Pokora, Przebaczenie i Wspólnota w Królestwie Bożym
    PodcastEwangelia Mateusza · 18.1-35Odcinek 1819 czerwca 2026

    Pokora, Przebaczenie i Wspólnota w Królestwie Bożym

    Pokora to klucz do Królestwa Bożego, nie pycha. Przebaczenie to siła, nie słabość, która leczy serce. Wspólnota to nie tylko zbiorowisko, lecz miejsce, gdzie Bóg działa. Niech miłość i odpowiedzialność prowadzą nas w relacjach.

    Transkrypcja

    Witajcie w kolejnym odcinku podcastu Ewangeliarz w głąb Ewangelii. Nazywam się Bartłomiej Kurylas i zapraszam was do wspólnego odkrywania Słowa Bożego. Rozdział po rozdziale, werset po wersecie. W tej chwili przechodzimy przez Ewangelię Mateusza. W tym podcaście czytamy i omawiamy Słowo Boże, starając się nie tylko zrozumieć tekst biblijny, ale także zobaczyć, jak jego przesłanie odnosi się do naszego codziennego życia, do naszych relacji, naszych zmagań, naszej wiary. Jak zawsze przypominam, że czytam tekst wg przekładu Biblii Tysiąclecia, wydania V. Wybrałem ten przekład, ponieważ uważam, że jest to najpopularniejszy przekład w naszym kraju, w Polsce. Dzisiaj przed nami XVIII rozdział Ewangelii Mateusza. Jeden z bardzo ważnych rozdziałów. On dotyczy życia wspólnoty bieżących. Pan Jezus będzie tu mówił o pokorze, o trosce, o przebaczeniu, o dyscyplinie kościelnej i o relacjach między ludźmi. Inaczej mówiąc, jest to rozdział o Królestwie Bożym i Kościele w praktyce. Jeśli to możliwe, śledź ze mną tekst Ewangelii Mateusza, rozdział XVIII. W owym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa pytając, kto właściwie jest największy w Królestwie Niebieskim. On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł, zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w Królestwie Niebieskim. A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, mnie przyjmuje. Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń. Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych, albowiem, powiadam wam, aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca Mojego, który jest w niebie. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł ocalić to, co zginęło. Jak wam się zdaje, jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawić dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, której się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam, cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięcioma tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych. Gdy brat twój zgrzeszy przeciwko tobie, idź upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś kościołowi. A jeśli nawet kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę powiadam wam wszystko. Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie. A co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę powiadam wam, jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bogi są dwaj albo trzej, zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. Wtedy Piotr podszedł do niego i zapytał. Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł. Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przeprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów, ponieważ nie miał z czego ich oddać. Pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go. Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa już wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc, oddaj coś winien. Jego współsługa padł przed nim i prosił go. Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli temu panu, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu. Sługo niego dziwy, darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługom, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy serca swemu bratu. Ten rozdział rozpoczyna się od pytania uczniów. Kto właściwie jest największy w Królestwie Niebieskim? No i to pytanie, które wraca do nas przez całą historię ludzkości. Kto jest najważniejszy? Kto ma władzę? Kto ma rację? Kto nosi prawdę? Kto zasługuje na uznanie? My dzisiaj nie przestawaliśmy, nie przestajemy zadawać sobie tego pytania. Zmieniły się nasze narzędzia, ale te pytanie pozostało. Dzisiaj może nie walczymy o pierwsze miejsca przy stole króla, ale walczymy na przykład o obserwujących, o followersów, o polubienia, o wpływy, o stanowiska, o popularność. Walczymy o pozycję społeczną, albo walczymy o to, żeby nie było. Walczymy o pozycję społeczną, albo walczymy o sukces zawodowy. I Pan Jezus na to pytanie odpowiada w sposób bardzo zaskakujący. On bierze dziecko. Dla nas to może brzmić trochę romantycznie, ale w świecie, w którym Pan Jezus przebywał, w starożytnym świecie, dziecko nie było symbolem romantyzmu, niewinności, wyjątkowości. Ono było symbolem zależności, słabości i całkowitego braku znaczenia społecznego. I Pan Jezus mówi, że jeśli się nie odmienimy i nie staniemy jak dziecko, no to nie wejdziemy do Królestwa Bożego. I tu nie chodzi o infantylność, nie chodzi o niedojrzałość, nie chodzi o to, żebyśmy tacy byli. Chodzi o pokorę, chodzi o to, żebyśmy byli symbolem zależności od Pana, naszej słabości, Jego siły i tego, że bez Niego nic nie znaczymy. Chodzi o pokorę. Augustyn pisał, że gdyby ktoś zapytał go o najważniejszą chrześcijańską cnotę, no to odpowiedziałby, że jest to pokora. Gdyby zapytał o drugą, odpowiedziałby, że pokora. A gdyby o trzecią, odpowiedziałby, że pokora. Podobnie historia reformacji. Ona podkreśla, że człowiek jest zbawiony nie dlatego, że jest wielki i sobie zasłużył, ale dlatego, że jest pokorny, że uznaje własną bezradność wobec grzechu i potrzebę Chrystusa. I zobaczcie, ludzie, którzy są najbardziej skupieni na własnej wielkości, oni są jednocześnie najbardziej niepewni. Wielu badaczy, np. psychologów zauważa, że przesadna potrzeba uznania to tak naprawdę jest ukrycie głębokiego poczucia braku wartości. I tu Pan Jezus mówi, że Królestwo Boże działa odwrotnie jak ten świat, że prawdziwa wielkość zaczyna się od pokory. Następnie Pan Jezus przechodzi do mocnego ostrzeżenia, mówi o zgorszeniu. Zgorszenie w języku biblijnym to jest doprowadzenie kogoś do upadku duchowego, do takiego odciągnięcia kogoś od Pana Boga, od zachwiania jego wiarą. I zobaczcie, my dzisiaj żyjemy w świecie takiego przepychu influcerów, liderów, osób posiadających ogromny wpływ na innych. Nigdy wcześniej w świecie nie było tak, żeby pojedynczy człowiek miał możliwość oddziaływania na tysiąc czy milion osób, zamawiającą jednego wpisu, jednego nagrania, jakiejś rolki. I Pan Jezus przypomina nam, że wpływ jest odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością. To nie dotyczy wyłącznie kościoła, nie dotyczy wyłącznie kaznodziejów. To dotyczy rodziców, nauczycieli, psychologów, polityków, dziennikarzy, ale też mnie i ciebie. Dlatego, że każdy człowiek w jakiś sposób wpływa na innych, na mniejszą bądź większą grupę ludzi. Zobaczmy na przykład na Marcina Lutra. Wpływ tego człowieka doprowadził miliony ludzi do ponownego odkrycia łaski. Ale z drugiej strony znamy też takich ludzi, którzy swoim wpływem sprowadzali wielu ludzi na manowce. I Jezus mówi o tym bardzo wyraźnie. Nie lekceważmy wpływu, jaki mamy na innych. I zdawajmy sobie sprawę z odpowiedzialności. Następnie słyszymy jedną z najpiękniejszych przypowieści Jezusa i też najczęściej przypominano. O pasterzu, który zostawia 99 owiec, żeby odnaleźć jedną zagubioną. Ta przypowieść jest oczywiście obrazem serca Pana Boga. Świat bardzo często ocenia ludzi przez pryzmat tego, jak są użyteczni, jacy są produktywni, jacy są ważni. Jeśli ktoś jest skuteczny, to jest wartościowy. Ale Bóg patrzy trochę inaczej. Bóg patrzy, że każdy człowiek ma wartość. Każdy człowiek ma wartość. Właśnie dlatego chrześcijaństwo od początku wyróżniało się pewną troską o ludzi odrzuconych, o ludzi z marginesu społecznego, o ludzi chorych, o sieroty, o wdowy. W tamtym świecie, w świecie rzymsko-greckim, to było wręcz rewolucyjne. Rewolucyjne, dlatego że nikt tymi ludźmi się nie zajmował. Oni nie mieli żadnej wartości. Tymczasem pierwsi chrześcijanie zajmowali się ludźmi, których społeczeństwo uważało za nieważnych. I Bóg właśnie takich ludzi używał. Dlatego, że dla Boga, dla Jezusa nie istnieją ludzie nieważni. Może ktoś ze słuchających tego podcastu czuje się taki nieważny, czuje się taki zagubiony, przegrany. No to pamiętaj, że dobry pasterz nadal szuka takich ludzi. Nadal. Dalej Pan Jezus przedstawia zasady rozwiązywania konfliktów. To jest coś niezwykle potrzebnego również we współczesnym świecie. Pan Jezus mówi jasno i wyraźnie. Najpierw idź do człowieka sam. Potem z jednym lub z dwoma świadkami. A dopiero później niech to trafi do większego gremium. I zwróćmy uwagę, jak to bardzo różni się od współczesnej kultury. Dzisiaj my często najpierw rozmawiamy o kimś z innymi, a na końcu z nim samym. Media społecznościowe w ogóle stworzyły taką kulturę publicznego oskarżania, publicznego zawstydzania, natychmiastowych i bardzo pochopnych wyroków. Ale tak Jezus nie nauczał. Jezus proponował drogę pojednania. Dlatego, że celem tego wszystkiego nie było zwycięstwo, nie było udowodnienie, kto jest winny, a kto niewinny. Celem tego wszystkiego było odzyskanie brata. Już Calvin zwracał uwagę, że dyscyplina kościelna nie ma być narzędziem zemsty. Ona ma być lekarstwem, który ma prowadzić do odnowienia. To jest bardzo ważna myśl. Dlatego, że Kościół nie jest sądem i jego celem nie powinno być potępienie człowieka. Kościół powinien być szpitalem, gdzie się leczy duszę. Później Pan Jezus mówi, gdzie są dwa albo trzy zebrani w Imię Moje, tam jestem pośród nich. To jest często cytowany fragment Słowa Bożego. Bardzo często cytowany w odniesieniu do Kościoła, do nabożeństw, do spotkań z chrześcijan. Ale Pan Jezus to mówi w konkretnym kontekście, w kontekście całego tego rozdziału, który mówi o wspólnocie, która, uwaga, szuka pojednania, leczenia i Bożej woli. I Chrystus jest obecny pośród swojego Kościoła, by kończyć konflikty, by leczyć ludzi. To jest ważna prawda dla czasów, w których bardzo wielu ludzi próbuje budować duchowość całkowicie prywatną albo duchowość polegającą na ocenie innych. Natomiast Nowy Testament nie zna takiego czegoś. On nie zna chrześcijaństwa bez wspólnoty albo chrześcijaństwa polegającego na oskarżaniu innych. Tak, to prawda, bywamy zranieni przez ludzi. Tak, to prawda, kościoły popełniają błędy. Ale rozwiązaniem nie jest samotność, nie jest wyrok. Rozwiązaniem jest zdrowa wspólnota. Na to wszystko Piotr pyta. Czy aż siedem razy? Prawdopodobnie Piotr uważał, że proponuje bardzo hojny limit, że zaimponuje Chrystusowi. A Jezus mu mówi, że nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy. I tu oczywiście nie chodzi o matematykę. Nie chodzi o to, że jeżeli siedemdziesiąty ósmy raz ktoś zgrzeszy, no to już wyczerpał tutaj limit. Nie, tu chodzi o postawę serca, o postawę serca. I żeby to wyjaśnić, Jezus opowiada przypowieść o dłużnikach. Król darował jednemu dłużnikowi niewyobrażalny dług. Ten człowiek nie chciał jednak darować niewielkiego długu swojemu współsłudze. Zobaczcie, to jest bardzo ważna lekcja. Przebaczenie nie oznacza zapomnienia. Nie oznacza zgody na dalszą krzywdę, ale oznacza rezygnację z zemsty. Taki znany filozof Frederick Nietzsche uważał, że przebaczenie jest jednym z przejawów największej ludzkiej słabości. Tylko to jest całkiem niebiblijne. Chrześcijaństwo widzi to zupełnie inaczej. Chrześcijaństwo mówi, że przebaczenie nie jest słabością, że przebaczenie jest siłą. Jest siłą człowieka, który nie pozwala, żeby poczucie nienawiści czy zemsty przejęło kontrolę nad jego sercem. Dlatego, że musimy wiedzieć, że pielęgnowana uraza niszczy przede wszystkim osobę, która ją pielęgnuje. Jezus nie mówi o przebaczeniu i to takim przebaczeniu dlatego, że grzech jest niepoważny albo że nie ma znaczenia. On mówi o przebaczeniu dlatego, że łaska Boga jest większa niż największy grzech człowieka. Każdy wierzący żyje tylko i wyłącznie dzięki przebaczeniu, który otrzymał od Boga. I właśnie dlatego jest powołany do przebaczenia innym. Mateusz w rozdział 18 przypomina nam, przynajmniej powinien nam przypomnieć, że chrześcijaństwo to nie jest tylko zbiór doktryn. To jest sposób życia, to jest kultura życia. Jezus mówi o pokorze zamiast o pysze, o trosce zamiast o obojętności, o pojezdnaniu zamiast o wojnie, o odpowiedzialności zamiast egoizmie, o przebaczeniu zamiast zemsty. No i nie bez powodu ten rozdział jest tak fundamentalnym rozdziałem dla życia wielu chrześcijańskich wspólnot. Co jakiś czas ojcowie kościoła, reformatorzy, bohaterowie wiary wracali do tego rozdziału, odkrywali go na nowo, ponieważ wiedzieli, że zdrowy kościół nie buduje się jedynie na poprawnej teologii, ale przede wszystkim na właściwych i poprawnych relacjach. I w tym naszym świecie, który jest pełny podziałów, konfliktów, rywalizacji, no to te słowa Jezusa brzmią bardzo aktualnie i powinniśmy się nad nimi pochylić.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora