Największy problem świata
Odrzucenie Boga prowadzi do moralnego upadku i duchowej ślepoty. Ale tam, gdzie objawia się gniew, tam też objawia się łaska — w Chrystusie jest ratunek i nowe życie dla każdego, kto z pokorą wraca do Stwórcy.
Transkrypcja
Dobry Boże, dzisiaj przed nami trudny fragment Bożego Słowa. Proszę Cię, Boże, bym potrafił to, Panie, wygłosić bezkompromisowo, ale w pełnej miłości, tak, żeby to wydało w nas owadz. Niech będzie uświęcone Twoje imię przez to słowo. Amen. Przejdziemy od razu do Bożego Słowa. Odczytam cały fragment, który będziemy dzisiaj analizować. On jest zawarty w liście do Rzymian w I rozdziale od 18 do 32 wersetu. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. bo niewidzialna Jego istota, to jest wiekuista Jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę. Dlatego, że poznawszy Boga, nie uwielbili Go jako Boga i nie złożyli Mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi i zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy. Dlatego też wydał ich Bóg. na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezsześcili ciała swoje między sobą, ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Twórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności, Kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze. Podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim rządzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę. a ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby czynili to, co nieprzystoi. Są oni pełni wszelkiej nieprawości, złości, chciwości, nikczemności. Pełni są również zazdrości, morderstwa, zwady, podstępu, podłości. Potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chępliwi, wynalazcy złego, rodzicom nieposłuszni. nierozumni, nie stali bez serca, bez litości. Oni, którzy znają orzeczenie Boże, że ci, którzy to czynią, winni są śmierci. Nie tylko to czynią, ale jeszcze pochwalają tych, którzy to czynią." Przyznajcie, że nie jest to najlżejszy fragment Bożego Słowa. Nie jest to fragment, który lubimy odczytywać Podczas kazań nie lubimy się nad tym fragmentem pochylać. On się wydaje przerażający. Ten fragment Bożego Słowa na pierwszy rzut oka jest bardzo przerażającym fragmentem Bożego Słowa. Taki jest też cel tego Słowa. On ma przerazić, on ma przypomnieć o pewnych rzeczach, on ma wzbudzić w człowieku pewne myślenie. Kiedy otwieraliśmy list do Rzymian w zeszłym tygodniu, w zeszłym środę, zobaczyliśmy tą najpotężniejszą bramę Ewangelii. Ewangelia jest mocą Boga ku zbawieniu. To było najważniejsze zdanie, które padło tutaj z zakazalnicy w zeszłym tygodniu. To była dobra nowina, fundament naszej wiary. To jest dobra nowina, to jest fundament naszej wiary. Ewangelia jest mocą Bożą ku zbawieniu. Ale Paweł, w liście do Rzymian, tak jak przystoi na kogoś, kto głosi Ewangelię, albo porównać to można do dobrego lekarza, kogoś, kto leczy drugiego człowieka, jak dobry lekarz, zanim poda lekarstwo, musi postawić diagnozę. Tak mi się przynajmniej wydaje, że dobry lekarz, zanim wypisze komuś receptę, zanim poda komuś lekarstwo, no to powinien postawić diagnozę w tej sprawie. I dlatego tutaj od 18 wersetu ton tego listu się mocno zmienia w porównaniu do tego, co analizowaliśmy w zeszłym tygodniu, do 17 wersetu. Paweł zaczyna tutaj mówić o gniewie Bożym. O gniewie Bożym. Od tego się to zaczyna. Albowiem gniew Boży. On tutaj bardzo mocno podkreśli ten atrybut Boży, jakim jest Jego gniew i nie jest to łatwy temat. W naszych czasach bardzo wielu kaznodziejów, bardzo wielu pastorów unika tego tematu jak ognia. Większość kazań raczej jest skonstruowana w tym sensie, że Bóg jest tylko miłością. Nawet zdarzają się wypowiedzi zakazanicy, że Bóg się nigdy nie gniewa. I z całą pewnością wy się też spotkaliście z takim stwierdzeniem, bo każdy z nas się spotkał z takim stwierdzeniem, że Bóg nigdy się nie gniewa. Tylko jeśli my usujemy gniew Boga z Ewangelii, no to usuwamy sprawiedliwość Boga. A jeżeli usuniemy sprawiedliwość Boga, to wtedy łaska, w którą wierzymy, stanie się jakąś tanią pociechą. I wtedy faktycznie będziemy mówić o taniej łasce. Prawda natomiast jest taka. Ewangelia nie jest dobrą nowiną, jeśli najpierw nie zrozumiemy złej nowiny. Ewangelia dla nikogo nie jest dobrą nowiną, jeśli on najpierw nie zrozumie złej nowiny. A zła nowina brzmi tak. Cała ludzkość, wszyscy, wszyscy ludzie, stoi pod sądem, bo zlekceważyła Boga. Wszyscy ludzie, obojętnie kiedy żyli i obojętnie ile jeszcze będą żyć i w przyszłości, i w przeszłości, i w teraźniejszości, cała ludzkość, każdy pojedynczy człowiek i cała ludzkość jako wszyscy ludzie stoi pod sądem. Dlatego stoi pod sądem, że cała ludzkość, każdy jeden człowiek, a to oznacza, że też ja i ty, zlekceważyliśmy Boga. Każdy zgrzeszył. Nie ma tutaj wyjątku. Każdy jest winny. Nie ma od tego żadnego wyjątku. I dzisiaj już... Było to poruszone. Pytanie, które często słyszymy, ja je też często słyszę, może i wy je często słyszycie. Gdzie jest Bóg? Skoro są wojny, skoro są gwałty, skoro są tragedie dzisiaj, to przed chwilą pastor Rafał tłumaczył. Ja osobiście zawsze odpowiadam tak samo. Bóg jest tam, gdzie powinien być. Tam, gdzie jest Jego miejsce. Na tronie, w niebie. On jest we właściwym miejscu. On jest na swoim tronie w niebie. I to nie jego miejsce się zmieniło, tylko nasze miejsce się zmieniło. To nie Bóg uciekł od świata, to nie Bóg nie jest zainteresowany światem i nie jest zainteresowany tym, co się tutaj dzieje, tylko to świat. uciekł od Boga. Świat odwrócił się od Boga. To świat nie jest zainteresowany tym, co Bóg ma do powiedzenia. Więc właściwe pytanie nie powinno brzmieć gdzie jest Bóg, ale raczej gdzie my jesteśmy. skoro dochodzi do wojen, skoro dochodzi do gwałtów, skoro dochodzi do przeróżnych traum. I to jest właśnie gniew Boży. To jest skutek gniewu Bożego. To jest trudna do przyjęcia doktryna, ale ja zapowiadałem, że w środę będziemy poruszać też trudne zagadnienia, bo na tym właśnie polega gniew Boży, że Bóg pozwolił ludziom iść swoją drogą. Tak wybrali i On na to pozwolił. Ludzie postanowili odsunąć się od Boga. Świat postanowił odsunąć się od Boga, zlekceważyć Boga i Bóg na to pozwolił. To jest właśnie Jego gniew, że On pozwolił na to, a konsekwencje? tego wyboru, tej drogi widzimy w świecie, który jest faktycznie światem pełnym cierpienia. Pełnym cierpienia. Dlatego, że uczciwie, kiedy spojrzymy na świat, to jest świat pełny cierpienia. I Paweł zaczyna od pogan, od narodów, które nie miały prawa mojżeszowego. To jest niezwykle istotne. On tutaj mówi o poganach, o tych, którzy nie mieli prawa mojżeszowego, nie znali tory, Nie znali pięcioksiągu Mojżesza i zobaczcie, on tu wykazuje, że nawet oni nie mają żadnej wymówki. Żadnej wymówki. On tu nie dotyka Żydów. My dopiero też w przyszłym tygodniu przejdziemy do narodu wybranego. Tu jest dotknięty naród, czy ludzie, którzy nie znają Torei. Nie mają tej tradycji wokół Tory. Poganie. I nawet oni nie mają żadnej wymówki, bo Bóg objawił się człowiekowi w stworzeniu. Objawił się w stworzeniu. To jest niezwykle ważne. To w ogóle się nazywa objawieniem ogólnym w teologii, że to, że Bóg dał się poznać człowiekowi, że jest, poprzez stworzenie, czyli poprzez wszystko to, co obserwujemy, nazywa się objawieniem ogólnym. No bo zawsze było dostępne niebo, zawsze była dostępna ziemia, zawsze był dostępny pewien porządek w naturze, który możemy obserwować, zawsze był dostępny pewien głos sumienia. który czy człowiek zna Boga, czy nie zna, urodził się w tej, czy w innej kulturze, ma jakiś głos sumienia. On naturalnie wie, kiedy coś jest niewłaściwe. No i co na to wszystko zrobił człowiek? Biblia tutaj prosto z mostu mówi, co człowiek zrobił. A no człowiek, zamiast uwielbić Stwórcę, obserwując to stworzenie, zamienił chwałę Boga. na bałwany i na te całe stworzenie. I zobaczcie, w starożytnym Rzymie miało to konkretną postać. Posągów, kultu cesarza i Paweł to pisze w takich okolicznościach. No i konkretne wydarzenia. Posągi, kult cesarza, oddawanie czci zwierzętom i wszelkiego rodzaju bożkom. Ktoś kiedyś próbował policzyć, ile było tych bożków w Rzymie i się nie doliczył. Nie doliczył się. Tam każda rzecz, każda sprawa miała swojego Bożka. I Paweł mówi, to nie jest problem tylko Rzymian. To jest problem całej ludzkości. A to oznacza, że to jest też nasz problem. Mój i twój problem. To nie jest problem tylko Rzymian żyjących w pierwszym wieku. Bo i my mamy swoje bożki. Mamy takiego bożka ciało. Bardzo wielu z nas miało z tym problem lub ma z tym problem. Ciało jest takim bożkiem. Sukces jest takim bożkiem. Władza jest takim bożkiem. Kult dziecka jest takim bożkiem. Bardzo wielu z nas ma tego typu bożki zamiast chwalić Stwórcę. Mamy również oczywiście całą masę tych bożków takich wprost sugerujących, czym to wszystko jest, no bo przecież żyjemy w takim kraju, w którym wielobóstwo, jest tak nagminne, niczym w Rzymie, o którym pisze Paweł. No bo jak nazwać inaczej sytuację, kiedy w zasadzie nikt się nie zwraca do Stwórcy Niebios i Ziemi, a każda sprawa ma kogoś, przez kogo trzeba się zwrócić, albo wręcz się do Niego zwraca. Maria, wszyscy święci, zawsze zapominam, Tam od zagubionych rzeczy jest chyba Antoni, jeśli dobrze pamiętam, od spraw beznadziejnych jest jakiś inny Gustaw i tam każda sprawa ma swojego Bożka. Przecież to jest normalne wielobóstwo, tylko ubrane we współczesny język. To jest według powszechnego zrozumienia, że Bóg się nami nie zajmuje. Natomiast zajmują się nami pomniejsi bożkowie. Maria i wszyscy święci. Historia Kościoła powtarza to ostrzeżenie. Już w II wieku chrześcijanie musieli się zmierzyć z bardzo potężną herezją, z którą walczymy do dzisiaj. To jest z gnozą, która twierdziła, że świat materialny jest zły. A ponieważ świat, ten materialny, ten fizyczny świat jest zły, w takim razie Stwórca nie jest prawdziwym Bogiem i przeróżne implikacje tej herezji. I to była taka próba ucieczki od odpowiedzialności wobec Boga. I Paweł Wrzymian w tym pierwszym rozdziale mówi jasno. Stworzenie świadczy o Bogu i każdy człowiek jest winny, jeśli go odrzuca. Nikt nie ma wymówki. Nikt nie może powiedzieć, nie wiedziałem. To jest bzdura, kiedy ktoś się zastanawia, co z tymi ludźmi, którzy nie mieli możliwości usłyszeć Ewangelii. Mieli możliwość poznać Boga przez stworzenie i Paweł mówi, oni nie mają żadnej wymówki. Są winni. Są winni. Zleceważyli Boga. Oddali część stworzeniu zamiast Stwórcy. Dlatego jakby całość tu będzie takim ostrzeżeniem przed herezją, która próbuje również dostać się do współczesnego Kościoła i czasami gdzieś tymi bocznymi drzwiami jakieś żniwo zbiera. To znaczy przede wszystkim próbujemy usprawiedliwiać człowieka, aż przez jego niewiedzę. Ja nie wiedziałem, więc miejmy je za wytłumaczonego. Albo powiedzieć, i to jest bardzo często ostatni scenariusz, że Bóg... nie gniewa się na grzesznika. On w ogóle nie ma problemu z grzesznikiem, on ma problem z grzechem. Cały problem, że do piekła, z tego, co mi wiadomo, nie pójdą grzechy, tylko grzesznicy. Tak przynajmniej to stoi w Słowie Bożym. Próba takiego powiedzenia, że człowiek może definiować, ustanowić, co jest dobre, a co jest złe poprzez wyciszenie swojego sumienia, poprzez wyciszenie naturalnej zdolności człowieka do odróżnienia tego. co jest dobre, a co jest złe. I jeśli dobrze posłuchamy tego fragmentu, jeśli dobrze odczytamy ten fragment odczytany przeze mnie przed chwilą, to zobaczymy, że to nie jest tylko portret starożytnego świata pogańskiego. To jest w ogóle portret naszego świata. Świata, w którym my żyjemy. Świata w XXI wieku. Wszystko, co przeczytaliśmy przed chwilą ze Słowa Bożego, to jest portret naszego świata, bo i dzisiaj ludzie zamieniają prawdę Bożą na kłamstwo, chwalą stworzenie zamiast Stwórcę. Dzisiaj grzech jest celebrowany, jest nazywany dobrem, jest próba wyciszenia sumień, naturalnych sumień w człowieku. Dlatego musimy się wsłuchać w ten tekst z całą powagą, bo Ewangelia nie jest dobrą nowiną dla tych, którzy nie wiedzą, że potrzebują lekarstwa. Ewangelia nie jest dobrą nowiną, jeśli ktoś nie rozumie złej nowiny. I Ewangelia nie jest dobrą nowiną, jeśli ktoś nie rozumie, że potrzebuje lekarstwa. Dlatego Paweł tu tak mocno o tym mówi, zresztą w liście dożywiań jest bardzo dużo tej złej nowiny. Dopiero wtedy, kiedy człowiek zaczyna rozumieć, jak straszną chorobą jest choroba grzechu, Jak to jest poważna sprawa, że my grzeszymy, że my jesteśmy grzesznikami, że grzech w nas mieszka i jak realny i prawdziwy jest gniew Boga, to dopiero gdy te dwa elementy w człowieku nastąpią, czyli on rozumie, jak to jest poważna sprawa, że On jest pogrążony w grzechu. I drugi element, jak to jest poważna sprawa, że Bóg realnie się gniewa. Nie tylko przyjdzie czas Bożego gniewu, o którym rozmawialiśmy na rekolekcjach, ale On się teraz Realnie gniewa. To jest bardzo realny gniew z Jego strony i dzisiaj to będziemy sobie wykazywać. I dopiero wtedy, kiedy są te dwa elementy połączone, to człowiek może się z radością uchwycić lekarstwa. A tym lekarstwem jest oczywiście kto? Jezus Chrystus. Ale bez tej wiedzy nie ma możliwości podania lekarstwa. Osiemnasty werset. Albowiem gniew Boży objawia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Kiedy my słyszymy gniew, to zazwyczaj, może nawet zawsze, wyobrażamy sobie wybuch pewnej emocji u człowieka, takiej naturalnej emocji biologicznej u człowieka i raczej w ten sposób rozumiemy słowo gniew. Kiedy używamy tego słowa, kiedy mówimy, że ktoś wpadł w gniew, to mamy raczej na myśli właśnie tą emocję związaną z tym słowem. Mamy na myśli takiego człowieka, który w pewnym momencie traci panowanie nad sobą, bo to chyba jest taki najlepszy opis gniewającego się człowieka, on w pewnym momencie traci panowanie nad sobą, zaczyna krzyczeć, zaczyna denerwować się, zaczyna rzucać jakimiś przedmiotami, słowami... No wszyscy jakby rozumiemy, co próbuje teraz przekazać. Tylko, że gniew Boży nie jest podobny do gniewu ludzkiego. To są dwa zupełnie różne pojęcia. I my nie możemy tego mylić. Tu nie jest mowa o emocji, tu nie jest napisane, że Bóg stracił nad sobą panowanie. Tu nie jest napisane, że Bóg zaczyna krzyczeć i tupać nogami. Tu nie jest napisane, że Bóg zaczyna rzucać przedmiotami i z braku argumentów leje kogoś. Tu to wszystko nie jest napisane. Tu jest napisane, że gniew Boga to jest święta, sprawiedliwa reakcja na grzech człowieka. Tu jest to napisane, że to nie jest kaprys. tylko to jest konsekwencja natury Boga. Bóg, ponieważ jest święty, Bóg, ponieważ jest sprawiedliwy, to On musi odpowiedzieć na zło. Nie może zlekceważyć zła. Nie może zlekceważyć grzechu. A wiem, że to dotyka jakby takich aksjomatów, że jak to coś Bóg musi. Musi Bóg odpowiedzieć na zło. musi być konsekwencja ze strony Boga. Bóg nie może tego zlekceważyć, ponieważ jest święty, ponieważ jest sprawiedliwy, ponieważ jest stabilny, ponieważ jest wieczny, ponieważ jest niezmienny i tak dalej, i tak dalej. W Starym Testamencie w ogóle prorocy bardzo często mówili o gniewie Pana właśnie jako o Jego... w wylanym sądzie nadbał w ochwalstwem, nad niesprawiedliwością, nad krzywdą, którą człowiek robi człowiekowi i zawsze to było w kategoriach konsekwencji, że po prostu musi Bóg w pewnym momencie zrobić porządek. Zobaczcie Izajasz, 13 rozdział. Wypowiedź o Babilonie, jak to widział Izajasz, syn Amosa. Na łysej górze zatknijcie sztandar, podnieście na niej głos, machajcie ręką, aby wkroczyli do bram panów. Ja wezwałem moich poświęconych i powołałem moich bohaterów, dumnych z mojej chwały, aby wykonali wyrok mojego sądu. Słuchaj! Na górach wrzawa jakby licznego ludu. Słuchaj! Zgiełł królew zgromadzonych narodów. Pan zastępów dokonuje przeglądu zastępów bojowych. Ciągną z dalekiej ziemi od krańców nieba Pan i narzędzie Jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię. Biadajcie! Bo bliski jest dzień Pana, który nadchodzi jako zagłada od Wszechmocnego. Dlatego opadają wszystkie ręce i truchleje każde serce ludzkie i są przerażeni. Ogarniają ich kurcze i bóle, wiją się z bólu jak rodząca, jeden na drugiego spogląda o słu biały, ich oblicza są rozpłomienione. Oto nadchodzi dzień Pana, okrutny, pełen srogości i płonącego gniewu, aby obrócić ziemię w pustynię, a grzeszników z niej wytępić. gdyż gwiazdy niebios i ich planety nie dadzą swojego światła. Słońce zaśmi się zaraz, gdy wzejdzie, a księżyc nie błyśnie swym światłem. I nawiedzę okrąg ziemski za jego złość, a bezbożnych za ich winę. I ukrócę pychę zuchwałców, a wyniosłość tyranów poniżę. Sprawię, że śmiertelnik będzie rzadszy niż szczere złoto, a człowiek niż złoto z ofiru. Dlatego sprawię, że niebiosa zadrżą, a ziemia ruszy się ze swojego miejsca z powodu srogości Pana zastępów w dniu płomiennego Jego gniewu. Jak spłoszona gazela, jak trzoda, której nikt nie może zgromadzić, zwróci się każdy do swojego ludu i będzie uciekał do swojej ziemi. Każdy, kogo znajdą, zostanie przebity. A każdy, kogo złapią, padnie od miecza. Ich niemowlęta zostaną na ich oczach roztraskane, ich domy splądrowane, a żony zgwałcone. Oto ja pobudzę przeciwko nim medów, którzy o srebro nie dbają i złocie się nie lubują. Łuki pobiją młodzieńców nad płodem łona matki, nie zglitują się, ich oko nie weźmie względu na dzieci. I stanie się z Babilonem, perłom królestw, chlubom i dumą haldejczyków to, co się stało z Sodomą i Gomorą, którą zniszczył Bóg. Nigdy już nie będzie zamieszkany i nie będzie w nim ludzi po wszystkie pokolenia. Żaden Arab nie rozbije tam namiotu, ani pasterze nie zatrzymają się tam z trzodami, lecz dzikie zwierzęta będą tam miały swoje leże, a ich domy będą pełne słów. Mieszkać tam będą w strusie i wyprawiać swoje harce kosmacze. Hieny będą wyć w Jego pałacach, a szakale we wspaniałych zamkach. Bliski już jest Jego czas, a Jego dni nie ulegną z włoce." Bóg jest miłością. Nie przejmuj się. Nic takiego nie będzie miało miejsca. Nie można tak Głosić. Nie można tak mówić. Cóż, a jednak w Biblii są takie fragmenty mówiące o tym, co to oznacza gniew Boży. Drugi taki fragment znajduje się w Nahuma, tylko nie zapisałem sobie, w którym rozdziale, ale i tak odczytam. Wyrocznie o Niniwie. Księga Widzenia Nahuma z Elkosz. Bogiem żarliwym i mściwym jest Pan. Mściwy jest Pan i pełen gniewu. Mści się Pan na swoich wrogach i wybucha gniewem na swoich nieprzyjaciół. Pan jest cierpliwy i pełen łaski, lecz na pewno sprawi, że winny nie ujdzie bezkarnie. Jego droga jest z burzy i wichrze, a chmura jest prochem pod Jego nogami. On gromi morze i wysusza je, sprawia, ze wszystkie rzeki wysychają. On dlewa Baszan i Karmel, a kwiat Libanu więdnie. Góry drżą przed Nim, a pagórki się rozpływają. Ziemia staje się przed Nim pustynią, smucą się wszyscy Jej mieszkańcy. Kto ostoi się przed Jego srogością? Kto wytrwa wobec zapalczywości Jego gniewu? Jego zawziętość roznieca się jak ogień, a skały rozpadają się przed Nim. Dobry jest Pan, ostoją jest w dni ucisku, On zna tych, którzy Mu ufają, przeprowadza ich przez wezbrane fale, lecz niszczy swoich przeciwników, a swoich nieprzyjaciół wpędza w mrok. Co zamyślacie przeciwko Panu? On dokona zniszczenia, nie nastanie po raz drugi ucisk. Biada miastu cierniem porośniętemu, które jest pełne lwów, spalone zostanie jak suche ściernisko. Z ciebie wyszedł Ten, który umyślił zło przeciw Panu i doradzał nikczemnie. Tak mówi Pan. Chociaż są nietknięci i tak liczni, jednak znikną i przeminą. Wprawdzie poniżyłem Cię, lecz już Cię nie poniżę. Otóż teraz złamię Jego jarzmo, które ciąży na Tobie i rozerwę Twoje więzi. Przeciwko Tobie wydał Pan rozkaz. Twoje imię już nigdy nie będzie wspominane. Ze świątyni Twojego Boga usunę posąg ryty i lany i przygotuję Ci grób z piętnem hańby. I cały problem, że my dzisiaj, jako chrześcijanie, a co najgorsze, bardzo wielu teologów, bardzo wielu kaznodziejów próbuje oczyścić obraz Boga z Jego gniewu. Próbują usunąć. ten atrybut Boży, oczyścić Pana Boga, stać się jakimś adwokatem Pana Boga, wytłumaczyć jakoś Pana Boga z tego wszystkiego i wyczyścić Go, bo to nie pasuje do pewnego obrazu. Mówią, że gniew to jest taka starotestamentowa kategoria. Najczęściej padają tego typu sformułowania, że tak, ale to jest stare przymierze, względnie to jest coś, co dopiero nadejdzie, czyli ten wielki ucis, natomiast Bóg Nowego Testamentu to miłość, Miłość ma imię. Słyszeliście taki tekst? Na pewno. No, tylko to też ma swoją nazwę. To jest herezja sentymentalizmu, która usuwa jedną z kluczowych prawd w Biblii. Również w Nowym Testamencie czytamy takie słowa. Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny. Kto zaś nie słucha Syna, Nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim. Więc to nie jest tak, że Nowy Testament o tym nie mówi. Nowy Testament o tym dobitnie mówi i to w najważniejszych wersetach w Ewangelii. I Paweł w liście do Rzymian mówi, że gniew objawia się z nieba. Tam pada takie sformułowanie. Gniew objawia się z nieba. Co to wskazuje? Po pierwsze, to wskazuje, że jest powszechny. Że ten gniew, skoro objawia się z nieba, to znaczy, że obejmuje cały świat. Cały świat, a nie tylko Żydów pod prawem. Cały świat obejmuje jego gniew. Każdy człowiek staje wobec tego faktu, że Bóg jest święty. jest święty i On od ciebie i ode mnie słusznie wymaga, że masz być święty. Daje rozwiązanie, jak to zrobić i to jest ta dobra nowina. Natomiast słusznie od nas wymaga, stworzyłem was, to bądźcie święci. Tak żyjcie, bo jak nie, to mój gniew jest powszechny. Nie będzie żadnego wytłumaczenia, żadnej wymówki, że nie wiedziałaś. I jest realny teraz. To nie jest tylko przyszły sąd. To jest też teraźniejszość. Paweł pokaże w tym krótkim fragmencie, a ja... interpretując to, co on tutaj pisze, pokaże, że Bóg wydaje ludzi w ręce ich własnych grzechów. I to będzie trzykrotnie powtórzone, że Bóg ich wyda, czyli nastąpi wyrok. Bóg ich wyda w ręce ich własnych grzechów. I to jest forma Jego gniewu, ta teraźniejsza. Formą teraźniejszą gniewu Boga, który jest wylany w tym sensie ogólnym, Przeciwko tym, którzy nie oddają Mu chwały, bo nikt łaski nie robi, że oddaje Bogu chwałę, to Bóg okazuje łaskę, a nie my Jemu. To też bardzo często jest zapominane, więc On wylewa ten gniew teraz i to jest forma Jego gniewu, Jego wylania gniewu, że pozwala człowiekowi i doświadczać konsekwencji odrzucenia Boga. Na tym polega Jego gniew dzisiaj, że doświadczysz konsekwencje, które wynikają z odrzucenia Boga. Zarówno Ty i ja indywidualnie, jak i my jako naród, my jako kontynent, no i my jako świat. Odczujemy konsekwencje odrzucenia Boga, odczuwamy je natychmiast, kiedy grzeszymy przeciwko Bogu. To oznacza, że ten gniew Boży nie jest tylko jakąś przyszłą karą, ale jest procesem, który już obserwujemy w świecie. I faktycznie słusznie mówią, aż dziwne, że ich teraz pochwalę, chyba pierwszy raz to zrobię, Słusznie mówią wszyscy, wiecie, od spisków i tam tych teorii spiskowych i w ogóle, że obserwujemy gniew Boga. To prawda. Ale nie dlatego, że się coś nowego stało, tylko dlatego, że od początku obserwujemy gniew Boga, czyli konsekwencje odrzucenia swojego Boga. Gniew Boży, tu jest napisane, objawia się na wszelką bezbożność i nieprawość. I to jest bardzo ciekawe, bo w języku polskim nie jest oddane to, co tam jest napisane, dlatego że tam akurat występują dwa bardzo ważne wyrazy. Tam, gdzie czytamy na wszelką bezbożność, jest słowo Asabeia i to jest słowo mówiące o braku szacunku, ale wyłącznie względem Boga. wyłącznie względem Boga. Nie użyłbym tego słowa, gdybym chciał powiedzieć, że nie okazuje szacunku... okazuje, ale... gdybym chciał to powiedzieć, że nie okazuje szacunku mojej siostrze Eli, to nie użyłbym tego słowa. Tego słowa wolno użyć tylko i wyłącznie w formułowaniu, że nie okazuje szacunku... Panu Bogu. Więc dlatego na wszelką bezbożność tak to próbowali przetłumaczyć na język polski. To jest brak szacunku wobec Boga, to jest bunt, ale względem Boga i bunt względem Jego Majestatu. Natomiast ta nieprawość, tam się pojawia słowo adikja i ono oznacza grzech, ale wobec innych ludzi. nie wobec Boga, tylko wobec innych ludzi. To jest łamanie Bożych zasad, ale tych dotyczących relacji z drugim człowiekiem. Wspaniałe, nie? Bo przecież są dwa przykazania. Pierwsze, mówiące o tym, że będziesz kochał swojego Boga. całym swoim sercem, całym swoim umysłem i całym swoim duszą. Tymczasem my jesteśmy bezbożni Asabeja i grzeszymy przeciwko temu przykazaniu. I drugie przykazanie nie mniejsze, mówiące o tym, że będziesz kochał bliźniego swego jak siebie samego. Tymczasem my jesteśmy nieprawi Adikia i grzeszymy przeciwko tej części. Bożego Poselstwa. I zobaczcie, grzech ma zawsze dwa kierunki. On ma zawsze dwa kierunki i zawsze dotyczy dwóch kierunków. Po pierwsze w górę, czyli względem Boga, a po drugie w boki, czyli wobec człowieka. Co ciekawe, tak właśnie wygląda krzyż. Ma tą ważną, pionową belkę, to jest ta sytuacja wobec Boga i w bok to jest ta sytuacja między nami. Ale to tylko taki przykład. Natomiast jeśli człowiek odrzuca Boga, prędzej czy później skrzywdzi bliźniego. Jeśli człowiek grzeszy przeciwko Bogu, prędzej czy później skrzywdzi swojego bliźniego. Popatrzcie, I Księga Mojżeszowa, sam początek, III rozdział, 11-13 werset. Wtedy rzekł Bóg, kto Ci powiedział, że jesteś nagi? Czy jadłeś z drzewa, z którego zakazałem Ci jeść? Czyli Adam zgrzeszył przeciwko Bogu. I na to rzekł Adam. Kobieta, którą mi dałeś, a była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem. Wtedy rzekł Pan Bóg do kobiety, dlaczego to uczyniłaś? I odpowiedziała kobieta, wąż mnie zwiódł i zjadłam. Zgrzeszyli przeciwko Bogu przede wszystkim Adam, bo to polecenie, żeby... zabezpieczyć tą sprawę, ona padła do Adama, żona mu miała w tym pomóc, Ewa mu miała w tym pomóc. Ewy nie było w czasie, kiedy Ewy tej z Biblii. W czasie, kiedy to polecenie padało, on dostał pomoc, ale polecenie padło do niego, więc tak naprawdę on tutaj ponosi największe konsekwencje, ale zobaczcie, co on robi. A to ona. A w ogóle ty mi ją dałeś. A to ona. Natomiast ta ona, ona od razu a to stworzenie, to oni są winni, wąż, diabeł, przecież to też jest stworzenie, to oni są winni, to nie ja. I historia to potwierdza. Cywilizacje, które mają problem z Bogiem, które odrzucają Boga, które grzeszą przeciwko Bogu, bardzo szybko pogrążały się w moralnym upadku, czyli bardzo szybko zaczęły grzeszyć w tych relacjach społecznych. kiedy zaczęli mieć konflikt z Bogiem, kiedy zaczęli grzeszyć przeciwko Bogu, prawie natychmiast przyszedł upadek moralny, upadek społeczny, bardzo często niosący za sobą upadek gospodarczy, a ostatecznie nawet niszczący całe cywilizację. Zobaczcie Rzym, do którego Paweł bezpośrednio pisze. Zna luksus, zna potęgę, grzeszy przeciwko Bogu, ale jaki jest tego efekt? Niewolnictwo. rozwiązłość seksualna i to na niespotykanej skali wcześniej, deptanie wręcz słabszych niż to Imperium Rzymskie. To jest właśnie owoc bezbożności i nieprawości. To zawsze ze sobą idzie w parze. Grzeszą przeciwko Bogu, to przynosi nieprawość. I Paweł mówi tutaj, ludzie przez nieprawość tłumią prawdę. Tam znowu jest bardzo niezwykłe sformułowanie w Grece, bo dosłownie by to trzeba było przetłumaczyć, że ludzie duszą swoją przygniatają prawdę. I zobaczcie, zgrzeszyli przeciwko Bogu. To przyniosło skutek. Ten grzech w relacjach społecznych. Oni są w takim miejscu, w którym ich dusze, czyli oni sami, oni już przygniatają prawdę. Oni już nie chcą prawdy. Oni zaczynają tak rozumieć, tak funkcjonować i tak działa. Tylko to nie jest niewiedza. To jest świadome odrzucenie. Dlatego, że człowiek zna prawdę o Bogu, bo Bóg objawił się człowiekowi w stworzeniu. To nie jest niewiedza. Ludzie mogą poznać Boga. i wiedzą o tym, obserwują to i decydują się odrzucić to, nie chcą tego przyjąć, no bo jeśli to przyjmę, jeśli jest jakiś Bóg, jeśli jest Bóg, Jeśli jest jakiś Stwórca, któremu winien jestem chwałę i cześć, a to już mnie wzywa do odpowiedzialności. Już nie mogę żyć jak chcę. Muszę zacząć żyć odpowiedzialnie. I tu też dzisiaj padło współczesny ateist, taki ciekawy twór, ten współczesny. Kiedy się przyjrzeć uczciwie ateistom, a ja lubię oglądać ich debaty, słuchać ich debat, najbardziej lubię tych ateistów, którzy później się stają nihilistami, no bo większych głupców nie ma, a wydaje się im, że są mądrzy i okazuje się, że ich ateiz, czy potem nihilizm, on nie wynika z braku dowodów, on wynika z tłumienia dowodów. Z tłumienia dowodów. Oni mówią tak. My nie wiemy. My rozumiemy, że ktoś to musiał stworzyć. My nie wiemy, kto to stworzył, ale wiemy, że to nie Bóg. My nie wiemy, jak powstał świat. My rozumiemy, że ta teoria ma pełno dziur, ale wiemy, że to nie Bóg. Rozumiecie? To nie jest brak dowodów. To jest tłumienie prawdy. To jest tłumienie dowodów. To jest świadome odrzucenie. To jest ucieczka przed Bogiem. Dlatego, że jeśli dojdę do wniosku, że jest Bóg, to niestety muszę się przed Nim ukorzyć. Dlatego, że jeśli jest Bóg, to On jest stwórcą, a ja jestem stworzeniem. To jest bardzo wygodne, by tłumić dowody. My nic nie wiemy. My tylko wiemy, że to nie wasz Bóg. Przecież to jest zwykła bzdura. To jakby w postawówce by nie przeszło, a to przechodzi na poważnych, naukowych, akademickich wykładach. My nie wiemy, jak powstał świat, ale wiemy z całą pewnością, że nie powstał przez Boga stworzony. My nie wiemy jak to działa, ale wiemy z całą pewnością, że nie działa to tak, jak jest napisane w Biblii. No przecież to jest absurd. To nie jest żaden dowód. I w historii Kościoła dokładnie tak to zawsze działało. Właśnie w tej pierwszej poważnej herezji, z jaką się borykał Kościół chrześcijański, z tą gnozą, to właśnie gnozcycy zawsze tak twierdzili, że my mamy wyższą wiedzę. Wy tutaj nie zrozumiecie nas. To jest taki głupi, głuptaskami jesteście. My tu mamy wyższą wiedzę. My jej nie umiemy opisać. Nie umiemy je opowiedzieć. My tylko wiemy, że wy jesteście głupcami. Przecież ten ateist tak naprawdę współczesny to jest zwykła gnoza. Oni dokładnie tak o sobie myślą i wydaje im się, że mogą decydować, co jest prawdą, a co prawdą nie jest. Współczesny relatywist, takie pojęcie, które też dotyka Kościoła, zawsze powtarza to sama. Prawda jest bardzo subiektywna. Otóż nie. Paweł tak nie mówi. Biblia tak nie naucza. Biblia naucza, że prawda o Bogu jest jasna. Jasna. Jest oczywista. Jest jednoznaczna. Natomiast ludzie ją duszą, żeby móc żyć po swojemu. Żeby móc grzeszyć, bo lubią grzeszyć. Patrzcie, jeden werset, w jaki on stawia nas wszystkich w prawdzie, że Bóg jest święty, że Jego gniew nad grzechem jest naprawdę realny. Naprawdę realny, to się naprawdę dzieje. Że człowiek nie jest wcale niewinną ofiarą tej historii, ale jest kimś, kto świadomie tłumi prawdę względem Boga. No i oczywiście, że każdy z nas potrzebuje Ewangelii nie jako dodatku do swojego dobrego życia, ale jako jedynego ratunku przed Bożym gniewem. Ewangelia jest jedynym ratunkiem przed Bożym gniewem. Jeśli nie przyjmiesz Ewangelii, nie ma dla ciebie ratunku. Nie ma ratunku żadnego. Po prostu będziesz żył pod Bożym gniewem, a ostatecznie w tym Bożym gniewie, czyli w tej konsekwencji swoich wyborów, spędzisz całą wieczność. Ewangelia jest jedynym ratunkiem. I Paweł nie zaczyna mówienia Ewangelii od Bóg Cię kocha i ma dla Ciebie plan. Posłuchaj, jak mnie to denerwuje we współczesnych ewangelizacjach. Podchodzi ktoś święty do kogoś absolutnie nieświętego, kogoś, kto jeszcze złej nowiny nie zna i mu mówi tak. Słuchaj, Bóg Cię kocha i ma dla Ciebie plan. Do mnie podszedł w starym życiu, jaki ja miałem plan, Jak ja miałem pomysły na swoje życie i gdyby ktoś mi wtedy obiecał, że to będzie zrealizowane, takiego Boga przyjął w moment. Ale gorzej, gdyby potem się okazało, że to jednak nie działa tak, jak ja myślałem. Paweł tak nie zaczyna. Paweł takich rzeczy nie mówi. Bóg cię kocha i ma dla ciebie plan. Bóg nie kocha grzesznika, żeby była też jasność, co ja mam na myśli. Nie kocha grzesznika. Dlaczego miałby to robić? Bóg wylewa swój gniew na grzesznika. a Bóg kocha swojego Syna, który zbawił tego grzesznika. Są dwa różne pojęcia i Bóg nie ma planu dla grzesznika. Ma wyrok dla grzesznika, czy nie? A ja wiem, że to jest brutalne, przecież tak mówi Biblia. Natomiast plan Bóg ma dla swoich dzieci, dla tych, którzy są prowadzeni Duchem Świętym. I Paweł zaczyna jednak od zupełnie innych słów. Gniew Boży objawia się z nieba. On tak zaczyna zwiastowanie. Gniew Boga objawia się z nieba, bo tylko ten, kto wie, że gniew jest realny, naprawdę doceni moc łaski. Naprawdę to zmieni jego życie, a w zasadzie zabije go i stworzy na nowo. W kolejnych dwóch wersetach znowu ciekawe rzeczy, ponieważ to, co można wiedzieć o Bogu, jest dla nich jawne. Bóg im to objawił, bo niewidzialna Jego istota to jest wieczna Jego moc i bóstwo. Od stworzenia świata oglądane w dziełach stają się widzialne, tak iż nic nie mają na swoją obronę. A Paweł mówi jasno. Bóg nie pozostawił ludzi w ciemności. To nie jest tak, że Bóg nie wyjaśnił sprawy. To nie jest tak, że Boga można poznać dopiero od kiedy Kościół złożył kanon Pisma Świętego. Nie. To jest nieprawda. Boga można poznać od samego początku. Bóg nigdy nie zostawił ludzi w ciemności. Od początku stworzenia Jego moc, Jego boskość, Jego najważniejsze atrybuty były widoczne. Tutaj wspomniane jakie? Niebo i ziemia. Czyli patrzcie tak... harmonia kosmosu. Nie można wobec tego przejść obojętnie. Nie można się pochylić nad harmonią funkcjonującą w kosmosie i nie dojść do normalnych wniosków. Można to tylko wytłumić w sobie. Można powiedzieć... no nie wiem jak, ale na pewno nie tak. Natomiast nic innego się z tym nie da zrobić, jeśli ktoś uczciwie przyjrzy się tej harmonii panującej w kosmosie. Prawa przyrody. Dziś nie ma jakiego przykładu podać, ale ja pamiętam, kiedy byłem młodszy, chyba to było co sobota albo co niedzielę, był taki program przyrodniczy emitowany na jedynce czy na dwójce, państwo gucwińscy, to wspaniała była seria, to po prostu... to było niesamowite, jak oni tam pokazywali te prawa przyrody, jak oni to wszystko tłumaczyli. Nie można było tego nie oglądać i nie zadać sobie pytania, kto za tym stoi, bo przecież nie oni. Oni to tylko obserwują. Więc ktoś za tym musi stać. Ale można to wytłumić. Porządek i piękno. Nie ma opcji stanąć gdzieś na szczycie gór i nie zachwycić się pięknem. Stanąć gdzieś na plaży, popatrzeć na falę i nie zachwycić się tym pięknem. Można to w sobie wytłumić, ale nie można tego nie zauważyć. Od zawsze to było widoczne. Od zawsze. Zawsze ten porządek, to piękno tego, co nas otacza, wskazywało na Stwórcę. Wskazywało na Boga. Człowiek, jego sumienie, jego taka naturalna zdolność do rozróżniania dobra i zła. Mamy taką naturalną zdolność. My dobrze wiemy, co jest dobre, a co jest złe. To najpiękniej można zaobserwować u dziecka. Dziecko doskonale wie. Ono nie wie, czemu robi źle. On nie rozumie tej siły drzemiącej w nim grzechu, która każe mu robić źle. Ale on doskonale wie, że robi źle. Po prostu to wie. I jak potem ojciec spojrzy, to dziecko wie. I on nie wie, że to jest złe. Nie, on tylko się zorientował, że ojciec się kapnął. Natomiast to, że to było złe, to to dziecko wie od samego początku. Mamy taką zdolność. W człowieku drzemie taki potencjał do rozróżnienia tego. Nazywamy to najczęściej sumieniem. Ale oczywiście sumienie można wytłumić. I niektórym się bardzo dobrze udało to zrobić. Te sumienie można wytłumić. Można powiedzieć czułem, że to jest złe, ale w końcu się przekonałem, że jednak to nie jest takie złe. Zawsze wiedziałem, że taki frywolny kontakt seksualny jest czymś złym, że ta historia się zaskoczy. Ale w końcu to w sobie człowiek wytłumił. W końcu uznał, że to jednak nie jest takie złe. Mamy też taką wrodzoną tęsknotę za wiecznością. I to są takie ziarna Boga rozsiane w człowieku. Tak to nazywał Augustyn. Ziarna prawdy rozsiane w człowieku. I całość tego wszystkiego, to jest właśnie ta teologia objawienia ogólnego, że Bóg jest dostępny każdemu, niezależnie od miejsca i kultury. Każdemu jest Bóg dostępny. Psalm 19 mówi wprost. Niebiosa. opowiadają chwałę Boga. Afirmament głosi dzieło Rągiego. Dzień dniowi przekazuje wieś, a noc nocy podaje wiadomość. Nie jest to mowa, nie są to słowa, nie słychać ich głosu, a jednak po całej ziemi rozbrzmiewa ich dźwięk i do krańców świata dochodzą ich słowa." Więc, wprost jest to napisane, o czym mówimy. To objawienie jest tak oczywiste, że człowiek nie jest w stanie się wymówić od tego, nie jest w stanie mieć wymówki. I Paweł mówi, nie ma wymówki, nic nie mają na swoją obronę. To jest kluczowe zdanie. Paweł tutaj nie pisze, człowiek nie może powiedzieć, nie wiedziałem, On nic takiego nie przemówi, że nie ma żadnej wymówki. Bo chociaż nie miał Tory, chociaż nie miał Mojżesza, chociaż nie miał Ewangelii, chociaż nie miał tego wszystkiego, nie będzie żadnej wymówki. Żadnej wymówki. Bo miał przed oczami Księgę Stworzenia. Miał przed oczami Księgę Rodzaju. Nie będzie żadnej wymówki. Każdy człowiek. Niezależnie od tego, gdzie się urodził, kiedy się urodził, ponosi pełną odpowiedzialność przed Bogiem. Czemu to jest ważne? Bo to jest uderzenie w kolejną herezję, która również, nic nowego, tylko niektórzy odgrzewają jak kotlety w mikroweli, zwłaszcza jakieś gadające głowy z samochodów, Helecji, która się nazywa oficjalnie uniwersalizmem. Ona mówi o tym, że Bóg automatycznie zbawi wszystkich, no bo nie mieli szansy poznać Ewangelii. Ponieważ nie mieli szansy poznać Ewangelii, no to Bóg ich zbawi obojętnie w co oni wierzyli, komu oni składali pokłon i jak oni funkcjonowali. Paweł tak nie mówi. Biblia tak nie mówi. Biblia mówi, że Bóg im dał świadectwo o sobie. Dlatego oni są odpowiedzialni. i poniosą pełną odpowiedzialność. To nie jest tak, że oni będą mieć jakąś taryfę ulgową. Już ojcowie Kościoła, ten sam początek, czyli tuż po apostołach, oni już w pewnych dyskusjach z pogenami ciekawe rzeczy mówili. Tak jak wspomniałem, pojawia się to określenie ziarno prawdy. ziarna Boga w człowieku, Augustyn, a drugim takim przykładem jest Justyn Męczennik, taka ciekawa postać. On też mówił o tych ziarnach prawdy, zasianach w kulturach pogańskich, takich śladach, które muszą doprowadzić człowieka do Boga. Nie wiem, na ile dobrze przetłumaczono tekst, który przeczytam, bo to jest próba mojego tłumaczenia, więc może tam być jakiś pojedynczy wyraz źle zrobiony. W sensie nie nauczyłem się od wczoraj łaciny, ale nauczyłem się obsługiwać translator. Wszystko więc, co mądrze zostało powiedziane przez kogokolwiek, należy do nas, chrześcijanom. Skoro bowiem my czcimy i kochamy przez Jezusa Chrystusa, Syna prawdziwego Boga, Tego, który jest od Niego i u Niego i który stał się ciałem dla naszego zbawienia, to nie tylko przez rozum uczestniczyliśmy w prawdzie. Wszyscy bowiem, którzy żyli według Logosu, są chrześcijanami, nawet jeśli uchodzili za bezbożników, jak na przykład taki Sokrates i Heraklit i inni im podobni. Ci, którzy żyli wbrew Logosowi, byli nieprzyjaciółmi prawdy i zabójcami. Cokolwiek więc prawdziwego, powiedzieli filozofowie i prawodawcy, należało to do nas, do chrześcijan. Ciekawe, nie? Ciekawe sformułowanie, ale tak to rozumieli. Augustyn pisał tak, to już jest jeden do jednego tłumaczenie. Stworzenie jest księgą, w której każdy człowiek może czytać o Bogu, choćby nie miał żadnego dostępu do Pisma Świętego. Równocześnie wszyscy filozofowie starożytni, ci niewierzący, Platon, Arystoteles, stoicy, bo stoicy są bardzo dobrym przykładem, oni dostrzegali pewien porządek i dostrzegali, że ten porządek wskazuje na jakiś boski rozum, tak najczęściej nazywali to, że jest jakiś boski rozum w Grece Logos, Ale jak zauważa Paweł, sama filozofia nie wystarczy, bo człowiek chociaż widzi Boga w stworzeniu, to tłumi tę prawdę. I zobaczcie, jak dokładnie Bóg odnosi się do tego logos, jak to jest mocno powtórzone w pierwszych słowach Ewangeliana. Na początku było logos, słowo, a słowo było u Boga. A Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało. W Nim było życie. A życie było światłością ludzi. A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła. Oczywiście mowa o Chrystusie, ale jednocześnie mowa o tym właśnie, że od samego początku Bóg dał się człowiekowi poznać poprzez logos. poprzez słowa, poprzez stworzenie, poprzez to wszystko, co możemy obserwować i nie będzie żadnej wymówki. No i tak na zakończenie samego tego wstępu Deist, taka ciekawa herezja, oni twierdzą, że Bóg stworzył świat, ale potem się wycofał. No patrzcie, nic nowego nie wymyślają dzisiaj. Dzisiaj też tak wielu mówi. No jest, jak bardzo wielu naszych znajomych w naszych rodzinach tak mówi, że wiesz, ja wierzę, że jest jakiś Bóg, no jest jakiś Bóg, ja rozumiem, że musi być jakaś siła sprawcza, ale potem Pan Bóg się wycofał, albo używają takiego określenia, że Bóg to jest taki... byt, który zainterweniował, a potem jakby troszkę zrobił krok do tyłu i już się tak nie interesuje. Paweł mówi, że nie, że On objawia się nieustannie, nieustannie, każdego dnia, codziennie, w każdej sekundzie Bóg interweniuje i objawia się. Ten naturalis, ten współczesny ateizm twierdzi, że świat tłumaczy się sam przez siebie, tylko już to jest nieprawda. Porządek stworzenia woła o to. woła o to, że jest jakiś Stwórca. Porządek, który obserwujemy, porządek stworzenia woła o to, że jest jakiś Stwórca. No i coś, co bardzo ostatnio znowu narasta i jak zwykle, nic nowego, czyli taki... Najczęściej mówimy, że jest powrót do rodzimowiary, tylko że rodzimowiara też nie jest niczym nowym, bo tak naprawdę to wszystko się nazywa panteizm. To była herezja, która utożsamiała Pana Boga z przyrodą. I bardzo wielu nawet nieświadomie to robi, że on wierzy w przyrodę. U mnie w rodzinie bardzo dużo osób tak mówi. My wierzymy w przyrodę. My wierzymy w przyrodę. I oni się uważają, że ludzie wierzących, no bo wierzą w przyrodę. Paweł tak nie mówi. Paweł mówi, że stworzenie wskazuje na Boga, a nie jest Bogiem. Przyroda wskazuje na Boga, a nie stała się lub była Bogiem. To jest bardzo poważna herezja. Wszystko to oznacza, że każdy człowiek, z którym się spotykasz, każdy jeden człowiek, chcę, żebyśmy to zrozumieli, każdy jeden człowiek, z którym się spotykamy, ja i ty, nasz sąsiad, nasz kolega, nasz przyjaciel, ktoś z pracy, nawet gdzieś na wycieczce zagranicznej, ktoś z innej kultury, innego obycia, już coś wie o Bogu. Dlatego, że stworzenie i sumienie mówią do Niego codziennie. Codziennie. On już coś wie. Nasze zadanie, w takim razie, jako Kościoła, jest Mu podać Ewangelię, która wyjaśni wszystko jasno, co On widzi. Wyjaśnij. I pamiętajmy, że nikt nie stanie przed Bogiem i nie powie, nie wiedziałem, Boże, że Ty istniejesz. Nie będzie takiej wymówki. Nikt się w ten sposób nie obroni. Nie wiedziałem, nie wiedziałam... to nie jest wymówka, którą ktokolwiek użyje w dniu sądu. Stworzenie świadczy, że Bóg jest. że ma moc, że jest święty, że ma jakieś atrybuty, a człowiek ma obowiązek, nie przywilej, obowiązek. Bóg tego żąda od człowieka. My w ogóle nie lubimy tego, że Bóg czegoś żąda od człowieka. My sprowadziliśmy Boga do takiej pandy. Pan nam musi dać, panda taka, taki misiu. Natymczasem Bóg żąda, żeby go czcić. żąda, żeby Mu oddać należną chwałę, a my wybieramy drogę, żeby tłumić tą prawdę. Kolejne wersety. Chociaż Boga poznali, nie uwielbili Go jako Boga, ani Mu nie dziękowali, lecz znikczem mieli w myślach swoich i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. uważając się za mądrych, stali się głupi i zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonogów i płazów. Paweł mówi tu wprost. Chociaż Boga poznali. więc nie ma żadnej wymówki. Ludzie wiedzą, że Bóg istnieje. I co zrobili? Po pierwsze, co On tu wymienia? Nie uwielbili Go. To jest bardzo poważna sprawa, że ludzie nie uwielbiają Boga. On tu wymienia jako pierwszą rzecz. Nie uwielbili Go. A On tego żąda. A oni Go nie uwielbili. Czyli nie oddali Mu tej chwały, której Mu się należy. Żeby była jasność. Nie chodzi o to, że nie zaśpiewali oceanów, Nie uwielbili, w sensie nie oddali Mu należnej chwały. Nie dziękowali Mu. Nie uwielbili Jego jako Boga, ani Mu nie dziękowali. Czyli żyli tak, jakby to wszystko, co ich otacza, było ich własnością. Jakby to im się należało. Jakby tak miało być. Ilu z nas w ogóle ma z tym problem? Czy wstajesz rano i dziękujesz? Bo wszystko, co cię otacza, wszystko, co masz, wcale nie jest twoją własnością. Wcale nie musisz tego mieć. Wcale nie powinieneś, wcale nie zasługujesz na to, żeby to wszystko mieć. I Paweł mówi, oni nie podziękowali Bogu. Oni widzieli, co mają i nie podziękowali Bogu. Ciepło jest ci? Czy ty dziękujesz za to Bogu, że jest ci ciepło? Zimno kiedy ci jest? Czy ty dziękujesz za to, że jest ci zimno? Wtedy możesz doceniać prawdziwe ciepło później. Tak, boś go nigdy nie docenił. Wyjaśniam tu zagadkę wszechświata. Komar na przykład taki. Zawsze się zastanawiałem, po co komary? Jak mogę dziękować Bogu za komary, jak to mnie tylko denerwuje? Ale jak trzepłem, to zrozumiałem, że nigdy bym nie zrozumiał, gdyby mi to wcześniej nie bzyczało. Jak to dobrze, że coś nie bzyczy nad głową. Więc za wszystko się da dziękować. No trochę, żeby nas obudzić. Nie uwielbili Go i nie dziękowali Mu. I to jest korzeń grzechu. Grzech tak ma, i to jest bardzo ważne, a bardzo wielu tego nie rozumie, grzech tak ma, że on się nigdy nie zaczyna od czynów. Nigdy. Jeszcze nikt nie zaczął grzeszyć od czynu. To się jeszcze nie wydarzyło i to się nigdy nie wydarzy. nikt jeszcze nie zaczął grzeszyć od czynu. Każdy zaczyna od serca, które przestaje wielbić Boga i dziękować Mu za wszystko, za wszystko, czyli nawet za to, co trudnego cię spotyka. Chwalić Go i dziękować Mu. I grzech się zawsze zaczyna od tego, że człowiek przestaje Go chwalić i przestaje Mu dziękować. No bo jak mam podziękować za trudne rzeczy? Po prostu masz podziękować. Po prostu. I tyle. Wcale nie musisz tego rozumieć. I nie jest napisane, nie rozumieli tego, tylko go nie uwielbili i mu nie dziękowali. Więc od tego się zawsze zaczyna grzech. Bo tak naprawdę, w tym miejscu i w tym momencie człowiek robi najpoważniejsze przestępstwo względem Boga. Mówi tak... to ja jestem centrum. To ja jestem centrum. To ja decyduję. to mi należy się szacunek i cześć. I później są konsekwencje tego wszystkiego i te konsekwencje są tak poważne, że w zasadzie ta sprawa jest grzechem współczesnego Kościoła. Ja tak uważam, że to jest grzech współczesnego Kościoła, że Kościół współczesny odwrócił porządek miłości. Stworzenie jest bardziej kochane niż Stwórca. My się bardziej przejmujemy samopoczuciem brata i siostry, niż tym, jak pewne sprawy widzi Bóg. My się bardziej przejmujemy tą otoczką wobec stworzenia, jak samym Stwórcą. I to jest naprawdę poważny grzech współczesnego Kościoła. Współczesny Kościół w centrum zazwyczaj stawia człowieka. I nie chodzi mi o kult pastora. Nie chodzi mi o kult starszy. Nie to dzisiaj omawiamy. Chodzi mi o ciebie i o mnie, że współczesny Kościół często ciebie i mnie, i moje, i twoje samopoczucie stawia w centrum. Ty się masz dobrze czuć, to się umyj. To jest prosta odpowiedź. Chcesz się dobrze czuć, to się trzeba myć. Natomiast w Kościele dobrze się ma czuć Chrystus, a nie my. My natomiast bardzo często musimy się z tego powodu źle czuć. bo te obdzieranie, te uświęcanie boli. A jeśli nie boli, to tego nie ma w naszym życiu. Dochodzimy do takiego absurdu, że ktoś potrafi opuścić zbór, bo mu jest niewygodnie na krzesełku. Nie mówię o konkretnej jakiejś sytuacji z naszego zboru, bo to się na szczęście jeszcze tu nie wydarzyło. Ale wiem, że są takie sytuacje, że ktoś potrafi powiedzieć, że jest niewygodnie w tym zborze. Niewygodne te krzesełka. Klimatyzacja źle działa. Rekuperacja nie daje rady. A to już dotykamy naszego zboru. Nie daje rady. Za krótkie te kazanie, za długie te kazanie. A pójdę dalej. A nie mamy tylu pomieszczeń, ile byśmy chcieli. A no nie mamy. A no nie mamy. A przydałoby się jeszcze nam to. Ty się nie masz tu dobrze czuć. Ty masz tu wzrastać świętości. A to boli. Tu się ma dobrze czuć Chrystus, a nie ty czy ja. I ten odwrócony porządek przynosi pewne problemy. To przynosi, że przestajemy wielbić Boga i przestajemy Mu dziękować. Kiedy ostatnio podziękowałeś Bogu za to, że tu jest w ogóle tlen? Że ty w ogóle jeszcze masz tu czym oddychać? Kiedy ostatnio podziękowałeś Bogu za to, że masz możliwość wysłuchania kazania? Że masz możliwość pouwielbiania wspólnie z zespołem uwielbienia? Kiedy ostatnio podziękowałeś za to, że dzieci mają możliwość nauczania w szkółce niedzielnej? Kiedy ostatnio podziękowałeś za to, że w korytarzu jest woda, której możesz się napić? Bo bardzo wielu ludzi nie ma wody, żeby się napić. Nie w Kościele. W ogóle. Kiedy ostatnio byłeś wdzięczny? Bo jeżeli przestajesz być wdzięczny, to za chwilę przestaniesz Go uwielbiać. A jeśli przestaniesz Go uwielbiać i przestaniesz być wdzięczny, to w końcu zaczniesz czynić coś, co się Panu Bogu bardzo nie podoba. I co dalej w taką historią? Jaki jest skutek takich działań? Ano ciemne serce i głupota. już bezrozumny. Z nich ciemnieli w myślach swoich i zaćmione zostało ich serce. Uważając się za mądrych, stali się głupi." Więc zobaczcie, człowiek odrzuca Boga i staje się ślepy duchowo. On już nie widzi, on jest niezdolny do zobaczenia pewnych duchowych rzeczy. Myśli, że jest mądry. Wtedy też tak było. Rozwijała się filozofia. Nigdzie się tak nie rozwijała filozofia, jak z czasów apostoła Pawła. My do dzisiaj nie mamy tak znanych filozofów, jak wtedy żyli. Ona się tam bardzo rozwijała. Sztuka. Nie takie jak dzisiaj mamy pomysły, że ktoś tam w czymś chlapnie i to jest obraz i każdy sam widzi co innego i wiadomo, w ogóle o sens nie uchodzi. Ja mam całą teczkę takich obrazów, a nikt tego nie chce kupić w ogóle. Ja się zastanawiałem kiedyś. Zastanawialiście się nad tym? Czemu jest tak, że jeden facet chlapnie i ktoś to kupuje, a ja chlapnę dwa razy i on tego nie kupi? No to jest współczesna sztuka, ale wtedy była prawdziwa sztuka w tym Rzymie. Prawdziwa sztuka. Nauka. Do dzisiaj korzystamy z pewnych rzeczy, które oni wtedy zrozumieli. Oni wtedy opracowali. Oni policzyli. Do dzisiaj arytmetyka, to wszystko jest oparte na nich. Nie ma nic nowego. a jednak usunęli Boga i stali się głupi w najważniejszych sprawach. Tak głupi, jak głupi może być człowiek bez Boga. Historia pokazuje, te największe cywilizacje upadały, kiedy odrzucały Boga. Zobaczcie Babylon. Grecja, Rzym, pełne wiedzy, pełne sztuki, pełne naprawdę fascynujących rozpraw filozoficznych, a równocześnie, jednocześnie pogrążone w zepsuciu, w wyuzdaniu, w brudzie takim moralnym, w takiej ochydzie. I współczesna historia też to pokazuje. To jest też nasz wiek, żeby była jasność, to nie jest tylko Rzym za czasów Pawła. Zobaczcie, technologia, medycyna, internet, podboje kosmosu. Ja wiem, że niektórzy uważają, że nie podbyliśmy kosmosu. No to nawet jeśli ktoś tak myśli, to... To jak to można przedstawić, że się podbiło kosmos? Zobaczcie, jak my jesteśmy wysoko rozwinięci cywilizacyjnie, a jednocześnie. Totalna ciemność moralna, ale takiej, jakiej jeszcze chyba nie było. Ciemność moralna. Kryzys rodziny. o którym już... już nawet nie trzeba mówić. On po prostu jest wszechobecny. Kryzys. Kryzys rodziny. Pogarda dla życia. Ludzie zaczęli gardzić życiem. Przecież ta lawinowa ilość prób samobójczych i samobójstw, zachowań suicydalnych, tego wszystkiego, to jest jawna pogarda dla życia. Ludzie zaczęli gardzić życiem. Im jest wiecznie mało, wiecznie mało i są tak głupi, że oni już gardzą tym życiem. Skąd to się wszystko wzięło? Ano stąd. To jest właśnie definicja bałwochwalstwa. To są właśnie konsekwencje bałwochwalstwa. Człowiek ma pewne miejsce w sercu na Boga i jeśli nie zapełni tego miejsca Stwórcom, to zacznie właśnie w ten sposób funkcjonować. Zacznie też... zamieni to. I Paweł tu wymienia, na co oni zamienili? Człowieka, ptaki, zwierzęta, płazy. On oczywiście mówi wprost o otaczającej go rzeczywistości, no bo Egipt czcił... mogę się mylić, bo nie jestem specjalistą od tych wierzeń, ale z tego, co kojarzę, no to Egipt czcił krokodyla, kota i byka. To były takie trzy... zwłaszcza ten kot jest taki mocno pokazany we wszystkich filmach. Grecja i Rzymianie, oni czcili... takich półbogów, takich herosów, taki był kult ciała, piękności, tego stworzenia właśnie, te wszystkie Herkulesy, to wszystko, no a barbarzyńcy, oni tam czcili sobie jakieś drzewka, jakieś tam trawki, krzaczki, wszystko czcili... księżyc, słońce... No, tylko to nie jest tylko obserwacja Pawła. Dlatego, że każdy z nas ma tendencję do tworzenia bożków. Jeżeli nie zapełnisz tego naturalnego miejsca w człowieku z Twórcą niebios i ziemi, to ty w końcu to zapełnisz jakimś swoim bożkiem. I to nie musi być nic ochydnego. To nie chodzi o to, że ty zrobisz coś ohydnego. To chodzi o to, że to będzie ohydne przed Bogiem. Chociaż to może się wydawać czymś czystym. To może być zdrowie. To może być praca. Możesz stać się pracoholikiem. To może być twoim bożkiem. Możesz żonę otoczyć ścią, która się jej nie należy. Męża otoczyć ścią, która się mu nie... Czcią, któremu się nie... Bo to właśnie w tą stronę ciężko wychodzi z ust. Jak można męża nie otoczyć czcią, która mu się należy? No właśnie nie można. Dlatego to tak wyszło. Rozumiecie? To wszystko możesz pod to podstawić. I tu mi się podoba, co Kalwin napisał. Serce człowieka jest fabryką bożków. Piękne zdanie. Serce człowieka jest fabryką bożków. Niestety nie moje. Zaróżnąłem od Kalwina. I sukces, kariera, ciało, rozrywka... My, co prawda, nie stawiamy dzisiaj takich posągów, ale nasze serce klęka przed tym, co zajmuje miejsce Boga. Grzeszymy dokładnie tak samo, jak ówcześni ludzie Pawłowi. Pogaństwo, to jest taki najlepszy przykład oddawania czci, stworzeniu zamiast Twórcy. Ale też humanis, który jest bardzo dyskretną formą wprowadzenia bardzo poważnych herezji do Kościoła. Kiedy właśnie do Kościoła wchodzi humanis, czyli to ubóstwienie człowieka. Człowiek staje się miarą wszystkiego. Miarą wszystkiego staje się człowiek. W ten sposób Bóg zostaje usunięty. I to też jest bałwochwalstwo. I to bardzo poważne bałwochwalstwo. Zawsze, kiedy próbujemy poprawić chrześcijaństwo, kiedy próbujemy usunąć z tej historii Pana Boga kogokolwiek lub cokolwiek dać w Jego miejsce, to to zawsze kończy się bałwochwalstwem. I zobaczcie, jak to jest prawdziwe w historii Europy. Kult świętych, kult obrazów, Zamiast uwielbienia Boga. Kult ludzi. Zamiast kultu Chrystusa. Jak mi ktoś powie, że nie ma kultu człowieka, to on chyba nie był w przeciętnym polskim domu. Przecież ten Karol Wojtyła już kupę lat nie żyje. No kupę lat. Już było trzech po drodze innych. Ale kiedy zapytasz kogoś w środku nocy, obudzisz go o trzeciej w nocy, papież, Jan Paweł II, No to jak to nie jest kult człowieka, to co jest kultem człowieka? Zobaczcie, gdzie my jesteśmy, jakie to jest prawdziwe dzisiaj. Więc każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na to pytanie, co lub kto jest moim Bogiem. Czy uwielbiam Boga? Czy dziękuję Mu? Czy raczej żyję tak, jakby wszystko mi się należało, wszystko się kręciło wokół mnie, mojego i moich? Czy moje serce nie przyzwyczaiło się bardziej do jakiegoś stworzenia niż do Stwórcy? Czy potrafię, czy ja jeszcze w ogóle potrafię codziennie dziękować, czy raczej żyję w takim roszczeniu, w takim niezadowoleniu, w permanentnym stanie takiego niezadowolenia? Prawdziwe chrześcijaństwo zawsze się zaczyna od oddania chwały Bogu i od wdzięczności Bogu. Jeśli zabraknie uwielbienia, jeśli zabraknie dziękiczynienia, Twoje serce zawsze, prędzej czy później znajdzie Bożka. I Paweł mówi, że to jest pierwszy etap upadku zarówno Twojego i mojego indywidualnego, jak i ludzkości. Zamiana. Chwała niezniszczalnego Boga zostaje wymieniona w ten sposób na coś, co ginie. I tu właśnie leży dramat tej historii. Człowiek stworzony do chwały wybiera jakieś nędzne boszki. I co dalej? Dlaczego? Też, wydał ich Bóg na łupo żądliwości serdku ich nieczystości, aby bezczestnili ciała swoje między sobą. I dalej, dlatego to wydał ich Bóg na hańbiące namiętności, a ponieważ nie uznali za słuszne mieć Boga w poznaniu, przeto wydał ich Bóg na pastwę nieistnych zmysłów, aby czynili to, co nieprzystoi. 24-28, tylko skróciłem. Zobaczcie, w tych wersetach od 24 do 28 trzykrotnie pojawia się słowo klucz. Wydał ich Bóg. Wydał ich Bóg. Trzy razy to Paweł powtarza w 24, w 26 i w 28 wersecie. To w ogóle przypomina refren. Refren. Jak refren. Trzykrotnie. To jest w przeciągu sześciu wersetów co drugi werset powiedziane. Oryginalnie tam jest w ogóle słowo mówiące, którego się używało, kiedy opisywało się oddanie kogoś w ręce wroga. Oddaję cię w ręce wroga. To jest to wydanie, które tam jest napisane. Wydał. I teraz, żeby to zrozumieć, tu nie jest napisane, że Bóg prowadzi ludzi do grzechu. I tak nikt nie głosi. że Bóg prowadzi ludzi do grzechu, że Bóg lubi grzech. Nie. To oznacza, że Bóg pozwala człowiekowi iść drogą, którą on sam wybrał i doświadczyć konsekwencji. I słuchajcie, to jest najgorszy sąd i to jest najgorszy i największy problem świata, kiedy Bóg przestaje powstrzymywać, a mówi tak... Skoro tak chcesz, to idź. Skoro tak chcesz, to żyj. Skoro tak wybrałeś, to tak będziesz miał. To jest najgorszy sąd. I to jest dla nas oczywiste, kiedy pomyślimy znowu o prostych przykładach. Przecież nie ma nic gorszego w domu, jak ojciec mówiący do syna, skoro tak chcesz żyć, to tak żyj i będziesz ponosił tego konsekwencje. Przecież nie ma nic trudniejszego. Nikt nie chce usłyszeć takich słów, kiedy zbłądzi. To jest najgorszy sąd, najtrudniejszy sąd, to jest największa kara, jaką można ponieść. Chcesz tak żyć? To tak żyj. No i dokładnie tym jest ten sąd Boży, o którym tu Paweł pisze, że Bóg w pewnym momencie mówi tak. Dobrze, skoro tak chcesz, to tak będziesz miał. I historia świata pokazuje, że największym problemem, najpotężniejszym sądem, najgroźniejszym sądem wcale nie jest więzienie, wcale nie jest wojna, wcale nie jest głód, wcale nie będą spadające gwiazdy, chylące się góry, to wszystko nie. Najgroźniejszy sąd jest wtedy, kiedy Bóg opuszcza naród i pozwala mu żyć bez opamiętania, bez żadnego opamiętania. Po prostu wszystko już jest zepsute. I Bóg mówi, dobrze, tak chcecie, to tak mieć będziecie. I to pokazuje historia świata. Dokładnie tak to funkcjonowało, że w pewnym momencie już nic nie mogło tego naprawić. W pewnym momencie, jak gdyby Boga nie ma, bo tak wygrali, tak chcieli i ponieśli tego konsekwencje. Bóg opuszcza wtedy taki naród i oni żyją jak chcą. Oczywiście w tym życiu indywidualnym podobnie. Jest jakiś próg, jakaś cienka, czerwona linia, nikt dokładnie nie wie, gdzie ona jest rozrysowana, ale jak ją przekroczysz, to Bóg w pewnym momencie dokładnie tak ci powie. Tak chcesz? To będziesz tak żył. Tak chcesz? to będziesz tak funkcjonował. Poniesiesz konsekwencje swoich wyborów, swoich decyzji. To jest mój sąd, że poniesiesz konsekwencje tego, co robisz. Konsekwencja pierwsza. Nieczystość. Werset dwudziesty czwarty. Wydał ich Bóg na łup pożądliwości serc ich ku nieczystości, aby bezczeszcili ciała swoje między sobą. Więc tak, człowiek odrzuca Boga i Bóg pozwala, Nie wywołuje to, tylko zezwala na to, że serce człowieka wypełnia nieczystość. Jak to fizycznie jest? Tak, jak tu jest napisane, że seks, który Bóg stworzył jako święty dar, święty dar dla małżeństwa, zostaje totalnie zniekształcony. Totalnie zniekształcony. I ja uważam, że my już tę konsekwencję jako ludzie, jako cywilizacja, jako Polacy również już ponosimy. My już jesteśmy w tym miejscu. My już tak bardzo wojujemy z Bogiem, że my już jesteśmy w tym miejscu. Przecież to jest powszechne, że coś, co miało być święte, coś, co miało być darem dla ludzi, darem dla małżonków, dla mężczyzny i dla kobiety, bo już trzeba przypominać, że dla mężczyzny i kobiety, coś, co było święte i jest święte, tak totalnie zostaje zniekształcone. Bezczeszczenie ciała staje się czymś normalnym. Ludzie uważają, że to jest normalne. To, co oni robią, to jest normalne. Że co chwilę jest zmiana partnera seksualnego, że już wszystkie możliwe komplikacje, ponieważ już brakuje zwierząt, to się zaczyna jakichś androidów do tego wszystkiego brać i jakieś hologramy. Zobaczcie, gdzie my jesteśmy. Jako ludzie oczywiście ja nie mówię o tobie i o mnie w Kościele. Mam nadzieję, że nigdy nie będę mówił o ludziach w Kościele w tym temacie. Nieczystość, bezczeszczenia ciała stało się czymś normalnym. Rodzice mówią swoim dzieciom, zamieszkajcie razem, sprawdźcie, czy będzie wszystko dobrze. Matki prowadzą swoje córki do ginekologa, dając im zielone światło do uprawiania seksu. Z kim popadnie? Bez żadnych konsekwencji. Bezczeszczenie ciał stało się czymś normalnym. To się stało czymś oczywistym, czymś naturalnym. W przestrzeni publicznej. To, co powiedziałem, jest nienormalne, a to, co oni mówią, jest normalne. Więc naprawdę jesteśmy w tym miejscu. W starożytnym Rzymie rozwiązłość była powszechna. Była prostytucja świątynna, a dzisiaj co mamy? Ile jest afer seksualnych wobec świątyń? Czym to jest, jak nie prostytucją świątynną? Czym my się różnimy? Całkiem niedawno afera z jednym z księży. Przecież jest normalna prostytucja świątynna, tylko ubrana we współczesne szaty. Rozpusta. W teatrach, słuchajcie, w teatrze, który kiedyś kojarzył się, kiedyś mi się jeszcze kojarzył mi, a ja mam zaledwie 40 lat. Dwa chyba. Jakoś tak. Ale mi się teatr kojarzył z wysoką kulturą, że trzeba było się ubrać, że jak tam szedłem, a była jakaś sztuka przedstawiana, a teraz porno. No porno. Na deskach teatru całkiem niedawna sytuacja i zachwyty. I zachwyty. I dobrobyt nagle w teatrze. I to jest pomysł na młodych ludzi, żeby młodzi ludzie chodzili do teatru. No pewnie. Porno. To jest pomysł na młodych ludzi. W tym miejscu jesteśmy. Więc czym to się różni od Rzymu, o którym pisze Paweł? Homoseksualizm. Wtedy na dworach cesarzy, a teraz... gdzie się da? No gdzie się po prostu da? Kiedyś w Rzymie, o którym pisze Paweł, homoseksualizm był obecny na dworach cesarzy. A dzisiaj homoseksualizm jest obecny wszędzie i promuje się go przy każdej okazji nawet w szkołach. W szkole podstawowej, w której dziecko powinno się uczyć tabliczki mnożenia. Uczą go durnot. No bo jak to inaczej grzecznie nazwać? Uczą go, że to jest normalne. Kiedy to jest zbezczeszczenie ciała. To jest coś absolutnie nienormalnego i to jest bunt stworzenia przeciwko Bogu. Bunt stworzenia. W tym miejscu jesteśmy. To nie było tylko tło dla słów Pawła. Konsekwencja druga. Hańbiące namiętności. Niewiasty zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni. Całkiem niedawna sytuacja, Nie chodzi o sprawę polityczną, mam ją absolutnie w poważaniu, ale chodzi o to, co ona tam między innymi pokazała, że w Polsce funkcjonują jakieś kluby dla swingersów. Ktoś tam dostał jakieś dofinansowanie dla klubu dla swingersów. Nie chodzi o taniec. jakby ktoś nie wiedział, tylko chodzi o zboczenia, że w Polsce funkcjonuje coś takiego, że idziesz do klubu ze swoją żoną i wymieniasz się swoją żoną na inną żonę i to są ci swingersy. Nie orientuję się, czy to jest jeden do jednego, czy naraz te żony tam są i ci mężczyźni, nie mam pojęcia, bo sam zamysł jest tak zboczony, że nie wiedziałem, że to jest legalne. To jest w pełni legalne. W pełni legalne. Wszystko jest okej. My jesteśmy w tym miejscu. Paweł wymienia tutaj zboczenia seksualne jako przykład. Wypaczenia Bożego Porządku jako konsekwencje. Mówi przeciwne naturze. Kluczowe sformułowanie. Przeciwne naturze. Czyli ten grzech jest obrazem tego, co dzieje się duchowo. Człowiek porzuca naturalne rzeczy i wybiera swoją drogę. W seksie też. Naturalnie to miało być mąż i żona. I nikt nie dotyka mojej żony. Nikt. Moja żona nawet ma za dużo nie odsłaniać przed innymi mężczyznami, bo to jest moje. a nie wszystkich. Ja mam nie odsłaniać za dużo, bo to jest jej, a nie wszystkich. I to było coś naturalnego i normalnego. Tak nas wychowywano w większości. Ale nie dziś. Ale nie dziś. Dziś jest to totalnie rozwiązane. Żeby była jasność. Tu nie chodzi, że to jest jedyny grzech. To jest najbardziej wyraźny znak odwrócenia się od Boga i zawsze w historii świata ta seksualność, ta deprawacja seksualności była najbardziej wyraźnym znakiem, że ludzie całkowicie odwrócili się od Boga. Od Sodomy i Gomory aż po dzisiaj. I nigdy nie było żadnego problemu, to dopiero we współczesnym Kościele, a to oznacza, że Kościół zaczął mieć udział w tym grzechu i Kościół powinien pokutować. Dlatego, że w historii Kościoła, ludzie Kościoła zawsze jasno, jasno i z deklaracją potępiali praktyki homoseksualne, potępiali praktyki rozwiązłości. Zawsze to było jasno w historii Kościoła mówione. Świat miał różne okresy, ale Kościół zawsze mówił jednoznacznie. Potępiamy to. Biblia mówi, że to jest grzech. Dziś Kościół nie potrafi tego jednoznacznie potępić. Nie chce się wypowiadać na ten temat. Unika tematu jak ognia. Boi się, że powiedzą, że to mowa nienawiści, że to nie na współczesne czasy. Coraz więcej kościołów wypisuje jakieś bzdurne teksty, że LGBT friendly. Tu nie ma żadne friendly. Żadne friendly. Przekrocz już tą bramę, musisz się nawrócić. Przyjmiemy cię takiego, jakim jesteś, ale żadne friendly nie będzie do grzechu. Żadne. I Kościół zawsze miał tak jednoznaczne stanowisko. Zawsze. Tylko nie we współczesnym świecie. Więc konsekwencja druga, niby w Rzymie, ale zobaczcie, jak prawdziwa dzisiaj. Hańbiące namiętności. I konsekwencja trzecia, niecne zmysły. Ponieważ nie uznali za słuszne mieć Boga w Poznaniu, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów. Czyli zobaczcie, już nie tylko ciało jest skażone. Trzecią konsekwencją, ostateczną konsekwencją jest to, że umysł człowieka jest skażony. On jest dotknięty, on jest zepsuty. Głowa człowieka jest zepsuta, że człowiek tak odrzucił Boga, że Bóg w konsekwencji pozwolił, żeby jego rozum uległ zepsuciu. żeby on był niezdolny do oceny faktów, do oceny rzeczywistości. Głupi! I człowiek wtedy zaczyna zło nazywać dobrem, dobro nazywać złem, odwraca wartości do góry nogami. To nie jest tylko Paweł. To nie jest jakiś tam list do Rzymian. To nie jest jakieś tam dotykanie doktryn. To jest bardzo prawdziwe dzisiaj. To jest obraz dzisiejszego świata. Zabijanie nienarodzonych dzieci nazywa się prawem do wyboru. No to jeżeli to nie jest odebranie rozumu, to co nim jest? Zabicie nienarodzonego dziecka ludzie zaczęli nazywać prawem do wyboru. Przecież to jest absurdalne. Czystość małżeńska. Coraz częściej mówi się, że to jest zacofanie. Zacofanie. Jaka czystość małżeńska? To jest jakieś zacofanie w ogóle. To jest rezultat wydania bałwochwalstwa ludzi, którzy przestali uwielbiać Boga, ludzi, którzy przestali być wdzięczni Bogu, ludzi, którzy lawinowo gromadzą się po to, by buntować się przeciwko Bogu. To konsekwencją tego, rezultatem tego są niecne zmysły i niecne umysły. I niestety jesteśmy w tym miejscu. Czas się obudzić i czas zacząć mówić o gniewie Bożym i o ratunku, jaką jest Ewangelia. Paweł pokazuje coś bardzo fundamentalnego. Sąd Boży nie zawsze polega na takiej błyskawicy z nieba. na takim grzmociu, na takim uderzeniu. Często tym sądem jest to, że Bóg przestaje powstrzymywać człowieka. Dobrze. Chcesz tak żyć? Będziesz tak żył. Przestaje Go powstrzymywać. Zobaczcie, liberalne chrześcijaństwo mówi tak. Bóg kocha i nigdy nikogo nie osądza. Słyszeliście taki tekst? Oczywiście, że tak. Tymczasem Biblia mówi, że gniew Boży już teraz objawia się w tym, że ludzie żyją w nieczystości i w wypaczonych pragnieniach. Przecież to są wypaczone pragnienia, a ja tylko troszkę powiedziałem, gryzę się w język, bo na sali jest dużo dzieci. A to, co powiedziałem, jest przerażające. A gdybyśmy weszli w głębię tematu, to my naprawdę... Ja nie wiem, czy to raczej nie Rzym byłby zaskoczony tym, co robią u nas, a nie my tym, co się działo w Rzymie. No i gnostycy, oni też twierdzili, że ciało nie ma żadnego znaczenia, więc można grzeszyć, bo duch i tak będzie zbawiony. Dzisiaj są takie zbory, które są gnostyckie, one o tym nie wiedzą, dokładnie to głoszą, że jest zbawiony raz na zawsze, zbawiony, ale w tym głupim wydaniu, że możesz żyć jak chcesz, że możesz grzeszyć, że możesz robić co chcesz, bo przecież jesteś zbawiony. Paweł to obala. Ciała są ważne, bo grzech dotyczy ciała, a ty masz żyć w świętości. Grzech również dotyczy ciała, skalania ciała. Jeśli czyjeś serce tak mówi, że chce żyć po swojemu, że Bóg nic do mnie nie ma, Bóg nie będzie mi, Bóg chce, żebym ja się dobrze czuł, Bóg chce, żebym ja był szczęśliwy, Bóg chce, żebym ja był radosny, Bóg w końcu może ci powiedzieć idź, idź i tak żyj. I to będzie najstraszniejszy sąd i najtrudniejszy moment. Kiedy spojrzeć na ten moralny chaos, No to nie dziwmy się, że Bóg tak zrobił, że wydał tych ludzi, skoro odrzucili Go, skoro odrzucili Jego panowanie. Dlatego tak bardzo potrzebujemy Ewangelii, bo tylko Ona daje nowe serca, nowe pragnienia i nowe życie. Bóg wydał ich. To są słowa groźne, przerażające, kiedy się nad nimi pochylić, ale prawdziwe. Te słowa naprawdę padają w Biblii. Człowiek, który nie chce Boga, w końcu dostanie to, czego pragnie. Życie bez Boga. Tylko, że życie bez Boga to jest piekło już teraz, na ziemi, które się nigdy nie skończy. Nigdy nie skończy. Jedyna nadzieja dla takiego człowieka w Ewangelii, że Bóg mu da nowe serce. pełni są wszelakiej nieprawości, złości, chciwości, niegodziwości, pełni zazdrości, morderstwa, zwady, podstępu, podłości, potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chałkliwi, wynalazcy złego rodzicom, nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Nieźle, nie? Na jednym wdechu. A Paweł tutaj nie podaje jednych czy dwóch tam kategorii grzechu. Całą tu listę, całą panoramę pokazuje takiego zepsucia. Pełni są wszelakiej nieprawości. Od tego zaczyna. Pełni są wszelakiej nieprawości. Kiedy ja sobie analizowałem, medytowałem nad tym fragmentem, zastanawiałem się, prosiłem Boga o jakieś obrazy, to słuchajcie, takie naczynie, takie zwykłe naczynie, jakiś garnek, Naczynie, które się przelewa. Przelewa, jest pełne. Pełne wszelkiej nieprawości. On się już przelewa. To znaczy, że tam nie ma żadnego miejsca na prawość. Żadnego miejsca na dobro. Wszystko już wypełniło zło. Nie ma tam skrawka miejsca na dobre. Pełni są wszelakiej nieprawości. To się po prostu wylewa. Tam już nie ma miejsca na nic dobrego. Taki jest stan serca. Taki jest stan serca tych ludzi, którzy w to weszli, którzy tak długo chcieli żyć po swojemu, aż Bóg powiedział, dobrze, będziecie tak żyć. Nie ma tam miejsca na dobroć. I słuchajcie, to nie są pomyłki, to nie jest jakaś tam słabość, to jest totalne skażenie natury ludzkiej. Totalne. I to jest doktryna, którą Kościół nazywa bardzo ważna doktryna całkowitej deprawacji. Tak się to nazywa. Biblia mówi o tym, że my, jako ludzie, jesteśmy zdolni do tego, by tak odrzucić Boga, dlatego że jesteśmy całkowicie zdeprawowani. Co to oznacza? To oznacza, że każdy człowiek jest tak zły, jak tylko może być zły, jeżeli nie zna Boga. Tak zły, jak tylko może być zły. To oznacza, że grzech dotknął każdej części człowieka. Serca, umysłu, woli, uczuć, emocji, no i oczywiście ciała. Grzech jest wszechobecny wszędzie. w tym wszystkim. To oznacza, że człowiek, będąc w takim stanie, sam z siebie, z natury nie szuka Boga i nie może wybrać dobra, które prowadzi do zbawienia. Dlatego tak rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa. Będziemy to analizować w trzecim rozdziale, tam jest wprost napisane, nie ma sprawiedliwego ani jednego, nie ma rozumnego, nie ma kto by szukał Boga, wszyscy zboczyli z drogi, razem stali się nieużyteczni, nie ma kto by czynił dobrze, nie ma ani jednego. Więc spór, oczywiście, o tę sprawę jest w Kościele od samego początku, Chyba jestem augustyński, no bo ostatnio cały czas ten augustyn i faktycznie Augustyn w IV wieku w sporze z Pelagiuszem, on podkreślał, że człowiek nie może się zbawić z własnej woli, że tego nie jest w stanie zrobić, bo jego natura jest skażona i tam się pojawia określenie grzech pierworodny. Jest skażona grzechem pierworodnym. Pelegiarz, Pelegiusz nauczał, że człowiek jest moralnie neutralny i dlatego oni się ze sobą kłócili i że może wybrać dobro. Czy ktoś rozwiązał ten spór? Tak. Kościół, cały Kościół potępił Pelegiusza, nazwał go heretykiem, to, co głosił, nazwał herezją na Soborze w Kartaginie. Więc to nie jest nowa rzecz. To jest stara kłótnia i Kościół rozsądził tą sprawę. Nie musi tego robić drugi raz. Już nazwał to herezją. Luther i Kalwin, więc nie tylko Kalwin, nie tylko kalwiniści, tylko Luther i Kalwin potwierdzili augustyńskie stanowisko. Luther pisał wprost o zniewolonej woli. Nawet można u nas w Milteczce sobie pożyczyć książkę o zniewolonej woli. Luther, nie Kalwin. A Calvin jedynie wyłożył bardzo dokładnie tą doktrynę w instytucjo, w podstawach religii chrześcijańskiej. Nie można, bo dopiero zamówiłem. Wkrótce będzie można sobie wypożyczyć. To oznacza, że grzech nie jest tylko plamą na czystej kartce, tylko jest chorobą całego serca, ponieważ ludzie żyją tak, jak przed chwilą opisałem. Ponieważ tak funkcjonuje świat, Nasze całe serce jest zajęte tą chorobą. Całe serce. My wszyscy jesteśmy w tym wskażeni, więc my nie potrzebujemy poprawić swoje zachowanie. I Ewangelia nie mówi o tym, że poprawisz swoje zachowanie, że nagle do tego pełnego naczynia nieprawości my tam trochę popucujemy i się zrobi miejsce na czyste rzeczy. Nie. Nie. My potrzebujemy nowego życia. Całkiem nowego życia. zupełnie nowego stworzenia. I Pan Jezus mówi tak. Musicie się, co? narodzić na nowo. Nie polepszyć, nie usprawnić, tylko narodzić na nowo. Nikt nie może powiedzieć. Ja znalazłem Boga. Bóg nas znajduje. I właśnie w takim ciężkim stanie i ożywia nas w Chrystusie Jezusie. I to jest dobra nowina. Ale do dobrej nowiny można podejść dopiero wtedy, kiedy rozumie się złą nowinę. Zobaczcie, że na tej liście, którą Paweł wymienia, stoi obok siebie morderstwo i nieposłuszeństwo rodzicom. Czyli kiedy, Maciek, byłeś nieposłuszny swojej mamie, to Paweł zestawia, że to jest tak samo ważne, jakbyś zamordował kogoś, np. mnie. Nie wiem, masz szansę, ale jakbyś próbował. Dla nas to są różne kategorie, ale Paweł mówi tak. One wszystkie wynikają z jednego źródła. Z jakiego? Z twojej natury, która jest efektem czego? Odrzucenia Boga. Że stworzenie odrzuciło Boga. My lubimy dzielić grzechy. na te poważne i na te małe. Czyli np. nieposłuszeństwo rodzicom będzie małym grzechem, morderstwo będzie dużym grzechem, rozwód będzie bardzo dużym grzechem, małym grzechem będzie kradzież, jakieś tam... o, zeznanie podatkowe albo złe rozliczenie benzyny. Jak ktoś ma własną działalność gospodarczą i rozlicza nieuczciwie benzynę, to będzie mały grzech. Lubimy tak. I mamy do tego tendencję, wszyscy. Mamy też różne gabaryty, bo zazwyczaj mój duży grzech... inaczej... mój mały grzech może być u ciebie dużym grzechem, w sensie powie, że to duży grzech i odwrotnie. Ja wezmę twój mały grzech i powiem, nie, to jest duży grzech. Mamy taką tendencję. Tylko, że każdy grzech, nawet ten najmniejszy, nawet naprawdę taki bzdetowy wydawałoby się grzech, świadczy o tym, że serce człowieka, odwróciło się od Boga. A to uderza w kolejną herezję, w perfekcjonizm moralny, który twierdzi, że można osiągnąć stan bezgrzeszności. Nie jesteś w stanie żyć bezgrzesznie. Nie możesz tego zrobić. Nie dasz rady. tak zmienić swojego życia, żeby je tak poukładać, żebyś był perfekcyjnie moralny. Paweł mówi wprost, natura ludzka jest pełna grzechu i nikt sam siebie nie może oczyścić. Potrzebujemy Boga. Paweł tu opisuje to, co widzi wokół siebie, bo Rzym był w ogóle pełen takich grzechów. Zazdrość, intrygi na tych dworach królewskich, cesarskich, pycha, zuchwałość w polityce, którą on wtedy widział, pogarda dla rodziców, dla starszych, w ogóle w kulturze rzymskiej bardzo... OK było zabijanie noworodków albo odrzucanie starców, żeby gdzieś tam... jakoś tam sobie żyjcie, doliczcie te swoje dni. Promowało się taki brak serca i litości, wiecie, na tych zawodach wszystkich. To była promocja tego, żeby ludzie byli tacy bez serca, bez litości, no właśnie na tych igrzyskach, kiedy w zasadzie ludzkie życie było zabawą. Przecież to, co oni tam wyprawiali, to ludzkie życie było zabawą. Tylko, że czy to nie brzmi jak opis współczesnego świata? Zobaczcie, nic się nie zmieniło. Przecież to jest opis współczesnego świata. Zazdrość i intrygi na wszelkich możliwych dworach cesarskich. Tylko dzisiaj nie nazywają cesarzami, tylko politykami. Pycha, zuchwałość w polityce. I to skrajna wręcz. Pogarda dla rodziców. Pogarda dla starszych osób. Kultura, gdzie zabijanie noworodków jest czymś normalnym. Brak serca, brak litości, po trupach do celu wręcz. No przecież nic się nie zmieniło. My naprawdę w ten sposób funkcjonujemy. Ironeusz pisał tak w II wieku. Człowiek zostawiony sam sobie staje się dzikim zwierzęciem, które pożera własnych braci. Piękne zdanie. a tak wcześniej już wypowiedziane. To nie jest tylko portret starożytnego Rzymu. To nie jest tylko analiza listu do Rzymian pod kątem historycznym, kulturowym i doktrynalnym. Nie. To jest też kazanie duszpasterskie. Musisz zajrzeć w swoje serce. Czy nie ma w tym sercu zazdrości, pychy, jakiegoś braku litości. Musisz się zastanowić, czy nie bagatelizujesz małych grzechów, bo Bóg twoje małe grzechy traktuje bardzo poważnie. Bardzo poważnie. Musisz się zastanowić, czy nie usprawiedliwiasz sobie pewnych rzeczy i mówisz sobie tak... ja mam taki charakter. To nie jest twój charakter. To jest twój grzech. Biblia nie mówi o trudnych charakterach. Biblia mówi o grzechu. Trudny charakter wymyśliliśmy my, żeby zracjonalizować nasze małe grzeszki. I ten list, to kazanie, ono ma nas doprowadzić do pewnego punktu, w którym powiemy tak. Panie, ja rozpaczliwie potrzebuję Ewangelii. Rozpaczliwie, każdego dnia. Każdego dnia rozpaczliwie potrzebuję Twojej Ewangelii. Bo to nie jest katalog tamtych złych ludzi. To jest wyrok nad całą ludzkością. I ja wam udowodniłem, że my w tym wyroku trwamy. On się zaczął wtedy, ale trwa do dzisiaj. Jest wyrok nad całą ludzkością. Wszystkie trzy wyda już są. Już są. Ludzie żyją tak od tamtych czasów, aż po dzień dzisiejszy tak żyją. Każdy z nas w zasadzie odnajdzie tu swoje odbicie. Dlatego Ewangelia nie jest luksusem. dla jakichś pobożnych ludzi, jest ratunkiem dla wszystkich ludzi. Dalej Paweł mówi tak, oni, którzy poznali wyrok Boży, że ci, którzy takie rzeczy czynią, winni są śmierci. Nie tylko je czynią, lecz jeszcze przyblaskują tym, którzy je popełniają. Paweł mówi, że człowiek zna wyrok Boży. Zna wyrok Boży. To jest głos sumienia. Nawet poganie wiedzieli, że morderstwo, kłamstwo, bicie, gwałcenie, krzywdzenie jest złe. To jest takie echo prawa wpisanego w serce. Paweł to potem rozwinie w drugim albo trzecim rozdziale, będziemy to omawiać. I to nie jest tak, że człowiek grzeszy w niewiedzy. Grzeszy wbrew temu, co doskonale wie. Mało tego, Paweł w tym 32 wersecie dodaje coś mocnego. On mówi, oni nie tylko grzeszą, oni przyklaskują innym. To znaczy, że ludzie zaczęli tworzyć kulturę, w której grzech staje się normą, a nawet powodem do dumy. No i czyż to nie przypomina nam współczesnego obiectwu świata? Dzisiaj grzech jest nie tylko normą. Grzech się stał powodem do dumy. Wielu ludzi ma powód do dumy, że on grzeszy. Zło już nie jest ukrywane. Ono jest świętowane. To jest chyba największy stopień deprawacji, o którym mówi ten list, że sumienie już nie tylko przestaje mówić, nie tylko milknie. Ono zaczyna oklaskiwać grzech. Co ja mam na myśli? Na przykład przeróżne parady. Przecież to już nie jest milczenie sumienia. To już jest oklaskiwanie tego. To już jest mówienie, że to jest norma, że to jest powód do dumy. Wymyśliłem? Nie, przecież to się tak nazywa. Pride. Duma. Przecież oni dokładnie tej nazwy używają, że to jest powód do dumy. Hopy przebrane za kobiety, kobiety przebrane za hopy, hopy przebrane za jakieś pawiany, no bo z różowymi tyłkami na wierzchu, I to jest powód do dumy. Nie, to jest upadek i dno. To jest trzykrotne wyda ich Bóg. Gorzej to jest to, o czym pisze Paweł, że oni już nie tylko to czynią, oni jeszcze przyklaskują wszystkim innym. Ustawy, które mają chronić to, co Bóg nazywa nieprawością. No jak możemy jako ludzie tworzyć ustawy, które przyklaskują grzechowi? które zamykają powrót do normalności. Przecież za chwilę nie będzie wolno głosić Ewangelii. Nie będzie można powiedzieć, że homoseksualizm jest jednoznacznie potępiony w Biblii. Przecież za chwilę nie będzie można powiedzieć, że mąż i żona to mężczyzna i kobieta. Przecież za chwilę trzeba będzie mówić o jakichś osobach. Ja już nie wiem, jak to się tam mówi, już nie pamiętam. Już nie ma mamy i taty, tylko jest osoba mamowa, czy nie wiem. Rodzic jeden, rodzic dwa... coraz więcej tego ciekawych rzeczy. Znaczy za chwilę... i teraz my to robimy ustawami jako ludzkość, czyli my zamykamy drogę do normalności. Będzie ciężko odwrócić ten porządek. A co jak Bóg w pewnym momencie do Polski powie tak? Tak chcecie? To idźcie. I tak żyjcie. To będziecie tak mieć. To będą takie konsekwencje. I nie będzie odwrotu. Jan Chryzostom pisał tak. Najgorszym jest nie sam grzech, ale to, gdy staje się on powodem chluby. Tylko to było dwadzieścia wieków temu, a my jeszcze tej lekcji nie przerobiliśmy. I reformatorzy przestrzegali, że jeśli Kościół nie nazwie grzechu grzechem, zacznie go tolerować, a potem przeklaskiwać, to może się okazać, że Ewangelia zostaje utracona. Dlatego Kościół nie może milczeć. Tu mój wielki apel do wszystkich Kościołów. Nie milczcie. Nie milczcie. Kościół ma obowiązek nazywać grzech grzechem. Czy się to komuś podoba, czy nie? Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. To jest też zastosowanie do nas. Czy ja nie bagatelizuję grzechu? Czy ja nie zaczynam przyklaskiwać grzechowi? Czy nie zdarza mi się przyklaskiwać złu? Choćby dla świętego spokoju, albo dla jakichś śmiesznych relacji się okazuje. Czy moje sumienie jest wrażliwe na to, czy też już jest przyzwyczajone do grzechu? Zobaczcie, list do Rzymian zaczyna się od Ewangelii jako mocy Bożej. Ale w tym osiemnastym wersecie Paweł zmienia ton i zaczyna pokazywać, dlaczego ta moc jest absolutnie konieczna. Bo świat, nie tylko ten starożytny, ale od wtedy i nasz współczesny, pogrążył się w grzechu. Ten gniew Boży objawia się już teraz. To nie jest jakiś przyszły sąd w dniu ostatecznym. To sąd, który widzimy w społeczeństwach, kiedy Bóg mówi, dobrze, chcecie tak żyć? To będziecie tak żyć. To jest wojna, to jest niesprawiedliwość, to jest seksualny chaos, to jest kultura... kochająca, celebrująca zło. To nie znaczy, że Boga nie ma, że Bóg uciekł z tronu, Bóg króluje, ale człowiek, który chce żyć bez Boga, doświadczy konsekwencji swojego wyboru. Nikt nie ma wymówki. bo stworzenie świadczy o Bogu. Każdy dzień, każdy wschód słońca, każdy oddech przypomina i jednoznacznie udowadnia, że istnieje Bóg. A my, zamiast Go czcić, wybieramy bałwany. Wszelkiej maści i wszelkiej możliwości. W Rzymie to były posągi, a dzisiaj to są ciało, kariera, sukces, popularność, różne kulty wokół nas. Grzech niszczy. Niszczy. I nie tylko ciało. To jest najmniejszy problem, że grzech niszczy ciało. Grzech niszczy nasz umysł. Nasze serce zaczyna być ciemne, rozum jest wypaczony, przestajemy być w pewnym momencie zdolni do oceny tego, co jest dobre, a co jest złe. Zaczynamy to, co złe, nazywać, że to jest dobre, a to, co dobre, nazywać tym, co jest złe. Tracimy orientację moralną, kompas etyczny, tracimy rozum, kiedy żyjemy w grzechu. Ten katalog, który tutaj Paweł podał, to jest lustro, w którym powinniśmy się przejrzeć. Obmowa, pycha, brak serca, bunt, to są rzeczy, które mogą dotrzeć każdego z nas. Nikt z nas nie może powiedzieć, to nie jest o mnie, to z całą pewnością nie jest o mnie. Mało tego, że ludzkość grzeszy. Ludzkość milczy wobec grzechu innych, a nawet mówi o tym, że to dobre jest. Zaczęła przyklaskiwać grzechowi. A Biblia mówi, że wtedy wina jest jeszcze cięższa. że jeszcze bardziej odpowiadamy przed Bogiem, kiedy już nie tylko to robimy, ale przyklaskujemy temu jako ludzie. Na szczęście to wszystko się nie kończy rozpaczą. Paweł nie mówi tego i ja nie mam też na myśli w tym kazaniu, żebyśmy zostali w takim poczuciu winy. On to mówi, żeby przygotować nas na dobrą nowinę, przygotować nas na Ewangelię. Skoro wszyscy jesteśmy winni, no to wszyscy potrzebujemy łaski. Skoro gniew Boży jest realny, prawdziwy i da się to wykazać, to znaczy, że łaska jest najcenniejszym skarbem, jaki ty i ja mamy. Skoro grzech prowadzi do śmierci, do zwyrodnienia mózgu, do śmierci ciała, do śmierci człowieka jako istoty, do zabójstwa tego człowieka. Już o to od początku diabłu chodziło. To oznacza, że zbawienie w Chrystusie nabiera nieskończonej wartości. nieskończonej, że mój mózg będzie zdolny do odróżnienia dobra i zła. Mój mózg będzie mądry. Wszyscy będą głupi, a ja spojrzę i zobaczę prawdę, bo mój mózg jest chrystusowy. To jest powód do wielkiej szczęści. Paweł zaczyna od pogan, to dzisiaj przerobiliśmy, przejdzie potem do Żydów, na końcu to podsumuje i wtedy, kiedy wszystkich zdiagnozuje, Kiedy wszystkich poobraża, kiedy udowodni wszystkim winę, zabrzmi cudowna nowina. Najważniejsze słowa. Ja trochę wyprzedzam, żeby to kazanie nie zostało w takim negatywnym wydźwięku. A są usprawiedliwieni darmo z łaski Jego przez odkupienie w Chrystusie Jezusie. Więc jeśli ktoś dzisiaj widzi taki ciężar, to niech nie ucieka od tego, niech się przyzna, niech nie chowa tego, niech to położy u Jezusa, przy Jego stopach. Niech poprosi o łaskę, bo właśnie przy Jezusie gniew zostaje zamieniony w łaskę, a śmierć w życie. Tylko my dzisiaj tego jeszcze nie przerabialiśmy. A to jest bardzo ważne. To jest Ewangelia. Bóg nie pozostawił człowieka w ciemności. Tam, gdzie grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała. Ewangelia nie jest dla tych, którzy myślą, że są dobrzy. Ewangelia jest dla winnych, czyli dla mnie i dla Ciebie. Panie nasz, Święty Boże, dzisiaj Twoje Słowo było dla nas jak lustro. Ono pokazało nam nie tylko starożytny świat Rzymu, ale nasze własne serca i współczesny świat. Dziękujemy Ci, że jesteś Bogiem, który objawia się w stworzeniu, że niebo, ziemia, każdy oddech, każdy promień słońca świadczy o Twojej chwale. Przebacz nam, Boże, że tak często widzimy dzieło, ale zapominamy o Stwórcy tego dzieła. Panie, wyznajemy, że i my nieraz tłumiliśmy prawdę. Zamiast oddawać Ci chwałę, szukaliśmy własnej. Zamiast dziękować, przemraliśmy. Zamiast Ciebie wybieraliśmy bożki tego świata. Panie, Ci chcę podziękować za Twoje ostrzeżenie, że grzech niesie w sobie konsekwencje, że Twój gniew objawia się już teraz. Proszę Cię, żebyś nie wydał nas na pastwę naszych pożądań i ciemnych myśli. Uchwyć nas swoją ręką i prowadź na drogach Twojej świętości. Panie, kiedy spojrzymy na tą listę grzechów, którą wymienia Paweł, widzimy nie tylko świat dookoła nas, Ale widzimy też siebie. Ja widzę siebie. Obmowa, pycha, zazdrość, brak serca to nie są tylko cudze winy. To są też nasze grzechy. Dlatego przychodzimy do Ciebie z pokorą i sprosimy oczyść nas krwią Jezusa Chrystusa. Rozpaczliwie tego potrzebujemy każdego dnia. Dziękujemy Ci, Panie, że chociaż zasługujemy na Twój gniew, w Chrystusie otrzymaliśmy Twoją łaskę. Dziękujemy, że On wziął na siebie nasz wyrok, że poniósł gniew, żebyśmy my mogli otrzymać życie. Boże, jeśli ktoś słucha tego Słowa i czuje taki ciężar winy, to proszę Cię, Panie Duchu, proszę Cię, Duchu Święty, pokaż mu krzyż, pokaż mu Chrystusa, Jeśli ktoś boi się gniewu Bożego, to, Duchu Święty, pokaż mu Twoją miłość w Jezusie. Jeśli ktoś żyje w takiej bańce, w takiej łudzie własnej sprawiedliwości, to, Duchu Święty, obnaż to złudzenie, pokaż mu grzech, sprawiedliwość i sąd i daj mu się uchwycić tylko Ewangelii. Niech to Słowo nie wróci puste. Niech wywoła w każdym skruchę, wdzięczność i nowe spojrzenie, nowe życie. Spraw, Panie Boże, żebyśmy wyszli stąd jako ludzie, którzy wiedzą, bez Chrystusa jesteśmy winni, ale w Chrystusie jesteśmy wolni. Panie, proszę Cię, niech Ewangelia będzie mocą na każdy dzień, a Twoja łaska niech obfituje w naszym życiu dla Twojej chwały.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora