Poznać Boga w Jego Objawieniu - Duch Święty
    KazanieBiblia · Wybrane fragmentyCzęść 421 maja 2026

    Poznać Boga w Jego Objawieniu - Duch Święty

    Duch Święty to nie energia - to osoba. Zamieszkuje wierzących, przekonuje o grzechu, rodzi na nowo, prowadzi do Chrystusa. Bez Niego Biblia zostaje literą, modlitwa rytuałem, Kościół organizacją. Przyszedł nie skupiać uwagi na sobie, lecz uwielbić Jezusa.

    Transkrypcja

    Witajcie w imieniu Jezusa Chrystusa, witam wszystkich zebranych w kaplicy, zebranych podczas transmisji internetowej, tych, którzy później będą sobie przeglądać ten materiał. Jedni mają takie tęsknoty, takie marzenia, żeby tak spędzić czas z Mojżeszem. Wyobrażają Stary Testament i sobie siedzą z Mojżeszem na ławce, głaskają się po brodach, rudych na pewno, i chcieliby sobie tak ze sobą spędzić czas. Inni, raczej nie z Mojżeszem, ale mają taką tęsknotę, chyba nawet niektóryś, niedawno któryś z naszych kaznodziei o tym mówił, akurat on ma taką tęsknotę, że on by sobie tak pochodził z Panem Jezusem, jak czyta Ewangelię, to tak właśnie... zazdrości tym apostołom, że oni mogli sobie tak spędzać czas z Panem Jezusem i głaskać się po tych rudych brodach. A trzeci, ja na przykład należę do tej grupy, to najlepiej by się spotkali z Mojżeszem, Eliaszem i Jezusem i rozbili namiot, bo byłoby im bardzo dobrze w takim zestawieniu. W ogóle ciekawe zestawienie, sam Mojżesz, bez proroków, bez Eliasza, bez tego, na którego wskazywali na Jezusa, tora by była jakąś martwą literą. Sami prorocy bez tory w zasadzie mogliby mówić o każdym. Można by było to dopasować do każdego, dlatego tam był Mojżesz i Eliasz, bo połączenie tory i proroctw wskazywało na Jezusa Chrystusa. Musiało to wystąpić razem, te dwie postacie, tych dwóch przedstawicieli musieli wystąpić razem i jest tam z nimi Pan Jezus i uczniowie. No ale mamy takie tęsknoty, zgoda? Któreś z tych kategorii się tam zaliczamy, a może we wszystkich trzech. A nie powinniśmy mieć takich tęsknot. Bo mamy kogoś, z kim właśnie w ten sposób codziennie jesteśmy, a przynajmniej możemy z nim być. Właśnie, że możemy spotkać się zarówno z Torą, jak i prorokami, jak i z Jezusem. Z Bogiem możemy się spotkać, powinniśmy się spotkać, no bo mamy Ducha Świętego. No i dzisiaj właśnie o tym Duchu Świętym, o tej trzeciej osobie naszego Boga. Przez ostatnie tygodnie wędrujemy przez Ewangelię. Mówiliśmy o Ojcu, który zaplanował zbawienie i przyjął nas do swojej rodziny. Mówiliśmy o Synu Bożym, który stał się człowiekiem, stał się człowiekiem, umarł za nasze grzechy, zmartwychwstał i wrócił po swój Kościół i to przerabialiśmy w ostatnią środę. No i teraz pojawia się pytanie. Dobrze, co pomiędzy pierwszym przyjściem Jezusa Chrystusa, a pomiędzy pochwyceniem Kościoła przez Jezusa, albo pomiędzy Jego ponownym przyjściem. Kto dzisiaj odpowiada za Kościół? Kto dzisiaj przekonuje człowieka o grzechu? Kto dzisiaj powoduje, że człowiek naradza się na nowo? Kto ma tą moc, żeby przemienić ludzkie serce? Kto udziela tej mocy? do służby, do życia zgodnego z Ewangelią. No i jest tylko jedna odpowiedź. Kto? Duch Święty, Duch Święty. I dzisiaj właśnie o tym Duchu Świętym będziemy rozmawiać. Kontrowersyjna postać, kontrowersyjna osoba. I zawsze, kiedy się pojawia Duch Święty, a w ogóle temat Ducha Świętego, no to możemy wpaść w dwie skrajności i te skrajności powodują, że my dzisiaj panicznie boimy się Ducha Świętego i niestety mało z Nim mamy kontaktu jako Kościół. No bo jedni boją się wszystkiego, co się wiąże z Duchem Świętym, bo widzieli chaos, widzieli Nazwijmy to grzecznie. Cielesność, która została nazwana duchowością, jak ktoś tam psa udaje, fokę, czy co tam jeszcze się odbywa. Widzimy ludzi, którzy są bardziej skupieni na manifestacjach. obdarowania przez Ducha Świętego niż na samym Duchu Świętym, a już na pewno niż na Chrystusie. Niestety mamy we współczesnym Kościele do czynienia z fałszywymi proroctwami, z jakąś taką duchową pychą. Mamy do czynienia z nadużyciami, mamy do czynienia z manipulacjami. Boimy się z tego powodu Ducha Świętego, bo zazwyczaj te zjawiska próbują ubrać w Ducha Świętego. Z drugiej strony są ludzie, którzy... tak bardzo szukają tej duchowości, tak bardzo szukają tego Ducha Świętego, że zaczynają odklejać się od Słowa Bożego, zaczynają odklejać się od tego, co jest w Piśmie Świętym napisanym i w centrum tych ludzi wcale nie jest Duch Święty, ale oni tak mówią, więc my się potem tego boimy, tylko w centrum tych ludzi jest jakaś emocja, jakieś doświadczenie, jakaś fascynacja, jakaś manifestacja, no albo jeszcze gorzej, jakiś lider, jakiś pastor, jeden czy drugi, atmosfera wokół czegoś, a nie Jezus Chrystus. No a Biblia nam pokazuje drogę, którą powinniśmy obrać. Drogę prawdy Słowa Bożego i mocy Bożej jednocześnie. Kościół Nowego Testamentu, ten, na którym winniśmy się wzorować, ten opisany w dziejach apostolskich, to był kościół, który był bardzo głęboko zakorzeniony w Słowie, oczywiście głównie w pismach Starego Przymierza, nowe się dopiero tworzyły, ale był bardzo głęboko zakorzeniony w Słowie Bożym i był pełen działania Ducha Świętego i to w sposób, o którym marzymy. Kiedy czytamy tam, po tamtych manifestacjach, kiedy czytamy o cieniu człowieka, który był pełen Ducha Świętego i nadzwyczajne rzeczy się działy albo o chustach. Nie tych na głowie mam na myśli w tej chwili, inne słynne, inną słynną chustę. No, a my dzisiaj gdzieś próbujemy albo być po jednej stronie, czyli albo być głęboko zakorzenieni w Bożym Słowie, albo być głęboko pełni Ducha Świętego, a niestety nie da się tej jednej rzeczy opanować. Trzeba w tym razem chodzić, zresztą Pan Jezus wyraźnie mówi, że człowiek błądzi, kiedy co? Kiedy Pism i Mocy Bożej nie zna tych dwóch elementów. No i niestety dzisiaj jest tak, że mamy miejsca, które mają bardzo poprawną doktrynę, wzorcową doktrynę, ale nie ma tam żadnego życia. Mamy miejsca, w których wszystko jest uporządkowane, ale brakuje jakiegoś takiego ognia. Mamy miejsca, gdzie jest dużo wiedzy, ale mało przemiany. Mamy miejsca, w których jest dużo analiz, ale bardzo mało modlitwy. Są też miejsca, w których jest pełno emocji, ale nie ma fundamentalnej prawdy i nikt się tą fundamentalną prawdą nie przejmuje. Gdzie jest bardzo dużo hałasu, bardzo dużo manifestacji, ale brakuje świętości, gdzie jest wszystko, tylko jest mało Chrystusa. Nie chcę powiedzieć, że Go tam nie ma, ale jest Go tam mało. Natomiast Duch Święty prowadzi w zupełnie inne miejsca. On nie prowadzi ani do martwej religii, ani do braku przejawów swojej obecności. Co jest bardzo ważne, Duch Święty nie przyszedł po to, by skupić uwagę na człowieku. Kiedy jakiś usługujący mówi o Duchu Świętym i całą swoją uwagę tego działania Ducha Świętego skupia na sobie, To nie za wiele ma wspólnego z Duchem Świętym, dlatego że Duch Święty przyszedł tu w jednym celu, żeby uwielbić Chrystusa. To jest bardzo ważne. Duch Święty jest w celu uwielbienia Chrystusa. On nigdy nie przyszedł, żeby skupić uwagę na jakimś człowieku i nigdy tego nie zrobi. Jednocześnie jego obecność jest niezwykle istotna. Musimy nie tylko go znać doktrynalnie, ale znać się z nim osobiście, z tym Duchem Świętym, bo bez Ducha Świętego Biblia pozostanie dla ciebie tylko literą i to przynoszącą więcej szkody niż pożytku. Modlitwa bez Ducha Świętego, ona staje się w pewnym momencie takim rytuałem, takim odklepaniem jakichś formułek, tych czy innych. Kościół bez Ducha Świętego staje się jakąś organizacją. Chrześcijaństwo bez Ducha Świętego staje się kulturą i tradycją. Służba bez Ducha Świętego staje się Najgrzeczniej mówiąc, aktywizmem. Nawet mieliśmy tu taki przykład, był tu taki człowiek, który bardzo dużo służył, a potem się okazało, że ta cała aktywność jego to była tylko i wyłącznie ucieczka przed problemami domowymi. Niestety można znać perfekcyjnie grekę i perfekcyjnie język hebrajski, a w środku być całkowicie martwym. Można mieć doskonale opanowaną teologię tego czy innego nurtu, w moim przypadku byłaby to teologia reformowana i mieć całkiem zimne serce, takie skostniałe serce. Niestety można chodzić całe życie do kościoła i nigdy nie narodzić się na nowo. Dlatego Pan Jezus dobitnie mówi o nowym narodzeniu. On nie mówi, żeby się trochę poprawić, nie mówi, żeby się trochę bardziej uskutecznić religijnie. On mówi, żeby się narodzić z kogo? Z ducha, z ducha. On to wyraźnie podkreśla. Duch Święty nie jest jakimś tam pobocznym tematem, nie jest jakimś dodatkiem do chrześcijaństwa. To jest Bóg obecny pośród swojego ludu. To mamy na myśli, kiedy mówimy, że Bóg jest obecny pośród swojego ludu. Mamy na myśli to, że Duch Święty w tej chwili tu z nami jest. Niekoniecznie mnie słucha, bo to raczej ja powinienem słuchać Jego, ale jest tutaj. Mam nadzieję, że nie zatyka swoich uszu przed tym, co głoszę. Na pewno Duch Święty według Biblii nie jest energią i sobie dzisiaj to udowodnimy, bo ja spróbuję przemówić do kontaktu z prądem i zobaczymy, czy mi coś odpowie. Na pewno nie jest mocą kosmiczną. Ostatnio bardzo dużo różnych pseudo-duchowych ludzi szuka jakiejś mocy kosmicznej. Na pewno też nie jest dobrą atmosferą nabożeństwa. A wiem, że my lubimy, jak jest taka dobra atmosfera. Często jak jest dobra atmosfera, jak jest wszystko w porządku, to mówimy, że no to dzisiaj był z nami Duch Święty obecny. Mam wrażenie, że On jest najbardziej obecny właśnie wtedy, kiedy nie jest tak super w porządku i jest bardzo potrzebny. To jakoś tak mocniej działa. Na pewno Biblia naucza, że Duch Święty to jest osoba. Osoba. I jeżeli ktoś wierzy inaczej, to musi jeszcze raz tą Biblię przeczytać. Jeszcze raz i jeszcze raz. A w końcu to odkryje, że On mówi, On prowadzi, On pociesza, On przekonuje, tak, on walczy, on zasmuca się, on działa. I na pewno bez Ducha Świętego, bez udziału Ducha Świętego człowiek nie jest w stanie naprawdę poznać Chrystusa. Po prostu nie jesteś w stanie tego zrobić. Możesz coś wiedzieć o Chrystusie, ale nie będziesz się z Nim znał. Psychologia, którą lubię, cenię, No i cóż, trzeba z tym jakoś żyć. Ona potrafi pomóc zrozumieć pewne mechanizmy dziejące się w człowieku, czy to biologiczne, czy jakieś emocjonalne. Filozofia, którą nie lubię, ale muszę poznawać. przynajmniej powinienem coś tam o niej wiedzieć, to filozofia, ona potrafi zadać ważne pytania, super pytania. Filozofowie zadają świetne pytania, to jest akurat kapitalne w wszystkich ich książkach. Religia, którą cenię, lubię, Ale religia może nas nauczyć pewnych zachowań i wykształcić pewne zachowania w człowieku. Ale tylko Duch Święty jest w stanie przemienić wnętrze człowieka. Tego nie potrafi zrobić psychologia, tego nie potrafi zrobić filozofia, tego nie potrafi zrobić żadna religia. Tylko Duch Święty jest w stanie zmienić wewnętrznie człowieka, zmienić... Tylko Duch Święty może sprawić, że martwe serce nagle zaczyna żyć i być dla swojego Boga. I dlatego myślę, że nie powinniśmy tylko zdobyć wiedzy o Duchu Świętym, ale powinniśmy chcieć, pragnąć, wołać o to, żeby Duch Święty działał w nas i pośród nas, żeby tak zafunkcjonować, żeby w ten sposób przyszedł ogień, ale taki biblijny ogień. Wiem, że mam dzisiaj marynarkę, ale nie spodziewajcie się, żeby do nią machał, bo nie taki ogień mam na myśli. Ewangelia Jana, czternasty rozdział, szesnasty, siedemnasty werset, od tego sobie zaczniemy. Możecie otworzyć, możecie posłuchać, ja korzystam z przekładu warszawskiego Ewangelia Jana, czternaście, szesnaście, siedemnaście z Brytyjki. Ja prosić będę Ojca i da wam innego pocieszyciela, aby był z wami na wieki, ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna. Wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. List do Efezjan, czwarty rozdział, trzydziesty werset. A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia. Idzieje apostolskie, trzynaście dwa, A gdy oni odprawili służbę pańską i pościli, rzekł Duch Święty, Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem." Zobaczcie, kiedy w ogóle zaczynamy mówić o Duchu Świętym, kiedy przytaczamy podstawowe wersety na temat Ducha Świętego w Nowym Testamencie, zaczynamy od absolutnego fundamentu. Duch Święty nie jest czymś. Nie jest czymś. Nie da się określić, że to jest coś. że On jest czymś. Nie. Duch Święty jest kimś. I to jest bardzo mocno tu podkreślone. To jest ktoś. Mówimy o kimś, a nie o czymś. To jest ważne. Bo niestety nawet w zdrowych zborach bardzo wielu ludzi raczej myśli o Duchu Świętym bardziej jak o jakiejś energii, o jakiejś manifestacji, o jakiejś sile niż o osobie. I zobaczcie, my sami mówimy bardzo często, poczułem moc. Była atmosfera. Biblia mówi o Duchu Świętym trochę inaczej, nie w ten sposób. A zobaczcie, że nawet nam się to zdarza. Ilu tu z nas wypowiedziało takie słowa? Ja sam do nich należy, że poczułem moc, była atmosfera, coś przyszło nagle. Jakie coś? Ktoś, ktoś. Zobaczcie, mówi, prowadzi, naucza, przekonuje, pociesza, zasmuca się, posyła do służby. Z tego co wiem, możemy sprawdzić, bo jest tu kontakt, jak ktoś chce to nawet przez całe kazanie, a będę głosił dzisiaj, bo przygotowałem trochę, może gadać do tego gniazdka ile chce i o cały majątek zboru, KHWE, się założę, że gniazdko nie odpowie. Jestem przekonany, że nie ma człowieka na tej ziemi, którego energia by pokochała. Jestem też przekonany, że żadna energia nie ma żadnej woli. Zgodzicie się ze mną? Ani ta w gniazku elektrycznym, ani żadna inna. Jestem przekonany, że Duch Święty jest osobą boską. W Ewangelii Jana, którą przytoczyłem Jezus używa wobec Ducha Świętego określenia inny pocieszyciel i to jest trochę mylące w języku polskim. Natomiast my musimy wiedzieć, że słowo inny coś konkretnie oznacza, że to na język polski przekładając tak dosłownie byłoby ja prosić będę ojca i da wam innego tego samego rodzaju pocieszyciela. Tak by to należało przetłumaczyć. Skąd ja to wiem? Ze słownika. Język grecki posiada dwa różne słowa, które w języku polskim tłumaczymy na słowo inny. W sensie przy dwóch słowach greckich tłumaczenie tych słów jest inne i tylko przy dwóch. Pierwsze to jest słowo alos, tak się to wymawia. I to właśnie oznacza inny, ale tego samego rodzaju, tej samej natury, tej samej jakości, tego samego stylu, tej samej funkcji i tak mógłbym do jutra. Inny, ale tego samego rodzaju. I drugie słowo, które znajdujemy u Abrahama Liczówny w słowniku, to jest heteros. Znane nam słowo. Ostatnio modne i dosyć często odmieniane. I dobrze, że tak jest. I heteros oznacza inny, innego rodzaju. Heteros znaczy inny, innego rodzaju. Alos oznacza inny, tego samego rodzaju. Heteros całkowicie odmienny, z zupełnie inną naturą. I Pan Jezus świadomie, świadomie używa słowa, którego Greka używa, alos. On to robi świadomie. Tam nie ma właśnie heteros, tylko jest alos. czyli tej samej natury. Czyli da wam dokładnie innego, ale tej samej natury, dokładnie tej samej natury, dokładnie w moje miejsce. Kogoś identycznego jak ja, chociaż innego. I Pan Jezus to wypowiada i to ma ogromne znaczenie teologiczne wobec osoby Ducha Świętego. Zobaczcie, to jest niezwykłe. Pan Jezus mówi, że odejdzie do Ojca, ale Kościół nie zostaje sierotą. To nie jest tak, że Kościół już nie będzie miał spotkań z Bogiem. To nie jest tak, że on idzie i teraz jest czas lamentu, no bo nikt z nas nie ma kontaktu z Bogiem, nie widzimy chwały Bożej, nie możemy z Nim porozmawiać, nie możemy Go usłyszeć, On przestał do nas mówić, już nigdy nie usłyszymy najpiękniejszych i najtrudniejszych słów, które wypowiada Bóg. Tak, tak jest napisane, ale teraz usiądź, bo ja Ci wytłumaczę, ja Ci powiem, jak się sprawy mają. To jest niezwykłe. Bo dokładnie w to miejsce przychodzi Duch Święty dla Kościoła. On zamieszkuje wierzących. To też jest bardzo ważne, bo Biblia nie uczy, że On od czasu do czasu nas odwiedza. Od czasu do czasu do nas przychodzi, tylko On w nas mieszka, więc mamy w ogóle mega spotkanie z Panem Bogiem. zamieszkuje w nas. Paweł pisze, że Ducha Świętego można zasmucić. On pisze w kontekście, żeby tego nie robić. Nie zasmucajcie Ducha Świętego. To jest też głęboki fragment Bożego Słowa. Już tak tylko wspominając, że niektórzy na bazie tego wersetu właśnie nie zasmucajcie Ducha Świętego budują całą teologię, jakoby Duch Święty mógł zostawić człowieka na pastwę szatana, odejść od człowieka narodzonego na nowo. Niestety gdzieś tam nawet słyszałem, nie tylko ja, że może być tak, że człowiek nawet nie wie, że Duch Święty od niego odstępuje, nawet nie zauważył tego momentu, kiedy Duch Święty od niego odszedł. No jak ktoś ma niezdrowe podejście do życia, to takie wnioski będzie wyciągał. Ja to przekładam na małżeństwo. Generalnie Bożym poleceniem do mojego małżeństwa jest, a wiecie, że Sylwia jest osobą, nie? Ona czasami jest jak ta energia, jak ta moc, ale ona jest osobą. Sprawdzałem. I generalnie Bóg mówi do mnie, I do was też, żeby nie zasmucać Sylwii. Do mnie mówisz w specyficznym kontekście, żeby nie zasmucać swojej żony. I nie ma na myśli tego, że jak to zrobię, to moja Sylwia mnie zostawi. Nie ma na myśli tego, że jak zasmucę Sylwię, to nawet nie będę wiedział kiedy ona wyjdzie i już nigdy nie wróci. Tak mogą myśleć ludzie, których małżeństwa nie funkcjonują właściwie. Biblia mnie uczy, żebym nie zasmucał Sylwii, bo ja ją kocham i ona mnie kocha, ale nie pod kontekstem groźby, że ona ode mnie odejdzie, tylko pod kontekstem miłości. I podobnie Paweł mówi o Duchu Świętym. Nie chodzi o to, że on odejdzie. Chodzi o to, że jeżeli go kochasz, jeżeli on ciebie kocha, to po prostu go nie zasmucaj, bo tak to w normalnych historiach funkcjonuje. Swoją drogą, no nie można zasmucić energii, próbowałem. Kiedyś mnie kopło z gniazdka właśnie, a kopło, to była w ogóle taka historia, że coś robiłem na suficie, na lampę coś tam wieszałem, coś tam wymieniałem żerandol, już nie pamiętam, czy żarówkę, czy coś tam z kablami w każdym razie. No i jak typowy śląski mężczyzna zębami obrabiałem kable. Ale, ale, ale, ale, ale wcześniej przygotowałem wszystko i wyłączyłem korki. Pstrykułem korki. Normalny jestem, prawda? Więc wyłączone korki, nic się nie może kopnąć, szkoda schodzić z tej drabiny. No i tymi zębami obrabiam te kable, żeby tam dostać się do fazy. No i w tym czasie przyszła ta moja osoba, małżonka do domu. O, korki wybiło. No i miałem bliskie spotkanie z tą fazą w buzi. Zdenerwowała mnie ta energia. Próbowałem ją potem zasmucić, próbowałem się kłócić, ale nie dało się, więc nie da się zasmucić energii. Musi to być osoba. Sylwię zasmuciłem w tej historii, ale tą fazę na suficie nie za bardzo. bo można zasmucić wyłącznie osobę. To jest naprawdę duży dowód, że Biblia mówi nie zasmucajcie Ducha Świętego. To też pokazuje relacyjny wymiar chrześcijaństwa, bo grzech wierzącego, mój grzech, twój grzech, który powoduje zasmucanie Ducha Świętego, to nie jest tylko złamanie zasad. To nie jest tylko przekroczenie jakiegoś zapisu w Słowie Bożym. To jest zranienie relacji z tym kimś. To jest zranienie relacji z tym kimś. To nie jest tylko złamanie zasad. To jest złamanie relacji, zranienie tej relacji. I popatrzcie, najbardziej boli człowieka nie zdradza obcego mu człowieka, bo wisi to każdemu, że ktoś obcy zdradza albo coś dziwnego robi. Najbardziej boli, kiedy ktoś bliski mnie rani. Prawda? To wtedy jest największy ból. Kiedy ktoś bliski mnie rani, zresztą ja zawsze małżeństwom mówię, że no co się dziwisz, że nikt inny cię nie potrafi wyprowadzić z równowagi i tak cię pobić i poranić jak własny małżonek. To jest najbliższy, więc to najbardziej Boli, nie jest to wzór do naśladowania, ale tak jest. Dlaczego? Bo relacja bliskich osób tworzy wrażliwość tych osób na siebie. Dlatego tak niedaleko jest od miłości do nienawiści. Bo relacja tworzy wrażliwość. Kiedy nie mamy relacji, nie ma wrażliwości, nie ma mowy o pewnych emocjach. Natomiast relacja tworzy wrażliwość i dlatego też antonimem słowa miłość nie jest nienawiść, tylko jest obojętność. Kiedy ktoś jest obojętny, to znaczy, że tam nie było miłości. I to też pomaga zrozumieć głębie tych słów. Duch Święty nie jest zimną energią czy zimną siłą wykonującą zadania. Duch Święty mieszka w Kościele, oddarza miłością Lud Boży, jest wrażliwy na ten Lud Boży i Lud Boży jest wrażliwy na Ducha Świętego. I teraz zobaczcie, jeżeli ktoś uczciwie żyje z Bogiem, to nie jest tak, że nigdy nie zdarza mu się potknąć. To nie jest tak, że nigdy nie zdarza mu się zgrzeszyć. To nie jest tak, że nigdy nie złamie żadnej zasady. Być może mówię tylko o sobie, ale raczej nie. Ale kiedy już to zrobię, kiedy ktoś z nas to zrobi, to moim dowodem Nowego Narodzenia jest ten przygnębiający mi smutek, że ja to zrobiłem, że ja zraniłem tą bliską mi osobę. I znowu przeniesiemy to na małżeństwo. Zdarza mi się czasami coś głupio powiedzieć do mojej żony albo względem niej nieodpowiednio się zachować, ale kiedy się to stanie, to ja natychmiast odczuwam nieprzyjemny stan wewnętrzny, że ja to zrobiłem. Czemu ja to zrobiłem? Przecież to jest moja żona, którą kocham. Po co ja to zrobiłem? I podobnie z Duchem Świętym. W dziełach apostolskich czytaliśmy, odłączcie mi Barnabę i Szawła. To niesamowite. Zobaczcie, I Kościół nie tylko miał jakiś pomysł na to wszystko, nie tylko miał jakąś strukturę, ją poznajemy od IV do VI rozdziału dzieł apostolskich, nie tylko jakaś strategia organizacyjna tam była, bo była, ale I Kościół był przede wszystkim prowadzony przez Ducha Świętego. I teraz, żebyśmy się dobrze zrozumieli, to nie znaczy, że to byli jacyś mistycy oderwani od słowa, że gdzieś się na jakieś pale nabijali albo w jakichś beczkach mieszkali. To potem przyszły takie szaleństwa do pomysłu na Kościół. Oni nie byli tak pojętymi mistykami oderwanymi od Bożego Słowa, ale byli wrażliwi na Boże prowadzenie. Oni wiedzieli, kiedy Duch Święty mówi, kiedy Duch Święty czegoś oczekuje, kiedy Duch Święty czegoś chce. Oni byli wyczuleni na Ducha Świętego. Trochę im pomogło w tym to, że nie mieli Facebooka. Ile nie wiem, ale jestem przekonany, że miało to jakieś tam znaczenie. No bo zobacz sam, ile dzisiaj rozmawiałeś z Duchem Świętym. A ile przescrollowałeś postów? Trochę im to pomogło, może to być jakaś wskazówka dla nas. Dzisiaj jest tak, że bardzo wielu ludzi, chrześcijan, nas chciałaby jakieś metody, ale bez modlitwy, żeby opracować jakąś metodę, wydrukować jakąś strategię działania, rozwoju kościoła, optymalizację tego wszystkiego, będzie działało. Chciałoby wielu z nas jakiś sukces, ale bez takiej zależności od Boga, a czy nam się to podoba, czy nie, tam jest ta modlitwa uwierająca, chleba naszego powszedniego daj nam, kiedy? Dzisiaj, codziennie i w ogóle. No i niestety się okazuje, że z tej modlitwy można wywnioskować, że Bóg tak nie da ci chleba na rok z góry, tylko jednak będziesz codziennie od Niego zależny, więc ten sukces też musi być w zależności od Boga. Chcielibyśmy jakiegoś takiego pomysłu, strategii, ale bez obecności tego Ducha Świętego, bo jeszcze przyjdzie i coś zagmatwa. Tylko cały problem polega na tym, że Kościół nie został zbudowany ludzką siłą i nie jest zbudowany ludzką siłą, tylko Kościół się rodzi i rozwija tam, gdzie działa Duch Święty, gdzie Kościół pozwala, żeby ten Duch Święty działał i jest na Niego wrażliwy, słyszy Go, skupia się na Nim bardziej niż na tym wszystkim na zewnątrz. Kolejna fundamentalna prawda, oczywiście niektórych oburzy, Duch Święty jest Bogiem, kropka. Jest Bogiem, kropka. On nie jest niższy od ojca, nie jest niższy od syna, nie jest pomniejszym bóstwem od ojca, czy od syna, czy od ojca i syna, tylko jest Bogiem. W Dziejach Apostolskich w piątym rozdziale Piotr w pewnym momencie mówi do Ananiasza, okłamałeś Ducha Świętego. I chwilę później dodaje, nie ludzi okłamałeś, Czy nie ludziom okłamałeś? Nie pamiętam dokładnie. Nie ludzi okłamałeś. Ale kogo? Boga. Boga. On to wyraźnie mówi. Okłamałeś Ducha Świętego. Nie okłamałeś ludzi, tylko okłamałeś Boga. No więc jak ktoś tam nie widzi podkreślenia tego, no to ciężko z nim. Duch Święty jest Bogiem. Dlatego chrześcijaństwo nie jest systemem moralno-etycznym. Jest życiem w relacji z Bogiem, z Duchem Świętym. Jest moda dzisiaj, ona się wkrada do kościoła, żeby mieć jakąś taką duchowość, tylko to jest duszewność tak naprawdę, ale żeby mieć jakąś taką duchowość bez Boga osobowego. I jest przerażająca moda, ona wkrada się do kościoła, ale jest na przykład bardzo mocno już rozpowszechniona w systemie edukacji. Nie mam kompetencji, by mówić, że na całym świecie, ale w Polsce na pewno i w Anglii na pewno jest taka moda, coraz więcej tego jest, jakaś energia wszechświata, dobra wibracja, ostatnio bardzo często jest używany termin dobra wibracja, dobra wibracja. Kosmiczna świadomość, termin, który też ostatnio przejawia się po różnych tam pseudo-duchowych, a tak naprawdę duszewnych, a może jakichś szatańskich wręcz podcastach o rzekomo duchowości, kosmiczna świadomość. No i to jest taka właśnie Taka duchowość bezosobowego Boga. Ściągajmy tu energię wszechświata, dobre wibry, dobrą wibrację, kosmiczną świadomość miejmy i tam te wszystkie. Czemu? Czemu tak jest? Ja się nad tym zastanawiałem. Dlaczego tak jest? Dlaczego to jest takie modne? Dlaczego to jest takie popularne? I dlaczego to jest tak pociągające? Bo jak się odpowiednio dużo nasłuchasz, to zaczniecie to przekonywać. To będzie pociągające, bo ja poświęciłem też czas, żeby tam przeanalizować, żebym głupot nie gadał, tylko sprawdził, czy tak się rzeczy mają. No i trochę tych podcastów posłuchałem właśnie tego typu znawców. Bardzo mądrzy ludzie, bardzo inteligentni ludzie, przekonywujący ludzie. Trochę książek poczytałem na ten temat, tam bez przesady, ale trochę poczytałem. I to jest... To pociągające jest. To w pewnym momencie zaczyna, może coś w tym jest, może coś z tego przejmę, a może jakoś to w ogóle połączę ze swoim chrześcijaństwem. Dlaczego? Bo energia niczego nie wymaga. Energia nie ma żadnych wymagań. Moc kosmosu nie ma żadnych wymagań. Dobra wibracja nie ma żadnych wymagań. Energia wszechświata nie ma żadnych wymagań. A osobowy Bóg już te wymagania ma. On już ma jakąś wolę i jakieś wymagania. Osobowy Bóg, w przeciwieństwie do tej energii, do tych kosmicznych rozważań i świadomości, osobowy Bóg mówi prawdę. Czasami tak, że aż w pięty pójdzie, konfrontuje nas, wzywa do pokuty i to nie tam ludzi ze świata, wierzących. wzywa do pokuty, no i prowadzi ku czy do świętości, uświęca. I dlatego tak wielu ludzi woli duchowość, która jest tak naprawdę duszewnością bezosobowego Boga, niż Ducha Świętego, bo tam się z tym nie zetkną, tam się z tym nie spotkają. Wielu wierzących też traktuje Ducha Świętego jako takie dodatkowe wyposażenie. Może nie do klimatyzacji to przyrównam, bo to już jest pewien standard u nas w XXI wieku. W sensie nie wiem, czy ktoś z Was jeździ samochodem bez klimatyzacji, raczej większość ma, ale podgrzewane fotele mogą być takim dodatkiem. Kto ma podgrzewane fotele? No szału nie ma. Ja mam z masażem, ale nie mam podgrzewanego. Ale wiem, że takie są i kiedyś jechałem, ale ktoś jeden nie przyznał, bo u niego jechałem. No, fajny gadżet, fajny dodatek, całkiem przyjemne mrowienie po tyłku, jak to nam się grzeje, ale to jest tylko dodatek, zgodzicie się, nie, że śmiało można wszędzie dojechać bez tego podgrzewanego fotela, nie, miał wybrać, czy auto będzie miało podgrzewany fotel, czy klimatyzację, raczej bym wybrał klimatyzację, nie, taki dodatek. I niestety wielu wierzących traktuje tak ducha świętego, że dobra, jest coś takiego opcjonalnie, niektórzy tam na wyposażeniu to mają, Nie jest to takie ważne. Ojca rozumiem, Syna Bożego doskonale rozumiem, a Duch Święty tak opcjonalnie. Kiedyś tylko pojmę albo nie pojmę, będę miał z Nim kontakt albo nie będę miał z Nim kontaktu, spotkam się z Nim albo się z Nim nie spotkam, będzie miał udział w moim życiu albo nie, taki opcjonalny dodatek. No nie. No nie. Bo bez relacji z Duchem Świętym nikt nie może się narodzić na nowo. Jeśli nie znasz Ducha Świętego, nie masz szans się narodzić na nowo. Jeśli nie masz relacji z Duchem Świętym, jeśli dla Ciebie to jest jakiś opcjonalny dodatek, to ty nie masz szans. Nikt się nie narodzi na nowo bez Ducha Świętego. Pójdę dalej. Według Biblii, no to nie ja idę dalej tylko, idziemy w głąb Biblii, Bez Ducha Świętego nikt tak naprawdę nie może się poznać ani poznać Chrystusa. Bez Ducha Świętego nie poznasz się z Chrystusem. Ty się zetkniesz z historią o Chrystusie, ale nie poznasz się z Chrystusem. Bez Ducha Świętego choćbyś stawał na rzęsach, choćbyś się spinał z całej siły, Choćbyś nie wiem, ile starań zrobił, nie wiem, jak pościł, modlił się i tam przeróżne techniki. Jedni będą na kolanach gdzieś do jakiegoś miasta wędrować, no wiadomo, że mam na myśli Częstochowę i Jasną Górę, to nie ma co ściemniać. Drudzy będą jakieś te... Fajny pomysł w ogóle, tam wpadli, tylko że bez Ducha Świętego to jest nic. Oni tam mają tą... Ekstremalna się nazywa? Ekstremalna droga krzyżowa, to fajne takie dla braci wymyślili w kościele rzymskokatolickim. Latarka, noc, las i ekstremalna. Musimy to w ogóle kiedyś zrobić, tylko bez tej drogi krzyżowej. Same latarki i las. Ale... nic to nie da, nikt to nie da, nic to nie da. Bez Ducha Świętego nikt nie może żyć świętym życiem. Nikt. nie jesteś w stanie żyć świętym życiem bez Ducha Świętego. Bez Ducha Świętego nikt nie może owocować w Duchu Świętym. I czy nam się to podoba, czy nie? Duch Święty nie jest dodatkiem do chrześcijaństwa, on sprawia, że Twoje chrześcijaństwo jest autentyczne i żywe, albo jest tylko fasadą w Twoim życiu. I teraz zobaczcie, jeśli Duch Święty jest osobą, Porównałem Ducha Świętego do żony. Liczę na tutaj dobrą kolację z tego powodu w domu. Porównałem miłość do Ducha Świętego do miłości do żony. Zobaczcie jak ja dzisiaj tutaj romantycznie wykładam. No, ale jeśli Duch Święty jest osobą, tak jak ta moja żona, no ciężko powiedzieć, że mam jakieś relacje z żoną i nigdy z nią nie rozmawiam. Jak Twoje relacje z żoną? Spaniale. A kiedy z nią rozmawiałeś? Pół roku temu. No nie, więc jeśli Duch Święty jest osobą, to rozmawiaj z Nim. Rozmawiaj z Nim. Jeśli Duch Święty jest osobą, to bądź wrażliwy na Jego prowadzenie. Uwrażliwij się na to. Jeśli Duch Święty jest osobą, to nie ignoruj Jego przekonania. Jeśli Duch Święty jest osobą, to nie gaś Jego działania w swoim życiu przez uporczywy grzech. Nie zasmucaj Go. Chrześcijaństwo, ono nie polega tylko na wiedzy o Panu Bogu. Ono polega na chodzeniu z Bogiem. A to jest duża różnica. Duża różnica. Słuchajcie, może ktoś przez lata się bał tematu Ducha Świętego. Ja miałem taki okres w swoim życiu, że się bałem tego tematu. Byłem sparzony pewnymi charyzmatycznymi, czy ultracharyzmatycznymi, czy charyzmomaniakalnymi, tak to dzisiaj nazywam środowiskami. Naoglądałem się tych ludzi fok i ludzi psów i tego wszystkiego. No i byłem sparzony. I może ktoś był też w takim miejscu, że bał się albo jeszcze się boi Ducha Świętego, bo właśnie widział takie dziwne jakieś takie dziwne manifestacje, jakieś skrajności, jakiś chaos, jakiś bałagan w tym wszystkim. Ale my musimy sobie uzmysłowić, że nadużycia w tym rejonie, one nie świadczą o prawdzie, one nie unieważniają prawdy, one ją uwiarygadniają. Nadużycia uwiarygadniają prawdę. Bo nadużycia mogą być tylko w stosunku do prawdy. Nie da się nadużyć kłamstwa. Można nadużyć w stosunku do prawdy. One pokazują, że gdzieś musi być ta prawda, skoro można ją nadużywać, czy wokół niej nadużywać. O może tak będzie lepiej. Nie możemy odrzucać Ducha Świętego z powodu błędnych przekonań ludzi, czy nawet jakichś heretyków, czy skrajnych szaleńców. Ale musimy pamiętać, że Duch Święty nie przyszedł po to, żeby wywoływać sensację, ale przyszedł po to, żeby zamieszkać we mnie i w Tobie. I tutaj dochodzimy do kolejnej ważnej prawdy. Jaki jest główny cel działania Ducha Świętego? O co w tym chodzi? Czy to chodzi o to właśnie, żeby teraz... Tomek tutaj jak foka coś robił, drugi szczekał, czwarty się przewracał, a piąty nie wiadomo co. Może chodzi o to, że mamy latać pod sufitem, wtedy tu będzie pełno Ducha Świętego, a będziemy tak lewitować pod tymi lampami, a nad podłogą. Bo co on tu przyszedł? Jaki jest główny cel Ducha Świętego? I powiedziałem już dzisiaj, że on nie przyszedł po to, żeby zwrócić uwagę na jakiegoś człowieka. Ale to jest jeszcze mało. Duch Święty nie przyszedł po to, żeby skupić uwagę na sobie. On tu przyszedł po to, żeby prowadzić do jednej konkretnej osoby. Do kogo? Do Jezusa Chrystusa. To jest Jego cel. To jest Jego cel. I to jest bardzo ważne, że Duch Święty objawia Chrystusa. Ewangelia Jana, szesnasty rozdział. Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi Was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie i to, co ma przyjść, Wam oznajmi. On mnie uwielbi. gdyż z Mego weźmie i Wam oznajmi." Pierwszy list do Koryntian, 12 rozdział, trzeci werset. Dlatego oznajmiam Wam, że nikt przemawiając w Duchu Bożym nie powie, niech Jezus będzie przeklęty. I nikt nie może rzec, Jezus jest Panem, chyba tylko w Duchu Świętym. I drugi list do Koryntian, trzeci rozdział. Siedemnaście, osiemnaście, a Pan jest duchem, gdzie zaś duch Pański tam wolność. My wszyscy wtedy z odsłoniętym obliczem, oglądając jak zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz. Z chwały chwałę, jak to sprawia Pan, który jest duchem." To jest może nawet najważniejszy fragment dzisiejszego kazania. Jeżeli chcemy zrozumieć Ducha Świętego, jeżeli chcemy zrozumieć działanie Ducha Świętego, to musimy zrozumieć główną misję, główne pole Ducha Świętego. Jakkolwiek to skrajnie teraz zabrzmi, Duch Święty nie przyszedł tutaj i nie jest tutaj, żeby budować własną popularność. To jest w ogóle niebezpieczny trend, że niektórzy rzekomo z Duchem Świętym zaczynają budować popularność Ducha Świętego. Ale Duch Święty nie po to przyszedł. On nie przyszedł, żeby budować swoją popularność, żeby budować popularność wokół Jego darów, wokół Jego owocu. Nie po to przyszedł. To jest wyraźnie w Biblii napisane. On przyszedł po to, żeby uwielbić Jezusa. uwielbić Jezusa. To jest główny cel, to jest główna misja, to jest główny powód tego, że jest ktoś taki jak Duch Święty. To jest niezwykle ważne, dlatego że wokół tego, po co tu przyszedł Duch Święty, po co jest Duch Święty, no właśnie wyrosło masę jakiegoś głupot i jakiegoś chaosu. Zobaczcie, Pan Jezus mówi, On mnie uwielbi. On mnie uwielbi. Oczywiście mówi to o Duchu Świętym. On mnie uwielbi. To znaczy, że autentyczne działanie Ducha Świętego będzie powodować pewne rzeczy. Jakie rzeczy? Ano większą miłość do Chrystusa. I na przykład ja nie pytam, czy ktoś pada, jeżeli już pada, bo nie wszyscy padają. Jedni padają, drudzy nie padają. No tak to już jest. Mi się zdarzyło kiedyś tak solidnie gwizdnąć po modlitwie. Chcieli nawet karetkę wzywać. Tak padłem. I słuchajcie, nie było ważne czy ja padłem na twarz, czy na plecy, czy na bok, czy do góry nogami. To nie miało żadnego znaczenia. Znaczenie miały inne rzeczy. Jeżeli to był Duch Święty. Jakie? A no właśnie to. Czy to spotkanie z Duchem Świętym spowodowało, większą miłość do Chrystusa, większy głód Bożego Słowa, większą świętość, większą pokutę, większe posłuszeństwo, a przede wszystkim większy zachwyt nad Jezusem Chrystusem. Więc zobaczcie, Duch Święty nie mówi, patrzcie na tego człowieka, który nakłada ręce, żeby tylko nakładał. Niektórzy tam popychają, dmuchają, chuchają w tej bajce o wilku i o świnkach. Ale Duch Święty nie mówi, patrzcie na tego człowieka, co on robi. On mówi, patrzcie na Syna Bożego. Patrzcie na Syna Bożego. Czy to powoduje większą relację z Synem Bożym? I niestety w bardzo wielu miejscach centrum przesunęło się z Chrystusa na usługującego Chrystusowi. I nam. W bardzo wielu miejscach. To jest dosyć poważny problem, to jest dosyć poważne bałwochwalstwo i powiem wam więcej. Ja osobiście uważam, że większy problem z bałwochwalstwem jest w kościołach protestanckich, nie w kościele rzymskokatolickim. Już tłumaczę o co mi chodzi. W kościele rzymskokatolickim, poza jakimiś ultradziwolągami, ale takimi naprawdę ultradziwolągami, To ludzie, których my nazywamy bałwochwalcami, gdzieś tam jadą, stają pod jakimś obrazem przedstawiającym Jezusa i się modlą. Do kogo? To jest w centrum tego wydarzenia. Ale tak uczciwie powiedzmy. Oj, ja teraz nie mówię, że mamy sobie kupić obrazki, że to jest coś dobrego, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ale ten człowiek, dopóki mu ktoś nie wytłumaczy, że on nie myśli tak jak myśli, to on myśli, że on modli się do Jezusa. Zgoda? Taka jest prawda. Bądźmy uczciwi w tej historii. A więc nie do księdza. On bardzo często nawet nie wie, jak ten ksiądz ma na nazwisko, które tam jest w tym czasie. Nie do malarza, który namalował ten obraz, tylko do osoby, którą ten obraz przedstawia. Specjalnie wybrałem taki jaskrawy przykład, moglibyśmy się wgłębić, że tam czasami do Marii, zostawmy to, chodzi mi o przykład. Natomiast co się dzieje u nas? Kiedy zapytamy kogoś gdzie jedziesz, to zazwyczaj powie do którego usługującego, albo do jakiego zboru, a nie do Chrystusa. nie do Ducha Świętego, wymieni nazwisko usługującego. Więc kto ma większy problem? Bądźmy uczciwi. Bądźmy uczciwi. Pamiętajmy, że kiedy na kogoś pokazujemy palcem, to cztery palce pokazują na nas samych. I w wielu miejscach, w wielu protestanckich zborach centrum przesunęło się z Chrystusa na człowieka. Zamiast Jezusa w centrum uwagi jest lider, Marka nie Czecha, tylko Marka w sensie emocje, manifestacje, atmosfera, sukces, a centrum powinien być Chrystus, bo kiedy w centrum jest Chrystus, to wszystko się w końcu popsuje i musi się popsuć, musi się tam pojawić chaos, czyli przeciwieństwo Bożego Porządu. Manifestacja, jakakolwiek manifestacja, nie jest sama w sobie jakimkolwiek dowodem jakiejkolwiek duchowości. Dlatego, że może być ogromna manifestacja pozbawiona duchowości. Ona będzie oparta na emocji. Ona będzie oparta na wewnętrznym przeżyciu, na pewnych procesach, na pewnym doświadczeniu. Może być hałas w ogóle wytworzony, taki emocjonalny w człowieku. Prawdziwe działanie Ducha Świętego zawsze będzie prowadziło do Chrystusa. Zawsze. To jest znak rozpoznawczy. Czy to ma coś wspólnego z Duchem Świętym? Czy to mnie prowadzi do Chrystusa? Kto jest w centrum? Kto? I tu znowu wracam. Tak jak tamci robią błąd, bo przecież Chrystus, a przede wszystkim Duch Święty jest wszędzie, I nie muszą nigdzie jechać. Mogą w swojej sypialni, w swojej komnacie się pomodlić. Tak my musimy pamiętać, że nie jakiś usługujący, tylko Bóg uzdrawia, uwalnia, uzdatnia. Ty u siebie możesz się pomodlić. Po to Biblia daje ten model starszych zboru, a nie nazwiska. Paweł mówi, że człowiek naturalny, taki zwykły, cielesny, on nie pojmuje spraw Ducha Bożego. Zobaczcie, to też jest bardzo ważne, bo to oznacza, że bez obecności Ducha Świętego, bez relacji z Duchem Świętym, faktycznie można słuchać Ewangelii, można czytać Biblię, można na pamięć uczyć się doktryn, co niedzielę, co środę, co piątek i co grupę domową być w kościele i nie widzieć chwały Jezusa i nigdy jej nie zobaczyć, nigdy nie ujrzeć chwały Chrystusa i nigdy nie narodzić się na nowo. Dlatego tak jest, że jedni czytają Ewangelię i widzą tylko historię i sprzeczności i próbują to jakoś archeologicznie odgrzebać i to są bardzo mądrzy ludzie. Jest taki znany już profesor, nie będę wymieniał nazwiska, ale wszyscy wiecie, o kim mówię. Świetny człowiek. Kiedy ma wykład o Świetny. Kiedy ma wykład na temat archeologii, to czapki z głów. Czapki z głów, kiedy tłumaczy pewne historyczne zależności w ogóle. Ale kiedy ma wykład na temat duchowości, to lepiej zmienić kanał. Zobaczcie, jedni czytają Ewangelię i widzą tylko pewne historie, a inni czytają tą Ewangelię i spotykają się z żywym Bogiem. I świeci do nich ta Ewangelia. I zmienia ich życie. Czemu? No bo Duch Święty otwiera oczy, otwiera uszy. Jeśli nie, bardzo szybko będziesz na tym pierwszym przykładzie. Człowiek tak ma, że potrafi poznać i znać pewne informacje, pewną wiedzę, pewne fakty i jednocześnie pozostać ślepym, pozostać wewnętrznie ślepym. Czy nam się to podoba, czy nie? Kilka lat temu przeżyliśmy taką zbiorową historię. To już jakiś czas upłynął, 5, 6, 7 lat od tego czasu. Zobaczcie, wszyscy znali pewne informacje. Wszyscy znali pewne fakty, a jednak bardzo wielu pozostało ślepych, wewnętrznie ślepych i do dzisiaj mają z tym problem. Można wiedzieć dużo o miłości, można nawet napisać piękną książkę o miłości. Można nawet wygłosić wzruszające kazanie o miłości. i nigdy jej nie doświadczyć, i nigdy nią kogoś nie obdarzyć. Można analizować piękno, a nigdy się nie zachwycić tym pięknem. I tak samo jest duchowo. Bez Ducha Świętego Jezus pozostanie tylko taką intelektualną historią, taką ochoczą historią, jakąś taką alternatywą i jednym z wyborów. Dalej, Pan Jezus powiedział, że Duch Święty przypomni uczniom Jego słowa. Jego słowa. To jest bardzo ważne. Jego słowa. Nie jakieś tam słowa, tylko jego słowa. To jest ważne. Dlaczego? Dlatego, że Duch Święty nigdy nie będzie działał w sprzeczności ze Słowem Bożym. I tu też mieliśmy jakąś taką historię. Ktoś tam stwierdził, że... Nie pamiętam, jak to dokładnie było, ale że Bóg robi jakąś nową rzecz, że przeciera jakieś tam szlaki czy... Nie pamiętam, ale tego typu jakby narracja była, że coś nowego tutaj tworzy. czegoś, co nie ma w Biblii, a nawet kiedyś słyszałem od jednego z pastorów takie określenie, że dzieje apostolskie są jeszcze skończone i można tam coś dorzucić do tej historii. Nie, Duch Święty nigdy nie będzie działał w sprzeczności z Bożym Słowem. On będzie działał często w sprzeczności z naszymi przekonaniami, z naszym pomysłem, z naszą jakąś wewnętrzną racją, ale nigdy nie będzie działał wbrew Bożemu Słowu, nigdy. Dlatego prawdziwa duchowość nie odrzuca Biblii. Prawdziwa duchowość kocha Biblię, przypomina Biblię, wyciąga z Biblii. Zobaczcie, jeśli ktoś mówi, ja nie potrzebuję Słowa, ja mam Ducha Świętego, a to też słyszałem wiele razy. Ja nie potrzebuję Biblii, ja nie potrzebuję Kościoła, nie potrzebuję kazań, nie potrzebuję tego wszystkiego, ja mam Ducha Świętego. Ja nie mogę autorytarnie powiedzieć, że ten człowiek nie ma Ducha Świętego, to byłoby nadużycie z mojej strony. Trzeba zachować w tym umiar i pokorę, ale mogę powiedzieć, że taki człowiek jest w ogromnym niebezpieczeństwie. W ogromnym niebezpieczeństwie. Ten sam Duch, który działa w Kościele, ten sam Duch natchnął pisarzy Pisma Świętego. Duch i Słowo nigdy nie są przeciwko sobie. Słowo i Duch zawsze się parują. Paweł też mówi, że jesteśmy przemieniani z chwały wychwałę. Czyli to jest proces. To jest proces. To nie jest tak, że ja od razu taki jestem, tylko jest pewien proces. A więc Duch Święty, On nie tylko daje mi jedno takie nadzwyczajne wydarzenie, my się oczywiście co jakiś czas na Nim skupiamy, co jakiś czas Go potrzebujemy, to jest w porządku, co jakiś czas mamy nawet święto na ten temat, jedni obchodzą, drudzy nie obchodzą, tak jak z każdym świętem, ja obchodzę wszystko, co się da. Ja po prostu Każde święto jest dobrym świętem, chyba że to jest jakieś głupie, demoniczne święto jak Halloween, to nie. Ale jeżeli to jest jakieś tam święto, to ja obchodzę. Więc jedni z nas obchodzą, ja na przykład obchodzę ze świętą, mam na myśli Dzień Pięćdziesiątnicy, Dzień Zesłania Ducha Świętego, ale nie o tym mówię. To jest proces. Proces. On nie daje nam tylko tego jednego momentu, kiedy jesteśmy chrzczeni Duchem Świętym. On, Duch Święty, on kształtuje Nasz charakter cały czas, nieustannie, codziennie, w każdej chwili, każdym doświadczeniem, każdą rozmową, każdą myślą nieustannie kształtuje tego człowieka wierzącego. Oczywiście pod warunkiem, że mówimy o ludziach narodzonych na nowo. To jest bardzo ważne. To jest bardzo ważne dla Kościoła charyzmatycznego, do którego od zawsze należymy. Czemu? Bo Musimy pamiętać, że nie może być tak, że będziemy szukać mocy, a zaniedbamy świętość, albo że to są jakieś oddzielne elementy. Tym największym cudem nie jest jakaś chwilowa manifestacja, tym największym cudem jest co? Przemienione serce, kurs podstaw. Przemienione serce to jest największy cud, to jest największa manifestacja. O wiele większą manifestacją jest przemienione serce moje czy twoje, niż gdyby ktoś tu teraz stanął i mu się głowa o 360 stopni obróciła. Albo gdyby jaskółkę zrobił bez użycia nóg. Co bądź. Największym cudem jest przemienione serce człowieka. Tego nikt nie potrafi udać. Udać będzie najlepszym słowem. Przemienione serce, czyli człowiek, który do tej pory był pełen pychy z powodu relacji z Duchem Świętym staje się pokorny. Jak nigdy. Człowiek, który był agresywny staje się łagodny. Człowiek, który nawet nigdy nikomu o nim nie powiedział, nagle zaczyna żyć w wolności. Człowiek, który jest zimny, bezwzględny, okrutny, nieprzejednany, nagle zaczyna kochać Boga, zaczyna kochać siebie samego we właściwy sposób i swojego bliźniego. To jest największy cud. To może zrobić tylko Duch Święty. Nikt inny. Kiedy przyjrzymy się historii przebudzeń, ale trochę ich mamy w historii Kościoła, tam są zawsze dwa takie podstawowe elementy, zawsze, zawsze. Nie ma przebudzenia bez tych dwóch elementów. Najpierw ci, którzy doświadczają tego przebudzenia, czy Kościół, który doświadcza tego przebudzenia w historii, najpierw jest maksymalne skoncentrowanie na Chrystusie, maksymalne. Maksymalne w ogóle zwiastowanie Chrystusa, myślenie o Chrystusie, poznawanie Chrystusa, maksymalne skupienie się na Jezusie Chrystusie, a później jest głębokie działanie Ducha Świętego. Nigdy odwrotnie. Nie ma innych historii. Jeszcze nie było tak, żeby ktoś Najpierw się nie skoncentrował na Chrystusie, ale doświadczył głębokości Bożej. Doświadczył głębokości Ducha Świętego, relacji z Duchem Świętym. Nie, zawsze tak samo. Obojętnie, co weźmiemy na tepatę. Czy weźmiemy na tepatę morawian, tak akurat, bo do Czech będziemy jechać, więc oni tam... Czy ja bardzo lubię przebudzenie walijskie, to jest fajna historia. Kiedyś sobie zrobimy w ogóle kazanie na temat właśnie takich pięknych przebudzeń. Znane nam wszystkim, a przynajmniej większości charyzmatykom znane przebudzenie na Azusa Street. Czy popularne w naszych kręgach, tu pozdrawiam przyjaciół, przebudzenie Westlejowskie. Tam, gdzie Duch naprawdę działał, głęboko działał, tam ludzie nigdy nie wychodzili zachwyceni człowiekiem. Oni byli zawsze zachwyceni Chrystusem. Chrystusem. To jest niezwykle ważne. Oni byli poruszeni Chrystusem. Oni byli zaznajomieni z Chrystusem i tego Chrystusa zwiastowali. Prawdziwe działanie Ducha Świętego wywyższa Jezusa. prowadzi do świętości, budzi miłość do Słowa Bożego, prowadzi mnie i ciebie do pokuty, prowadzi do takiego budowania Kościoła, ale takiego właściwego budowania Kościoła. No oczywiście rodzi owoc Ducha Świętego, no i na pewno nie promuje cielesności. No i teraz znowu. Chcesz mieć głęboką relację z Duchem Świętym? Chcesz mieć takie historie, jak są opisane w dziejach apostolskich? Chcesz takich manifestacji, takiej głębokości Ducha Świętego? W porządku. Tylko czego szukasz? Czego szukasz? Szukasz tych manifestacji? Szukasz tych wydarzeń? Szukasz tych pozytywnych skandali wokół tego tematu? Czy szukasz jeszcze większej bliskości z Jezusem. Bo jeśli szukasz tego pierwszego, to prawdopodobnie nigdy tego nie doświadczysz. Ale jeśli twoją intencją jest bliższe spotkanie z Jezusem, to jest duża szansa, że się z tym zetkniesz. Jeśli Ty chcesz mieć relację z Duchem Świętym po to, żeby być znanym, że Ty masz taką relację z Duchem Świętym, że jak do Ciebie ktoś przyjedzie i Ty na niego nałożysz ręce, no to słuchajcie, tam nie w przód i w tył, tylko po prostu, wiecie, tak się będzie przewracał człowiek. Już nie będą się zastanawiać, czy on padł na twarz, czy na plecy. Nie. On takie spirale w kół w powietrzu będzie kręcił. Taki poziom duchowości. No jak ktoś tak myśli, to może doświadczyć jakiegoś Kundalini, czy innego tam pikusia, a nie Jezusa Chrystusa. Ale jeśli Ty chcesz taką mieć relację z Duchem Świętym, że ktokolwiek się z Tobą spotka, do kogokolwiek otworzysz usta, Komukolwiek pomożesz, o kogokolwiek się pomodlisz, to ten ktoś się zachwyci Chrystusem, a o tobie zapomni, a wtedy jest ogromna szansa, że będziesz miał głęboką relację z Duchem Świętym, bo On swojej chwały nie odda nikomu. Te słowa się dotyczą też Niego. Jestem pewien, że dzisiaj Duch Święty, nie tylko w naszym zborze, ale w ogóle, Duch Święty na nowo chce objawić piękno Chrystusa. Na nowo chce Kościół skoncentrować wokół Chrystusa. Tam ma być skierowany wzrok. I zobaczcie, kiedy wołamy do Ducha Świętego, kiedy modlimy się do Ducha Świętego, wiem, że niektórzy straszny opór, no ale co ja mam na to poradzić? Kiedy prosimy o coś Ducha Świętego, na przykład czytamy Biblię, ja nawet zachęcam zawsze, poproś Ducha Świętego zanim zaczniesz czytać Biblię. Ale o co? Albo kiedy idziemy wysłuchać jakiegoś kazania, albo kiedy się modlimy właśnie do Ducha Świętego, to o co? Pokaż mi Chrystusa. Pokaż mi w Słowie Bożym Chrystusa. Pokaż mi w tym kazaniu Chrystusa, Duchu Święty. Duchu Święty Modlę się do siebie, żebyś mi objawiał Chrystusa. To jest właściwe podejście do tematu. Dlatego, że największym dowodem działania Ducha Świętego wcale nie jest to, że człowiek cały czas mówi o Duchu Świętym. I ktoś ostatnio powiedział, że no trochę mało kazań mamy o Duchu Świętym. Okej. Największym dowodem tego, że coś jest pełne Ducha Świętego wcale nie jest to, że się cały czas o tym Duchu Świętym mówi. Największym dowodem obecności Ducha Świętego jest to, że człowiek, ludzie zaczynają kochać Chrystusa bardziej niż wcześniej. To jest autentyczne chodzenie z Duchem Świętym. Tam, gdzie naprawdę działa Duch Święty, tam Jezus nie staje się mniejszy. On się staje centrum wszystkiego. Duch Święty doprowadza do tego, że Chrystus staje się centrum wszystkiego. Jego tam jest najwięcej. Chrześcijaństwo jest chrystocentryczne. Czy się to komuś podoba, czy nie? Ewangelia Jana trzeci rozdział, 3 do 8, na pamięć znamy. Odpowiadając Jezus rzekł Mu, Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Rzekł mu Nikodem. Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czy już może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? Odpowiedział Jezus. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała? Ciałem jest. A co się narodziło z ducha? Duchem jest. Nie dziw się, że Ci powiedziałem, musicie się na nowo narodzić. Wiatr wieje, dokąd chce i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie. Tak jest z każdym, kto się narodził z ducha. List do Rzymian, który niedawno przerabialiśmy, ósmy rozdział. Przez to teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo zakon ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg. Przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele. Aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, Lecz według Ducha. Bo ci, którzy żyją według Ciała, myślą o tym, co cielesne. Ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe. Albowiem zamysł Ciała to śmierć, a zamysł Ducha to życie i pokój. Dlatego zamysł Ciała jest wrogi Bogu. Nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś, którzy są w Ciele, Bogu się podobać nie mogą. Ale wy nie jesteście w Ciele, lecz w Duchu. Jeśli tylko Duch Boży mieszka w was, jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego. Jeśli jednak Chrystus jest z was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy przez usprawiedliwienie. A jeśli duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, wtedy ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez ducha swego, który mieszka w was. Tak więc, bracia, jesteśmy dłużnikami nie ciała, aby żyć według ciała. Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie, ale jeśli duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie. bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy abbałecze. Tęto Duch świadczy wespół z Duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy. No i Paweł w drugim liście do Koryntian, piąty rozdział, siedemnasty werset. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem, stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. W takim razie Duch Święty nie przyszedł tylko po to, żeby poprawić człowieka. On nie przyszedł po to, żeby poprawić jakość Twojego życia, żebyś Ty był chudszy, bardziej atletyczny, sprawniejszy, intelektualnie wzbogacony, bogatszy, czy co tam jeszcze? On nawet nie przyszedł po to, żebyś Ty przestał chlać, jeżeli ktoś chleje. Albo palić, jeżeli ktoś pali. Albo cokolwiek tam. Pić kawę, jeżeli ktoś za dużo tej kawy pije. Ja mam z tym ogromny na przykład problem. On nie przyszedł po to. On przyszedł po to, żeby ożywić człowieka. Bo ty w ogóle jesteś martwy, jeżeli nie masz Ducha Świętego. On po to przyszedł, żeby cię ożywić. Bo ty nie żyjesz, nie żyjesz, jak nie masz Ducha Świętego. A to jest ogromna różnica. Dlatego, że wszystkie systemy religijne, chrześcijaństwo też pozbawione Ducha Świętego, wszystkie systemy religijne, one próbują ulepszyć starego człowieka. I powiem wam szczerze, że jak się przyglądam religiom, ja mam takie doświadczenia, najpierw powiem o tych tylko wewnątrz, około, około, będzie dobrym słowem, około chrześcijańskich, Kiedy pracowałem w służbie więziennej, a wiecie, że tam swoje przesłużyłem, to przyglądałem się z dociekawieniem, kto ma największy sukces. Największy sukces mieli Świadkowie Jehowy. Geniusze. Kapitalne wyniki. Naprawdę było tak, że jeżeli ktoś się stawał Świadkiem Jehowy, to się restocjalizował. No chodzili do zielonoświątkowców, nic to nie dawało. Chodzili do baptystów, nic to nie dawało. Nas tam jeszcze nie było, także może dlatego. Poszli do świadków Jehowy, stali się świadkami Jehowy. Nie ten człowiek. Grzeczny, kulturalny, nawet nie siorpali niektórzy już zupy. Taka akcja. A nic wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem. I bardzo często wychodzili na wolność i nie wracali więcej w przeciwieństwie do tamtych. Kiedy przyglądałem się już poza jakby chrześcijaństwem, Ciekawym zjawiskiem są buddyści. Ciekawe zjawisko. Oni naprawdę stają się tacy spokojniejsi przez te swoje... Gdzieś to tam działa. Ciekawe. Ale to jest tylko ulepszony stary człowiek. To jest tylko do kryzysu. To jest tylko do jakiegoś grubego potknięcia. To jest tylko wszystko do czasu. Oni są martwi. Oni są wszyscy martwi. Duch Święty i tylko Duch Święty daje nowe życie. Tylko i wyłącznie. I to jest bardzo niepopularna prawda. Świat mówi i tak nas uczy, że człowiek zasadniczo to jest dobry. I oczywiście wszyscy oburzeni jak się ktoś okazuje potworem. Biblia mówi znacznie głębiej. Biblia mówi tak. Faktycznie człowiek został stworzony dobry, a nawet bardzo dobry. Takie określenie pada, że jak już Pan Bóg wszystko skończył, to użył sformułowania, że to jest bardzo dobre. Nie tylko dobre, bardzo dobre. Faktycznie człowiek został stworzony dobry, ale przez grzech został oddzielony od Boga. Przez grzech utracił ten statut bycia dobrym. Dlatego problemem człowieka nie jest to, że czasem popełnia błędy i rozwiązaniem dla człowieka nie jest to, że on się nauczy teraz rozwiązywać te błędy, aż spotka większy błąd i potem się go znowu nauczy rozwijać. Nie. Problem jest znacznie głębszy. Problem jest taki, że martwy człowiek nie potrzebuje instrukcji obsługi życia. I na nic mu poradniki jak lepiej żyć. Na nic mu 12 kroków do stabilnego funkcjonowania w małżeństwie. 12 kroków do stabilnego funkcjonowania, kiedy wstajesz rano i ci się nic nie chce. To nic nie daje. Bo jest martwy. Martwy. Martwy nie potrzebuje instrukcji do życia. Ona mu jest do niczego niepotrzebna. Martwy potrzebuje ożyć. On tego potrzebuje. On nie potrzebuje instrukcji życia, tylko on potrzebuje zacząć żyć. I właśnie dlatego Pan Jezus mówi do Nikodema, Gościu, Ty się musisz narodzić na nowo. Ty nie potrzebujesz kolejnych instrukcji. Ty nie potrzebujesz dwunastu kroków do pełni szczęścia w Twoim pomyśle na Pana Boga. Ty się potrzebujesz narodzić na nowo, bo Ty jesteś martwy. I tego potrzebujesz. Nie musisz się bardziej postarać, nie musisz bardziej pragnąć, nie musisz bardziej się kontrolować. Nie. Ty potrzebujesz narodzić się na nowo i tyle. Potrzebujesz narodzić się z ducha. I jeżeli odnajdujesz w tym siebie, to to jest też słowo do ciebie, to nie potrzebujesz instrukcji do życia. Ty potrzebujesz zacząć żyć. Ty potrzebujesz narodzić się na nowo. Na nowo. Z ducha. Pan Jezus w ogóle te słowa, On nie wypowiada do jakiegoś hultaja z ulicy. To nie jest ta historia. Ja nawet nie wiem czy jest taka historia w Biblii, chyba nie ma. Raczej na pewno nie ma. To nie jest jakiś hultaj daleki w ogóle w tej historii i nagle się... i on ma teraz wielkie pytania do Pana Jezusa. Hultaj to ma tam pytanie co bardziej z hultajować, a nie do Pana Jezusa. On to mówi nie do Poganina, nie do Hultaja, on to mówi do kogoś bardzo konkretnego, bardzo religijnego, bardzo uczciwego nauczyciela wyznaczonego nad całym Izraelem. Biblia tego nie mówi, to jest mój wniosek po wielu badaniach, bo akurat wiecie, że Nicodem to w ogóle moja fascynacja i temat Nowego Narodzenia. Tylko żeby była jasność, to co teraz powiem to jest mój wniosek, nie prosto z Biblii, ale dosyć poważny wniosek. Najprawdopodobniej chodzi o konkretnego człowieka, o Nicodema Ben-Gurion, tak się nazywał, który był niesamowitym człowiekiem. Niesamowitym człowiekiem był z dwóch powodów. Zasiadał w Sanhedrinie na tej najwyższej półecce w tamtych czasach, ale oprócz tego to był człowiek nieprawdopodobnie bogaty. Wiele źródeł historycznych mówi, że nigdy wcześniej nie było tak bogatego Sanhedryniarza, ani nigdy później nie było tak bogatego Sanhedryniarza, jakim była ta historyczna postać Nicodema Ben-Guriona. Czemu to jest ważne? Bo tego gościa się nie dało kupić. Nie dało się go kupić. Nie dało się go przekupić, bo nikt nie miał tyle, co ma on. On mógł przekupić wszystkich. On mógł wykupić cały Sanhedrin, przynajmniej tak podają źródła. Ale nawet cały Sanhedrin nie mógł wykupić tego gościa. Więc on naprawdę się przejmował tylko tym, co się przejmował. Był prawdziwy przed samym sobą. Jeśli wydawał jakiś wyrok, to robił to uczciwie. Niekoniecznie sprawiedliwie, ale uczciwie. Nie można było mu zarzucić, że robił to dla pieniędzy. On naprawdę tak myślał, jak mówi, bo jemu nic nie groziło. To był ktoś taki. I ktoś taki przychodził po zmroku do Jezusa. Ktoś, kto ma pozycję i to pozycję, jaką ciężko opisać, nie wchodząc w głębie i w te historyczne źródła, że zrozumieć, co to był za gość. Czemu to jest tak istotne spotkanie? Oczywiście, jeśli to jest spotkanie z tym Nikodemem, ja jestem przekonany, ale nie potrafię tego wersetem jednoznacznie wykazać. To jest człowiek, który miał pewną, znaczy nie pewną, on miał niesamowitą moralność. Jeżeli to był on, to w ogóle też się wspomina w źródłach historycznych, że to był gość o bardzo głębokiej moralności. To był ktoś, kto naprawdę od młodych lat przestrzegał przekazań. I nie po to, żeby się szczycić, tylko on chciał tak żyć. On chciał taki być. On naprawdę chciał mieć kontakt z Bogiem. na pewno, i to już jestem w stanie wykazać na podstawie Biblii, miał przeogromną wiedzę religijną. No bo był rabinem rabinów, więc nie łykał wszystkiego jak pelikan, tylko miał przeogromną wiedzę religijną. Miał pozycję. Znał Pisma. A jednak Pan Jezus mu mówi, nie wystarczy. No nie wystarczy nikodem. Nic ci to nie da. Nawet nie zobaczysz Królestwa Bożego. Nawet Go nie ujrzysz. Wglądu nie będziesz miał w te sprawy. Nic Ci to, chłopie, nie daje. Nic. Musisz się narodzić na nowo. Musisz. Tam to wszystko nie wystarczy. A żaden z nas nie ma tego, co Pan Jezus powiedział Nikodemowi, Czy nie miał tego? Co Pan Jezus powiedział Nikodemowi, że to nie wystarczy. Więc my jesteśmy w znacznie gorszej historii, w znacznie gorszej pozycji w tej historii, niż był Nikodem przed Jezusem. A on JEMU powiedział, że to nie wystarczy. Nawet nie zobaczysz Królestwa Bożego. Nawet tam nie zajrzysz. Jeśli nie będziesz miał Życia Bożego w środku, jeśli się nie narodzisz na nowo, Wszystko można zrobić. Wszystko. Można wyćwiczyć reakcję. Można naprawdę dobrze kamuflować i ukrywać emocje. Można zbudować taki swój wizerunek, a zwłaszcza w XXI wieku korzystając z social mediów, tak można zbudować wizerunek swojej osoby i swojej marki, że to jest kosmos. ale tylko Duch Święty dociera do głębi serca. Dlatego to jest tak aktualne. Musisz się narodzić na nowo. Niestety bardzo wielu ludzi bardzo dobrze wygląda na zewnątrz, ale w środku jest puste. I wiecie kim oni są? Grobami pobielanymi. Grobami pobielanymi. Jezus w tej rozmowie z Nikodemem porównuje w pewnym momencie pod koniec Ducha Świętego do wiatru. Oczywiste porównanie. Możesz huchać z całych sił, no nie dasz rady kontrolować wiatru. Nie zrobisz tego. Ja próbowałem. Możesz też spróbować. Możesz się drzeć na cały głos. Nie będziesz kontrolował wiatru. Choćbyś nie wiem jaki system stworzył, nie zamkniesz w systemie wiatru. Nie da się tego zrobić. Nie da się zobaczyć wiatru. No nie da się tego zrobić. Kiedyś czytałem taki traktat, powiedzmy tam pseudonaukowy czy paranaukowy, o to będzie to właściwe określenie, paranaukowy traktat o wielowietrze, fascynująca lektura. I tam przez ileś tam stron autor, ale w bardzo fajny sposób udowadniał, że nie da się udowodnić istnienia wiatru. Ciężko udowodnić istnienie wiatru. No jak to zrobimy? Ale wszyscy widzimy skutki działania. Wszyscy odczuwamy wiatr i widzimy skutki działania. Potrafimy zobaczyć taki przyjemny skutek, kiedy jest tak gorąco i tak lekko zawieje, nie? Tak, ach, w końcu. Jeśli tak jeszcze przez pachy przeleci, to już jest w ogóle bajka. Potrafimy też zobaczyć, no, żywioło. Żywioło, jak wiatr domyniszczy. Widzimy te skutki. Od tego lekkiego powiewu przyjemnego łuskającego nas, no po jakiś huragan, tajfun. Jak byłem mały, to tego doświadczyłem. Gdzieś tam mocno wiało szedłem po oblodzonej drodze. No nie był szans. Po prostu nie był szans. Oby syzyf. Żadnych szans. Tak wiało. No nie szło w leś pod tą górę. Może ktoś z Was też doświadczył takiego potężnego dmuchnięcia wiatru. Tak samo odjała Duch Święty. Od lekkiego powiewu, no po taki huragan. I trochę by było choro, gdyby cały czas wiało, jak w tej mojej historii spróbuję wejścia na tą oblodzoną górkę, albo gdyby cały czas był tajfon. Zgodzicie się ze mną, że trochę kiepsko by było. Też nie byłoby najlepiej, gdyby wiatr był tylko lekkim powiewem. To musi mieć takie spektrum działania. Tak samo jest z Duchem Świętym. Czasami On budzi sumienie takim lekkim powiewem, a czasami musi zrobić huragan w Twoim życiu, żeby Cię obudzić. Czasami przekonuje o grzechu lekkim powiewem, Masz wrażenie tylko, że lekko cię musło, ale czasami musi tak zawiać, żeby cię w końcu o tym przekonać. Czasami otwiera oczy na coś właśnie takim lekkim powiewem, ale czasami musi zawiać. Czasami daje nowe pragnienia przez taki lekki powiew, a czasem musi przyjść huragan. I czasami tak jest z naszymi sercami. Czasami przemienia nasze serca lekkim powiewem, a czasami musi zawiać, że masz wrażenie, że sam tam nie wleziesz i albo się poddasz, albo nie żyjesz. Istotą Nowego Narodzenia jest właśnie ta przemiana natury człowieka. Człowiek narodzony na nowo i tylko taki człowiek, to jest człowiek, który kocha Boga, I znowu wejdziemy trochę głębiej, bo i tak się dzisiaj przeciągnie. Ale tam w Biblii chcemy doświadczyć dzieł apostolskich. Tam jest taki fragment. Dorana tam siedzieli. Czemu tego nie chcemy naśladować? Okna tu nie ma, żeby ktoś wypadł. Człowiek narodzony na nowo to jest, który kocha Pana Boga. Tylko uwaga. On przede wszystkim kocha Pana Boga. On jest mniej zainteresowany tym, czy wszyscy na obkoło kochano Pana Boga, czy wszyscy na obkoło się przejmują Panem Bogiem, czy wszyscy na obkoło żyją tak, jakby kochali Pana Boga. On kocha swojego Boga. On. On. To jest dla niego ważne, że on kocha swojego Boga. To jest człowiek, który nienawidzi grzechu. Tylko znowu, nie u kogoś. Nie u innych. Nie wypatruje kto jest największym grzesznikiem w tej historii. U siebie nienawidzi tego grzechu i to jest dla niego mocny ciężar. To jest człowiek, który tęskni za Słowem. To jest człowiek, który szuka świętości. To jest człowiek, który pragnie obecności Boga. To nie jest człowiek idealny, żeby była jasność. Człowiek narodzony na nowo to nie jest człowiek idealny w kategoriach ludzkich. Kiedy się uczciwie przyjrzeć bohaterom biblijnym, to nam się to wszystko zaczyna... Problemy się zaczynają robić. Kogo nazwała Biblia, a Bóg poprzez Biblię człowiekiem Jego serca? A zrobiła to przed, po? Tym wielkim problemie i tym wielkim grzechu? No właśnie. Wyobraźmy sobie, że tutaj Kuba wysyła na wojnę Mieszka. Iwony nie ma dzisiaj, dlatego ten wybór. Kuba wysyła na wojnę Mieszka. Mieszka tam zabijają. Ej, Kuba, przeszłaś do pastora. Pastor, no już nic nie stoi na przeszkodzie. O, Iwona, ale załatwimy. Wyślemy ją tam też na wojnę. I już nic nie stoi na przeszkodzie, żebym ja tu z Żanetą teraz żył. Ale ty jesteś bożego serca, Kuba. No przecież to jest taka historia. To nie są ludzie idealni. To nie są ludzie, którzy nie mają walki. To nie są ludzie, którzy nie przechodzą wewnętrznych historii. Ale to są ludzie, u których pojawiło się nowe życie. Nowe życie. Pojawił się ktoś, kto ich prowadzi. Pojawił się ktoś, kto im pomaga stoczyć te wewnętrzne walki. Kto ich podnosi z tych historii. Kto potrafi z tego wszystkiego znaleźć rozwiązanie. Kto potrafi dać im to serce, by powiedzieć, że mają jego serce. Nie dlatego kim oni są, tylko z powodu tego, kim Bóg jest, żeby była jasność. To jest tak jak po narodzinach dziecka, kiedy dziecko zaczyna oddychać. Średnio mu to na początku wychodzi, zazwyczaj drze się w tej całej historii. No a potem taki tu wesołek w body. Tak duchowo narodzony człowiek jeszcze nie wszystko potrafi, jeszcze to wszystko ma jakiś proces, ale zaczyna się przejmować tą historią i jest zwrócony w kierunku Boga. Rzemian ósmy, który cytowaliśmy pokazuje jasno, wierzący nadal doświadcza tej walki, nadal. Nowe narodzenie nie oznacza natychmiastowej doskonałości. Powiem więcej, nowe narodzenie nie oznacza nigdy doskonałości. Nawet jak będziesz nowonarodzony 80 lat z hakiem, jeśli się tam bardzo wcześnie nowo narodzisz, to i tak nie oznacza, że będziesz doskonały. To tylko oznacza i aż oznacza nowy kierunek życia. Kiedyś szedłeś pod wiatr, a teraz idziesz z wiatrem. Kiedyś szedłeś przeciwko Duchowi Świętemu, a teraz idziesz z Duchem Świętym. To jest ta różnica, to jest ta zmiana kierunku. Przed nawróceniem, kiedy grzeszyłeś, nie było żadnej walki. Po narodzeniu na nowo pojawia się w Tobie wewnętrzny konflikt. Dlaczego? Bo w Tobie mieszka Duch Święty i On tam działa, przemienia, dotyka. Po to przyszedł, żeby przemienić człowieka. Dalej czytamy, że sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że już jesteśmy dziećmi Bożymi. Więc nie tylko zmienia zachowanie. On mi daje wewnętrzne świadectwo relacji z Ojcem i pojawia się pokój. Pojawia się wewnętrzne poczucie bliskości z Bogiem. Nie możesz mówić, że jesteś narodzony na nowo i nie odczuwać wewnętrznego pokoju. Ja nie mówię o chwilowych sytuacjach, kiedy twoje ciało szaleje. To jest normalne. Ale masz wewnętrzny pokój. Masz bliskość Boga. Ty wiesz, że jesteś blisko z Bogiem, obojętnie co kto ma na ten temat do powiedzenia. Ty wiesz, że jesteś dzieckiem Bożym. Ty wiesz, że jak się wszystko sypie, to trzeba lecieć do taty w ramiona. Ty masz taką świętą tożsamość przynależności do Chrystusa. I znowu przyglądamy się historiom przebudzeń. Okazuje się, że oni tam wszyscy, wszyscy się na tym skupiali. Na tej właśnie bliskości, na tym chodzeniu z Duchem Świętym. Najfajniej to opisał Jonathan Edwards. On napisał, że prawdziwe przebudzenie w jego zgromadzeniu nie polegało tylko na emocjach, ale polegało na trwale przemienionych sercach szukających bliskości Boga. Tak dokładnie ten cytat z głowy pamiętam. I znowu, każdy z nas powinien się zastanowić, na ile moje chrześcijaństwo jest tylko zewnętrzne, a na ile jest wewnętrzne. Czy ja każdego dnia kocham Chrystusa bardziej niż wczoraj? Czy ja walczę z grzechem? Nie to, że mi się nie zdarzy zgrzeszyć, ale czy walczę z grzechem? Czy ja tęsknię za moim Bogiem? Czy mnie jeszcze Biblia porusza? Czy Duch Święty mnie prowadzi, czy ja idę z wiatrem, czy cały czas pod wiatr? Bardzo wiele osób próbuje zmienić siebie, samych siebie zmienić. I mamy programy, więcej dyscypliny, więcej obietnic, więcej wysiłku. To fajnie działa na siłowni, a nie w chrześcijaństwie. My potrzebujemy Ducha Świętego i tylko Ducha Świętego. Dzieje apostolskie, pierwszy rozdział, ósmy werset. Jesteśmy w połowie. Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was i będziecie... Ale fajny temat, przyznajcie. Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Idlei i w Samarii, aż po krańce ziemi, a jutro wylatuję. Nie wiadomo, czy wrócę, więc muszę skończyć. Pierwszy list do Koryntian, dwunasty rozdział. A różne są dary łaski, lecz duch ten sam. I różne są posługi, lecz Pan ten sam. I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich. A w każdym różnie przejawia się duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego ducha mowy wiedzy, inny wiarę w tym samym duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym duchu. Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar prorodztwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków. Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam duch, rozdzielając każdemu poszczególnie jak chce. I list do Galacjan, piąty rozdział, owocem zaś ducha są. Miłość, radość, pokój. cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, szczemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. Więc zobaczmy. Chrześcijaństwo nigdy nie miałoby się tylko systemem przekonań. A bardzo wielu ludzi sprowadziło chrześcijaństwo do systemu przekonań. Ja mam takie przekonania, bo jestem chrześcijaninem. Ja mam przekonania dotyczące LGBT, takie. bo jestem chrześcijaninem. Ja mam przekonania dotyczące małżeństwa, bo jestem takiego, bo jestem chrześcijaninem. Ja mam przekonania... I teraz podstaw, co chcesz pod to, bo ja jestem chrześcijaninem. Ciekawe. Nie, to nigdy nie miał być tylko system przekonań i nigdy nie powinien być tylko system przekonań. Jezus nie powiedział, idźcie i próbujcie tym systemem przekonań zmienić świat. On powiedział tak, otrzymacie moc Ducha Świętego. To powiedział. Weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy stąpi na was. Więc chrześcijaństwo miało być przejawem mocy Ducha Świętego, a nie systemem przekonań. Bo możesz mieć jakie chcesz przekonania na temat homo- i heteroseksualnych związków. I co ci po tych przekonaniach? Komu życie uratujesz? Kogo zmienisz tym swoim przekonaniem? Ty potrzebujesz mocy Ducha Świętego, żeby komuś pomóc. Żeby nie tylko go przekonać, ale żeby mu pomóc. Możesz mieć jakie chcesz przekonania dotyczące środowiska LGBT. I co ci po tym? I prędzej czy później otaczasz się ludźmi z takimi samymi przekonaniami. A nie to było misją chrześcijaństwa. Nie to jest misją chrześcijaństwa. Misją chrześcijaństwa było to, żeby do tych ludzi iść i w mocy Ducha Świętego ich uwolnić od ich problemów. A my wszyscy o tym zapomnieliśmy. I zamieniliśmy chrześcijaństwo w system przekonań. Weźmiecie moc Ducha Świętego. Kościół został zbudowany tą mocą Ducha Świętego. I po co ta moc Ducha Świętego? Będziecie mi świadkami. Kiedyś tu mieliśmy spotkanie modlitewne i akurat było poświęcone właśnie modlitwie o otrzymanie Ducha Świętego i ja wtedy pytałem wszystkich, co tu byli, że się chcieli o to modlić, a po co Ci ten Duch Święty? I panika. I panika, co teraz odpowiedzieć? I tam potem zaczęli mówić, Różne rzeczy. Dobre rzeczy, żeby była jasność. Nikt nie powiedział, Duch Święty mi jest po to, żeby zaraz jeść na kebaba. Nikt tak nie powiedział. Każdy miał dobre inicjatywy. Ale jest tylko jedna właściwa odpowiedź na to pytanie, po co ci Duch Święty? Żebyś był świadkiem Chrystusa. Weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was i co? I będziecie mi świadkami. I czasami naprawdę powinniśmy sobie zadać pytanie, co zrobiłby Chrystus? Jak do problemu podszedłby Chrystus? Jak do człowieka podszedłby Chrystus? Czasami sobie powinniśmy przypomnieć, że ja byłem znacznie gorszy. Znacznie gorszy. znacznie bardziej uwikłany w grzech niż ci, których dzisiaj potrafię wytknąć palcem. Czasami sobie powinniśmy przypomnieć, co to znaczy być świadkiem Jezusa Chrystusa. Z tego, co ja wiem, Chrystus nie obraził żadnego grzesznika. Nigdy tego nie zrobił. On miał twardą mowę względem tych, którym się wydawało, że są sprawiedliwi. On miał twardą mowę, jak ktoś miał taką postawę, że jestem samowystarczalny, nie potrzebuję cię do nikogo. Ale z tego co wiem i z tego co naucza Biblia, on zasiadał z tymi grzesznikami i celnikami do stołu, czy mam jakąś nową wersję, nowe wydanie. Czasami powinniśmy sobie to przypomnieć. Bądźcie mi świadkami. Więc moc Ducha Świętego nie została dana po to, żeby Kościół budował swoje ego. Jaki to Kościół jest wspaniały. Kościół wcale nie jest wspaniały. Mnie nikt tak w życiu nie skrzywdził jak Kościół. Oczywiście związane jest to z tym, że mam relację z Kościołem. Wspominałem o tym dzisiaj. No nikt mnie tak w życiu nie pocharatał. Ciebie też tak nikt nie pocharata jak Kościół. Nikt cię tak nie pocharata, jeśli masz z Kościołem relację. Kościół wcale nie jest wspaniały. To nie jest tak, że w Kościele nie ma rozwodów. My byśmy tak chcieli. My tak nauczamy z zakazalnicy nigdy żadnego rozwodu. A jaka jest prawda? A jakie są fakty? Kościół wcale nie jest taki wspaniały, że tak może sobie budować ego. Zły świat i wspaniały Kościół. Nie. Duch Święty nie został nam dany po to, żeby sobie budować ego. Został dany do budowania Królestwa Bożego, do krzyczenia z całych sił. Wszyscy w tym Kościół rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa każdego dnia. Wszyscy Go potrzebujemy. Jeśli z tego równania wyłączyć Chrystusa, to między Kościołem, a światem jest wielki znak równości. Tylko Chrystus powoduje, że to nie jest znak równości. Wszyscy go rozpaczliwie potrzebujemy. To jest jedyna różnica, to zawsze powtarzam. Różnimy się w sprawie rozwodów ze światem? Nie ma u nas rozwodów? No nie różnimy się. A różnimy się w sprawie zdrad małżeńskich? Nie ma w Kościele zdrad małżeńskich? Są. A nie zdarzy nam się kłamać? No zdarzy się. A nie mamy czasem problemów z jakimkolwiek innym grzechem. Czym się różnimy? Niczym. Różnimy się tylko i wyłącznie miłością do Chrystusa i świadomością, że Go rozpaczliwie potrzebujemy. Jeśli o tym zapomnimy, żyjemy w fikcji. Żyjemy w bajce. Tylko tym się różni Kościół. że Kościół wie, a przynajmniej powinien wiedzieć, że rozpaczliwie potrzebuje Chrystusa i oprzeć się na tym Chrystusie i być Jego świadkiem, mówić to w świecie. Nie potrzebujecie naszego przerośniętego ego. Wiecie czemu ludzie nie przychodzą do Kościoła? Bo Kościół ma tak przerośnięte ego, że to się w głowie nie mieści. Tak przerośnięte ego. Dlatego ci ludzie nie chcą tu przychodzić, bo my głosimy nasze ego, a nie Chrystusa. A mamy być świadkami Chrystusa. Moc Ducha Świętego została po to dana, żebyśmy byli świadkami Królestwa, świadkami Jezusa Chrystusa i tym świadczeniem o Chrystusie budowali Królestwo Boże i do tego dostaniemy odwagę. Nie dostaniesz odwagi do prezentowania swoich poglądów. Dostaniesz odwagę do świadczenia o Chrystusie. Do tego dostaniesz wytrwałość. Do tego dostaniesz śmiałość. Dlatego dostaniesz miłość, która obdarzy innych ludzi. Dlatego dostaniesz możliwość głoszenia Ewangelii, żeby być jego świadkiem. Piotr przed pięćdziesiątnicą. Taki wizerunek kościoła z przerośniętym ego. Piotr miał takie przerośnięte ego, zgodzicie się? Przed pięćdziesiątnicą. I co robi? Zapiera się Jezusa. Tyle to jego ego jest warte. Ale Piotr po pięćdziesiątnicy nie ma żadnego ego. On głosi Chrystusa i to tłumom. Tłumom. I Bóg się do tego przyznaje. Bóg się do tego Piotra przyznaje. Co się zmieniło? Ano Duch Święty. To się zmieniło w życiu Piotra, że został obdarzony Duchem Świętym i stał się świadkiem Chrystusa. Paweł pisze, że Duch rozdziela dary, jak chce i komu chce. To jest ważne. Dlaczego? Dlatego, że okazuje się, że oczywiście wszystkie te różne szkółki średnie znaczenie mają, Ale jest jeszcze coś ważniejszego, że dary to nie jest trofeum dla duchowej elity. To nie tak działa. Że jak będziesz w duchowej elicie, jak będziesz w kaście wybrańców, to wtedy Cię Bóg obdarzy darami. A dopóki nie, jakoś nie, nie wytrapałeś się, żeby tam wejść, no to nie dla Ciebie. Nie. Biblia naucza, że to jest wyposażenie ciała Chrystusa. Ciała Chrystusa, konkretne dary, nauczanie, zachęcanie, pomaganie, prorokowanie, rozeznawanie, uzdrawianie, języki, proroctwa, mądrość, wiedza, konkretne rzeczy. I one wszystkie, te konkretne rzeczy, ja uważam, że to nie jest skończony katalog, te konkretne rzeczy mają jeden cel, jaki? Budowanie Kościoła, który będzie w centrum miał Chrystusa i Go uwielbiał i będzie Jego świadkiem. To jest cel darów Ducha Świętego, tylko i wyłącznie. I niestety są środowiska, które praktycznie wyrzuciły temat darów z życia Kościoła i boją się panicznie objawów Ducha Świętego, darów Ducha Świętego, ale są też środowiska, które z darów zrobiły centrum wszystkiego. Tam się już wszystko kręci wokół darów. Tam już wszystko się kręci wokół, a zwłaszcza tych najbardziej popularnych, najbardziej pożądanych, czyli uzdrawianie, uwalnianie i prorokowanie. No bo też to najprościej udać. Bo każdy może powiedzieć, Pan mi powiedział, no i tam wysunąć teorię spod księżyca. A Biblia nie robi ani jednego, ani drugiego i naucza nas pewnej równowagi w tym. Biblia nie mówi, żeby ignorować dary, ale też nie mówi, że to jest najważniejsze. Najważniejsze i w centrum ma być Chrystus. Wokół Chrystusa ma się to kręcić. I okazuje się według pisma, że można mieć dary, a jednocześnie być bardzo niedojrzałym, w ogóle nie należeć do żadnej elity i być strasznie niedojrzałym. Taki był kościół w Koryncie. Przecież kościół w Koryncie miał wiele darów. Niczego mu nie brakowało. Tak czytamy? No więc wspaniale. A jednocześnie w Koryncie są podziały, jest pycha, jest cielesność, jest chaos, wszystko tam trzeba ustawiać i ustanawiać. I dlatego zaraz po rozdziale o darach Paweł do Koryntian, oczywiście będziemy sobie to przerabiać przy okazji listu do Koryntian, Paweł zaraz po darach przechodzi do czegoś znacznie ważniejszego, do czegoś, co to wszystko ustawia do miłości. I on to nie robi przypadkowo, on to robi specjalnie. On mówi o tym owocu Ducha Świętego, przecież miłość, o której on pisze, a to co pisze potem do galatów, czym jest owoc Ducha Świętego, to jeżeli weźmiemy te cechy owocu Ducha Świętego, przecież to są cechy miłości. To miłość taka jest, jak czytamy jako owoc Ducha Świętego. Miłość jest określona przez te cechy, więc tym owocem Ducha Świętego, jeżeli komuś się bardzo nie chce uczyć na pamięć listu do galatów pięć i wymienić te cechy, to może pójść na skróty, tylko nie mówcie na szkółkach niedzielnych, żeby nie było potem cyrku. To dla dorosłych nauczanie jest. Może iść na skróty i powiedzieć, owocem zaś Ducha Świętego jest miłość. Bo to wszystko się zawiera w tym koryntian, w tej miłości. Dary pokazują działanie ducha przez człowieka, ale miłość, owoc Ducha Świętego pokazuje działanie ducha w człowieku. A zwłaszcza ta perfekcyjna miłość Agapę opisana przez dwa największe przykazania. Będziesz miłował swojego Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem. I drugie przykazanie, nie mniej ważne. będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego. Ale żeby tak żyć, potrzebujesz Ducha Świętego. Więc zobaczcie, Galacja mówi o tych wszystkich cechach, które są właśnie tym efektem, czy skupione wokół miłości. To jest owoc Ducha Świętego. I człowiek tak ma, że bez Ducha Świętego dosyć da radę. I jak ktoś się bardzo wyszkoli, to nawet w trudnych i kryzysowych sytuacjach da radę. Na przykład być opanowanym. Że on tam... Jednym wychodzi lepiej, drugim gorzej, ale można się w tym szkolić. Możesz dojść do takiego pułapu, że naprawdę cię będzie ciężko wyprowadzić z równowagi i ktoś popatrzy. Ło, jaki opanowany. Ja to bym już wybuchł do góry nogami trzy razy. Już była eksplozja, a on tutaj w ogóle znosi. Da się to zrobić. Możesz to kontrolować. Możesz to nawet długo kontrolować. Ale pod presją, pod prawdziwą presją wyjdzie twoje prawdziwe wnętrze. I tego już nikt nie umie kontrolować. Kiedy przyjdzie odpowiednia presja do twojego życia, odpowiedni nacisk, odpowiedni docisk, to coś z ciebie wypłynie. Przypomnijcie sobie kazanie o dwóch wiadrach, pamiętacie? Dwa wiadra. W jednym oliwa, w drugim gnój. Mamy tu dwa wiadra, metalowe wiadra, oliwa i gnój. I bierzemy gąbkę i wsadzamy do oliwy i bierzemy gąbkę i wsadzamy do tego wiadra z gnojem. I przychodzi ucisk, presja. Trudna sytuacja, niekomfortowa sytuacja, zapierająca dech w piersi sytuacja. I ktoś wyciąga tą gąbkę i ściska ją z całych sił. Jeśli byłeś zanurzony w Duchu Świętym, w oliwie, to co z ciebie wypłynie? oliwa, ale jeśli byłeś zanurzony w gnoju, to choćbyś nie wiem jak się starał, jak przyjdzie presja, jak cię ściśnie, to z tej gąbki wyleci gnój. Duch Święty, On nie zmienia na chwilę. On przemienia człowieka. On nie powoduje, że nigdy nie będzie ścisku, ale powoduje, że w czasie ścisku z ciebie wypłynie coś zupełnie innego. Więc jest moc, jest świętość, jest porządek, jest życie, jest uwielbienie Chrystusa, jest bycie Jego świadkiem, jest miłość, no i znowu przebudzenie. Wesley, Azusa Street, wielkie przebudzenie angielskie, londyńskie, przebudzenie w Tarowskich Górach. A co? Czegoś trzeba zacząć. Od wiary zaczniemy. Całe Danowskie Góry będą zbawione i wszystkie okoliczne miasta. Tak mamy wierzyć. Po co? Żeby wszyscy byli świadkami Jezusa Chrystusa i dzięki temu był zbawiony Śląsk. A jak Śląsk będzie świadkiem Jezusa Chrystusa, to będzie zbawiona cała Polska. I były różnice między tymi przebudzeniami. Moglibyśmy teraz wejść w detale. Oni się nawet do dzisiaj tam żrą o te detale. Ale wspólny mianownik był ten sam. Wielki głód Boga, modlitwa, pokuta, szukanie Chrystusa, w końcu przemienione serce, działanie Ducha Świętego i bycie Jego świadkami. Zawsze tak działało przebudzenie. Natomiast my dzisiaj chcielibyśmy trochę inaczej, bez tej zależności od Boga, bez tej modlitwy, bez tego po co to jest, żeby to było raczej skoncentrowane na nas i na naszych potrzebach lub na naszym ego niż na Jezusie Chrystusie. Kościół Nowego Testamentu to nie był kościół pełen minionków. Nie, to był kościół pełen zwyczajnych ludzi, ale nadzwyczajnych, kiedy dopuścili do siebie i poprosili o to Ducha Świętego. Oni zaczęli robić niezwykłe rzeczy. Nie dlatego, że oni nagle stali się nadzwyczajni albo że byli wielcy. Dlatego, że Duch Święty, w którego oni wierzyli, z którym mieli relacje, był wielki i skoncentrowani byli na Jezusie Chrystusie. I teraz, jeżeli ktoś ma problemy w małżeństwie, ty potrzebujesz Ducha Świętego. Jeżeli ktoś ma w wychowaniu dzieci problem, ty potrzebujesz Ducha Świętego. W walce z grzechem, ty potrzebujesz Ducha Świętego. W służbie, ty potrzebujesz Ducha Świętego. W głoszeniu Ewangelii, kogo potrzebujesz? Ducha Świętego. W codziennym życiu, kogo potrzebujesz? Ducha Świętego. Tylko! Jeśli ty potrzebujesz Ducha Świętego, masz problemy na przykład w małżeństwie i potrzebujesz Ducha Świętego po to, żeby się zmieniła twoja żona, to się w końcu rozpędź i zatrzym na jakiejś ścianie, bo już gorzej być nie może z tobą. Jeżeli ktoś tak myśli. Jeżeli ty masz problemy w małżeństwie i dociera do ciebie, że potrzebujesz Ducha Świętego, to tylko po to, żebyś był świadkiem dla tej swojej żony Jezusa Chrystusa, a nie po to, żeby ona się przemieniła. Jak ty wołasz do Ducha Świętego, Duchu Święty przyjdź do mnie, niech ona się zmieni, to ty się tego nie dociekasz. Ale jeżeli ty zaczniesz wołać Duchu Święty przyjdź do mnie, żebym był dla niej świadkiem Jezusa Chrystusa, prawdopodobnie Bóg ci bardzo szybko odpowie. Jeżeli ty masz problemy w wychowaniu dzieci i ty się modlisz Duchu Święty przyjdź, niech one mają od razu 25 i na swoje. to prawdopodobnie poczekasz dwadzieścia pięć. Chyba, że wnerwisz je wcześniej i pójdą na swoje. Ale jeśli Ty zawołasz do Ducha Świętego, Duchu Święty przyjdź, przyjdź do mojego bycia rodzicem, przyjdź do mojego wychowania dzieci, żebym ja był świadkiem Chrystusa dla tych dzieci, to bardzo szybko Ci Bóg odpowie. Jeśli Ty wołasz, że masz problem z grzechem, i wołasz do Ducha Świętego, przyjdź i jakoś tak zrób, żeby to nie wyszło szydło z worka, no to możesz długo wołać. Ale jeśli zawołasz, przyjdź Panie, przyjdź Duchu Święty i zrób coś z tym, bo ja chcę być Twoim świadkiem, a tak się nie da nim być, to szybko Bóg odpowie. Jeśli ty wołasz, przyjdź Duchu Święty, obdasz mnie swoją mocą, bo ja je potrzebuję do służby. Po to, żeby więcej ludzi powiedziało, ale ci dzisiaj dobrze, ale ci to zaśpiewałaś, a zagrałaś, a wygłosiłeś, a na tym kajonie w końcu było odpowiednie natężenie dźwięku. To prawdopodobnie nie przyjdzie Duch Święty. Ale jeśli wołasz do Ducha Świętego, przyjdź Duchu Święty, bo ja przez to co robię, przez to do czego mnie dopuściłeś, przez to do czego Ty chcesz mnie użyć, chcę być Twoim świadkiem i na Tobie skoncentrować wszystkich, to prawdopodobnie bardzo szybko przyjdzie Duch Święty. Jeśli wołasz do Ducha Świętego, przyjdź i naruś mnie na nowo, bo potrzebuję lepszej jakości życia, nie wysypiam się, za gruby jestem, za chudy jestem, mam za duże ego, za małe ego, mam problemy takie, siakie, owakie, chciałbym to, chciałbym tamto. Prawdopodobnie będziesz bardzo długo wołał. Ale jeśli zawołasz do Ducha Świętego, Boże, Duchu Święty przyjdź, ja Cię potrzebuję po to, żeby być Twoim świadkiem na Twoich warunkach, na Twoich zasadach, na Twoich regułach, rób ze mną co chcesz, bylebym był Twoim świadkiem, to wtedy Bóg odpowie. Duch Święty nie przychodzi nas obciążyć, przychodzi dać nam swoją moc, ale w konkretnym celu. Czemu? Dlatego, że tylko będąc świadkiem Jezusa Chrystusa masz z siebie ściągnięte ciężary. Natomiast jeżeli tobie przyświeca cokolwiek innego, to twoje oczekiwania stają się największym ciężarem, jaki przyjmujesz na siebie. Twoje roszczenia są twoim największym problemem. My wszyscy potrzebujemy świeżego działania Ducha Świętego w tym temacie. Zbierzamy ku końcowi. Nie możemy tego kazania mieć bez tego. Duch Święty przygotowuje nie tylko mnie, nie tylko Ciebie, ale cały swój Kościół. na jego powrót. Efezjan 5,18 Nie ubijajcie się winem, który powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni ducha. Rzemian 8,23 A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa od kupienia ciała naszego. Objawienia 22,17 A duch i oblubienica mówią przyjdź, a ten, kto słyszy, niech powie przyjdź, a ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żwota. Więc celem też Ducha Świętego jest przygotowanie oblubienicy dla Chrystusa. To też jest bardzo ważne. Bo możemy fascynować się duchowością, możemy fascynować się nawet tą miłością, możemy nawet fascynować się byciem Jego świadkiem, ale jednocześnie nie chcieć być gotowymi na spotkanie z Chrystusem. A Duch Święty zawsze będzie prowadził Kościół, czyli już nie pojedynczo mnie i ciebie, tylko nas, zawsze będzie prowadził w stronę Chrystusa. Oczywiście Biblia najczęściej używa w tym kontekście obrazu małżeństwa, dlatego ja też lubię na tych obrazach małżeństwa. W tej Biblii Chrystus jest oblubieńcem, Kościół jest oblubiennicą. Wiemy, bo już wiele razy było mówione, a staram się już zmierzać ku końcowi, a jesteśmy tak dwie trzecie już. Wiemy z Biblii, wiemy z skazań, jak te małżeństwo wyglądało, jak ten oblubieniec wychodził i w pewnym momencie musiał przyjść po tą pannę. I teraz na tej pannie się skupiamy, na tej oblubiennicy. Ona żyje w oczekiwaniu. Ona czekała. Kiedy w końcu po mnie przyjdzie? No ile to może trwać ten remont? No aż taką księżniczką nie jestem. Mniej więcej to mogło tak wyglądać. Ona żyła w takim napięciu, w takim oczekiwaniu. I kościół tak powinien żyć. Kiedy w końcu przyjdzie? No ileż będzie przygotowywał te mieszkania dla nas? No przyjdź Pani Jezu Maranata. No aż takim wygodnickim w tej historii nie jestem. Ale ta oblubienica też przygotowywała się. Ona też tęskniła. Ona nie zapominała nawet na chwilę, na kogo czeka i kto ma przyjść. I właśnie wtedy Duch Święty, no teraz ja też czekam, czy to... Czy to Pan Jezus po nas przyszedł, ale myślę, że zrobiłby to w inny sposób, a nie dzwoniąc od tyłu. Raczej by wszedł tutaj frontem. I właśnie Duch Święty, On powoduje, że my mamy to, że my czekamy, pragniemy, tęsknimy. Ten świat nie jest naszym ostatecznym miejscem. To życie nie jest naszym ostatecznym stanem. To nie znaczy, że mamy uciekać od życia, od odpowiedzialności, od radości w życiu. Tego wszystkiego nie powiedziałem. To nie znaczy, że mamy zaniedbać życie, że mamy teraz być takimi w cudzysłowie lekko duchami i zaniedbać wszystko, zaniedbać domy, rodziny, pracę. Nie to mam na myśli, ale musimy mieć właściwe priorytety. Ten świat nie jest ostatecznym naszym miejscem. Paweł też tutaj napisał, nie upijajcie się winem, tam zostawimy tą część, ale bądźcie pełni ducha. Czy bądźcie pełni ducha. Czasownik, który tam występuje, to jest ten specyficzny grecki czasownik, mówiący o czymś, w takim trybie, że coś trwa, nie skończyło się i nigdy się nie skończy. Więc czytalibyśmy to, Zostaliście napełnieni Duchem, jesteście napełniani Duchem, zawsze będziecie napełniani Duchem i nigdy się to nie skończy. Nigdy. Takie ciągłe napełnianie, czyli nie jednorazowe wydarzenie, tylko to jest pewien mój styl życia. Moim stylem życia jest oczyszczenie, czyli nie ja raz zostałem oczyszczony, tylko to jest mój styl życia. Codziennie mnie Bóg oczyszcza. Moim stylem życia jest to, że Duch Święty mnie koryguje. Nie On mnie raz skorygował, tylko to jest mój styl życia. On mnie koreguje. Moim stylem życia jest oddzielenie od grzechu. Nie on mnie raz oddzielił od grzechu, tylko to jest mój styl życia. Tak mamy żyć. W Rzymian VIII, który zacytowaliśmy, tam te ono, ono dotyczy stworzenia, bo tam wcześniej jest mowa o stworzeniu, że ono, że to całe stworzenie wzdycha i że my również wzdychamy. Dlaczego? Nie dlatego, że niektórzy ludzie przestali być ludźmi i stali się stworzeniem, tylko dlatego, że wierzący nadal żyją w świecie. Nadal żyją w świecie. Nadal. A skoro nadal żyjemy w świecie, to nadal żyjemy w miejscu bólu, cierpienia, śmierci, łez, walki, pokus, niesprawiedliwości. Nadal. Dlatego cały czas wzdychamy. Bo nadal w tym żyjemy. I nie da się nie wzdychać względem tego. Ale Duch Święty nas podtrzymuje. Daje nam siłę, żeby przetrwać. Nie utrzymujemy się tutaj w tym świecie własną siłą, tylko Duch Święty nam daje siłę. On nas pociesza. Przypomina nam obietnice. Wzmacnia nas. Pomaga nam wytrwać. I znowu bardzo ciekawa obserwacja. Zdeptać kogoś, zniszczyć kogoś, to znaczy pozbawić go nadziei. Franklin napisał taką książkę, to jest człowiek, który taki jeden z psychologów, on był w Oświęcimiu, przetrwał tą historię i on potem napisał nie tylko pamiętnik, ale jakby stworzył taką całą terapię, taką koncepcję całą dotyczącą człowieka. I on tam fajnie to opisuje, To, co było najbrutalniejsze w tej całej historii właśnie obozów koncentracyjnych, tego, co robili Niemcy, naziści niemieccy, to, co było najtrudniejsze, to to, że oni doprowadzali człowieka do miejsca, w którym człowiek nie miał nadziei. Człowiek, który nie ma nadziei, to jest człowiek, który wewnętrznie gaśnie. Wewnętrznie gaśnie. Nie trzeba do Oświęcimia jechać. Człowiek, który... Nawet my to potrafimy zrobić tu i teraz. I my sobie to często robimy, że tak długo dręczymy kogoś, tak długo go gnębimy, tak mu nie dajemy spokoju, aż ten człowiek wewnętrznie gaśnie. On gaśnie, bo on już nie ma nadziei, że to się skończy, że to się w końcu skończy. I on traci nadzieję, że te problemy się skończą, że ta historia się skończy, że to gnębienie się skończy. To jest bardzo poważna sprawa, jeżeli jeden drugiemu człowiekowi tak robi. No i to tam robiono. I ten to opisywał, że to właśnie był najważniejszy punkt programu dla tych zbrodniarzy, żeby doprowadzić się do takiego wewnętrznego gaśnięcia braku nadziei. I teraz zobaczcie, co diabeł robi we współczesnym świecie. Ten świat jest coraz bardziej pełen lęku, coraz bardziej pełen zmęczenia. Niestety Kościół wszedł w tą narrację. Kościół zamiast skupić się na Chrystusie, być świadkami Chrystusa, głosić Chrystusa, głosić Ewangelię pokoju, głosić nadzieję, głosić powrót Pana, ale nie jako przestrogę, tylko jako nadzieję, to Kościół też wchodzi w tą narrację. O, jak tu źle. Same lęki. Teraz z tego, co tam gdzieś czytałem, znowu pojawia się na horyzoncie jakiś wirus bodajże i oczywiście wszyscy weszli w narrację. Świat jest wystraszony, a Kościół dokłada. Teraz zobaczycie. Znowu będzie powtórka z rozrywki. A skąd ty wiesz? Chyba, że to prorocy są. Tylko co, jeżeli fałszywi? I jest wytworzona taka atmosfera lęku, napięcia, strachu. Co to jutro będzie? Tylko gorzej będzie. Lepiej to już w ogóle było. I ludzie zaczynają próbować się ratować, bo oni zaczynają gasnąć w tej historii, zaczynają być pozbawieni nadziei, no bo już nigdy lepiej nie będzie, a jeszcze pewnego dnia słońce przestanie świecić, albo meteoryt tu spadnie, albo nas pozamykają w gettach, albo wybuchnie coś w końcu w tym Czarnobylu. I cały czas taki lęk. I teraz ludzie próbują się ratować. Jak? rozrywką. Dlatego zaczynają ćpać, zaczynają pić. Nie dlatego, że człowiek lubi się zdegenerować i ćpać i pić, tylko oni sobie próbują poradzić z tym światem, z tym lękiem, z tą gasnącą nadzieją. Próbują to zagłuszyć. No więc piją, bawią się, ćpają i tak dalej. Inna grupa ludzi, nie lepsza, nie lepsza, inna, żeby było jasne, ja nie powiedziałem lepsza, inna wybiera, że oni to zagłuszą pracą. Od rana do nocy pracują. Albo od rana do rana będą pracować. Albo z etatu w etat będą wchodzić. Praca się stanie całych im życiem. Nie dlatego, że ktoś się rodzi pracoholikiem. Człowiek się nie rodzi pracoholikiem. On tą pracę ćpa, tak jak ten narkoman ćpa tę pracę, ćpa te narkotyki. Tylko po co? żeby zagłuszyć tą gasnącą nadzieję. Jeszcze inni będą dążyć do jakiegoś sukcesu, jakkolwiek pojętego. Jeszcze inni, nie gorsi, nie lepsi, inni będą dążyć do zagłuszenia tej gasnącej nadziei technologiom. Oni się zanurzą w świat technologii, świat nowinek technologicznych. Jeszcze inny jakąś nieustanną stymulacją zmysłów. To jest ostatnio bardzo popularne. Okazuje się, że wszystkie te halucogenne środki, w tym wytwarzane naturalnie, jakieś specjalnie rośliny tam gotowane, tego nie sprawdzałem, tylko o tym czytałem. Bardzo to wróciło do mody. Czemu? Bo ci ludzie się potrzebują nieustannie stymulować. Po co? No bo jest lęk, jest strach, jest paraliż, nie ma nadziei, gaśnia nadzieja, umieramy. Duch Święty przypomina. Jezus Chrystus jest tą nadzieją i On tu wróci. On jest tą nadzieją w tym strachu, w tym lęku, w tej panice, w tym bólu, w tym cierpieniu. On jest odpowiedzią. Tylko On. I to jest rola Ducha Świętego. Dlatego objawienie Księga Apokalipsy kończy się tymi niezwykłymi słowami. Duch i Oblubienica mówią przyjdź, przyjdź, bo tylko ty jesteś odpowiedzią na to wszystko. I to jest piękne. On wróci. To nie jest jakiś tam symbol. To nie jest jakaś opowieść, to nie jest jakaś metafora, to nie jest jakaś anegdota albo archetyp biblijny czy mitologiczny. Nie! To jest rzeczywistość i Duch Święty przypomina. To jest rzeczywistość. On tu przyjdzie. To jest jedyna nadzieja. Przygotuje Lud Boży na ten dzień i przyjdzie. Przyjdzie. Dlatego człowiek wierzący zachowuje oliwę w lampie. Dlatego on się zanurza w tym wiadrze z oliwą. nie dlatego, że On się boi, nie ze strachu przed przyszłymi wydarzeniami, nie ze strachu przed wielkim gniewem, przed uciskiem, z miłości do oblubieńca. To jest powód. Z miłości do oblubieńca. Najbardziej żywy człowiek jest wtedy, kiedy żyje w oczekiwaniu na powrót Chrystusa. Kiedy ma takie przeświadczenie, że Chrystus wróci, że historia nie zmierza ku jakiemuś strasznemu końcowi, tylko historia zmierza ku spotkaniu z Królem Królów, Panem Panów, z Oblubieńcem. Więc jeśli ktoś tak ma, że jest zmęczony walką, ma już dość, Jest właśnie tak prawie jak w tym obozie koncentracyjnym, już taki zgnębiony, pozbawiony nadziei, zmęczony tym wszystkim, zwłaszcza swoimi słabościami, tym chaosem, hałasem tego świata. Pamiętaj, On wróci, On wróci. On jest nadzieją, On jest odpowiedzią. Historia zmierza ku temu fragmentowi. Jeśli ktoś budował swoją wartość na właśnie opiniach ludzi, na sukcesie, na religijności, na osiągnięciach, na pracy, na kontroli, ale w środku, w środku gnębi go jakiś taki lęk. Wracaj do domu. No wracaj do domu do ojca. Kilka śród temu głosiłem o tym. Wróć do domu, bo ojciec tam czeka. Jeśli ktoś jest w takim miejscu, że słucha o tym Jezusie wiele lat, ale nigdy, nigdy tak naprawdę Mu się nie poddał, to pamiętaj, że Chrystus nadal zaprasza. Nadal zaprasza. I On właśnie takich ludzi zaprasza. Zmęczonych, związanych, religijnych, zagubionych, poranionych, a nawet uwikłanych w grzech. Bo krew Jezusa nadal oczyszcza. Jeśli ktoś jest wypalony, przechodzi taki trudny czas, długi czas. Jest wypalony, po prostu wypalony i tak służy, ale bez żadnej radości. On modli się, ale totalnie mechanicznie. Tylko z takiego poczucia przyzwoitości. Czyta Biblię, ale, ale Biblia go nie czyta. On czyta Biblię, ale Biblia go w żaden sposób nie czyta. to pamiętaj, nie jesteś powołany do życia o własnych siłach. Nigdy nie byłeś. Nigdy nie byłeś. Oprzyj się na Chrystusie. Oprzyj się na Duchu Świętym. Za chwilę się pomodlimy, ale nim się pomodlimy... i tak już jest późno. Na moment się zatrzymajmy. Niech każdy sobie tak przeanalizuje, kim jest w Bogu. Jest synem, córką czy sierotą? Jest uczniem czy tylko słuchaczem? Jest człowiekiem żyjącym Duchem Świętym czy tylko żyje taką religijną rutyną? I pozwól, żeby Ci Duch Święty pokazał. Czy ty jesteś synem, córką, czy sierotą? Czy ty jesteś uczniem, czy słuchaczem? Czy ty jesteś kimś, kto żyje Duchem Świętym, czy tylko jakąś fasadą religijną? Ojcze, dziękujemy Ci za Twoją miłość, której nie jesteśmy w stanie pojąć do końca. Dziękujemy Ci, że zanim powstał świat, Ty już przygotowałeś drogę naszego zbawienia. Dziękujemy Ci, że nie zostawiłeś człowieka w tym chaosie, w ciemności, w buncie. Jezu Chryste. Dziękujemy Ci za Twój krzyż, za krew, za pusty grób, za zwycięstwo nad śmiercią, za to, że faktycznie jesteś jedyną drogą do Ojca, jedynym Zbawicielem, jedyną prawdziwą nadzieją dla każdego człowieka. Duchu Święty, dziękujemy Ci za Twoją codzienną obecność, za to, że Ty dzisiaj przekonujesz, odnawiasz, prowadzisz, przemieniasz. Przebacz nam Boże, że bardzo często byliśmy bardziej religijni niż oddani Tobie, bardziej zajęci niż zakochani w Chrystusie, bardziej skupieni na sobie niż na Tobie. Duchu Święty, ja wołam. Ja za siebie wołam. I za wszystkimi, którzy tego potrzebują. Rozpal we mnie, rozpal w nas na nowo taki święty głód Boga, święty głód obecności Boga, święty głód świętości Boga, Jego bliskości, relacji z Nim, tej pierwszej miłości. Rozpal to we mnie na nowo. Duchu Święty, nie pozwól mi żyć powierzchownym chrześcijaństwem. Pilnuj mnie, bo ja się sam nie upilnuję. Koryguj mnie, bo ja trudny jestem. Tam, gdzie trzeba, łam mi kark. Prowadź mnie do tego, żebym nie żył powierzchownym życiem. Nie pozwól mi, Panie, zobojętnieć względem Twojej obecności i Twojej bliskości. Niech się to nie stanie czymś zwyczajnym dla mnie. Ja się nie chcę do tego przyzwyczaić. Ja Cię proszę, Duchu Święty, by to mnie zawsze zachwycało i proszę za wszystkimi, którzy tego potrzebują. Nie pozwól, Duchu Święty, żebym się zadowolił taką formą bez życia, żebym był takim pustym grobem pobielanym. Nie dopuść do tego, Boże, bo ja sam bardzo szybko w to wejdę. Boże, uczyń nas, nasz Kościół, takimi ludźmi Ducha Świętego. Nie idealnymi ludźmi, ale ludźmi Ducha Świętego. Uczyń nas takimi ludźmi krzyża, którzy pamiętają, że codziennie, rozpaczliwie potrzebują tego, co stało się na Krzyżu Golgoty. Uczyń nas takimi ludźmi ognia, ale prawdziwego ognia, autentycznego ognia. Ognia, które będzie wypalało każdy grzech i koncentrowało na Chrystusie. Boże, niech nasze domy należą do Ciebie. Duchu Święty, niech nasze domy należą do Ciebie. Niech nasze małżeństwa należą do Ciebie. Niech nasze dzieci należą do Ciebie. Niech nasz Kościół, nasz zbór należy do Ciebie. Przygotuj nas, Panie, na swój wielki powrót, żebyśmy z radością i z dumą się z Tobą spotkali. Przygotuj nas na ten triumfalny powrót i spraw, żebyśmy mogli stanąć pewnego dnia w Twojej obecności z Tobą twarzą w twarz, ale nie o własnych siłach, nie o własnej sprawiedliwości, ale dzięki łasce Twoje, Jezu Chryste. I Tobie niech będzie w tym wszystkim wszelka chwała. Wszelka chwała, Panie Jezu. Tobie. W imieniu Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Dziękuje za oglądanie
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora