
Małżeństwo, dzieci i bogactwo – co mówi Jezus?
Małżeństwo to nie tylko uczucie, lecz przymierze, które wymaga decyzji i zaangażowania. Dzieci przychodzą do Jezusa bez zasług, pokazując, że wiara opiera się na zaufaniu, nie osiągnięciach. Prawdziwe życie to nie posiadanie, lecz oddanie Chrystusowi.
Transkrypcja
Witajcie serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Ewangeliarz w głąb Ewangelii. Nazywam się Bartłomiej Szymon Kurylas, jestem pastorem kościoła chrześcijańskiego Nowe Narodzenie w Tarąskich Górach i bardzo się cieszę, że możemy ponownie spotkać się nad Słowem Bożym. Celem tego podcastu jest takie wspólne przechodzenie przez Ewangelię, w tej chwili przez Ewangelię Mateusza. Rozdział po rozdziale, werset po wersecie. Tak, żebyśmy mogli coraz lepiej poznawać Jezusa Chrystusa, coraz lepiej rozumieć Jego nauczanie i odnajdywać znaczenie tego nauczania dla naszego życia. Przypominam, że czytany tekst pochodzi z Biblii Tysiąclecia z wydania piątego, bo jest to najpopularniejszy przykład Pisma Świętego w Polsce. Dlatego właśnie z niego korzystam. Dzisiaj przechodzimy do dziewiętnastego rozdziału tej Ewangelii. Rozdział niezwykle aktualny. Rozdział o małżeństwie, o rozwodzie, o dzieciach, o bogactwie, o uczniostwie i o cenie, którą płaci się za pójście za Chrystusem. Wiele z tych tematów wywołuje dzisiaj gorące dyskusje, zarówno w Kościele, jak i poza Kościołem. Co ciekawe, chociaż od słów Pana Jezusa minęły dwa tysiące lat, to problemy człowieka pozostały bardzo podobne. My nadal zmagamy się z relacjami, z egoizmem, z przywiązaniem do pieniędzy, z pragnieniem bezpieczeństwa i z takim egzystencjonalnym pytaniem o sens życia. Pochylmy się razem nad Ewangelią Mateusza, rozdział dziewiętnasty. Jeśli to możliwe, zachęcam się do śledzenia ze mną tekstu. Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan. Poszły za nim wielkie tłumy i tam je uzdrowił. Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę. I zadali Mu pytanie, czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu? On odpowiedział, czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł, dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem, co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela. Odparli Mu, czemu więc Mojżesz przykazał dać jej list rozwodowy i odprawić ją? Odpowiedział im, przez względne zatwardziałość serc waszych, pozwolił Wam Moje Rzecz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. Apowiadam Wam, kto oddala swoją żonę, chyba, że w wypadku nierządu, a bierze inną, popełnia cudzołówstwo. A kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołówstwo. Rzekli Mu uczniowie, jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żęć. On zaś odpowiedział, nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym jest to dane, bo są niezdatni do małżeństwa, którzy zło na matki takimi się urodzili i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili, a są także bezrzędni, którzy ze względu na Królestwo Niebieskie sami zostali bezrzędni. Kto może pojąć, niech pojmuje. Wtedy przyniesiono Mu dziecię, aby położył na nie ręce i pomodlił się za nie. A uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł, dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie, do takich bowiem należy Królestwo Niebieskie. Położył na nie ręce i poszedł stamtąd. A oto podszedł do Niego pewien człowiek i zapytał, nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? Jezus odpowiedział mu, dlaczego mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania. Zapytał go, które? Jezus odpowiedział, oto te, nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij Ojca i Matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego. Odrzekł Mu młodzieniec, przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje. Jezus mu odpowiedział, jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co posiadasz i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i chodź za Mną. Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Jezus zaś powiedział do swoich uczniów, Zaprawdę powiadam wam, bogatemu trudno będzie wejść do Królestwa Niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam, łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego. Gdy uczniowie to usłyszeli, bardzo się przerazili i pytali, Któż więc może być zbawiony? Jezus spojrzał na nich i rzekł, u ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe. Wtedy Piotr rzekł do Niego, oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Jezus zaś rzekł do nich, Zaprawdę powiadam wam, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. I każdy, kto dla Mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi. Pierwsza część tego rozdziału to rozmowa Jezusa z faryzeuszami na temat małżeństwa i rozwodu. Faryzeusze pytają Go, czy wolno się rozwieść, czy wolno oddalić żonę z jakiegokolwiek powodu. Nie jest to pytanie zadane w dobrej wierze. Oni chcą wciągnąć Pana Jezusa w spór, który już wtedy dzielił nauczycieli Izraela. I to jest spór, który dzieli ludzi do dzisiaj. Ale Pan Jezus tutaj mądrze odpowiada. On nie zaczyna od rozwodu. On wraca do początku, wraca do stworzenia. Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobiety. To jest niezwykle istotne, bo kiedy człowiek pyta o granice, o to co wolno, o to czego nie wolno, to Bóg przypomina o celu. I zobaczcie, kiedy człowiek pyta jak zakończyć relację, Bóg przypomina po co tą relację ustanowił. Bo współczesna kultura często postrzega małżeństwo przede wszystkim jako narzędzie do samorealizacji. Że ono ma uszczęśliwiać, mnie uszczęśliwać, ma spełniać moje potrzeby, ma odpowiadać moim oczekiwaniom. I kiedy małżeństwo przestaje spełniać tę funkcję, no to w wielu dochodzi do wniosku, że ta relacja już nie ma sensu i należy się rozwieść. Natomiast Jezus tu przedstawia zupełnie inną perspektywę. Małżeństwo jest przymierzem. To nie jest tylko uczucie, to nie są tylko emocje, to nie jest tylko zgodność charakteru. To decyzja dwóch ludzi, którzy zobowiązują się do wspólnej drogi. Badania prowadzone przez psychologów, którzy zajmują się tzw. psychologią małżeństwa, zajmują się relacjami pomiędzy małżonkami, wskazują, że trwałość związku znacznie bardziej zależy od umiejętności rozwiązywania konfliktów. Od umiejętności przebaczania i budowania dalszego zaangażowania niż od intensywności początkowych uczuć. Inaczej mówiąc, współczesna nauka w pewnym sensie odkrywa coś, co Jezus powiedział dwa tysiące lat temu. Miłość to nie tylko uczucie, miłość to również decyzja. Decyzja. Historia kościoła dostarcza bardzo wielu przykładów małżeństw przechodzących przez trudne doświadczenia. Np. Marcin Luther i Katarzyna von Bora są takim symbolem domu, który pomimo trudności nie przestał być miejscem wiary, modlitwy i wzajemnego wsparcia. Nie oznacza to oczywiście, że każdy kryzys można natychmiast rozwiązać jeszcze jakąś prostą receptą. Nie jest tak, dlatego że żyjemy w świecie pełnym grzechu, pełnym przemocy, pełnym zranień. Ale Jezus przypomina nam, że Boży plan dla małżeństwa jest czymś znacznie głębszym niż chwilowa emocjonalna satysfakcja. Następnie widzimy ludzi, którzy przyprowadzają dzieci do Pana Jezusa. Uczniowie próbują odsunąć te dzieci i Jezus reaguje stanowczo. To kolejny fragment, który pokazuje jak rewolucyjne jest chrześcijaństwo. Jak już wspomniałem przy poprzednim podcastzie, w tamtym świecie dzieci miały najniższą pozycję społeczną, jaką można było mieć. Nie traktowano dzieci jako pełnoprawnych uczestników życia społeczeństwa. A tu Pan Jezus natychmiast poświęca uwagę dzieciom, błogosławi je, przyjmuje je. I to jest bardzo ważne, dlatego że chrześcijaństwo od początku przyczyniło się do wzrostu szacunku wobec dzieci. To nie jest przypadek, że pierwsze sierocińce, pierwsze szkoły, pierwsze instytucje opieki nad młodymi ludźmi rozwijały się właśnie pod wpływem chrześcijańskiej idei. Warto zauważyć jeszcze jedną rzecz. Dziecko przychodzi do Jezusa bez pozycji, bez zasług, bez osiągnięć. Po prostu przychodzi. I to powinien być obraz wiary. Bo w świecie opartym na osiągnięciach wielu dzisiaj próbuje zasłużyć sobie na akceptację Boga. A Pan Jezus pokazuje, że do Boga przychodzi się przede wszystkim z ufnością, a nie z powodu zasług. Później jest bardzo znana scena Ewangelii. Przychodzi młody człowiek, moralny człowiek, religijny człowiek, prawdopodobnie szanowany człowiek. I pyta, co on ma zrobić dobrego, żeby otrzymać życie wieczne. Na pierwszy rzut oka idealny kandydat na ucznia Jezusa Chrystusa. A jednak on odchodzi zasmucony. Dlaczego? Dlatego, że Pan Jezus dotyka miejsca, które zajęło w sercu tego człowieka pozycję Boga. W sercu tego człowieka to było bogactwo, nie pieniądze. Biblia nie naucza, że posiadanie pieniędzy jest grzechem. Biblia nie naucza, że ubóstwo jest cnotą. Biblia naucza, że problem pojawia się wtedy, kiedy pieniądze stają się naszym Bogiem, naszym bezpieczeństwem, naszą nadzieją, naszą tożsamością. Kiedy one są środkami do celu, a nie celem samym w sobie, to jest ok. Ale kiedy one są celem samym w sobie, to przestaje być ok i zaczyna być problemem. I co ciekawe, dzisiaj wiemy, że po osiągnięciu pewnego poziomu bezpieczeństwa finansowego, dalszy wzrost majątku ma coraz mniejszy wpływ na poczucie szczęścia. Inaczej mówiąc, szczęście nie jest wypadkową posiadanych pieniędzy. Oczywiście, że brak pieniędzy, całkowity brak pieniędzy powoduje nasze nieszczęście. Ale szczęście nie jest wypadkową posiadanych pieniędzy. A jednak ten świat nieustannie próbuje nas przekonać, że trzeba mieć więcej, jeszcze trochę więcej, żeby być szczęśliwym. Jeszcze trochę więcej pieniędzy, jeszcze trochę sukcesu, prestiżu i wtedy będziemy szczęśliwi. Tymczasem Słowo Boże mówi coś innego. Największym problemem człowieka jest serce oddalone od Boga. Jeżeli twoje serce jest oddalone od Boga, to jesteś nieszczęśliwy. Chcesz się czuć szczęśliwy? Przybliż się do Boga. Po odejściu tego młodzieńca, Jezus wypowiada słynne słowa o wielbłądzie przechodzącym przez ucho igielne. No i uczeni do dzisiaj debatują nad tym fragmentem, bo uczniowie byli zszokowani, że skoro nawet bogaty człowiek nie może zostać zbawiony zasługami, to kto może? I Pan Jezus odpowiada jedno z najpiękniejszych zdań. U ludzi to niemożliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe. I to jest istota Ewangelii. Człowiek nie zbawia sam siebie, nie zbawia go majątek, nawet nie zbawia go moralność, religijność, pozycja społeczna. Zbawia go wyłącznie łaska Boga. Reformacja, której jestem przedstawicielem, uczyniła z tej prawdy jeden ze swoich fundamentów. Solo gratia, tylko łaska. Nie dlatego, że człowiek jest wystarczająco dobry, ale dlatego, że Chrystus jest wystarczająco doskonały. Możesz być zbawiony tylko Jego łaską. Pod koniec tego rozdziału Piotr pyta Jezusa, co trzymają ci, którzy zostawili wszystko dla Chrystusa? To jest bardzo ludzkie pytanie, bardzo na miejscu pytanie. Każdy z nas czasami zastanawia się, czy warto. Czy warto pozostać wiernym, czy warto przebaczać, czy warto służyć, czy warto rezygnować z jakiejś swojej wygody na rzecz Chrystusa. I zobaczmy, że Pan Jezus nie potępia tego pytania. On zapewnia uczniów, że wierność nie jest daremna. To jest pewne ostrzeżenie. Dlatego, że Królestwo Boże nie działa według zasad świata. W świecie liczy się pozycja, a w Królestwie Bożym liczy się wierność. W świecie liczy się sukces, a w Królestwie Bożym liczy się posłuszeństwo. W świecie liczy się wielkość, a w Królestwie Bożym liczy się pokora. Więc Pan Jezus tu wyraźnie pewne rzeczy zaznacza. Ewangelia Mateusza, XIX rozdział. Jak każdy rozdział. To jest rozdział, który dotyka fundamentów naszego życia. Ten rozdział mówi o małżeństwie i o rodzinie. Mówi o dzieciach. Mówi o powołaniu. Mówi o uczniostwie. Mówi o tym, co człowiek uważa za najważniejsze. I Pan Jezus przypomina nam, że prawdziwe życie, ono nie polega na posiadaniu, na osiąganiu i na zabezpieczeniu. Prawdziwe życie polega na tym, że centrum naszego świata przestaje zajmować nasze ja, nasze ego, a zaczyna zajmować Chrystus. I to przesłanie jest aktualne zarówno dla ludzi żyjących w I wieku, jak i dla nas żyjących w XXI wieku.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora