Przypowieści Jezusa: Siewca i Królestwo Niebieskie
    PodcastEwangelia Mateusza · 13.1-58Odcinek 1314 czerwca 2026

    Przypowieści Jezusa: Siewca i Królestwo Niebieskie

    Serce człowieka to gleba, w której zasiewa się Słowo Boże. Nie wystarczy słuchać, lecz trzeba zrozumieć i przyjąć. Królestwo Niebieskie to skarb, który wymaga poświęcenia. Niech Twoje serce będzie żyzną ziemią dla Bożych prawd.

    Transkrypcja

    Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu i mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami. Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, naleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały. Jedne stokrotne, drugie sześćdziesięciokrotne, a inne trzydziestokrotne. Kto ma uszy, niechaj słucha. Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali, dlaczego mówisz do nich w przypowieściach? On im odpowiedział, wam dano poznać tajemnice Królestwa Niebieskiego, im zaś nie dano, bo kto ma, temu będzie dodane i w nadmierza mieć będzie. Kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc nie widzą i słuchając nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się u nich przepowiednia Izajasza. Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli. Żeby oczami nie widzieli, ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę powiadam wam, wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści osiewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje, ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane międzyciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i łuda bogactwa zagłuszają słowo, także zostaje bezowocne. Posiane wreszcie na ziemię żyrzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon. Jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny. Przedłożył im inną przypowieść. Królestwo niebieskie. Podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go. Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im. Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy. Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł. Nie byście, zbierając chwast, nie wyrywali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu rość aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom. Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie. Pszenicę zaś zwieście do mego spichlerza. Przedłożył im inną przypowieść. Królestwo niebieskie. Podobne jest do ziarka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem. Także ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść. Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo proroka. Otworzę usta w przypowieściach. Wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do niego uczniowie, mówiąc – wyjaśnij nam przypowieść o chwaście. On odpowiedział – tym, który sieje dobre nasienie, jest syn człowieczy. Rolą jest świat. Dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł. Żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn człowieczy pośle aniołów swoich. Ci zbiorą z jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się w nieprawości. I wrzucą ich w piec rozpalony. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnić będą jak słońce w królestwie ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha. Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł i sprzedał wszystko, co miał i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci zarzucanej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg. I usiadrzy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata. Wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony. Będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli mu tak, a on rzekł do nich. Dlatego każdy uczony w piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd. Przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, także byli zdumieni i pytali. Skąd u niego ta mądrość i cuda? Czy nie jest on synem cieśli? Czy jego matce nie jest na imię Mariam, a jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także jego siostry, czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u niego to wszystko? I powątpiewali o nim, a Jezus rzekł do nich. Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekcoważony. I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa. Trzynasty rozdział Ewangelii Mateusza to jeden z kluczowych, najważniejszych rozdziałów całej tej Ewangelii. Jezus zaczyna tutaj nauczać za pomocą przypowieści. Przypowieści to nie są jedynie jakieś tam proste historyjki. Są to pewne obrazy zrozumiałe dla słuchaczy, które odsłaniają prawdę o tym, co powinno do nich dotrzeć, ale jednocześnie ukrywa to przed tymi, którzy są zamknięci na Boga. I znowu, to jest bardzo ważne dzisiaj. Bo my dzisiaj żyjemy w epoce ogromnej ilości informacji. Chyba nigdy wcześniej ludzie nie mieli dostępu do takiej wiedzy. No może przed czasami potopu ta wiedza była jeszcze większą wiedzą. Ale dla współczesnego człowieka nie mieli ludzie dostępu do tak dużej ilości informacji, wiedzy, wiadomości, jakie mamy dzisiaj. W ciągu kilku sekund możemy znaleźć odpowiedź na niemal każde pytanie. No jeszcze dzisiaj w dobie sztucznej inteligencji, w dobie różnych czatów, agentów, GPT i tak dalej, to w ogóle w kilka sekund można znaleźć odpowiedź na niemal każde pytanie. Jakieś z granicy nauki, teologii i tak dalej. Ale w tym wszystkim coraz więcej ludzi nie potrafi znaleźć sensu życia i stajemy się coraz smutniejszy. To jest taki paradoks informacyjny. Człowiek z jednej strony wie coraz więcej, ale z drugiej strony rozumie coraz mniej. Ma dostęp do miliona danych, ale coraz częściej nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie. Po co żyję? Po co żyję? No i Pan Jezus pokazuje w tej Ewangelii, w rozdziale 13, że problem człowieka to nie jest problem w braku informacji. Problemem człowieka jest jego serce. Pierwsza przypowieść, którą tutaj Pan Jezus wypowiada, najbardziej znany, o siewcy. Siewca wyszedł siat. To jest oczywiście obraz Boga, który rozsiewa swoje słowo. Zwróćmy uwagę, że ziarno jest wszędzie takie same, a więc problem nie tkwi ziarnie. Problem tkwi w glebie. Jezus mówi tutaj do nas o czterech rodzajach serc. Jedni słuchają, ale nic nie rozumieją. Szatan natychmiast wyrywa zasiane słowo. Inni przyjmują to, co słyszą z entuzjazmem, ale tam nie ma żadnego korzenia. Kiedy przychodzą jakieś trudności, no to odchodzą. Jeszcze inni wierzą, ale troski życia, kariera, ambicje zagłuszają im głos Boga. No i wreszcie jest czwarty rodzaj. Ci, którzy wydają owoc. Tutaj warto wspomnieć o tzw. zjawisku selektywnej uwagi. To taka nazwa z psychologii. Chodzi o to, że widzimy przede wszystkim to, na czym skupia się nasze serce. A więc jeśli człowiek żyje wyłącznie pracą, rozrywką, ambicjami, to nawet słysząc Ewangelię, będzie ją interpretował przez pryzmat tych rzeczy. Dlatego Pan Jezus nie pyta jedynie, czy słuchasz. Pyta raczej, jakim jesteś gruntem, do której gleby się zaliczasz. W historii Kościoła oczywiście można znaleźć bardzo wiele ludzi, którzy byli wybitnie dobrą glebą, wybitnie dobrą ziemią. Jednym z nich był mój ulubieniec, Augustyn Skipony. Ten człowiek przez lata szukał prawdy. Najpierw w filozofii, później w różnych nurtach duchowości, w intelektualnych spekulacjach, a nawet w takim szaleństwie w czasie swojego życia. Ale dopiero wtedy, kiedy otworzył się na Boże Słowo, jego życie zostało całkowicie przemienione. W ogóle warto się zastanowić nad tym, dlaczego Pan Jezus w ogóle nauczał w przypowieściach. To jest w ogóle zaskakujące. Potem jeszcze odpowiada, że jedni widzą, a inni patrzą i nie widzą. Więc to nie jest problem intelektu, to jest problem postawy. Dlatego, że można mieć nawet doktorat z teologii i nie znać Boga. I nie brakuje takich doktorów teologii. Można być prostym człowiekiem i rozumieć głębie Ewangelii bardziej niż wielcy uczeni. I takich ludzi też nie brakuje. Marcin Luther wielokrotnie podkreślał, że największą przeszkodą dla wzrastania w wierze nie jest brak wiedzy, ale jest pycha. Pycha polegająca na tym, że człowiek sam chce decydować o tym, co jest prawdą. Mówi się powszechnie o tzw. autonomii człowieka. O tym, że człowiek w jakiś sposób sam tworzy znaczenie swojego życia. Pan Jezus mówi coś przeciwnego. On mówi, że prawda nie rodzi się w człowieku. Prawda przychodzi do człowieka od Boga. Później jest przypowieść o chwaście. Bardzo realistyczna przypowieść. Pan zasiał dobre ziarno, a nieprzyjaciel zasiał chwast. I słudzy pytają naturalnie, czy natychmiast usunąć ten chwast. Wydawałoby się to mądrym posunięciem. Ale Pan mówi, że nie. Żeby poczekać do żniwa. I zobaczcie, jakie to jest aktualne dla kościoła dzisiaj. Przez całą historię chrześcijaństwa pojawiali się ludzie autentyczni i pojawiali się ludzie religijni, a nawet źli. Zawsze byli święci i byli hipokryci. Zawsze byli bohaterowie wiary, ale byli też ludzie, którzy przynosili wstyd imieniu Chrystusa. I bardzo często słyszę, że ludzie odrzucają chrześcijaństwo właśnie z powodu złych doświadczeń tych hipokrytów, tych ludzi religii, tych ludzi, którzy przynoszą wstyd Jezusowi Chrystusowi. Ale Pan Jezus nigdy nie obiecał idealnego kościoła na ziemi. Nigdy nie obiecał, że w kościele będą tylko święci, tylko bohaterowie wiary i tylko ci, którzy przynoszą chlubę i dumę. Nie. Obiecał, że ostateczny sąd należy do Boga. I to jest ważne dla nas. My nie jesteśmy powołani do tego, by odgrywać rolę ostatecznego sędziego wszystkich ludzi. Mamy głosić prawdę, mamy żyć zgodnie z prawdą, ale pamiętać, że pełne poznanie drugiego człowieka należy do Boga, że to Bóg tka historię tego człowieka. Następnie mamy przypowieść o Zianku Gorczycy i o Zaczynie. Dwie przypowieści. Przypowieści o małych początkach. No i tak jest zawsze. Królestwo Boże zawsze zaczyna się niepozornie. Zobaczmy, Pan Jezus nie rozpoczął działalności od armii, od pałaców, od potęgi, od mega kościoła. On zaczął od niewielkiej grupy uczniów. Kiedy umierał na krzyżu, to bardzo wielu uznało jego misję za porażkę. A jednak dzisiaj Ewangelia dotarła niemal do każdego zakątka świata. Jest taki usługujący, nie pamiętam w tej chwili nazwiska, a on gdy wyjeżdżał do Indii, to wielu mówiło mu, że jego działanie jest bezsensowne. Ale dzisiaj się go podaje jako przykład tego, w jaki przypomniałem się, William Carey. Ale dzisiaj się go podaje jako przykład, jak współcześnie prowadzić misję. Bóg bardzo często działa przez rzeczy małe. Czasami jedna modlitwa, jedna rozmowa, jeden jakiś akt przebaczenia, jedno jakieś świadectwo eksploduje i jest największym działaniem Boga, które roznosi się. I w kulturze, w której my żyjemy, w takiej kulturze nastawionej na danych miastowy efekt, ja to nazywam, że my żyjemy w kulturze instant, albo w zupie kuksu, łatwo zapomnieć, że Boże dzieło bardzo często rozwija się od niewielkich rzeczy i rozwija się powoli. Później Pan Jezus przechodzi do ukrytego skarbu i perły. Tam są dotknięte kwestie wartości. Kiedy człowiek znajduje skarb, to sprzedaje wszystko, żeby go zdobyć. Kiedy kupiec znajduje perłę, to oddaje wszystko. Nie dlatego, że ten człowiek został do tego zmuszony, dlatego że on odkrył coś cenniejszego. I Jezus w ten sposób nas pyta o to, co dla nas jest najcenniejsze. I niestety dzisiaj jest tak, że bardzo wielu ludzi posiada bardzo dużo. To widać po liczbie samochodów, po wakacjach, po wszystkim. My zresztą żyjemy w tej chwili w takiej kulturze dobrobytu. Wielu ludzi posiada więcej niż kiedykolwiek wcześniej. A jednocześnie doświadczamy pustki jak nigdy wcześniej. Doświadczamy lawinowego wzrostu depresji jak nigdy wcześniej. Szpitale psychiatryczne są przepełnione jak nigdy wcześniej. I już Wiktor Frank zauważył, że człowiek może znieść niemal każde cierpienie, jeśli zna sens swojego życia, ale jeśli nie zna sensu swojego życia, to nie zniesie żadnego nawet najmniejszego cierpienia. I Chrystus mówi do nas, że największym skarbem jest Królestwo Boże. Jeżeli to dla ciebie będzie najcenniejsze, jeżeli to będzie sensem twojego życia, no to nie doświadczysz pustki. Ostatnia przypowieść tutaj wypowiedziana przez Jezusa, ona nam przypomina o sądzie. To jest oczywiście temat, którego nie lubimy. Ludzie lubimy mówić o miłości Boga, mówimy mówić o łasce, ale rzadziej lubimy mówić o Jego sprawiedliwości. A jednak Pan Jezus w tym rozdziale mówi o obydwóch rzeczach. Mówi, że Bóg jest miłosierny, ale jest również sprawiedliwy, że historia zmierza do konkretnego celu, konkretnego miejsca, że nic nie będzie trwało wiecznie, że przyjdzie dzień rozliczenia. Oczywiście dla ludzi, dla których skarbem jest Królestwo Boże, to jest największa nadzieja. Ale dla ludzi, dla których Królestwo Boże nie jest skarbem, to jest powód do strachu. Sprawiedliwość, której tak często brakuje na ziemi, ona zostanie ostatecznie ustanowiona. Ten rozdział kończy się w ogóle smutnym obrazem. Mieszkańcy rodzinnego miasta Jezusa nie chcą, nie potrafią Go przyjąć. Oni w pewien sposób znali Go zbyt dobrze. Wydawało im się, że wiedzą o Nim wszystkim. Wiedzą o Jego matce, o Jego braciach, o Jego siostrach. Jest paradoks, który bardzo często ma miejsce również dzisiaj. Dlatego, że najtrudniej jest usłyszeć głos Boga w miejscu, gdzie wydaje nam się, że wszystko już wiemy. Kiedy wpadamy w taką duchową pychę. Taka duchowa pycha polega na tym, że człowiek mówi, ja już wszystko wiem. On nie mówi, ja nie wierzę, ale on mówi, ja już wszystko wiem. Wszystko wiem, o wszystkim już mam zdanie. I wtedy jest najtrudniej usłyszeć Boga. Wielkie przebudzenia zawsze zaczynały się od ludzi, którzy uznali własną potrzebę Boga i byli w miejscu, w którym przyznali, że nic nie wiedzą, że potrzebują poznać. Tak było u reformatorów, tak było w przebudzeniu chrześcijańsko-dodystycznym, tak było w przebudzeniach zielonoświątkowych, w przebudzeniach ewangelikalnych, ale tak też jest w przebudzeniach grup wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego. Kiedy ci ludzie dochodzą do wniosku, że to nie jest tak, że wszystko wiedzą. Raczej nic nie wiedzą i są ubodzy w duchu. I takim ludziom Bóg daje łaskę i zrozumienie. Bo Bóg daje łaskę ludziom pokornym. Mateusz, 13 rozdział, stawia przed nami pewne bardzo osobiste pytanie. Jakim gruntem jest moje serce? Czy ja pozwalam, żeby Boże Słowo zapuściło we mnie korzenie? Czy Królestwo Boże jest dla mnie największym skarbem? Czy jestem gotowy czekać cierpliwie na Boże działanie, które czasem zaczyna się od małych rzeczy? I czy nie zamykam się przypadkiem na głos Boga, będąc przekonany, że już wszystko wiem? Dziękuję Wam za wspólne spotkanie z tym 13 rozdziałem Ewangelii Mateusza. Jeżeli ten podcast ma dla Was znaczenie, jest dla Was pomocny, zostaw jakiś komentarz, przekaż go dalej. Pozwól, by to się roznosiło. Pamiętaj, że wszystko zaczyna się od małych działań. Napisz może, która z przypowieści przemówiła do Was najmocniej i dlaczego właśnie ta? Zapraszam Was również do subskrybowania tego kanału, żeby nie przegapić kolejnych odcinków Ewangeliarza. On się ukazuje od poniedziałku do soboty, ale na tym kanale znajdziesz również wiele kazań, wiele inspiracji, archiwalnych materiałów. Niech Pan Jezus błogosławi Twój czas spędzony przy Jego Słowie. Niech to wyda owoc. Do usłyszenia w kolejnym odcinku Wspaniałości z Nieba. Niech dobry Bóg błogosławi Ci obficie, byś był błogosławieństwem dla drugiego człowieka.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora