Totalna deprawacja człowieka
Gdy opada złudzenie, że religijność lub własny wysiłek mogą uczynić nas sprawiedliwymi, objawia się cudowna i drogocenna łaska Chrystusa — nie tworzy pozorów pobożności, lecz przemienia serce od wewnątrz i daje życie, którego źródłem jest Bóg.
Transkrypcja
Kontynuujemy niezwykłą podróż, wspaniałą podróż przez jeden z ważniejszych listów. Oczywiście nie najważniejszy, bo wszystkie listy są tak samo natchnione, ale z całą pewnością z listu do Rzymian wiele cennych doktryn, wiele cennej nauki chrześcijańskiej będzie nam dane poznać. Dzisiaj Krótki fragment, bo zaledwie 20 wersetów, ale niezwykle ważny fragment i niezwykle ważna doktryna. Doktryna, która się nazywa totalną deprawacją człowieka. Pewnie większa część z nas spotkała się z tym określeniem. Ale mam wrażenie, że spora część z nas spotkała się z takim chochołem wokół tej nazwy, jakimś wymyślonym chochołem i czasami walczymy z czymś, o czym tak naprawdę ta doktryna nie mówi. Dlatego, że oprócz tego, co jest ważne w tej doktrynie, jest też niezwykle ważne, o czym ona nie mówi. Nad tym też będziemy się dzisiaj Odpuszczcie sobie list do Rzymian, trzeci rozdział przeczytam w całości z Biblii Warszawskiej, 20 warsetów. Czymże więc góruje Żyd? Albo co za pożytek jest obrzezania? Wielki pod każdym względem. Przede wszystkim ten, że im zostały powierzone wyrocznie Boże. Bo co z tego, że niektórzy nie uwierzyli? Czyż niewierność ich zniweczy wierność Bożą? Z pewnością nie. Wszak Bóg jest wierny, a każdy człowiek jest kłamcą, jak napisano, abyś się okazał sprawiedliwym w słowach swoich i zwyciężył, gdy będziesz sądzony. Jeśli bowiem nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czyż Bóg jest niesprawiedliwy, gdy gniew wywiela? Po ludzku mówię, z pewnością nie. Bo jak Bóg ma sądzić ten świat? Jeśli przez moje kłamstwo prawda Boża tym bardziej przyczynia się do chwały Jego, to dlaczego jeszcze i ja miałbym być sądzony jako grzesznik? I czyż jest tak, jak nas potwarzają i jak niektórzy powiadają, że my mówimy, czyńmy złe, aby przyszło dobre. Potępienie takich jest sprawiedliwe. Cóż więc? Przewyższamy ich? Wcale nie. Albowiem już przedtem obwiniliśmy Żydów i Greków o to, że wszyscy są pod wpływem grzechu. Jak napisano, nie ma ani jednego sprawiedliwego. Nie masz, kto by rozumiał. Nie masz, kto by szukał Boga. Wszyscy zboczyli. Razem stali się nieużytecznymi. Nie masz, kto by czynił dobrze. Nie masz ani jednego. Grobem otwartym jest ich gardło. Językami swoimi knują zdradę. Jad rzmi pod ich wargami. Usta ich są pełne przekleństwa i goryczy, nogi ich są skore do rozlewu krwi, spustoszenie i nędza na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami. A wiemy, że cokolwiek zakon mówi, mówi do tych, którzy są pod wpływem zakonu. aby wszelkie usta były zamknięte i aby świat cały podlegał sądowi bożemu. Dlatego z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed nim żaden człowiek, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu." W pewien sposób w zasadzie dochodzimy do najważniejszego fragmentu całego listu do Rzymian, kwintesencji tego listu do Rzymian, chociaż to tak naprawdę początek tego listu. Z poprzednich kazań, mam nadzieję, że pamiętamy, Paweł, taki mistrz rytryki, mistrz dyskusji, przez taką rozprawę sądową. On najpierw oskarżył pogan i wykazał, że poganie są w grzechu, że chociaż widzą Boga w stworzeniu, chociaż mogą obserwować Jego dzieła, to odrzucają Go. i zamienili chwałę stwórcy na chwałę stworzenia. Później Paweł zródził się do Żydów, to tydzień temu sobie przerabialiśmy, którzy mieli prawo i obrzezanie, a jednak pomimo tego, że mieli dostęp do prawa, pomimo tego, że byli w tym przymierzu Bożym, popadli w straszną obudę i w straszne nieposłuszeństwo względem Boga. I teraz w tym trzecim rozdziale, w tym przewodzie sądowym Pawła zapada taki ostateczny wyrok. Paweł tu jasno i wyraźnie ogłasza, że wszyscy są winni. Wszyscy są winni, że wszyscy są pod grzechem. Nikt nie ma wymówki. Nikt nie będzie miał żadnej wymówki. Tu Paweł jasno pisze, że nie ma ani jednego sprawiedliwego. Słowo Boże mówi do nas, że nie ma ani jednego sprawiedliwego. Są oczywiście słowa, które uderzają w nas, a przynajmniej powinny w nas uderzyć, w jakieś takie nasze poczucie sprawiedliwości, no i w taką drzemiącą w nas wszystkich pychę. Bo świat od zawsze, od samego początku chciał wierzyć i chciał uzasadnić zupełnie odwrotną myśl. Myśl, że człowiek z natury jest dobry, tylko czasami zdarzają mu się pewne błędy, zdarzają mu się pewne potknięcia. Generalnie człowiek jest dobry, jest dobrym stworzeniem, tylko od czasu do czasu zdarza mu się upadek. W takiej popularnej za czasów Pawła filozofii antycznej mówiło się o tym, że edukacja, że kultura czyni nas lepszymi. Zresztą do dzisiaj się tak mówi, że edukacja i kultura czyni nas coraz lepszymi. W późniejszym czasie, w czasie oświecenia, obiecywano wszystkim ludziom, Wiedza i nauka usunie wszelkie zło. Kiedy wyszliśmy z epoki romantyzmu w epokę oświecenia, no to deklarowano, że praca u podstaw, ten pozytywizm, nauka, wiedza, to usunie zło ze świata. No i znowu, do dzisiaj się w zasadzie tak mówi, że kiedy człowiek będzie więcej wiedział, więcej rozumiał, no to usunie zło ze świata. Współczesna psychologia mówi bardzo wprost, uwierz w siebie, bo jesteś wystarczająco dobry. Uwierz w siebie, wszystko się poukłada. No a Słowo Boże mówi coś, co stoi w całkowitej sprzeczności do tych poglądów. W zupełnej sprzeczności. Tu Paweł zupełnie nie zgadza się z tą narracją filozofów, oświeceniowców, ludzi kultury, nauki, edukacji, współczesnych nam ludzi, psychologii. Paweł tutaj całkowicie jest w sprzeczności z tą myślą i on mówi tak. Człowiek nie jest z natury dobry. Człowiek jest z natury skażony grzechem. Taka jest natura człowieka. Człowiek ma naturę Tutaj nie mówi, że człowiek ma kilka złych nawyków, które powinien usunąć ze swojego życia, tylko mówi, że człowiek z natury jest zły. Z natury jest grzesznikiem. Że grzech dotknął każdej sfery życia człowieka, mojego życia i twojego życia, każdego z nas. To znaczy dotknął myśli, to znaczy dotknął woli człowieka, to znaczy dotknął słów, to znaczy dotknął czynów i ostatecznie dotknął naszego serca. No i właśnie to, że grzech dotknął każdą jedną sferę życia człowieka, myśli, wolę, słowa, czyny i serce, te pięć rzeczy, to właśnie to coś Kościół, żeby to w skrócie powiedzieć, nazywa doktryną totalnej deprawacji. Nie oznacza to, że człowiek jest tak zły, jak się tylko da. Bo kiedyś słyszałem takie wytłumaczenie, że Kościół głosi, że człowiek jest tak zły, jak się tylko da. Kościół nigdy tak nie głosił. Tak można głosić, jeżeli się nie wie, o czym się głosi. Nie, tak nie brzmi definicja tego wszystkiego. Nikt nie powinien używać takiej definicji, a ona jest popularna w internecie, że człowiek jest tak zły, jak się tylko da. To jest nieprawda i Biblia tak nie naucza. Natomiast Biblia naucza, że każda część człowieka, każda część istoty człowieka została dotknięta grzechem. To jest ogromna różnica i dzisiaj to postaram się w prostych przykładach i prostym językiem wytłumaczyć. To oczywiście oznacza, że nikt sam z siebie nie może się zwrócić do Boga. No i to oczywiście oznacza coś bardzo ważnego, że nikt nie może zasłużyć sobie na zbawienie własnymi uczynkami. No i to już jest oczywiście podstawa tego, w co wierzymy. I tak jak wspominałem, był kiedyś taki spór, w III, IV i V wieku, w V został rozstrzygnięty pomiędzy Pelegiuszem a Augustynem. Pelegiusz utrzymywał, że człowiek rodzi się taki jak Adam, czysty, bez skazy, dobry, z właściwą wolą i w zasadzie musi się tylko postarać, żeby być zbawionym. Natomiast Augustyn na to odpowiedział, że absolutnie nie, że człowiek rodzi się w grzechu, że tak uczy Słowo Boże, tak uczy apostoł Paweł. że człowiek rodzi się z zepsutą naturą i potrzebuje łaski, żeby w ogóle zacząć żyć, żeby w ogóle zacząć funkcjonować. Mówiliśmy o tym w zeszłym tygodniu. Ostatecznie Kościół orzekł to, co mówi Pelegiusz, że to jest herezja, natomiast przyznał się do tego, jak to tłumaczył Augustyn. Dzisiaj taki dłuższy fragment przeczytam, bo on jest niezwykle ciekawy. To jest pytanie, które zawsze sobie gdzieś tam zadajemy. No to co z niemowlęciem? Jak możemy stwierdzić, że człowiek jest zły, skoro niemowlę jest takie? niewinne, takie dobre, takie czyste, takie bez skazy. Nie mówię o małym dziecku, bo o małym dziecku można bardzo łatwo ten argument obalić. Można powiedzieć, że dziecko trzeba oduczyć się kłócić, trzeba oduczyć niedzielenia się zabawkami, trzeba oduczyć tych wszystkich rzeczy, które rodzice swoje dzieci oduczają. Natomiast problem się pojawia, z natury zły, z natury grzeszny, to co z tym naszym czystym, niewinnym, kochaniutkim, piękniusim, takim pachnącym, wiecie, tą oliwką, niemowlęciem. No i to jest oczywiście trudny przykład. I Augustyn napisał tak. Wysłuchaj mnie, Boże, biada ludziom za grzechy. Kiedy człowiek o nich mówi, litujesz się nad nim, ponieważ tylko stworzyłeś, ale nie stworzyłeś w nim grzechu. Kto mi przypomni grzechy mojego niemowlęcia? Nikt bowiem przed Twoim obliczem nie jest bezgrzeszny, nawet niemowle, które żyje na ziemi zaledwie jeden dzień. Kto mi przypomni? Czy może jakieś maleńkie dziecko, w którym teraz widzę to, czego sam nie pamiętam o sobie? Jaki więc grzech wówczas popełniłem? czy ten, że zbyt chciwie rwałem się z płaczem do piersi z pokarmem. Gdybym teraz tak chciwie rwało się już nie do piersi, ale do pokarmu odpowiedniego do mojego wieku, całkiem słusznie by mnie wyśmiano i zganiono. Wtedy postępowałem więc w sposób naganny, ale ponieważ nie potrafiłbym zrozumieć nagany, to ani zwyczaj, ani rozsądek nie pozwalały mnie karcić. Dorastając, wykorzeniamy w sobie i porzucamy te dziecięce nawyki. Nie widziałem zaś nigdy rozsądnego człowieka, który coś oczyszczając, usuwałby także to, co dobre. Czy jednak ze względu na mój wiek mogło uchodzić za coś dobrego także to, że domagałem się z płaczem rzeczy dla mnie szkodliwych i bardzo się oburzałem, kiedy nie byli mi posłuszni ludzie wolni i starsi oraz moi rodzice, kiedy mądrzejsze ode mnie osoby nie chciały ulegać moim zachciankom niemowlęcym. Wówczas starałem się, na ile potrafiłem, biciem, płaczem sprawić im przykrość. ponieważ nie słuchali moich rozkazów, których spełnienie byłoby dla mnie zgubne. Tak więc niewinne jest nieporadne ciało niemowlęcia, a nie jego umysł." To jest chyba najpiękniej opisany stan niemowlęcia i w jaki sposób rozumieć, że i te niemowlę nie jest wcale takie niewinne i faktycznie posiada tą naturę grzechu. Czemu to jest ważne? Bo jeżeli uwierzymy, Jeżeli damy wiarę temu, że człowiek jest z natury dobry, to Ewangelia jest niepotrzebna. Ona jest do niczego niepotrzebna. Ona nie ma żadnej wartości. Żadnej, najmniejszej. Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu Golgoty jest wtedy jakimś niepotrzebnym aktem szaleństwa. Jeżeli człowiek jest z natury dobry, to nikt nie potrzebuje Ewangelii. Natomiast jeśli przyznamy, że z natury jesteśmy zgubieni, z natury jesteśmy źli, no to Ewangelia wtedy staje się jedyną nadzieją, jedyną deską ratunku, jedynym, co może nam dać wybawienie od tego stanu. I dlatego Paweł w tym trzecim rozdziale Listu do Rzymian nie zostawia nawet kawałka jakiegoś gruntu, jakiegoś pola manewru, jakiegoś zaczepnego punktu, na którym człowiek mógłby stanąć o własnych siłach i próbować o własnych siłach zaskarbić sobie Boże uznanie. I zanim Paweł przejdzie do słów, na które wszyscy czekamy, ale teraz objawiona została sprawiedliwość Boża, niezależna od zakonu, to on najpierw już w proch rozbija pychę człowieka, moją i twoją. On już to w proch rozbije w tym trzecim rozdziale. Tu już nie będzie żadnych złudzeń, że nikt z nas, nikt z nas nie jest z natury dobry. Ten rozdział oczywiście zaczyna się od takiego pytania o przewagę Żydów i o wierność Boga. Trzeba o tym wspomnieć, bo przecież nie będziemy omijać tego fragmentu. Tam czytamy, jaki więc pożytek z bycia Żydem albo jaki jest pożytek z obrzezania wielki i to pod każdym względem. Przede wszystkim ten, że im zostały powierzone wyrocznie Boże. Kiedybyśmy się z powrotem cofnęli do drugiego rozdziału, albo cofnęli się do poprzedniego kazania, to faktycznie można by dojść do takiego wniosku, no to po co w ogóle być tym Żydem? Po co jakby ktoś się w ogóle urodził Żydem? Po co to całe prawo? Po co to całe obrzezanie, skoro i tak wszyscy są winni? A jeszcze przypominam, im więcej światła, im więcej zrozumienia, im więcej przywilejów ze strony Boga, tu w kierunku narodu wybranego, tym twoja wina jest większa. No i Paweł tu odpowiada wprost. Ten przywilej Żydów był realny i wielki. I niezmienny jest. I tu nikt, mam nadzieję, nie tłumaczy tego inaczej. To był wielki przywilej, realny przywilej. To Żydzi otrzymali Słowo Boże. Oni otrzymali to Słowo Boże. Od nich ono pochodzi. To tam wszystko się zaczęło. Ostatecznie to tam wszystko się skończy. Naród wybrany nie oznacza, że ten naród wybrał Boga. tylko że Bóg wybrał ten naród. Tu akcent jest na Boga, nie na Izrael, żeby była jasność. I ten naród wybrany przez Boga, bo może tak by było precyzyjnie mówić, naród, który został wybrany przez Boga, on był i będzie strażnikiem Bożego objawienia. Bóg im powierzył prawo, powierzył obietnicę, powierzył proroków, powierzył świątynię, w której zamieszkiwała Jego chwała, żeby precyzyjnie mówić. Powierzył im służbę Bożą. Mało tego, powierzył im w zasadzie zrozumienie większości tajemnic, które Bóg objawia człowiekowi i to z całą pewnością był niesamowity przywilej. No i jednocześnie ten niesamowity paradoks. Bo to nie oznaczało automatycznego zbawienia. Biblia o tym mówi, że żaden Żyd automatycznie, tylko dlatego, że narodził się w narodzie wybranym, z automatu nie jest zbawiony. Biblia tak nie naucza. Wręcz przeciwnie. Biblia mówi, że ponieważ oni mają właśnie te wszystkie przywileje, te wszystkie rzeczy, które dla nich wybrał Bóg, mają to większe światło, no to też mają większą odpowiedzialność, większą cenę płacą za sprzeciwienie się Bożej Woli. I Paweł tu stawia pewne pytanie, a co jeśli niektórzy nie uwierzyli w trzecim wersecie? Czy już ich niewierność zniweczy wierność Bożą? To jest pytanie, które sobie dzisiaj często zadajemy. No skoro oni się okazali tacy, że nie rozpoznali Mesjasza, ukrzyżowali Mesjasza, no to okazali się niewierzącymi, nie skorzystali z tych przywilejów, nie udźwignęli brzemia odpowiedzialności, no to czy ta ich niewierność, tego narodu, zmieni wierność Bożą? Paweł odpowiada i ta odpowiedź jest dosyć mocna i ona jest wprost napisana i my nie możemy wymyślać innej. Ja osobiście prywatnie udzieliłbym chętnie innej, ale zobowiązani jesteśmy do tej, która tu jest napisana. Przenigdy Bóg jest prawdziwy, choćby każdy człowiek okazał się kłamcą. Werset czwarty. I to jest kluczowa zasada. Ona jest ważna nie tylko dla Żydów, tylko też w związku z nami. To znaczy się, niewierność ludzi w żaden sposób, w żaden sposób nie unieważnia wierności Boga. To jest bardzo ważne. Niewierność człowieka w żaden sposób nie powoduje, że wierność Boga jest nieważna. Historia Izraela jest tego najlepszym przykładem, m.in. dlatego to jest naród wybrany, No bo kiedy się uczciwie przyjrzeć Staremu Testamentowi, kiedy przyjrzeć się tej historii narodu, nie pojedynczego człowieka, tylko całego narodu, całego Izraela, to jest jakby historia jednej wielkiej sinusoidy. Od upadku, trochę wzlotu, znowu upadek i tak wiecznie w kółko. Złoty cielec, najpiękniejszy przykład, bunt tych ludzi na pustyni, bałwochwalstwo w Kananie, Nie odrzucenie proroka, tylko nieustanne odrzucanie wszystkich proroków. Wszystkich. Po prostu co przyszedł prorok, Izrael go odrzuca. W końcu odrzuca... Jakkolwiek to zabrzmi, największego proroka, oczywiście nie mam tu na myśli, że Jezus nie jest Bogiem i nie jest Mesjaszem, największe prorokstwo jakie padło, największe objawienie jakie padło w historii świata, oni odrzucili Mesjasza, ale Bóg pozostaje wierny. Paweł tu pisze, Bóg pozostaje wierny, to jest naród wybrany. Bóg nie zmienia się w zależności od tego, jak ci ludzie się zachowują i Biblia o tym mówi, bo przecież czytamy, że później ten Boży wzrok zostanie z powrotem skierowany na Izrael i te niezwykle ważne, ostateczne wydarzenia tam właśnie i z tym ludem się pojawią. będą odbywały. I tu pojawia się kolejne pytanie i Paweł od razu na nie odpowiada. Zresztą to jest forma pisania jego listów. On sobie sam zadaje pytania, które każdy z nas zadaje pod wpływem tej lektury, a potem odpowiada na te pytania. On mówi tak. Jeśli nasza niesprawiedliwość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje gniew? To jest w wersecie piątym. I w ósmym się pyta, czy w takim razie uczynimy zło, żeby przyszło większe dobro. Skoro taka jest zasada, skoro Bóg jest wierny, skoro okazuje swoją łaskę, skoro nie zmienia swojego zdania, no to w takim razie uczynimy zło, żeby było jeszcze bardziej widoczne Boże dobro. To się wydaje śmieszną pokusą, ale to nie jest śmieszna pokusa, dlatego że ta pokusa ma duży udział również dzisiaj. wśród wielu chrześcijan, nazywamy to tanią łaską. Na tym polega, że my będziemy robić źle, bo Bóg jest wierny, nie możemy utracić zbawienia, w związku z czym będziemy robić, co chcemy, a Bóg jest wierny i z tego wyniknie większe dobro. Kiedyś nawet słyszałem rozmowę dwóch chrześcijan, nie wiem, czym oni się przed sobą chwalili, ale jeden przed drugim chwalił się swoimi grzechami, I konkluzja ich rozmowy była taka, że w ogóle pełen luz, bo Bóg ze swoimi dziećmi wszystko obraca ku dobremu. Rozumiecie? Czyli jakby grzeszmy, bo ostatecznie my będziemy grzeszyć, a Bóg to i tak obróci ku dobremu. I to jest właśnie to pytanie. Uczyńmy zło, aby wynikło dobro. Skoro Bóg jest wierny, skoro Jego łaska jest większa niż nasz grzech, a to jest przez podstawa naszej wiary, że Jego łaska jest większa niż nasz grzech, nawet ten, który popełnisz jutro, to skoro tak jest, to może ten grzech nie ma żadnego znaczenia. możemy grzeszyć, możemy źle żyć, możemy być współczesnymi Nikolajtami, bo to właśnie Nikolajci wyznawali. Może będzie tak, że im więcej grzeszymy, tym większa chwała Boża się objawi. W takiej delikatniejszej formie to są rozmowy w stylu, ja będę się lenił, bo ostatecznie i tak tylko chwała Bogu i Bóg zrobi tam, co ma zrobić i ja nie potrzebuję pracować, nie potrzebuję się dyscyplinować, nie potrzebuję tego wszystkiego, no bo przecież z łaski zbawiony jestem. To jest herezja. I to jest bardzo poważna herezja. Takie myślenie, takie konstruowanie swojego życia, takie odczytywanie Bożego Słowa, to jest bardzo poważna herezja. Ona ma swoją nazwę. To jest antynomianizm. I to właśnie oznacza, że człowiek odrzuca wszelkie Boże nakazy, wszelkie Boże zakazy i usprawiedliwia grzech, mówiąc, że robi to w imię łaski, że jakby przykrywa to łaskom. Paweł odpowiada to jednoznacznie w wersecie ósmym. Co odpowiada? Potępienie takich jest jakie? Sprawiedliwe. Tak jest to napisane. Potępienie takich ludzi jest sprawiedliwe. Po pierwsze jest to sprawiedliwe, a po drugie wynika z tego, że tacy ludzie będą przez Boga potępieni. I to będzie bardzo w porządku. Dlatego, że nie na tym polega Boża łaska. W drugim wieku się już w ogóle zaczęły te... schody, takie problemy. Wszyscy pewnie słyszeliśmy o gnostykach. Otóż gnostycy dokładnie tak mówili, że ciało jest złe, ciało człowieka jest złe, natomiast duch człowieka jest dobry, czyli można grzeszyć w ciele ile wlezie, to nie ma żadnego znaczenia. Znowu, to jest właśnie wyznanie wiary nikolaitów, przed którymi Jezus przestrzega w listach do zborów. Nikolajci dokładnie tak wierzyli, to byli gnostycy tak naprawdę. Oni wierzyli, że siedliskiem grzechu jest ciało, duch i dusza są zborami. to co założysz, to co założy twoje ciało, więc ciało i tak pójdzie na zatracenie, ty będziesz zbawiony. Jeśli kłamiesz, to kłamią twoje usta, ewentualnie jakiś twój organ, mózg, natomiast ty jesteś cały zbawiony. Pan Jezus to wyraźnie potępia i my również powinniśmy taką postawę potępiać. Ona się trochę potem przerodziła, przedostała się do Kościoła w nowej formie, to znaczy w średniowieczu pojawiło się takie przekonanie, Żyj jak chcesz. W zasadzie twoje ciało jest grzeszne. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Zresztą to dzisiaj w wielu kościołach. Święci ludzie mówią, że są grzesznikami. Oni zapominają, że już nie są grzesznikami, że są świętymi. Mówią, ja grzesznik. Patrzcie, ilu rzekomo wierzących w to, co się stało na krzyżu Golgoty, woła, o ja grzeszny, o ja niewłaściwy, o zbaw mnie Panie, tak jakby to nie miało miejsca w jego życiu. Oczywiście tutaj w Rym, w takim w tłumaczeniu życia wiedzie kościół rzymskokatolicki, dlatego kościół katolicki z całą pewnością głosi fałszową Ewangelię. To nie jest prawdziwa Ewangelia, co oni głoszą. I już w średniowieczu pojawiło się to przekonanie i ono definitywnie zostało pociągnięte w tę stronę, że w takim razie wystarczy spowiedź i wystarczy odpust, czy tam pokuta w ich nomenklaturze, no i sprawa załatwiona. Ty grzeszysz, ale pójdziesz do spowiedzi, będziesz grzeszył, grzeszył, grzeszył. Ważne, żeby pod koniec życia złapać się na ten ostatni sakrament, na te ostatnie namaszczenie, ostatnie przebaczenie grzechów, no bo twoje ciało ulegnie zniszczeniu, a ty przecież będziesz zbawiony i w zasadzie możesz tak całe życie funkcjonować. No i dzisiaj bardzo wiele osób mówi takie zdanie, Bóg jest miłością. Ale kontynuuje myśl i ta myśl podąża za takim zdaniem, że w takim razie Bóg się nigdy nie gniewa na grzesznika, nigdy nie gniewa się na grzech albo łaska wszystko przykryje. Ja jestem zbawiony, łaska Chrystusa wszystko przykryje, w związku z czym mogę żyć jak chcę. To jest bardzo, tak jak powiedziałem, bardzo poważna herezja. Taki ktoś żyje w fałszywym przekonaniu, że jest zbawiony. On słusznie mówi, że zbawienia nie można utracić, tylko problem jest taki, że człowiek, który tak żyje, tak funkcjonuje, tak myśli i tak podchodzi do Bożego Słowa, to jest człowiek, który nie jest zbawiony. On ma jakieś fałszywe poczucie. ale to nie jest prawdziwe zbawienie. On przyjął jakąś fałszową Ewangelię, która go zwiodła i która go prowadzi na manowce. Dlatego, że prawdziwa Ewangelia nigdy, nigdy, przenigdy nie daje przyzwolenia na grzech. Jeszcze raz. Prawdziwa Ewangelia nigdy nie daje przyzwolenia na grzech. Prawdziwa Ewangelia daje moc, żeby od grzechu uciec. A to jest spora różnica. Ona daje moc, żebyś ty z grzechem nic wspólnego nie miał. I to jest bardzo praktyczne ostrzeżenie, bo my jesteśmy dokładnie w tym miejscu jako chrześcijanie. Mamy dzisiaj wielki przywilej. To my mamy Słowo Boże. Nikt inny Słowa Bożego nie ma. Chrześcijanie mają Słowo Boże. Bóg powierzył dziś Słowo Boże chrześcijanom. Nie mają ich muzułmanie, nie mają go buddyści, nie mają go... Hindusi nie mają go, New Age'owcy czy ktokolwiek inny, chrześcijanie mają ten ogromny przywilej, to my mamy ten depozyt, to w chrześcijaństwie jest złożony ten depozyt, to my jesteśmy dzisiaj strażnikami Bożego Słowa. Mało tego, my jako jedyni mamy wspólnotę, której głową jest sam Chrystus. Nikt tego innego nie ma. Island tego nie ma. Ich hinduistego nie ma, buddystego nie ma. Wyłącznie chrześcijanie mają wspólnotę, której głową jest Jezus Chrystus. Tylko my mamy taki przywilej. Mało tego, to my mamy Ewangelię. Ewangelia jest skrajnie chrześcijańska. Nie można być bardziej chrześcijański niż Ewangelia. I to u nas jest złożony ten depozyt, wśród chrześcijan. Tylko, że w takim razie, skoro mamy te przywileje, skoro w pewien sposób dzisiaj, i nie jest to teologia zastąpienia, w pewien sposób dzisiaj jesteśmy wybrani przez Boga. My, chrześcijanie. Nie my, nowe narodzenie w Tałąckich Górach, żeby komuś palma nie odbiła, tylko my, chrześcijanie. Skoro jesteśmy wybrani przez Boga do tego, by mieć i nieść Słowo Boże, mieć i nieść wspólnotę, której głową jest sam Jezus Chrystus, mieć i nieść Ewangelię wszystkim zagubionym ludziom, skoro mamy taki przywilej, to oznacza, że w takim razie mamy co? Wielką odpowiedzialność. Tak jak było w przypadku Żydów. Wielką odpowiedzialność. Dlatego, że okazuje się, że nie wystarczy mieć Biblię. Trzeba tą Biblią żyć. Trzeba tą Biblią funkcjonować. Trzeba tą Biblią oddychać. Trzeba wydawać owoce związane z tym, że tę Biblię posiadamy. Nie wystarczy znać Ewangelii. Trzeba ją przyjąć w swoim sercu. To musi wydać owoc w moim i w Twoim sercu. Ja osobiście znam człowieka, ostatnio bardzo głośno o tym człowieku, bardzo poważany w kręgach naukowych, co bardzo mnie dziwi, do chrześcijańskich szkół biblijnych jest zapraszany, człowiek, który naprawdę dobrze zna Biblię i naprawdę dobrze zna Ewangelię. Tylko nie żyje Biblią. Nie żyje Ewangelią. Dlatego, że publicznie powiedział, że Pan Jezus się mylił, że Pan Jezus czegoś nie wiedział. On tutaj wie i wyłoży, jakie się sprawy mają. Publicznie wyśmiał Chrystusa. Mówię o tym bibliście, którego teraz sobie nazwiska nie potrafię przywołać. On publicznie powiedział, że Chrystus się pomylił, że Chrystus nie miał wiedzy. Na pytanie, jak on może podważać autorstwo pierwszych ksiąg biblijnych, przez Mojżesza, przecież Jezus się powołał, że Mojżesz, Mojżesz to napisał, Mojżesz wam powiedział, no to on powiedział, że Pan Jezus Bóg będzie, bo nie znał się, nie wiedział, więc nie ogarniał tematu. Profesorowie dzisiaj ogarniają temat w przeciwieństwie do Jezusa. To jest publiczne, publiczne uśmieszenie Zbawiciela. Nie wystarczy chlubić się łaską, Nie wystarczy mówić, że wierzymy w łaskę, że naszą chlubą jest Boża łaska. Trzeba być przemienionym przez łaskę. A to są dwa różne pojęcia, kiedy ktoś jest przemieniony przez łaskę. I jednocześnie w tym wszystkim nie zapominajmy, że nasza niewierność, ale nasza, nie moja czy twoja, tylko nasza. Tak jak nie rozmawialiśmy o pojedynczym Żydzie, że on mógł robić, co chciał, i Bóg mu błogosławił. Bóg mu wtedy nie błogosławił, odwracał od niego swój wzrok. Tak nie możemy mówić o pojedynczym chrześcijanie, że ty możesz być niewierny, a Bóg ci będzie wierny. Ja tego nie powiedziałem. Ja mówię o... Wcześniej mówiłem o narodzie wybranym, a teraz mówię o szeroko pojętym chrześcijaństwie. Nasza niewierność jako chrześcijan, bo przecież popełniamy błędy i to niemałe, zwłaszcza jeśli przyjrzycie się historii chrześcijaństwa, nigdy nie obali wierności Boga. Nigdy. Ale jednocześnie grzechy chrześcijan nigdy nie będą powodem do chwały Boga. Nigdy. Nasze grzechy nie są powodem do chwały Boga. ani te mój i twój, ani te globalne. Dlatego absolutnie nikt nie może się uciekać do żadnych wymówek. Raczej powinniśmy prosić, żeby łaska, którą Bóg nam okazał w Jezusie Chrystusie, stała się mocą dla nas do świętego życia. No i tu przechodzimy do tej najciekawszej, przynajmniej dla mnie, części, też najtrudniejszej. Zabinamy pasy, bo teraz będzie ciekawie. Zobaczymy, czy ja podołam tematowi. Jeśli Bóg pozwoli, to tak. Od 9 do 18 wersetu mowa o powszechnej deprowacji człowieka. Bardzo wprost o tym mowa. W 9 wersecie, cóż więc, czy mamy przewagę żadną? Ale bowiem już przedtem oskarżyliśmy Żydów i Greków, że wszyscy są pod grzechem. Tu Paweł zamyka wszelkie możliwe drzwi ucieczki. Tu się już nie da uciec od tego tematu. Ja wiem, że robi się niezręcznie, bo jest czwarty wykład i cały czas o grzechu, cały czas rozmawiamy o tym, jaki człowiek jest, ale ja tego listu nie napiszę na nowo. Ja mogę go jedynie odczytać i próbować opowiedzieć to, co już z niego rozumiem. Więc Paweł tu zamyka wszystkie drzwi. Już nie da się uciec od tego tematu. Tu jest napisane już wprost. Wszyscy są pod grzechem. Nie ma Poganina, który mógłby powiedzieć, ja nie znałem prawa, więc jestem niewinny. Nie ma Żyda, który mógłby powiedzieć, ja mam zakon, jestem w narodzie wybranym, w związku z czym jestem bezpieczny, jestem niewinny. On tu zamyka wszystkie drzwi. Ja pójdę dalej. Nie ma Polaka. Według tego listu nie ma Polaka, który mógłby powiedzieć, ja urodziłem się w rodzinie chrześcijańskiej takiej czy innej denominacji. Chodziłem do kościoła albo na kopach byłem wysyłany do kościoła, bo najczęściej tak ta historia wygląda. przyjmowałem sakramenty, tu mam na myśli też nasze sakramenty, przecież Wieczerza Pańska w naszym zborze jest niczym innym jak sakramentem Wieczerzy Pańskiej, więc Bóg mnie przyjmie, musi mnie przyjąć do nieba. Mało tego, nie ma takiego Myśmy powiedzieli ewangelikalnego Polaka, już przenosząc na nasze podwórko, czy w ogóle ewangelikalnego chrześcijanina, który mógłby powiedzieć tak. Ja złożyłem deklarację członkowską w Kościele, w Kościele, który prowadził Jezus Chrystus, więc jestem w porządku. Nie. Paweł mówi, wszyscy są pod grzechem. Wszyscy. Wszyscy są pod grzechem, ten i Polak, i ten ewangelikarny chrześcijanin też. To oznacza, w tym krótkim zdaniu, wszyscy są pod grzechem, nie pod grzechami, tylko pod grzechem. Przypominam, tam gdzie Biblia mówi grzech w liczbie pojedynczej jest mowa o naturze. człowieka, tam gdzie Biblia mówi o grzechach w liczbie, znaczy polski przekład, mówi o grzechach w liczbie mnogiej, tam mowa jest o uczynkach. Tu jest napisane, wszyscy są pod grzechem, czyli pod tą naturą, czyli jesteśmy pod panowaniem grzechu, jesteśmy pod winą grzechu, no i jesteśmy pod mocą grzechu. To jest niezwykle ważne. Skoro jesteśmy pod grzechem, to znaczy, że jesteśmy pod mocą tego grzechu. Tutaj apostoł Paweł w zasadzie cały rodzaj ludzki wzywa do sądu. i ogłasza wyrok. Nie ma ani jednego sprawiedliwego kropka. Ani jednego. Ani jednego. Zobaczcie, wszyscy są pod grzechem i nie ma ani jednego sprawiedliwego. To wyklucza jakiekolwiek furtki, jakąkolwiek próbę ucieczki. To jest miecz, który, jeśli ktoś wierzy Bożemu Słowu, ucina wszelką dyskusję i wszelką wymówkę. I jeśli ktoś ośmiela się mówić, że jest uczniem Słowa Bożego, uczniem Jezusa Chrystusa, nie może mieć innego zdania na ten temat. I żebyśmy też dobrze rozumieli jeszcze raz, co Paweł konkretnie ma na myśli i o czym konkretnie Biblia w tym fragmencie mówi. Jeszcze raz, to jest natura. Grzech, tu wszyscy są pod panowaniem grzechu, to nie jest jakaś lista złych uczynków, które zrobiliśmy. To nie chodzi o to, że wszyscy mamy jakąś listę uczynków, tam okradłem, cudzołożyłem, nie wiem, czy cokolwiek tam jeszcze każdy z nas tak naprawdę zrobił. To jest stan człowieka, stan, w którym ten człowiek żyje. Rodzi się w tym stanie i w tym stanie żyje. To nie jest tylko zły owoc. O, może tak będzie dobrze. To nie jest tylko zły owoc. To jest chore drzewo, które musi wydać złe owoce. Żebyśmy dobrze rozumieli różnicę pomiędzy naturą grzechu a uczynkami grzechami. Nie mówimy teraz o owocach. Mówimy o tym, że to drzewo jest chore. Całe te drzewo jest chore i one musi wydać niewłaściwe owoce. To nie jest tylko to, z czym my się potykamy, borykamy, jakaś lista właśnie uczynków, tylko w tym fragmencie chodzi o to, że nasze serce, cała nasza istota od urodzenia, od samego początku jest zwrócona w jednym kierunku. W jednym kierunku. w stronę buntu przeciwko Bogu. My się tak rodzimy. My się rodzimy odwróceni plecami do Boga. Zbuntowani względem Boga. I to właśnie jest ta totalna deprawacja, to pojęcie, które czasami gdzieś tam się w kazaniach pojawia, oczywiście kiedy jest jakaś wielka dyskusja, czy ktoś jest kalwinistą, czy nie jest kalwinistą, bo to miało jakiekolwiek znaczenie, pojawia się to pojęcie totalna deprawacja. Totalna deprawacja nie jest doktryną kalwińską, jest doktryną wynikającą z Biblii. Kalwiniści ewentualnie rozpoznali tę doktrynę i dosyć szczegółowo ją omówili. I jeszcze raz, tu nie chodzi o to, że każdy człowiek jest zły, tak jak jest to tylko możliwe, bo to by oznaczało, że wszyscy kłamiemy względem pewnych faktów, które doświadczamy, ale to będę jeszcze dzisiaj tłumaczył. Bo przecież, zobaczcie, widzimy niewierzących, którzy nie są wzrodzeni na nowo. żeby już było precyzyjnie, widzimy nienarodzonych na nowo, a nawet nieupamiętanych, którzy na przykład pomagają ubogim. Widzimy takich ludzi. Widzimy. I nie ma nakazu pomagania ubogim. Oni to robią, bo chcą. Z jakiegoś powodu pomagają ubogim. Więc to nie chodzi o to, że człowiek jest zły tak bardzo, jak to jest możliwe. Czyli jeśli nie nakażemy pod batem komuś pomagać ubogim, no to nikt nie będzie pomagał ubogim. To nie na tym polega totalna deprawacja. Chodzi o stan serca. Widzimy np. nienowonarodzonych ludzi, nieupamiętanych ludzi, którzy kochają swoje dzieci. Widzimy takich ludzi? Znamy takich ludzi? Znamy. Musielibyśmy zaprzeczyć faktom. że tak to wygląda. Mało tego, przecież są ludzie, którzy nie są narodzeni na nowo, którzy w ogóle nic wspólnego z upamiętaniem nawet nie mają, a na przykład tworzą piękne rzeczy, jakieś piękne obrazy. Nie jakiś współczesny kid, że tam ktoś coś wylał i udają wszyscy, że to jest w ogóle jakaś genialna forma sztuki, tylko mówię o poważnych rzeczach. Poważnych jakichś pejżarzach czy tam jakichś obrazach gościa z brodą na przykład. To poważna sprawa. Widzimy, że nie muszą być wcale bieżącymi i potrafią zrobić coś pięknego. Bo nie to oznacza ta nauka o totalnej deprywacji. Ta nauka i ten list do Rzymian mówi o tym, że każda część, każda część naszego człowieczeństwa, naszej istoty, Naszej duszy, naszego ducha, naszego umysłu, naszej woli, naszego serca została dotknięta grzechem i to determinuje w pewien sposób człowieka. Nasz rozum, nasze emocje, nasza wola, nasze pragnienia, w zasadzie nie ma w nas nic. Nie ma w nas żadnego miejsca, które by pozostało nietknięte przez zepsucie, przez to zepsucie grzechem. I Paweł tu będzie punktował tą sprawę, on tu będzie cytował za chwilę, a my razem z nim, psalmy i proroków i pokaże, że rozum jest dotknięty grzechem. Nie ma rozumnego. Wola, wszyscy zboczyli. Usta, grobem otwartym jest ich gardło. Czyny, nogi ich skore do rozlewu krwi. Serce, nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami. I żebyśmy się dobrze zrozumieli, chociaż używamy pewnych terminów teologicznych, To nie jest sucha teologia, to nie są wykłady akademickie na temat teologii. Ja wręcz staram się jak najmniej tego tutaj takiego akademickiego języka wprowadzić, bo to jest opis naszej codzienności. Świat tak funkcjonuje, ludzie tak funkcjonują, my tak funkcjonujemy, my naprawdę jesteśmy w miejscu, o którym pisze Biblia. Przecież jakby rozejrzyjmy się wokoło. Przemoc na ulicach. My już praktycznie na to nie zwracamy uwagi. To już jest norma. Przemoc na ulicach. Kogo jeszcze w ogóle dziwi przemoc na ulicach? Kto jest w ogóle zdziwiony przemocą na ulicach? Nie wiem, czy ktokolwiek jeszcze się zastanawia, że jak to przemoc na ulicach? Straszne rzeczy. To norma, codzienność. Kłamstwa w polityce. Kto się dziwi, że politycy kłamią? Mało tego, jest taki powszechny slogan wręcz. My zakładamy, że jak ktoś idzie do polityki, no to kłamie. Musi tak być. Jak polityk mówi prawdę, skąd on się urwał? Zepsucie w mediach. Kogoś dziwi, że włącza Netflix, czy tam jakikolwiek inny streamingowy kanał, czy publiczną Wydawałoby się, która powinna być od tego wolna, nie wchodząc w dyskurs, która jest ta publiczna, która nie jest i w ogóle. Kogo dziwi, że tam jest zepsucie? W Łanczarz ostatnio była głośna sytuacja, bo ktoś włączył bajkę o krówce i krówka nie wiedziała, jakie jest pci, jaką ma tożsamość i nie wiedziała, czy jest byczkiem, czy jak się tam dziewczynka-krowa nazywa. Chyba nie łań, a jakoś inaczej. Nie znam. Chyba krowa. I wielka afera. Kogo to tak naprawdę jeszcze dziwi, że w tej chwili w każdej bajce, w każdym serialu jest jakiś akcent homoseksualny albo środowiska tego typu? Kogo dzisiaj dziwi, że rodziny są rozbite? Kogo przerażają tak naprawdę statystyki związane z rodzinami? Nikogo to już nie dziwi. A totalna deprawacja to nie jest jakaś tam teologia. To jest prawda. Tak funkcjonujemy. Tak żyjemy. Takcy są ludzie. A teraz popatrzmy w lustro. Dobrze się mówi o grzechach innych, ale popatrzmy w lustro. Ile razy mamy środę, więc powiedzmy, że w ciągu tygodnia, czyli od poprzedniej środy, ile razy w tym tygodniu, który minął, od środy do środy, twoje słowa, a jeżeli nie twoje słowa, to twoje myśli były jak trucizna? Ile razy? Nie odpowiadajmy na to pytanie. Na której się okażemy, że niewiele się różnimy od Netflixa i tej krówki. Ile razy nasza wola, moja wola, twoja wola szukała swojego, zamiast szukać woli Bożej? Ile razy zachowaliśmy się tak, pomyśleliśmy tak, użyliśmy w ten sposób języka, jakby Boga w ogóle nie było? Zobaczcie, to nie jest coś, co dotyka deprawacją. I Paweł mówi to z całą mocą tutaj w tym liście. On mówi, wszyscy jesteśmy winni. Wszyscy. Ty też. Ja też. Ty. Wszyscy jesteśmy winni. Nie byliśmy kiedyś winni. My nie zapominajmy, że my nadal tak funkcjonujemy i tak żyjemy, pomimo tego, że jesteśmy zbawieni łaską. Nie bagatelizujemy tego, nie zasłaniamy tego tanią łaską, ale to nie jest tak, że my przestaliśmy już być winni. Ty nadal zasługujesz na śmierć, gdyby nie Chrystus. Czy nie jest tak? Paweł, tutaj inaczej. Gdybyśmy się zatrzymali w tym miejscu, to to jest jakaś w ogóle rozpacz. Rozpacz. Dlatego jeszcze raz, to są ważne rozdziały i Paweł tutaj mocno akcentuje te rzeczy, dlatego tu kilka kazań jest na temat tego grzechu. Dlatego, że my musimy rozbić najpierw wszystkie możliwe złudzenia, że my na cokolwiek zasługujemy, że w nas jest chociaż krzta dobra, mówi się o jakiejś Bożej iskierce. My musimy o tym wszystkim zapomnieć. Musimy przestać tak myśleć. Bo Chrystus jest Zbawicielem dlatego, że my wszyscy jesteśmy zgubieni bez Niego. Wszyscy. Że my Go wszyscy rozpaczliwie potrzebujemy. Dlatego Paweł tyle czasu poświęca wyłożeniu tego tematu, no i ja staram się to... przez ten list zrobić. I teraz przyjrzyjmy się tym pięciu sferom zepsucia. Ma taką piękną swoją nazwę, katana, ale nieistotne. I znowu, to Paweł się tu bawi w takiego oskarżyciela całej ludzkości, ale on się nie opiera na własnych słowach, na własnych przykładach. On przyprowadza świadków na tą rozprawę. Na tą rozprawę sądową on przyprowadza bardzo poważnych świadków. Stary Testament jest tym świadkiem. Nowego Testamentu jeszcze wtedy nie było, bo w trakcie spisywania. I Paweł przyprowadza... jako dowody Stary Testament i cytuję Stary Testament jako niepodważalny dowód w tej sprawie. W zasadzie tam jest ciąg cytatów, kiedy się przyjrzeć temu trzeciemu rozdziałowi od 10 do 18 wersetu, to jest ciąg cytatów z psalmów Izajasza. Zresztą w większości Biblii nawet są przepisy odnoszące do psalmów Izajasza. I ten ciąg cytatów, to co robi Paweł, ma tylko jeden cel. Zamknąć usta całej ludzkości. w całej ludzkości zamknąć usta. I zobaczcie, on najpierw mówi o rozumie, że rozum jest skażony. Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie ma rozumnego, nie ma kto by szukał Boga. Piękny fragment Bożego Słowa, ale to jest cytat z psalmu 14 i psalmu 53. Paweł tutaj cytuje psalm, przeprowadza Stary Testament. To nie jest jakaś jego autorska myśl. Zobaczcie, człowiek jest taką gadziną, że potrafi, chociażby się to wydawało niemożliwe, ale sprawdziłem, potrafi policzyć gwiazdy. Wiecie, że mamy policzone gwiazdy? że jest konkretna liczba gwiazd i my ją potrafimy podać. Ja jej oczywiście teraz nie podam, bo ja nie jestem astrofizykiem, ale potrafimy podać liczbę gwiazd. Na tą chwilę przynajmniej. Potrafimy zbadać DNA. Dla mnie to jest w ogóle zachwycające, kiedy ja sobie czytam i oglądam jakieś dokumenty dotyczące badania DNA, dotyczące selekcjonowania w tym DNA, dotyczące tego, jak to jest skomplikowane i jak my to bardzo dzisiaj jako ludzkość rozumiemy i w ogóle ile to ma wpływu na to, co dzisiaj robimy. Ja jestem zachwycony. Ostatnimi czasy, Zachwycająca sprawa pod względem takiej dumy z człowieczeństwa, no bo zrobiliśmy coś nieprawdopodobnego. Ja wiem, że teraz się wyleje stek inwektyw w moją stronę, ale uważam to za niesamowite osiągnięcie rozumu. To znaczy człowiek stworzył sztuczną inteligencję. A, wiem, że myślę, tu wszyscy teraz mamy problem z tym, czy to dobrze, czy źle. Ja teraz nie odnoszę się do tego, czy to dobrze, czy źle. Ja stwierdzam fakt. Człowiek stworzył sztuczną inteligencję. I ona niesamowicie działa. Jak się komuś wydaje, że z niej nie korzysta, to jak gogle włączasz, to z niej korzystasz. Ty żadnego tam czata w GPT nie musisz mieć. Ty z telefonu, jak korzystasz, to korzystasz z tej sztucznej inteligencji. Zobaczcie, ile my potrafimy zrobić. To są naprawdę niebywałe dokonania. Cofnijmy się z dwa, trzy pokolenia, cztery pokolenia. Lem pisał w książkach o tym, co my dzisiaj mamy w życiu. Wystarczyło się cofnąć jedno pokolenie i on to pisał jako fantastykę, jako pewne rzeczy, jakieś wizje autorskie, a my dzisiaj w tym funkcjonujemy. I zobaczcie, jednocześnie mamy takie rozumy, taką mamy wiedzę, taki mamy poziom technologiczny, a jednocześnie nie widzimy tego, co jest najważniejsze. że za stworzeniem stoi stwórca. Rozum nas do tego nie przekonuje. Że skoro jest stworzenie, to musi być stwórca. I to jest właśnie skutek skażenia naszego rozumu, naszego umysłu grzechem. Rozum nie jest neutralny, jest ślepy. jest zaślepiony. W Paweł w innym miejscu w siódmym wersecie mówi, że zamysł ciała jest wrogi Bogu. On nie poddaje się zakonowi Bożemu i nie może się poddać, bo nasz rozum nie jest dobry, nawet nie jest neutralny. On jest skażony grzechem. Tyle potrafimy, a nie potrafimy dojść do najprostszej rzeczy. Skoro jest stworzenie, to musi być stwórca. I próbujemy podważyć ten fakt. Wola. Wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytycznymi. Nie ma kto czyni dobro, nie ma ani jednego. To oczywiście znowu jest psalm 14 i psalm 53. I tutaj Paweł przywołuje ten psalm, tłumacząc, że grzech nie osłabił naszą wolę. On wypaczył naszą wolę. Mamy wypaczoną wolę. Nie osłabioną. Wypaczoną. Zamiast mówić, będę czynił wolę Twoją, mój Boże, też jest psa, czterdziesty zresztą, to my mówimy moja wola, a nie twoja. Słynny też Pan Jezus musiał w to uderzyć. Nie moja wola lecz, bo On nie miał skażonej woli grzechem, tylko twoja niech się dzieje, ale dla nas naturalnym czymś jest moja wola, nie twoja niech się dzieje. I nawet w naszych modlitwach to słychać, kiedy się modlimy, kiedy wołamy do Boga, kiedy mamy projekcję, jak Bóg ma rozwiązać nasz problem. kiedy uważamy, że tak należy rozwiązać daną sytuację. To Biblia nie pozostawia żadnych złudzeń. Człowiek zboczył z tej właściwej drogi i nie trzymamy się żadnego prostego szlaku. My cały czas mamy tendencję, żeby iść gdzieś na manowce. Dlatego musimy prosić Boga, żeby nas trzymał w pionie. Bo my mamy tendencję iść na manowce. Jak tylko sobie na to pozwolimy, zaraz idziemy na manowce. Ilu z nas przeżyło coś takiego? I to jest to właśnie skażenie naszej woli, że kiedy jeszcze nie byliśmy narodzeni na nowo, czy jeśli ktoś nie jest narodzony na nowo, od czasu do czasu się spina najczęściej 31 grudnia. Spina się, ma jakąś taką listę, postanawia, że będzie dobrym człowiekiem. Zaczyna się na diecie, ale kończy się na jakichś fajnych rzeczach. Nie będzie kłamał, nie będzie krat, nie będzie tam niegrzeczny, że pan więcej czasu spędzał z dziećmi, z żoną i tak dalej, i tak dalej, lepiej pracował i w ogóle. No i tak się ustawiamy i chcemy żyć uczciwie, a potem w praktyce jest... 1 stycznia to jeszcze ci ludzie są niezdolni do jakiegokolwiek czynu, oni jeszcze odsypiają te swoje postanowienia, ale 2 stycznia już nie ma tej woli, już jest przełamana. Już 3 stycznia to już zapominają. To już planują 31 grudnia, że znowu zrobią właściwe założenia. Ilu z nas było w takim miejscu, że jak ty mnie z tego uratujesz, to ja już nigdy tak nie postąpię. To były okoliczności. Tak się w ogóle wydarzyło. Więc mamy skażoną wolę, mamy wybaczoną wolę. My jesteśmy niezdolni do pewnych rzeczy. albo potem mówię o ustach, o zatrutych słowach. Są cytaty z kilku psalmów. W grobem otwartym jest ich gardło, językiem zdradzają, to jest psalm piąty. Jad rzmi, jest pod ich wargami, to jest psalm 140. Usta ich pełne są przekleństwa i goryczy, to jest psalm 10. Swoją drogą ktoś zapytał, po co się uczymy, mówi na pamięć. bo okazuje się, że wielu chrześcijan, którzy mieli coś do powiedzenia na temat tego, jak Bóg działa, tę Biblię na pamięć znało. Paweł tu maluje wstrząsający obraz. On mówi tak. Nasze gardło jest jak otwarty grób. Nie wiem, czy mieliście okazję stanąć przed otwartym grobem. Ja miałem okazję stanąć przed otwieranym grobem. Bo trzeba było zrobić pewne identyfikacje. Słuchajcie, to taki jest smród. To tak śmierdzi... Ja nie wiem, czy to można do czegoś porównać. Jeżeli ktoś nie poczuł smrodu rozkładających się zwłok... Nie chodzi mi o to, że sobie chodzę po cmentarzach. Po prostu zawodowo kiedyś musiałem to zrobić. Jeżeli ktoś tego nigdy nie poczuł, to nie jesteś w stanie sobie wyobrazić tego smrodu. To jest taki smród. I Paweł do tego przyrównuje nasze gardła. On mówi, że dokładnie tak to duchowo wygląda, że tak śmierdzimy. Takim grobem otwartym jest nasze gardło, kiedy jest wskażone grzechem. Jadżmi jest pod ich wargami. Słowa zdradzają serce, czy nam się to podoba, czy nie. Plotka, obmowa, jakieś przeklęctwo drugiego człowieka, jakieś niedopowiedzenie, jakieś szemranie to nie są złe nawyki. To jest owoc chorego drzewa. To jest owoc chorego drzewa. Jezus powiedział jasno i wyraźnie. Co powiedział? Z obfitości serca mówią co? Usta. Nic z tym nie zrobisz. Jeżeli ty masz problem z takimi rzeczami, to tu Pan Jezus mówi, że ty masz problem z chorem drzewem. Twoje serce jest chore i ty musisz wołać do Boga. To nie jest nawyk, który zniwelujesz. Ty po prostu masz złe serce. Usta są pełne przekleństwa i goryczy. No i znowu taki przykład, że to nie dotyczy tylko świata, tylko my wszyscy tu powinniśmy przypomnieć sobie, że rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa i nie wahać się do Niego wołać w tej sprawie. Ile razy w zeszłym tygodniu zdarzyło się, że Twoje słowa kogoś zraniły? Anbo inaczej. Gdyby ktoś je usłyszał, to by go zraniły. Może panujemy nad tym, że bezpośrednio sobie nie mówimy, tylko nie wiem, czy to jest powód do dumy. Więc zadam to pytanie inaczej. Ile razy, gdyby ktoś usłyszał, co ty mówisz, byłby poraniony? Ile razy zdarza nam się coś powiedzieć za plecami? Coś, czego nigdy nie powtórzylibyśmy twarzą w twarz. Nigdy. Po prostu nie bylibyśmy w stanie powtórzyć. gdzieś tego komuś twarzą w twarz. Nasze usta niestety zdradzają, że mamy z tym problem. Dalej tu Paweł wykazuje, że czyny i relacje są skażone grzechem. Nogi ich, skore do rozlewu krwi, zagłada i nędza na ich drogach, drogi pokoju nie poznali. To jest Izajasz, 59 rozdział i Księga Przysłów, 1 rozdział. Więc okazuje się, że człowiek nie tylko myśli źle, on nie tylko mówi źle, on czyni źle. mówimy coś złego, my po prostu źle czynimy. Jak to udowodnić? Bardzo proste. Historią świata. Historia świata to jest historia wojen. Tak naprawdę, kiedy ktoś studiuje historię, to gdyby się uczciwie przyjrzeć temu, czego on się uczy, co on tak naprawdę studiuje, to on studiuje historię wojen, historię konfliktów, nieustannych konfliktów. i nieustannej ekspansji i walki o to, kto jest silniejszy, kto jest młożniejszy i kto jest ważniejszy w tej historii. Więc okazuje się, że historia świata, skażonego grzechem, to jest historia wojen, to jest historia ludobójstw. Nonstop się słyszy o ludobójstwie. W tej chwili też się słyszy o ludobójstwie. Zresztą bardzo słusznie, że o tym mówią. To, co się tam dzieje, to jest ludobójstwo. Więc to jest non-stop, non-stop przemoc. No ale i w codzienności. Zobaczcie w takich zwykłych rzeczach, już nie takich globalnych, krzywdzone dzieci. To jest znak naszych czasów. Krzywde dzieci. Pracownicy. To już nikogo nie dziwi, że pracownicy są krzywdzeni przez pracodawców, czasami pracodawcy przez pracowników, ale często jest w tą stronę, że jakiś pracownik jest oszukany albo wykorzystany przez swojego szefa. W zeszłym roku cztery razy, znaczy w sensie w ciągu roku, o może tak, cztery razy słyszałem od braci i sióstr, historię na temat konfliktu o granice działki. Cztery razy to słyszałem. Od czterech niezależnych ludzi po prostu. Cztery razy ta historia miała miejsce, że ktoś mi opowiadał, że on się tu o to walczył w ogóle, bo granica działki jest źle wyznaczona i jest pełna akcja. Niestety, tam gdzie grzech rządzi, a grzech rządzi w naszych czynach, tam nie ma pokoju i nie będzie pokoju. No i znowu, zobaczcie, jak to jest prawdziwe, kiedy włączasz telewizor. Przecież to jest normalne, to jakby media codziennie przypominają o tym. Codziennie jest jakaś informacja o zabójstwie, o gwałcie, o jakimś oszustwie, zresztą co najlepiej sprzedająca się informacja. Gdyby zrobiono dziennik mówiący o tym, że w dniu dzisiejszym taki i taki pan uratował taką i taką panią, tylu i tylu młodych ludzi przeprowadziło, tylu i tylu staruszków przez ulicę, w ogóle tu i tak się zachowano właściwie, to nikt by tego nie oglądał. My nie jesteśmy zainteresowani takimi informacjami. gdzie zrobiono program dokumentalny, zamiast największe wypadki lotnicze, zrobiono najpiękniejsze loty samolotem, to nikt by tego nie włączył. Ale największe wypadki lotnicze to oczywiście niektórzy... Tak mamy, jesteśmy skażeni grzechem. Może to jest w naszych domach dużo mniejszej skali, ale jest. Jest gniew, jest nieprzebaczenie, jest egoizm. I to wszystko ruinuje nasze relacje. I Paweł tutaj wykazuje. I dalej sedno tego wszystkiego, sedno deprywacji człowieka. Najważniejszy punkt, bo to wszystko co powiedziałem, to są pewne poszlaki i pewne dowody. Natomiast teraz przejdziemy do najpoważniejszej sprawy z tym związanej. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami. To jest najpoważniejsze zdanie tutaj w tym rozdziale. i największy zarzut. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami. To jest w ogóle rdzeń tego problemu. Wszystkie inne te rzeczy, one mają swój korzeń w tej jednej rzeczy, że my nie mamy bojaźni pańskiej przed oczami. Żyjemy tak jak żyjemy, tak jakby Boga nie było, bo nie mamy bojaźni przed Nim. Nie liczymy się z Jego obecnością, nie uznajemy I właśnie to, że nie mamy tej bojaźni pańskiej przed oczami, to prowadzi do zaciemnienia naszego umysłu, do wypaczenia naszej woli, do niewłaściwych czynów i do zniszczonej relacji między Bogiem a człowiekiem. To jest tak prawdziwe, że to dotyka nawet Kościół. Przecież to żadna tajemnica, że bardzo wielu powiedzmy chrześcijan, ale tak nominalnie, to są ludzie, którzy żyją jakimś podwójnym życiem, podwójnym standardem. Oni są na nabożeństwach pobożni, bardzo pobożni, ale w tygodniu całkowicie ignorują Boga, całkowicie, w ogóle się nie przejmują Panem Bogiem. Nie ma żadnej bojaźni pańskiej przed ich oczami. Gdyby tak naprawdę ci ludzie zaczęli żyć w takim przekonaniu, w takiej świadomości, że Bóg w każdej chwili, w każdym momencie patrzy, w każdej chwili obserwuje, widzi serce, to taki człowiek nie mógłby tak funkcjonować, on by nie mógł tak żyć. I zobaczcie, jeszcze raz, to nie jest portret jakichś tamtych złych ludzi. Paweł to nie w tym sensie pisze, że on to pisze o jakichś złych ludziach. On to pisze w formie lustra. To jest lustro, w którym każdy z nas może i powinien się przejrzeć. Tam są Tam są nasze historie, to są nasze te pęknięcia i nasze problemy, to jest nasz bunt przeciwko Bogu, to jest nasze wybieranie samych siebie, to są nasze słowa, które ranią, to są nasze czyny, które przynoszą komuś ból, no i to jest nasze serce, które chwilami, chyba przyznacie, że każdego to dotyka, chwilami żyje tak, jakby Boga nie było. Czy nie? Czy mówię tylko o sobie? Wydaje mi się, że mówię o nas wszystkich, bo Biblia o nas wszystkich mówi. I dlatego Paweł, jeszcze raz to podkreślam, nie zostawia żadnych złudzeń. Wszyscy są pod grzechem. I to jest właśnie ta totalna deprawacja człowieka. Teraz czym ona nie jest, kiedy się spotykamy z tym sformułowaniem? Jeszcze raz, nie jest twierdzeniem i to jest Ho Ho, na przykład Dave Hunt, taki bardzo dobry nauczyciel Bożego Słowa, bardzo wiele dobrych rzeczy dokonał w Kościele, ale akurat w tej sprawie stworzył Ho Ho'a, z którym potem walczy w swoich publikacjach i książkach, że rzekomo ta doktryna mówi o rzeczach, o których nie mówi i on potem walczy z rzeczami, o których ona nie mówi. No i na przykład, więc żeby była jasność, ta totalna deprawacja człowieka nie jest twierdzeniem, nie tak to należy rozumieć, że uwaga, każdy jest skrajnie zły. Nie o to chodzi. Jeszcze raz. Sąsiadka, która opiekuje się chorym mężem. Ja mam taką sąsiadkę. Ona się opiekuje chorym mężem. No, okazuje realne dobro. Realne dobro dla tego faceta. I naprawdę, jakbyście znali tą historię, to to jest realne dobro, które ona robi, bo ten facet nie zasłużył sobie na to, żeby się nim tak opiekować. W ogóle to ma swoją nazwę w teologii, jeżeli kogoś to interesuje, to jest łaska pospolita, że jest pewna łaska pospolita, która dotyka każdego człowieka. Tylko najprawdopodobniej, znaczy na 100%, tylko teraz mówię o żywym człowieku, Jeśli ta kobieta to wszystko robi dla świętego spokoju, albo żeby ludzie widzieli, albo bo tak należy, bo tak nas wychowano w Polsce, że jak mąż choruje, to się żona nim opiekuje. Jeśli ona to robi z tych powodów, to są dobre powody, ale jeśli ona to robi z tych powodów, a nie z jednego powodu, na chwałę Bożą, to jeśli tak jest, to jej dobro nie spełnia Bożego standardu świętości. To nie jest święte. To jest tylko dobre. To jest dobry uczynek, ale to nie jest święty uczynek. On poziomo, czyli społecznie, czyli w tym wymiarze ludzkim jest dobrym uczynkiem, ale pionowo względem Pana Boga. Jeżeli tam nie ma na chwałę Bożą, to to nie wystarcza. Totalna deprawacja nie mówi też o tym, że człowiek jako obraz Boży jest totalnie zniszczony i już nic nie ma z tą historią wspólnego. I tutaj też przykład, który ja osobiście doświadczałem. Nawet więźniowie skazani na takie naprawdę grube kary, za jakieś długoletnie kary, 15-25 dożywocie, za jakieś bardzo poważne przestępstwa, to nawet, oczywiście nie wszyscy, ale nawet wśród nich były i są, i pewnie będą osoby, które zachowują pewną godność. Godność człowieka. Godność człowieka, który jest stworzony na obraz Boga. Właściwa resocjalizacja, nie zawsze tak niestety funkcjonuje, ale powinna funkcjonować, ona działa tak, że potępia się czyn u tego człowieka, to co on zrobił, a nie jego. Zresztą są całe prawa humanitarne z tym związane, że my potępiamy to, co on zrobił, a nie tego człowieka, dlatego że on ma pewną niezbywalną godność, istniejącą w tym człowieku dlatego, że to jest stworzenie Boże, że Bóg go stworzył i to w ogóle jest obraz, Więc ta istota, ten człowiek, on jest zraniony tym grzechem, ale nie jest unicestwiony, żebyśmy się dobrze rozumieli, czym ta doktryna nie jest. Ta doktryna nie jest absolutnie zaprzeczeniem wolności, a tym bardziej nie jest zaprzeczeniem odpowiedzialności. Przykład. Niektórzy ludzie wybierają pornografię zamiast modlitwy. Niesamowite, nie? Niektórzy ludzie wybierają, że on teraz będzie oglądał pornografię, a mógłby się w tym czasie modlić. To jest realna decyzja. Ten człowiek naprawdę podejmuje taką decyzję, że on teraz włącza tam telefon, telewizor, komputer czy cokolwiek, bo już chyba gazet nikt nie kupuje, nie przeszedł na takie gazety. To jest jego realna decyzja. On realnie decyduje, że on w tej chwili to zrobi, a nie będzie się modlił. I teraz... To, co Paweł tu tłumaczy i to, co ja staram się przekazać, mówi o tym, że wola tego człowieka jest skłonna do złego. Ona jest skłonna do tego, żeby wybrać pornografię zamiast modlitwy i jest niezdolna do tego, żeby kochać Boga. Ale ani Paweł, ani ja w tej chwili, ani ta doktryna nie mówi o tym, że nasze wybory są jakąś fikcją. że my nic nie wybieramy, że nie poruszamy się w wyborze i w konsekwencjach wyboru. Odpowiadamy przed Bogiem. Łaska nas uzdania do innego wyboru, ale wtedy te nasze wybory również są realne. Czyli jeżeli ktoś żyje świętym życiem, to on wybierze modlitwę zamiast pornografii. I to jest realny wybór tego człowieka. Chrześcijanie nie wierzą w determinizm. To nie jest determinizm, co my wyznajemy. Już mówiłem, ale wspomnę, bo to jest ważne, to nie jest negowanie, że niewierzący potrafią kochać. Tak może tylko ignorant mówić, że niewierzący nie potrafi kochać. Rodzic, taki rodzic bez wiary, po prostu nienowonarodzony rodzic, Potrafi kochać. I to często szczerze kocha. Autentycznie kocha. Przecież wszyscy znamy takich ludzi. Biblia mówi o sercu zakrzywionym ku sobie. A nie o tym, że on jest niezdolny w ogóle do jakiejkolwiek miłości. Tylko ta jego miłość, tego nienarodzonego na nowo człowieka, ona jest owinięta w ja. I teraz wam to udowodnię. Moje dziecko. Moja duma. Moja tożsamość. Mój sens, mój potomek, rozumiecie, to jest zawinięte w ja tego człowieka. Ale to nie oznacza, że ten człowiek w żaden sposób nie potrafi kochać. Absolutnie... Paweł tu nie mówi, że po nawróceniu człowieka, czyli po nowym narodzeniu, inaczej, po nowym narodzeniu człowieka zło jest niemożliwe. To też jest jakaś bzdura, jeżeli ktoś mówi, że człowiek narodzony na nowo jest już niezdolny do zła. Jest zdolny do zła i musi bardzo na to uważać. Znowu, prosty przykład. Wszyscy dobrze wiedzą, że wierzący powinien przebaczyć krzywdzicielowi. Wiemy to? Wiemy, że jeżeli coś ci się stanie, to powinieneś przebaczyć temu, kto ci coś zrobił. To jest owoc Ducha Świętego w ogóle, taka postawa. I oczywiście, jeżeli ty jesteś nowonarodzony, to niewola grzechu została nad tobą złamana, ale walka twoja wewnętrzna cały czas trwa. I to nie oznacza, że my potem już jesteśmy niezdolni do niewłaściwych czynów. Nasze czyny dalej są realne, my nadal podejmujemy pewien wysiłek. Oczywiście to wszystko nie unieważnia uświęcenia. No i znowu, bardzo ważna rzecz, i to nie jest zrównanie, bo też spotkałem się z takim opisem, że jeżeli ktoś wierzy w totalną deprawację, no to on zrównuje wszystkie grzechy i uważa, że Rafał jest taki sam jak Hitler albo jak Stalin czy jakiś tam inny czongpong. Nie, to nie na tym polega. Nikt poważny, nikt kto się zajmuje tematem, kto głosi Słowo Boże, nie powie, że obmowa jest takim samym czynem jak morderstwo. Czyli, że kiedy plotkujemy, to jest to samo, co morderstwo. Nie. W skutkach społecznych na pewno nie. I prawo w Słowie Bożym też różnicuje kary. Pewne przestępstwa były bardzo poważne i karane śmiercią, a inne mniej. tylko że oba te czyny, czyli w tym przypadku, który podałem, czyli obmowa i morderstwo, albo to, co robił Hitler, a to, co robi Rafał, tak się zrobiło, to obie te postawy płyną z serca, które albo kocha, albo nie kocha Boga. I oba, czy obydwoje, czy też oba te grzechy potrzebują Chrystusa. Tak samo ten, który obmawia, jak ten, który zamordował. Ale to nie oznacza, że my nie rozumiemy, czy że ktokolwiek nie rozumie, że te czyny są czymś zupełnie innym. To, że nie używamy sformułowań grzech leki, grzech ciężki, wcale nie oznacza, że chrześcijanie w dziupli śpią i nie wiedzą, że są różne gabaryty przewinień społecznie. Teraz czym jest totalna deprawacja? I znowu przykłady, bo chyba przykładami jest najłatwiej wyjaśnić to, w tych 20 wersetach jest zawarty. Chojna darowizna na hospicjum. Taki sobie przykład wybrałem, że ktoś chojną darowiznę na hospicjum przeznaczył albo na kościół. No, piękne dobro. Ale jeśli motywem jest próżność, czyli na przykład, żeby tabliczka z nazwiskiem wisiała na ścianie albo żeby ktoś wspomniał, Dzięki tobie to mamy. Albo spokój sumienia. Tyle narobiłem, odkupię swoje winy. To brakuje tego najwyższego celu. Chwały Boga. I ten owoc, on jest społecznie dobry. Bo to dobrze wesprzeć jakiejś hospicy, jeżeli kogoś na to stać. Ale w żaden sposób ten czyn nie usprawiedliwia człowieka i nie usprawiedliwia jego serca. Kolejny taki przykład. Ktoś dzisiaj sobie posłucha kazania i sobie dojdzie do wniosku, że od jutra już nie plotkuję. Już się mi to nie wydarzy. Tak mi tam dzisiaj apostoł Paweł, przecież nie kurylas, apostoł Paweł pociskł, że już... Nigdy. Mija dzień i znowu. Przecież ja mówię tylko prawdę. Jeśli ktoś ma taką postawę, to wcale nie oznacza, że jest wszystko dobrze, bo to może być tak, że czyjeś serce chce mieć taki zastrzyk znaczenia, chce sobie taki wyrobić nawyk. Natomiast my nie potrzebujemy noworocznej czy jakiejkolwiek innej listy postanowień. My potrzebujemy nowego serca. Nowego serca. To nie chodzi o to, że my sobie teraz zrobimy listę, rozumiecie, uczynków, że ponieważ ja tak jestem, to od jutra już nie będę tak i tak robił. Nie, ty potrzebujesz nowego serca. Przykład już mówiłem, czyli jakiś genialny naukowiec, czy tam profesor, czy ktokolwiek inny, który rozumie na przykład astrofizykę i potrafi podać liczbę gwiazd, no, ale krwi ze stwórcy. I był taki astrofizyk. Bardzo chory zresztą, na włosku i w alickim. Swardynie rozsiane chyba. Chyba chorował. Genialny. Umysł. Ja bym chciał mieć taki umysł, jak miał ten człowiek. Czyli taką pojemność umysłu i tyle wiedzieć, co on wiedział. Ale ten człowiek pił ze stwórcy. I to mocno pił. Bo widzicie, problem nie jest w IQ. I o tym mówi ta totalna deprowacja. Nie chodzi o to, że my jesteśmy za głupi. Chodzi o to, że jesteśmy ślepi. Jesteśmy duchowo ślepi. Coś, co się bardzo często dzieje, czyli ten brak bojaźni, czyli nikt nie widzi. tam coś kliknę, bo przescrollowałem i uuuu, to kliknę, albo wiecie, albo coś tam podpiszę, jakieś takie drobne oszustwo. Wielu z nas, ja też się kiedyś wyłożyło na, żeby było jasno i że mówię też o sobie, wyłożyło na jakimś tam, że, a nie wiem czy mnie nie ścigną, jak to powiem do kamer, a może się przedawniło. Wielu z nas się wyłożyło, że kupujesz samochód i... Ja w zasadzie do dzisiaj nie wiem, czemu oni to robią, że tam wpisują trochę mniejszą wartość, coś tam podobno z podatkiem jest mniej, ale tego podatku wcale mniej nie ma. No ale wielu z nas się wyłożyło na tym i podpisało, że tam kupiło samochód za 3 tysiące, a tak naprawdę kupiło za 4. Czy w drugą stronę, bo nie wiem, w którą się tam bardziej opłaca. No, takie wiecie, niby nic. Tylko, że gdyby Bóg był dla nas naprawdę realny, tak naprawdę realny, serio, serio, to my byśmy nie byli w stanie tego zrobić. My byśmy nie byli zdolni do tego, żeby to zrobić. Jedno zdanie z Biblii by zatrzymało naszą rękę przed takimi podpisami. Przed jego obliczem żyję. Psalm 16, 8. Przed jego obliczem żyję. I jesteśmy niezdolni do takich aktów. Natomiast mamy problem z totalną deprawacją. No i znowu. Ktoś pomaga jeden drugiemu. Stale nierzadka historia. Ktoś jest bardzo uczynny, jest na każde zawołanie. W ogóle taki człowiek czynu. No, ale na przykład w głowie taka myśl, pomogę, bo kiedyś ja będę potrzebował pomocy. A to jest transakcja. To nie jest miłość Boża. To nie jest Agapii. To jest transakcja, to jest handel wymienny. Ja ci dzisiaj pomogę, bo kiedyś będę potrzebował takiej pomocy. Totalna deprawacja mówi tak. Źródło jest zasude. My potrzebujemy nowego strumienia. Dlaczego to ma tak ogromne znaczenie? Jeszcze raz. Jeśli człowiek nie ma z tym problemu, jeśli to jest herezja, ta totalna deprawacja człowieka, jeśli my z natury jesteśmy dobrzy, to Ewangelia jest w zasadzie takim poradnikiem samodoskonalenia się. I można bardzo szybko nową Ewangelię przedstawić. Bardziej się postaraj. Bardziej się postaraj i tyle. A Kościół wtedy zamienia się w klub motywacyjny. I zobaczcie ile Kościołów tak funkcjonuje. Dokładnie na tym to polega, że oni zredukowali Ewangelię do takiego poradnika samodoskonalenia się, jakieś kursy, nie wiadomo co jeszcze tam, 12 kroków historię rewitalizacji kościoła. To mi się najbardziej kiedyś podobało jak czytałem o rewitalizacji kościoła i tacy znani pastorzy rozważali jak to zrobić żeby Ludzie bardziej tam przejmowali się Bożym Słowem. No i doszli do wniosku, że bardziej to zrobią, jeśli na przykład przestaną autentycznie, że jeżeli przestaną ubierać się tak na sztywno, wiecie, tam w spodnie, w kat, koszula, tylko na przykład takie jakieś potargane dżinsy, to oni wtedy tak bardziej dotrą do... Autentycznie, takie mieli pomysły. To oni wtedy bardziej dotrą do młodych ludzi, bo pastor w potarganych dżinsach będzie jakby taki bardziej młodzieżowy niż pastor w koszuli, nie? No akurat mam już debiut tej kazalnicy, ale tak się złożyło, że no to jakby w chwilu kościołach jest tak, że nie ma kazalnicy. Jest stolik na kawę i on ma wystarczyć. No i to są tego typu pomysły. To są takie jakieś dziwne historie. I potem ten kościół, on się zmienia w taki klub motywacyjny. Tam się wszyscy motywują do świętego życia, tylko nikt tym świętym życiem nie potrafi żyć, bo my potrzebujemy co? narodzić się na nowo. My potrzebujemy nowego serca. Natomiast skoro człowiek jest totalnie skażony, skoro człowiek jest totalnie zdeprawowany, no to oznacza, że my naprawdę potrzebujemy narodzić się na nowo. To oznacza, że Jezus miał rację mówiąc musicie się narodzić na nowo". On nie powiedział, potrzebujecie korekty zachowania. On nie powiedział, potrzebujecie usunąć pewne zły nawyki z waszego życia. On nawet nie powiedział, potrzebujecie popracować nad cierpliwością, łagodnością, pokojem, miłością. Tego wszystkiego nie powiedział. On powiedział, musicie się narodzić na nowo. Potrzebujecie zupełnie nowego życia. To oznacza, że my potrzebujemy mocy Ducha Świętego, a nie tylko informacji o tej historii. My potrzebujemy wołać do Boga. Boże, my potrzebujemy Twojej mocy. My potrzebujemy, żeby Twoja moc mnie przemieniła, żeby Twój Duch mnie przemienił. Mocy z nieba potrzebujemy, żeby się narodzić na nowo. No i wtedy ostatecznie się okazuje, że krzyż Chrystusa staje się jedyną nadzieją. To jest naprawdę jedyna nadzieja dla mnie i dla Ciebie. To, co zrobił Jezus Chrystus na Krzyżu Golgoty. To nie jest ozdoba religijna. To nie jest coś, o czym od czasu do czasu trzeba wspomnieć w Kościele. Nie. To jest jedyna nadzieja. Jedyna nadzieja jest w Chrystusie. Teraz, jak rozpoznać, gdzie ja jestem w tej historii i w tym miejscu? To jest bardzo proste. Rozum. W którym miejscu jest twój rozum? Czy twój rozum jest już w dobrym miejscu, czy on nadal jest totalnie skażony grzechem? Czy ty przypadkiem nie potrzebujesz wołać do Boga? Musisz sobie zadać pytanie, czy Słowo Boże koryguje twoje myślenie? Czy raczej ty dopasowujesz Słowo do jakichś swoich przekonań? Czy Słowo Boże koryguje twoje myślenie? Bo jeśli nie, Twój rozum nie jest wolny. Wola. Czy my naturalnie skłaniamy się do Boga, czy też uciekamy i zwlekamy? Gdy jest coś do zrobienia i rozumiemy, że Bóg czegoś od nas żąda i coś od nas chce, to czy my naturalnie skłaniamy się do Boga, czy też uciekamy i zwlekamy? Pomóżcie tam ktoś naszej siostrze, czy wszystko w porządku. Tak? Dobra. Okej, usta. Czyli co dominuje w mojej mowie. I posłuchajcie, czy w mojej mowie, czy ja jestem, nie tak, czy ja sam przed sobą jestem znany z tego, czy moje usta tak funkcjonują, czy to jest prawda o moich ustach, że moje usta, charakteryzuje wdzięczność. Że ja wypowiadam, że jestem za coś wdzięczny. Czy też raczej sarkazm, oskarżenie, pretensje. Bo jeśli tak jest, to ty masz problem. Czyny. Czy moje decyzje, czy moje postępowanie niesie pokój? Czy też zostawia jakąś zagładę, jakąś rozpacę i nędzę po tym wszystkim? No i serce. Najważniejsze pytanie. Czy ja realnie mam bojać pańską? Ale realnie. Czy ja naprawdę się tym przejmuję? Ja już tak kiedyś mówiłem na jakimś innym kazaniu. Czy mamy taki zwyczaj, że kładziemy się spać i zasypiamy spokojnie, bo wiemy, że ten dzień przed Bogiem był w porządku? Taki, wiecie, rachunek sumienia. Kładę się spać i analizuję, jak ja dzisiaj funkcjonowałem, w którym miejscu jest moje serce. Czy jestem świadomy Bożej obecności 24 godziny na dobę, 365 dni w roku? Dobrze teraz powiedziałem, nie? Tak. czy też żyje, jakby Boga nie było. I jeśli ktoś w którymkolwiek z tych rzeczy rozpoznał siebie, to ja tego nie powiedziałem po to, żeby ktoś rozpaczał, ale żeby uciekł do Chrystusa. Dlatego, że totalna deprawacja człowieka to nie jest ostatnie słowo. To jest prawda, która otwiera drzwi do Chrystusa łaski. żeby to tak idealnie zapamiętać. I gdybyście mieli zapamiętać tylko jedną rzecz z tego kazania, to zapamiętajcie proszę ten przykład. Ten nasz grzech, to z czym my mamy problem, to dlaczego my tak rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa. To nie jest jakaś plama na koszuli, którą można, wiecie, zabrać, wziąć jakieś tam, wybielać i zabrać. Nie. Kiedy ja szukałem, jak to odzwierciedlić, to znalazłem sobie taki pomysł. To jest atrament wlany do wody. To jest najlepsze porównanie. że ta totalna deprawacja, to co się dzieje z nami, kiedy jesteśmy w grzechu, to jest atrament wlany do wody. Tego się nie da usunąć. To przenika całość, to w końcu zabarwia wszystko, rozumiecie? To jakby się rozlewa i w końcu staje się integralną częścią. Atrament wlany do wody. I żeby zmienić ten stan, żeby to przestało mieć miejsce, to my potrzebujemy nowe naczynie, i nową wodę. Inaczej się tego nie da zrobić. Nie da się tego poprawić. Nie da się już tego atramentu usunąć. Nie da się tam wpuścić czegoś, co spowoduje, że ten atrament już w tej wodzie nie będzie. Może to będzie jakoś tam zneutralizowane chemicznie, ale nadal to będzie częścią tej wody. Ten atrament, macie taki obraz przed oczami, nie? pyknąć atrament do wody i to się tak ładnie rozlewa. My potrzebujemy, żeby tego nie było, nowe naczynie i zupełnie nową wodę. Ducha Świętego potrzebujemy. I nowe życie. Potrzebujemy nowe serce i potrzebujemy Ducha Świętego. Grzech dotknął wszystkich i wszystkiego w człowieku. To jest niezwykle ważne. Wszystkich i wszystkiego w człowieku. Dlatego wszyscy potrzebują wszystkiego, co jest w Jezusie Chrystusie. Wszyscy potrzebują wszystkiego, co jest w Chrystusie. No i to oczywiście przygotowuje grunt do dalszych rozważań. A wiemy, że cokolwiek zakon mówi, mówi do tych, którzy są pod zakonem, aby wszelkie... XIX, XX wersety. Aby wszelkie usta były zamknięte i aby cały świat podlegał sądowi Bożemu, gdyż z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed nim żaden człowiek przez zakon, bowiem jest poznanie grzechu. Bawu tu pokazuje ostateczną funkcję prawa. niezwykle ważne, bo czasami rozważamy, gdzie jest miejsce w chrześcijaństwie na prawo. A no ostateczna funkcja prawa jest taka, żeby uciszyć usta. No bo wyobraźmy sobie taką rozprawę sądową, czy tam koniec świata, czy jak to tam to nazywa, stoisz przed Bogiem, Bóg jakby tu cię sądzi i ty zaczynasz się bronić. Boże, ja starałem się być dobrym człowiekiem. albo, Boże, ja chodziłem do kościoła, co środę i co niedzielę i na grupy domowe nawet chodziłem. Boże, ja czyniłem dobre uczynki. I w tym momencie Bóg wyciąga prawo, swoje święte prawo. Przerywa i mówi Ci tak, milcz. Po prostu zamknij się, bo nie masz nic na swoją obronę. Każde przykazanie jest dowodem Twojej winy. Przekroczyły się wszystkie. Wszystkie. I to jest ostateczna funkcja prawa. I Paweł tu mówi, cały świat podlega temu sądowi, cały świat podlega temu prawu i to prawo ma tylko jedno zadanie, uciszyć usta, żeby nikt nie próbował bronić się własnymi rękami. To ma zadziałać jak lustro, to prawo Boże. kto ma pokazać nasz brud, tylko nie ma żadnej mocy, żeby go zmyć. Ty możesz prawo, możesz się nauczyć na pamięć. I to pokaże każdy twój brud, tylko w żaden sposób cię od tego nie uwolni. To tylko pokaże, jak ty bardzo odbiegasz od bożych standardów, ale w tym nie masz żadnej mocy, żeby to wykonać. tego się nie da zrobić, po prostu się nie da. I Paweł tu mówi, że przez zakon jest poznanie grzechu, czyli my poznajemy grzech, ale nie jesteśmy usprawiedliwieni, jesteśmy oskarżeni. To jest diagnoza, a nie lekarstwo, gdyby jakiegoś przykładu użyć. I teraz, Tak jak tamto, czyli to lećceważenie grzechu było bardzo poważną herezją, tak teraz sobie trochę powiemy o drugiej bardzo poważnej herezji, która wynika z tego fragmentu. To jest herezja, która polega na tym, że my mylimy funkcję prawa. Faryzeusze tak myśleli, że jeżeli będą wypełniać przepisy, no to zarobią w jakiś sposób na Bożą przychylność. Niektóre kościoły tak myślą, że pewne rytuały, pewne uczynki pobożności wystarczą, żeby człowiek był usprawiedliwiony. No i oczywiście ta popularna teza, że no ale ostatecznie ja nie jestem takim złym człowiekiem jakoś, to z tym Bogiem będzie. To wszystko to są przeróżne formy jednej herezji. Legalizmu. Legalizmu. Bardzo poważnej herezji. Legalizmu. która jest tak samo niebezpieczna, jak ten nikolaityzm, o którym na początku rozmawialiśmy. Legalizm polega na tym, że ktokolwiek ma jakieś takie przekonanie, że jego uczynki są podstawą usprawiedliwienia. Tymczasem Biblia mówi jasno. Z uczynków zakonu co? Nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek. Skoro prawo nie zbawia, no to po co Bóg je dał? żeby Cię zaprowadziło do Chrystusa. To jest jedyny cel prawa. Jedyny cel prawa. Prawo ma Cię zaprowadzić do Chrystusa. Prawo ma zaprowadzić każdego człowieka do Chrystusa Pana. Paweł w Galacjanach będzie pisał tak, zakon był naszym pedagogiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni. Czyli prawo to jest pedagog, to jest nauczyciel, który prowadzi nas do Jezusa za rękę i mówi, zobacz, sam nie dasz rady, zobacz ile rzeczy źle robisz, nie dasz rady, nie wyjdziesz z tego, ty rozpaczliwie potrzebujesz Chrystusa. Ilu z nas żyje dzisiaj w takim przekonaniu, że Bóg mnie przyjmie, bo starałem się żyć dobrze? Ilu z nas w ten sposób przeprasza, gdy coś zrobi, że przepraszam, wiesz, staram się to naprawić w swoim życiu, ale mi nie wychodzi. Ilu chrześcijan w ogóle tak myśli? Mam Biblię, chodzę do kościoła, służę w tym kościele, więc jestem w porządku. Bo słuchajcie, jeżeli naszą nadzieją jest cokolwiek innego niż Chrystus, ktokolwiek inny, ale w tym sensie cokolwiek, cokolwiek innego niż Chrystus, jeżeli to jest dla kogokolwiek, cokolwiek ma innego znaczenie, to Prawo Boże uciszy cię na Wzniu Sądu. Ono cię naprawdę uciszy. I List do Rzymian, trzeci rozdział o tym mówi, że Prawo uciszy twoje usta, nie będziesz mógł nic powiedzieć. Jeżeli ty się opierasz na czymkolwiek innym niż Chrystus, to Wzniu Sądu Prawo cię skaża. To jest tak poważna sprawa, ten legalizm. Wyobraźmy sobie coś takiego, że ktoś przychodzi na badanie do lekarza i lekarz pokazuje mu zdjęcie, prześwietlenie płuc na przykład. I gościu, masz raka. Widać tam, masz raka. I pacjent mówi tak. Wspaniale. Dziękuję za diagnozę. Od jutra będę przykładał to zdjęcie rentgenowskie do swojej piersi Będę widział, że mam raka i to mnie wyleczy. I to właśnie to jest legalizm. To jest absurd. To zdjęcie w tym przykładzie, ono nie leczy choroby, ono tylko ujawniło chorobę. I prawo Boże, ono nie leczy człowieka. Ono nie leczy totalnej deprawacji. Ono nie ma takiej mocy i nie po to zostało nadane. Ono diagnozuje człowieka. Diagnozuje. My rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa. To Prawo Boże pokazuje raka grzechu, ale lekarstwem na to wszystko jest wyłącznie Jezus Chrystus. I zobaczcie, Paweł nas doprowadza do miejsca, w którym już skończyły się wszystkie wymówki. Tu już nie ma ucieczki, tu już nie da się nic wymyśleć, nie da się niczym zasłonić, ani byciem poganinem, ani bycie Żydem, ani chodzenie do Kościoła, ani nie chodzenie do Kościoła. Znajomość prawa i nieznajomość prawa. Nikolaitys i legalis. Wszystkie wymówki są zniszczone. Wszyscy są winni, każdy jest winny, wszyscy są moralnie winni, religijnie winni, Żydzi są winni, poganie są winni, Polacy są winni, ewangeliczni, chrześcijanie są winni, cały świat. jest winny przed Bogiem. Ty i ja jesteśmy winni przed Bogiem. I Paweł tu nie da się już z tym nic zrobić. Tak to jest napisane. I właśnie w tym momencie, kiedy zobaczcie, wszystkie usta są zamknięte, już nie ma żadnego argumentu. W zasadzie, jeżeli do kogoś dociera, co tu jest napisane w tych trzech rozdziałach, Jeżeli ktoś się przejmuje nie tyle moim kazaniem, co tym, co jest napisane w Bożym Słowie, to musi dojść do takiego wniosku, że on ma usta zamknięte, że to nie są żarty. To nie są żarty. To jest bardzo poważna sprawa, w którym miejscu ty i ja jesteśmy. I kiedy ktoś się tym przejmuje, to on staje nagi i bezbronny przed Bożym Sądem. Nagi i bezbronny. On niczym nie może wybronić. Nie da się przed tym uciec. Ty na pewno jesteś winny i to do ciebie dociera. I stoisz taki bezbronny przed Bożym Sądem. W zasadzie gdyby się na tym cała ta historia kończyła, to jest koniec. To jest wyrok śmierci. To my wszyscy jesteśmy w jakiejś beznadziejnej otchłani i mroku. Gdyby się to tu kończyło. Ale właśnie wtedy, w tym momencie Paweł ogłasza najpiękniejsze słowa. Najpiękniejsze słowa. ale teraz, niezależnie od zakonu, objawiona została sprawiedliwość Boża, o której świadczą zakon i prorocy. I to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i braki chwały Bożej i są usprawiedliwieni darmo, z łaski Jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie. I to jest sedno wiary. Po to jest ten cały wywód. Żeby zakończyć to tymi słowami, są usprawiedliwieni darmo, z łaski Jego, przez odgubienie w Chrystusie Jezusie. Dlatego, jeśli ktoś nie rozumie totalnej deprywacji, Jeśli ktoś nie rozumie złej nowiny, jeśli ktoś nie ma wyjaśnione, kim on jest w tej historii, co to oznacza, że on jest grzesznikiem z naturą grzechu. Jeśli ktoś nie rozumie, jak święty jest Bóg i na co ty zasługujesz. Jeśli kogoś prawo nie przekonuje do tego, w którym miejscu on jest. On nigdy właściwie nie odczyta tych pięknych słów, że jesteś zbawiony za darmo, jesteś ustrawiedliwiony za darmo z łaski, dzięki Jezusowi Chrystusowi. On nigdy nie dotknie głębi chrześcijaństwa. Nikt z nas nie lubi się przyznać, że nie ma żadnej przewagi, że nic nie możemy zrobić, że nie jesteśmy w stanie się ocalić, że wszyscy jesteśmy pod grzechem. My wszyscy nie lubimy mieć tak uciszonych ust i nie mieć żadnych argumentów. No bo zobaczcie, nawet jak ty czynisz coś dobrego, to pytanie, czy ty to czynisz na chwałę Bożą. Czy tam nie ma chociaż promyczka tej totalnej deprawacji, chociaż żeśdziebka. Bo jeżeli jest, Prawo cię uciszy, bo prawo mówiło, że to ma być na chwałę Bożą. Cokolwiek robisz, nie wiadomo jak dobrego, najprawdopodobniej i tak to nie jest święte, jeśli wykluczymy z tej historii Chrystusa. Nikt tego nie lubi. Nikt nie lubi stać taki nagi, taki bezbronny przed Bogiem i usłyszeć to nad swoim życiem. Nie, nie jesteś sprawiedliwy. Nie ma ani jednego sprawiedliwego. Ale jeśli ktoś dotrze do tego punktu, jeśli czyjeś serce dotrze do tego punktu, to właśnie w tym punkcie zaczyna mu naprawdę błyszczeć Ewangelia. Tak naprawdę. Bo w tym punkcie on przestaje myśleć, że cokolwiek w nim zasługuje na Bożą przechylność. Że cokolwiek zasługuje na dobroć Boga. Że cokolwiek jest jakąkolwiek obroną. Do tego człowieka dociera, że tylko krzyż... tylko krzyż Chrystusa ma jakiekolwiek znaczenie. Taki człowiek, który w ciszy, wiecie, z zamkniętymi ustami, w takim niemym akcie oskarżenia sam przed sobą, bez słów na swoją obronę, on po prostu wie, że nawet to, co czynię dobrze, wcale nie jest święte. Nawet to, jak kocham moją żonę, wcale nie jest święte, bo ja ją kocham, dlatego że ona mnie kocha. i oczekuję czegoś w zamian. Nawet jeśli kocham moje dzieci, ale tak naprawdę kocham moje dzieci, ale na dnie mojego serca jest informacja, że tak jak ja je kocham dzisiaj, tak one będą mnie kochać kiedyś. Wynagrodzą mi ten trud, który wkładam. Nawet jeśli, wiecie, staram się w pracy, ale robię to dlatego, że chcę, żeby ktoś powiedział, to jest uczciwy pracownik i cokolwiek, myśmy teraz jakikolwiek przykład podali, ale jest jakakolwiek tam ta deprawacja, że to wszystko nie jest tylko dlatego, że na chwałę Boga, a wiecie dobrze, że to jest nasz stan. że to nie jest tylko na chwałę Boga, to jeśli ktoś jest w tym miejscu, to zaczyna rozumieć, że żeby się wyrwać z tych szponów, żeby nie oszalać w tej historii, żeby nie skończyć jak Judasz, że nic nie pozostaje tylko się powiesić. Krzyż staje się moją jedyną nadzieją. To, co Chrystus zrobił dla mnie, staje się moją jedyną nadzieją. Dzięki Niemu będę usprawiedliwiony. Dzięki Niemu ja Go rozpaczliwie potrzebuję każdego dnia. Nawet jako nowonarodzony chrześcijanin rozpaczliwie potrzebuję mojego Chrystusa każdego dnia. Bo jeśli nie On, to wszyscy jesteśmy zgubieni. I Paweł tu mówi, objawiona została sprawiedliwość Boża niezależna od zakonu. To właśnie to słowo, ale teraz, to jest najpiękniejszy zwrot w historii świata. Ale teraz, to jest dwudziesty pierwszy werset, ale teraz została objawiona sprawiedliwość Boża. Niezależna. od zakonu. Bo tam, gdzie kończy się człowiek, tam zaczyna się właśnie łaska. Dlatego, ponieważ będziemy przechodzić do innych tematów w tym liście, wołam do wszystkich. Do wszystkich tu w kaplicy, do wszystkich internautów, do wszystkich tych, którzy sobie później to obejrzą. Nie stawiajcie swojej ufności w religii, w tradycji, w jakichkolwiek dobrych uczynkach. W jakichkolwiek. Choćbyś nie wiem, co dobrego robił i nie wiem, jak poprawnie żył. Nie stawiaj w tym swojej ufności. Nie staraj się tak funkcjonować, że będziesz lepszy niż inni w tych uczynkach, bo prawo i tak uciszy twoje usta. I tak jej uciszę. Ty i tak przystąpisz prawo. Zamiast tego ucieknij do Chrystusa. Niech Chrystus będzie wszystkim, co ma dla ciebie znaczenie. Wszystkim, co się liczy w twoim życiu. Chrystus wystarczy ci, a jednocześnie bez Chrystusa nigdy nie będziesz zaspokojony. Musimy przyjąć sprawiedliwość, która nie pochodzi z nas i z tego, co robimy, jak funkcjonujemy, jak bardzo się staramy, ale pochodzi z Boga. Słuchajcie, to jest sedno Nowego Narodzenia. Nie jakaś kosmetyczna zmiana, tylko całkowita zmiana życia. Życia, które jest całkowicie skoncentrowane na Chrystusie. To właśnie, kiedy ktoś to złapie, tego się uchwyci i uda mu się skoncentrować na tym swój wzrok, to właśnie wtedy staje się radykalnym chrześcijaninem. Właśnie wtedy. Kiedy on już nie polega na tym, co on robi, ale polega na tym, kim dla niego jest Jezus Chrystus. Taki człowiek się odcina od wszelkich złudzeń, ale jednocześnie odcina się od wszelkich kompromisów. I on stawia wszystko na jedno. Na Zbawiciela. Na Jezusa Chrystusa. Pan Bóg mówi do nas przez ten piękny fragment Bożego Słowa, że chociaż nasze usta są uciszone, to Jego Słowo daje nam życie. Chociaż nasze serce jest wskażone, to Jego łaska daje nam nowe serce. Chociaż nasze uczynki nigdy nie wystarczą, nawet te najlepsze, najbardziej dobre, którymi potrafilibyśmy się pochwalić, to tylko dzieło Jego Syna wystarczy na wieki. Nie tłumaczmy się przed Bogiem. Nie tłumaczmy się przed Bogiem. Uznajmy swoją winę. Wszyscy. Po prostu uznajmy swoją winę. I przyjmijmy łaskę. Każdego dnia, bo my każdego dnia rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa. On jest jedyną naszą sprawiedliwością. Panie nasz, Święty Boże, wierzę, że Twoje słowo dzisiaj zamknęło nam usta. My naprawdę nie mamy żadnych wymówek, żadnych argumentów, nie mamy żadnej zasługi. My wszyscy naprawdę jesteśmy przed Tobą winni. Wszyscy jesteśmy pod grzechem, bez jakiejkolwiek obrony. I właśnie w tym stanie chcemy Ci podziękować za Ewangelię. Chcemy Ci podziękować za krzyż Twojego Syna Jezusa Chrystusa, na którym Twoja sprawiedliwość i Twoja miłość spotkały się ze sobą w doskonały sposób. Dziękujemy, że tam, gdzie jest nasze serce skażone, Ty dajesz nam nowe serce. Tam, gdzie nasze uczynki są marnością, nawet te dobre uczynki, Ty dajesz nam sprawiedliwość. Dziękujemy Ci, Boże, za to, że tam, gdzie nasze życie było martwe, Ty tchnąłeś w nas Ducha Świętego i uczyniłeś nas nowymi stworzeniami. Bożecie, proszę dzisiaj o jedno. Przebacz nam nasze złudzenia. Przebać nam naszą pychę, tą, w której ufamy sobie i temu, co robimy. Obmyj nas, Panie, z tego brudu, żebyśmy mogli polegać tylko na Chrystusie. Otwórz nasze serca jeszcze raz, na nowo, byśmy całkowicie zaufali Jego łasce, żebyśmy już nie żyli dla siebie, ale żyli dla Tego, który za nas umarł i dla nas zmartwychwstał. Boże, ucz nas takiego radykalnego chrześcijaństwa, Chrześcijaństwa, w którym nie ma żadnego kompromisu z grzechem. Dzięki Tobie. Uchron nas, Panie, jednak przed pseudo-radykalnym chrześcijaństwem. Chrześcijaństwem pełnym religii, która nie ma żadnej mocy. Przed pustą tradycją, przed legalizmem, przed tanim usprawiedliwieniem grzechu. Niech nasze życia, Panie Jezu, będą dowodem, że Twoja łaska naprawdę przemienia serce. Boże, rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa i dziękujemy, że w Chrystusie mamy wszystko. Mamy nadzieję, mamy pewność. Dlatego dziś chcemy, Panie, wyznać przed Tobą. Ty jesteś naszym Panem. Ty jesteś naszym Zbawicielem. Ty jesteś naszą sprawiedliwością. Ty jesteś naszą chlubą. Tylko w Tobie coś znaczymy. Maranata.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora