Nadprzyrodzone życie zwyczajnego człowieka
    KazanieList do Rzymian · 8.1-39Część 1213 grudnia 2025

    Nadprzyrodzone życie zwyczajnego człowieka

    Przebudzone serce kocha Bożą wolę, lecz doświadcza wewnętrznej walki i bezsilności wobec grzechu. Wysiłek i prawo odsłaniają problem, ale nie przynoszą zwycięstwa. Gdy człowiek dochodzi do końca siebie, jedyną nadzieją okazuje się Chrystus

    Transkrypcja

    Witajcie w imieniu Jezusa Chrystusa. Kontynuujemy list do Rzymian. Dzisiaj przyjemny rozdział, bardzo przyjemny rozdział. W odpowiedzi na ten mniej przyjemny, który omawialiśmy w zeszłym tygodniu, materiałów nie zdążyłem przygotować. Najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu będzie komplet trzech materiałów, czyli z poprzedniego, z tego i z kolejnego. Przeczytam cały ósmy rozdział listu do Rzymy, a potem będziemy go analizować. Prze to teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo zakon ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg. Przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele. Aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, lecz według ducha. Bo ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne. Ci zaś, którzy żyją według ducha, o tym, co duchowe. Albowiem zamysł ciała to śmierć, a zamysł ducha to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu. Nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą. Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak Duch jest żywy przez usprawiedliwienie. A jeśli Duch Tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, wtedy Ten, którego Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was. Tak więc, bracia, jesteśmy dłużnikami nieciała, aby żyć według ciała. Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie. A jeśli duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie. Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, Lecz wzięliście Ducha Synostwa, w którym byłamy Abba Ojcze. Tęto Duch świadczy wespół z Duchem Naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy, a jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z Nim cierpimy, abyśmy także razem z Nim uwielbieni byli. Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia Synów Bożych. Gdyż stworzenie zostało poddane znikomości nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał w nadziei, że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności Dzieci Bożych. Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. A nie tylko ono, lecz i my sami, które posiadamy zaczątek ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego. W tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy, a nadzieja, którą się ogląda, nie jest nadzieją. Bo jakże może ktoś spodziewać się tego, co widzi? A jeśli spodziewamy się tego, czego nie widzimy, oczekujemy żarliwie, z cierpliwością, Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej. Nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. A ten, który bada serca, wie, jaki jest zamysł Ducha, bo zgodnie z myślą Bożą wstawia się za świętymi. A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani. bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna Jego, a On, żeby był pierworodnym pośród wielu braci. A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił. Cóż wtedy na to powiemy, jeśli Bóg za nami? Któż przeciwko nam? A On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł więcej z martwych, stał, który jest poprawicy Boga, ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano, z powodu Ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie Panu naszym. Rozdział siódmy Listu do Rzymian i to kazanie poprzednie nazywało się Autobiografia naszej duszy. Tak jakby można stwierdzić, skrócić cały siódmy rozdział Listu do Rzymian. Była to autobiografia naszej duszy. Zwłaszcza po tym, jak człowiek się upamiętał. Kiedy człowiek już widzi prawdę, zwłaszcza o sobie, zderza się z tą ścianą, przez którą się nie potrafi przebić, tą ścianą bezsilności względem wymagań prawa, względem świętości Boga. A ósmy rozdział to jest autobiografia zupełnie innego życia, nowego życia, całkowicie nowego życia. Nowego, nieulepszonego, nie jeszcze bardziej religijnego, nie jeszcze bardziej opartego na Twojej czy mojej dyscyplinie, ale nowego, zupełnie nowego życia. Siódmy rozdział pokazywał nam człowieka, który chce, ale nie potrafi. On bardzo chce, ale jeszcze bardziej nie potrafi. Człowieka, który już kocha Boże Prawo, ale nadal ma tą naturę, która powoduje, że on nie jest w stanie podporządkować się w żaden sposób temu Bożemu prawu. Człowieka, który jest skruszony, człowieka, który jest połamany, poruszony, woła do Boga o zmianę swojego serca, swojej natury, ale cały czas jest bezsilny. jest po upamiętaniu, sumienie jest przebudzone, ale Duch Święty jeszcze w tym człowieku nie zamieszkał w ten sposób, o którym mówimy przy Nowym Narodzeniu. To jest taki człowiek, który już widzi światło, ale jeszcze w tym świetle nie chodzi. On by chciał, ale jest ta ściana, za którą jest to światło i on tam nie potrafi się przedostać. Natomiast ósmy rozdział Listu do Rzymian to jest zupełnie Inna historia, zupełnie o innym człowieku. Nie kontynuacji starego człowieka z siódmego rozdziału listu do Rzymian, tylko to jest rozdział o narodzeniu się na nowo człowieka. To jest odpowiedź Boga na tą bezsilność wykrzyczaną w siódmym rozdziale. To, co prawo szeroko pojęte mogło nazwać, Duch Święty w tym VIII rozdziale pokazuje, że może przemienić. To, co prawo ujawniło, to Duch Święty uzdrawia. To, co prawo potępiło, Duch Święty uwalnia całkowicie od tego przekleństwa, tej bezsilności. I zobaczcie, że ten ósmy rozdział, on się zaczyna od takich niebywałych słów. No niebywałych. Nie ma żadnego potępienia. Nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Są słowa, które nie może wypowiedzieć człowiek z VII rozdziału. On nie może tych słów wypowiedzieć. Nie ma już żadnego potępienia. On cały czas czuje ten ciężar, czuje napięcie, czuje potępienie nad swoim życiem, ale człowiek narodzony z Ducha Świętego ma całkowicie nową postawę, on ma nową naturę, on ma zupełnie inną moc, on już nie jest bezsilny, nie jest już pod żadnym potępieniem. Dlaczego? No dlatego, że grzech został osądzony w kim? W Jezusie Chrystusie. Nie jest pod prawem grzechu. Dlaczego? Bo zakon ducha uwalnia go od tego ciężaru prawa, które go do tej pory zniewalało. Ten człowiek już nie tylko jest świadomy, tego czym jest grzech, ta jego natura i czym są grzechy, ale ten człowiek staje się zdolny do tego, by nad tym zapanować i to tak całkowicie zapanować. Rzymian ósmy to jest opis człowieka, który nie żyje już w literze prawa, ale żyje w duchu. również tego prawa. Nie walczy już o własnych siłach i nie kończy się to bezsilnością, ale zaczyna walczyć mocą, której prawo nigdy mu nie dawało. Mocą kogo? Ducha Świętego. Taki człowiek już nie jest niewolnikiem swojego ciała, ale jest Dzieckiem Boga, tak mówi ósmy rozdział Listu do Rzymian. On ma prawo i słyszy w sobie takie wołanie Ducha, tak pięknie opisane w tym rozdziale Abba, Ba, Ojcze. Abba to jest w ogóle wspaniałe słowo, ono jest nieprzetłumaczalne na język polski. My mamy tutaj Abba, Ojcze, ale w oryginale jest Abba i to Abba oznacza, właśnie nie da się tego przetłumaczyć, trzeba całe zdanie użyć, To słowo ma w sobie tyle miłości, co nasze polskie słowo tatuś. a jednocześnie tyle szacunku, tyle powagi, tyle odpowiedzialności względem tego, do kogo się człowiek wypowiada, ile nasze staropolskie określenie, panie ojcze. Więc to tak jakby jednocześnie powiedzieć tatusiu najkochańszy, czyli tak pełny miłości, a jednocześnie z pełną powagą powiedzieć panie ojcze. I to właśnie jest te słowo Abba. Nieprzetłumaczalne na język polski, dlatego większa część biblistów zostawia te słowa w oryginale. Taki człowiek wie, że cierpienia, które on dzisiaj przechodzi, niczym są w porównaniu do tego, do czego on wchodzi, na co on oczekuje, na tą chwałę Bożą. Taki człowiek jest pewny, że wszystko, co się dzieje w jego życiu, Współdziała ku Dobremu i że nic go nie może odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie. Siódmy rozdział jest opisem człowieka, który walczy i co? I przegrywa. I przegrywa. Ósmy rozdział jest opisem człowieka, który walczy, a w zasadzie Duch za niego walczy, no i zwycięża. I to nie jest mowa o tym, jak poprawić swoje życie, bo tego się zrobić nie da. Ten rozdział mówi o tym, jak przyjąć nowe życie, całkiem nowe życie. Nie da się starego życia poprawić. Niektórzy próbują, są nawet programy chrześcijańskie, zresztą wymyślam teraz 12 kroków do poprawnego życia, ale to nie o tym mówi Biblia. Biblia nie mówi o tym, jak walczyć o własnej sile, ale jak pozwolić Duchowi Świętemu zwyciężyć w nas. Biblia nie mówi o tym, Ponaprawiać, połatać tą starą naturę. Zresztą Pan Jezus dobitnie powiedział, że nie da się tego nowego wina wlać do starych bukłaków, bo co? Bo je porozrywa. Biblia mówi o tym, jak żyć naturą, którą daje tylko i wyłącznie nowe narodzenie. Siódmy rozdział się kończy pytaniem Pawła, Kto mnie wybawi? A ósmy odpowiada. Duch Święty cię wybawi. Duch Święty cię ma moc wybawić. I spróbujemy to dzisiaj razem odkryć. Pierwsze cztery wersety. Przez to teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo zakon ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg. przez wzesłanie syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele, aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, lecz według ducha." Jeszcze raz, zobaczcie. Przez to teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie i Jezusie. To jest zdanie niemożliwe do wypowiedzenia, uczciwie do wypowiedzenia przez ludzi, którzy nie mają przemienionej naturze, którzy nie narodzili się na nowo. Ale tu w ogóle się pojawia ciekawy wyraz. Teraz. Przeto teraz. Teraz. Czyli nie jakaś mała chwila, nie jakaś emocja, nie jakiś lepszy dzień, który może mieć również człowiek ze starą naturą. Nie jakieś religijne uniesienie, że gdzieś jedziemy na konferencję i jest dobrze dobrana muzyka uwielbieniowa, jest charyzmatyczny, przystojny, z rudą brodą mówca i tak dalej. Nie, nie, nie. Nie o to w ogóle chodzi. Nie chodzi o tego typu uniesienie. To teraz oznacza nową naturę. którą człowiek otrzymuje teraz, to znaczy po nowym narodzeniu, czy w momencie nowego narodzenia. Zobaczcie, że w siódmym rozdziale człowiek tak jakby mówi, że widzi dobro, że kocha prawo, że pragnie czynić dobrze, ale mu nie wychodzi. Ten człowiek nienawidzi grzechu. Ale mimo tego wszystkiego on to zawsze kończy nie potrafię. Widzę dobro, ale nie potrafię tak żyć. Kocham prawo, ale nie potrafię tak żyć. Pragnę czynić dobrze, ale nie potrafię czynić dobrze. Nienawidzę grzechu, ale nie potrafię z nim zerwać. I taki człowiek nie może powiedzieć, nie ma jeszcze, nie ma potępienia, bo on nie potrafi, on jest cały czas potępiony, cały czas żyje w tym stanie. Dlaczego? No bo próbuje zrobić to wszystko o własnych siłach, musi dojść do tej granicy, gdzie Bóg go tak zmiażdży, tak mu pokaże, że nie zrobisz tego o własnych siłach, że nie dasz rady tego w ten sposób zrobić, bo twoje ciało nosi w sobie prawo grzechu. Ty musisz grzeszyć, bo twoja natura jest pełna grzechu. Natomiast człowiek narodzony na nowo ma nowe teraz. Teraz. To jest czas po śmierci starego człowieka i po narodzinach nowego człowieka. Nie ma żadnego potępienia. Zobaczcie. Absolutne. Nieodwołalne. Boży wyrok. Uniewinnienia. Nie ma żadnego potępienia. Żadnego potępienia. Potępienie oznacza co? To jest wyrok, prawny wyrok winy. Wyrok, który ciąży nad człowiekiem, co Paweł wykazywał we wcześniejszych rozdziałach, od momentu urodzenia, nawet omawialiśmy sobie tutaj przy okazji któregoś rozdziału, jak to z tymi niemowlętami i małymi dziećmi jest. Wyrok, który człowiek z listu do Rzymian, z siódmego rozdziału, cały czas czuje na swoim sumieniu, ale narodzony na nowo. Narodzony na nowo człowiek słyszy coś zupełnie odwrotnego. Nie ma żadnego potępienia. Kropka. Nie ma, że grzech przeszły, że grzech teraźniejszy, że grzech, z którym ktoś jeszcze walczy, że słabość, że jakieś zmagania, że chwilowe upadki. Nie ma żadnego potępienia. Dlaczego? Bo potępienie spadło już na kogoś. Na kogo? Na Chrystusa na krzyżu Golgoty. Człowiek narodzony na nowo nie jest wolny od potępienia i to jest bardzo ważne, dlatego że jest dobry, że jest lepszy od tego człowieka upamiętanego albo nawet od grzesznika. Nie, nie dlatego ten człowiek jest wolny od potępienia. Dlatego, że grzech tego człowieka jest osądzony poza nim, poza nim w Chrystusie Jezusie. To jest kwintesencja tego. Nie ma żadnego potępienia. To nie jest lepszy człowiek. czy dobry człowiek, czy święty, w tym zrozumieniu tak święty jak Bóg człowiek. Nie. Po prostu grzech został osądzony poza tym człowiekiem na Jezusie Chrystusie. Dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Więc zobaczcie, to nie jest zdanie dla wszystkich. Nie ma żadnego potępienia, kropka. Nie. Dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. I to trzeba bardzo wyraźnie podkreślać, żeby odróżnić Człowieka nienarodzonego na nowo, człowieka narodzonego na nowo. Nie wszyscy ludzie na tej Ziemi nie są pod potępieniem. To nie jest zasada uniwersalna. Jest nawet taka herezja, uniwersalizm, że wszyscy są zbawieni, no bo ofiara Jezusa Chrystusa była skuteczna i wystarczająca. To prawda. że ofiara Jezusa Chrystusa była skuteczna i wystarczająca, ale ona dotyczy ludzi, którzy narodzili się na nowo. Nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Nie wszyscy wierzący po swojemu, że tak powiem, są wolni od tego potępienia. Nie wszyscy religijni ludzie są wolni od potępienia. Nie mówię, że żaden religijny człowiek nie jest wolny od potępienia, Możesz być religijnym człowiekiem i jednocześnie być człowiekiem narodzonym na nowo w myśl takiej dyscypliny, ale to nie ta dyscyplina cię zbawia, tylko Chrystus cię zbawił. Natomiast nie wystarczy być nie wiadomo jak religijnym człowiekiem, żeby być wolnym od potępienia. Mało tego, z tego wynika, że nie każdy, kto się upamiętał, jest wolny od potępienia. Możesz być upamiętany, ale nadal potępiony. To dotyczy tylko tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. A w Jezusie Chrystusie, czy się to komuś podoba, czy się to komuś nie podoba, nie jest się przez moralność, Nie jest się przez etykę, nie jest się przez humanis, nie jest się przez wysiłek, nie jest się przez dyscyplinę, nie jest się przez to, że się człowiek nigdy nie potknie, nie jest się przez religię. W Chrystusie Jezusie się jest przez nowe narodzenie. Chcesz być w Chrystusie Jezusie, musisz się narodzić na nowo i tyle. Albo aż tyle. Człowiek upamiętany widzi swoje grzechy, nienawidzi ich, ale jest nad nim potępienie. Człowiek narodzony z ducha widzi swoją pozycję w Chrystusie, pozycję w Jezusie Chrystusie i jest wolny. Zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. Zobaczcie. Drugi, trzeci werset. To, co prawo nie mogło zrobić, to Duch Święty robi. Prawo ujawniło, prawo osądziło, prawo potępiło, prawo nazwało, prawo pokazało grzech, ale nie uwolniło człowieka. Ja zawsze to porównuję najczęściej do lustra. przejrzałeś się, zobaczyłeś, ale w żaden sposób cię to nie umyło. Dlatego cały czas upadasz, bo cały czas jesteś brudny, chociaż już to widzisz. Natomiast Duch Święty uwalnia, daje życie, daje moc, daje tą nową naturę. Więc możemy powiedzieć, że prawo może wskazać, powiedzieć, co ty powinieneś zrobić, jak ty powinieneś żyć. Ale Duch Święty i tylko Duch Święty daje zdolność i umiejętność, by tak żyć. Amen. Prawo najlepiej nazywa grzech, natomiast Duch Święty zabija ten grzech. przez zesłanie syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele, aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas." Czyli zobaczcie, człowiek narodzony na nowo ma inną naturę. innego Pana, inny zakon. Okazuje się, że ma inny zakon i ma inny duchowy system działania. I znowu, ten z VII rozdziału listu do Rzymian próbuje wypełnić prawo, no ale nie potrafi tego zrobić, a ten z VIII listu do Rzymian po prostu je wypełnia. Czemu? Bo Duch Święty mieszka w tym człowieku, mieszka w nim i robi to, czego on chce, a nie co ten człowiek chce i robi to, czego ten człowiek nie potrafi sam z siebie zrobić. Narodzony z Ducha Świętego człowiek, narodzony na nowo, nie spełnia wymagań świętości siłą swojej woli, ale siłą Ducha Świętego. który mieszka w tym człowieku. I teraz tak, jeżeli ktoś jest w siódmym rozdziale Listu do Rzymian, muszę więcej czytać Biblii, bo się nie ogarnę. Muszę więcej pościć, bo się nie ogarnę. Muszę się więcej modlić. Pastor Marek chodzi na spacery wieczorne tam w dziki, jak opowiadał ostatnio, no to ja też będę chodził w dziki. Bo się inaczej nie ogarnę. Pastor Bartek się modli na kolanach, to ja też będę się modlił na kolanach, bo się nie ogarnę. Pastor Rafał się modli jadąc ciężarówką, to ja muszę zrobić prawo jazdy na ciężarówkę. No nie, to ci nic nie pomoże, choćbyś tą ciężarówką na kolanach w dziki wjechał. To nic nie da, nic nie da. Bo to nie o to w tym chodzi. Człowiek narodzony na nowo, człowiek z Ducha Świętego to jest człowiek, który chce, on pragnie, on nie umie już inaczej żyć, jak iść się modlić, jak jadąc samochodem. Zamiast słuchać jakichś głupot i kolejnych awantur politycznych, on będzie się modlił. Zamiast siedzieć i scrollować tego Facebooka i karmić się kolejnymi aferami, on będzie czytał Boże Słowo, coś analizował, w ten sposób funkcjonował. Nie mam na myśli, że nigdy ten człowiek nie będzie korzystał z rozrywki, nigdy ten człowiek nie obejrzy filmu, nie wyjedzie na wakacje. To nie jest prawda. Natomiast kwintesencją życia tego człowieka nie będą wakacje. Jeśli wciąż czujesz nad sobą potępienie, musisz wrócić do podstawowego pytania. Czy twoje serce, czy ty narodziłeś się na nowo? Czy też jedynie się upamiętałeś? Jeżeli jesteś nowonarodzony, to nie mów tego, co Bóg nie powiedział. On nie powiedział, nie ma potępienia albo dla narodzonych na nowo, albo jest potępienie dla narodzonych na nowo. My musimy wierzyć w to, co Słowo Boże mówi. Nie możemy pozwolić, żeby jakieś diabelskie oskarżenie w takim przypadku nas dewastowało. Musimy wtedy żyć w tej świadomości, kim my jesteśmy. W Jezusie Chrystusie, jeśli w Nim jesteśmy. Bo potępienie wraca tam, gdzie człowiek nie rozumie nowej natury. Dlatego to nowe narodzenie też trochę trzeba zrozumieć. Paweł to będzie tłumaczył. Od 5 do 17 wersetu. Bo ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne. Ci zaś, którzy żyją według ducha, o tym, co duchowe. Ale bowiem zamysł ciała to śmierć, a zamysł ducha to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu. Nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą. Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy przez usprawiedliwienie. A jeśli Duch Tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, wtedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was. Tak więc, bracia, jesteśmy dłużnikami nieciała, aby żyć według ciała. Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie. Ale jeśli duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie. Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym byłamy Abba Ojcze. Tęto Duch świadczy we współ z Duchem Naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy. A jeśli dziećmi, to ich dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z Nim cierpimy, abyśmy także razem z Nim uwielbieni byli. I znowu, jeszcze raz, Rzymian VII rozdział i człowiek w Rzymianach w VII rozdziale zna Boże przykazania, kocha Boże przykazania, zgadza się z Bożym przykazaniem, pragnie je wypełniać, ale nie ma żadnej mocy, żeby to wszystko wykonać. Dlaczego? Bo to upamiętanie przebudziło jego sumienie, ale w żaden sposób nie zmieniło jego życia. Według tego dopiero Duch daje tą moc. której ten człowiek z listu do Rzymian z siódmego rozdziału zwyczajnie nie posiada. Więc nieprawdą jest, że nie ma dwóch momentów w życiu wierzących ludzi. Są i są bardzo wyraźnie zaakcentowane. W siódmym rozdziale jest mowa o człowieku upamiętanym, w ósmym jest mowa o człowieku narodzonym na nowo. Te od piątego do siedemnastego wersetu wskazują nam też na takie dwa prawa walczące w człowieku. Prawo grzechu i prawo ducha. Paweł tu używa takiej, takiej specyficznej konstrukcji. On mówi o pewnych systemach. On mówi o systemie grzechu i śmierci i mówi o systemie ducha życia. Zwróćcie uwagę, Paweł nie mówi o jakichś zasadach moralnych, o jakichś zasadach etycznych, on mówi o pewnych dwóch systemach, o dwóch siłach, które działają w człowieku. Prawo grzechu i śmierci, gdzie działa? W ciele. Ciągnie człowieka w dół. Przeciwstawia się zasadom bożym. Osłabia wolę tego człowieka, którą ten człowiek już ma do świętości, no i powoduje upadki. Niejednorazowe. Gleba za glebą. I to jest prawda o człowieku upamiętanym. Prawo ducha działa w nowej naturze. ożywia, daje siłę, daje moc, prowadzi tego człowieka, czy mu się to podoba, czy nie, do posłuszeństwa. Uczy tego człowieka i wzmacnia tego człowieka. Natomiast to prawo ducha życia działa wyłącznie w ludziach narodzonych na nowo. Chciałbym, żebyśmy się też dobrze zrozumieli. Ani Paweł w liście do rzemian, ani w żadnym innym liście, ani Bóg w swoim słowie, ani żaden kaznodzieja nie ma prawa powiedzieć, że prawo jest słabe. Samo w sobie jest słabe. Nie o to w ogóle w tym chodzi. Prawo jest dobre. I Paweł to podkreśla. Prawo jest dobre. Człowiek jest słaby. Człowiek jest słaby. Prawo jest słabe dlatego, że człowiek jest słaby. Ono jest dobre, tylko jest słabe, bo człowiek jest słaby. Nie ma mocy ten człowiek względem tego prawa. No i teraz według Pawła i według tego, w co wierzymy, Bóg rozwiązuje ten problem, posyła swojego syna. Po co? żeby osądzić, żeby ukrzyżować i żeby zamienić naturę tego człowieka, żeby to się w ogóle mogło dokonać i to nazywamy wymianą krzyżową. Najczęściej z zakazalnicy, jeśli dobrze pamiętam, pastor Marek często używa tego sformułowania albo Rafał, pastor, albo nie wiem, teraz wymiana krzyżowa. Narodzenie na nowo oczywiście zaczyna się od krzyża. który nie tylko zapłacił za nasze grzechy, ale potępił naturę, którą grzech rodzi. To jest niezwykle ważne. Pan Jezus nie umarł na krzyżu Golgoty za Twoje kłamstwo, cudzołóstwo. Nie wiem, co tam jeszcze. Każdy jeden uczynek grzeszny, jakiś bunt względem rodziców i tam moglibyśmy do jutra wymieniać. Jeżeli ktoś przychodzi pod krzyż Jezusa i cały czas, Boże uwolnij mnie od tego, żebym nie kłamał. Dobra, a co z cudzołówstwem? A co z... Z oszustwem. A co z tym? A co z tamtym? Niekończąca się historia. Pod krzyż Jezusa Chrystusa przychodzimy po to, żeby krzyż Jezusa Chrystusa zabił naszą naturę, która powodowała wiele grzechów i uczynił w nas nową naturę. Krzyż potępia naturę, grzech, a nie grzechy. grzechy, które ta natura rodzi. Dlatego ja zawsze powtarzam, bardzo trzeba uważać. Biblia nigdzie nie mówi, że Pan Jezus na Krzyżu Golgoty wybaczył nam, że Bóg przez Krzyż Golgoty wybaczył nam grzech, a uwolnił nas od grzechów. Jest dokładnie odwrotnie. Bóg na Krzyżu Golgoty uwolnił nas od grzechu, czyli od natury, a wybaczył nam nasze grzechy, czyli uczynki. I Paweł w tym 5 do 11 mówi tu o duchowym fakcie. Ci, którzy są według ducha, myślą o tym, co jest duchowe. On mówi, duch mieszka w was. Potem podkreśla, jeśli duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, to wtedy ożywi wasze śmiertelne ciała. I zobaczcie, to nie jest metafora, on tu nie opisuje jakiejś anegdoty. On tu przedstawia pewną rzeczywistość człowieka narodzonego na nowo, że Duch Święty zmienił sposób myślenia tego człowieka. Duch Święty zmienił pragnienia tego człowieka. Duch Święty zmienił motywację. tego człowieka. Duch Święty zmienił decyzję tego człowieka. Duch Święty daje siłę do posłuszeństwa. I jak ktoś mówi, że Paweł nigdy nie wspominał Duchu Święty, to czytać nie potrafi. Duch Święty prowadzi do wolności tego człowieka. Duch Święty ostatecznie wyprowadza tego człowieka z tej walki, z tej bezsilności z VII rozdziału i przenosi go do życia obiecanego i wskazanego Liście do Rzymian w ósmym rozdziale. Nie jest to jakieś symboliczne wydarzenie. Niektórzy głoszą, że to jest pewien symbol, że wszystko dzieje się w jednym miejscu. Mogą głosić jak chcą, byle nie mówili, że czytali listy apostoła Pawła, a jeszcze gorzej, gdy mówią, że je rozumieją. Nie. Jest wyraźna różnica między siódmym a ósmym rozdziałem listu z Rzymian. Jeżeli ktoś mówi, że w Biblii nie ma różnicy między upamiętaniem a Nowym Narodzeniem, to czytamy siódmy i ósmy rozdział. Siódmy i ósmy rozdział. Siódmy i ósmy rozdział. Tak długo. jak wyraźnie zobaczymy tą różnicę. Ósmy rozdział, wszczepienie nowego życia, nowej natury, która zaczyna działać w tym człowieku od środka. Kiedyś robiłem taki teatrzyk, teraz jest mało czasu. Jest zupełna różnica stanąć w świetle, o tu jestem w jakimś tam świetle, ale powiedzmy, że to jest takie mocne światło i bym tu stał i bym był za pleców oświetlany tym światłem. I to jest powiedzmy człowieku pamiętany, a zupełnie inna różnica, kiedy to samo światło jest w środku mnie. I zaczyna ze środka świecić i oświecać mnie w każdy możliwy sposób. Jeżeli to mi świeci zza pleców, to zawsze jest cień, którego się nie potrafię pozbyć. Ale jeżeli to świeci od środka, to nawet cienia nie ma. Więc jeszcze raz. Zamiast walczyć o własnych siłach, trzeba zacząć prosić Boga o Ducha Świętego i współpracować z Duchem Świętym. Zamiast poprawiać, nieustannie poprawiać te swoje stare życie, musisz się narodzić na nowo, czy Ci się to podoba, czy nie. Zamiast patrzeć na siebie, trzeba zacząć patrzeć na Jezusa Chrystusa. Już nieraz mówiłem. Chcesz sobie poradzić z jakimś grzechem? Przestań patrzeć na grzech i na siebie, a zacznij patrzeć na Chrystusa. Wtedy to zadziała. Zamiast ulegać sobie, trzeba się poddać w prowadzeniu ducha, a to czasami boli. Zamiast mówić, nie potrafię, trzeba zacząć mówić, myśleć, Duch Święty we mnie potrafi. Tu już niejedna osoba dostała taką radę, żeby przestać mówić, nie potrafię, chociaż to jest prawda o Tobie, a zacznij mówić, Duch Święty we mnie potrafi. to dużo zmieni. Zamiast żyć w potępieniu, trzeba się modlić do Boga, żebyś zaczął żyć w akceptacji Bożej. Akceptacji Bożej. Inaczej mówiąc, żebyś się narodził na nowo. I znowu jak mantra, musisz się narodzić na nowo. Czy Ci się to podoba, czy nie? Co ciekawe, myślenie, o tym niewielu mówi, Myślenie, czyli moja świadomość, moje myślenie, nie tylko serce, tylko moje myślenie. To jest w ogóle pierwsza arena, pierwsza arena. zwycięstwa w tej historii. Ty musisz zmienić swoje myślenie. Twój umysł musi zacząć być Chrystusowy. I bardzo wielu modli się. Niby w tym nie ma nic złego, ale jakby kiedy modlimy się, a nie wiemy o co się modlimy, to właśnie to o co my się modlimy. I bardzo wielu ludzi przychodzi do modlitwy i modli się, żeby Pan zmienił moje serce. Najpierw to Ci Pan musi zmienić myślenie. Bo pierwsza arena w tej historii to jest w twojej głowie. Narodzenie na nowo nie zaczyna się od zmiany zachowania. A mam wrażenie, że niektórzy tak myślą, że nowe narodzenie się zaczyna od zmiany zachowania. Aha, to jak jutro rano wstanę i zacznę od sześciu rozdziałów Biblii, to jestem narodzony na nowo. Nie. Nie o to w tym chodzi, nie tam się zaczyna nowe narodzenie, nie w uczynkach. Narodzenie na nowo zaczyna się od umysłu, od zmiany myślenia. Tu się rozpoczyna narodzenie na nowo, zmiana myślenia. A ta zmiana myślenia jest możliwa tylko wtedy, gdy duch mieszka w człowieku. Inaczej mówiąc. Jeszcze bardziej zakręcając. Potrzebujesz zmienić myślenie, ale żeby zmienić swoje myślenie musisz co? Narodzić się na nowo. Ale jeśli chcesz się narodzić na nowo i chcesz rozumieć, o co się modlisz, a to jest dosyć istotne, i wiesz, że nie jesteś narodzona na nowo, to zacznij się modlić o swój umysł, o zmianę swojego myślenia, bo to tam się wszystko rozpoczyna. Bo zobaczcie, w Rzymian Siódmym ten człowiek Zgadza się z prawem. Rozumie Ewangelię. Ale nie ma żadnej mocy. W ósmym zupełnie inaczej. Czemu? Bo on zaczyna inaczej pewne rzeczy rozumieć. Zamysł ciała, który tu jest wspomniany w tych wersetach, To nie są tylko złe myśli. To nie są tylko potępiające myśli. To jest ta cała stara natura, która mieszka w tym człowieku, również w jego umyśle. I ta stara natura nie może się podobać Panu Bogu. Twój łeb się nie może podobać Panu Bogu, a od Twojego łba naprawdę dużo zależy. I mam wrażenie, że to jest w ogóle fundamentalne, że bardzo wielu ludzi tak... Panie, zmień moje serce. Dobra, co masz na myśli? Ja wiem, że to jest poprawne biblijnie, że jakby najczęstsza ta formuła jest, że dostajesz teraz nowe serce i w ogóle i tam uciu nowe serce. Ale co mamy na myśli, co? Trzecia komora, czy o co chodzi w tej historii? Lewa z prawą będzie zamieniona? Co my mamy na myśli, jakby mówiąc, że potrzebuję nowe serce? No to jest zmiana całego ciebie, całej twojej woli, twojego umysłu. To nie chodzi o wymianę Kardiologiczną. Mam nadzieję, że aż tak nikt nie myślał, ale dobrze jest wiedzieć, o co się człowiek modli, bo często jest tak, że się o coś modlimy i Pan Bóg czeka, aż my w końcu przemyślimy, co my w tej historii mówimy. No bo ciężko odpowiedzieć na modlitwę, panie zmień moje serce. Dobra, no raz masz lewą komorę z lewej strony, raz z prawej. No i jak się pomodlisz z powrotem, to masz odwrotnie. No nie, musimy wiedzieć o co w tej historii chodzi. Nie da się właściwie modlić, nie wiedząc o co człowiek się modli. Zresztą my tego bardzo doświadczyliśmy kiedyś w swoim domu, kiedy zaczęliśmy się modlić o cierpliwość. Po prostu dzieci chyba miały z pięć komór w tej historii. Dlaczego to stare ciało, ten stary umysł, to stare serce, ten stary człowiek nie może się podobać Bogu? Bo człowiek cielesny, czyli ten z nieprzemienionym umysłem, z nieprzemienionym sercem, ale w tym zrozumieniu, że on w ogóle jest w innej rzeczywistości, taki człowiek nie rozumie rzeczy duchowych. On nie rozumie rzeczy duchowych. On nie pragnie rzeczy duchowych. On pragnie poprawić swoje życie. Pragnie więcej się modlić. Pragnie więcej czytać Biblii. Pragnie, żeby mu się doba wydłużyła, ale on nie pragnie rzeczy duchowych. Taki człowiek on chce, ale on tak naprawdę nie poddaje się. prawu Bożemu, no bo nawet gdy chce, to nie potrafi. I nie może żyć święcie. Czemu? Bo jego myślenie jest nieświęte. I dalej czytamy, lecz wy nie jesteście w ciele, lecz w duchu. Zobaczcie, to jest fundamentalna definicja tego, o czym my mówimy. Przełomowa definicja, przełomowe zdanie. Paweł nie mówi tak, postarajcie się bardziej duchowo żyć. On tak nie mówi. On nie mówi, spróbujcie walczyć z tymi myślami. Masz to złe myślenie, to spróbuj z tym walczyć. Albo wysil się bardziej. Nie, Paweł mówi, ty musisz przestać być w ciele, a musisz zacząć być w duchu. A do narodzonek na nowo mówi, nie jesteście już w ciele. To nie jest jakieś polecenie. To jest opis tego człowieka, to jest diagnoza. tej nowej natury, tak jak została stara natura zdiagnozowana w VII rozdziale, tak tu mamy zdiagnozowaną tą nową naturę, że nie jesteśmy w ciele, lecz w duchu. Więc na pytanie, czy jesteś nowonarodzony, musisz sobie odpowiedzieć, gdzie jest twój umysł? Czy on jest w ciele, czy w duchu? Jak ty funkcjonujesz? W którym systemie ty funkcjonujesz? Czy ty funkcjonujesz w systemie, muszę się więcej modlić, czy ty funkcjonujesz w systemie, pragnę się więcej modlić? bo muszę się więcej modlić, to jest system cielesny, oparty na Twoim wysiłku. Natomiast pragnę się więcej modlić i więcej modlić i więcej modlić, to jest duchowa rzecz. I wtedy faktycznie tak jest, że jak czytamy w Biblii, modlisz się nieustannie, bo Ty wszystkie chwile wykorzystujesz na modlitwę, na rozmowę z Bogiem, ale nie musisz, tylko naturalnie to robisz. Człowiek narodzony na nowo, To jest człowiek, który nie należy do tego starego systemu. Czemu? Bo Duch Święty zamieszkał w tym człowieku, zmienił jego naturę i ten człowiek po prostu stał się duchowy. Jeśli ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Zobaczcie. Bardzo ważne zdanie, zwłaszcza względem niektórych nauk. Okazuje się, że nauka o Duchu Świętym Czy w Hebrejczykach będziemy analizować w szóstym rozdziale podstawowa nauka o czym? O chrztach. Nie o chrzcie, tylko o chrztach. Będziemy mówić o trzech. O trzech, bo trzy są tam jakby wyłuszczone, ale tak jak będziemy w Hebrejczykach. Natomiast tu mówimy o tym chrzcie duchem, W takim razie Duch Święty, skoro kto nie ma Ducha, ten nie jest Jego. W takim razie Duch Święty nie jest jakimś dodatkiem do chrześcijaństwa. To nie jest tak, że możesz być chrześcijaninem i ominąć tą historię. Że możesz się zgodzić z tym, że niektórzy mają problem z Duchem Świętym, ale wierzą w krzyż i to są moi bracia. Nie, nie. Jeśli ktoś nie ma Ducha, to co? To nie jest chrześcijaninem, nie jest Jego. Jest to wyraźnie napisane. Wyraźnie napisane. Duch nie jest jakimś opcjonalnym wyposażeniem do duchowego życia, że jeden jeździ maluchem, a drugi citroenem, seczurką, czerwoną szczałą. Nie, to nie na tym polega. To nie jest jakiś kolejny etap. To jest dowód, dowód, że człowiek w ogóle należy do Chrystusa. Nie możesz nie mieć Ducha Świętego i mówić, że należysz do Chrystusa. Być może lubisz Chrystusa, ale do Niego nie należysz. Człowiek upamiętany może wierzyć, rozumieć, chcieć, być poruszonym, wkurzać go może grzech, pragnąć żyć inaczej, ale bez Ducha Świętego. nie jest nowym stworzeniem, choćby nie wiadomo co robił. Gdy Duch Święty wchodzi człowieka, to ciało przestaje być centrum życia tego człowieka. Ciało przestaje być siłą napędową, ta cielesność, siłą napędową tego człowieka. Ta cielesność przestaje decydować, przestaje rządzić. Podam przykład. może stawać na rzęsach. No na rzęsach może stawać, żeby nie cudzołożyć, bracie, w ten sposób, o którym powiedział Pan Jezus. I będziesz to robił, dopóki nie wejdziesz w duchową rzeczywistość tego przykazania, dopóki nie wyjdziesz z prób cielesnych, że dobra, to ja odwrócę swój wzrok. To będziesz tak funkcjonował. Natomiast kiedy wejdziesz w duchową rzeczywistość, Co mnie to w ogóle obchodzi? Jedna mnie obchodzi. I to jest ta różnica. Nie o własnych wysiłkach. To się musi duchowo w tobie zmienić. Kiedy ten Duch Święty w Tobie mieszka, On daje życie, daje pragnienia, ale przede wszystkim daje moc, żeby temu sprostać. Daje wolność od tych grzechów, daje posłuszeństwo względem przykazań. Daje radość w ogóle z tego, że to jest dla Ciebie radosne, że to się przemieniło, nawet nie wiesz kiedy. Daje taką miłość względem tego, co Bóg wymaga. To co prawo nakazywało, Duch Święty otacza miłością. Zaczynasz to miłować. Nie tylko próbować tak żyć, ale zaczynasz to miłować. A jest ogromna różnica pomiędzy mężczyzną, dla przykładu oczywiście, pomiędzy mężczyzną, który bardzo pragnie jakąś kobietę, bo bardzo szybko zacznie pragnąć innej kobiety, a pomiędzy mężczyzną, który bardzo kocha jakąś kobietę, bo jeżeli ją bardzo kocha, no to w zasadzie już nigdy nie będzie kochał innej. Więc jest pewna ogromna różnica. Jest ciekawe napisane, że duch ożywia nawet śmiertelne ciało. To jest ciekawe, bo zobaczcie, to znaczy, że ta moc zmartwychwstania jest w nas. Ja to najbardziej lubię mówić na Ewangelii Mateusza. Kiedy czytamy końcówkę Ewangelii Mateusza i czytamy o śmierci Pana Jezusa, o tym, że zmartwychwstał i czytamy niesamowitą historię, czytamy, że zasłona została rozdarta i chwała Boża wyszła z tej świątyni i co? Tych, którzy nie żyli, ożyli i wielu ich zobaczyło. Świadkowie Jehowy tłumaczą, że było trzęsienie ziemi i tak teleportało, że te ciała przeskoczyły przez bramę i wielu ich zobaczyło. Ale takie trzęsienie ziemi by zniszczyło planetę. Natomiast tam jest napisane, że stało się coś, że naprawdę ludzie zostali z martwych wzbudzeni. Co się stało? Wychodzi chwała Boża z tej świątyni. Szekila dotyka to co martwe i to co martwe staje się żywe. To jest ta moc zmartwychwstania. Gdzie ta chwała Boża poszła? Gdzie ona teraz jest? W nas. My jesteśmy świątynią Bożą. To kiedyś pastorowa Asia powiedziała piękne sformułowanie. Ja znowu z niego skorzystam. Jesteśmy mobilną świątynią Bożą. Każdy z nas. Otóż w tej chwili miejsce najświętsze nie jest w Jerozolimie, tylko jest tam, gdzie stoisz. gdzie siedzisz, czy gdzie jesteś, jeżeli Duch Święty w tobie mieszka. Duch ożywia nawet śmiertelne ciało. Zobaczcie, moc zmartwychwstania, ta sama moc, która spowodowała, że Chrystus zmartwychwstał, ta sama chwała Boża mieszka w nas. To nie jest obietnica tylko przyszłego zmartwychwstania, czyli że w przyszłości zmartwychwstaniemy, czy tam w uwielbione ciała wejdziemy, tylko to jest obietnica teraźniejszej mocy i to jest niezwykle ważne. Bo człowiek narodzony z Bożego Ducha ma w sobie tą samą moc, która wzbudziła Jezusa Chrystusa. Tą samą moc, która pokonała śmierć. Ja nie mówię, że Duch Święty jest mocą, żeby była jasność. Tą samą moc, która zwyciężyła diabła. Tą samą moc, która przełamała prawo grzechu. I właśnie dlatego i tylko dlatego Życie człowieka narodzonego na nowo musi być, nie może być, musi być inne niż życie człowieka upamiętanego z siódmego rozdziału. Czytamy, że duch prowadzi do synostwa. To jest w ogóle największa różnica chyba między tymi rozdziałami. I nie moralna, tylko tożsamościowa. To jest bardzo ważne. To nie chodzi o to, że człowiek narodzony na nowo nie glebnie. My nie o tym w ogóle rozmawiamy. Glebnie. Nie jeden raz. Ale my nie o tym rozmawiamy. To nie jest zmiana moralna. To jest zmiana tożsamości tego człowieka. Siódmy rozdział czytamy o słudze, który próbuje spełnić oczekiwania swojego pana. Ósmy rozdział czytamy o synu, który żyje w bardzo bliskiej relacji ze swoim ojcem. I to jest ogromna różnica. My nie przestajemy być sługami. Ja nie mam tego na myśli. Nie przestajemy być niewolnikami. Paweł sam się nazywa niewolnikiem w Chrystusie. Ale to jest ogromna różnica tożsamości. że wcześniej ja byłem tylko niewolnikiem, a teraz jestem synem, który żyje w bliskiej relacji ze swoim ojcem. Podam znowu przykład taki przemawiający. Może mnie za to skarcą, ale tak mam i pewnie wielu z was też, że mieszkam w kamienicy, ale nie o to mi chodzi. I wyobraźmy sobie, że mieszkam na parterze, bo ja akurat na parterze nie mieszkam i moje dziecko gra w piłkę, czy tam w koszykówkę, albo w piłkę, o Kuba gra w piłkę nożną, kopie z całej siły tą piłkę i wybija mi nowo wstawione okno. No i co? No i psinco, no i trzeba kupić nowe okno, no i na tym się przy czym go nie uduszę. Ale jakby mi tak obce dziecko, nie moje dziecko, kopnęło tą piłką i wybiło okno, to szybko jego tata by wymieniał to okno. Nie ja. Szybko by były konsekwencje tego wydarzenia. A ile by było złości z mojej strony więcej niż w stosunku do mojego dziecka. Tak to jest. Czy nam się to podoba czy nie. I zobaczcie w ósmym rozdziale mówimy o synu, który jest blisko z ojcem. Blisko z ojcem. Kiedy moja córka coś tam nabroi albo coś, no już teraz dorosła, ale coś nabroi. No to jeżeli w domu jest wszystko dobrze, to ona przyjdzie i powie, że nabroiła, bo ona jest moją córką. Ona wie, że to się nie skończy wykręceniem głowy, że to nie tak będzie działać, tylko że będziemy coś robić z tym, jakoś to naprawiać, bo ona jest w relacji ze mną. Ale gdyby jakaś obca panna przyszła i powiedziała, że coś nabroiła, to jakby to dotyczyło mnie, to są konsekwencje i tylko konsekwencje, a nie próba naprawy. Ósmy rozdział mówi o relacji ze swoim ojcem. Dlatego Duch woła Abba. My nie zapominamy o szacunku względem Pana Ojca, nie przestajemy pamiętać, kto jest kim w tej historii, kto jest suwerennym Bogiem, a kto jest człowiekiem poddany suwerennej woli Bożej, ale jednocześnie staje się to dla nas, staje się dla nas kimś, kim nie jest dla innych tatusiem. tatusiem. Ta relacja jest pełna modlitwy. Pewne rzeczy już nie są religijnym zwyczajem. One są językiem dziecka do swojego ojca. One są relacją dziecka z ojcem. I zupełnie inaczej czyta się Biblię, kiedy się jest człowiekiem z listu do Rzymian z siódmego rozdziału, a zupełnie inaczej się czyta Biblię, kiedy się jest dzieckiem Bożym. Zupełnie inaczej człowiek się modli, kiedy jest w VII rozdziale, a zupełnie inaczej człowiek się modli, kiedy jest dzieckiem Bożym opisanym w VIII rozdziale. Zupełnie inaczej się przechodzi przez pewne doświadczenia, przez pewne trudności, przez pewne cierpienia, kiedy się jest w VII rozdziale, a jak się w ogóle nawet tam nie jest, to kosmos. A zupełnie inaczej, kiedy jestem w ósmym rozdziale, kiedy to jest mój tata, kiedy mam z nim relację. Dlatego Pan Jezus powiedział, musisz się narodzić na nowo. Jak to sprawdzić, w którym ja rozdziale jestem? Znowu, myślisz inaczej. Pragniesz pewnych Bożych rzeczy spontanicznie, a nie z wysiłku. Decydujesz inaczej. Twoje wybory wypływają z nowej natury, a nie z jakiegoś lęku czy z jakiejś dyscypliny. Reagujesz inaczej, bo twoja intuicja jest zupełnie inna. Nie boisz się Boga. To jest niezwykle ważne. Nie powiedziałem, nie masz bojaźni Bożej, bo to są dwa różne terminy i to już sobie tłumaczyliśmy, ale ty się nie boisz Boga, bo ty wiesz, że to jest twój tata. Cokolwiek się nie wydarzy. Cokolwiek się nie wydarzy. To jest tata, a nie ktoś obcy. To jest w ogóle bardzo ważne. Czasami słyszę, że jesteśmy zaadoptowani. Jak ktoś jest zaadoptowany w tej historii, to ma problem. Bo my nie jesteśmy zaadoptowani. My się z niego zrodziliśmy. A to jest ogromna różnica. Boży posiew jest w nas. Boży posiew. My nie jesteśmy adoptowani do Dzieci Bożej. Ja nie mam tu żadnych koneksji takich ludzkich, że to jest coś gorszego. Ale my nie jesteśmy adoptowani. My jesteśmy z Bożego posiewu. To jest duża różnica. Nie walczysz sam. Duch Święty walczy w tobie, a nie ty sam. No i przede wszystkim nie żyjesz w tym potępieniu. Twoja pozycja w Chrystusie jest niezachwiana. 18 do 25. Albowiem sądzę, że utrapienie czasu teraźniejszego teraźniejszego czasu, nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia Synów Bożych. Gdyż stworzenie zostało poddane znikomości, nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał w nadziei, że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności Dzieci Bożych. Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa od kupienia ciała naszego. W tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy, a nadzieja, którą się ogląda, nie jest nadzieją. Bo jakże może ktoś spodziewać się tego, co widzi? A jeśli spodziewamy się tego, czego nie widzimy, oczekujemy żarliwie z cierpliwością. Sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. Człowiek narodzony na nowo. To jest człowiek, który nie patrzy już przez pryzmat swojej walki, ale przez pryzmat przyszłej chwały. A to sporo zmienia. I tylko w ten sposób mogli ludzie przechodzić przez świadectwa, o których czytamy. Czytamy, że w pierwszych wiekach robiono specjalne konferencje, wypełniano wszystkie Wszystkie miejsca siedzące i stojące były najlepsze gwiazdy i byli tam chrześcijanie w roli ofiar dla lwów, dla gladiatorów i tak dalej. I czytamy o tym. I czytamy świadectwa, że matki tam były ze swoimi dziećmi, z małymi dziećmi. I czytamy świadectwa, że lwy szły no i zabijały, zagryzały, pożerały te dzieci i te matki. I czytamy w tych świadectwach, że oni z radością oddawali swoje życie, że ich ostatnim słowem zazwyczaj była maranata, albo są świadectwa, w których jest pisane, że oni mówili, to jest tylko krótka chwila i będę z moim panem. Czytamy takie świadectwa, czytamy współczesne świadectwa, że wpada jakiś terrorysta i każe zaprzeczyć że należymy do Chrystusa. U nas się to nie zdarza, ale to się zdarza w świecie. I jeżeli nie zaprzeczysz, to nie ciebie zabije, tylko ci dzieci zabije. I ci ludzie się decydują. Decydują się nie zaprzecz Chrystusa i oddać swoje dzieci. Pozwalają na to, żeby zostały zabite, zarażnięte te dzieci. Przecież to są prawdziwe, autentyczne świadectwa. I jak to jest możliwe? Sądzę, że utrapienia czasu teraźniejszego nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. To jest możliwe tylko dla ludzi narodzonych na nowo. Tylko dla ludzi narodzonych na nowo. Żeby być precyzyjnym, ja osobiście uważam, że gdyby ktoś teraz deklarował, no to ja bym tak zrobił, Bądź spokojny z deklaracjami, bo to nie chodzi o Twoje deklaracje, to nie chodzi o Twoje siły, to chodzi o to, że w momencie, w którym będzie trzeba to zrobić, nie Ty to zrobisz, tylko Duch Święty w Tobie to zrobi. Że w momencie, gdyby doszło do takiej sytuacji, to Ty tego o własnych siłach nigdy nie zrobisz, bo kto normalny o własnych siłach to zrobi? Ty to zrobisz wyłącznie z siły Ducha Świętego. Człowiek z tego siódmego rozdziału, on patrzy na siebie przez pryzmat własnej nędzy, jakkolwiek nie żyje. Widzi grzech, widzi upadki, widzi napięcie, widzi bezsilność, jest pochłonięty tym wszystkim. A człowiek nowonarodzony patrzy gdzieś dalej, patrzy na tą przyszłą chwałę, patrzy wyżej. Patrzy ponad siebie i ponad to, co go otacza. Jego życie nie jest zdefiniowane przez aktualne wydarzenia, przez emocje, przez jakieś oskarżenia, przez słabości, przez burze, przez które przechodzi. Jego życie jest zdefiniowane przez to, co Bóg dla niego przygotował. Nie przez to, z czym on się w danej chwili mierzy. I tylko tak można przetrzymać niektóre historie. Zobaczcie, jaka jest różnica w tych wersetach między wzdychaniem, o którym mówił list do Rzymian VII rozdział, a wzdychaniem, o którym mówi list do Rzymian VIII rozdział. Zobaczcie, jaka różnica. W Rzymian VII rozdziale czytaliśmy, że człowiek wzdycha, bo jest rozdarty, bo nie potrafi, bo grzech go pokonuje, bo jest bezsilny, no i tak wzdycha z bólu. Kto mnie może wybawić z tej... wzdycha z tego bólu, z tego napięcia, z tej frustracji wewnętrznej. Ale w Rzymian, w VIII rozdziale człowiek zaczyna wzdychać inaczej, z tęsknoty. z oczekiwania, z pragnienia pełni, z nadziei i chwały, z wizji tego przyszłego odkupienia. Zobaczcie, jakie dwa różne wzdychania, jak ci ludzie zupełnie inaczej wzdychają. Czemu? Bo jeden wzdycha z ciała, a drugi wzdycha z ducha. Z ducha, jakże zupełnie innej. No i czytamy całe stworzenie wzdycha, Czyli to jest stworzenie siódmego, bo czeka na objawienie się kogo? Synów Bożych. Też ciekawa rzecz, nie? Synów Bożych. O co tu w ogóle chodzi? Paweł tu pokazuje jakiś kosmos. On tu pokazuje, że całe nieodkupione stworzenie, całe nieodkupione stworzenie, czyli nawet te nieszczęsne komary, które do dzisiaj nie wiem po co Bóg stworzył i tego nie wyjaśnię w żadnym liście. Po prostu nie wiem tego i nawet Paweł się nie zajął tym tematem. Całe stworzenie, całe stworzenie z tęsknotą oczekuje. Czyli całe stworzenie jest w jakimś takim bólu porodowym. One oczekuje, czyli coś się ma wydarzyć. Ale co? Dlaczego? Cały czas to stworzenie czeka na objawienie się pełni dzieci bożych, pełni tej historii. Czyli na moment, w którym Kościół zostanie objawiony w pełnej chwale. Dlatego, że Kościół jeszcze nie chodzi i to nie jest nasza wina, to jest zamysł Boży. Kościół jeszcze nie chodzi w pełnej chwale, do której jest przeznaczony. Kościół jest przygotowywany. do tej pełni chwały. I całe stworzenie czeka, aż Kościół, czyli Ci Synowie Boży, będą chodzić w pełnej chwale na ten moment, kiedy Kościół zostanie tak objawiony. Zobaczcie, w takim razie cierpienia tego stworzenia, cierpienia tego świata nie są bez sensu. I mnie na przykład to bardzo pociesza, że to nie jest bez sensu, co się dzieje na tym świecie. To nie jest tak, że to się wymknęło, Panu Bogu. Że to jest jakiś bezsens z tą polityką, z tymi wojnami, z tym głodem. To nie jest tak, że to jest całkiem bez sensu. Nic się nie wymknęło, Panu Bogu. To jest ból porodowy nowej rzeczywistości. To znowu jest różnica między VII a VIII rozdzialem. W VII rozdziale człowiek, jak słyszy ból porodowy, to on już czeka na ucisk. I my jak słyszymy ból porodowy, to czekamy na chwałę. I to jest naprawdę ogromna różnica. Ogromna różnica. Cierpienia tego świata nie są bez sensu. To jest ból porodowy nowej rzeczywistości. To tak jakby całe te nieodkupione stworzenie wołało fizycznie do wszystkich narodzonych na nowo ludzi, Wy w ogóle nie widzicie jeszcze, kim wy jesteście. Wy nie macie pojęcia jeszcze, kim wy tak naprawdę jesteście, ale my widzimy, do czego przeznaczył was Bóg. Gdzie wy wejdziecie, a was, Kościół, nie ciebie, tylko was, Synów Bożych, Kościół. To jest w ogóle niesamowita duchowa rzeczywistość. My nawet nie potrafimy wpaść na to, Do czego nas Bóg przeznaczył, o jak potężnej chwale czekającej Kościół my mówimy. Co jest tą naszą predestynacją ostateczną? Co jest tą chwałą ostateczną, w którą wejdzie tylko Kościół? I całe stworzenie jest w tym bólu porodowym i czeka na to, aż Kościół wejdzie w tą fazę. Ale nie o własnych siłach, żebyśmy się dobrze zrozumieli. To nie chodzi o to, że teraz musi się znaleźć najczystszy zbór, najczystsza denominacja i w ogóle. Nie o to chodzi. To jest duchowa rzeczywistość. My jeszcze nie widzimy, kim my tak naprawdę jesteśmy. My dopiero zaczynamy odkrywać to wszystko i oczekiwać tej pełni chwały. I popatrzcie dalej. My sami wzdychamy, oczekując odkupienia ciała. Wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego. Więc zobaczcie, nowe narodzenie zaczyna się w umyśle W sercu, w duchu, ale człowiek wciąż mieszka gdzie? W śmiertelnym ciele. I też jest taka herezja. Ona się szybko kończy, ale są ludzie, którzy w nią wierzą, że oni już są nieśmiertelni, w sensie takim cielesnym. Nie pamiętam teraz nazwy, ale zawsze im przechodzi. Tylko różnie. Niektórym po pięciu latach, niektórym jak samochód potrąci, niektórym po stu latach, ale przechodzi im ta herezja. Natomiast jest taka herezja. Nie. My jeszcze mieszkamy w śmiertelnym ciele. Dlatego nie dziw się, że nawet jeśli jesteś narodzony na nowo, ciało twoje czasem się opiera temu duchowi. Opiera się, bo on cały czas... Nieprzemienione. Nie dziw się, że czasem wszystko w tobie jest pełne bólu. Nie dziw się, że grzech, w sensie uczynku, jeszcze istnieje w twoim życiu. Nie dziw się, że są jakieś trudne historie. Nie dziw się, bo ty jeszcze oczekujesz na te pełne odkupienie. Ty jeszcze nie jesteś w ten sposób w pełni odkupiony. Nie dziw się też, Że chorujesz. Dlatego herezją jest mówienie, że człowiek narodzony na nowo to człowiek, który nie choruje i on ma mówić ja nie jestem chory. I potem umiera na jakąś chorobę. No nie. Człowiek narodzony na nowo normalnie jest w śmiertelnym ciele. Możesz mieć katar, możesz mieć anginę, możesz mieć takie rzeczy, możesz mieć nawet bardzo poważne rzeczy, możesz nawet umrzeć z powodu jakiejś poważnej rzeczy, bo jesteś jeszcze w śmiertelnym ciele. Oczekujemy tego odkupienia i to jest napisane bardzo wprost. Zobaczcie, to jest w zasadzie eschatologia w jednym zdaniu. Narodzenie z ducha rozpoczyna proces, który zakończy się czym? Uwielbionym ciałem. Uwielbionym ciałem. To się zaczęło w duchu. Ale co ciekawe, zakończy się w ciele. Zakończy się w uwielbionym ciele. Ta nadzieja nie jest emocją, nadzieja na to, co mówię, nie jest emocją, tylko jest postawą zakorzenioną w Bożym Słowie. W tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy. Zobaczcie, nie może się uda, a może się nie uda, tylko na pewno. To jest zakorzenione w Bożym dziele, w Bożym planie, w Bożej obietnicy, w Bożym słowie, a przede wszystkim w Bożej suwerenności, o której za chwilę. Człowiek narodzony na nowo patrzy na przyszłość jak syn króla. Jak syn króla. To, co mnie czeka, to królestwo. To, co mnie czeka, to królestwo. Tu nie ma żadnych znaków zapytania. Nie można mnie tego pozbawić. Jestem synem króla. I koniec, kropka. To jest duchowa dojrzałość. Patrzeć dalej niż jakiś dzisiejszy ból. Dwadzieścia sześć, dwadzieścia siedem. Szybciej się nie da. Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej. Nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. A ten, który bada serca, wie jaki jest zamysł Ducha, bo zgodnie z myślą Bożą wstawia się za świętymi. Po pierwsze, człowiek z listu dożywiając siódmego rozdziału modli się bez mocy. Jego modlitwa nie ma żadnej mocy. Żadnej. Człowiek z ósmego rozdziału modli się z mocą i to z mocą, która nie jest jego. Człowiek narodzony na nowo to jest człowiek, który nadal przechodzi przez słabości, ale nie przechodzi przez nie sam. Paweł tu nie ukrywa przed nami rzeczywistości. On nie udaje, że pewne rzeczy się nie robi. Nowe Narodzenie nie oznacza braku słabości, braku pytań, braku zmęczenia, braku trudności, jakiegoś przygnębienia. Tego wszystkiego Nowe Narodzenie nie oznacza. Te słabości pozostają, bo gdzie one są? No w tym śmiertelnym ciele. Ale jest pewna różnica, ogromna różnica i wszystko zmieniająca. Pomiędzy tym wszystkim u człowieka z VII rozdziału, a tym wszystkim u człowieka z VIII rozdziału. Duch Święty jest w tym obecny. Duch Święty jest w tym obecny. Człowiek z listu do Rzymian z siódmego rozdziału jest w tych słabościach sam, a ten z ósmego jest z Duchem Świętym. Teraz zobaczcie, nie wiemy o co się modlić, jak należy. To jest w ogóle kapitalny tekst. Przerabialiśmy go niedawno na Porannej Społeczności. To jest szczere uznanie, Paweł szczerze się wypowiada, że jest pewne ludzkie ograniczenie, że może być taka sytuacja, że nawet nie wiemy jak się modlić, jak się należy w ogóle modlić w tej sprawie. Jest niezwykle uwalniające, przynajmniej mnie. Dlaczego? Bo to oznacza, że człowiek narodzony na nowo nie musi wiedzieć, co jest najlepsze. Nie musi wiedzieć. Nie musi wiedzieć jak się modlić. Nie musi umieć rozwikłać zawsze wszystkiego. Może nie rozumieć jakiejś sytuacji w pełni. Może nie znać Bożych dróg w jakichś szczegółach. I to nie jest problem. I to nie jest problem. Zobaczcie, nie wiemy o co się modlić, jak należy. Nie wiem co jest najlepsze i to nie jest problem. Nie wiem jak się modlić w tej sprawie i to nie jest problem. Nie rozumiem w ogóle tej sytuacji i to też nie jest problem. Nie znam Bożej Drogi w jakimś szczególe i to nadal nie jest problem. To jest miejsce, w którym Duch Święty będzie najgłębiej działał, najgłębiej. Człowiek upamiętany, czyli siódmy rozdział, modli się głównie tak, jak potrafi. I to są często modlitwy kierowane emocjom, kierowane winą, kierowane lękiem, kierowane jakąś chęcią, jakimś pragnieniem. A człowiek narodzony na nowo według tego modli się w oparciu o ducha, który wie co jest najlepsze. Wie jak się modlić. Rozumie sytuację w pełni. Zna Boże szczegóły doskonale. Tylko dlatego ten człowiek nie ma problemu. Sam duch wstawia się za nami, czytamy. Czyli moment, jest jakaś modlitwa, która nie pochodzi z człowieka i od człowieka. Sam Duch wstawia się za nami. To jest niezwykły fragment Biblii, zwłaszcza dla tych, którzy mają problem z duchowymi rzeczami. Popatrzcie, tu nie chodzi o to, że Duch inspiruje. Nie czytamy, Duch Święty inspiruje nas. On nas inspiruje, ale tutaj o tym nie czytamy. Nie czytamy, duch prowadzi nas w modlitwie. Też tak nie czytamy. Nawet nie czytamy, duch zachęca nas do modlitwy. Nie. Paweł mówi coś tu znacznie głębszego. Duch modli się w człowieku i za człowieka. Sam duch wstawia się za nami. Więc kiedy nie mam siły, Kiedy nie mam słów, kiedy nie mam jakiejś jasności, kiedy nie mam zrozumienia, kiedy po prostu nie wiem, co mam powiedzieć, Paweł mówi, duch się modli. I znowu, to nie jest jakaś metafora. Paweł nie jest poetą. Z całym szacunkiem dla poetów. Paweł tu duchową rzeczywistość opisuje. O czym on tu mówi? Czy ci się to podoba, czy nie? To jest właśnie modlitwa językami. I tyle. To jest właśnie modlitwa językami. Nie dar zrozumiałych języków, tylko modlitwa językami. W niewysłowionych językach. Czyli ta modlitwa w niewysłowionych westchnieniach. Czyli ta modlitwa jest głębsza niż ludzkie słowa. To jest modlitwa, która jest poza językiem. Poza kontrolą człowieka, poza racjonalnością modlitwy, poza chaosem jakiejś emocji. To jest modlitwa, która wychodzi z Ducha Świętego w Tobie, a nie z Twoich przeżyć, z Twojej emocji. Nic nowego nie odkryłem. W historii Kościoła ten fragment zazwyczaj był odnoszony do modlitwy w duchu, modlitwy językami, westchnień serca albo bezsłownej kontemplacji modlitewnej. Ale wszystko się to sprowadza do tej modlitwy duchem, modlitwy językami. Jedno jest pewne. Jest to modlitwa, której człowiek z listu do Rzymian siódmego rozdziału nie zna i znać nie może. Czemu? Bo Duch Święty w nim nie mieszka. Ta modlitwa jest dostępna wyłącznie dla tych, w których Duch Święty mieszka. Duch modli się doskonale, zgodnie z wolą Bożą. Zobaczcie, Duch wstawia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. To jest absolutny szczyt. Prawdy o modlitwie. Absolutnie. Właściwa perspektywa tej modlitwy. I może tak być, że Duch Święty nie woła w tobie o to, co wygodne, ale będzie wołał o to, co święte. Duch Święty może się modlić nie tak, jak chce ciało, tylko tak, jak chce kto? Ojciec. Jak chce Ojciec. I robi to w nas. Robi to w nas. A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują. To jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna Jego, a On, żeby był pierworodnym pośród wielu braci. A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił." To jest też piękny fragment. W siódmym rozdziale listu do Rzymian jeden wielki chaos, kończący się, kto mnie może wybawić. A ósmy rozdział listu do Rzymian, Boży plan, Boży porządek. Nie ma żadnego rozdarcia, nie ma ciągłej reakcji, nie ma chaosu, nie ma zmagań, słabości, nie na tym się to skupia, na upadkach, na napięciu, na bezsilności. Jest mowa o tym, nie co się w tym człowieku dzieje, ale o tym, co Bóg robi, ponad tym człowiekiem i w tym człowieku. I to jest ciekawe, bo to oznacza, że narodzonego na nowo człowieka nie nosi w życiu stabilnie własna równowaga psychiczna, więc nie wystarczy być porządnie skonstruowanym psychicznie, to nie jest dowód nowego narodzenia. Nie to prowadzi tego człowieka przez życie. Przez życie tego człowieka prowadzi Boży zamiar. I Paweł mówi, a wiemy. Nie mamy nadzieję, nie może, tylko wiemy. A wiemy, że Bóg. A wiemy. Współdziała we wszystkim. Skoro we wszystkim. To znaczy, że w radości czy nie? Tak. A w łzach? Też. A w zwycięstwach? A w porażkach? Też. A w zranieniach? Też. A w powodzeniu? Też. A w przeciwnościach? Też. A w zdrowiu? Też. A w chorobie? Też. A w tym, co rozumiemy? Też. A w tym, czego nie rozumiemy? Też. We wszystkim, we wszystkim, we wszystkim, we wszystkim, co się dzieje i to jest radykalna różnica. Dla nowonarodzonych ludzi nie ma sytuacji, w których Bóg jest bierny. Nie ma zdarzenia, w których Bóg nie działa. Nie ma momentu, w którym Bóg nie jest obecny. Nawet jak bardzo boli. Nawet jak bardzo boli. Ku Dobremu. Ku Dobremu, tylko niestety. To jest niefajna informacja z tego kazania. Według Biblii ku Dobremu nie musi oznaczać wygody, nie musi oznaczać komfortu, Nie musi oznaczać życiowych oczekiwań, nie musi oznaczać klawego życia, nie musi oznaczać jakiegoś takiego powodzenia zewnętrznego. Ku dobremu według Biblii oznacza tylko jedną rzecz. Tylko jedną rzecz. Upodobnienie do Chrystusa. To jest jedyne ku dobremu w Biblii. Ku Dobremu w Biblii to jest upodobnienie Cię do Chrystusa. Skąd ja to wiem? No bo Paweł to wyjaśnia w tych wersetach. Bóg współdziała ku Dobremu, bo Jego Dobrem jest Twoje uświęcenie i chwała Jego Syna. A nie te wszystkie rzeczy, o których wcześniej wspomniałem. I znowu, człowiek z Listu do Rzymian zazwyczaj modli się o komfort, a człowiek z Listu do Rzymian modli się o upodobnienie do Chrystusa. I kiedy się zbierze grupa ludzi z Listu do Rzymian z siódmego rozdziału i rozważają, że jeśli uzgodnicie jakąś sprawę w moim imieniu, to spełnicie. Tera będzie Mercedes, BMW, pełna kasa i heja, i jeszcze pełny bak, bo paliwo coraz droższe. A kiedy się zbiorą ludzie z ósmego rozdziału Listu do Rzymian i tak słuchają, to oni nie dowierzają, że w ogóle ktoś mógł wpaść na taką koncepcję. Że w ogóle ktoś w ten sposób mógł pomyśleć o tym wersecie, bo oni mają zupełnie inne pragnienia. Oni mają pragnienie upodobniania się do Chrystusa. Według postanowienia Jego są powołani. Znowu. Niektórych bardzo zaboli. Bóg zaczyna, Bóg prowadzi i Bóg kończy. I nie ma w tej historii miejsca na Twoją wolę. Wszystko jest robotą Boga. Bo tych, których przedtem znał, tych też przeznaczył, powołał, usprawiedliwił, uwielbił. To coś, te kilka wyrazów, przeznaczył, powołał, usprawiedliwił, uwielbił, to się w teologii nazywa złoty łańcuch zbawienia. Kiedy się spotkacie z formułowaniem złoty łańcuch zbawienia, to właśnie jest mowa o 29 i 30 wersecie listu do Rzymian. Paweł nie zostawia tu żadnego miejsca na przypadek i żadnego miejsca na ludzką siłę. Jeżeli ktoś twierdzi, że Paweł by zdębiał słuchając kalwinistów, to twierdzi i tyle. Bóg zrobił pięć rzeczy w tym łańcuchu zbawienia. Poznał z góry, z góry. Nie tylko wiedział, bo to jest czasami tak spłycane, że tych, których przedtem znał, nie, on nie tylko wiedział, On to wymyślił, on to przeznaczył do relacji. Taka jest jego wola. On nie wiedział, że ty go wybierzesz, tylko on cię przeznaczył do tej historii. Przeznaczył, czyli wyznaczył cel, żebyś był upodobniony do Chrystusa, powołał. Czyli co zrobił? No wezwał cię. Wezwał cię swoją Ewangelią, dotknął twojego serca, pobudził twoją wiarę, bo wiara nie jest rzeczą wszystkich. jak jest napisane w Słowie Bożym. Usprawiedliwił, czyli to Bóg zmienił status, zdjął winę, unieważnił potępienie, no i ostatecznie uwielbił. I co ciekawe, mówi w czasie przeszłym o przyszłej chwale. Bo my jeszcze nie jesteśmy uwielbieni w ten sposób. Ale on mówi uwielbił. I tam jest faktycznie w Grece, bo sprawdzałem, użyty czas przeszły, ale mowa jest o przyszłej chwale. Dlaczego? Bo dla Boga to już jest pewne. Dla Boga się to już wydarzyło. To się na pewno wydarzyło, wydarzy. To już dla niego się stało, chociaż my tego jeszcze nie widzimy. To jest łańcuch, którego nic nie może przerwać. Jeżeli jesteś w tym łańcuchu, to jesteś do końca. Bóg dokończy. Bóg dokończy to, co rozpoczął. Ponieważ gwarancją tego nie jest twoje wytrwanie, tylko gwarancją jest Bóg, który da ci wytrwanie. to on jest gwarantją tego złotego łańcucha zbawienia. Gdybyśmy my byli gwarancją złotego łańcucha zbawienia, nie ma szans, nikt nie dojdzie. A już na pewno nikt nie może powiedzieć w czasie przeszłym o przyszłości. Więc jeżeli ktoś mówi, że nie ma jednoznacznego dowodu w Biblii na temat tak pojętej suwerenności i tak pojętego wyboru, to jest bardzo pyszny. Dlatego, że wtedy on o własnych siłach czyta ten fragment, mówiąc o własnych siłach w czasie przeszłym o tym, co dopiero przyjdzie. A tego żaden człowiek nie ma prawa robić. To może zrobić tylko Bóg. Chodzi mi o to uwielbił. Czy jesteś uwielbiony? No nie. Jeszcze nie jesteś uwielbiony. Co to znaczy uwielbić? Kiedy Chrystus został uwielbiony? W którym ciele? W uwielbionym ciele. No proste, nie? Czy my mamy już uwielbione ciała? Nie. Więc jeżeli ktoś pozwala sobie o ludzkiej sile w czasie przeszłym powiedzieć o tym, co się dopiero wydarzy, to jest niezwykle pyszne. A Bóg ma prawo powiedzieć w czasie przeszłym o tym, co się dopiero wydarzy. Czemu? Bo ty nie jesteś żadną gwarancją. Ale jeżeli Bóg tak powiedział, to wie co mówi. Dlatego to jest jego złoty łańcuch zbawienia. Człowiek z ósmego rozdziału listu do Rzymian ma pewność, ma stabilność, ma fundament, ma nadzieję niezależną od okoliczności. Czemu? Bo patrzy na Boga. Ten złoty łańcuch zbawienia daje mu to, czego ciało nie może mu dać. Poczucie bezpieczeństwa w tej Bożej suwerenności. Przyspieszamy. Cóż wtedy na to powiemy, jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia, któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł więcej z martwych, stał, który jest po prawicy Boga, ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej, czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano? Z powodu Ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne, ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? To nie jest retoryczne pytanie. To jest wybuch tej informacji. Wybuch, który powinien zniszczyć każdy lęk, każdą niepewność, wszystko. Bo jeśli Bóg jest za nami, no to któż może stanąć przeciwko nam? Kto może zakwestionować Jego przebaczenie? Kto może odwrócić ten złoty łańcuch, przerwać ten złoty łańcuch zbawienia, odwrócić te Boże postanowienie? Nikt. Bóg dał Syna. To jest logika nieba. Logika nieba. Bóg dał to, co jest największe i najcenniejsze Jezusa. No to skoro Bóg dał to, co jest najcenniejsze, najwspanialsze, największe swojego Syna, to w jaki sposób mam mi odmówić czegokolwiek, co jest potrzebne do mojego zbawienia, do mojej świętości, do mojego zwycięstwa, skoro to, co najcenniejsze już zostało złożone w ofierze? już zostało za mnie zapłacone. I prawda jest taka... że człowiek upamiętany bardzo często modli się jak żebrak. Jak, jakby, jakby żebrał. I jeszcze często mówi, o jak grzeszny, o i to jest kolejna taka rzecz. Jak słyszę chrześcijan, którzy mówią, no jak grzesznik, tylko, tylko, jak to jest? Zbawiony grzesznik, czy, czy tego typu sformułowania. To trochę jak niepijący alkoholik. To w świecie takie rzeczy przechodzą, ale w Kościele nie powinny. Człowiek narodzony na nowo, On się modli jak dziecko, które wie, że ojciec już mu dał coś najcenniejszego. On jest święty, nawet kiedy upadnie. On jest pewny, nawet gdy nic na to nie wskazuje. Nikt nie może tego człowieka potępić, tego narodzonego z Bożego Ducha. Kto będzie oskarżał wybranych Bożych? Bóg jest tym, który usprawiedliwia. Chrystus, który umarł więcej, zmartwychwstał, wstawia się za nami. Patrzcie, potrójna prawda. Bóg usprawiedliwia, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus wstawia się. To oznacza, że Oskarżenie przestało istnieć, potępienie zostało zniesione i ten oskarżyciel zostaje pozbawiony mocy. Ale to też oznacza, że w tym akcie na krzyżu dla człowieka narodzonego na nowo, on usprawiedliwił to, co ja zrobiłem idąc do krzyża i to, co ja robię idąc dalej. To też jest usprawiedliwione. On wstawia się, wstawia się. Ja lubię mówić, kiedy, kiedy coś mi pójdzie nie tak, a zdarza się, Niech sobie każdy mówi, co chce. Chrystus do Ojca mówi, ja się stawiam za Bartka. On jest mój. Zapłaciłem za niego życiem. I nieraz mi to uratowało. Te stanie w prawdzie człowieka narodzonego na nowo, to jest stanie na pewnym fundamencie prawdy ludzi narodzonych na nowo. Że moje grzechy zostały już osądzone. Że kara została w pełni wylana na Chrystusa. że już nie ma drugiego wyroku. Nie ma powrotu do potępienia. Nie ma aktu oskarżenia, który by się dało jeszcze otworzyć. To nie oznacza, że nie musimy pokutować. To nie oznacza, że nie popełniamy błędów. Ale to oznacza, że już jesteśmy zwyciężcami. Kto nas odłączy od miłości chrystusowej? I znowu Paweł nie pyta, czy my się odłączymy od miłości chrystusowej. Tylko kto nas odłączy? Więc ten fragment nie może być wykorzystywany w sposób, że no nic, ale ty się możesz odłączyć. Paweł takiego głupiego pytania nie zadaje, bo to trzeba głupie pytania zadawać, żeby na takie pytania wpaść, że no tam nic się nie może odłączyć, ale sam się możesz odłączyć. Odłączyć to ty się możesz od 220 volt, jak się podłączysz, a nie od Chrystusa. Paweł pyta, któż nas odłączy, bo to jest różnica natury. Chrystus trzyma człowieka, a nie człowiek trzyma Chrystusa. I to jest największa różnica między nami a rzymskimi katolikami. To nie my trzymamy Chrystusa. To On trzyma nas. I to jest ta przepaść. Gdybym miał powiedzieć o jednej rzeczy, która odróżnia mnie od rzymskiego katolika, to jest to właśnie ta rzecz. Ja nie trzymam Chrystusa. To On trzyma mnie. A to zmienia wszystko. Wszystko. Dlatego człowiek narodzony na nowo nie boi się, że straci zbawienie. Bo to nie ja trzymam te zbawienie, tylko zbawienie trzyma mnie. Człowiek narodzony na nowo nie boi się, że Bóg przestanie go kochać. Bo zanim ja go ukochałem, to on ukochał mnie. Nie boi się, że upadek go zniszczy. Nic mnie nie zniszczy. Nie boi się, że porażka przekreśli jego przyszłość. Nie przekreśli. Bo to nie moje ręce trzymają Pana Boga, bo to nie ten wspaniały film u Pana Boga za piecem, czy jak to było, polecam w ogóle. Tylko to Boże ręce trzymają mnie i już mnie nigdy nie puszczą. I popatrzcie, tu jest pewna lista prób, która nie jest w stanie złamać miłości Bożej. A to są wymienione doświadczenia, które chyba najbardziej testują. Bo jest mowa o ucisku, jest mowa o utrapieniu, jest mowa o prześladowaniu, jest mowa o głodzie, jest mowa o nagości, jest mowa o niebezpieczeństwie i o mieczu. I człowiek z listu do Rzymian z siódmego rozdziału by się załamał w tej historii. W ucisku, w utrapieniu, w prześladowaniu, w głodzie, w nagości, w niebezpieczeństwu i w mieczu. Natomiast człowiek z VIII rozdziału listu do Rzymian, on będzie umacniany według tego fragmentu w tych momentach. Czemu? Bo tam będzie pochodzić ta ponadnaturalna siła z Ducha Świętego. Ale we wszystkim tym zwyciężamy. I tu jest całkowicie odwrotna logika niż w poprzednim rozdziale. w siódmym rozdziale. Tu jest, że we wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował. Zwyciężamy, to jest bardzo ważne, nie dlatego, że jesteśmy lepsi od tych siódmego rozdziału. Nie jesteśmy lepsi. Jesteśmy narodzeni na nowo, a to jest różnica. Zwyciężamy dlatego, że jesteśmy ukochani, że jesteśmy odkupieni, że jesteśmy w Chrystusie, że jesteśmy w Duchu, że jesteśmy Jego synami, że jesteśmy przez Niego prowadzeni. I siódmy rozdział mówi, że przegrywam. Przegrywam, kto mi pomoże? A ósmy rozdział mówi zwyciężam przez Chrystusa. Jest ogromna różnica logiki i ostateczna pewność. Nic, absolutnie nic nie odłączy nas od miłości Bożej, albowiem jestem tego pewien. Paweł nie mówi być może, nie. Albowiem jestem tego pewien, pewien. i wymienia rzeczy, które wzbudzają w ludziach lęk. Zwróćcie uwagę. W ludziach, którzy nie są pewni. Śmierć, życie, aniołowie, potęgi, teraźniejszość, przyszłość, moce, wysokość, głębokość, jakiekolwiek inne stworzenie. Przecież to jest lista lęków. Człowiek, który nie ma pewności zbawienia, boi się śmierci. Taki człowiek bardzo często boi się żyć. On się boi żyć, zwłaszcza w współczesnym świecie. On jest przerażony życiem. Co to będzie z tą Unią Europejską? Co to będzie z tą Rosją, z tym wszystkim? On jest przerażony tą historią. Covidem wcześniej, a komarami w lato, no to obojętnie. Aniołowie. No się boją tych jakby aniołowie, jakieś demony, anioły, te akcje, to gruba sprawa. Potęgi, jakieś potęgi się boją, jakaś przyjdzie jakaś potęga i mu zrobi krzywdę. Teraźniejszości się boją. No jak my mamy żyć? Jak w ogóle funkcjonować? Przyszłości, na przykład swoje dzieci, przyszłości się będą bać. Mocy jakieś będą się bać. Wysokości się boją. Głębokości się boją. i jakiegokolwiek innego stworzenia. I Paweł mówi, że to wszystko jest za słabe, żeby wyrwać nas z Bożej miłości. Wszystko to nawet naraz jest za słabe, żeby wyrwać nas z Bożej miłości. Stara natura bałaby się każdego z tych elementów, nawet jednego. Nowa natura, choćby te wszystkie elementy wystąpiły razem, nie boi się. Czemu? Bo Chrystus jest ponad tym. Więc zobaczcie, człowiek narodzony na nowo, człowiek zrodzony na nowo, z ósmego rozdziału listu do Rzymian, nie boi się potępienia, nie boi się oskarżenia, nie boi się przyszłości. nie interpretuje Bożego działania przez pryzmat okoliczności. Widzi siebie dalej przez pryzmat miłości Chrystusa. Przechodzi przez wszystko z poczuciem zwycięstwa. Odrzuca lęk, odrzuca wstyd, odrzuca potępienie. Trwa w miłości Boga, która jest mocniejsza, mocniejsza niż cokolwiek na tym świecie. Panie nasz i Boże, Dziękujemy Ci za Twoje słowo, które odsłoniło dzisiaj przed nami prawdę o człowieku narodzonym na nowo. Dziękujemy Ci za to, że Ty nie zostawiasz człowieka w tej bezsilności z listu do Rzymian VII rozdziału, ale dajesz nowe życie, nową naturę i nową moc przez Ducha Świętego. Dziękujemy Ci Panie za to, że w Chrystusie nie ma żadnego potępienia, Twój wyrok łaski jest doskonały i nieodwołalny, że mój grzech został osądzony w ciele Jezusa, a nie w moim własnym ciele, że to, że teraz mogę stać przed Tobą jest wyłącznie Twoim wyczynem, że jestem usprawiedliwiony, oczyszczony, przyjęty i kochany. Panie, dziękujemy Ci za Ducha Świętego, że ten sam Duch, który wzbudził Jezusa z martwych, mieszka w nas. Że ten Duch daje nam życie, którego my sami nie potrafimy wygenerować. Że ten Duch Święty daje nam nowy sposób myślenia, którego ciało nie rozumie. Że Duch Święty prowadzi nas, umacnia nas, przekonuje, pociesza i modli się. Modli się w nas zgodnie z Twoją wolą. Panie chcę Ci podziękować, że nie jestem zdany na siebie, że nie muszę walczyć o własnych siłach, że nie musimy się wstydzić, bać, ani udowadniać swojej wartości. Dziękujemy, że możemy powiedzieć z pewnością i z wdzięcznością, jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam. Panie, ja Ci chcę podziękować za Twoje suwerenne prowadzenie, że Ty współdziałasz ku dobremu we wszystkim, że nasze cierpienia to jest tylko ból porodowy nowej rzeczywistości, że nas przeznaczyłeś, nas powołałeś, usprawiedliwiłeś i już uwielbiłeś, chociaż to dopiero przyjdzie. Panie, chcę Ci podziękować za Twoją miłość, która nie zna ograniczeń, za miłość, której nie złamie śmierć ani życie. Teraźniejszość ani przyszłość, moce, wysokość, głębokość, ani nic innego. Dziękuję Ci Panie za to, że w Twoich ramionach i dzięki temu, że Ty trzymasz nas, a nie my Ciebie, jesteśmy bezpieczni, jesteśmy zwycięzcami i możemy iść przez każdy sezon naszego życia, nawet trudny. Panie spraw, żebyśmy żyli właśnie jak ci ludzie narodzeni na nowo. Jak dzieci, które słyszą Twój głos. Jak synowie i córki, które wołają. Abba Ojcze, Abba Ojcze, jak ludzie prowadzeni przez ducha, nie przez ciało, jak zwycięzcy, którzy trwają w Twojej miłości i noszą ją w świecie pełnym lęku i strachu. Naucz nas, Panie, chodzić Twoją drogą, myśleć jak Ty, modlić się jak Ty i trwać w miłości jak Ty. Bogu niech będzie chwała.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora