Nie ma nikogo podobnego do Syna
    KazanieList do Hebrajczyków · 1.5-14Część 423 lipca 2026

    Nie ma nikogo podobnego do Syna

    Nie aniołowie, lecz Syn Boży jest centrum naszej wiary. Jezus nie jest stworzony, lecz zrodzony z Ojca. Jego władza jest sprawiedliwa, a Jego królestwo trwa na wieki. Tylko w Nim znajdziemy pełnię objawienia Boga.

    Transkrypcja

    Dzisiaj przestudujemy sobie już do końca pierwszy rozdział Listu do Hebrajczyków, od piątego do czternastego wersetu. Odczytam z przekładu Biblii Warszawskiej, do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek, Tyś jest synem moim, jam Cię dziś zrodził i znowu, ja mu będę ojcem, a on będzie mi synem. I znowu, kiedy wprowadza pierworodnego na świat, mówi niechże mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży. O aniołach wprawdzie mówi, aniołów swych uczyni, czyni on wichrami, a sługi swoje płomieniami ognia, lecz do Syna trą twój o Boże na wieki wieków, berłem sprawiedliwym berło królestwa Twego. Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość, dlatego namaścił Cię o Boże, Bóg Twój olejkiem wesela, jak żadnego z towarzyszy Twoich. Oraz Tyś, Panie, na początku ugruntował ziemie i niebiosa, są dziełem rąk Twoich, one przeminą, ale Ty zostajesz. I wszystko jako szata zestarzeją się, i jako płaszcz je zwiniesz jako odzienie, i przemienione zostaną, ale Tyś zawsze ten sam, i nie skończą się lata Twoje. A do którego z aniołów powiedział, kiedy siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół Twoich jako podnóżek stóp Twoich? Czyż nie są oni wszyscy służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia? Szczerze powiedziawszy nie znalazłem kazania opartego tylko i wyłącznie na tym fragmencie słowa Bożego. Co dziwne, bo tu jest bardzo wiele bardzo ważnych spraw dla chrześcijańskiego światopoglądu, dla zrozumienia Jezusa Chrystusa. Na początku sobie przypomnimy drogę, którą przeszliśmy już przez ten początek, przez te cztery wersety tego listu, no bo może ktoś z nami jest pierwszy raz, no więc autor bądź autorka tego listu, bo nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kto dokładnie napisał list do Hebrajczyków, ale jesteśmy w stanie powiedzieć, że był to autor lub autorka. Trzeciej opcji nie ma. I autor lub autorka tego listu, niezwykłego listu, niezwykłego pisma zawartego w zbiorze PIS, jakim jest Pismo Święte, Biblia. On nie rozpoczyna tutaj od rad, które dotyczą życia jakiegoś rodzinnego, on tu nie mówi o zarządzaniu finansami, on tu nie mówi o zarządzaniu emocjami, on tu nawet nie mówi o jakimś sposobie radzenia sobie z takimi codziennymi trudnościami, chociaż niby o tym nie mówi, a o wszystkim tym tutaj również jest mowa. Autor lub autorka tego listu nie zaczyna od człowieka, zaczyna od Pana Boga, od tego, kim jest Pan Bóg, a dokładnie od Boga, który przemówił, który wypowiedział się i to jest ważne, ponieważ cała Biblia ma właśnie taki kierunek. Biblia nie jest historią o tym, jak to człowiek szuka Boga. To jest wielkie nieporozumienie, gdy ktoś mówi, że Biblia jest historią o tym, jak to człowiek szuka Boga. Nie. Biblia jest historią Boga, który objawia się człowiekowi. O tym jest Biblia. Biblia jest o Bogu, który objawia się człowiekowi i przemówił do człowieka, a nie o człowieku, który szuka Pana Boga. W pierwszym kazaniu rozważaliśmy to, że Bóg wielokrotnie i wieloma sposobami, przez proroków m.in., ale ostatecznie przemówił przez swojego Syna. To oznacza, że Jezus Chrystus nie jest kolejnym prorokiem, nie jest też ostatnim z wielkich nauczycieli, tylko jest pełnią Bożego objawienia. W żaden większy sposób Bóg się nie objawi człowiekowi, jak zrobił to przez Jezusa Chrystusa. Kiedy patrzymy na Chrystusa, widzimy objawienie Boga. Kiedy słuchamy Chrystusa, słuchamy objawienia Bożego. Kiedy odrzucamy Chrystusa, no to odrzucamy samego Boga i nic z Bogiem wspólnego nie mamy. Później zatrzymaliśmy się nad opisem osoby Jezusa Chrystusa i tam nie ma miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. Tam jest podkreślone, że Syn jest dziedzicem wszechrzeczy, że przez Niego i dla Niego został stworzony wszechświat, że jest odblaskiem chwały Bożej, jest perfekcyjnym, doskonałym odbiciem istoty Boga, podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy. Później przeszliśmy do tego, że dokonał On oczyszczenia z grzechów przez jedną, jedyną, niepowtarzalną ofiarę, doskonałą ofiarę, w pełni wystarczającą ofiarę, do której nic nie trzeba dokładać. A następnie zasiadł po prawicy majestatu Bożego, po prawicy Bożej na wysokościach. I to wszystko nas prowadziło do takiej górki, żebyśmy mogli zobaczyć z tej góry, jak wielki jest Chrystus. O ile większy jest Chrystus, niż my w ogóle sobie tak pozornie myślimy. No i wydawałoby się, że to jest szczyt wywyższania Jezusa Chrystusa, że już nic więcej nie można powiedzieć. Już się nie da bardziej podkreślić tego, kim jest Jezus Chrystus. Nie był, tylko jest. Kim jest Jezus Chrystus. A jednak ten list do hebrajczyków, to on się dopiero zaczyna. On się dopiero zaczyna rozpędzać. My dopiero zaczniemy poznawać Jezusa Chrystusa. I od tego piątego wersetu, gdzie dzisiaj będziemy sobie analizować, do końca tego pierwszego rozdziału, to jest taki pierwszy wielki argument całego listu. Taki pierwszy argument dotyczący Chrystusa, który jest przedstawiony w całym tym liście, przedstawiający nam właśnie Jezusa Chrystusa. I jest interesujący ten argument, bo nie ma mowy o Mojżeszu, nie ma mowy o Aronie czy o kapłaństwie według Arona, nie ma mowy o świątyni, nie ma mowy o ofiarach. Mowa jest o kim? O aniołach. Specyficzny argument. On tutaj mówi o aniołach. I ja już wspominałem ostatnio w środę, dzisiaj tylko przypomnę, żeby to zrozumieć, to musimy sobie przypomnieć, do kogo jest ten list skierowany. Do hebrajczyków, czyli do chrześcijan wywodzących się z tradycji czy ze środowiska żydowskiego, judejskiego. I w świadomości tych ludzi aniołowie to nie byle kto. Aniołowie w tradycji tych ludzi, w świadomości tych ludzi, w kulturze tych ludzi, do dzisiaj tak jest, zajmowali bardzo wysokie miejsce. Aniołowie towarzyszyli objawieniom Boga, aniołowie komunikowali się, byli w pewien sposób tymi, którzy przekazywali słowo od Boga, przekazywali Boże przesłania. Tradycja żydowska podkreśla, że aniołowie byli obecni w czasie, w którym Bóg nadawał prawo na górze Syna i to towarzyszyli temu aniołowie. Żydzi rozumieją i słusznie rozumieją aniołów jako takie potężne, bardzo potężne istoty, istoty, które budzą, strach nie będzie najlepszym słowem, które budzą respekt, to jest bardzo dobre słowo, o dziękuję Tomek, które budzą respekt przed człowiekiem, znaczy względem siebie, człowiekowi. No i Biblia mówi, że to są słudzy samego Boga, że tak nazywa ich Biblia. No i teraz autor odnosząc się do tego, kim są aniołowie, jak to są potężne istoty budzące respekt, słudzy Boży, no to autor tutaj stawia pytanie i będzie tu mówił o tym, no to w takim razie kim jest Jezus wobec tych aniołów? Skoro anioły są tak potężnymi istotami, tak budzą respekt, to kim jest Chrystus wobec tych aniołów, wobec tych stworzeń? I żebyśmy to dobrze zrozumieli, to nie jest pytanie o hierarchię, bo to już wcześniej jest w heblecikach wytłumaczone, że nie ma mowy w ogóle o hierarchii, że Jezus jest ponad tą hierarchią, że wszystko zostało stworzone przez Niego, czyli On nie może zajmować miejsca w hierarchii, bo ta cała hierarchia jest stworzona przez Niego. Więc to jest pytanie o naturę, że skoro aniołowie są takimi stworzeniami, to jaką naturę ma Jezus Chrystus? Czy może jest najwyższym z aniołów, może ma ich naturę, czy może jest pierwszym stworzeniem, może należy do tej samej kategorii co oni, tylko jest jakoś ponad tą strukturą. Już dzisiaj nie będę, już ostatnio mocno przypominałem, że w IV wieku był dosyć spory konflikt wokół Jezusa Chrystusa. Wspomniałem już wielokrotnie, jeszcze wspomnimy, ale dzisiaj Was oszczędzę. Już dzisiaj nie wspomnę, nie powiem tego imienia Ariusz, który twierdził, że syn został stworzony przez ojca. Nie wspomnę o tym drugim słynnym imieniu Atanazy, który był przeciwko wszystkim. Przypomnę ten pierwszy znaczący presbiter, ten drugi nic nieznaczący diakon, później zostaje biskupem, kłócą się tam i w końcu wszystko jest jasne. Ale dzisiaj już zostawimy to. I ten fragment jest o czymś jeszcze, ten od piątego do końca, bo on jest o dzisiaj. Bo my dzisiaj żyjemy w czasie przeogromnej fascynacji światem duchowym. Bardzo dużo osób interesuje się światem duchowym, tylko właśnie nie Jezusem Chrystusem, tylko tym światem duchowym wokół Jezusa Chrystusa. Wystarczy wejść do pierwszej, lepszej takiej księgarni, a zwłaszcza do sieciówek. Może tu nie będę wymieniał nazw takich jak Empik, Matras i ta cała reszta. Więc wystarczy wejść do tych sieciówek czy świat książki. Wiecie, reklamodawcy muszą tutaj usłyszeć. Dopiero będzie heca teraz po tych słowach. No więc wystarczy tam wejść, rozejrzeć się po półkach. Zazwyczaj się one nazywają albo poradniki, albo popularnonaukowe, albo duchowość, albo filozofia i religia. Tego typu półki najczęściej odwiedzane przeze mnie. No i wystarczy tam jakby podejść i widzimy, że ogrom publikacji o aniołach, o demonach, jakichś objawieniach tego czy innego nurtu, jakichś ufokach czy innych tam historiach związanych z tym. Wokół takiej szeroko pojętej duchowości im bardziej mistycznie, im większe przeżycie, tym szybciej się to staje bestsellerem na tych półkach. Zwłaszcza, jeżeli to dotyczy jakichś nadprzyrodzonych doświadczeń. YouTube ostatnio też bardzo szeroko, bardzo dużo jest podcastów na temat właśnie takiej szeroko pojętej duchowości, jakichś spotkań z różnymi mistykami, z różnymi nauczycielami, różnych filozofii, różnych prądów. I to wszystko się kręci gdzieś tam wokół właśnie takiego świata duchowego. Nierzadko, a może bardzo często wokół szeroko pojętego tematu aniołów. Niektórzy próbują przywoływać te anioły. Niektórzy nadają imiona aniołom. Wiem, że Biblia kilka imion wymieniamy, dzisiaj o nich wspomnimy, ale niektórzy już tutaj całą strukturę budują na jednym wersecie w ogóle. I budują na tym wszystkim całą swoją duchowość. Ich duchowość w ogóle opiera się na tej strukturze. I paradoksalnie im mniej człowiek, im mniej człowiek zna Chrystusa i im mniej jest zafascynowany Chrystusem, tym częściej fascynuje się wszystkim, co otacza Chrystusa. Między innymi aniołami. Im ktoś mniej zna Chrystusa, tym bardziej jest zainteresowany tym całym otoczeniem. No bo jak ktoś zna Chrystusa, to to otoczenie ma dla niego mniejsze znaczenie. I tutaj ten fragment jest również o tym, że chrześcijaństwo nie jest skupione wokół fascynacji światem duchowym. Chrześcijanin to nie jest ktoś, kto, a pamiętam mieliśmy kiedyś takie gawiatka i on z innymi gawiatkami, już ich nie ma, rozważali. Pamiętam, oni mieli taką szeroką dyskusję. Na początku myślałem, że to są żarty na tym naszym komunikatorze, bo tam w pewnym momencie włączyłem, tam było 300 powiadomień. Czyli tam szeroka rozmowa była. Myślałem, że oni żartują między sobą. I oni tam jakieś badali, że jakaś gwiazda spadająca to jest jakiś taki anioł, że w ogóle jakaś chmura to coś tam. Nie wiem, czy pamiętacie tą całą rozmowę, ci, którzy tu wtedy byli. No i oni właśnie się tak fascynowali tym światem duchowym. Tylko że chrześcijaństwo to nie jest fascynacja właśnie tymi wszystkimi zjawiskami. Sednem chrześcijaństwa jest fascynacja konkretną osobą, jedną osobą. Jezusem Chrystusem. To wokół tego kręci się chrześcijaństwo. Im bardziej poznajemy Chrystusa, tym mniej interesują nas te właśnie duchowe wybuchy, duchowe sensacje byśmy powiedzieli. Im bardziej widzimy chwałę Chrystusa, tym bardziej widzimy, że wszystko przy tym, całe to stworzenie przy tym to zaledwie jakiś cień tego wszystkiego. No i wiecie, że ja lubię przykłady. No to taki przykład, kiedy ktoś widzi słońce, spojrzy na słońce. Założy okulary takie przyciemniane. Jakiś taki eksperyment sobie zrobiłem i tak sobie spojrzy w słońce. No to przestaje się zachwycać fenomenem światła świeczki. To jest nic. To jest takie światło świeczki w porównaniu z tym, co można zobaczyć jak słońce w ogóle funkcjonuje i świeci i w ogóle. No więc to takie zestawienie. No i dzisiaj będziemy sobie tak krok po kroku przechodzić przez tą argumentację autora bądź autorki Listu do Hebrajczyków i zobaczymy, że Jezus to jest w ogóle nie do opisania. Że to nie jest żaden najwyższy anioł, nie jest pierwszy spośród stworzeń, a z tymi wszystkimi historiami się gdzieś tam spotykamy na różnych forach. On nie zajmuje jakiegoś najwyższego miejsca w stworzeniu. Nie, on należy do zupełnie innej kategorii. Zupełnie innej kategorii to tu będzie wyraźnie, dobitnie powiedziane. Aniołowie są stworzeni, a Chrystus jest kim? Stwórcą. Sto pierwsze. Aniołowie służą, a Chrystus króluje. Aniołowie oddają pokłon, a Chrystus ten pokłon przyjmuje. No i właśnie dlatego tak ważne jest odkryć kim jest Jezus Chrystus, bo to jak my rozumiemy Jezusa Chrystusa definiuje całe nasze zbawienie. Jeżeli mamy wykrzywiony obraz Jezusa Chrystusa albo mamy umniejszony obraz tego kim jest Jezus Chrystus, to definiuje nasze zbawienie, nasze uwielbienie Boga, nasze w ogóle całe życie. Bo tylko wtedy kiedy naprawdę zobaczymy Chrystusa takim jakim On naprawdę jest, kim On naprawdę jest, to tylko wtedy będziemy mogli powtórzyć razem z całym niebem takie piękne słowa w Epokalipsie zawarte. Będziemy sobie je w ogóle omawiać na rekolekcjach, więc warto na nie jechać. Godzień jest ten baranek zabity. Wsiąść moc i bogactwo i mądrość i siłę i cześć i chwałę i błogosławieństwo. Ale możemy to uczciwie powiedzieć względem baranka tylko wtedy kiedy rozumiemy kim jest Jezus Chrystus. Kiedy mamy właściwie przedstawiony obraz Jezusa Chrystusa i Biblia nam ten właściwy obraz przez list do hebrejczyków przedstawia. Ponieważ weszliśmy sobie chwilowo na jeden moment w Księgę Apokalipsy, muszę wam powiedzieć pewną prawdę. Tylko to jest z tych kategorii guzik prawda, żeby była jasność. Bardzo ważną prawdę, tylko guzik prawdę. Nie wiem czy wy wiecie, ale Biblia mówi jednoznacznie, że kobiety zostaną pochwycone pół godziny później niż mężczyźni. Wiecie o tym? Apokalipsa, ósmy rozdział, pierwszy werset. A gdy zdjął siódmą pieczęć, nastało w niebie milczenie na około pół godziny. To oczywiście z tej kategorii guzik prawda. Ale już teraz przechodzimy do prawdy hebrejczyków. Pierwszy rozdział, piąty werset i już będzie mocno. Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek, tyś jest synem moim, jam cię dziś zrodził. I znowu, jamu będę ojcem, a on mi będzie synem. No więc po tym całym prologu, po tych całych czterech wersetach list do hebrejczyków przechodzi do cytatów ze Starego Testamentu. W ogóle wszystkie te teraz, co będziemy analizować wersety, to są cytaty ze Starego Testamentu. I to nie jest przypadek, tylko to jest celowy zabieg. Ponieważ autor tego listu pokazuje żydowskim czytelnikom, że wszystko co on mówi o Jezusie już dawno zostało powiedziane. Że on nie wymyśla nowej wiary, nie wymyśla nowej religii, nie wymyśla jakichś nowych przepisów, nie wymyśla jakiegoś nowego systemu, nie wymyślił jakiegoś nowego Boga. Wszystko jest w Starym Testamencie od samego początku. To tam od początku jest napisane, oni zawsze to czytali, ale w tej chwili powinni to rozumieć. Że to jest wypełnienie tego, co Bóg objawił wiele wieków wcześniej przez karty Starego Testamentu. I w tym piątym wersecie mamy dwa cytaty. Pierwszy pochodzi z psalmu drugiego, a drugi z drugiej księgi Samuela z siódmego rozdziału. Obydwa te cytaty ze Starego Testamentu zapowiadały i dotyczyły Mesjasza. I teraz już jest przełożenie, że oto o nim jest mowa. I mamy psalm drugi i drugą księgę Samuela, siódmy rozdział. Dwa te cytaty mówią o Synu i obydwa prowadzą do bardzo ważnego pytania. Do którego z aniołów powiedział kiedykolwiek Tyś jest Synem moim? No i odpowiedź jest oczywista. Do żadnego. Ale to, że ta odpowiedź jest oczywista, to w ogóle nie o to chodzi w tym pytaniu. Bo na tej oczywistej odpowiedzi jest zbudowane wszystko. No bo do żadnego. I na tym jest to budowane. Więc on nie mówi, że Jezus jest troszkę wyżej, jak pozostali aniołowie, tylko do żadnego. Nie mówi, że jest pierwszy spośród nich, że jest ich dowódcą czy generałem Armii Anielskiej. Nie. On mówi, że ten Jezus Chrystus należy do zupełnie innej rzeczywistości. Bo do nich to nigdy nie zostało wypowiedziane. To jest zupełnie inna rzeczywistość niż ta anielska rzeczywistość i anielska struktura. Między Synem a aniołem czy aniołami jest przepaść, którą wyraża to właśnie ta oczywista odpowiedź do żadnego. Aniołowie są stworzeni, a Syn jest odwiecznym Synem Ojca. No i tu się pojawia problem języka polskiego i współczesnej kultury i takiego zrozumienia powierzchownego wyrazu Syn. My go bardzo źle rozumiemy i na bazie tego złego zrozumienia wyrosło miliony i dalej wyrastają jak grzyby po deszczu, miliony herezji. Co to w ogóle oznacza w tej chrześcijańskiej mowie zrodzony Syn? Co to w ogóle oznacza, że Syn został zrodzony? No bo znowu, w języku polskim zrodzić automatycznie kojarzy nam się z początkiem. Jeżeli coś się rodzi, no to ma początek, bo wcześniej nie było. Rodzimy, no to wcześniej nie było, teraz jest zrodzone. Rodzi się dziecko, czyli zaczyna istnieć. I wielu ludzi jak czyta właśnie ten fragment, to mówią, no tu jest właśnie dowód na to, że on jest stworzony, bo Jan Cię dziś zrodził, jesteś zrodzony, zrodzony Syn. Zrodzony Syn, od zawsze Kościół powtarza, zrodzony Syn, czyli powstał, zaczął istnieć. Dochodząc do takiego błędnego wniosku, że skoro Syn został zrodzony, no to musiał kiedyś nie istnieć. Tylko, że Biblia nie używa tego słowa w tym znaczeniu w ogóle, ani razu. Według Biblii to słowo nie oznacza tego, co ja teraz wszystko powiedziałem. To, co my sobie rozumiemy za słowem zrodzić. My musimy pamiętać, że Biblia mówi, że Bóg nie jest człowiekiem. Człowiek to człowiek, a Bóg to Bóg. Bóg nie jest człowiekiem. Kiedy Pismo, kiedy Biblia mówi o Ojcu, o Synu, o Duchu Świętym, to posługuje się zrozumiałym dla nas językiem relacji. Żeby zrozumiały i przyswajalny dla nas sposób objawić nam te podstawowe prawdy o Bogu, a nie opisuje nam biologiczny proces. No bo jeżeli to w ogóle rozumiemy dosłownie, no to to w ogóle jest problem. Bo tu nie jest napisane Maria zrodziła, tylko Bóg zrodził. To w ogóle komplikuje całą sytuację. Jak ktoś chce bardzo dosłownie to rozumieć i tak bardzo po polsku, no to musisz rozumieć tak jak to jest napisane, że Bóg urodził. No ale przecież nikt tego tak nie rozumie. Wiemy, że to nie o to w tym chodzi. Ale dalej mamy problem ze słowem zrodził. I to jest ważne. Bóg nie stał się Ojcem w pewnym momencie. Tak jak ja się stałem Ojcem w pewnym momencie. Kiedyś nie byłem Ojcem, a w pewnym momencie stałem się Ojcem. Jak na świat przyszła Nadia. Ale Biblia tak nie mówi o naszym Bogu. Że on kiedyś nie był Ojcem, a potem nagle zaczął być Ojcem, bo urodził Syna. Przecież to jest absurd. Więc gdzieś zaczyna, mam nadzieję, do nas docierać, że nie może o to w tym chodzić. Skoro Ojciec był zawsze Ojcem, a nie kiedyś zaczął być Ojcem, a wcześniej był, nie wiem, energią. No to w takim razie Syn też istniał, a nie zaczął istnieć. Ojciec odwiecznie jest Ojcem i z tym bardzo nikt kłopotu nie ma. Jeszcze się nie spotkałem, żeby ktoś powiedział, że Bóg Ojciec kiedyś nie był Ojcem. Dopiero zaczął być Ojcem, jak urodził Syna. Do takiego odjazdu nikt nie doszedł. A przecież to powinien być logiczny wniosek. Że jeżeli Syn ma swój początek, to Ojciec, zanim Syn miał początek, nie był Ojcem. Ale na szczęście ci ludzie, którzy tak argumentują, to już nawet tej logiki nie mają. Albo mają, tylko boją się to głośno powiedzieć. No to ja teraz powiedziałem za nich, że w takim razie musicie uważać, że skoro Syn został stworzony, to Ojciec kiedyś nie był Ojcem. No i teraz wymyślcie nazwę. Nie. Rozumiemy, że Ojciec był odwiecznie Ojcem. W takim razie, skoro był odwiecznie Ojcem, to odwiecznie musiał mieć Syna. Jest to logiczne? No jest. To jest jedyny logiczny wniosek. Syn jest odwiecznie Synem. Duch Święty jest odwiecznie Duchem Świętym. Wcześniej nie był Azjatką, tak jak to jest w popularnej książce Chata napisane. Nie. On odwiecznie był Duchem Świętym. I oczywiście, że to jest rzeczywistość, której nie ogarniamy i która przekracza czas i przestrzeń. Ale Ojciec był Ojcem, Syn był Synem, Duch Święty był Duchem Świętym, zanim zaczął istnieć czas i przestrzeń. Więc kiedy Kościół mówi od pierwszych wieków, że Syn jest zrodzony, a nie stworzony, to nie ma na myśli tej bzdury, że kiedyś go nie było, albo że Ojciec nie był Ojcem, nie robi takich filozoficznych pułapek na nas, tylko stara się oddać to, co mówi Pismo. Zrodzony. I tu jest mowa o pochodzeniu Syna od Ojca, a nie stworzony. Jest tu mowa o naturze. I teraz, żebyśmy sobie to łatwo uchwycili, bo to jest ogromna różnica. Bo człowiek może stworzyć posąg, może zbudować dom, może napisać książkę, może stworzyć kazanie, ale kiedy rodzi mu się dziecko, to to, co jest efektem tego zrodzenia, to jest człowiek, tak jak jego rodzice. Zgoda? Nie posąg. Człowiek stworzył posąg i posąg nie jest człowiekiem, tylko jest posągiem. Człowiek napisał książkę i książka jest książką, a nie człowiekiem. Ale kiedy zradzamy kogoś, w sensie ja nie, nie umiem tego zrobić, ale kiedy człowiek zradza człowieka, chociaż są politycy, którzy mówią, że to jest możliwe. Kiedy człowiek zradza człowieka, no to ten ktoś zrodzony jest człowiekiem. Nie jest czymś innym, nie jest innym gatunkiem, tylko podobnie zewnętrznym jak na przykład posąg, czy jakaś odbitka, czy zdjęcie, tylko jest człowiekiem, jest tej samej natury. No i to tak jak z moim synem, zawsze ten przykład biorę, że biorę mojego syna, stawiam go tutaj i to jest mój zrodzony syn. Urodził się Daniel. No i teraz to jest Daniel, to jest Bartek, ale skoro ja jestem człowiekiem, to Daniel z całą pewnością nie jest małpą, nie jest drzewem, nie jest kwiatostanem, tylko jest człowiekiem. To jest jego natura. Dowodem jego człowieczeństwa jest to, że zrodził go inny człowiek. To jest dowód jego natury. To jest oczywiście niedoskonała ilustracja, ale tłumaczy nam już troszkę bardziej, dlaczego tam jest użyte słowo zrodzony, a nie stworzony. Więc ojciec i syn nie są dwoma różnymi istotami o różnej naturze. No właśnie są tej samej natury. Nie są dwoma bogami, nie są też jednym Bogiem, który zmienia maski i raz jest ojcem, raz synem, raz duchem świętym. Nie. Biblia mówi precyzyjnie. Ojciec jest Bogiem. Odwieczny ojciec jest Bogiem. Syn Boży jest Bogiem i Duch Święty jest Bogiem. No i na całą nasze szczęście i nieszczęście Biblia jednocześnie mówi, że Bóg jest jeden. No i tu się pojawia oczywiście termin Trójcy Świętej, którego tak nie lubimy i staramy się w jakiś tam sposób to zrozumieć. I nie rozumiemy, ale Pismo konsekwentnie to objawia. Dlaczego używamy właśnie zrodzony, a nie stworzony? Bo syn nie jest stworzeniem. Jest zrodzony, a nie stworzony. To nie jest pomnik swojego ojca. To nie jest zdjęcie swojego ojca. On jest zrodzony z odwiecznego ojca. Skoro ojciec był zawsze ojcem, to syn zawsze istniał. On posiada tą samą naturę boską, co jego ojciec. Nie jest Bogiem niższej kategorii, albo Bogiem przez małe by, tak jak to Świadkowie Jehowy tłumaczą. Nie jest młodszym Bogiem, a musielibyśmy dojść do takiego wniosku, jeżeli kiedyś by nie istniał, że to w takim razie jest trochę młodszym Bogiem o ten czas, kiedy nie istniał. Nie jest zastępcą Boga, że w tej chwili zdetronizował swojego ojca i on tu rządzi, a przyjdzie czas, kiedy będzie rządził Duch Święty. Nie jest pierwszym spośród stworzeń. Jest prawdziwym Bogiem z Boga prawdziwego. Dzisiaj cię zrodziłem. I to może jakąś tam implikację przynieść, bo pojawia się termin dzisiaj i niektórzy się tego czepiają. Dobra, to jest sensowne, ale w tekście jest dzisiaj. Dzisiaj cię zrodziłem. Czyli jest jakiś moment, w którym został zrodzony. Więc dlaczego Biblia mówi dzisiaj cię zrodziłem? I to jest dobre pytanie. To jest uczciwie zadane pytanie, jak ktoś na to zwrócił uwagę. Tylko znowu, odpowiedzią jest Biblia. To jest Psalm drugi. Psalm drugi to jest psalm mówiący o królu i o Mesjaszu. To jest psalm należący do rodziny psalmów mesjańskich i królewskich. On mówi o intronizacji króla jako kogoś, kto jest ustanowiony przez Boga. I teraz to słowo dzisiaj, ono nie mówi o tym, że dzisiaj narodził się syn, bo w ogóle się nie narodził dzisiaj, kiedy to jest pisane, tylko narodził się, gdyby uczciwie i logicznie podejść do tego, to narodził się z Marii Dziewicy w Betlejem wtedy. Więc nie o tym, o jakie dzisiaj chodzi. Chodzi o publiczne ogłoszenie królewskiej godności. Znowu taki niedoskonały przykład. Jak jeszcze żyła królowa Elżbieta, to było wiadomo, że Karol będzie królem. To było wiadomo. Ona jeszcze żyła, on już był królem. On już był przygotowywany do tej roli. Już wszystko było wiadomo, że on będzie tym królem. Tak jak teraz wiadomo, który dokładnie będzie następnym królem. Ale przyszedł moment, w którym to ogłoszono publicznie. Od dzisiaj Karol jest królem Wielkiej Brytanii. Niech żyje król. Przyszedł taki dzień, kiedy to zrobiono. To jest właśnie takie podkreślenie tego momentu, kiedy to zostało objawione całemu światu, bo wcześniej, jak podaje Pismo Święte, było to przed światem ukryte. I Nowy Testament nam to pomaga zrozumieć. Apostołowie odnoszą się do tego, że tym dniem był Dzień Zmartwychwstania i to był Dzień Wywyższenia Chrystusa. Nie dlatego, że wtedy Chrystus zaczął istnieć, tylko dlatego, że wtedy przed całym światem zostało publicznie pokazane, że oto prawdziwie jest Syn Boży. Wtedy to zostało zrodzone. Przekazane do opinii całego świata. Ta koronacja nie uczyniła tego, ale objawiła wszystkim, że to jest ten. Podobnie jak Biblia mówi, że podczas zmartwychwstania Syn Boży okazał się Synem Bożym. Ale to nie oznacza, że on wcześniej tym Synem Bożym nie był, tylko że to była publiczna deklaracja przed całym światem, że oto jest Syn Boży. Objawienie światu zostało dane. Czemu to jest ważne? Bo jeżeli jest inaczej, jeżeli to jest tylko jakaś akademicka teologia, jeżeli to jest tylko gryzienie wyrazów, jeżeli to nie jest fundament wiary, jeżeli Jezus byłby stworzeniem choćby najdoskonalszym, to nie mógłby nam objawić Boga w pełni. Mało tego, nie mógłby być osobą, którą uwielbiamy. Przedmiotem jest zły wyraz. Osobą, którą uwielbiamy. Centrum naszego uwielbienia. Nie mógłby być zbawicielem świata, no bo żadne stworzenie nie jest w stanie tego udźwignąć, nie poniesie winy świata, nie da życia wiecznego itd. Więc to są bardzo ważne sprawy. Ale ponieważ Jezus jest odwiecznym Bogiem, odwiecznym Synem, posiada tą samą naturę boską, którą posiada Ojciec, no to dzięki temu i tylko dzięki temu możemy w Jezusie Chrystusie złożyć pełnię swojej ufności. I tylko dzięki temu, kiedy modlimy się do Chrystusa, to nie modlimy się do stworzenia do jakiegoś niższego rzędu. Nie popełniamy bałwochwarstwa, nie wpadamy w ten sposób w bałwochwarstwo. Kiedy powierzamy swoje życie Jezusowi Chrystusowi, a przecież każdy z nas powie, że powierzył swoje życie Jezusowi Chrystusowi, no to tylko dzięki temu, że On jest odwiecznym Bogiem, my oddajemy swoje życie samemu Bogu. I dlatego tutaj ten autor listu do hebrajczyków mówi do którego z aniołów, tak powiedziałem, Tyś jest moim Synem. I dlatego ta odpowiedź do żadnego jest tak oczywistą odpowiedzią, wymagającą pewnego wyjaśnienia. Bo jest tylko jeden, który od wieczności nosi to konkretne imię. Już tłumaczyłem na poprzednim kazaniu, jak to imię brzmi. Syn. Tylko Chrystus ma to konkretne imię. Syn. To jest Jego imię. Imię w sensie języka biblijnego, czyli określającego jakąś osobę. Tylko On jeden jest zrodzony z Boga, a nie stworzony. Więc tylko On jeden ma dokładnie tą naturę. I tylko On jeden może powiedzieć coś, co powiedział. Kto mnie widział, widział Ojca. Inaczej by nie mógł tego powiedzieć. Znaczy człowiek może wszystko powiedzieć, tylko byłoby to kłamstwo. I dzięki temu należy mu się nasza wiara, nasze posłuszeństwo, całe nasze uwielbienie. Szósty werset. I znowu, kiedy wprowadza pierworodnego na świat, mówi niechże mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boga. No i znowu. Pierworodny. Przecież jest napisane pierworodny. Pierworodny, czyli miał początek. Czyli został stworzony. Cały czas wokół tych dwóch wersetów, pseudoargumenty ludzi, o których Biblia mówi, że to są ludzie niedouczeni. Pierworodny. Mamy te wyjątkowe imię, którego nie otrzymał żaden anioł, syn. Autor przechodzi do kolejnego argumentu. I on mówi tak. Od tego zaczniemy. Kto mu oddaje pokłon? I pada odpowiedź. Kto? Wszyscy, wszyscy aniołowie Boży. I to jest bardzo ważne. Niektórzy, nie najwięksi, nie wybrani. Wszyscy. Wszyscy aniołowie Boży oddają pokłon Chrystusowi. To jest niezwykle ważne. Dlatego, że w Biblii to, jak ktoś jest traktowany, czy jak powinien być traktowany według Boga, objawia naturę tego kogoś. Skoro wszyscy aniołowie mają oddać pokłon Chrystusowi, to Chrystus nie może być, nie może być jednym z nich. Bo wszyscy muszą mu oddać pokłon. Więc on nie może być jednym z nich. Dlatego, że tak to jest w Biblii, że król nie oddaje pokłonu swojemu słudze. Nie ma takiego czegoś w Biblii, żeby król oddał pokłon słudze. Żeby ten porządek został zaburzony. Ja wiem, że teraz każdy ma przed oczami, ale Pan Jezus obmył stopy. Ale jak ktoś nie rozumie różnicy między obmyciem stóp a pokłonem, to trzeba trochę do elementarza wrócić. To są dwa różne pojęcia. Ja mówię o tym pojęciu, że nie ma w Biblii przykładu, by król oddał pokłon słudze. Nie ma w Biblii przykładu, żeby Stwórca oddał cześć stworzeniu. Zawsze jest tak, że Najwyższy nie kłania się niższemu. Skoro aniołowie padają przed Chrystusem, wszyscy muszą przed Nim paść, to znaczy, że wiedzą, kim On jest. I to jest ta prosta część tego wersetu. Teraz ta trudniejsza. Pierworodny. Bo to jest czasami bardzo źle zrozumiane. Autor faktycznie tu pisze pierworodny. I nie da się powiedzieć, no ale z greki pierworodny nie oznacza pierworodny. Pierworodny oznacza pierworodny. Niestety. No i teraz niektórzy natychmiast wyciągają wniosek. No to skoro jest pierworodnym, no to został stworzony jako pierwszy. Bo tak rozumiemy słowo pierworodny. Ale Biblia nigdy nie używa tego słowa w znaczeniu chronologicznym. Nigdy. I tu się pojawia problem. W języku Biblii to słowo nie ma znaczenia chronologicznego. W kulturze żydowskiej, czyli w tym szerokim kontekście Pisma i nie da się rozumieć Biblii uciekając od kontekstu, między innymi tego bardzo ważnego kontekstu, jak oni to rozumieli. W kulturze żydowskim pierworodny nie zawsze był pierwszy. On był dziedzicem wszystkiego. To oznaczało dla nich pierworodny. Pierworodny oznacza, znaczy dziedziczy wszystko. Otrzymuje cały majątek. Reprezentuje swoją rodzinę. Posiada najwyższą godność. Ale nie musi to oznaczać, że jest pierwszy chronologicznie. To słowo pierworodny oznaczało najwyższą pozycję, a nie pierwszy chronologicznie. Nie moment narodzin. O, tak to każdy może tłumaczyć. A jakiś dowód? No jest. I to bardzo poważny. Dawid jest takim dowodem. Dawid, król Dawid. Wystarczy spojrzeć na Stary Testament. Dawid był najmłodszym synem Jezsego. Był najmłodszym synem Jezsego? Był. A jednak Bóg mówi o nim tak. Ja zaś uczynię go pierworodnym, najwyższym wśród królów ziemi. Psalm 89. Tak pierworodnie rozumie Biblia. Że to jest ten najwyższy. Ten, który reprezentuje. Ten, który dziedziczy. Pomimo tego, że Dawid był najgorszym pierworodnym, jaki mógł być, bo był najmłodszy. Więc nawet jeżeli ktoś dojdzie do wniosku, dobra, bo pierwszy był przez pomyłkę, to Dawid był najmłodszy. Najmłodszy. On by nie mógł tego tytułu dostać. A go dostał. Czy on się wtedy stał nagle najstarszym synem? Oczywiście, że nie. Ale stał się pierwszym w godności. Najważniejszym. Pierworodnym. Najwyższym. I tak samo jest z Chrystusem. On nie dlatego jest nazwany pierworodny, że został stworzony jako pierwszy. On jest nazwany pierworodnym przez autora listu do Hebrajczyków, ponieważ posiada najwyższe, najbardziej godne miejsce nad całym swoim stworzeniem. Paweł później w Kolosanach napisze, że on we wszystkim był pierwszy. Pierwszy. I to jest to biblijne pojęcie pierworództwa. Zresztą zahaczyliśmy o to trochę również w niedzielę podczas kazania pastora Rafała. Dlaczego aniołowie oddają mu pokłon? To też nas powinno tutaj zatrzymać. Pokłon w języku Biblii należy się komu? Wyłącznie Bogu. Wyłącznie Bogu. Nikomu innemu nie wolno się kłaniać jak Bogu. Mamy nawet taką pieść. Do dzisiaj śpiewamy, że pokłon tylko przed Bogiem składamy. To jest bardzo ważne. To jest w ogóle fundament. Bo pierwsze przekazanie jakie jest dane brzmi nie będziesz miał Bogów innych obok mnie. Później drugie zakazuje trzenia stworzenia. Biblia uczy, że Bóg jest zazdrosny o swoją chwałę. Izajasz w 42 wersecie Ja Pan to jest moje imię, a swojej chwały nie oddam innemu. Więc to są bardzo mocne słowa. Bóg nie dzieli swojej chwały. Nie pozwala jej dzielić. Nie pozwala składać czci i tak zrozumianego pokłonu komukolwiek innemu. Nie oddaje tego wszystkiego i nie pozwala względem proroków, królów, aniołów czy jakiegokolwiek człowieka. Tymczasem list do Hebreczyków mówi, że Jezusowi pokłon oddają ci, co to bardzo dobrze rozumieją. Wszyscy aniołowie. Oni Mu oddają pokłon. To znaczy, że oni wiedzą, że to jest Bóg, akceptują, że to jest Bóg i rozumieją, że Bóg nie nakazałby oddać czci komukolwiek innemu jak Bogu. Nigdy. Bo to byłoby zaprzeczenie całego Starego Testamentu. Jeżeli więc ojciec nakazuje oddawać cześć synowi, to jest tylko jeden możliwy wniosek. Syn jest Bogiem. Ma tą samą boską naturę, co ojciec. Nie odbiera chwały należnej Bogu. Odbiera ją dlatego, że sam jest Bogiem i ma prawo do tego, a my mamy obowiązek względem Niego. No i jak reagują aniołowie? Zobaczcie. Biblia mówi inaczej. Biblia nie pokazuje aniołów, którzy chcą, żeby im oddawać uwielbienie, kłaniać się, oddawać cześć itd. Wręcz przeciwnie. Kiedy w Apokalipsie Jan pada do stóp anioła, bo wie, że znajduje się w otoczeniu tej potężnej istoty, to co robi anioł? Powstrzymuje go. Natychmiast go powstrzymuje, że on tego nie może robić. Bacz, abyś tego nie czynił. Bogu oddaj pokłon. Więc anioł odmawia przyjęcia tego pokłonu. A co robi Chrystus, kiedy składają mu pokłon? Przyjmuje go. Przyjmuje go, bo mu się należy. Czemu? No bo anioł jest stworzeniem, jest sługą, a Chrystus jest Panem. Jest Panem, jest Bogiem. Najpotężniejsze stworzenia we wszechświecie, wobec których ludzie drzą w tym respekcie ze strachu. Tak to opisuje Biblia. Same klękają przed Jezusem. Gabriel klęka przed Jezusem. Michał klęka przed Jezusem. Cherubowie klękają przed Jezusem. Tam jeszcze Biblia mówi, Serafowie klękają przed Jezusem. Biblia mówi, że niezliczone zastępy nieba klękają przed Jezusem. Cały ten świat duchowy klęka przed Jezusem. No więc widzą w nim swojego Pana, widzą w nim swojego Boga. No więc my nie możemy widzieć w nim jedynie jakiegoś moralnego nauczyciela, jakiegoś jednego z proroków, jakiegoś mądrego, etycznego człowieka. Dalej, czy w ogóle ten problem oddawania czci aniołom zamiast Panu Jezusowi, czy to u nas występuje? My nie czcimy aniołów. Nie byłbym taki pewny. Może dosłownie dzisiaj nie ma takiego aż tak szeroko pojętego kultu aniołów i składania czci aniołom. Ale tak jak wspomniałem, my mamy taką tendencję, że jak ktoś nie zna odpowiednio Chrystusa, to zaczyna zachwycać się bardziej stworzeniami niż samym Stwórcom. No i właśnie ten zachwyt nad jakimiś energiami, mistycznymi doświadczeniami, a to też w kościele, żeby była jasność, objawieniami, jakimiś nadprzyrodzonymi doświadczeniami, przeżyciami. Słynny zachwyt, co kilka lat ktoś musi wypuścić świadectwo, jak to w czasie uwielbienia aniołowie z Nim razem śpiewali. Ale to ma też taką ciemniejszą stronę. Taki zachwyt demonologią w ogóle. Ostatnio jest moda na to, że demonologia, poznam wszystkie te demony. No i tak dalej. Ja mam wręcz wrażenie, że czasami niektórzy chrześcijanie więcej wiedzą o tych rzeczach i o tych stworzeniach, o aniołach, demonach, o tych strukturach, hierarchii niż o samym Chrystusie. W niejednym kościele więcej się rozmawia o szatanie niż o Zbawicielu. Więcej się rozmawia o demonach niż o Jezusie Chrystusie. Więcej emocji wzbudzają jakieś takie niezwykłe świadectwa tego kontaktu z duchową rzeczywistością niż Ewangelia. Tam jest ważniejsze to przeżycie jakiejś takiej duchowości niż sama Ewangelia. No i autor listu Doheblejczyków sprowadza nas na ziemię, a w zasadzie wnosi nas do nieba. O, ogarnijcie się w tym temacie. Nie patrz na aniołów. Patrz na tego, przed którymi nawet aniołowie składają pokłon. Przed którymi nawet aniołowie padają na twarz. Zachwyć się królem. Nie buduj swojej wiary na doświadczeniach, tylko buduj ją na Chrystusie. Na Chrystusie. No i właśnie dlatego niebo, całe niebo, ono nie rozbrzmiewa pieśnią ku czci aniołów, tylko śpiewa Godzień jest baranek, który jest zabity, aby wziąć moc i bogactwo i mądrość i siłę i cześć i chwałę i błogosławieństwo. I dlatego się tak bardzo cieszę z tego, że do naszej tu wspólnoty przylgnął ten hymn śpiewany zazwyczaj na koniec grupy domowej i na innych okazjach, między innymi chrztach, gdzie my śpiewamy, że to jemu ta chwała, on jest godny tej chwały. To jest centrum całego wszechświata. Nie aniołowie, nie człowiek, nie Kościół, nie nasze przeżycia, tylko Chrystus. Chrystus jest centrum. I celem naszym powinno być doprowadzić wszystkich ludzi do tego, by oddali pokłon Chrystusowi. Siedem do dziewięć te dwa wersety. Też ciekawe wersety. Więc mamy już pokazane, że wszyscy aniołowie oddają pokłon Synowi, ale ten autor jeszcze idzie dalej. Jakby chciał nam powiedzieć, to jest jeszcze za mało. Jeśli to was jeszcze nie przekonało, to posłuchajcie, co Pismo mówi o aniołach i co mówi o Synu jeszcze bardziej. I zwróćmy uwagę na ciekawą konstrukcję. Najpierw czytamy, o aniołach wprawdzie mówi, aniołów swych czyni on wichrami, a sługi swoje płomieniami ognia, a zaraz potem lecz do Syna. Czyli mamy kontrast. Do aniołów mówi tak, lecz do Syna. Tron Twój, o Boże, na wieki wieków, berłem sprawiedliwym, berło królestwa Twego. Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość, dlatego namaścił Cię, o Boże, Bóg Twój olejkiem wesela, jak żadnego stowarzyszy Twoich. O aniołach mówi, lecz do Syna mówi. To nie jest jakiś tam przypadkowy zabieg, tylko to jest celowo zrobione. To są dwie grupy. Z jednej strony są aniołowie, z drugiej strony jest Syn i wykazana ogromna różnica pomiędzy tymi grupami. Tylko, że w tej drugiej grupie jest tylko jeden Jezus Chrystus. Aniołów swych czyni on wichrami, a sługi swoje płomieniami ognia. Psalm 104. Znowu cytat ze Starego Testamentu. Piękny obraz. Wiatr. Wiatr pojawia się nagle. Nagle się pojawia wiatr. Wieje tam, gdzie? A w talerze nie, bo tam, gdzie Bóg go pośle. Tam wieje wiatr. Wiatr, czy nam się to podoba, czy nie, nie ma własnej woli. Przynajmniej nikt nie udowodnił, żeby wiatr miał własną wolę. Dlatego tak wiatr wieje tam, gdzie go Bóg pośle. Podobnie płomień. Potężna sprawa. Kto się oparzył tak porządnie, to wie. Płomień może przynieść światło, ciepło. Wykona pewne zadanie. Ale jest tylko narzędziem. Nie ma woli, nie ma tego wszystkiego. I tak właśnie Biblia opisuje aniołów w tym fragmencie. Właśnie o tym mówi. O wietrze i o sługami płomieniami ognia. Są potężni, są święci, są posłuszni. Są szybcy i tak dalej. Wzbudzają respekt, ale są sługami. Nie żyją dla siebie. Nie budują własnego królestwa i własnej struktury. Nie szukają własnej chwały. Ich istnienie ma jeden cel. Wykonać wolę Bożą. To jest cel anioła. Po to został stworzony. Wykonać wolę Bożą. W pewnym sensie aniołowie są specyficznym stworzeniem, takim najdoskonalszym przykładem stworzenia, które nigdy nie zapomina po co istnieje. Oni zawsze wiedzą po co istnieją. Żeby robić wolę Boga. Człowiek ma pewien problem jako stworzenie, bo my od samego upadku próbujemy zająć miejsce Boga. I często się kłócimy z wolą Boga. A aniołowie tak nie mają. Oni są wierni Bogu. Aniołowie tego nie robią. Ktoś oczywiście słusznie zauważy. Dobra, co z demonami? Będziemy to przerabiać osobno. Ale też to jest wola Boga. Aniołowie wierni Bogu. Oni nigdy nie robią tych rzeczy, których mają nie robić. Kiedy Bóg mówi idź, to co robią? No i idą. Kiedy mówi zostań, to zostają. Kiedy każe uwielbiać syna, to czynią to z radością. Nie dyskutują, nie negocjują, nie debatują, tylko po prostu robią. Nie pytają też, a dlaczego właśnie my mamy to zrobić, a nie ktoś inny. I czemu tak jest? Czy to oznacza, że to są marionetki w rękach Boga na sznurku? Czy ja przez to powiedziałem? Czy ja taki obraz anioła przedstawiłem? Nie. Absolutnie nie. Wszystko to, co powiedziałem jest prawdą, ale nie czyni to z aniołów marionetki. Wiecie o co mi chodzi, że takie pacynki na sznureczkach i takie nieświadome narzędzia, a my tu ludzie nie mamy tych sznureczków i jesteśmy lepsi. Nie. One to robią, bo wiedzą, kim jest Chrystus. Wszyscy oni wiedzą, kim jest Chrystus. I to tak wiedzą, jak my dopiero poznajemy. Oni to wiedzą. Wiedzą, kim jest Chrystus. Demony to wiedzą. I to jest napisane w Ewangelii wprost. Nawet demony wiedzą, kim jest Chrystus. W przeciwieństwie do nas. One mają pełne zrozumienie tego, kim jest Chrystus. I tu jest taka teraz niezwykła zmiana. O aniołach Bóg mówi, ale do Syna w tym fragmencie mówi osobiście. O aniołach mówi. Opowiada o nich, rozmawia osobiście. To jest w ogóle ciekawe w tym fragmencie. I jakie są pierwsze słowa do tego Syna? Tron Twój o Boże na wieki wieków. To jest bardzo ważny fragment Nowego Testamentu mówiący o boskości Chrystusa. Ojciec zwraca się do Syna w tym fragmencie i nazywa go Bogiem. Bogiem. Wprost go nazywa Bogiem. To nie jest opinia apostoła. To nie jest opinia autora listu do hebrajczyków. To nie jest interpretacja kościoła czy interpretacja teraz moja. To są słowa Boga zapisane w Piśmie Świętym już w Starym Testamencie. To nie jest żadna opinia ani żadna interpretacja. To jest cytat wprost. Ojciec tak powiedział do Syna. Nazwał go Bogiem. I ciekawe jest, bo bardzo wielu ludzi twierdzi, że Jezus nigdy nie powiedział, że jest Bogiem. I to już wykazywałem wielokrotnie, że to jest ignorancja, bo Jezus to wielokrotnie powiedział i podkreślił. Ale to jest jeszcze ciekawsze pytanie. Co Ojciec powiedział o Jezusie? To jest dopiero ciekawe pytanie. Nie co Jezus powiedział o sobie. Ojciec mówi o swoim Synu. I co mówi? Tron Twój o Boże. O Boże. O Boże. Co to ma w ogóle za znaczenie w tej dyskusji? Skoro Ojciec powiedział Tron Twój o Boże. Tego się nie da osłabić, wymazać, obejść. Nie można udawać, że te słowa nie znaczą to, co znaczą. Ojciec zwrócił się do swojego Syna jako do Boga. I to jest powód, dlaczego Hebrajczyków znalazły testament. Ponieważ już tam Bóg objawił prawdę o swoim Synu. Dalej jest mowa o wiecznym tronie. Tron Twój o Boże na wieki wieków. Czemu? Oni wiedzieli, że każde królestwo ma swoją datę. Ma swój termin ważności. Ma swoją datę powstania i datę upadku. Każde. Chociaż ludziom się wydaje inaczej. Egipt miał tak, że wydawało się im, że są wieczni. Przeminął. Można jechać na wakacje do Egiptu, ale mam na myśli to, co na tych wakacjach oglądamy i kim oni myśleli, że są. Przeminęło. Asyria upadła. Babilon. Kiedyś zachwycał cały świat. A dzisiaj ruina. Persja, Grecja, Rzym. Monarchie średniowieczne. Ja lubię historię. Imperium Brytyjskiego upadło. Trzecia Rzesza. Też im się wydawało, że nigdy nie przeminą. Przecież budowali miasta na tysiącletnie królestwo. Rozpadło się. Związek Radziecki. Następny szalony twierdził, że to nigdy nie przeminie. Przeminęło. Każde te imperium mówiło, my będziemy trwać, ale każde miało termin ważności. Historia to jest taki cmentarz właśnie tych imperiów. Jak ktoś się interesuje historią, to prędzej czy później dojdzie do wniosku, że historia to jest taki cmentarz pełen nagrobków imperiów. Możesz sobie tak patrzeć te terminy ważności, jak to wszystko przemijało i będzie przemijać. Natomiast o Chrystusie i tylko o Chrystusie jest mowa Tron Twój o Boże na wieki wieków. Czyli to nie będzie miało końca. Nigdy się nie skończy, bo w języku biblijnym wieki wieków oznacza nieskończoność. Przynajmniej w pojęciu czasu według człowieka. To jest królestwo, które się nigdy nie skończy. Czemu to jest ważne? To jest bardzo ważne, bo to jednoznacznie pokazuje nam, jaki mamy mieć stosunek dzisiaj, ty i ja do polityki, do przywódców politycznych, do systemów politycznych i do przywódców politycznych z tej strony czy z tamtej strony bez różnicy. Oczywiście chrześcijanin ma być dobrym obywatelem, ma się modlić za rządzących, ma szanować władzę, ale ma pamiętać, że to wszystko jest tymczasowe, że to ma termin ważności. Termin ważności to prędzej czy później wszystko dołączy do tej historii nagrobków i do tego cmentarzyska. Natomiast jest jeden tron, który pozostanie na wieki wieków, to jest tron Jezusa. Dalej mamy. Król sprawiedliwości. Berłem sprawiedliwym berło królestwa Twego. No wiemy, że berło jest symbolem czego? Władzy, zawsze było. I Biblia, ona nie mówi tylko, że Chrystus ma władzę, ona mówi jaką on ma władzę. To jest berło sprawiedliwości. Zobaczcie. W historii tej, o której opowiedziałem, tej historii nagrobków berło oznaczało władzę, ale ta władza w każdym z tych imperiów zawsze była wykorzystywana prędzej czy później dla własnej korzyści. I nie podasz innego przykładu. Każda ludzka władza w końcu zaczęła to berło wykorzystywać dla własnej korzyści. Historia w zasadzie obfituje w tyranów, mniejszych czy większych. Faraon, Neron, albo jeszcze lepszy ten, Caligula, chyba Caligula, tak? Caligula, Hitler, Stalin, moglibyśmy tak wymieniać pewnie do jutra. Więc każdy z nich posiadał władzę. Oni mieli te berło. Nie można powiedzieć, że nie mieli. Mieli to konkretnie dane. Ale żaden z nich nie posiadał berła sprawiedliwości. To określenie jest bardzo ważne, że nie berło, tylko berło sprawiedliwości. Co to oznacza? To oznacza, że Chrystus nigdy nie nadużyje swojej władzy. Nigdy. Chrystus nigdy nie wyda niesprawiedliwego wyroku. Nigdy się nie pomyli w ocenie, nie skrzywdzi kogoś niewinnego. Nie da się Chrystusa zmanipulować. Wielu próbowało. Nie da się Chrystusa zmanipulować, bo jego berło jest nie tylko berłem władzy, ono jest berłem sprawiedliwości. Tu jest taki użyty wyraz. Dlaczego on króluje? Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość. Znowu coś ciekawego. Zobaczcie, tu nie jest napisane, że Chrystus jedynie czyni sprawiedliwość. On umiłował sprawiedliwość i nie jest napisane, że on unika zła. On znienawidził nieprawość. Znienawidził zło. My tego słowa dzisiaj nadużywamy i źle rozumiemy. W ogóle nie lubimy w Kościele słowa nienawiść. Jak możesz nienawidzieć czego chrześcijanin ma tylko umiłowywać. Nie może nienawidzieć. Umiłowywać? Miłować. Nie może czegoś znienawidzieć. Nie. Istnieje coś takiego jak święta nienawiść. I właśnie ten fragment o tym mówi. Jest coś takiego jak nienawiść, która jest święta. Bóg nienawidzi grzechu. Nienawidzi. To jest święte. Całkowicie święte. On nienawidzi grzechu. Nie dlatego, że jest kapryśny, tylko dlatego, że grzech niszczy wszystko, co Pan Bóg stworzył. Niszczy rodziny, kościoły, narody, małżeństwa, przyjaźnie, nasze sumienia. I Chrystus nienawidzi grzechu. On nie flirtuje z grzechem. Nie umniejsza tego. Nie negocjuje. Nie oswaja itd. Nienawidzi go. I to nienawidzi go w sposób doskonały. W sposób perfekcyjny. Dlatego może być doskonałym królem. I on wie, co robi. Umiłował to, co dobre, a nienawidzi to, co złe. Bo my czasami mamy z tym bałagan. My czasami nienawidzimy tego, co powinniśmy kochać, a zaczynamy miłować coś, co powinniśmy nienawidzić. A Chrystus dokładnie kocha to, co powinien kochać i nienawidzi to, czego powinien nienawidzić. Jest moralnie doskonały. Doskonały. 10 do 12. Przyspieszamy. Więc mamy tak. Mamy ten tron twój, o Boże, na wieki wieków. Mamy to, że Ojciec nazywa Syna Bogiem i dokładamy do tego. Komu psa w 102 przypisuje te słowa? Jeśli otworzymy psa w 102, sprawdźcie w domu, bo już staram się pędzić, bo jesteśmy w jednej trzeciej. Kiedy psalm w 102 otwieramy i czytamy, to wiemy, że autor zwraca się do Jachwę. Ten psalm jest zwrotem do Jachwę. Tam nie da się inaczej rozumieć tego psalmu, jak to, że autor zwraca się do Jachwę. Nie do anioła, nie do Mesjasza, rozumianego jako człowieka, nie do Króla Izraela. Do Jachwę, do samego Boga. Psalmista modli się do Jachwę i mówi Tyś, Panie, na początku gruntował ziemię. A autor Listu do Hebrajczyków bierze ten tekst i odnosi go bezpośrednio do Jezusa Chrystusa. Bezpośrednio. Tak jakby poza kontekstem. Bierze ten psalm, który jest do Jachwę i odnosi to do Jezusa Chrystusa. To jest ważne. Bo to jest sposób, w jaki Duch Święty odczytuje Stary Testament. To, co psalm mówił o Jachwę, autor Listu do Hebrajczyków odnosi wprost do Syna. Dlaczego? Bo Syn jest Jachwę. Czy się to komuś podoba, czy nie? Ale zaraz tak zabelątam w tej zupie teologicznej, że zobaczycie. To jest ważne, bo to nie jest inny Bóg niż ten w Starym Testamencie. To nie jest drugi Bóg. To nie jest zastępczy Bóg na jakiś okres. A te wszystkie herezy gdzieś tam funkcjonują. Tylko to jest ten sam odwieczny Bóg, Jachwę, do którego był skierowany psalm 102. Tu jest skierowane to wprost do Jezusa. Tyś, Panie, na początku ugruntował ziemię. Zobaczcie. Nie czytamy tutaj, że Syn pomagał przy stworzeniu. Tylko na początku ugruntowałeś ziemię i niebiosa są dziełem rąk Twoich. To jest o Jezusie, w tym hebrajczyków, chociaż to jest o Jachwę, w psalmie 102. Więc nie czytamy, że był pierwszym stworzeniem, przez który Bóg później stworzył resztę, tylko czytamy, że On to zrobił. On ugruntował ziemię i niebiosa są dziełem rąk Twoich. On jest stwórcą. A od pierwszej strony, od drugiej, czytamy na początku stworzył Bóg niebiosa i ziemię. Niebiosa w liczbie mnogiej, ziemia w liczbie pojedynczej, Bóg w liczbie mnogiej, więcej niż dwa. Bo hebrajski ma trzy te określenia. Jedna osoba, liczba mnoga, ale dwa i trzy i więcej. To jest na początku bogowie, byśmy przetłumaczyli na język polski, poprawnie stworzył w liczbie pojedynczej, żeby jeszcze było ciekawe i w tej zupie teologicznej niebiosa i ziemię. Jan rozpoczyna Ewangelię podobnie. Na początku było Słowo, wszystko przez Nie powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało. A Paweł będzie pisał albowiem nie pamiętam, czy w Chrystusie, czy w Nim. Albowiem w Nim zostało wszystko stworzone. Wszystko ku Niemu i dla Niego. Kolosal, nie? No więc zobaczcie, to wszystko się gdzieś tam zbiega w tym Nowym Testamencie. Ojciec stwarza, ale Syn stwarza, a Duch Święty stwarza i zupa teologiczna. Nie trzech stwórców, tylko jeden Bóg w doskonałej jedności i to znowu pokazuje nam coś ważnego. Jezus nie wszedł do historii świata dopiero w Betlejem. Nie zaczął istnieć w łonie Marii. On wcześniej istniał, on od zawsze istniał. Betlejem było początkiem Jego człowieczeństwa, dlatego zrodził się z kobiety, z człowieka. Więc jaką miał naturę? Człowieka. Stąd mamy mowę o dwóch naturach. Czemu to jest ważne? To jest nie tylko ważne, tylko to jest nietuzinkowe i wymykające się w tej zupie teologicznej rozsądkowi, no bo ten, którego Maria trzymała na rękach, płakał, sikał, robił, no robił. To ten, którego Maria trzymała na rękach, opatulała, przytulała, no wiemy jak to jest z dzieckiem małym, to jest ten sam, który rozciągnął gwiazdy, który stworzył to wszystko. Ten, który płakał przy grobie Łazarza, to jest ten sam, który podtrzymuje wszystkie atomy tego świata i kwarki i w ogóle. Ten, który zawizł na krzyżu, to jest ten sam, który podtrzymuje w ogóle cały kosmos. I oczywiście, że to przekracza wyobrażenie, no przyznajcie, że to jest w ogóle przekraczające wszelki rozum ludzki. I to nie koniec. Autor prowadzi nas jeszcze dalej. One przeminą, a ty zostajesz. Czyli wszystko przeminie. Całe życie przeminie. Wszystko przeminie. Starzejemy się, zmieniamy się, zmieniają się poglądy, świat się zmienia, wszystko, wszystko, wszystko. Wszystko jest niepewne. Wszystko płynie, jak jeden z filozofów powiedział, a Chrystus jest czymś trwałym, jest czymś nieprzemijalnym. Jest czymś, co się nigdy nie zmieni. Jest kimś, kto się nie zmienia, pozostaje, nie podlega czasowi ani przestrzeni. No i dopiero się zaczyna robić ciekawie. Autor tu dalej mówi, że jako płaszcz zwinie wszystko, jako odzienie i przemienione zostaną. Więc zobaczmy, dla Boga według Biblii cały Wszechświat jest jak płaszcz, który można zwinąć. Jest jak odzienie, które przemija. I to, co dla nas jest niewyobrażalnie ogromne, no bo z nas na pewno nikt, ale nawet z takich dobrych naukowców, dla nich nawet to jest niewyobrażalne. Wiecie, ten zachwyt nad galaktykami, nad Wszechświatem. No ja ostatnio mam korbę na punkcie fizyki kwantowej. To wszystko jest zachwycające. Jakieś odległości liczone w milionach lat świetnych i w ogóle jak to się oblicza i tam wylatuje i się nagle znajdujesz w szafie za sobą, w książce. Ci, co oglądają filmy wiedzą, o czym mówię. Ta nieskończoność, która jest w sumie skończonością kosmosu, a Bóg mówi tak. Jak przyjdzie czas, to ja to zwinę jak płaszcz w ogóle. To jest tyle warte. Jak płaszcz to zwinę i tyle z tego będzie. No to jak wielki musi być Jezus, skoro Wszechświat jest dla Niego czymś takim, że On to może zwinąć jak płaszcz. Jak płaszcz. I mieszamy jeszcze teraz bardziej w tej zupie. Bo powiedziałem, że użyłem tego terminu jachwę i bardzo wielu niestety również wśród nas uważa, że jachwę to ojciec. Niektórzy będą dzisiaj twierdzić, że no nie, jachwę to Jezus. No to musimy się nad tym zatrzymać. Bo wokół tego jest wiele nieporozumień. I często słyszymy to pytanie na grupach domowych. No to jachwę to jest ojciec. To jest Jezus, Duch Święty to jest... Nie pamiętam imienia z tej książki. No to jachwę to jest pewnie ojciec. Na pierwszy... I każdy chyba przechodzi przez ten okres, że na początku każdy mówi, no tak, tak, oczywiście, jachwę to jest ojciec. Jezus to jest Syn Boży. Duch Święty, no to tam jeszcze chyba nikt nie wpadł na jakieś imię. No odpowiedź nie jest taka prosta. Biblia uczy nas czegoś znacznie głębszego. Jachwę nie jest wyłącznie Ojcem, nie jest wyłącznie Synem i nie jest wyłącznie Duchem Świętym. No mówiłem, że zamieszam w zupie. Jachwę... Określenie jachwę czy tetragram J-H-W-H, bo tak by było najpoprawniej, to jest jeden Bóg odwiecznie istniejący w trzech osobach. Ojciec, Syn i Duch Święty. To jest jachwę. Jachwę nie jest jednym z nich. Jachwę objawione w Starym Testamencie to jest ten sam Bóg, w którego my wierzymy. Odwieczny Bóg istniejący w trzech osobach. Ojciec i Syn i Duch Święty. Kiedy mówimy ojciec, mamy na myśli tą pierwszą osobę trójjednego Boga. Kiedy mówimy Syn, mówimy o drugiej osobie, o trzeciej osobie. Natomiast kiedy mówimy jachwę, mówimy o jednym odwiecznym Bogu istniejącym odwiecznie w trzech osobach, to jest Ojcu i Synu i Duchu Świętym. Kiedy używamy tego terminu, na który oddajemy zazwyczaj tetragram, jachwę, Jehowa, różnie tam mamy te tłumaczenia. Świadkowie teraz oszaleją, że ja to imię w ten sposób wypowiedziałem. Więc nie mówimy o jednej z tych osób, tylko mówimy o Bogu, o boskiej naturze. Mówimy o Bogu odwiecznie istniejącym. Dlatego zarówno ojciec jest jachwę, jak i Syn jest jachwę, jak i Duch Święty jest jachwę, ale nie ma trzech jachwów, tylko jest jeden jachwę. Tak po prostu to zostało przedstawione w Starym Testamencie i to od początku chrześcijaństwo podkreśla, że jest jedna istota Boga i trzy odrębne osoby, nie trzej bogowie, nie jedna osoba występująca pod trzema imionami, jachwę, Jezus, Duch Święty, tylko jest jeden Bóg, trzy osoby. I to jest ważne, bo to rozróżnienie, pojęcie tej Trójjedności Bożej i zrozumienie, kim jest jachwę na kartach Starego Testamentu, chroni nas przed bardzo poważnymi herezjami. Pierwsza to modalis, czyli że Ojciec, Syn i Duch Święty to jest, raz się objawia tak, raz się objawia tak, raz się objawia tak, najprościej tłumacząc tą herezję, że najpierw Bóg jest Ojcem i tam dokładają jachwę, później jakby ubrał maskę Syna, a później maskę Ducha Świętego. Tylko co z chrztem Jezusa, nie? Kiedy jest i Jezus, i Ojciec, i Duch Święty w jednym miejscu. Jest jachwę objawione w pełnej krasie. No bo czytamy, że Syn Boży się chrzcił, znaczy, no tak, Duch Święty zstąpił jakby gołębica, a z nieba rozległ się głos Ojca mówiący, to jest mój Syn umojowany, w nim miejcie upodobanie. No więc mamy problem z tą herezją, znaczy oni mają problem, no a inna herezja, jak ktoś tego nie rozumie, to prędzej czy później wpadnie w tryteiz, czyli, że będzie wierzył w takich trzech Bogów, trzech odrębnych Bogów, Ojca, Syna, Ducha Świętego. Biblia tego nie naucza, Izrael od początku i Stary Testament konsekwentnie, i Nowy Testament też konsekwentnie uczy, słuchaj Izraelu, Pan nasz Bóg jest jeden. Zrozumiałe? Proste, logiczne wszystko. Gdzie jest problem w ogóle? I jeszcze chcę do czegoś odnieść, nie uprościmy Trójcy Świętej i nie róbcie tego na szkółkach dziecięcych, nie uprościmy Trójcy Świętej do takiej bardzo popularnej ilustracji, przez lata się to robiło, porównywało się Boga do wody i że ona występuje czasami jako lód, czasami jako ciecz, czasami jako para albo do słońca, że światło, ciepło. Ostatnio widziałem w jakiejś książeczce, że do koniczyny porównano, że koniczyna z trzema listkami. Każda z tych ilustracji prowadzi do którejś z tych herezji. Każda. Każda. Każda prowadzi do którejś z tych herezji. Ten przykład najpopularniejszy z lodem, cieczem i parą. To jest właśnie ta herezja, że raz Bóg jest ojcem, lodem, w innym przypadku ubiera się w parę, a w jeszcze innym przypadku ubiera się w ciecz. Więc to jest modalizm. Ten przykład to jest doskonały przykład modalizmu. Bo nasz Bóg musiałby być jednocześnie cieczem, parą i cieczem, parą i lodem. A jeżeli jest albo lodem, albo cieczem, albo parą, to mamy modalizm. No więc musimy być bardzo ostrożni z tymi ilustracjami i nie przekonasz dziecka. Tak jak sam siebie nie przekonasz, jak to dokładnie rozumieć. Dobra, lecimy dalej. Ostatnie wersety. 13-14. Więc po przedstawieniu tego wszystkiego Hebrajczyków zadaje ostatnie pytanie. Zobaczmy. Najpierw pokazał, że Syn ma imię, które nie otrzymał żaden anioł. Później pokazał, że aniołowie oddają mu pokłon. Że Syn posiada wieczny tron. Że jest twórcą całego wszechświata. I teraz. A do którego z aniołów powiedział, Znowu cytat. Tym razem z psalmu 110. Podobno jest to najczęściej cytowany psalm w Starym Testamencie. Tak gdzieś wyczytałem. I tam jest w kulturze, w której oni się obracają, w kulturze tego Bliskiego Wschodu prawa strona króla to było miejsce dla kogoś, kto miał najwyższy zaszczyt. Tam nie mógł usiąść ktoś przypadkowy. Tam nie siadał nawet jakiś minister, jakiś dowódca armii. To było miejsce zarezerwowanego dla tego, który realnie uczestniczył w królewskiej władzy. Więc kiedy ojciec mówi do Syna, siądź po prawicy mojej, to chodzi właśnie o to, że on realnie uczestniczy w zarządzaniu tym wszystkim. Nie jako jeden z dowódców. Nie jako zastępca. Tylko realnie w tym uczestniczył. To jest taki język królewskiej godności. To jest ogłoszenie, że on panuje. Publiczne ogłoszenie. I to już tłumaczyłem, że nie kiedyś będzie panował. Jak to niektórzy mówią przyjdą czasy, że Jezus będzie panował. On już panuje. Już tam siedzi. Już usiadł. I tam jest. I psa idzie dalej, aż położe przyjaciół Twoich jako podnóżek stóp Twoich. Czyli on już panuje. Jego zwycięstwo już jest pewne. Ale pozostaje jeszcze pełne objawienie. Jak to rozumieć? Ano tak, że my nie walczymy o zwycięstwo, ale czekamy na pełne objawienie. Faktem jest, że Chrystus zwyciężył. Że pokonał grzech, pokonał śmierć. Pokonał szatana. My już nie musimy o to walczyć. To zwycięstwo już miało miejsce. Walczymy z pozycji zwycięstw, ale czekamy na pełne objawienie. Na to, jak to zostanie w pełni pokazane. I po raz ostatni autor tu będzie wracał do aniołów. Czyż nie są oni wszyscy służebnymi duchami posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia? Bardzo ważne zdanie. Jedno z kluczowych zdań, jeżeli chodzi o badanie tematu. Po pierwsze, aniołowie są duchami. Tak jest to napisane. Jeśli ktoś chce kłócić, niech się kłóci, ale nie ze mną, tylko z Bożym Słowem. Aniołowie są duchami, a więc nie posiadają takich ciał jak nasze. Po drugie, są służebni. Więc nie mają panować, mają służyć. Po trzecie, Bóg ich posyła. To wynika z tego wersetu. Bóg ich posyła. Nie działają niezależnie. Nie mają własnych planów. Ich celem jest służba Panu Bogu. I na podstawie tego wersetu czternastego, oprócz tego co ja teraz powiedziałem, niektórzy doszli do wniosku, że jest ktoś taki jak anioł stróż. Pewnie spotkaliście się z takim zjawiskiem. Każdy z nas się spotkał z tym aniołem stróżem. Większa część z nas nawet pamięta modlitwę do anioła stróża, który cytował, nie będę, ja nie pamiętam. Więc pytanie, czy chrześcijanin ma swojego anioła stróża? To wcale nie jest głupie pytanie. To wcale nie jest pytanie, na które nie powinniśmy umyć odpowiedzieć i to nie jest pytanie, które powinniśmy omijać, bo ten werset mówi, czyż nie są oni wszyscy służebnymi duchami posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia. Więc wiemy, skąd się wzięło to pytanie. Czy chrześcijanin ma swojego anioła stróża? Biblia na to pytanie nie odpowiada wprost. I to jest najbardziej uczciwa odpowiedź, na jaką mnie stać. Biblia na to pytanie nie odpowiada wprost. W związku z czym ja też nigdy na to pytanie nie odpowiem wprost. Nie ma wersetu, który jednoznacznie by mówił, że każdy wierzący otrzymuje jednego, konkretnego anioła przypisanego do siebie na całe życie. Takiego wersetu nie ma. Dlatego nie można powiedzieć, że Biblia tak naucza. Ale znajdujemy w Biblii wiele tekstów pokazujących, że Bóg rzeczywiście posługuje się aniołami dla Twojego dobra. Dla dobra Twojego ludu. I dla swojego ludu. I dla dobra Ciebie jako człowieka. Anioł wyprowadza Piotra z więzienia. Czy nie? Aniołowie służą Jezusowi, kiedy jest kuszony. Anioł prowadzi Filipa. Wielokrotnie czytamy o aniołach chroniących Boży lud. To oznacza i dlatego ja uważam, że to jest najuczciwsza odpowiedź, że Biblia nie odpowiada wprost. Biblia mówi, że ta duchowa rzeczywistość jest znacznie głębsza niż widzą to moje oczy. Ja muszę być bardzo pokorny w tym temacie, żeby nie powiedzieć czegoś, co Biblia nie mówi, albo powiedzieć coś odwrotnie. Więc nie ma wersetu, który by mówił wprost, że każdy jeden wierzący ma jednego anioła, konkretnego anioła przypisanego mu na całe życie. Ale Biblia jest pełna tych przykładów. Natomiast, co mogę powiedzieć wprost? Nie ma żadnego polecenia w Biblii, a wręcz jest przestroga, by szukać jakichś kontakt z tymi aniołami. By zabiegać o kontakt z tymi aniołami służebnymi, obojętnie, czy to jest jeden do jednego przypisany, czy to w różnym momentach jest różny anioł, a może tylko na wyjątkową chwilę jest jakiś anioł. Obojętnie jak jest, a nie da się właściwie powiedzieć jak jest, obojętnie jak jest, Biblia konsekwentnie mówi, by nie szukać kontaktu. Nie zabiegać o to. Nie po naszej stronie jest ta piłeczka. Na pewno Biblia nie każe się do nich modlić, a wręcz zabrania się do nich modlić. Na pewno nie uczy, jak ich przywoływać i jak zapewniać sobie ich ochronę. Jeżeli ta ochrona jest, to jest. Jeżeli to jest jeden do jednego, to jest jeden do jednego, ale Biblia nie uczy, a wręcz przestrzega, by przywoływać. Stąd na pewno nie biblijna jest ta modlitwa, o której dzisiaj wspomniałem. Na pewno nie poleca Biblia, by jakoś poznawać ich imiona. A była taka moda, że każdy musiał znać imię swojego anioła stróża. Na pewno nie zachęca Biblia, a wręcz przestrzega, do jakiegoś prowadzenia rozmów z aniołami. Dlaczego? Bo obojętnie, czy to jest jeden do jednego, czyli, że każdy wierzący ma swojego konkretnego jednego anioła, tego się wykluczyć nie da. Czy to jest tak, że na jakiś czas jakiś anioł, tego nie wiemy, ale na pewno zadaniem tego anioła, bądź tych aniołów, nie jest skupienie uwagi na sobie. Prawdziwy anioł, dany ci od Boga, obojętnie, czy jeden do jednego, na jakiś czas, on zawsze będzie prowadził człowieka do Chrystusa, nigdy do siebie. Nigdy do siebie. Nigdy. Jeżeli w ogóle jakieś doświadczenie duchowe, czy jakaś duchowość, czy jakaś głębia, czy tego typu tematy, które teraz poruszam, prowadzą bardziej do tej duchowości, do tej głębi, do tego stworzenia duchowego, niż do Chrystusa, to już ci się powinno zawalić nie żółte, tylko czerwone światło i powinieneś zrobić trzy kroki do tyłu, bo jest bardzo niebezpiecznie, bo zbliżasz się do miejsca, które nazywa się Bałwochwalstwo. Na zakończenie jeszcze warto sobie wyobrazić scenę, którą opisuje Pismo. Miliony aniołów. Miliony aniołów. Cherubowie, Serafowie, Archaniołowie, potężne, duchowe istoty. Każda z tych istot przewyższa mocą człowieka. A jednak żadna z tych istot nie siedzi na tronie. Żadna. Żadna. Żadna nie odbiera uwielbienia. Żadna nie jest centrum nieba. Wszystkie te istoty w tych opisach biblijnych patrzą w jednym kierunku. Na kogo? Na baranka. To jest najpiękniejszy obraz chrześcijaństwa. Niebo nie jest zbudowane wokół aniołów. Niebo nie jest zbudowane wokół ludzi. Niebo nie jest nawet zbudowane wokół ciebie. Nie jest zbudowane wokół Kościoła, nawet najlepszego. Nie jest zbudowane nawet wokół zbawionych ludzi. Niebo jest zbudowane wokół Chrystusa. Centrum nieba stanowi Jezus Chrystus. I zobaczcie. Autor rozpoczął tak. Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków. Ostatnio u kresu tych dni przemówił do nas przez syna. A kończy ten rozdział na takim pokazaniu jak on jest ważny. Jeszcze na sam koniec. Już naprawdę kończę. W sensie w połowie jesteśmy. Bo wielu o to pytało jak mówiłem, że będę poruszał te wersety esenczycy. No więc faktycznie była taka grupa religijna esenczyków. Oni żyli w czasach Jezusa. Oni są powiązani z tym tematem. Być może, być może. Nie wiemy tego na pewno, ale być może autor tego listu napisał to przede wszystkim ze względu na esenczyków, do których lawinowo przechodzili właśnie chrześcijanie pochodzenia hebrajskiego. No więc oni żyli w tym czasie. W czasie Jezusa, apostołów i w czasie listu do hebrajczyków. My co prawda samych esenczyków na kartach Nowego Testamentu nie spotykamy, ale wiele fragmentów odnosi się do ich praktyk w związku z czym autorzy listów musieli wiedzieć o esenczykach. Musieli znać ich poglądy. Ciekawa grupa. Oni funkcjonowali przede wszystkim w czasie II świątyni obok faryzeuszy, sadyceuszy, zelotów. Właśnie esenczycy byli taką grupą bardzo silną. Te słynne rękopisy, który mi się tylu zachwyca i to jest taki absurd, bo to są rękopisy z chasioków. Po polskiemu z kibli. Nie, po polskiemu ze śmietników. I tylu się zachwyca. O, bo to jest w rękopisie z Kumbra. No i co z tego, że to tam jest? Jak to był chasiok? Oni tam w tych jaskiniach znaleźli śmietniki. Ponieważ jak już było gdzieś napisane tetragram, to nie można tego było wyrzucić, zmieść i wyrzucić. No to z tymi błędami kopistów trzeba było coś zrobić. W związku z czym robiono specjalne śmietniki, gdzie dawano błędnie spisane pisma. I te pisma trafiano do tych śmietników, bo nie można było z nimi nic zrobić, bo te dobrze napisane pisma krążyły po kościele. No i teraz chrześcijanie budują swoje nowe poglądy i nowe pomysły na chrześcijaństwo, bo tak jest napisane w pismach z Kumbran, ze śmietników. Bardzo ostrożni bądźmy z tym, ale właśnie te groty, to tam się znajdowali ci Esenczycy. Tam są te słynne rękopisy z Nadmorza Martwego. I wiemy, że oni faktycznie pragnęli świętości i uczciwa analiza tej grupy Esenczyków wymaga powiedzieć, że to byli ludzie, którzy naprawdę szukali świętości, byli bardzo zdyscyplinowani. Ja jestem w ogóle zachwycony niektórymi opisami tej żelaznej dyscypliny. Prowadzili takie surowe życie. Tym jestem mniej zachwycony. Pościli, modlili się, oddzielali się od świata, pragnęli czystości. To było bardzo uczciwe i ja mam wrażenie, że pod wieloma względami wielu chrześcijan mogłoby ich zacząć naśladować, wyszłoby im to na dobre. Ale to wszystko nie uchroniło ich przed pewnym błędem. Oni w pewnym momencie zaczęli się bardziej fascynować właśnie światem aniołów niż samym Chrystusem. Okazuje się, że w ich pismach aniołowie zaczęli w pewnym momencie zajmować niezwykle ważne miejsce. Oni w pewnym momencie doszli do wniosku, że oni jako wspólnota esenczyków, przełożę na taki prosty język, to jakbyśmy my jako zbór doszli do wniosku, że nasz zbór Nowe Narodzenie uczestniczy w niebiańskim kulcie razem z aniołami. I zaczęli wszystko robić, żeby ten niebiański kult razem z aniołami wzrastał. Zaczęli się interesować hierarchią, wymyślać tą hierarchię, rolami tych aniołów, obecnością, działaniem. Wpadli na pomysł, że ich liturgia to jest sprawowana wspólnie z zastępami anielskimi. Już tak odjechali, że zaczęli mówić, że kiedy oni sprawują liturgię na Bożeństwo, to anioły schodzą na tą liturgię razem z nami. A nie przypomina to tych wszystkich opowieści, kiedy my uwielbiamy, to anioły zstępują i uwielbiają razem z nami. XXI wiek nic nowego nie wymyślił. Esenczycy już na to wpadli. I to jeszcze nie było dla nich największym problemem. Największy problem się zaczął, gdy to zaczęło przesłaniać im Boga. I się to rozpadło. I nie ma esenczyków. Kościół trwa. A esenczycy się rozpadli. Herezja została. I później zobaczcie, apostoł Paweł pisze Niechaj was nikt nie potępia, kto ma upodobanie w poniżaniu samego siebie i oddawaniu czci aniołom. I niestety nie jest to o kościele rzymskokatolickim. Bo go jeszcze wtedy nie było. To najprawdopodobniej jest fragment o esenczykach. Bo to są właśnie ich praktyki. A więc już w I wieku pojawia się coś, co nazywamy kultem aniołów i upodobaniem w poniżaniu samego siebie. I zobaczcie, jakie to jest subtelne. Tam nikt nie przestał wierzyć w Boga. Nie, oni po prostu przesunęli punkt ciężkości z Boga na aniołów. Chrystus szedł na jakiś drugi plan. Zaczęli się bardziej interesować tymi zjawiskami niż samym Chrystusem. Już teraz naprawdę kończymy. Przeszliśmy przez cały ten pierwszy rozdział. I mam nadzieję, że po nabożeństwie dzisiaj nikt nie powie no, w końcu coś nowego wiem o aniołach. Ale chcę, żebyśmy mieli obraz Chrystusa, że On jest jeszcze większy. Jeszcze większy. Jeszcze większy. Na początku Bóg przemówił przez Syna. Potem zobaczyliśmy, że Syn jest dziedzicem wszystkiego. Zobaczyliśmy, że przez Niego został stworzony Wszechświat. Zobaczyliśmy, że jest odbiciem Bożej chwały. Że jest odbiciem Jego istoty. Doskonałym odbiciem Jego istoty. Że podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy. Że dokonał oczyszczenia z naszych grzechów. Że zasiadł po prawicy majestatu. Zobaczyliśmy, że jest odwiecznym Synem. Zobaczyliśmy, że aniołowie oddają Mu pokłon. Ojciec nazwał Go Bogiem. Wprost Biblia mówi, że Jezus jest stwórcą nieba i ziemi. Że jest niezmienny, że panuje. Że wszystkie zastępy anielskie są na Jego sługach. No to jak można wierzyć w takiego Chrystusa i pozostać obojętnym wobec takiego Chrystusa? Jak ktoś może powiedzieć wiem to o Chrystusie, wierzę w takiego Chrystusa i to nie zmienia mojego życia? To jest niemożliwe. Ty po prostu ignorujesz wtedy, kim jest Jezus Chrystus. Ignorujesz to. Nie możesz tego wiedzieć, przyswoić i nic z tym nie zrobić. Dlatego religia tak próbuje zmniejszyć Jezusa. Do tradycji, do kultury, do figurki i do miliona innych rzeczy. Bo gdyby ludzie odkryli, kim naprawdę jest Chrystus, gdyby się zgłębili w Jego słowa, to musi ich zmienić. Jeśli naprawdę wierzymy w to, co mówi ten pierwszy rozdział List do Hebrajczyków, to musimy się zmienić. Musimy. Tam się nie da nic innego zrobić. Nic. I jeśli poważnie do tego podchodzisz i poważnie sobie odpowiadasz na to pytanie, kim dla mnie jest Jezus, kim jest Chrystus, kim naprawdę jest Chrystus, to ostatnia rzecz, zanim przejdziemy do drugiego rozdziału, nie dzisiaj, pytania tych kazań nie brzmią tak, kim Jezus jest dla mojego pastora. To jest dla ciebie w ogóle nieważne pytanie. Pytanie nie brzmi kim Jezus jest dla twojego kościoła. To z twojego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia. Pytanie nie brzmi, kim jest Jezus dla mojej rodziny, w jedną i drugą stronę tego pytania. Czyli czy Jezus jest kimś wyjątkowym albo Jezus nie jest kimś wyjątkowym dla mojej rodziny. To nie jest pytanie, które sobie masz stawiać. Pytanie brzmi, kim dla ciebie jest Jezus Chrystus. Dla ciebie konkretnie jest Jezus Chrystus. Czy ty rozumiesz, kim jest Jezus Chrystus? Czy ty przyjmujesz to, kim jest naprawdę Jezus Chrystus? Czy to jest ten Chrystus opisany między innymi, ale tak dobitnie, w tym pierwszym rozdziale listu do hebrajczyków, czy też to jest tylko jakiś dodatek do życia? Nie jakiś autorytet, ale jeden z wielu. A może to jest ktoś, do kogo się zwracasz wyłącznie wtedy, gdy masz problem. Mam wrażenie, przynajmniej w moim życiu tak to działa, że wtedy, kiedy zwracam się do Chrystusa ze swoim problemem, to to jest najmniejszy Chrystus w moim życiu. Najmniejszy. Najmniejszy. Ale wtedy, kiedy go czczę, tak jak Biblia uczy, kiedy wgłębiam się w to, kim On naprawdę jest, On się wtedy naprawdę staje wielki w moim życiu, a problemy przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Jak tylko o tym zapomnę, jak tylko traktuję Go jako ostatnią deskę racunku, On jest najmniejszy. Najmniejszy w moim życiu. Biblia nie próbuje udowodnić i żaden kaznodzieja nie powinien próbować udowodnić tobie czy komukolwiek innemu, że Jezus powinien otrzymać tron twojego życia. To jest kolejna rewelacja dla mnie. Kolejny błąd, który często robimy. My nie jesteśmy do tego powołani, by przekonywać ludzi, że Jezus powinien otrzymać tron. Biblia konsekwentnie uczy, że Jezus jest na tronie. Jest na tronie. Pytanie może jedynie brzmieć czy w moim sercu Jezus siedzi na tronie. Czy w moim sercu Jezus siedzi na tronie. Więc największym problemem nie jest to, że Chrystus nie króluje. Niektórzy mówią, że gdyby Chrystus królował, byłoby inaczej. Wpadają na pomysł, że zrobimy uroczystą intronizację Jezusa Chrystusa. On już króluje. I nikt mu takiego tronu nie wniesie, jak mu wniósł Jego Ojciec. Problem polega na tym, że my dzisiaj chcemy zasiąść na tym tronie. Że my z ogrodu Eden chcemy tam zasiąść. A nie powinniśmy tego robić.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora