabożeństwa, nie jest żadną bezosobową energią. Duch Święty jest Bogiem. Obecnym i działającym. odbierającym wspólnie chwałę z Ojcem i Synem. Kropka. Jeżeli ktoś tak nie wierzy, nie wierzy tak jak wierzy Kościół. Inaczej mówiąc nie należy do Kościoła. Jest heretykiem Kościoła, a nie Kościołem. A nie można być jednocześnie Kościołem i heretykiem Kościoła. Więc albo tak wierzysz, albo tak nie wierzysz. Te dwa sobory, te dwa synody ustanowiły wszystko. Ten nicejski i ten konstantynopolitański. Tak, dobrze. Precyzyjnie, nie poglądał mi się język. I to uporządkowało to wszystko i tam powstały te pojęcia, którymi się czasami posługujemy, czyli jedna osja, czy ousja, czyli jedna istota i trzy hypostazy, hipostazy, czyli trzy osoby. I dzięki temu, że nazwaliśmy to czy Kościół to nazwał, to Kościół nauczył się mówić, nauczył się tłumaczyć precyzyjnie pewne rzeczy objawione w Piśmie Świętym i dawać odpór heretykom. Jeśli ktoś tak nie naucza, jest heretykiem. Nie słuchaj go. On nie mówi o prawdziwym Bogu. Kropka. Dlaczego to jest ważne? Czy w ogóle, czy to jest istotny spór? A może lepiej się po prostu kochać z tymi wszystkimi heretykami. Może lepiej kochać tych modalistów, niech oni nas kochają i takie flower power. Może to jest lepsze rozwiązanie. W ogóle to jest argument, który współcześnie bardzo często pada, że najważniejsze to się tam kochać. Tego żartu nie powiem. Później może niektórym. Taki argument, ale bardzo powierzchowny argument. Tylko jeśli my się pomylimy co do natury lekarstwa, kiedy chorujemy na jakąś chorobę, to możemy po prostu umrzeć. Zgodzicie się ze mną? Jeśli weźmiesz leki nie na tą chorobę, na którą powinieneś wziąć, to po prostu umrzesz. Jeśli się pomylisz co do tego, czy to jest most, czy to jest tylko jakieś dzieci się bawiły, to możesz spaść z tego wszystkiego. To są takie głupie przykłady, ale jeśli ktoś się pomyli co do Boga, to może stworzyć religię lub wierzyć w religię i nie być zbawionym. A to już jest poważna sprawa. Jeśli ktoś się pomyli co do tych spraw, jeśli to jest nieważne i może tu zaistnieć pomyłka, byle się kochać, no to będziemy mieć super religię. Ona będzie przyjemną religią. Tylko nie dla zbawienia. A to już jest poważna sprawa. Bo tak jak Was lubię, tak jak wierzę, że Wy lubicie mnie, tak nie o to w tej historii chodzi. Chodzi o to, czy nas Bóg zbawia. Czy my jesteśmy ludźmi zbawionymi. Jeśli się pomylimy co do istoty Boga, jeśli się pomylimy co do tego kim jest Bóg, to my po prostu nie będziemy zbawieni. Będziemy mieć całkiem fajną religię, tylko nie będziemy zbawieni. Miłość bez prawdy o Bogu to jest tylko jakiś sentyment, to jest tylko jakaś emocja, jakieś uczucie. Prawda o Bogu oczywiście bez miłości jest zimna i nie o to w tym chodzi, ale Kościół musi walczyć o jedno i drugie, o prawdę i o miłość jednocześnie. To nie jest bez znaczenia. I teraz zobaczcie jak to dzisiaj wszystko wraca tylko pod jakimiś nowymi sloganami. Specjalnie przejrzałem kilka, ja to nazywam, pudelków chrześcijańskich, takie różne fora, gdzie się tam ludzie wymieniają opiniami, tam jeden jest mądrzejszy od drugiego. Specjalnie sobie przejrzałem. Jezus był tylko wielkim nauczycielem. To jest echoarianizm, nic nowego. To oni, to właśnie tam się to działo. Ojciec Jezus to różne manifestacje jednego Boga. I co ciekawe, To się zdarza mówić nawet pastorom i to znanym pastorom. Ojciec i Jezus to różne manifestacje Boga. No, ostrożnie, bo to jest modalizm. Ostrożnie, bo to jest modalizm. To jest bardzo poważna herezja. To nie są żadne manifestacje jednego Boga. To nie jest Bóg, który się objawia jako ojciec, czasami jako syn, a czasami jako Duch Święty. To jest modalizm. No oczywiście Duch to energia, ogrom chrześcijan, znaczy pseudochrześcijan. Ogrom. I niestety tak to jest. W XXI wieku nie powstała, nie powstanie i powstać nie może żadna nowa herezja, bo wszystkie już powstały. Diabeł po prostu odświeża stare. On cały czas odświeża stare herezje i wystarczy sprawdzić, co Kościół powiedział na temat danej nauki czy pseudonauki, by wiedzieć, co jest herezją, a co nie. Słuchajcie, my naprawdę wiele zawdzięczamy tym, którzy stali tutaj przed nami. My naprawdę wiele zawdzięczamy historii Kościoła. To nie jest tak, że Kościół powstał jak powstała ta czy inna denominacja, jak powstał ten czy je czy inny zbór. To jest w ogóle jakiś absurd ta pycha, która krąży w środowisku chrześcijańskim. My naprawdę wiele zawdzięczamy Kościołowi historycznemu i trzeba wiedzieć co Kościół powiedział, Co Kościół nazwał herezją? Co Kościół nazwał prawdą? Trzeba to wiedzieć. My jesteśmy zobowiązani do tego. Zresztą będziemy sobie, to nawet specjalnie poprosiłem, że będziemy po kazaniu śpiewać pieśń, która to wyraźnie wyraża. Kiedy my w ogóle śpiewamy dzisiaj pieśni do Jezusa Chrystusa, do Ojca, do Ducha Świętego, to przecież my korzystamy z owoców tego zrozumienia pierwotnego Kościoła. Kiedy modlimy się o na przykład prowadzenie Ducha Świętego to my się tak modlimy dlatego, że powstał pewien fundament historyczny jak to rozumieć prowadzony przez Ducha Świętego. Kiedy wyznajemy pewne rzeczy, kiedy wyznajemy Boga, Ojca, Syna, Ducha Świętego to jesteśmy prawdziwymi ortodoksami i mamy być z tego dumni. To jest właśnie ortodoksja. Tak wierzono i tak wierzyć będziemy. Tak postanowiono, tak opisano objawienie Boże. To jest właśnie ta prawdziwa sukcesja ortodoksyjna. Tak wierzył Jezus, tak wierzyli Jego apostołowie, tak wierzyli pierwsi świadkowie i tak wierzę dzisiaj ja. A ci, którzy tak nie wierzą są heretykami i tyle. My nie możemy gardzić historią Kościoła, nie możemy gardzić doktrynami, teologią. To jest wszystko opłacone śmiercią tych ludzi, żebyśmy my mogli te rzeczy dzisiaj rozumieć. Biblia wyraźnie objawia trój i jedynego Boga. Historia Kościoła broni tej prawdy z całej siły. Teraz idziemy jeszcze dalej i jeszcze głębiej. No i tak jedną trzecią mamy za sobą. Dobra, rozumiemy, przynajmniej mam nadzieję, ale nie wychodźmy jeszcze. Rozumiemy, przynajmniej mam nadzieję, że rozumiemy, że Biblia wyraźnie wspomina Ojca, Syna i Ducha Świętego. Rozumiemy, a przynajmniej mam nadzieję, że rozumiemy, że Kościół tego bronił i to ponazywał i odparł Herezję, tak? Amen? Amen. Dobra. Tylko co to właściwie znaczy? I to jest dobre pytanie. Bo wiara, jednocześnie moja i twoja wiara, W tym wszystkim, co przed chwilą powiedziałem, ona nie boi się pytań. Bóg nie obraża się na to, że my zadajemy pytania, że my mamy jakieś pytania. Bóg w ogóle lubi myślących ludzi. Tak mi się wydaje, że nawet bardziej miłuje tych niż tych niemyślących. Bóg lubi, jak człowiek sobie myśli o nim. Skąd tak myślę? No bo dał nam rozum, dał. Przecież to nie jest efekt uboczny diabelskiego działania, tylko to jest plan Boży, że ty i ja mamy rozum, mamy umysł i możemy z niego korzystać. Tylko musimy korzystać z pokorą. I teraz są dwie skrajności, które są pychą. Jedna polega na tym, że to są rzeczy, które nie trzeba badać, tylko się wszyscy miłujmy, tylko się wszyscy kochajmy, nie warto w ogóle tego analizować, myśleć, po co to w ogóle środy w kościele, takie długie kazania, to nie. To jest pycha. I to taka niebezpieczna. I druga pycha. Polega na tym, że ktoś próbuje za wszelką cenę Pana Boga zamknąć w jakichś definicjach, w jakichś pudełkach, w jakiejś systematyce, w jakiejś poukładanej teologii i w ogóle nie wolno poza to wyjść. I teraz chrześcijaństwo odrzuca obydwie te pychy. My musimy być pokorni względem obydwóch tych postaw. Obydwóch. Nie pojmiemy wszystkiego całkowicie. Nie pojmiemy Boga całkowicie. Nikt nie jest w stanie tego zrobić. Nikt. Nikt nawet nie może próbować tego zrobić. My możemy Go poznać prawdziwie w takim stopniu i tylko w takim stopniu, w jakim On postanowił się człowiekowi objawić i przyjąć to objawienie. Więc... Jeszcze raz wracamy do objawienia. Jeszcze raz spojrzymy do Pisma Świętego. Chrześcijaństwo jest religią monoteistyczną. Nie można myśleć inaczej, nie można wierzyć inaczej. To jest podstawowa prawda wiary. My jesteśmy tymi, którzy wierzą monoteistycznie. Wierzymy w ilu bogów? W jednego. Ja jestem Pan i nie ma innego." Chociażby Izajasza tutaj zacytować. Więc nie wierzymy, nie wierzymy w trzy niezależne centra boskości, czy trzy niezależne, trzech niezależnych bogów. Nie wierzymy w yy taką boską rodzinę, taką familię złożoną z trzech Bogów. Całkiem niedawno był taki film, film nawet niezły, odpowiada nieźle na pytanie, gdzie jest Bóg, gdy człowiek cierpi? Chata. Pamiętacie taki film? Nie wierzymy tak. Nie wierzymy w taką rodzinkę, w chacce. Teraz bym nie pomylił, że ojciec jest kobietą tam chyba było, tak? Jezus był tam mężczyzną, a Duch Święty był Azjatką taką. Prawie tak ładną jak moja żona. Prawie. Nie, nie wierzymy tak. Nie wierzymy też w radę niebieńskich istot, że od czasu do czasu zlatują się trzej, i debatują nad naszym losem. Tak nie wierzymy. My jesteśmy monoteistami. Jest jeden Bóg, jeden Bóg. Jest jedna boska natura. Jest jedna wola Boża. Jest jedna chwała Boża. Jest jedno panowanie Boga. Jest jedna istota Boga. I to jest bardzo ważne. Musimy tak wierzyć. Musimy to od każdej porze dnia i nocy powtórzyć. Jedna boska natura, jedna wola Boża, jedna chwała, jedno panowanie, jedna istota. Tak wierzymy, jesteśmy monoteistami. Jednocześnie wierzymy, jednocześnie, w jednym czasie wierzymy, że ten jeden Bóg istnieje, uwaga, wiecznie jako Ojciec, Syn i Duch Święty. Te osoby nie są i teraz to bardzo ważne rzeczy, w co my nie wierzymy. Te osoby nie są trzema częściami jednego Boga. Czyli mamy kółko i podzielimy je na trzy. Nie, tak nie wierzymy. To nie są trzy części jednego Boga. Nie wierzymy w Boga, który jest podzielony na trzy fragmenty. Jednym fragmentem jest Ojciec, drugim fragmentem jest Syn, a trzecim fragmentem jest Duch Święty. Nie. My wierzymy, że Ojciec jest w pełni Bogiem. Amen. My wierzymy, że Jezus jest w pełni Bogiem. Amen. I my wierzymy, że Duch Święty jest w pełni Bogiem. nie są trzema bogami, bo posiadają jedną i tą samą boską naturę, wolę, chwałę, panowanie i istotę. Tak wierzymy. Tak od początku wierzy Kościół. Tak wierzył Pan Jezus. Teraz musimy sobie wytłumaczyć pojęcie osoba, bo one we współczesnym języku, popularnym naszym polskim języku trochę co innego oznacza niż w tym języku teologicznym. Bo my dzisiaj skoro mówimy o osobach to kojarzymy to z trzema oddzielnymi ludziami. Ludźmi. I to może wprowadzać w błąd, my tak nie wierzymy. Kiedy słowo, kiedy Kościół używa tego słowa hipostaza, hipostaza, osoba, później już pojawia się słowo łacińskie persona, to już bardziej takie do nas współczesne, nie, to ma na myśli realne rozróżnienie wewnątrz jednego bytu. Realne rozróżnienie wewnątrz jednego bytu, a nie trzech różnych ludzi. To jest bardzo ważne, bo to oznacza, że Ojciec nie jest Synem, Duch Święty nie jest Ojcem, Syn nie jest Duchem. I to jest bardzo ważne, bo my dokładnie tak wierzymy. A jednak każdy z nich jest pełnym Bogiem i jednak wierzymy w jednego Boga. Proste, nie? Nie, to nie jest proste. I oczywiście, że to przekracza nasze takie codzienne doświadczenie. To przekracza coś, co można by nazwać prostym. Bo my znamy jedynie naturę ludzką istniejącą w wielu osobach. A Biblia opisuje to odwrotnie. Jest jedna natura istniejąca w trzech osobach. My mamy w głowie jedną naturę istniejącą w różnych osobach. Na przykład natura grzesznika w różnych osobach. Ale tu jest mowa o czymś odwrotnym, że jedna yy natura istnieje w trzech osobach. Żeby to łatwiej zrozumieć, tak mi się wydaje, że łatwiej to zrozumieć, kiedy odrzucimy pewne błędy, że tak będzie mi to łatwiej przekazać i wyjaśnić. Więc niemodalizm, jeszcze raz, niemodalizm, czyli to nie jest jedna osoba przebierająca się za trzy role. Tak można by spóźnić modalizm i odrzucamy to, nie tak wierzymy. Bóg nie jest jedną osobą, która się, która przebiera się w trzy role. Czasami jest ojcem, czasami synem, czasami duchem świętym. Jak mu tam wygodniej się przebrać, tak się przebierze. To jest modalizm. I my tak nie wierzymy, odrzucamy to. Nie na tym polega tu jedność Boża. Czemu? Bo ojciec naprawdę, naprawdę kocha swojego syna. I to też jest prawda objawiona w Piśmie Świętym. Syn naprawdę modlił się do swojego ojca. I to też jest opisane w Piśmie Świętym. Duch Święty naprawdę jest posłany i naprawdę mnie i ciebie, jeżeli jesteś nowonarodzony, napełnia. Więc nie ma mowy o różnych rolach. Nie ma mowy o modalizmie. Nie wierzymy i odrzucamy, żeby zrozumieć tą Trójjedność Bożą, bo tak jest łatwiej, Tryteiz. Czyli nie wierzymy w trzech bogów współpracujących idealnie ze sobą, dogadujących się idealnie ze sobą. Bóg to nie jest kuryla z Trzech i Wyszkowski. To tak nie działa. My się tam ze sobą dogadujemy. Tak idealnie, że niektórzy nie mogą tego znieść. Ale to tak nie działa w przypadku Pana Boga. To nie jest Bóg, że trzy osoby idealnie się ze sobą dogadujące. Nie ma trzech tronów i rywalizacji pomiędzy tymi osobami, kto tam będzie ważniejszy, kto mniej ważny, bo to nie jest kurylas trzech i Wyszkowski. Tylko Bóg. Nie wierzymy, Podział Pana Boga na trzy równe części. To nie jest tak, że Ojciec ma jedną trzecią Boskości, Jezus ma jedną trzecią Boskości i Duch Święty ma jedną trzecią Boskości. Tak nie wierzymy. Wierzymy w jednego Boga, jedną istotę Boga i trzy osoby boskie. I Kościół od wieków o tym mówi. Mówi coś, co teologia, już wytłumaczyłem dlaczego teologia i po co jest teologia, nie będę trzeci raz powtarzał, myślę, że już rozumiemy po co powstała teologia i dlaczego jej potrzebujemy. I Kościół od wieków mówi o tak zwanych relacjach pochodzenia. Ojciec jest niezrodzony. Niezrodzony. Syn jest odwiecznie zrodzony z ojca. Duch odwiecznie pochodzi i tu się pojawia spór, ale my wierzymy od Ojca i Syna. Tak wierzymy we współczesnym Kościele. To też już jest ustanowione. I teraz tu nie chodzi w ogóle w tym, co ja teraz powiedziałem i to jest błąd, kiedy ktoś tak myśli, tu nie chodzi o, o... Taki początek w czasie, na osi czasu. W tej mowie, że ojciec jest niezrodzony, syn jest odwiecznie zrodzony, a Duch Święty pochodzi od... Wschodni Kościół mówi pochodzi od ojca, a Zachodni Kościół mówi pochodzi od ojca i syna. To sobie przerobimy kiedyś w środę. Ale w tym wszystkim nie chodzi o oś czasu. W ogóle Kościół nie rozmawia w tej kwestii, że syn zaczął w pewnym momencie istnieć, że duch zaczął w pewnym momencie być stworzony. To są relacje wieczne, a nie wydarzone w czasie, żebyśmy złapali kontekst. I teraz przykład, który zrozumiemy, bo to jest tak proste, że trzeba to wytłumaczyć, prawda? Ale jest przykład, który możemy zrozumieć. Oczywiście to jest tylko pewna ilustracja, ona nie będzie idealna, ale szukałem takiego przykładu i myślę, że ten przykład nam to uzmysłowi. Jeżeli to słucha jakiejś wybitnej klasy fizyk, to może popełnię teraz jakąś fizyczną gafę, ale no nie jestem fizykiem. Ale ilustrację mam. Światło wypływa ze Słońca bez żadnego opóźnienia. Bez żadnego, tam nie ma osi czasu. Nie ma żadnej osi czasu. Jest Słońce i światło i ciepło. I one wypływa. Natychmiast, od razu, zawsze. Ale można by powiedzieć, że nie byłoby tego światła, tego wszystkiego, gdyby nie Słońce. Ułapiecie kontekst? Więc my nie rozmawiamy o osi czasu. Kiedy rozmawiamy o Słońcu to rozmawiamy o światle, cieple bez żadnego opóźnienia z tego Słońca. I tak właśnie Syn jest odwieczny od Ojca. On wypływa naturalnie, to tak bez osi czasu. Oczywiście to jest tylko jakaś tam ilustracja. I teraz coś bardzo ważnego. Może nawet najistotniejsze z tego wszystkiego. Jest pewna najpiękniejsza prawda chrześcijaństwa, że Bóg jest wspólnotą miłości. Tak się to nazywa w teologii. Bóg jest wspólnotą miłości. Kiedy rozmawiamy o Trójjedności Bożej oprócz rozmowy o istocie i o osobach rozmawiamy o wspólnocie miłości. Jeśli Bóg byłby jakąś monadą, taką samotną monadą bez relacji, to musiałoby się pojawić pewne pytanie. Kiedy zaczął kochać? O co mi chodzi? Jeżeli byłby ojciec i w tym samym czasie nie byłoby syna, nie byłoby Ducha Świętego, to musielibyśmy w końcu zadać pytanie. Dobrze, w takim razie kiedy ten ojciec zaczął kochać? No bo skoro nie było syna, którego kochał, tylko dopiero został ten Syn stworzony, no to ta Boża miłość musiałaby się zacząć. Rozumiecie mnie, mam nadzieję. Więc kiedy On zaczął kochać? Może zaczął kochać dopiero po stworzeniu świata? Może zaczął kochać dopiero po stworzeniu Jezusa? Może w ogóle Bóg potrzebuje stworzeń, żeby być miłością? Ale Biblia mówi wprost. Bóg jest miłością. nie zaczął kochać, tylko jest miłością. Odwiecznie jest miłością. I jeżeli wykluczymy trójjedność Bożą, to wykluczamy to zdanie. Bo wtedy Boża miłość ma pewien początek. Musiałaby mieć początek. Nie mogłaby być bez początku. Bóg nie mógłby być miłością, tylko by musiał zacząć kochać na przykład swojego syna, kiedy go stworzył. A on jest miłością. Biblia uczy, że miłość istnieje od zawsze, bo Bóg jest miłością. Więc miłość jest wieczna. Ona nie ma początku. To jest niezwykle cenna informacja w tym temacie. Skoro miłość jest wieczna, to znaczy, że ojciec kocha syna w Duchu Świętym wiecznie. To nie ma początku. To nigdy nie zostało stworzone. To było od zawsze, jak zawsze jest Bóg, tak jak od zawsze jest światło, jak jest słońce. Wracając do mojej ilustracji. To jest niezwykłe, bo wszechświat, nie został stworzony po to, żeby Bóg zapełnił samotność. Żeby Bóg coś zrobił. Wszechświat według Biblii został stworzony z nadmiaru miłości. Zanim powstał Wszechświat, Bóg jest miłością. Zanim cokolwiek powstało, ojciec kocha syna w Duchu Świętym. Wszechświat został stworzony z miłości, z miłości, bo Bóg jest miłością. A to już jest bardzo poważna prawda chrześcijaństwa. Teraz sobie spróbujemy wytłumaczyć jedność w różnorodności, bo taki termin też się często pojawia i my mamy z tym problem, bo nie otacza nas to naturalnie. W polityce mamy na przykład albo takiego tyrana i wtedy mówimy o jedności, że jest jedność i to jest tyran, albo mamy jakiś chaos różnorodności, że jeden z drugim się nie umie dogadać. W rodzinach niestety mamy bardzo często też tak, że albo się decydujemy na taki model dominacji jednej osoby, albo mamy rozpad więzi. w kulturze, zwłaszcza współczesnej. Albo idziemy w stronę kolektywizmu, albo idziemy w stronę skrajnego, ale takiego skrajnego indywidualizmu. A w Bogu jest doskonały wzór. Jest jedność, jednocześnie różnorodność i nie ma w tym żadnego konfliktu. I czemu to jest ważne? Bo tak należy rozumieć Kościół. Bo Kościół ma być jednym ciałem z wielu członków. Jedna ciało, jedna istota, a wiele osób, wiele członków." No i teraz kolejna taka z pudełku wyciągnięta informacja, jak sobie tam szukałem tematu. Już jesteśmy tak w połowie. Trójca jest nielogiczna. To w ogóle bardzo często pada. Ja się z tym absolutnie nie zgadzam. To jest całkowita nieprawda, że Trójca, Trójjedność Boża jest nielogiczna. Nielogicznie to byłoby twierdzić, że Bóg jest jeden i jednocześnie jest trzema Bogami w tym samym sensie. To by było nielogiczne. Twierdzić, że Bóg jest jeden, a jednocześnie mamy trzech Bogów w tym samym sensie, w którym Bóg jest jeden. Dlatego Kościół to usystematyzował i mówi jest jeden Bóg, jeden co do istoty, trzy co do osób. To przekracza rozum, przyznacie? Ale nie jest sprzeczne z rozumem. To nie jest nielogiczne. To jest logiczne. To nie jest przeciw rozumowi. To jest ponad rozumem, a to jest pewna różnica. I bardzo często pojawiają się takie ilustracje i ja chciałbym teraz zwrócić uwagę na te ilustracje, przed tymi ilustracjami, bo te ilustracje są wstępem do herezji. Lepiej to opisywać, W tak krótki sposób jak ja do tej pory. To lepiej tak niż tymi ilustracjami. Często mówimy taki przykład, lód, ciecz, para. Spotkaliście się z takim przykładem? Na bank, nie? Albo słońce, kula, światło i ciepło. Sam dzisiaj ten przykład, ale w innym kontekście powiedziałem. Czasami się pojawia człowiek jako taki przykład, że człowiek ma ciało, duszę i ducha. Dobra, to może trochę pomóc, kiedy to tłumaczymy na szkółkach niedzielnych małym dzieciom, ale powinniśmy być z tym bardzo ostrożni. Dlaczego? Dlatego, że lód, sieć i para to jest modalizm. To jest modalizm. Dlatego, że ta jedna istota, ta cząstka atomowa, ona nie może być jednocześnie lodem, cieczem i parą. Ona jest albo lodem, albo cieczą, albo parą. a to jest modalizm. I to jest przedstawianie Boga w tym modalistycznym stylu. Słońce, czyli to kula, światło, ciepło, to można bardzo łatwo wpaść w podporządkowanie, a w Trójjedności Bożej nie ma podporządkowania. Tam nie ma mowy o podporządkowaniu. Człowiek sugeruje pewne części, czyli to podzielenie Boga na trzy części. To jest kula u nogi. Kula u nogi, a nie dobry przykład. Naszym przykładem ma być objawienie. Najbezpieczniej się jest trzymać Biblii. Kiedy mnie ktoś pyta, czym jest trójedność Boża i chce to podać jednym zdaniem, mówię tak. Biblia mówi, że jest jeden Bóg. Kropka. Biblia mówi, są trzy osoby boskie. Ojciec, Syn, Duch Święty. Kropka. Tak wierzę. To jest mój jedyny przykład. Tak jest objawienie płynące z Pisma Świętego. Czemu to jest tak potężne? Czemu to jest taki dynamit wiary? Dlatego, że już wspomniałem o tym, że Wszechświat powstał z nadmiaru miłości. Z nadmiaru miłości. Zanim powstał Wszechświat Bóg jest miłością. Zanim powstał Wszechświat Bóg kocha swojego Syna w Duchu Świętym. To jest od zawsze I to powoduje, że powstaje wszechświat. I druga rzecz, że u źródła tego wszechświata nie stoi samotna energia, wielki wybuch, jakaś ślepa siła, tak jak to próbują niektórzy naukowcy przedstawić. U źródła wszystkiego stoi Bóg. który jest miłością. Ojciec, który kocha syna w Duchu Świętym. To oznacza, że ja wierzę w Boga i Ty wierzysz w Boga, w którym relacja jest głębsza i ma większy ładunek niż energia. Dlatego my jesteśmy wierzącymi ludźmi. Dlatego to jest tak potężna informacja. To oznacza, że miłość Miłość jest starsza i to tak starsza, że nie ma początku. Starsza niż czas. Zanim powstał czas, zanim powstał Wszechświat, Bóg jest miłością. Ojciec kocha Syna w Duchu Świętym. Miłość, w którą ja wierzę, w którą Ty wierzysz, jest starsza niż czas. Dlatego warto w nią wierzyć. To oznacza, że komunia Jedność w Bogu jest pierwotniejsza, nie wiem czy jest takie słowo, jest pierwotniejsza niż wszechświat. A to, jeżeli my to przyjmujemy, jeżeli to się staje doktryną naszego życia, to w ogóle zmienia sposób patrzenia na życie. bo to nas prowadzi do pytania w takim razie i tylko to nas może doprowadzić do uczciwego zadania, pytania w takim razie co Bóg robi dla nas. I teraz zbliżamy się do połowy kazania, do najważniejszych rzeczy. Trójjedność Boga w dziele zbawienia, w moim zbawieniu i w Twoim zbawieniu. Bo do tej pory były definicje. Dla niektórych były ciekawsze te pierwsze, dla niektórych bardziej te z chrzciatem, ale to są tylko definicje. A teraz głębokie rzeczy z punktu widzenia zbawienia. Przejdziemy do tej ekonomiki, czy ekonomii trójjedności Boga. Jak to działa w historii zbawienia. Ojciec planuje zbawienie, tak podaje Biblia. Ojciec planuje zbawienie. Biblia pokazuje, jasno pokazuje, że zbawienie nie zaczęło się w Betlejem, nie zaczęło się na Golgocie, nie tam miało swój początek. Biblia mówi w liście do Efezjan w pierwszym rozdziale, że wybrał nas w nim, kiedy? przed założeniem świata. Więc ojciec zaplanował zbawienie w odwiecznym swoim zamyśle. W odwiecznym zamyśle. Ojciec jest źródłem planu zbawienia człowieka. To jest w ogóle niesamowite. Zanim człowiek zgrzeszył, Bóg już zaplanował zbawienie. Dlatego to jest Bóg, w którego warto wierzyć. To jest prawdziwy Bóg. Wszechpotężny, wszechmocny Bóg, któremu nikt i nic nie jest równe. On to zaplanował zanim w ogóle się wszystko zaczęło. Wybrał nas w nim przed założeniem świata, tak podaje list do Efezjan. On jest źródłem, posyła syna, umiłował świat, tak? No tak, albowiem tak Bóg umiłował świat, że syna swego jednorodzonego dał. No podstawa wiary, Ewangelia Jana. Więc zwróćmy uwagę, Ewangelia zaczyna się od ojcowskiej miłości. To jest wyraźnie zaznaczone w Ewangelii. Od ojcowskiej miłości. Nie od gniewu, nie od zapowiedzi gniewu, tylko od ojcowskiej miłości. Nie od żadnego przypadku, nie od chaosu. Od miłości Ojca. Bo zanim świat powstał, to już wytłumaczyłem mam nadzieję, istniała miłość. Bo Bóg jest miłością. A Wszechświat powstał z nadmiaru miłości. Teraz przechodzimy do Syna. Ojciec posyła Syna. Ale Biblia mówi, że Syn przychodzi dobrowolnie. Dobrowolnie, że to jest Jego decyzja. Chrystus staje się człowiekiem, tak to opisuje Biblia, bierze nasze ciało, bierze nasz los, bierze naszą słabość, bierze wszystko poza jedną rzeczą, jaką? Grzechu. Nie bierze grzechu. Żyje życiem, którego my nie przeżywamy i nie przeżyjemy. On żyje tym życiem. umiera śmiercią, na którą my zasługujemy. Amen? Amen. Z martwych staje, zwycięża grzech, zwycięża śmierć, zwycięża piekło. Tak podaje Pismo. Ewangelia Jana mówi, że słowo stało się ciałem, Marka mówi, syn człowieczy przyszedł, aby oddać swoje życie na okup za wielu. Teraz kiedy my patrzymy na krzyż, to widzimy tam dzieło syna. To jest jego dzieło, to jest jego decyzja. Ale Biblia nie mówi, że to jest syn przekonujący niechętnego ojca, żeby przebaczył. A niektórzy tak wierzą. Nie. Bóg jest miłością. Wszechświat powstał z nadmiaru miłości. Biblia nie uczy, że syn przekonał ojca, żeby... a ten był jakiś taki niechętny, żeby przebaczyć. Nie. Ojciec posłał syna z miłości, tak uczy Biblia. Więc krzyż nie dzieli trójjedności, krzyż objawia tą miłość panującą w Bogu, Duch Święty. Ojciec zaplanował, syn wykonał, tak możemy to spłycić, I teraz Duch stosuje, że to jest prawda, Duch powoduje, że to jest prawda. Bez Ducha Świętego człowiek byłby martwy duchowo, nawet gdyby znał historię Jezusa i nawet gdyby... Znaczy, to się stało, ale ofiara Jezusa, Ojciec, który posyła Syna, bez Ducha Świętego, To nic nie zmienia. Nic nie zmienia. To jest tak kompletne, jak Bóg to opisał. Bo bez Ducha Świętego, bez tej Trójjedności Bożej nic by to nie zmieniło. Czemu? Bo Biblia mówi, że kto przekonuje o grzechu? Duch. Kto rodzi na nowo? Duch. Kto otwiera oczy moje i Twoje na Chrystusa i na dzieło krzyża? Duch. Kto zamieszkuje wierzącego? Duch. Kto uświęca? Duch. Kto prowadzi? Duch. Kto uzdalnia mnie i Ciebie do modlitwy? Duch. Kto daje moc do świadectwa? Duch. Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z czego? Z kogo? Z Ducha. Mało tego, Biblia mówi tak. Nikt nie może rzec. Nikt. Czyli ja i ty też nie. Nikt. Nikt nie może rzec. Jezus jest Panem. Chyba tylko w Duchu Świętym. Duch Święty nie jest dodatkiem do chrześcijaństwa. Duch Święty nie jest dodatkiem dla wtajemniczonych w doktrynach. Duch Święty jest konieczny do tego, żebyś był chrześcijaninem. I teraz, kiedy my mówimy o krzyżu, najczęściej mówimy to w kontekście dzieła Jezusa. To jest oczywiście prawda, ale to jest niepełnie przedstawiana prawda. Prawda o krzyżu jest taka, że Ojciec daje Syna, Syn ofiarowuje siebie, Duch umacnia i uczestniczy w tej ofierze. Bardzo to będziemy analizować za niedługo, kiedy przejdziemy do listu do hebrajczyków, bo tam się pojawia kolejny dynamit, który przez Ducha Wiecznego ofierował samego siebie Bogu. Nie ma Ducha Świętego, nie ma ofiary wystarczającej. Nie ma, nie jesteś zbawiony. Odrzucasz Ducha Świętego, robisz z Ducha Świętego jakąś moc, ty nie jesteś zbawiony. Wyraźnie jest napisane. Przez Ducha Wiecznego ofiarował samego siebie Bogu. Wykluczysz z Trójjedności Bożej Ducha Świętego ty stworzyłeś religię, która nie ma mocy zbawić. Ty nie jesteś zbawiony. Intuicyjnie w ogóle człowiek to ma i my się intuicyjnie Jako chrześcijanie modlimy we właściwy sposób. Ale teologia to opisuje, że to ma strukturę trynitarną. Najczęściej i najpełniejsze zrozumienie modlitwy to jest, że modlimy się do Ojca przez Syna w Duchu Świętym. To jest naj najpełniejsza teologiczna definicja modlitwy. Modlimy się do Ojca przez Syna w Duchu Świętym. Mamy przystęp do Ojca w Duchu, w jednym Duchu. Teraz, kiedy ja się modlę jako wierzący, to ja nie jestem w tej historii sam. Ja jestem wciągnięty w tej historii w czasie modlitwy, jestem wciągnięty całkowicie w trójjedność Bożą. Jeszcze kolejna ważna rzecz. To włączenie do rodziny Bożej. Piękny aspekt zbawienia. Nieadopcja. To jest w ogóle straszny błąd, jak ktoś mówi, że Bóg nas zaadoptował. Nie. Z usynowienie. Ojciec nie tylko przebacza winę. Biblia mówi, że ojciec usynawia obcych. Usynawia obcych. Syn, on nie tylko ratuje niewolników. On co robi? Czyni braćmi. Tak uczy Biblia? Tak uczy Biblia. Duch nie tylko pociesza. Biblia mówi, że Duch woła w nas. I to co woła? Abba ojcze. Do tej Trójjedności Bożej jest w Biblii tyle, że ja jeszcze tutaj sporo przygotowałem. Zbawienie to nie jest tylko anulowanie długu, to jest też spłycenie tematu. Zbawienie, gdyby podać jakąś uczciwą definicję zbawienia w oparciu o zrozumieniu Trójjedności Bożej, to zbawienie to jest wejście do domu ojca, otrzymanie szat, sandałów i pierścienia. To się może wykonać tylko w Duchu Świętym. I teraz zobaczcie cały ten rozwój duchowy. Ojciec karmi, karci i prowadzi dzieci. Syn jest wzorem i panem, a Duch Święty przemienia nas od wewnątrz. No nie możesz wejść w historię zbawienia, odrzucając Trójjedność Bożą. Nie uświęcisz się samą siłą woli, samą informacją o Ojcu, samą informacją o Jezusie Chrystusie, a nawet objawieniem Ojca i Jezusa Chrystusa. Nie zmienisz swojego serca w ten sposób. Ty potrzebujesz Ducha Świętego. Odrzucasz Ducha Świętego. Nie chcesz Go poznać. Nie chcesz Go zrozumieć. Nie chcesz mieć z Nim nic wspólnego. Ty po prostu nie będziesz uświęcany. to będziesz miał straszny problem. Straszny problem. Teraz chwała. Taki częsty temat w komentarzach, że czemu wy się modlicie do Jezusa? Czemu wy się modlicie do Ducha Świętego? Nowy Testament jest tego pełny. Jest pełny uwielbienia, ale całej Trójjedności Bożej. Kiedy my śpiewamy na przykład, to nie śpiewamy o jakimś abstrakcyjnym Bogu. Znaczy może ktoś tak śpiewa, no ale to się chyba bardziej skupia na Melodii jak na Bogu. Nie, my śpiewamy Ojcu, śpiewamy Synowi i śpiewamy Duchowi Świętemu. I od zawsze to, to się nazywa doksologia, ale od zawsze to brzmi w Kościele, w historii Kościoła. Jest takie pojęcie, które każdy z nas zna i często powtarzamy tylko, Czasami musimy pomyśleć nad tym, dlaczego coś powtarzamy. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Tak mówimy? No tak mówimy. No to albo my to mówimy, bo my tak wierzymy, albo my jakieś papugi jesteśmy. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Ojciec mnie umiłował, Syn mnie odkupił, Duch Święty mnie ożywił. I tyle. Ojciec nadal mnie trzyma, Syn wstawia się za mną, a Duch modli się we mnie w niewysłowionych westchnieniach." Wszędzie jest Trójjedność Boża. Wszędzie. Trzeba być totalnym ignorantem, żeby powiedzieć, że w Biblii nie ma Trójjedności Bożej. Ona jest wszędzie. Ona jest na każdej kartce. Ona jest w każdym liście. Ona jest w Ewangelii. Ona jest w Starym Testamencie. Nie pada te słowo, ale ta Trójjedność Boża, ta Trójca Boża jest wszędzie w Biblii. Biblia jest tym przepełniona. Przepełniona. Kiedy my żyjemy według tej teologii, nawet kiedy jej nie potrafimy nazwać, ale kiedy żyjemy w tej teologii, to to zmienia nasze życie. Dlatego, że jeżeli tak rozumiemy Boga, to to ma wpływ na to, jak się modlę. To ma wpływ na to, jak przeżywam cierpienie, a każdy je przeżywa. To ma wpływ na to, jak rozumiemy miłość. Mało tego, to ma wpływ na to, jak my budujemy rodziny, To ma wpływ na to, jak my traktujemy innych ludzi. To ma ogromny wpływ na to, jak ja patrzę na Kościół. To ma ogromne, ogromne przeniesienie na to, w jaki sposób podchodzę do własnej wartości. Błędny obraz Boga rodzi błędne życie. Wtedy się ktoś błędnie modli, błędnie podchodzi do cierpienia, błędnie podchodzi do miłości, do tego wszystkiego. To nie jest jakiś tam luksus. My to musimy rozumieć. Skoro Bóg jest Trójjedyny i tylko taki Bóg jest prawdziwy i Kościół wyraźnie powiedział, że wszystko inne jest herezją, nie Kościół NNTG, tylko Kościół w sensie historii Kościoła. To jest niezwykle ważne. To jest mega informacja, bo to oznacza, że u podstaw świata, u podstaw tego czym jest świat, dokąd zmierza świat, kim jest człowiek, dokąd zmierza człowiek, a przecież to są pytania, na które od zawsze ludzkość próbuje odpowiedzieć. Jeżeli my mamy objawienie Trójjedności Bożej, jeżeli my jesteśmy ludźmi wiary, to my rozumiemy, że u podstaw świata nie stoi samotność, nie stoi jakaś energia, zimna energia, ciepła energia, wielki wybuch, mały wybuch, średni wybuch, nie stoi żaden chaos. U podstaw świata, zanim świat powstał, stoi Bóg, który jest miłością. Ojciec, który ukochał syna, kocha syna w Duchu Świętym. To nie jest tajemnicą, że ja studiuję psychologię i ja wiem, że niektórych to drażni, pozdrawiam. To jest niezwykle ważne, w sensie nie to, że studiuję psychologię, tylko to o czym mówimy. To ma ogromne znaczenie w ogóle nawet w tej psychologii, w takich egzystencjonalnych pytaniach człowieka. Jest udowodnione, I każdy z nas to wie, że niczego się człowiek tak nie boi jak samotności. No niczego się tak człowiek nie boi, jak takiego poczucia samotności. Chyba nie ma nic gorszego. To jest przyczyna wszystkich depresji, wszystkiego tego. Samotność szeroko pojęta. My dzisiaj w ogóle mamy tysiące możliwości połączeń cyfrowych. Ja już nie nadążam za tym. Ja jeszcze ogarniam Instagrama oprócz Facebooka. Wiem, że jest jakiś TikTok, ale w życiu tam nie byłem zalogowany, bo to jest jakby już dla mnie odjazd. Ale wiem, że jest jeszcze więcej tych wszystkich platform. Słyszałem o jakichś Linkedinach i innych tam aligatorach. Wiem, że tego jest milion. Wszystko ma jakieś swoje komunikatory. Mamy sms, ja już nie narażam. Mamy whatsappy, signale, sms-y, memms-y i message'e i inne. Po prostu tego jest tyle, że czasami człowiek musi 15 minut się zastanowić, dobra, gdzie on mi to napisał, na którym z tych komunikatorów, a ludzie są samotni jak nigdy wcześniej. Zgodzicie się ze mną? Po prostu jest przerażająca samotność, jest przerażająca liczba depresji, przygnębień, mroków, prób samobójczych i tego wszystkiego. Czemu? Bo zostaliśmy stworzeni na obraz Boga. Przecież to jest napisane na samym tękim początku Biblii. Od tego zaczęliśmy to kazanie. My zostaliśmy stworzeni na Jego obraz, a On jest relacją miłości. Relacją miłości. Dlatego nie możesz inaczej podchodzić do Boga. Zanim Wszechświat powstał, była Trójjedność Boża. Ojciec kochał Syna w Duchu Świętym. A my zostaliśmy stworzeni na obraz tego, więc kiedy my uciekamy od obrazu tego, musi być katastrofa. Kiedy my się izolujemy, musimy więdnąć. Ateiści, kolejna ciekawa grupa ludzi. Niezwykle ciekawa. No takich talentów to... Od zawsze próbują zbudować moralność bez Boga. Od zawsze. Lubię czytać ich książki, bo one są tak głupie, że głupszych nie można stworzyć. Oni próbują na siłę stworzyć moralność i wykluczyć z tej moralności Boga. I zawsze mają problem z jedną rzeczą i nie znajdziesz w żadnym podręczniku ateistów, filozofii ateistów, coachingów ateistów i co oni tam jeszcze wymyślą, nie znajdziesz jednego rozdziału. Ci ludzie nigdy nie potrafią nazwać miłości. Nie umią tego zrobić. nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, jaki jest fundament miłości. Dlaczego? Dlatego, że jeżeli, a według ateistów tak jest, jeżeli istnieje tylko materia, energia, przypadek, no to faktycznie miłość będzie sprowadzona do reakcji chemicznej. Jeżeli to wszystko jest tylko walką o przetrwanie, no to miłość jest tylko biologiczną anomalią. I to są definicje tych ludzi, że albo to jest reakcja chemiczna, albo to jest biologiczna anomalia. To jest w ogóle hit głupoty. Ale jeśli u źródeł miłości jest trójjedność Boża, jeżeli tylko trójjedyny Bóg, Potrafi tylko pojęcie trójjedności Bożej, potrafi odpowiedzieć na pytanie, czym jest miłość. to tylko wtedy miłość jest pierwotna i powstała zanim powstało wszystko. A więc miłość nie jest produktem ewolucji i nie trzeba ją tłumaczyć ewolucją. Nie powstała w wyniku ewolucji. I zobaczcie, że ewolucjoniści nie dotykają tematu. Oni opisują stworzenie wszystkiego, ale nikt z nich nie dotyka stworzenia miłości. Ewolucja nie potrafi wytłumaczyć stworzenia miłości. W jaki sposób? Któregoś dnia, w którejś komórce ameby, małpy, delfina, człowieka powstała miłość. Oni tego nie próbują zrobić. Wiedzą, że to jest niemożliwe. Wiedzą to. Bo miłość nie jest produktem ewolucji. Miłość nie jest złudzeniem neuronów. Nie jest połączeniem neuronów. Nie jest hormonem. Bo można mieć ogromny problem z hormonami, a nie mieć problemu z miłością. Czemu? Bo tylko trójjedność Boża tłumaczy miłość. Dlatego to jest tak pierwszorzędny temat. Dlatego nie możesz kochać, a jeśli nie kochasz człowieka, to tym bardziej nie kochasz Boga. Nie możesz kochać, jeśli odrzucisz koncepcję trójjedności Bożej. Dlatego my w ogóle tęsknimy za miłością, dlatego mamy taką ciągotę do miłości, bo zostaliśmy stworzeni przez Boga, który jest miłością. Bóg jest miłością. Zanim powstał Wszechświat, Ojciec kochał Syna w Duchu Świętym. Pokora. Miłość, pokora. Pokora jest możliwa tylko wtedy, jeżeli Bóg jest trójjedyny. Dlatego, że tylko w zrozumieniu trójjedności będzie zrozumienie takich tematów jak to, że może nie być zazdrości, że ojciec będzie uwielbiał syna, syn będzie uwielbiał ojca, Duch będzie wskazywał na syna i nie będzie w tym żadnego szukania swojej egoistycznej chwały. I popatrzcie, nasze konflikty bardzo często wynikają z czego? No z pychy. Zgodzicie się ze mną? Z pychy. Ja chcę być pierwszy, ja chcę mieć rację, ja chcę żeby mnie doceniono, ja chcę żeby mi podziękowano, moje zdanie ma wygrać. Ego. A trójjedyny Bóg mówi wróć do relacji miłości. Zniknie. Zniknie ten problem. Modlitwa może być głęboka tylko wtedy, tylko wtedy, jeżeli Bóg jest Trójjedyny. Jeżeli Bóg nie byłby Trójjedyny, nasza modlitwa nigdy nie mogłaby być głęboka. Przychodzimy do Ojca, ale dostęp mamy przez kogo? Przez Syna. A pomaga nam w modlitwie kto? Duch Święty. I tylko to jest głębią modlitwy. Kiedy nie mam słów, Duch mnie wspiera. Kiedy czuję niezgodność między mną a Ojcem, Jezus pośredniczy. Mogę się modlić. Kiedy boję się odrzucenia, Ojciec przyjmuje mnie w każdej chwili. I to jest niemożliwe. Niemożliwe bez Trójjedności Bożej. Kolejna rzecz. Jeżeli Bóg nie jest Trójjedyny, Kościół nie może istnieć. Nie ma Kościoła bez zrozumienia Trójjedności Bożej. Kościół nie jest w stanie być rodziną, jeżeli nie wierzy w Trójjedność Bożą. Będzie jakimś klubem religijnym, będzie jakąś organizacją, jakimś eventem, serwisem weekendowym, ale nie będzie rodziną. nie będzie tam wzajemnego szacunku, nie będzie tam wzajemnej służby zamiast rywalizacji, nie będzie tam tej miłości, nie będzie jedności. No bo skąd wziąć obraz, jeżeli wykluczyć wiarę w trójjedność Bożą? Jeśli, jeśli Bóg nie jest Trójjedyny, To cierpienie ma ostatnie słowo. Ale jeśli Bóg jest Trójjedyny, to cierpienie nie ma ostatniego słowa. Nigdy. W cierpieniu człowiek zawsze sobie zadaje to samo pytanie. Każdy jeden obojętnie na co czerpisz, czy to jest fizyczne, czy psychiczne, czy jakiekolwiek. Zawsze jest to samo pytanie z tyłu głowy. Czy ktoś mnie widzi? Czy ktoś mnie widzi? Czy ktoś jest ze mną w tej historii? To jest podstawowe pytanie w przypadku cierpienia. I odpowiedź Ewangelii oczywiście brzmi tak, ale tylko w Trójjedynym Bogu. Ojciec troszczy się, Syn zna mój ból, a Duch pociesza i wzmacnia. Wyklucz chociaż jedną osobę. chociaż jedną cząstkę z tego. I cierpienie ma ostatnie zdanie. Wyobraź sobie cierpienie i nie masz informacji, że Ojciec się o Ciebie w tym czasie troszczy. Wyobraź sobie cierpienie i nie masz informacji, że Syn zna Twój ból. Wyobraź sobie cierpienie i nie masz informacji, że Duch pociesza i wzmacnia. Wyklucz jeden element z Trójjedności Bożej i cierpienie ma ostatnie zdanie. Ale jeśli wierzymy w Trójjednego Boga to wierzymy w Boga obecnego w człowieku, z człowiekiem i przy człowieku w cierpieniu. Więź, kolejna rzecz już, już staram się kończyć. Więź. Wiemy, że człowiek rozwija się w relacji i tylko w relacji. Nie możesz się rozwijać na żadnej płaszczyźnie, jeżeli pozbawisz się w relacji. No wprost, wprost nawiązanie do Trójjedności Bożej. Nie ma Twojego rozwoju, jeżeli nie ma relacji. Nie ma relacji, jeżeli nie ma podstaw relacji. Nie ma podstaw relacji, jeżeli wszystko nie powstało w Bogu. Jeśli Bóg nie jest Trójjedyny, pojęcie relacji nie istnieje. Popatrzcie, trójjedność Boga nie jest wymysłem ludzi. To jest objawione w Piśmie Świętym. Kościół od samiuteńkiego początku broni tej prawdy. Nazwał tą prawdę i odrzuca wszelkie herezje i to za wszelką cenę. Za cenę cierpienia, wygnania, sporów, cynodów, walki z heretykami, wszystko. To nie jest tylko informacja książkowa, ale to jest coś, co dotyka modlitwy, dotyka zbawienia, dotyka relacji, dotyka codziennego życia. I teraz najważniejsze pytanie, kończące pytanie. Co z tym zrobisz? No co z tym zrobisz? Bo jeżeli poprzestaniesz na definicjach, jeżeli nauczysz się cytować sobory, Nauczysz się wygrać jakąś debatę teologiczną, to jest wszystko za mało. Możesz przegrać swoją duszę. Bóg nie objawił się jako trójjedyny Bóg po to, tylko żebyśmy o tym dyskutowali, żebyśmy tylko doktryny tworzyli. Objawił się po to, żebyśmy w końcu zrozumieli tą praprzyczynę wszystkiego, miłość. Byśmy pokochali Jego całym umysłem, całym sercem, całą duszą i siebie nawzajem. Żebyśmy Mu oddali chwałę. I są pewne prawdy w teologii, które się kończą obroną wiary, kończą się argumentem, ale są pewne prawdy, które się kończą adoracją. Ja to słowo bardzo lubię, bo kiedy my mówimy uwielbienie, my najczęściej myślimy o zespole uwielbienia. Więc dlatego używam słowa adoracja, bo nie chodzi mi o śpiewanie piosenek. W słowie adoracja jest pewien ładunek tej miłości do Boga, dzięki, którą mogę mieć tylko i wyłącznie dzięki Jego miłości. I teraz kiedy ja dostrzegam wielkość Boga, wielkość tego, że jest jeden Bóg objawiony w trzech osobach, wielkość tej tajemnicy objawionej człowiekowi, wielkość tej informacji, połączenie tego z wszechświatem, ze stworzeniem świata, z modlitwą, ze zbawieniem, z relacją, z moim życiem, z Twoim życiem. Kiedy my to wszystko dostrzegamy, kiedy ta, kiedy to do nas dociera jako prawda, kiedy rozumiemy dlaczego to jest tak ważne, No to pycha słabnie, bo już nie ma na nią miejsca. Moje ego maleje, bo zaczynam dostrzegać coś większego. Łaskę zaczynamy dostrzegać, bo rodzi się pewna wdzięczność i powstaje w nas taka prawdziwa odpowiedź na tą prawdę. Chwała Ojcu. Chwała Synowi i chwała Duchowi Świętemu. I wtedy to mówię z pełni serca. Wtedy rozumiem, co mówię. Wtedy to ma jakieś znaczenie, co ja mówię. Ojciec mnie szuka. Syn otworzył mi drogę. zamieszkał w moim sercu. A to oznacza, że ja nie jestem zaproszony do jakiegoś systemu religijnego. Ja naprawdę jestem zaproszony przez Boga, do Boga i w Bogu, bo On jest Trójjedyny. Trójjedyny. Kościół musi wrócić do tego fundamentu. My musimy zacząć rozmawiać o takich trudnych i poważnych tematach. Nie bać się tego. Nie udawać, że temat nie istnieje, że jest nieistotny, że możemy się pogodzić ze sobą i ponazywać braćmi i siostrami bez tego tematu. Mam nadzieję, że jest jasne, że jeżeli ktoś nie wierzy w trójjednego Boga, to on w nic nie wierzy. W nic nie wierzy. On nie ma podstaw wiary, żadnych podstaw wiary. Augustyn z Hipony, muszę o nim wspomnieć, rozumiecie, że kazanie bez Augustyna to kazanie stracone. To jest w ogóle kapitalny człowiek, jak wiecie. Był, jest, bo przecież w Bogu jest. On przez lata, przez lata pisał o trójcy. dywagował na temat Trójcy. To co ja powiedziałem to jest taki wstęp do tematu u niego. Ja do teraz nie rozumiem o czym on pisze. A staram się już coś zrozumieć. I pod koniec on mówi, że zrozumiał, że ta tajemnica, ale kiedyś tłumaczyłem czym jest pojęcie tajemnica w Biblii. że ta tajemnica Boga dotycząca trójjedności przewyższa ludzkie pojęcie. Mówi, że czy pisze, że jeżeli ktoś myśli, że pojął Boga, to prawdopodobnie pojął coś mniejszego niż Bóg. Bardzo fajne zdanie. Jeżeli komuś się wydaje, że pojął Boga, pojął złożoność tematu, pojął złożoność Trójjedności Bożej, to prawdopodobnie pojął coś mniejszego niż Bóg. I to jest dobra wiadomość. To jest bardzo dobra wiadomość. Bo to oznacza, że mój Bóg, Bóg, w którego wierzę, Trójjedyny Bóg, Ojciec, Syn i Duch Święty jest większy niż moje ograniczenia, jest większy niż moje pytania, jest większy niż moje cierpienie, jest większy niż moja miłość, jest większy niż mój rozum, jest większy niż wszystko co mnie otacza i jest praprzyczyną wszystkiego. Dlatego zawsze mogę Mu oddać świeżą chwałę Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. Zawsze mogę wrócić do pierwszej miłości. Zawsze mogę przyjść do Chrystusa. Zawsze mogę uniżyć się przed Świętym Bogiem. Zawsze mogę odpocząć w Jego łasce i zawsze mogę prosić Go o napełnienie. Bo zawsze jest jeden Bóg, trzy osoby, wieczna chwała, doskonała miłość, pełne zbawienie, fundament wiary chrześcijańskiej. Ojcze w niebie, przychodzimy do Ciebie z wdzięcznością i pokorą. Dziękujemy Ci, że nie pozostawiłeś nas w jakiejś ciemności ludzkich domysłów, ale przyszedłeś i objawiłeś nam siebie jako Boga żywego, świętego, pełnego chwały i pełnego miłości. Dziękujemy Ci za Twoje Słowo, przez które możemy Cię poznawać. Dziękujemy, że możemy wołać do Ciebie Ojcze. Jezu Chryste, dziękujemy Ci, że będąc prawdziwym Bogiem uniżyłeś siebie, przyszedłeś na ten świat, wziąłeś nasze grzechy na krzyż i zwyciężyłeś śmierć przez zmartwychwstanie. Dziękujemy Ci, że jesteś jedynym Zbawicielem, jesteś doskonałym pośrednikiem, jesteś wiernym i prawdziwym arcykapłanem, jesteś Królem Królów. uwielbiamy Cię i wywyższamy Twoje święte imię. Duchu Święty, dziękujemy Ci, że przekonujesz o grzechu, prowadzisz do prawdy, pocieszasz, przemieniasz i napełniasz mocą. Dziękujemy Ci, Duchu Święty, że mieszkasz w naszych sercach, w sercach ludzi wierzących i czynisz nas dziećmi Boga. Prosimy Cię, Duchu, działaj pośród nas, Ożyw to, co osłabło. Rozpal to, co powinno być rozpalone, co przygasło. Ulecz to, co musi być uleczone, bo jest zranione. Umocnij to, co chwiejne. Trójjedyny Boże, przebacz nam, gdy mieliśmy płytki obraz Ciebie. Przebacz mi, i nam, kiedy szukaliśmy Twoich darów bardziej niż Ciebie samego i prawdy o Tobie. Przebacz, gdy żyliśmy tak, jakbyś był daleko. Trójjedyny Boże, daj nam poznawać siebie coraz głębiej, daj Kościołowi poznawać zdrową doktrynę, daj nam gorące serce, daj nam święte życie, takie pełne mocy Ducha Świętego, żeby Chrystus był wywyższony i był w centrum wszystkiego. Spraw Boże, żeby nasze rodziny oddawały Ci chwałę. Spraw Boży, żeby nasz zbór, ten zbór był miejscem prawdy, miłości i mocy Ducha Świętego. Żeby Chrystus był tu wywyższony, był tu w centrum wszystkiego. Jest ktoś, kto Cię, Panie, jeszcze nie zna, nie zna Cię jako Trójjedynego Boga, to pociągnij Go do siebie. Niech dzisiaj będzie dzień Jego zbawienia Tobie, Ojcze, Synu i Duchu Święty. Niech będzie wszelka cześć, chwała, dziękczynienie i uwielbienie teraz i na wieki wieków. Amen. Dziękuję za uwagę.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora