Kryzys wiary i odpoczynek w Jezusie
    PodcastEwangelia Mateusza · 11.1-30Odcinek 1111 czerwca 2026

    Kryzys wiary i odpoczynek w Jezusie

    Kryzys wiary nie jest brakiem wiary, lecz częścią ludzkiego doświadczenia. Nie obawiaj się wątpliwości, lecz szukaj prawdy w Słowie Bożym. Odpocznij w Jezusie, bo tylko On przynosi prawdziwe ukojenie. Przyjdź do Niego, a znajdziesz pokój.

    Transkrypcja

    Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Ewangeliarz w głąb Ewangelii. Nazywam się Bartłomiej Szymon Kurylas, jestem pastorem kościoła chrześcijańskiego Nowe Narodzenie w Tarąskich Górach. I zapraszam Was do wspólnego odkrywania Ewangelii, w tej chwili Ewangelii Mateusza, rozdział po rozdziale, werset po wersecie. Celem tego wszystkiego nie jest jedynie przeczytanie tekstu. Kochani, chcemy wejść głębiej, zobaczyć historyczne tło, duchowe znaczenie, odkryć to, co słowa Jezusa mówią do człowieka XXI wieku, do mnie i do Ciebie. Dzisiaj będziemy wchodzić w głąb 11 rozdziału Ewangelii Mateusza. To jest bardzo poruszający rozdział w tej Ewangelii. My tutaj spotkamy Jana Chrzciciela przeżywającego pewien kryzys. Usłyszymy surowe słowa Jezusa wobec niewierzących miast i wreszcie jedno z najbardziej pocieszających słów zapisanych na kartach Pisma Świętego. To jest rozdział o zwątpieniu, o odpowiedzialności, ale również o odpoczynku. No więc zacznijmy podróż przez 11 rozdział Ewangelii Mateusza. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach. Tymczasem Jan, skoro usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem, czy ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Jezus im odpowiedział, idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie. Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest Ten, kto nie zwątpi we Mnie. Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie. Coście wyszli obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano. Oto ja posyłam mego wysłańca przed tobą, aby przygotował ci drogę. Zaprawdę powiadam wam, między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela, lecz najmniejszy w Królestwie Niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd Królestwo Niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni. Wszyscy bowiem prorocy i prawo prowokowali aż do Jana. A jeśli chcecie uznać, że to on jest Eliaszem, którym ma przyjść, kto ma uszy, niechaj słucha. Ale z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przesiadujących na rynku dzieci, które głośno przemawiają swoim rówieśnikom. Przegrywaliśmy wam, a nie tanczyliście. Biadaliśmy, abyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny. Wtedy począł czynić wyrzuty miastom, w których dokonało się najwięcej jego cudów, że się nawróciły. Biada tobie, Korzain. Biada tobie, Betsajdo. Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam, Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnał, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do odchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie doskonały, przetrwałby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam, ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie. W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami. Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczką. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał mi Ojciec mój. Nikt też nie zna syna tylko ojciec. Ani ojca nikt nie zna tylko syn i ten, komu syn zechce objawić. Przyjdźcie do mnie wszyscy. Utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla duch waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie. 11 rozdział Ewangelii Mateusza rozpoczyna się z zaskakującą i często komentowaną sceną. Jan Chrzciciel znajduje się w więzieniu. To jest ten sam Jan, który wcześniej wskazał na Jezusa i powiedział Oto baranek Boży. To ten sam Jan, który widzi otwarte niebo nad Jordanem, a teraz wysyła uczniów z pytaniem Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? No i to jest jedno z najbardziej ludzkich pytań w całej Biblii. Człowiek, który wcześniej był pewny, zaczyna mieć wątpliwości. I dlatego ten fragment jest tak ważny i jest ujęty w Ewangelii, bo on pokazuje, że kryzys wiary nie jest dowodem braku wiary, że jest częścią ludzkiego doświadczenia. I każdy człowiek wiary przechodzi przez kryzysy wiary. W historii Kościoła odnajdujemy bardzo podobne momenty. Augustyn przez lata szukał prawdy w filozofii, retoryce, w różnych systemach religijnych. Luther przechodził przez głębokie duchowe zmagania, przez takie kryzysy egzystencjonalne. Znana postać Teresa z Kalkuty, matka Teresa z Kalkuty, przez wiele lat doświadczała wewnętrznej, duchowej ciemności, mimo tego, że służyła tysiącom ludzi. Bardzo często my mamy takie wyobrażenie, że jeżeli ktoś jest człowiekiem wiary, to nie ma już żadnych pytań. Tymczasem Biblia pokazuje coś innego. Wiara nie oznacza braku pytań. Wiara oznacza pozostanie przy Bogu pomimo pytań. Biblia pokowuje ten kryzys wiary na Słowo Boże. On opisuje fragment ze Słowa Bożego i tym odpowiada Janowi. To jest ogromnie ważne. Ma kryzys wiary, a receptą na kryzys wiary jest sięgnięcie po Boże Słowo. My w ogóle dzisiaj żyjemy w takiej kulturze natychmiastowej gratyfikacji i natychmiastowych odpowiedzi. Wystarczy nam kilka sekund, żeby znaleźć jakąś informację w internecie. Natomiast na najważniejsze pytania życia nie mamy nigdzie odpowiedzi. Dlaczego cierpimy? Dlaczego spotykają nas straty? Dlaczego Bóg czasem nie odpowiada tak szybko, jakbyśmy chcieli? Jan Chrzciciel przypomina nam, że nawet najwięksi ludzie Boga przechodzą przez doliny zwątpienia. Ta odpowiedź Jezusa w ogóle jest bardzo niezwykła, dlatego że On nie zaczepia Jana, nie mówi jak możesz wątpić. Nie zawstydza Jana, nie odrzuca go. On wskazuje na Słowo Boże, na fakty. Ślepi widzą, chromi chodzą, u Bogiem głoszona jest Ewangelia. Innymi słowami On mówi spójrz na owoce, spójrz na działanie Boga, spójrz na rzeczywistość. I to znowu jest bardzo cenna lekcja na dzisiaj. Kiedy przechodzimy przez trudny czas, bardzo często nasze emocje stają się naszym jedynym punktem odniesienia. Widzimy, że w kryzysie człowiek zaczyna interpretować rzeczywistość przez pryzmat trudnych emocji, przez pryzmat lęku, bólów, cierpienia. A Pan Jezus kieruje Jana do faktów i to do faktów wywiedzionych ze Słowa Bożego. To jest bardzo zdrowa, duchowa zasada, by nie budować wiary wyłącznie na emocjach, by w czasie kryzysu wiary nie skupiać się na emocji, by ją budować na prawdzie, na prawdzie Słowa Bożego, na faktach wynikających ze Słowa Bożego. Później Pan Jezus wypowiada zdumiewające słowa. Mówi, że nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Niezwykły komplement. A jednak Jan kończy życie w tym więzieniu. Bez jakichś wielkich sukcesów, bez jakiegoś spektakularnego zwycięstwa, na pewno bez ziemskiej nagrody. No i znowu to jest kolejna lekcja dla nas, bo my żyjemy w kulturze sukcesów. Liczby są naszym bożkiem. Ilu obserwujących, ile wyświetleń, ile lajków, ile followersów, ile osiągnięć. A Pan Jezus patrzy inaczej. W Królestwie Bożym miarą wielkości jest wierność. Nie rozpoznawalność, nie popularność, nie wpływy, ale wierność. Jan był wielki nie dlatego, że odniósł sukces. On był wielki dlatego, że wykonał swoje zadanie, które pokazał mu Bóg. Później Jezus porównuje swoje pokolenie do dzieci, które siedzą na rynku. Jednym nie podoba się Jan, drugim nie podoba się Jezus. Jan pościł źle, Jezus jadł z ludźmi też źle. No i to niezwykle aktualny fragment, bo dzisiaj bardzo często nie szuka się prawdy. Szuka się potwierdzania własnych przekonań. Już taki pisarz Francis Bacon pisał o idolach umysłu, czyli o pewnych zniekształceniach, które sprawiają, że człowiek widzi to, co chce zobaczyć, a nie to, co naprawdę widzi. Dzisiaj nazywamy to bańkami informacyjnymi, czyli ludzie wybierają sobie źródła, które utwierdzają ich w tym, co już myślą. Zresztą media społecznościowe są w ten sposób skonstruowane, że w pewnym momencie wpadasz w bańkę informacyjną. Widzisz rzeczy, które utwierdzają cię w tym, co już myślisz, ale nie widzisz z drugiej strony. A Jezus tu pokazuje, że problem nie w tym leży, że czasem leży w naszym sercu. Następnie Pan Jezus wypowiada bardzo surowe słowa wobec miast. Wobec miast, które widziały cuda, słyszały nauczanie. Te miasta miały więcej światła niż większość ludzi, a jednak pozostają obojętne. I to jest szczególnie niewygodny fragment dla ciebie i dla mnie. Dlatego, że problemem tych miast nie było prześladowanie Jezusa. Problemem tych miast była obojętność. Ci ludzie nie walczyli przeciwko Jezusowi. Oni po prostu żyli tak, jakby Jezusa nie było, jakby nie miało znaczenia. I to jest dzisiaj największa pokusa. Nie taki agresywny ateizm. Nie otwarta wrogość. Ale duchowa obojętność. Największym problemem współczesnego świata nie jest agresywny ateizm. Nie jest otwarta wrogość. Nie są jakieś skandaliczne rzeczy związane z LGBT, z aborcją, z eutanazją. To oczywiście jest problem. To jest grzech. To jest mowa na inny odcinek. Ale największym problemem jest to, że ten świat jest duchowo obojętny. Że ten świat w zasadzie zna Ewangelię, często chodzi do Kościoła, słucha kazań, który nie pozwala, żeby Jezus przemienił ich życie. Ale po tej trudnej informacji Pan Jezus zwraca się do tych ludzi, którzy tak nie chcą. Na końcu tego rozdziału pojawia się jedno z najpiękniejszych wypowiedzi Jezusa. Nieustannie mnie ta wypowiedź dotyka. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Zobaczcie, wszyscy, a więc to zaproszenie jest skierowane do każdego. Do człowieka, który jest zmęczony pracą, ale też do człowieka, który jest zmęczony i przygnieciony grzechem. Do człowieka wypalonego, do człowieka, który już nie daje rady. I warto zauważyć, że Pan Jezus nie mówi przyjdź do systemu, do filozofii, do zasad, do religii. Nawet nie mówi przyjdź do Kościoła. On mówi przyjdźcie do mnie. No właśnie, bo chrześcijaństwo nie zaczyna się od doktryny. Chrześcijaństwo nie zaczyna się od spotkania z osobą Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo nie rozpoczyna się od przyjścia do doktryny. Doktryna jeszcze nikomu nie przyniosła odpocznienia. Ono zaczyna się od przyjścia do osoby Jezusa Chrystusa. Tak właśnie zaczynali wielcy ludzie wiary. Augustyn, Franciszek z Asyżu, Marcin Luther, Calvin, Wesley, Sparjon i wielu innych. W pewnym momencie przestał szukać jedynie wiedzy o Bogu, a zaczął szukać samego Boga. I to tam zaczęło się prawdziwe życie tych ludzi. I z Tobą jest dokładnie i ze mną tak samo. W pewnym momencie musimy przestać szukać jedynie wiedzy o Bogu, a musimy zacząć szukać Boga. Jezus w tym idzie dalej. On mówi dalej. Weźcie moje jarzmo na siebie. To jest w ogóle odjazd. Przecież to jest dziwne. My pragniemy wolności, nie chcemy żadnego jarzma. A jednak jest tak, że człowiek zawsze komuś lub czemuś służy. Jedni służą bogactwu, polubieniom. Inni służą opiniom ludzi. Jeszcze inni służą jakimś własnym ambicjom. Więc pytanie nie brzmi, czy nosisz jarzmo. Pytanie brzmi, jakie jarzmo będziesz nosił. I Jezus mówi, że Jego jarzmo jest lekkie. A przede wszystkim nie nosimy Go sami. Więc jakieś jarzmo nosimy. Pytanie, czy chcesz odpocząć i zacząć nosić jarzmo Jezusa. Ewangelia Mateusza rozdział 11 pokazuje nam trzy bardzo ważne prawdy. Po pierwsze, nawet ludzie wielkiej wiary przechodzą przez chwilę z wątpienia. Po drugie, największym zagrożeniem dla człowieka często nie jest bunt, ale obojętność. Po trzecie, prawdziwy odpoczynek można znaleźć wyłącznie w Chrystusie. Możliwe, że słuchasz tego odcinka zmęczony. A może zmagasz się z jakimś kryzysem wiary. Może zmagasz się z jakimś pytaniem. Może niesiesz ciężar. I to taki ciężar, którego nikt wokół ciebie nie widzi, a ciebie zabija. No to posłuchaj jeszcze raz tych słów Jezusa. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię. To zaproszenie jest aktualne również dzisiaj. Dla ciebie i dla mnie.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora