Poznać Boga w Jego Objawieniu - Bóg Ojciec
    KazanieBiblia · Wybrane fragmentyCzęść 217 maja 2026

    Poznać Boga w Jego Objawieniu - Bóg Ojciec

    Bóg jest Ojcem nie surowym sędzią, nie dalekim bytem. Wybrał nas przed założeniem świata. Usynowił, nie tylko przebaczył. Miłuje, koryguje, przyjmuje marnotrawnych. Przestań być niewolnikiem, wróć do domu Ojca. On czeka z wyciągniętymi ramionami.

    Transkrypcja

    Witajcie w imieniu Jezusa Chrystusa. Jeszcze przez dzisiejszą i dwie kolejne środy będziemy wchodzić w jakiś sposób w temat trójodności i trójjedyności Bożej. Dzisiaj będziemy mieć kazanie o Bogu Ojcu, w przyszłą środę o Synu Bożym i w kolejną środę o Duchu Świętym. I później przejdziemy sobie do listu do hebrajczyków, tak jak wcześniej omawialiśmy list do Rzymian. Później sobie zrobimy znowu jakąś przerwę, złapiemy jakiś temat, najprawdopodobniej Nowego Narodzenia. I przejdziemy sobie do kolejnego listu, jeszcze nie wiem jakiego i w ten sposób te środy w naszym zborze będą wyglądały. Dzisiaj tytuł tego kazania, Poznać Boga w Jego Objawieniu, Bóg Ojciec. Bez wątpienia żyjemy w takich czasach, w specyficznych czasach, dziwnych czasach, bo z jednej strony mamy jakiś taki ogromny postęp technologiczny, wszystko szybko się dzieje, szybko do nas docierają informacje, dużo tych informacji, wiemy też coraz więcej, poziom wiedzy bardzo wzrósł, takiego przeciętnego człowieka, ale jednocześnie wchodzimy w jakiś taki etap, kiedy Bardzo wielu ludzi przeżywa bardzo głębokie kryzysy serca. Statystyki są przerażające i potworne. Szpitale psychiatryczne są pełne, szpitale dla młodzieży są przepełnione coraz więcej. zachowań suicydalnych, coraz więcej samobójstw również wśród młodych ludzi, no to pokazuje, że w dobie tego kręcącego się świata ten kryzys emocjonalny, kryzys serca jest coraz większy. Z jednej strony potrafimy połączyć się z drugim człowiekiem na drugim końcu świata, czyli dla tych sferycznych stąd tu, dla tych płaskich stąd tu i potrafimy się połączyć bez problemu, w ciągu ułamka sekundy. Jakość tego połączenia jest idealna, możemy do siebie pisać i w ogóle. Z drugiej strony coraz częściej wysiedzieć z drugim człowiekiem przy jednym stole To jest w ogóle jakaś niebywała rzecz. Niedawno byliśmy w restauracji z żoną. Zdarza nam się, nie jest to jakiś nadmierny luksus, żeby była jasność. W takiej zwykłej restauracji. I niepokojące to było, dlatego że większość ludzi nie rozmawiała ze sobą, nie uśmiechała się do siebie, nie patrzyła na siebie, tylko chyba przez komunikator jakiś na telefonie ze sobą rozmawiali przy tym stoliku. Mało tego, coraz częściej widać, że dzieci są przy telefonach, rodzice przy telefonach, wszyscy przy telefonach, nikt ze sobą nie rozmawia. Więc potrafimy budować wiele, Ale przestaliśmy budować domy pełne ciepła, pełne miłości, pełne troski obecności swojej wzajemnej. I w tym wszystkim wszyscy zauważają, którzy zajmują się tematem, że Jeden z największych kryzysów, jaki przychodzi dzisiaj, to jest kryzys ojcostwa. O tym się już głośno mówi. Kryzys ojcostwa. To jest w ogóle ogromny problem w dzisiejszym świecie. Coraz więcej ludzi, młodych ludzi, dorasta bez ojca. jest to spowodowane wieloma czynnikami, którymi się dzisiaj nie będziemy zajmować. Coraz więcej ludzi nie ma ojca tak obecnego fizycznie, a jeśli już go ma obecnego fizycznie, to często ten ojciec jest nieobecny emocjonalnie, tak jakby go nie było w tej historii. Niektórzy znają ojca, i to wiem z rozmów duszpasterskich, takiego bardzo surowego, takiego zasadowego ojca, chłodnego, inni jakiegoś nieprzewidywalnego, chaotycznego Ojca, słabego, biernego i mamy coraz większy problem. To w ogóle ma swoją już nazwę, to jest tak powszechny problem, że to ma swoją nazwę, nazywa się to ranom Ojca, tak się to... Tak się o tym zjawisku mówi. I okazuje się, że ta rana potrafi wpłynąć na całe życie człowieka. Całe życie człowieka. Że to jest tak istotna sprawa, ten ojciec. To potem wpływa na relacje, w jaki sposób ten człowiek buduje relacje, czy on w ogóle potrafi budować jakieś relacje. wpływa na jego poczucie wartości, wpływa na to w jaki sposób on reaguje, gdy są jakieś sytuacje stresogenne albo kryzysowe, yy wpływa na to jak ten człowiek jest zdolny do zaufania drugiemu człowiekowi, jak on w ogóle sam spełnia kryteria zaufania. Obraz autorytetu u takich ludzi jest zaburzony. I to jeszcze nie jest największy problem. W tym wszystkim jest jeszcze większy problem, dlatego że oprócz tego, że coraz więcej ludzi ma problem z ojcem takim fizycznym, o którym do tej pory mówię, to też wielu ludzi ma problem z Bogiem jako ojcem. I to już ludzi wierzących. To już w Kościele ludzi. Bo bardzo często my jako osoby wierzące, chcąc nie chcąc, pewne rzeczy rozumiemy przez filtr swoich własnych doświadczeń przez to jak obserwujemy, jakie wyciągamy wnioski. No i jeśli ojciec, ten fizyczny ojciec był niedostępny, był odległy, no to Bóg potem takiemu człowiekowi wydaje się być daleki i odległy. Jeśli czyjś ojciec był gniewny, nadmiernie gniewny, no to Bóg potem wydaje się być takim właśnie groźnym dymiurgiem. Jeśli czyjś ojciec był nadmiernie wymagający, no to potem taki człowiek często ma wrażenie, że Boga się nie da w żaden sposób zadowolić. Jeśli ojciec zawiódł w tej historii, to bardzo często taki człowiek potem boi się zaufać Bogu. Na szczęście mamy dobrą nowinę. Amen. I ta dobra nowina brzmi tak, że Jezus Chrystus przyszedł nie tylko na świat po to, żeby nas zbawić od grzechu, ale Biblia mówi, że Jezus Chrystus przyszedł na świat również po to, by objawić objawić kim naprawdę jest Bóg, kim naprawdę jest Ojciec w tej historii. I zwróćcie uwagę, że kiedy uczniowie uczą się, jak to chyba mają w zwyczaju, uczą się modlitwy, to Pan Jezus bardzo specyficznie zaczyna tą modlitwę, to był taki wyłom w tamtych czasach, bo On zaczyna tą wzorcową modlitwę od słów, które wszyscy znamy i często powtarzamy, czyli Ojcze Nasz, któryś jest w niebie. W innych miejscach, kiedy Jezus wypowiada się na temat Ojca, swojego Ojca również, używa takiego specyficznego określenia, które ciężko oddać na język polski i większa część biblistów zostawia go w oryginale. Tam pojawia się słowo Abba. Tak Pan Jezus zwracał się do swojego Ojca Abba. Aramejskie słowo, które w czasach Pana Jezusa było bardzo dobrze znane, one było powszechnie używane. w domach, w których była rodzinna bliskość. Słowo, w której jednej strony słychać tatusiu, kochany tatusiu, najkochańszy tatusiu, z drugiej strony słychać szacunek, słychać taki polski, staropolski, yyy, staropolskie określenie Panie Ojcze, kiedyś tak się podobno. Ja tam nie pamiętam tych czasów, ale tak czytałem. Chociaż możemy je przywrócić, że dzieci mówią w domu do taty Panie Ojcze. I to jest niezwykłe w Ewangelii, bo okazuje się, że Jezus Chrystus w tej modlitwie wzorcowej pokazuje, że ten Ojciec łączy bliskość i szacunek. To jest właściwe podejście do Boga. Bliskość i szacunek. To był wyczyn, bo w tamtych czasach zewsząd otaczała tych ludzi religia pogańska i w religii pogańskiej najprościej mówiąc Bogowie, bo tam Bogowie w liczbie mnogiej czy Bogi, bo w ogóle poprawnie się mówi Bogi, Bogi w liczbie mnogiej Oni byli tacy kapryśni. Bardzo wiele zależało od kaprysu. Kiedy poczytać jakieś mity, albo jakieś książki zajmujące się tym tematem, to ci, ci bogi są ukazani jako tacy kapryśni. Oni mają kaprysy. Nic, nie wiadomo co się po nich spodziewać. Filozofii, która w tamtych czasach już Pana Jezusa dobrze się miała. Bóg był bezosobowy. On był jakaś immanencja jakaś. bezosobowy twór, który w jakiś tam sposób wpływał na bieg tutaj na ziemi. W najbliższym otoczeniu Pana Jezusa rozpowszechniony był pogląd taki legalistyczny, który zakładał, że Bóg jest sędzią, ale takim sędzią, że jak wpadniesz w Jego ręce, to jest koniec. I na to wszystko Pan Jezus mówi, a wy się módlcie tak, aba. Abba, kochany Tatusiu, Panie Ojcze, Abba. Blisko i pełno szacunku. Więc Bóg jest święty, ale w tej swojej świętości jest dostępny. Bóg jest wielki, ale jednocześnie jest bardzo bliski człowiekowi. Bóg jest Królem, Panem, Królem Królów, Panem Panów, ale jednocześnie jest moim Ojcem, Tatusiem, Bóg zasiada na tronie, ale najprawdopodobniej na tym tronie cały czas ma szeroko wyciągnięte ramiona w moją i twoją stronę. Szeroko rozłożone te ramiona w takim akcie przytulenia człowieka. Apostoł Paweł później podejmuje też ten temat i on pisze, że Duch Święty w ogóle w nas tak woła. Abba, Ojcze. że Duch Święty w ten sposób w nas zwraca się do Boga. Więc zobaczcie, że chrześcijaństwo nie polega tylko na wierzeniu w istnienie Boga. Chrześcijaństwo oznacza przywrócenie właściwej relacji między dziećmi a Ojcem. My jesteśmy powołani do domu tego Ojca. Pan Jezus nie powiedział, módlcie się do siły wyższej, Pan Jezus nie powiedział, módlcie się do odległego bytu, Pan Jezus nie powiedział, módlcie się do jakiejś bezosobowej energii, do jakiegoś kata, sędziego, nie? Pan Jezus powiedział, módlcie się do Abba. To jedno słowo zmienia wszystko i to powinno zmienić wszystko. Wszystko. Bo jeśli Bóg jest Ojcem, to ja nie jestem przypadkiem. Ty nie jesteś przypadkiem. Jeśli Bóg jest Ojcem, to ja nie jestem sam. Ty nie jesteś sam. Jeśli Bóg jest Ojcem, to moja historia i twoja historia nie kończy się nawet w chwili bólu, a czasem przechodzimy jakiś tam duży ból. Jeśli Bóg jest Ojcem, to każdy może wrócić do domu. Każdy może wrócić do domu, obojętnie co się stało, obojętnie co się wydarzyło, obojętnie jak pokomplikowała się Twoja historia, obojętnie jaki upadek zaliczyłeś. Jeśli Bóg jest Ojcem, to można wrócić do domu. I my takiego Boga musimy poznać. To jest Jego objawienie, tej pierwszej osoby, Ojca. Bo okazuje się, że można znać wiele wersetów, ale nie złapać tego serca Ojca. Okazuje się, że można chodzić do kościoła, a być sierotą i to w każdym znaczeniu tego słowa. W tym potocznym również. Okazuje się, że można znać religię, ale nigdy nie mieć udziału w relacji. Dlatego dzisiaj specyficzne kazanie, bo bym chciał, żebyśmy otwarli nie tylko umysł, ale żebyśmy otwarli swoje serca na to objawienie, kim jest Ojcec, żeby to zdanie, że jeżeli Bóg jest Ojcem, to mogę wrócić do domu, tak mocno w nas utkwiło. Niech Duch Święty nas w tym wszystkim porusza. W liście do Efezjan, w pierwszym rozdziale, od trzeciego do szóstego wersetu. Ja oczywiście korzystam z brytyjki. Czytamy takie słowa. Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata. abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem Jego. W miłości przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej, ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w umiłowanym." To jest niesamowite. Zwróćcie uwagę, kiedy apostoł Paweł zaczyna ten list, oczywiście to jest sam początek tego listu, Kiedy apostoł Paweł rozpoczyna ten list, on nie zaczyna od problemów. W ogóle nie zaczyna od człowieka. Nie zaczyna od problemów człowieka. Nie zaczyna od jakiejś polityki. Nie zaczyna od jakiejś trudności w Kościele. Nawet nie zaczyna od grzechu tego listu. Nawet od tego nie zaczyna. On zaczyna od Boga Ojca. Od tego rozpoczyna ten list. I to jest bardzo ważne. Bo my naturalnie mamy taką tendencję, żeby zaczynać od siebie. Nawet w modlitwie tak mamy, że zaczynamy od swoich potrzeb, od swoich ran, od swoich cierpień, od... Jak tego nie mamy, bo akurat jesteśmy w takim dobrym czasie, no to planów, pytań... Ale Biblia uczy nas, że mamy zaczynać od Boga. Wszystko mamy zaczynać od Boga. Wszystko ma się zaczynać od Pana Boga. Moje uczynki mają się zaczynać od Pana Boga. Moje myśli mają się zaczynać od Pana Boga. Moja modlitwa ma się zaczynać od Pana Boga. No i gdyby przyszło kiedyś pisać jakiś list do Tarnogórza Tolu, oby nie, to również mamy zaczynać od Pana Boga. Bo dopóki zaczynamy od siebie w tej historii, to wszystko jest splątane, ale kiedy zaczynamy zaczynać od Pana Boga, to rzeczy zaczynają wracać na własne, na właściwe miejsce. Paweł tu w tym liście do Efezjan, w tym wstępie mówi, czy pisze, chyba tak jest poprawnie, tak? Napisał. Napisał do kościoła, że ojciec wybrał nas, czyli mnie i ciebie, kiedy? przed założeniem świata. To jest ciekawe zdanie. Ojciec wybrał nas przed założeniem świata. Zatrzymajmy się nad tym chwilkę. Nie będziemy teraz przerabiać ewolucji czy właściwego poglądu, czyli biblijnego poglądu kreacjonizmu. Nie będziemy się tu wdawać w szczegóły, nie będziemy szukać Odpowiedzieć czy pomiędzy pierwszym wersetem a drugim wersetem jest jakaś przerwa czasowa czy nie. A całkiem niedawno mieliśmy na ten temat ciekawą rozmowę w gronie starszych. przed założeniem świata. Czyli zanim powstał świat, zanim powstały góry, doliny, rzeki, jeziora, słońce, księżyc, zanim wszystko powstało, zanim pojawiły się oceany, zanim zaświeciło słońce, bo ja z tej starej takiej głupiej podobno szkoły, że słońce świeci, a nie udaje, że jest. Zanim Adam złapał ten pierwszy dech, zanim w ogóle Ruach został mu dany, to tchnienie Boże i stał się człowiek duszą żyjącą. A co jeszcze ważniejsze, zanim Adam zgrzeszył, zanim powstał pierwszy grzech, zanim to wszystko się wydarzyło, ojciec już miał plan łaski. Przecież to jest niebywałe. Zanim założony został świat, ojciec już miał plan łaski dla mnie i dla ciebie. Ojciec wybrał nas przed założeniem świata. Czyli zanim się wszystko wydarzyło, już był plan łaski. To oznacza, że historia zbawienia człowieka nie jest, tak jak się w wielu kościołach przedstawia, nie jest reakcją Boga na kryzys. Bo plan łaski był, dla mnie i dla ciebie zanim powstał świat, a tym bardziej zanim powstał grzech w tym świecie. Więc to nie jest reakcja Boga na kryzys. Oczywiście dla mnie i dla ciebie, dla człowieka grzech jest katastrofą. Wszystko się wtedy popsuło. Wszystko jest nie takie jak powinno być. Jest cierpienie, są łzy, jest niesprawiedliwość i tak dalej, i tak dalej. Dla mnie i dla ciebie grzech jest katastrofą, ale dla Boga nawet to nie było zaskoczenie. Nawet to nie było zaskoczenie. Zanim to się wszystko wydarzyło, On już miał plan łaski. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, to nie znaczy, że Bóg stworzył, zaplanował grzech, ale to znaczy, że żaden grzech nie zniszczył planu Bożego, bo ten plan był zanim ten grzech powstał. I prawdziwa wielkość Ewangelii dociera do nas, prawdziwa informacja o łasce dociera do nas, prawdziwe przesłanie płynące z Biblii dociera do nas dopiero wtedy, kiedy zrozumiemy, że zbawienie należy do Pana od początku do końca i to od takiego początku, że jeszcze świata nie było. Jeszcze świat nie został założony, a już zbawienie moje i Twoje należało do Pana. On jest Alfą i Omegą. On jest początkiem i końcem. Naprawdę tak jest. Zanim świat powstał, On miał już plan zbawienia mnie." To ojciec zaplanował, posłał syna, pociągnął mnie do tego ciebie, oczywiście też do tego syna. Dał mi usynowienie, będziemy dzisiaj o tym mówić, nie zaadoptował mnie, tylko mnie usynowił, to są różne terminy w grece. To ojciec, tak podaje pismo, zachowuje swoich. Jeśli zbawienie zaczęłoby się ode mnie, albo przychodziłoby przeze mnie, albo oparte by było na mnie, to to by się na mnie skończyło. W moim przypadku Bardzo szybko, bardzo szybko. Szybciej bym je stracił niż ktokolwiek. I to też jest biblijne stwierdzenie. Jak tak o sobie nie myślisz, to pokutuj. Ale jeśli moje zbawienie zaczęło się w Ojcu, jeśli Twoje zbawienie zaczęło się w Ojcu, to jesteśmy bezpieczni. To ten fundament jest wieczny. To łaska naprawdę jest czymś niepojętym. To naprawdę nas spotkała łaska, Nie tylko z wielkiej, bo podobno się nie mówi z dużej, tylko z wielkiej litery Ły, ale wszystkie litery w tym wyrazie powinny być wielką literą. Paweł mówi dalej, że napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym. Wszelkim, czyli nie częścią, nie cząstką. Nie ćwiercią, połówką czy czwartą, nie. Nie, a już na pewno nie resztką, nie minimum, nie tym wszystkim. Tu jest napisane, ja będę w to wierzył, tobie też tak polecam, wszelkim błogosławieństwem. Czyli mnie napełnił wszelkim błogosławieństwem duchowym. Ciebie napełnił wszelkim błogosławieństwem duchowym. Ciebie napełnił wszelkim błogosławieństwem duchowym. Co to w ogóle jest? bo świat opowiada, że bycie szczęśliwym, bycie błogosławionym, bycie spełnionym, bo tak można ten wyraz oddać, to na przykład zdrowie bez problemów, albo pełne konto bankowe, albo jakiś prestiż, albo tu znależności w przypadku ewangelicznie wierzących chrześcijan więcej niż sto lajków. Nie. To nie jest błogosławieństwo, to nie jest prestiż. To nie o to w tym wszystkim chodzi. Biblia mówi coś znacznie głębszego. Biblia mówi, że jednym z największych błogosławieństw jest przebaczenie. Przebaczenie. Taki zapomniany termin. Pojednanie z Bogiem. Usynowienie. Obecność Ducha Świętego w życiu człowieka. Nadzieja wieczna. nowe narodzenie. To są te błogosławieństwa, o których Biblia mówi. I tu jest napisane, że napełnieni jesteśmy wszelkim błogosławieństwem. Wszelkim. Wszelkim. Czyli jeśli mam Chrystusa, to mam wszystko. Jeśli jestem w tym planie zbawienia, to mam wszystko. Jeśli nie mam Chrystusa, to choćbym miał wiele rzeczy, będę pusty jak pustak, i to na takiej taniej budowie. Usynowienie. Usynowienie. Piękne słowo, które tu pada w tym liście. To nie jest adopcja. Nie mam na myśli, że adopcja jest czymś złym, żeby mnie ktoś w ten sposób nie zrozumiał, ale jeśli ktoś adoptuje dziecko, I w tej historii jest miłość. Mówię o ludziach, o, na razie mówię o ludziach. Naprawdę staje się rodzicem dla tego dziecka, to on to dziecko usynawia. To, to, to nie jest tylko papierek, który trzeba podpisać. Ten ktoś naprawdę staje się dla tego kogoś rodzicem, a to dziecko naprawdę dla tego kogoś staje się dzieckiem. Nie jest tylko formalny papier przyjęcia do rodziny. To chodzi o to, że nadajemy, czy nadano nam, bo teraz już przechodzę do tego usunowienia nas w Ojcu, nadano nam pozycję Syna i Córki. Nadano nam pełne prawa jako tym Synom Bożym i Córkom Bożym. Nadano nam prawo do pełnej relacji rodzinnej ze swoim Ojcem niebiańskim. W świecie, w którym Paweł pisze ten list, to jest bardzo ważne i bardzo specyficzne słowo, dlatego że w tamtych czasach usynowienie oznaczało, że ten ktoś otrzymał nazwisko, nazwisko tego, kto go usynowił. On już miał te nazwisko. Czyli jakie my nosimy nazwisko? Jezus to jest imię, a nazwisko? Chrystus znaczy pomazaniec, to więc jakie jest nazwisko? Też nie wiem. Okazuje się, że nie wszystko wiem. Te usynowienie oznaczało, że ten człowiek miał nadane prawa, których wcześniej nie miał. To usynowienie oznaczało, że ten człowiek stawał się dziedzicem. Dziedzicem, to jest bardzo ważne, on się stawał dziedzicem. On otrzymywał ochronę płynącą z tego usynowienia. W skrócie mówiąc taki człowiek, który dostąpił zaszczytu w tamtych czasach usynowienia na przykład przez jakiegoś obywatela rzymskiego, taki człowiek w zasadzie otrzymywał nową przyszłość. Jego przeszłość już nie miała żadnego znaczenia. Ten człowiek otrzymywał nową przyszłość. Nową wizję przyszłości, nowe prawa w przyszłości, on otrzymywało nowe życie. A my jesteśmy usunowieni. To oznacza, że my otrzymujemy nowe życie. Nasza przeszłość nie ma żadnego znaczenia. My mamy nowe nazwisko, chociaż nie do końca wiemy jakie. Mamy prawa, jesteśmy dziedzicami, mamy ochronę, a przede wszystkim mamy nową przyszłość. To oznacza, że my nie jesteśmy ułaskawionymi przestępcami, a to jest bardzo częsty przykład o sędzi, na pewno go słyszeliście, że sędzia, który sam płaci karę za kogoś i ułaskawia tego przestępcę. To jest głupi przykład. Ja nie jestem ułaskawionym przestępcą. Ty nie jesteś ułaskawionym przestępcą. Ja jestem wprowadzony w godność syna. Ty jesteś wprowadzony w godność syna. To jest coś znacznie więcej. To jest coś więcej niż uniewinnienie. Sędzia może uniewinnić i odesłać. Ojciec zabiera mnie do domu. Ja mam w tym domu miejsce przy stole i to jest moja rodzina. To jest spora różnica. Niestety dzisiaj bardzo wielu wierzących wierzy w przebaczenie, wierzy w ten przykład z sędzią, ale nie wierzy w usynowienie. I gdyby się uczciwie przyjrzeć, jak oni do siebie w tej historii podchodzą, to oni podchodzą do tego tak, że Bóg ich ledwo toleruje. Ledwo toleruje w tej całej historii, ledwo znosi takiego człowieka. Taki człowiek później, nawet gdy się modli, on w tej modlitwie jest petentem. petentem. On przychodzi, on jak petent jest w tej modlitwie. Taki człowiek bardzo często ma takie wrażenie, że on stale musi zasługiwać na to uznanie. Taki człowiek dochodzi do wniosku, że on musi tak bardzo zasługiwać, żeby przypadkiem nie stracić tego usynowienia. A okazuje się, że usynowienia się stracić nie dało. Bo Ojciec nie zbawia nas na chwilę, On nas wprowadza do domu. jako swoich synów i jako swoje córki. Amen? To weźmy sobie taki przykład, który do nas przemówi, zamiast tego sędziego. To jest trochę tak, jakby teraz wyjść na ulicę i jakieś biedne dziecko, zagubione dziecko, samotne dziecko, dziecko, które nie ma żadnej przyszłości, zabrać z tej ulicy prosto do kochającego domu. i nadać mu nową przyszłość. Dać mu pokój, dać mu łóżko, dać mu poczucie bezpieczeństwa, dać mu to wszystko. I jeśli to dziecko jest usynowione, to ono będzie dobrze i właściwie się zachowywać w tej całej historii. Będzie miało poczucie tego bezpieczeństwa. Ale jeśli wrócimy do tego poprzedniego przykładu, czyli tego, że Bóg ledwo mnie znosi, toleruje, jestem petentem i w zasadzie to stale muszę sobie zasługiwać na to, żeby z powrotem mnie nie wyrzucił na tą ulicę, to w zasadzie co noc to dziecko będzie spać pod drzwiami, bo będzie się bało wejść do domu kolejnego dnia. W skrócie, współczesna nauka nazywa to patolą. I w tej patoli żyje wielu chrześcijan. Są w domu, ale myślą dalej jak bezdomni. Jakby dalej byli przed tym domem. Jakby ich dalej ojciec nie wpuścił do domu i nie usynowił. Jeśli Bóg jest ojcem to jest źródłem wszystkiego. A to oznacza, że nie musimy żyć w panice, że nie musimy budować swojej wartości na Czymkolwiek. Że nie musimy zazdrościć innym czegokolwiek. A co najważniejsze, nie muszę udowadniać swojej ceny światu. Ty nie musisz udowadniać swojej wartości nikomu. Nikomu. Jesteś usynowiony. Moje źródło, Twoje źródło nie jest w ludziach. Jest w Ojcu. Tak uczy Biblia. W Ojcu. źródło mojego błogosławieństwa jest w Ojcu. Nie w pracy, nie w relacjach, nie w osiągnięciach, nie w opiniach, pójdę dalej, nie w służbie, nie w tym wszystkim. W Ojcu tam się zaczyna wartość moja i Twoja. Jeśli Bóg jest moim Ojcem, to ja nie jestem produktem chaosu, tylko jestem owocem Jego planu, który powstał zanim powstał świat. I to jest też prawda o tobie. Jeśli Bóg jest twoim Ojcem to ty nie jesteś produktem chaosu, ty jesteś owocem Jego planu i to planu, który powstał zanim powstał świat. Brzmi dobrze? Ale musi powstać pytanie. Jeśli tak jest, Jeśli ojciec jest taki dobry i tak święty i tak kochający i tak fajnie wygląda ta historia usynowienia, to czemu świat jest taki pogubiony? Czemu tyle ludzi jest tak pogubionych? Dlaczego w ogóle my uciekamy od tego obrazu ojca? Dlaczego każdy kaznodzieja prędzej czy później dociera do tematu serca ojca i zaczyna o tym głosić? Pamiętam jak raczkowałem w kazaniach i pewien kaznodzieja głosił o sercu ojca, a ja go napominałem, że ty musisz gromić, karcić, twardo. A on wtedy powiedział, pożyjemy, zobaczymy. On już nie żyje, a ja faktycznie zobaczyłem. Więc czemu my uciekamy od tego kochającego ojca? Bo problemem człowieka nie jest brak ojca. Tu się myli świat. Problemem człowieka nie jest niewłaściwy wizerunek Ojca. Problemem człowieka jest bunt wobec Ojca. Z tym mamy problem. Problemem człowieka jest bunt wobec Ojca. Pierwszy list Piotra, pierwszy rozdział, szesnasty, siedemnasty werset, a potem zaraz przeczytam Hebrajczyków 12, 5-11. Ponieważ napisano, świętymi bądźcie, bo ja jestem świętym. A jeśli wzywacie jako Ojca Tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków Jego, żyjcie w bojaźni przez czas przelgrzymowania waszego. I ten drugi fragment. I zapomnieliście o napomnieniu, które się zwraca do was jak do synów. Synu mój, nie lekcewasz karania pańskiego, ani nie upadaj na duchu, gdy on cię doświadcza, bo kogo pan miłuje, tego karze i chłoszcze każdego syna, który go przyjmuje. Jeśli znosicie karanie, to Bóg obchodzi się z wami jak z synami, bo gdzie jest syn, którego by ojciec nie karał? A jeśli jesteście bez karania, które jest udziałem wszystkich, wtedy jesteście dziećmi nieprawymi, a nie synami. Ponadto szanowaliśmy naszych ojców według ciała, chociaż nas karali. Czy niedaleko więcej winniśmy poddać się Ojcu Duchów, aby żyć? Tamci bowiem karczyli nas według swego uznania na krótki czas. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, abyśmy mogli uczestniczyć w Jego świętości. Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne. Później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyczwiczeni. No i z jednej strony Biblia mówi o Ojcu cieple, akceptacji, bezpieczeństwie, usynowieniu, bliskości i podoba nam się to, przyznajcie. Ale, ale problem się zaczyna dziać, kiedy w naszej głowie jest tylko ten obraz Ojca, a brakuje Ojca Świętego. Świętego Ojca. I nie mam tu na myśli pewnych podróbek ludzkich, tylko mam na myśli Świętego Ojca z Pisma Świętego. Kiedy mamy obraz tylko łagodnego Ojca, ale zapominamy o tym, że ten Ojciec jest sprawiedliwy. Kiedy mamy obraz tylko pocieszającego Ojca, ale zapominamy, że On koryguje. I kiedy mamy taki obraz, to też mamy problem, bo to nie jest prawdziwy obraz Ojca, to nie jest Bóg objawiony w Biblii, tylko to jest Bóg stworzony na rzecz ludzkich oczekiwań. Pismo Święte mówi do nas i One często tak robi, że pokazuje dwie równolegle idące drogi. Nie w sensie zbawienia, tylko w sensie jakiejś doktryny i pojęcia jakichś atrybutów. I Bismo Święte mówi do nas, że Bóg jest nie tylko miłością, bo mówi, że Bóg jest miłością, ale mówi również, że jest święty, że jest oddzielony. Co to w ogóle święto się oznacza? Bo nauczyliśmy się już, że wyraz święty oznacza oddzielony. Rozumiemy to na przykładzie Izraela, że on był oddzielony od innych narodów. Staramy się zrozumieć w jaki sposób Kościół jest oddzielony od świata, ale co to jeszcze oznacza ta świętość? No na pewno absolutną czystość. Bóg jest absolutnie czysty. Zgodzicie się ze mną? Absolutnie czysty. Na pewno jest doskonały moralnie. Jest? Jest. My nie, ale On tak. Na pewno jest absolutnie i doskonale oddzielony, oddzielony od Boga. To też wiemy z Biblii... od grzechu, przepraszam. To też wiemy z Biblii. Na pewno świętość oznacza pełnię prawdy. Na pewno świętość oznacza brak jakiejkolwiek ciemności, a jedynie światłość. Biblia uczy, że Bóg nie ma mrocznej strony. My w takiego Boga nie wierzymy, który ma jasną i mroczną stronę. Nasz Biblia uczy, że jest jeden Bóg, Trójjedyny i ma tylko i wyłącznie tą świetlną stronę. Biblia uczy, że Bóg nie ma żadnej nieprawości, w Nim nie ma żadnej nieprawości. Biblia uczy, a jest to bardzo trudne, że Bóg nie ma wad charakteru. My mamy, On nie. Żadnej wady charakteru nie ma. Biblia uczy, że człowiek kocha wybiórczo. I niestety tak jest, że człowiek kocha wybiórczo i do czasu. A Bóg kocha święcie i zawsze. Biblia uczy, że człowiek bywa sprawiedliwy częściowo, ładnie mówiąc, bo Biblia też uczy, że człowiek bywa niesprawiedliwy. A Bóg jest sprawiedliwy całościowo i zawsze. Bóg jest miłością, Bóg zna moje serce Dlatego wie doskonale, co trzeba przemienić w moim sercu. Bóg jest miłością. Bóg zna Cię doskonale. Zna Twoje serce jak nikt. Dlatego wie, co tam w tym Twoim sercu trzeba dotknąć i naprawić. Bóg rozumie mnie tak jak nikt. Nawet moja żona mnie tak nie rozumie, jak rozumie mnie Bóg. Bóg Ciebie rozumie, tak jak nikt Cię nie rozumie. Nawet moja żona Cię nie rozumie, tak jak Bóg. Dlatego od czasu do czasu Pan Bóg wzywa do pokuty nawet wierzącego. Dlatego od czasu do czasu przychodzą pewne doświadczenia, które pomagają się człowiekowi w tej historii zreflektować. Bóg chce mojego dobra. Nikt tak nie chce mojego dobra, jak Bóg. Bóg chce Twojego dobra. Nikt tak, nawet moja żona, nie chce Twojego dobra jak Bóg. Dlatego Bóg nie błogosławi grzechu. Nigdy. Hebrajczyków, przeczytany przeze mnie, mówi jasno, kogo ojciec miłuje, tego co? Karci. Tylko się nad tym zatrzymajmy, bo niektórzy oszaleli na tym wersecie. I coś im się stało z głowami. Karci nie oznacza zemsty. To jest patola. Patola. Karcić swoje dziecko i się na nim mścić. To nie jest te słowo. Karcić nie oznacza odrzucić. Kiedy karcę swoje dziecko, to go nie wyrzucam z domu, bo to jest patola. Karcić nie oznacza takiej gniewnej przemocy, takiej wendety, takiej zawiści, takiej nienawiści. To jest Bóg chorych ludzi, którzy jakiegoś chorego Boga stworzyli na swój własny obraz. To trzeba wrócić do Ojca i do podstawowych pojęć. Co oznacza słowo karci? Może karci oznacza lać, bez opamiętania. Były takie pomysły w kościele. Kościół przechodził taki czas, kiedy tak myślał. Podobno było nawet w niektórych zborach tak, że starsze siostry młodszym siostrom w prezencie na chrzest, nie wiem czy to jest prawda, słyszałem tylko taką historię, taką witkę do lania po tyłku dawały. Kochasz dziecko, to tą witką... No. Kościół też od czasu do czasu potrzebuje korekty. Nie, słowo karci oznacza wychowywać, oznacza kształtować, oznacza formować dziecko. Dobry ojciec oczywiście nie mówi rób co chcesz, zniszcz siebie i swoje życie, ale dobry ojciec też nie karci w ten sposób, że bierze dziecko i rozczaskuje ją ścianę. Albo wystawia je na jakieś zawstydzenie. Dobry ojciec mówi tak, że cię zatrzymam, pomogę ci, wychowam, będę cię kształtować, jesteś moim dzieckiem, będę cię formować. Podam przykład. Małe dziecko, tak ma, ja mam troje, wszystkie troje to przechodziło, myślę, że nie są odosobnionym przypadkiem, no tak im się w pewnym momencie spodobał ogień, że muszą tam łapę wsadzić. Mieliście takie doświadczenia? Po prostu musi. Musi sprawdzić, że to jest gorące i to poparzy. I oczywiście, że dobry ojciec to nie jest ojciec, który się przegląda i wszystkiego trzeba w życiu doświadczyć, spalsę rączkę dziecko. No pewnie, że nie. Ale z drugiej strony dobry ojciec to nie jest ktoś, kto to dziecko wiecie rzuca teraz w tej historii o ścianę albo, albo tą ten palnik gazowy przez okno albo w jakąś taką wpada histerię. Nie, dobry ojciec w miłości odciąga to dziecko, nie pozwala mu tego zrobić, ale nie zadaje mu większego bólu niż ten ogień by wywołał w tej historii. Pewnie, że dziecko nawet w takim przypadku płacze, bo nie rozumie co się dzieje. Tylko te łzy dziecka w takim przypadku nie oznaczają winy ojca. Ale w innym przypadku, kiedy ten ojciec by dopuścił do poparzenia tej ręki lub nadmiernie by w tej sytuacji wystartował, w takich przypadkach łzy tego dziecka świadczyłyby o winie ojca. I to taka różnica. Jak to z nami jest? A no z nami to jest tak, że czasem Bóg zamyka drzwi. Czasem zatrzymuje pewne relacje. Czasem nie daje nam tego, czego żądamy. Chyba dobrze. My czasem myślimy, że Bóg nas wtedy opuścił i ronimy łzy, ale nasze łzy wtedy nie są winą Ojca. To są nasze łzy i one po prostu muszą popłynąć, bo Ojciec nas wychowuje. No i teraz, jeżeli ktoś miał surowego ojca, skrajnie surowego ojca, a zawsze w gronie ludzi się ktoś taki zdarza, więc tu też ktoś taki jest, takiego skrajnie surowego ojca, no to bardzo często może mu się to poukładać w głowie tak, że Bóg tylko czeka, żeby mnie ukarać. Bóg tylko czeka. na to, żeby mnie ukarać. Jeśli ktoś miał biernego ojca, takiego nieaktywnego ojca, no to w jego głowie będzie się tak układać ten scenariusz, że Bóg to się w ogóle niczym nie interesuje. Ktoś ma na przykład nieprzewidywalnego ojca, nie wiem czego się po tym Bogu spodziewać, co on to jutro wymyśli. Ale Bóg nie jest kopią ziemskiego ojca. Żadnego z naszych. bo twój ojciec był albo surowy, albo bierny, albo nieprzewidywalny, albo byśmy tam w końcu coś na niego znaleźli. Na całe szczęście Bóg, ojciec nie jest kopią ziemskiego ojca. To ziemscy ojcowie są niedoskonałą kopią tego ojca niebiańskiego. Tak należy to rozumieć. to ci ziemscy ojcowie są niedoskonałą kopią tego Ojca, a nie ten doskonały Ojciec jest kopią tych ziemskich. Więc nie możemy oceniać Pana Boga przez ludzi. Musimy zacząć oceniać ludzi przez Pana Boga. A to dużo zmieni. Dużo zmieni. W ogóle paradoks taki, bo Ostatnio rozmawialiśmy też o wszechświecie w tym swoim gronie. Coraz ciekawsze te rozmowy. Rozważaliśmy te siedmiostopniowe przesunięcie Słońca, czyli półtora godziny. Bóg cofnął czas według mnie, według pastora Marka niekoniecznie. I mieliśmy taką ciekawą rozmowę. Potem przeszliśmy chyba przez teorię strun i przez teorię energetycznego kosmosu, tak? Dobrze wymawiam? Ale generalnie rozmawialiśmy o fizyce, wszechświecie, wszechświacie. I nie doszliśmy do niczego w zasadzie. Nie mamy kompetencji, żeby tu do jakichś wniosków dochodzić. Ani ja, ani pastor Marek. Znaczy może pastor Marek ma, ja nie mam. I nic nie rozwiązaliśmy, ale rozmowa była ciekawa. a ja sobie potem w domu jeszcze nad tym dumałem i sobie rozmyślałem i oczywiście do niczego nie doszedłem, ale doszedłem do czegoś powiązanego. Najbardziej bezpieczny wszechświat, jaki mógł powstać, ja nie do końca wiem jak on powstał, nie do końca wiem jak on się rozszerza, kurczy, czy to jest teoria strun, czy energetyczna, czy co tam jeszcze, nie wiem, ale wiem, że najbardziej bezpieczny wszechświat to jest wszechświat, który stworzył mój ojciec, twój ojciec i wszechświat, którym steruje cały czas, nieustannie ten mój i twój ojciec. Dzięki temu, że tak jest to zło pewnego dnia zostanie osądzone. Prawda ma znaczenie. Zdrada nie zwycięża na końcu. Krzywda nie jest wieczna. Łzy będą osuszone. Cierpienie będzie miało swój koniec. Sprawiedliwość nadejdzie. A ciemność ma termin końcowy. Nie wspaniałe? Ja uważam, że dużo lepsze niż te struny i ta energetyka. Czasami jesteśmy sfrustrowani. wielu z nas w obecnym czasie jest sfrustrowany. Nie dlatego, że się coś nadzwyczajnego wydarzyło, nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, że dzieją się rzeczy niestety normalne. Natomiast każdy od czasu do czasu przychodzi jakąś frustrację, coś się komuś tam coś nie uda, jakiś plan runie, jakieś drzwi się zamkną, jakaś relacja się rozpada i jakiś... coś niefajnego wychodzi na jaw. I teraz będzie trudne zdanie. Nie zawsze, nie zawsze jest to atak diabła. Czasem jest, ale nie zawsze jest to atak diabła. Czasem to jest chirurgia ojca. Czasem ojciec tnie, po prostu tnie, ale nie po to, żeby zniszczyć, tylko żeby uleczyć. To też jest ważne w tym pojęciu ojca. Czasem tak jest, że ojciec musi ciąć, ale nie po to, żeby zniszczyć, po to, żeby uleczyć. Bo ojciec, który nigdy nie koryguje, nigdy nie naprawia, nigdy nie tnie, nigdy nie uzdrawia, to jest ojciec, który nie kocha. Natomiast Ojciec, który we właściwy sposób koryguje, to jest Ojciec, który przygotowuje mnie do chwały. On nie tylko mnie kocha, On mnie przygotowuje do chwały. Tak jest napisane w Bożym Słowie. O Tobie również. On nie tylko Cię kocha, On Cię przygotowuje do wiecznej chwały. To jest coś znacznie więcej. Znacznie więcej. Kolejna rzecz o Ojcu. Nie mogło tego kazanie, te kazanie nie mogło się odbyć bez tej części. Ojciec przyjmuje jakich? Marnotrawnych, nie? Marnotrawnych. Ewangelia Łukasza, znany fragment, ale przeczytamy w całości. Piętnasty rozdział, 11 do 32. Potem rzek. Pewien człowiek miał dwóch synów i rzek młodszy z nich ojcu. Ojcze, daj mi część majętności, która na mnie przypada. Wtedy ten rozdzielił im majątność, a po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie. A gdy wydał wszystko, nastał wielki głód w owym kraju i on zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł więc i przystał do jednego z obywateli owego kraju, a ten wysłał go do swojej posiadłości wiejskiej, aby paść świnie. I pragnął napełnić brzuch swój, Tu jest błąd w tłumaczeniu. Powinno być rukolą, którym karmiły się świnie, lecz nikt mu nie dawał. A wejrzawszy w siebie rzek, iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu, ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim. Uczyń ze mnie jednego z najemników swoich. Wstał i poszedł do ojca swego. A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegszy rzucił mu się na szyję i pocałował go. Syn zajrzek do niego, ojcze, zgrzeszyłem. Przeciwko niebu i przeciwko tobie już nie jestem godzien nazywać się synem twoim. Ojciec zajrzek do sług swoich. Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go. Dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi i przyprowadźcie tuczne ciele, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się, dlatego że ten syn mój był umarły, a ożył, zginął, a odnalazł się i zaczęli się weselić. Starszy zaś syn, jego był w polu, a gdy wracając, zbliżył się do domu, usłyszał muzykę i tańce i przywoławszy jednego ze sług pytał, co to jest. Ten zaś rzekł do niego, brat twój przyszedł i ojciec twój kazał zabić tuczne ciele, żeby go zdrowym odzyskał. Rozgniewał się więc i nie chciał wejść. Wtedy ojciec jego wyszedł i prosił go. Ten zaś odrzekł ojcu, oto tyle lat służę ci i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, bym się mógł zabawić z przyjaciółmi mimi. Gdy zaś ten Syn Twój, który roztrwonił majętność Twoją z nierządnicami, przyszedł, kazałaś dla Niego zabić tłuczne ciele. Wtedy On rzekł do Niego, Synu, Ty zawsze jesteś ze Mną i wszystko Moje jest Twoje. Należało zaś weselić się i radować, że ten brat Twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się. Mieliśmy Ojca Kochającego, mieliśmy Ojca Świętego, a teraz mamy Ojca pełnego miłosierdzia, kolejne objawienie o naszym Ojcu. jest miłością, jest święty, jest miłosierny, jest pełen miłosierdy, jest miłosierdziem. I to jednocześnie. Te wszystkie rzeczy w naszym Ojcu są jednoczesne. I właśnie dlatego Ewangelia jest tak potężna. I dlatego w tej jednej chyba z najbardziej poruszających przypowieści całego Pisma Pan Jezus to najdobitniej pokazuje. My bardzo często i w większości Biblii jest podtytuł, że to jest przypowieść o synu marnotrawnym. Ja od czasu do czasu mówię, że to jest przypowieść o dwóch synach, bo ten drugi jest też arcyciekawą sprawą. Ale tak naprawdę ta historia, ta przypowieść powinna nosić pod tytuł, że to jest przypowieść o kochającym, miłosiernym ojcu. Bo o tym jest ta historia. To nie jest historia o grzechu tych synów. To w ogóle nie jest historia o tych synach. To jest historia, w której centrum, sercem tej historii, najważniejszą informacją, jaką wyciągamy z tej przypowieści jest serce tego miłosiernego ojca. To jest tak naprawdę przypowieść o miłosiernym ojcu. On tam jest sednem tej sprawy. Nie pierwszy syn, nie drugi syn, nie tuczne ciele, nie rukola, tylko ojciec tam jest tym centrum. Ale przyjrzyjmy się tej historii. Młodszy syn mówi daj mi tą część majątku, która jest dla mnie. W kulturze tamtych czasów to było maksymalnie obraźliwe dla ojca, maksymalnie podłe względem ojca. To trochę tak jakby powiedzieć, że ty już nie żyjesz, ty się już nie liczysz dla mnie. bo majątek przypadał po śmierci ojca i dopiero wtedy. Więc w pewien sposób ten syn mówi, ty już nie żyjesz, ciebie już nie ma dla mnie w tej historii, ja chcę twoich rzeczy, a nie ciebie, zdychaj. Tak by to można było na taki bardziej, jak to się nazywa, nie literacki, tylko dosłowny przekład, by był w ten sposób. To jest obraz grzechu. Przy grzechu właśnie tak jest, że my bardziej chcemy rzeczy niż tego, kto jest właścicielem tych rzeczy. I uwaga! Ja teraz nie mówię o tym, o czym większość pomyślała. A no to nie możemy tam za pieniędzmi chodzić. To jest pikuś. To jest pikuś. ten od Kamila, obiecałem, że wspomnę od czasu do czasu na kazaniu o nim. To jest pikuś. My potrafimy mówić tak, chcemy darów bożych, darów Ducha Świętego i czasem bardziej tych darów Ducha Świętego chcemy jak samego Boga. Chcemy znaków, chcemy cudów, chcemy doświadczać i czasem tego bardziej chcemy jak samego Boga. chcemy wolności chrystusowej, ale czasem tej wolności bardziej chcemy, jak samego Chrystusa. Niczym się wtedy nie różnimy od tego Syna. Niczym. To wcale nie musi być, wiecie, taki hardkorowy, czarny, mroczny grzech. To może być coś pozornie, zobaczcie, coś pozornie dobrego, zgoda? Chcemy darów Ducha Świętego, tylko problem, jeśli ich bardziej chcemy, jak dawcy tych darów. Wracamy do syna. On bierze ten majątek ostatecznie i odchodzi. Czyli robi to, co każdy człowiek bez Boga. Odchodzi od źródła życia myśląc, że znajdzie w tej historii wolność, szczęście, błogosławieństwo, będzie pomnażał ten majątek. To jest obraz człowieka, który odchodzi od Boga. Proste przykłady. To może być na przykład jakiś talent. Ktoś ma talent do malowania. i możesz malować rzeczy Bogu na chwałę, możesz odejść od Boga, robić z tym majątkiem dużo i go roztronić na jakieś obsceniczne malowidła, na jakieś pornograficzne malowidła, w skrócie sztukę nowoczesną. No przyznajcie, że tak jest, nie. Albo jest to obsceniczne, albo komuś coś chlupło i pozostali do tego dorabiają teorie. I jeden tam widzi piękny pejzaż, drugi tam widzi widny okrąg, a trzeci się śmieje, nie, obraz jest tam, a tu mi się tylko chlupło. Każdy talent oczywiście można tam podstawić. Ilu ludzi dzisiaj tak żyje, że ja nie potrzebuję do niczego Boga, ja wszystko mam, wiem co jest dobre, będę żył po swojemu. Religia? Religia mnie tylko ogranicza. Brzmi ciekawie, niestety chrześcijanie zaczynają to powtarzać, że religia mnie tylko ogranicza, a mnie prywatnie religia nieraz trzyma we właściwych ryzach. Już to kiedyś mówiłem. Ja tam od religii nie stronię. Mnie religia potrafi w kryzysie przytrzymać we właściwym miejscu. Stara historia w nowym ubrań. Syn trwoni majątek, żyje lekko myślnie. Nie wiemy, co dokładnie z nim robi ten starszy syn. Oczywiście wie wszystko. On tam na koniec mówi ojcu, że on był na nierządnicach. Albo byliście razem, albo nie możesz wiedzieć tego, możesz tylko zgadywać, gdzie tamten był, bo my czytamy jedynie, że on roztrwonił majątek, ale w jaki sposób, tego nie wiemy. Starszy syn oczywiście wszystko wie. Syn trwoni ten majątek, żyje lekko myślnie, no i co przychodzi? Głód. Czytamy, że przychodzi głód i to taki głód, że ten biedny człowiek sięga po rukolę. Tak działa grzech. Najpierw obiecuje dużo, a potem zabiera wszystko. Wszystko. Najpierw daje ekscytację, a później zostawia pustkę. Najpierw daje poczucie niezależności, a później zakłada kajdany. I taki człowiek, który ucieka od Pana Boga Nic nowego nie wymyśli. To się zawsze kończy tą samą historią. On próbuje wypełnić pustkę, która powstała, ten głód, który musiał powstać po roztrwonieniu majątku i próbuje to zastąpić statusem, alkoholem, narkotykami, seksem, pracą. Pracą. Może być taki problem. wcale nie muszą być tamte gabaryty, o których przed chwilą wspomniałem. Wielu ludzi tą pustkę próbuje zastąpić pracą. Albo nieustanną rozrywką. Cały problem, że Bóg stworzył duszę człowieka tak, że ona się nie nasyci byle czym. Augustyn, wiecie, że muszę. Wiecie, że muszę o nim wspomnieć. Augustyn napisał tak. Niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie Boże. Piękna myśl. Syn kończy przy świniach w tej historii. Chce jeść ten omłot. Tu w zborze wiedzą, dlaczego mówi się rukola. Ci, którzy mnie znają, wiedzą o co chodzi. Bo ja po prostu jestem... smakoszem rukoli. Więc syn kończy przy świniach, dla Żydów, którym to Pan Jezus mówi, to jest taki obraz kompletnego upadku, czyli nawet nie przy świniach, tylko przy jedzeniu dla świn. Świni nie wolno jeść, a to dopiero jedzenia dla świn. I tam się zaczyna największy przełom. To w tym miejscu zaczyna się największy przełom w życiu tego człowieka. Pismo mówi do nas, że on się wtedy zastanowił, wtedy, nie wcześniej. Nawet niekiedy stracił. Dopiero kiedy był w tej chwili kompletnego upadku. Kiedy się zderzył ze ścianą. Kiedy już gorzej być nie mogło. Wszystko jest popsute. To Pismo mówi, że on się wtedy zastanowił. Wtedy. Czasem człowiek musi dojść do końca siebie. Czasami człowiek musi dojść do końca siebie, żeby zacząć szukać Pana Boga. Dlatego... Czasem jest źle komuś pomóc nie dojść do końca siebie. Czasem człowiek po prostu musi dojść do tego miejsca, do końca siebie, żeby zacząć szukać Pana Boga. Niektóre kryzysy są tragedią, ale niektóre kryzysy są łaską, są łaską. Bóg do tego dopuszcza i to jest akt Jego łaski, bo ten człowiek dochodzi do końca siebie i zaczyna się wtedy zastanawiać. Ja nie gloryfikuję cierpienia, żeby była jasność, nie gloryfikuję kryzysów, zwłaszcza jakichś emocjonalnych, ale czasem Bóg potrafi użyć tego, żeby obudzić tego człowieka i ostatnio często tego w ogóle doświadczamy w naszej duszpasterskiej pracy. Że człowiek musi dojść do końca siebie, musi go złapać taki ból, Wszystko prawie się popsuć, albo wszystko się popsuć. I on wtedy zaczyna się zastanawiać i okazuje się, że cała ta historia była łaską Boga w życiu tego człowieka. Czasem Bóg potrafi użyć takiej historii, żeby obudzić tego człowieka. I to jest wtedy moment powrotu do domu ojca. On wraca. On oczywiście coś robi, to sobie tam tłumaczymy na kursie podstaw. Dziś nie będę przedłużał, bo to na podstawie tej przypowieści można osobne kazanie zrobić i to nie jedno. Ale przejdziemy dalej. Co robi ojciec? To jest też niezwykłe zdanie w tej historii. Kiedy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec. Tak? Tu czytamy. On nie zapomniał. W takim razie on nie zapomniał o tym synu, on go wypatrywał. On nie zamknął swojego serca, on jakoś wierzył, że to dziecko wróci, skoro go ujrzał, skoro go tam wypatrywał. Nie skreślił go. Dla mnie osobiście to jest najpiękniejszy atrybut Boga, że Bóg nikogo nie skreśla. Nikogo nie skreśla. Nie wykreśla tego syna. Ten grzesznik, bo on jest grzesznikiem przecież, ten syn w tej historii, on myśli o powrocie i on odkrywa, że ojciec patrzył wcześniej. On go oczekiwał. I to też jest sedno chrześcijaństwa. My robimy pierwszy krok do domu Ojca, ale odkrywamy w pewnym momencie, że łaska Boża wyszła nam naprzeciw i była tam zanim ja wyruszyłem. Łaska Boża była zanim ja wyruszyłem do domu Ojca. Tu czytamy, że ojciec biegnie. Niebywała informacja. W kulturze tamtych czasów coś, coś, coś niesamowitego. Starszy człowiek w ogóle nie biegał publicznie. Chyba, że był prorokiem i to jeszcze rozebrany. Ale normalnie starszy człowiek nie biegał publicznie. Ty na spokojnie. Proroku nasz kochany. Starszy człowiek nie biegał, a już ojciec w kierunku dziecka to w ogóle nie biegał. To wiecie, to nie jest współczesny świat, gdzie to się może wydarzyć. Tam się to nie miało prawa wydarzyć. A jednak Jezus mówi, opowiada, że ojciec biegnie w stronę tego syna. Bo mój Bóg łamie wszelkie konwenanse, wszelkie wyobrażenia, wszelką kulturę. On łamie wszystko co trzeba, żeby mnie uratować. I żeby ciebie uratować. Taki jest mój Bóg, tak bardzo jest miłosierny. Dalej czytamy, że on nie przyjmuje tego syna z chłodnym jakimś takim dystansem. Teraz doczekaj. Panuj się, ustalimy zasady, wrócisz. Nie, wychodzi naprzeciw. Tu nie ma zdań udowodnij, odpokutuj, zasłuż, cierp wystarczająco. Nie, tu jest zdanie, które się pojawia w całej Biblii, że Bóg przyjmuje skruszonego. Co dalej? Syn ma przygotowaną mowę niewolnika. Nie jestem godzien już być twoim synem. Uczyń mnie jednym z najemników. Słowo najemnik w Biblii nie jest pozytywnym słowem. Ono się nam w myśl Ewangelii nie kojarzy dobrze. Jest przestroga wręcz, żeby nie być najemnikami, prawda? To jest negatywny wydźwięk. Zobaczcie, to dziecko ma tak zdewastowane pojęcie ojca, że on idzie do ojca i mówi ja nie jestem godzien. Uczyń mnie najemnikiem. Ojciec mu nawet nie pozwala skończyć tego głupiego zdania, tej, tej wypowiedzi, tej, tej litanii. Szata, pierścień, sandały. To się tu dzieje. Przywraca mu pozycję. Nadaje mu godność. Mówi, że jest synem, a nie sługą. Jak ktoś nie wie dokładnie o co chodzi, to kurs podstaw, nie chcę dzisiaj wszystkiego poruszać przy tej przypowieści, Ale nowość. Nowość. Tego na kursie podstaw nie ma. Ale od teraz będzie. Tam się pojawia czwarta rzecz. Niedawno to odkryłem. Czwarta rzecz. Jest szata, jest pierścień, jest sandały, jest jeszcze uczta. Uczta. Tam się odbywa uczta. Jest zabite te ciele i robią uczte. Co ona oznacza? To jest radość pojednania. To jest uczta, która jest wyrazem radości pojednania. Więc mamy to wszystko, co uczymy się na kursie podstaw plus tam jest radość pojednania. Ten Ojciec chce, żeby wszyscy się cieszyli z tego, że jest pojednanie. Bo Bóg nie tylko przebacza, On przywraca. On nie tylko gasi ten pożar, On odbudowuje tożsamość tego dziecka i się z tego raduje. Starszy brat. Ten to jest hit. Ten jest większy bohater tej historii, czy antybohater jak tamten. Z blisko domu, ale bardzo daleko sercem. Bardzo daleko. Dobrze ust nie otwiera, a trzy razy kłamie. No bo kłamie, Nic mi nie dałeś. Nie, przepraszam. Od tylu lat ci służę i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego. A co Biblia mówi? Że wszyscy zgrzeszyli i każdy, każdy ma coś na sumieniu. Drugie kłamstwo. Nigdy nie dałeś nawet koźlęcia. Kiedy wrócimy do początku tej historii, jak majątek został podzielony? Porówno. Dostał. Tyle samo, co tamten. Skoro nie ma, no to roztrwonił. No bo co się z tym majątkiem stało? Gdy zaś ten Syn Twój, który roztrwonił majętność Twoją z nierządnicami, no to już tłumaczyłem. Albo byli tam razem w tej historii i jest to prawda, albo zwyczajnie konfabuluje i opowiada niestworzone historie o tym drugim Synu. Można być w Kościele, a nie znać Ojca. Można służyć latami, a mieć serce niewolnika. Można pracować dla Pana Boga, a nie cieszyć się razem z Bogiem." I to jest mocne oszczerzenie przy tym starszym synu. Największym cudem tej historii wcale nie jest powrót syna. Największym cudem jest to, że ojciec nadal chciał tego syna mieć. Nadal go chciał mieć. I teraz przejdziemy do tej tożsamości. Mamy już Syna w domu, mamy Boga, który jest miłością, święty, miłosierny. I teraz nadający tożsamość. Ewangelia Mateusza, trzeci rozdział, 16, 17. I list do Rzymian, ósmy rozdział, 14 do 17. A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody. I oto otworzyły się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim. I oto rozległ się głos z nieba. Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem. i Rzymian, bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy Abba Ojcze. Tęto Duch świadczy we współ z Duchem Naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy, a jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z Nim cierpimy, abyśmy także razem z Nim uwielbieni byli. Żyjemy w pewnych czasach kryzysu tożsamości. To jest taki kolejny ciekawy temat. Wszyscy mają w jakiś sposób zaburzoną tożsamość. Wszyscy w jakiś sposób nie wiedzą kim są i rozpaczliwie pytają wszystkich na obkoło i wszystkiego na obkoło, żeby ktoś im to w końcu powiedział i stąd jest wiele problemów. I zaczyna się budowanie na Teraz najbardziej w modzie jest na seksualności. To jest temat numer jeden. Budujemy tożsamość na seksualności, domena współczesnych czasów. Czyli ty jesteś chłopcem, czy dziewczyną, czy, czy może delfinem, czy może w jeden dzień czujesz się kawą, bo ostatnio takie pomysły czułem, że już nawet można się czuć kawą w jakiś dzień, a następnego dnia się czuć herbatą. Nie wiem co oni tam jeszcze wymyślą. W każdym razie jest kryzys tożsamości, ktoś próbuje tą tożsamość znaleźć i buduje na tym. Tych płci w ostatnim czasie wyliczono 67, więc nie wiem, nie potrafię ich opowiedzieć. Są też tacy, którzy twoją tożsamość budują na poglądach politycznych. Tego też nie brakuje. To jest w ogóle domena Polski. Spolaryzować się, albo jesteś PiS-owiec, albo jesteś PO-wiec, albo, albo jakiś tam inny. Chyba się nic nie zmieniło, chyba nadal te dwa fronty. Jeszcze inni budują swoją tożsamość na bólu z przeszłości. To są takie wieczne cierpiętniki i traumatyczni są tacy. Oni są, oni są zawsze z jakąś traumą. Wyjdą z jednej traumy, oni mają natychmiast następną traumę. I tak budują na tym tożsamość. Wszystko jest kruche, wszystko jest kruche i wszystko jest nie tak. Wszystko się zawali i wszystko jest niewłaściwe. I potem taki człowiek jest zmęczony, jest wiecznie zmęczony. I do popularnej mowy I nie wiem jak można tak myśleć. Do popularnej mowy weszło takie stwierdzenie, że człowiek już jest tak zmęczony życiem, że nawet jak wraca z wakacji to potrzebuje wakacji, żeby odpocząć od wakacji. Nie? Nie mogę tego powiedzieć. Jak można być tak chronicznie zmęczonym? Ale oni są tak chronicznie zmęczeni, bo oni stale muszą coś komuś gdzieś, a przede wszystkim sobie udowadniać i mieć jakąś tożsamość. I teraz, kiedy Pan Jezus wychodzi z wody, z chrztu swojego, zanim czyni pierwszy cud, bo przecież to się dzieje przed pierwszym cudem. O, jest osobny temat, że akurat na ten pierwszy cud wybrał najbardziej kontrowersyjny cud. Stągwie wody w wino przemienił. Nie bańkę, stągwie. Ale zanim on w ogóle tego, zanim to robi, zanim wygłasza konstytucję Królestwa Bożego, czyli kazanie na górze Mateusza 5, zanim to wszystko się dzieje, zanim uzdrowił tłumy, zanim wypełnił demony, uzdrowił wszystkie bądź nie wszystkie, bo oczywiście zdania są podzielone, choroby, zanim to wszystko się dzieje, ojciec mówi tak. To jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I teraz zauważmy kolejność. Najpierw akceptacja, potem służba. Najpierw akceptacja kim Ty jesteś w Chrystusie, a potem służba. Taka musi być kolejność. Nie inna. Najpierw relacja z Bogiem, a potem misja, by coś robić dla tego Boga. Najpierw miłość i to ta objawiona Tobie, a potem dopiero działanie w miłości. To jest ta rewolucja, która się tutaj dzieje, bo do tej pory, dlatego to jest tak wyraźnie zaakcentowane w tym Chrzcie Pana Jezusa, bo do tej pory w świecie żydowskim było tak. Chcesz Bożej akceptacji? Musisz Mu służyć. Chcesz mieć relację z Bogiem? Musisz iść na misję. Chcesz odczuwać Bożą miłość? No to najpierw działaj. I niestety, czasami takie zdania padają z ust chrześcijan. Potrzebujesz Bożej akceptacji? To mu służ. Nie! Najpierw akceptacja, potem służba. Potrzebujesz relacji z Bogiem? No to do Afryki. Do zaginionego plemienia Zimbabwe tam wyszukiwać, jeśli jeszcze jakiś jest. No nie! Najpierw relacja z Bogiem, a potem misja. Ona się w ogóle zacznie od klatki schodowej, a nie od Afryki, od ulicy, a nie od zagubionego plemienia Zimbabwe, czy innego tam. Nie wiem, czy akurat Zimbabwe jest w Afryce. Jest, mówią mi tu, że jest. To dobrze. Świat tak do nas mówi, a nie Chrystus. Działaj, a będziesz coś wart. Udowodnij, a zostaniesz przyjęty. Osiągnij, a będziesz kochany. Tymczasem Biblia do nas mówi, jestem umiłowany, dlatego mam prawo działać. Należy, dlatego mogę służyć. Jestem przyjęty, dlatego mogę wzrastać. To jest ta kolejność. Paweł w tym wspomnianym już przeze mnie fragmencie z Listu Drzemian Mówi, że nie otrzymaliśmy ducha niewoli, ale ducha usynowienia. Czyli Bóg nie tylko zmienia ten mój status, ale On zmienia moje wnętrze. On zmienia twoje wnętrze. Co to jest duch niewoli? Co to jest ta mentalność niewolnika? No właśnie to muszę zasłużyć. Bóg jest stale niezadowolony ze mnie. Jestem sam. Jeśli upadnę, to po mnie. Po mnie. Muszę wszystko kontrolować. To zniszczyło wielkie kościoły i będzie niszczyć kościoły. Taki pomysł na to, że trzeba zasłużyć, trzeba uważać, bo Bóg jest tak niezadowolony, że ci się raz noga podwinie i koniec, po tobie, po tobie w tej historii. Musimy mieć nawet wszystkie kontrole. To jest mentalność niewolników. Tak żyją niewolnicy. A my mamy ducha usynowienia, czyli należy do mojego ojca. Mogę wracać do niego, kiedy się pogubię. Mogę wracać do domu mojego ojca. Jestem korygowany oczywiście, ale nigdy nie jestem porzucony. Nigdy nie jestem zastawiony. Mam dziedzictwo. Nie jestem sam. To jest wielka różnica. Niestety wielu ludzi jest zbawionych, ale mają mentalność niewolników. Duch Święty wzbudza w nas wołanie. Jakie? Abba Ojcze. Abba Ojcze. To nie jest formułka religijna, to nie chodzi teraz o to, że od dzisiaj się modlimy Abba Ojcze i się wszystko zmieni. To musi być język mojego serca. Język Twojego serca. Serca, które jest uzdrowione przez łaskę. Ty się nie narodzisz na nowo. Nie narodzisz na nowo. Dopóki nie będziesz uzdrowiony łaską. Dopóki będziesz miał mentalność niewolnika, nie masz szans się narodzić na nowo. Niewolnik mówi tak, Panie, a mogę wejść? A syn mówi tak, Ojcze, wróciłem, wróciłem. Niewolnik to jest ktoś, kto ukrywa nawet najmniejszą porażkę. A syn to ma tak, że biegnie z porażką do domu, bo wie, że tam znajdzie rozwiązanie. To jest w ogóle dobry przykład. Ile rodzin tak źle żyje. Przykład z kościołów. Najlepszy przykład. Ile tragedii jest na tym tle. Dziecko załamuje się, dziecko odchodzi od kościoła, załamuje się wiara, nie chce mieć nic wspólnego z Panem Bogiem, ani z tym kościołem, ani z tym niczym, w ogóle już nie chce znać tych ludzi. I co się stało? W ciążę zaszła taka dziewczyna. I po prostu koniec świata. Prawie ją zabito i wyklęto. Oczywiście zaszła w ciążę bez ślubu, bez małżeństwa. No i koniec. Bała się powiedzieć mamie, tacie, kościołowi, pastorowi, komukolwiek. Została z tym sama pozamiatana. To jest patologia. Patologia, kiedy dziecko się boi przyjść z problemem do rodziców. Gdzie ma pójść? To jest patologia, kiedy chrześcijanin boi się przyjść w problemach do kościoła. To gdzie ma iść? Do świata? To jest patologia, to jest mentalność niewolników. Niewolnik ukrywa porażki, a syn biegnie do domu, bo tam jest rozwiązanie, tam jest ratunek, tam jest pomoc w każdej sytuacji. Niewolnik pracuje ze strachu. Dlatego dzisiejsza forma pracy, taką jaką mamy, jest pracą niewolniczą. Nawet jak ktoś jest na najlepszym etacie. Syn służy i pracuje z miłości. Z miłości. On to robi, bo on to kocha. Kiedy wiemy kim jesteśmy w Ojcu, zaczynamy tak funkcjonować. I co ciekawe, Znowu wiemy, że najbardziej to potrzebujemy bezpiecznej więzi z Ojcem. I kiedy jesteśmy zakorzenieni w Bogu, to wiara nie rozpada się nawet w czasie największego sztormu. A kiedy nie jesteśmy zakorzenieni w Bogu, to nawet kiedy dużo robimy, dużo służymy, dużo się staramy, to wciąż mamy wrażenie, że to jest za mało, że Bóg jest rozczarowany, że inni są bardziej kochani, bardziej używani, że jeśli się w ogóle zatrzymamy chociaż na chwilę, to wszystko się straci. To nie jest życie syna. To jest życie niewolnika i to jest już w ogóle grube niewolnictwo. Wielu ludzi przez całe życie, całe życie czeka, aż ktoś powie jestem z ciebie dumny, kocham cię, jesteś kimś wyjątkowym, jesteś kimś ważnym, cieszę się z ciebie. I wielu ludzi tego nie doczekuje. Wielu ludzi niestety nigdy tego nie słyszy. Bardzo wielu ludzi nawet nie zdajemy sobie sprawy, ilu ludzi tak ma. Ale Ojciec w Chrystusie Jezusie mówi dzisiaj do każdego. Jesteś przyjęty. Jesteś mój. Wracaj do mnie. Kocham cię. Jestem z ciebie dumny. Jesteś ważny. Cieszę się z tego, że jesteś. Ojciec w Chrystusie mówi to do każdego, kto będzie słyszał te słowa. Jestem pewny, że w tej chwili wypowiadam słowa z nieba. Ojciec w Chrystusie to mówi do każdego. Jesteś przyjęty, jesteś mój, wracaj do mnie. nie jesteś sierotą, nie jesteś niewolnikiem, nie jesteś sumą porażek, nie jesteś opinią ludzi, jesteś własnością Ojca. Wróć do Niego. Wróć do Niego. I żeby była jasność, to nie jest z mojej strony jakaś autosugestia, albo jakiś wypracowany, coachingowy, nowy styl. To jest prawda Ewangelii. Cała Biblia w ten sposób krzyczy do każdego człowieka. Do każdego. Nie możemy żyć jak niewolnicy, mamy żyć jak Synowie Boże i Córki Boże. Popatrzcie, trójjedność Boża. Dotykamy objawienia kim jest Ojciec. I wcale nie mówimy o doktrynie. Wcale dzisiaj nie ma doktryn. Nie ma teologii. No Augustyn musiał się pojawić. Nie w ten sposób analizowaliśmy pojęcie Boga Ojca. Bo można słuchać najlepszych doktryn na temat Ojca, najlepszej teologii na temat Ojca i nadal być sierotą. W każdym znaczeniu tego słowa. Można, można znać na pamięć wersety Augustynów i innych. I nadal nosić lęk i takie poczucie niewolnika. Można chodzić do kościoła całe życie i nie wejść z mentalności, z mentalności niewolnika. Można śpiewać pieśni, a w środku czuć się niechcianym, nielubianym, niekochanym. Mentalność środy wygląda tak. Stale muszę udowadniać swoją wartość. Boję się odrzucenia. Zazdroszczę innym tego, jak Bóg im błogosławi. Porównuje się taki człowiek bez końca z drugim człowiekiem. Nie umie odpocząć taki człowiek. Ukrywa porażki. Przestańcie ukrywać porażki. Synowie Boży, córki Boże, przestańcie ukrywać porażki. To niszczy Kościół od środka. To jest największe morderstwo miłości. Nie ukrywajmy swoich porażek. Trudno, w takiej mentalności zaufać Panu Bogu. Ostatecznie taki chrześcijanin, dziecko Boże, które ma tą mentalność sieroty, tego niewolnika, czuje się sam nawet pośród Kościoła. On się nigdy nie czuje u siebie. I w wielu wierzących dokładnie tak żyje, jak opowiadam w tej chwili. W wielu wierzących. Są zbawieni, ale są wiecznie spięci. Są w Kościele, ale nie mają w ogóle pokoju. Są aktywni, ale są cały czas niepewni. Są blisko, ale nie znają bliskości. Zacznij się modlić o to wtedy, żeby Ci Bóg dał mentalność Syna. Będziesz wiedział, do kogo należysz. To już dużo zmieni. Będziesz pamiętał, że możesz wrócić po upadku. Po prostu możesz wrócić. Nie musisz rywalizować z nikim o nic. Z nikim o nic. Możesz odpocząć w łasce Chrystusa. Prawdziwie odpocząć w Jego łasce. Oczywiście będziesz korygowany, ale nigdy nie będziesz odrzucony. Masz przyszłość i to dobrą przyszłość. A Ojciec jest dobry nawet, kiedy Go nie rozumiesz. Mentalność syna polega też na przyjęciu do świadomości. Syn nie jest doskonały. Mój syn nie jest doskonały. Ani jeden, ani drugi. Twój syn nie jest doskonały. I ty jako syn, jako córka Boża też nie jesteś doskonały, nie jesteś doskonała. Ale wiesz, gdzie jest twój dom. Moje dziecko wie, gdzie ma dom. Mój jeden syn wie, gdzie ma dom. Mój drugi syn wie, gdzie ma dom. Moja córka wie, gdzie ma dom. Ja wiem, gdzie mam dom. I ty musisz wiedzieć, gdzie masz dom. Czasami jesteśmy... Jak ten młodszy syn w przepowieści o synu marnotrawnym. Jesteśmy daleko, jesteśmy zmęczeni grzechem. Chrześcijanin tak marzy, że go męczy, że jak mu się wydarzy, to go to męczy. Jesteśmy wtedy wyczerpani swoimi własnymi decyzjami. Wracaj, po prostu wracaj do domu ojca i tyle. Wróć! I tyle. On tam czeka z wyciągniętymi rękami. Czasami jesteśmy jak ten starszy brat. Pełno religii, obecni wszędzie, wydawałoby się poprawni, ale nie ma w tym radości. Też musisz wrócić do domu ojca, bo ten starszy syn był na polu, on też musiał wrócić do domu ojca. Czasami nasze serce czuje się takie niechciane, Trzeba wrócić. Dom Ojca nie jest zamknięty i nigdy zamknięty dla ciebie i dla mnie nie będzie. I jeszcze o pewnym skandalu łaski. Jak będziesz wracał, albo gdy przyjdzie ci wracać, pamiętaj... Ojciec tam nie czeka z oskarżeniami. Ojciec tam czeka z wyciągniętymi ramionami. Jak zauważy, że ten ojciec nam czeka z oskarżeniami, to uciekaj, bo pomyliłeś kierunki. To nie ten ojciec. Uciekaj, bo to nie ten ojciec. Bo ten właściwy czeka z wyciągniętymi ramionami. Ja wiem, że to jest skandal łaski, bo to oznacza, że ktoś może zgrzeszyć, a ojciec na niego czeka. Tak, dokładnie tak jest. Dokładnie tak mnie uczy Biblia. że może się komuś przytrafić grzech, a ojciec będzie na niego czekał z wyciągniętymi ramionami, a nie z oskarżeniami. A jeśli tamten ojciec będzie czekał z oskarżeniami, to trzeba uciekać, bo ktoś bardzo pomylił kierunki. Ja wiem, że to jest skandal, ale to jest skandal łaski. Świat mówi tak, najpierw się popraw, a potem przyjdź. Religia tak mówi, zasłuż, to może zostaniesz przyjęty. A Ewangelia mówi tak, przyjdź, a resztę zrobię ja. Ty po prostu przyjdź, a resztę zrobię ja. I nie przychodzisz dlatego, że jesteś godny. Przychodzisz dlatego, że On jest dobry. On jest dobry. Jest miłością, jest święty, jest miłosierny i jest dobry. My przychodzimy do Boga nie dlatego, że jesteśmy godni, tylko dlatego, że On jest dobry. To jest jego atrybut bardzo ważny. Największym cudem nie jest to, że człowiek znalazł Boga. Największym cudem jest to, że Ojciec szuka od początku człowieka. Ojcze nasz w niebie, stajemy dzisiaj przed Tobą z wdzięcznością i z pokorą. Dziękujemy Ci za Twoje słowo, które objawia prawdę o Tobie. Boże, ja Ci chcę podziękować, że nie jesteś Bogiem dalekim, zimnym, obojętnym. Jesteś Ojcem pełnym świętości, pełnym miłości, mądrości, łaski i dobroci. Dziękujemy Ci, że zanim zaczęliśmy Cię szukać, to Ty pierwszy szukałeś nas. Że zanim pojawiliśmy się na świecie, już nas znałeś. że w Chrystusie przygotowałeś nam drogę zbawienia zanim ten świat powstał, że przez krew Jezusa otworzyłeś drzwi do domu Ojca na zawsze. Panie, jestem pewien, że wielu z nas nosiło lub jeszcze nosi fałszywe obrazy Ojca, fałszywe obrazy Ciebie. Niektórzy widzą Cię jako surowego sędziego, który tylko czeka na błąd, Inni widzą Cię jak takiego dalekiego Boga, który się nikim i niczym nie interesuje, a jeszcze inni traktują Cię tylko jak ostatnią deskę ratunku, a nie jak kochającego Ojca. A przebacz nam, przebacz nam Panie, że patrzyliśmy na Ciebie przez pryzmat własnych doświadczeń, własnych ludzkich zranień, a nie przez objawienia, które jest podane w Bożym Słowie. uzdrów nasze serca od tego. Tam, gdzie jest rana po ziemskim Ojcu, niech w tej chwili przyjdzie Boże uzdrowienie w Duchu Świętym. Tam, gdzie jest odrzucenie, w tej chwili niech przyjdzie akceptacja. Tam, gdzie jest lęk, w tej chwili niech przyjdzie pokój. Tam, gdzie jest gniew, niech przyjdzie łagodność. Tam, gdzie jest wstyd, niech przyjdzie łaska. Tam, gdzie jest pustka, Niech przyjdzie Boża obecność. Panie, proszę Cię o tych wszystkich, którzy przez całe lata czują się sierotami i niewolnikami, o tych, którzy w tej historii są sami, o tych, którzy zbyt szybko musieli dorosnąć, o tych, którzy nigdy nie usłyszeli żadnego dobrego słowa, o tych, którzy noszą taki ciężar odrzucenia po dziś dzień. Niech dzisiaj usłyszą w duchu Twoje słowa. Jesteś moim synem umiłowanym. W Tobie mam upodobanie. Jesteś moją córką umiłowaną. W Tobie mam upodobanie. Nie jesteś zapomniany. Nie jesteś odrzucony. Nie jesteś przypadkiem. Wracaj do domu dziecko. Po prostu wracaj. Boże, modlę się o tych, którzy mają taką mentalność niewolnika, którzy cały czas próbują zasłużyć, cały czas są pod taką presją oczekiwań, cały czas są niewystarczający i służą Ci, ale w takim strachu zamiast w miłości. Daj im, Panie, dzisiaj wolność dzieci Bożych. Daj im odpoczynek w łasce. Daj im, Panie, radość zbawienia. Daj im pewność tego usynowienia i pewność, że tego stracić nie mogą i nie stracą. Duchu Święty, Ty wołasz w nas, Abba Ojcze, więc ja Cię proszę, Duchu Święty, przyjdź i napełnij nas swoją obecnością jak nigdy wcześniej. Niech ten duch sieroty zostanie raz na zawsze złamany w naszym życiu. Niech ten duch lęku odejdzie i niech nie wraca więcej. Niech ten duch odrzucenia nie ma przystępu do nas. Niech ta religijna niewola zniknie. Wzbudź w nas, Duchu Świętym, nową ufność, nową radość, nową czułość wobec siebie nawzajem i wobec Boga. Wzbudź nas taką radość modlitwy, tęsknotę za Twoją obecnością. Panie, ja się chcę modlić i modlę się o mężczyzn i o ojców w tym zborze, w zborze, w którym mnie postawiłeś. I nikt mnie stąd nie wyciągnie, jeśli Ty tego nie będziesz chciał. Panie, chcę się modlić o moich braci, o mężczyzn, o ojców. Uczyń ich ludźmi odpowiedzialnymi. Uczyń ich mężami modlitwy i walki. Uczyń ich ludźmi czułości. Uczyń ich takim odbiciem Twojej chwały. Podnieś Panie wszystkich tych, którzy upadli, tych, którzy zawiedli albo im się wydaje, że zawiedli. Uzdolnij tych, którzy czują się dzisiaj słabi. Panie chce się modlić o moje siostry, o kobiety, o matki, o córki, o żony. Niech znajdą poczucie bezpieczeństwa przede wszystkim w Tobie. Niech znają swoją wartość przede wszystkim w Tobie. Niech wiedzą o swoim pięknie przede wszystkim w Tobie. Niech już nie noszą ciężarów, których nie miały nigdy nieść i które je zabijają. Panie chce się pomodlić o młodych ludzi w naszym zborze, o młodzież i o dzieci. W tym trudnym świecie, świecie pełnym chaosu, kryzysów, kryzysu tożsamości. W tym wszystko już jest zaburzone. Objaw, Panie, tym dzieciom. Kim one są w Tobie? Kim mogą być w Tobie? Boże, uchroń nasze dzieci przed fałszywymi głosami tego świata. Uchroń je, po prostu je uchroń. Dotknij się ich serc, niech zwrócą się, Panie, ku Tobie. Panie, modlę się o tych, którzy są daleko od Ciebie. Przyprowadź ich do domu, tak jak Ty potrafisz. Po prostu ich przyprowadź do domu. Skrusz ich, a potem ich przyprowadź do domu. Odnajdź i przynieś na swoich ramionach, tak jak tylko Ty potrafisz i przywróć ich do pastwiska. Panie, Ja nie chcę, żebyśmy tylko mówili o Ojcu. Ja Cię błagam, żeby ten zbór poznał Ojca, poznał miłość Ojca. Ja nie chcę, Panie, żebyśmy tylko śpiewali o miłości. Ja Cię błagam, Boże, żebyśmy zamieszkali w Twojej miłości, żebyśmy tam po prostu zamieszkali, tak na zawsze. Panie, proszę Cię, żebyśmy chodzili z Tobą blisko, żeby to było najważniejsze, Ty masz moc nad tym zborem, bo to jest Twój zbór. Więc ja Cię proszę, by to był zbór pełen Twoich synów i Twoich córek, a nie niewolników i sierot. By to był zbór łaski, zbór miłości, by to było takie miasto schronienia. żebyśmy byli takimi ludźmi, którzy do tego świata zwłaszcza wnoszą Twoje serce i objawienie, kim Ty jesteś. Kiedy przyjdą próby, bo muszą przyjść, przypominaj nam Boże, do kogo należymy. Kiedy przyjdą pokusy, bo przychodzą, przypominaj nam, czyimi jesteśmy dziećmi. Kiedy przyjdzie ból, przypominaj nas, nam. że jesteś Ojcem, który trzyma nas w swoich dłoniach i nigdy nie puszcza, nigdy. Panie, oddajemy Ci nasze życie, nasze domy, nasze małżeństwa, nasze dzieci, naszą przyszłość. Oddajemy Ci ten zbór. Niech wszystko należy do Ciebie. Niech wszystko będzie ku Twojej chwale. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Dziękuję.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora