
Kim jest Jezus? Przebaczenie, uzdrowienie i nadzieja
Jezus przynosi przebaczenie, nie uzdrowienie, jako pierwszą potrzebę człowieka. Nie jesteś zbyt daleko, by doświadczyć Bożej łaski. Kościół to szpital dla grzeszników, nie muzeum świętych. Ufaj, On przychodzi do ciebie.
Transkrypcja
Witajcie serdecznie w podcaście Ewangeliarz w głąb Ewangelii, gdzie rozdział po rozdziale, werset po wersecie przechodzimy przez Ewangelię, w tej chwili przez Ewangelię Mateusza. Starając się zrozumieć nie tylko treść tekstu, ale też poszukać znaczenia tego tekstu dla naszego życia dzisiaj. Czytamy tutaj tekst, opierając się na przekładzie Biblii Tysiąclecia. Zachęcam Cię, żebyś miał przed sobą własne Pismo Święte i kiedy czytamy, kiedy rozważamy ten fragment, śledź ten tekst razem ze mną. Dzisiaj dochodzimy do dziewiątego rozdziału Ewangelii Mateusza. Niezwykle intensywny fragment. Pan Jezus uzdrawia, przymacza grzechy, powołuje nowych uczniów, odpowie też na krytykę religijnych przywódców, a nawet wskrzesi zmarłą dziewczynkę i okaże współczucie tłumom. Przez ten cały rozdział na pewno przewija się jedno pytanie. Kim naprawdę jest Jezus? Ewangelia Mateusza, dziewiąty rozdział. On wsiadł do Łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. A oto przynieśli mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka, ufaj synu, odpuszczone są ci twoje grzechy. Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie, on bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł, dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem łatwiej jest powiedzieć, odpuszczone są ci twoje grzechy, czy też powiedzieć, wstań i chodź. Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów, rzekł do paralityka. Wstań, weź swoje łoże i idź do swego domu. On wstał i poszedł do domu, a tłumy ogarnął lęk na ten widok i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom. Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego, pójdź za mną. A on wstał i poszedł za nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do jego uczniów, dlaczego wasz nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł, nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy, chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. Wtedy podeszli do niego uczniowie Jana i zapytali, dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł, czy goście weselni mogą się smucić, dopóki Pan Młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im Pana Młodego, a wtedy będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie i gorsze staje się przedarcie. Nie wlewają też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki popękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają, ale młodo wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje. Gdy to mówił do nich, oto przyszedł do niego pewien zwierzchnik synagogi i oddając mu pokłon prosił, Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i połóż na nią rękę, a żyć będzie. Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim. Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli jego płaszcza. Mówiła bowiem sobie, żebym chociaż dotknęła jego płaszcza, będę zdrowa. Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł, ufaj córko, twoja wiara cię ocaliła. I od tej chwili kobieta była zdrowa. Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgwiełkliwy, rzekł, odsuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi. A oni wyśmiewali go, skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy. Gdy Jezus odchodził stamtąd, ruszyli za nim dwaj niewidomy, którzy wołali głośno, ulituj się nad nami synu Dawida. Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do niego, a Jezus ich zapytał, wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli mu, tak, panie. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc, według waszej wiary niech wam się stanie. I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał, uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie. Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o nim po całej tamtejszej okolicy. Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono mu opętanego niemowę. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały, jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu. Lecz faryzeusze mówili, wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swoich uczniów, żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Ten rozdział rozpoczyna się od przyprowadzenia do Jezusa człowieka, który jest sparaliżowany. I zaskakujące jest to, że Jezus tutaj nie mówi najpierw o zdrowiu, ale mówi o grzechu. Mówi, ufaj Synu, odpuszczają Ci się Twoje grzechy. No oczywiście dla obecnych tam uczonych w Piśmie to było szokujące. Dlatego, że oni słusznie uważali, że tylko Bóg może przebaczać grzechy, tylko nie uznali Boskości Jezusa. I właśnie o to tutaj chodzi. Jezus tu nie pełnia żadnego błędu, On tu nie używa jakiejś poetyckiej metafory. On świadomie przy tych ludziach przypisuje sobie prerogatywę należącą wyłącznie do Boga. I On, żeby potwierdzić swoje słowa, uzdrawia tego paralityka. No i niestety, w współczesnej kulturze, przykro mi to powiedzieć, ale we współczesnym kościele, bardzo często chcemy Pana Jezusa, ale chcemy Go jako uzdrowiciela. Chcemy Go jako nauczyciela i kołcza rozwoju osobistego. Chcemy Go jako pewną inspirację, jako inspirującego przywódcę. Tymczasem pierwszą potrzebą człowieka nie jest zdrowe ciało, ale pojednanie się z Bogiem. To oczywiście nie oznacza, że zdrowie jest nieważne. Jest ważne i Pan Jezus uzdrawia, ale ta historia pokazuje właściwą kolejność. Największym cudem nie jest to, że ktoś zaczyna chodzić. Największym cudem jest to, że grzesznik zostaje pojednany z Bogiem. Następnie w tym rozdziale spotykamy człowieka siedzącego przy komorze celnej. Mateusz. Celnik. W oczach Żydów ktoś bardzo podejrzany. Współpracownik okupanta. Człowiek, który w zasadzie moralnie w swoim środowisku jest skompromitowany. Jezus mówi do tego człowieka tylko dwa słowa. Pójdź za mną. I Mateusz wstaje. To jest niezwykłe. Autor Ewangelii nie próbuje wybielić swojej przeszłości. Nie ukrywa, kim był. I w tym jest pewna piękna lekcja. Łaska nie działa dlatego, że na nią zasługujemy, że jesteśmy dobrzy. Łaska działa dlatego, że Chrystus jest dobry. I historia kościoła pełna jest podobnych przykładów do Mateusza. Mój, chyba ulubiony, Augustyn, to był ktoś, kto zanim stał się tym znanym Augustynem, którego znamy z jego wyznań, wcześniej był człowiekiem pogrążonym totalnie w niemoralności. Inny taki przykład, bardzo znany, John Newton, zajmował się, zanim poszedł za Bogiem, handlem niewolnikami. Bardzo wielu ludzi, których Bóg później używa, ma za sobą bardzo ciemną przeszłość. Mateusz jest jednym z takich przykładów. On pokazuje, że nikt bez względu na swoją historię nie jest poza zasięgiem Bożej łaski. Później mamy kolejną skandaliczną rzecz. Faryzeusze szybko zauważają, że Pan Jezus siada przy stole, siedzi przy stole z celnikami i grzesznikami. W ich oczach, w oczach faryzeuszów i w zrozumieniu tych ludzi świętość oznaczała pewien dystans, a może nawet duży dystans do właśnie tego typu ludzi. A Pan Jezus pokazuje coś tutaj zupełnie innego. On oczywiście nie uczestniczy w grzechu tych ludzi, ale nie izoluje się od tych ludzi. Padają tutaj słowa, które powinny być zapamiętane przez każdego chrześcijanina. Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Bo kościół to nie jest muzeum świętych. Kościół to jest szpital dla grzeszników. I problem pojawia się wtedy, kiedy ci, którzy powinni zachowywać się jak lekarze, zachowują się, ale jak lekarze, którzy nie chcą mieć kontaktu z chorymi. Tymczasem Jezus jest blisko ludzi potrzebujących pomocy i tego właśnie oczekuje od nas. My jako Jego uczniowie również tacy powinniśmy być. Potem pojawia się pytanie o post. Dlaczego uczniowie Jezusa nie poszczą tak jak inni? No i Pan Jezus odpowiada, że nie można oczekiwać żałoby podczas wesela. Później mówi o nowym winie i o nowych bokłakach. To jest obraz pokazujący, że wraz z przyjściem Mesjasza rozpoczyna się zupełnie nowy etap Bożego działania. I religia bardzo często próbuje zamknąć Boga w starych schematach. Nie pozwala na nic nowego. I Jezus tutaj nie niszczy Bożego objawienia ze Starego Testamentu, ale wypełnia je i prowadzi do pełni. Bo oczywiście Bóg działał w przeszłości, działa dzisiaj. I to bardzo często działa w sposób, którego nikt wczoraj się nie spodziewał. Potem mamy dwa takie cuda trochę splecione ze sobą. Przychodzi przełożony synagogi do Jezusa, błaga o pomoc dla swojej córki i w drodze do niej Pan Jezus spotyka kobietę cierpiącą od 12 lat na krwotok. Według prawa obowiązującego w tamtych czasach, według prawa ceremonialnego, ta kobieta była nieczysta. Ona skoro 12 lat była nieczysta, to prawdopodobnie żyła na jakimś marginesie społeczeństwa. Ta kobieta nie próbowała zwrócić na siebie uwagi. Ona jedynie chciała dotknąć skraju szaty Jezusa. Najlepiej tak, żeby nikt nie zauważył. I ona zostaje uzdrowiona. Jezus nie tylko ją uzdrawia. Jezus w tym momencie przywraca jej godność. Przywraca jej życie. I następnie przychodzi do domu tego przełożonego i wskrzesza jego córkę. W tych obu historiach jest niezwykle ważna prawda. Dla Pana Jezusa nie istnieją ludzie drugiej kategorii. On nie dzieli ludzi na kategorii. Przełożony synagogi to jest ktoś bardzo wpływowy. A ta kobieta, która dotknęła się skraju Jego szaty, ona była prawie niewidzialna dla społeczeństwa. A Pan Jezus zatrzymuje się dla nich obojga. I tak samo jest dzisiaj. Bóg nie dzieli ludzie na kategorii. Nieważne czy jesteś kimś wpływowym, czy jesteś kimś, kto jest praktycznie niewidzialny dla społeczeństwa. Pan Jezus zatrzymuje się dla Ciebie. Tak samo działa dzisiaj. Kolejne cuda w tym rozdziale podkreślają coś jeszcze głębszego. Że Pan Jezus nie tylko uzdrawia ciało. On przywraca człowiekowi możliwość pełnego funkcjonowania. Widzimy to w cudzie przy niewidomych. Niewidomi zaczynają widzieć. Niemy później zaczyna mówić. A więc tam, gdzie grzech przyniósł zniszczenie, Chrystus przynosi odnowienie, przynosi nową historię, przynosi nowe narodzenie. To jest oczywiście zapowiedź przyszłego Królestwa Bożego, w którym wszelkie skutki upadku zostaną ostatecznie usunięte. A cały ten rozdział kończy się jednym z najpiękniejszych opisów Jezusa, chyba w całej Ewangelii. Mateusz pisze, że Jezus widząc tłumy ulitował się nad nimi. Ci ludzie byli utrudzeni. Oni byli opuszczeni. Biblia mówi, że byli jak owce niemające pasterza. To jest niezwykle ważny obraz. Bo to oznacza, że Pan Jezus nie patrzy na ludzi jak na problem do rozwiązania. On nie patrzy na ludzi jak na jakąś statystykę. Nie patrzy na pewno na ludzi jak na jakichś przeciwników. On się nad tymi ludźmi lituje. Patrzy na nich ze współczuciem. Następnie mówi, żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. To jest aktualne wezwanie również na dzisiaj. Ludzi, którzy poszukują sensu życia, nie brakuje. Ludzi, którzy są utrudzeni, nie brakuje. Ludzi opuszczonych, nie brakuje. Ludzi zranionych, nie brakuje. Ludzi zagubionych w tym świecie, nie brakuje. Tych ludzi nie brakuje nawet w Kościele. Pytanie brzmi, czy znajdą się robotnicy gotowi wyjść na to pole. Ten dziewiąty rozdział Ewangelii Mateusza pokazuje nam Jezusa, który przebacza grzechy, uzdrawia chorych, przywraca nadzieje, powołuje nieoczywistych ludzi i ze współczuciem patrzy na zagubioną ludzkość. To nie jest jakaś tam opowieść o wydarzeniach sprzed dwóch tysięcy lat. To jest zaproszenie do spotkania z tym samym Chrystusem Jezusem dzisiaj. Może ktoś z nas utożsamia się dzisiaj z paralitykiem i potrzebuje przebaczenia. Może ktoś z Mateuszem i nie czuje się godny Bożego powołania. Może ktoś jest jak ta kobieta, cierpi od wielu lat i w zasadzie już nie ma nic wspólnego ze światem. A może wszyscy jesteśmy tłumem zagubionych owiec i dobra wiadomość dla nas wszystkich jest taka sama. Jezus nadal przychodzi do ludzi i mówi ufaj. On przychodzi do ciebie dziś i mówi ufaj.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora