
Kim jest Jezus dla Ciebie? Odkryj prawdę!
Jezus nie jest tylko nauczycielem, lecz Mesjaszem, Synem Boga Żywego. Nie podążaj za własnymi wyobrażeniami, lecz za prawdziwym Chrystusem. Oddaj Mu swoje życie, a znajdziesz prawdziwe spełnienie. Twoja dusza jest najcenniejsza.
Transkrypcja
Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku podcastu Ewangeliarz w głąb Ewangelii. Nazywam się Bartłomiej Szymon Kurylas i zapraszam Was do wspólnego zanurzenia się w Bożym Słowie. Razem codziennie od poniedziałku do soboty czytamy Ewangelię rozdział po rozdziale. I staramy się nie tylko poznać tekst, ale przede wszystkim usłyszeć głos Boga, który przemawia również dzisiaj do współczesnego czytelnika. Korzystam z przekładu Biblii Tysiąclecia z wydania piątego, bo jest to najpopularniejszy przekład Pisma Świętego w Polsce, a chciałbym, żebyś razem ze mną śledził tekst. Za chwilę odczytam szesnasty rozdział Ewangelii Mateusza, a potem zatrzymamy się nad jego przesłaniem, nad kontekstem historycznym, nad takim duchowym znaczeniem oraz nad tym, co ten rozdział mówi dzisiaj do mnie i do Ciebie. Zapraszam Cię. Ewangelia Mateusza szesnasty rozdział. Przystąpili do Niego faryzeusze i sadyceusze, i wystawiając Go na próbę, prosili o ukazanie im znaku z nieba, lecz On im odpowiedział. Wieczorem mówicie, będzie piękna pogoda, bo niebo się czerwieni, rano zaś, dziś burza, bo niebo się czerwieni i jest zasępione. Wygląd nieba umiecie rozpoznać, a znaków czasu nie potraficie? Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. A zostawiwszy ich, odszedł. Przeprawiając się na drugi brzeg, uczniowie zapomnieli wziąć ze sobą chleba. Jezus rzekł do nich, uważajcie i strzeżcie się kwasów, faryzeuszów i sadyceuszów. Oni zaś rozprawiali między sobą i mówili, nie zabraliśmy chleba. Jezus, poznawszy to, rzekł, ludzie małej wiary, czemu rozprawiacie między sobą o tym, że nie zabraliście chleba? Czyż jeszcze nie rozumiecie i nie pamiętacie owych pięciu chlebów na pięć tysięcy i ile zebraliście koszów, ani owych siedmiu chlebów na cztery tysiące i ile koszów zebraliście? Jak to nie rozumiecie, że nie o chlebie mówiłem wam, lecz strzeżcie się kwasu, faryzeuszów i sadyceuszów? Wówczas pojęli, że mówił o wystrzeganiu się nie kwasu chlebowego, lecz nauki faryzeuszów i sadyceuszów. Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów, za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli, jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich, a wy, za kogo mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr, ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego. Na to Jezus mu rzekł, błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony, albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i ja tobie powiadam, ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy piekielnego nie przemogą. I tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego. Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w piśmie, że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął go na bok i począł robić mu wyrzuty. Panie, niech Cię Bóg broni, nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra, zejdź mi z oczu, szatanie, jesteś mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów. Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł. Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę. Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według Jego postępowania. Zaprawdę powiadam Wam, niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w Królestwie Swoim. Mateusz XVI jest jednym z najważniejszych rozdziałów całej tej Ewangelii. To tutaj pada pytanie, które od dwóch tysięcy lat pozostaje najważniejszym pytaniem, jakie Bóg powiedział do ludzkości, jakie Bóg powiedział do Ciebie. A Wy za kogo Mnie uważacie? My możemy nie znać odpowiedzi na wiele pytań związanych z życiem. My możemy nie rozumieć ekonomii, polityki, filozofii, geopolityki, psychologii. Ale odpowiedź na to pytanie, które tu Bóg zadaje, na pytanie o Jezusa, decyduje o całej naszej wieczności. Ten rozdział rozpoczyna się od spotkania Jezusa z faryzeuszami i sadyceuszami. To jest ciekawa scena. Oni, czyli faryzeusze i sadyceusze, byli przeciwnikami prawie we wszystkim. Oni się we wszystkim różnili. Jedni byli konserwatywni, drudzy byli liberalni. Tak to można najprościej powiedzieć. Ale tam też były głębsze rzeczy. Jedni wierzyli w zmartwychwstanie, a drudzy je odrzucali. I nagle te zwaśnione środowiska, które się różnią we wszystkim, znajdują sobie wspólnego wroga – Jezusa Chrystusa. I niestety historia pokazuje, że ludzie bardzo często jednoczą się nie wokół dobrego celu, nie wokół prawdy, ale wokół wspólnego przeciwnika. Widzimy to w mediach, widzimy to w kulturze, widzimy to w polityce. No i przykro jest mi to powiedzieć, ale czasem widzimy to nawet w kościele. Że ludzie nie skupiają się wokół prawdy, oni się skupiają wokół przeciwnika. Często sobie sami go tworzą, jakiegoś chochoła i z nim walczą. I Pan Jezus odmawia tym ludziom kolejnego znaku. To jest bardzo ważna lekcja. Bo problem tych ludzi nie polegał na braku dowodów. Problemem było, jak zawsze, ich serce, ich serce. To nie jest tak, że oni nie posiadali wystarczająco dużo światła, żeby uwierzyć. Albo, że otaczała ich zbyt duża ciemność, żeby odrzucić Boga. Problemem było ich serce. I bardzo wielu ludzi dzisiaj jest w tym miejscu. Mówi, że gdyby Bóg zrobił coś jeszcze więcej dla mnie, no to bym uwierzył. Ale Ewangelie pokazują coś zupełnie innego, pokazują zupełnie inną prawdę. Że ludzie widzieli ślepych, odzyskujących wzrok. Widzieli chromych uzdrawianych. Widzieli umarłych, którzy wracali do życia i nadal nie wierzyli. Bo im nie brakowało dowodów. Im brakowało gotowości do poddania się prawdzie. Jezus w tym rozdziale ostrzega swoich uczniów, by się strzec takiego kwasu. Kwasu faryzeuszów i sadyceuszów. No, z kwasem to jest tak, że on działa powoli. On się nie rzuca w oczy, on nie wywołuje eksplozji. On sobie tam po cichutku działa, po cichutku przenika. No i tak samo działają właśnie błędne idee i błędne założenia. Żadna herezja nie pojawiła się nigdy gwałtownie. Żaden problem w Kościele nie pojawił się nigdy gwałtownie. One się zawsze zaczynają od niewielkiego przesunięcia. Od jakiegoś błędnego założenia, od jakiegoś małego kompromisu. Takim najlepszym przykładem niech będzie Ariusz w IV wieku. On nie odrzucał całkowicie Chrystusa. To nie można powiedzieć, że ten człowiek nie miał nic wspólnego z Chrystusem. On po prostu zaczął twierdzić, że Chrystus jest stworzeniem. No, niby niewinnie. Ale z tego błędu, z tego niewinnego wydawałoby się błędu, narodził się w historii Kościoła największy kryzys. Wtedy przeciwko temu stanął Atanazy. Powstało nawet takie słynne określenie, Atanazy przeciwko światu. Bo prawie cały świat przyjął wersję Ariusza. Czasami prawda nie jest po stronie większości. Czasami prawda jest po stronie jednego człowieka, który trzyma się Bożego Słowa. Tak było bardzo często w historii reformacji. No, ale przejdźmy teraz dalej, do centralnego punktu tego rozdziału. Pan Jezus na początku pyta, za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego. Badają różne odpowiedzi. Jan Chrzciciel, Eliasz, Jeremiasz, jeden z proroków. I dzisiaj jest dokładnie tak samo. Współczesny świat ma również bardzo wiele opinii o Jezusie. Religie świata mają bardzo wiele opinii o Jezusie. Dla jednych jest nauczycielem moralności. Dla innych jednym z proroków. Dla jeszcze innych jakimś rewolucjonistą. Ostatnio dla niektórych czytamy, że stał się ideą. Jakiś filozof, psycholog, inspirujący lider. I Pan Jezus w pewnym momencie przerywa te dywagacje. On nie jest zainteresowany opinią tłumu. On zadaje centralne pytanie. Ty za kogo mnie uważasz? Uczniowie Jezusa, za kogo mnie uważacie? To pytanie jest niezwykle osobiste. Dlatego, że nie możesz się zbawić cudzą wiarą, albo cudzą opinią. Nie możesz się oprzeć na przekonaniach, nawet najbliższych Ci ludzi, małżonka, rodziców, dziadków. Nie możesz się nawet oprzeć na przekonaniu swojego pastora, księdza, czy wspólnoty kościoła. Każdy musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam. Sam. To pytanie jest zadane do Ciebie. Kim dla Ciebie jest Jezus Chrystus? Piotr tutaj odpowiada. Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego. To jest jedno z najkrótszych, a może i najważniejszych wyznań wiary, jakie padły w historii świata. Augustyn pisał, że Piotr nie odkrył tej prawdy dzięki własnej inteligencji. On tego nie odkrył tym, co widział, ale ojciec objawił mu ją z nieba. Napisał tak, bo tak jest napisane w Bożym Słowie. To nam oczywiście przypomina o działaniu łaski, który odkrył Chrystusa wyłącznie drogą intelektualnej analizy. Nie, my potrzebujemy Bożego objawienia. Dlatego ci, którzy te Boże objawienia mają, modlą się o ludzi niewierzących. Oni się nie modlą, a przynajmniej nie powinni się modlić tylko o zmianę poglądów, tylko o to, by ktoś intelektualnie odkrył Chrystusa, ale by Duch Święty przemienił serce tego człowieka i spowodował, że ten człowiek dostanie objawienie, Później padają kontrowersyjne słowa. Na tej skale zbuduje mój Kościół. Mam wrażenie, że to jest najbardziej dyskutowany fragment Biblii. Przez wieki już trwają spory dotyczące tego, co dokładnie Pan Jezus tutaj powiedział. Od mniej więcej XIII-XIV wieku Kościół rzymskokatolicki widzi tutaj szczególną rolę Piotra. Wcześniej raczej był innego zdania. Reformatorzy podkreślają, że tą skałą jest wyznanie wiary Piotra albo sam Chrystus. Mi najbliższe jest zrozumienie, że tą skałą, na której jest oparty Kościół jest wyznanie wiary. Właśnie to objawienie pochodzące z nieba, że na tym objawieniu, kim jest Jezus Chrystus, na indywidualnym objawieniu każdego chrześcijańca oparty jest cały Kościół, Kościół jest oparty na świadomości i wierze, kim jest Jezus Chrystus. Ale na tą chwilę możemy to zostawić. Jeżeli ktoś jest zainteresowany tym tematem, na kanale, na którym jest ten podcast jest masę nauczań wypowiedzianych przeze mnie i przez innych kaznodziejów na ten temat. Jest też nagranie dotyczące sporu historycznego wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego, kiedy to ten Kościół wewnętrznie się pokłócił o to, co jest tą skałą. Jednak niezależnie od tych różnic, niezależnie od tych interpretacji, wiemy jedno, to wiemy wszyscy na pewno, Jezus mówi zbuduje mój Kościół, mój Kościół. I to jest niezwykle pocieszające, dlatego że Pan Jezus to wyraźnie mówi, że Kościół nie należy do księży, do pastorów, do popów, Kościół nie należy do żadnych struktur, Kościół nie należy do przywódców, Kościół należy do Chrystusa, to jest Jego Kościół. I skoro to jest Jego Kościół, to właśnie dlatego przetrwa. Właśnie dlatego przetrwał Nerona, Dioklecjena, Hitlera, przetrwał komunizm, przetrwał nazizm, przetrwał niezliczone herezje, przetrwał i przetrwa kryzysy naszych czasów. I to nie dlatego, że my jesteśmy silni, nie dlatego, że to jest oparte na nas, czy na kimkolwiek z nas, ale dlatego, że to jest Kościół Chrystusa, a Chrystus jest wierny swojemu Ojcu. Następnie Pan Jezus mówi o kluczach królestwa. W języku biblijnym klucz jest symbolem autorytetu. Więc Kościół otrzymał zadanie, konkretne zadanie. To zadanie to głoszenie Ewangelii. Kiedy my zwiastujemy Chrystusa, no to otwieramy ludziom drzwi Królestwa Bożego. To wielki przywilej, ale też wielka odpowiedzialność. Po tym wyznaniu wiary, po tym ogłoszeniu Kościoła, bo swoją drogą są tylko dwa fragmenty, w których Pan Jezus mówi o Kościele i o tym Kościele powszechnym. Od tego momentu Jezus zaczyna mówić uczniom o swojej śmierci i o swoim zmartwychwstaniu. No i Piotr tutaj protestuje. Nie podoba mu się ten plan. Przecież Mesjasz miał zwyciężyć, miał panować, miał triumfować. Miał wyswobodzić Izrael spod okupacji Rzymian. Miał być wielki, spektakularny sukces. No a krzyż nie pasuje do tej wizji. No i tu bardzo odkrywamy coś aktualnego. Łatwo jest pokochać Jezusa, którego sami sobie stworzyliśmy. Łatwo jest pokochać wizję Królestwa Bożego, którą sobie sami tworzymy. Łatwo jest wejść w chrześcijaństwo, które jest stworzone na naszą podobiznę. Ale znacznie trudniej poddać się Jezusowi, który rzeczywiście istnieje, ma rzeczywistą wizję i mówi o rzeczywistym Królestwie Bożym. Niestety, my mamy taką tendencję do przypisywania innym ludziom własnych wyobrażeń. I robimy to również względem Boga. Bardzo często tworzymy sobie Boga na własny obraz. I tak stworzony Bóg prędzej czy później nas rozczaruje, bo nie jest prawdziwy. Jest projekcją naszych myśli. I Pan Jezus nie pozwala Piotrowi na takie podejście. Mówi bardzo mocno, że zejdź mi z oczu szatanie. To jest w ogóle szokujący moment Ewangelii, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Piotr w moim odczuciu nie stał się tutaj demonem, ale zaczął myśleć po ludzku, zaczął projektować zamiast po Bożemu. Każdy wierzący, ja i ty, powinniśmy sobie regularnie zadawać pytanie. Czy podążam za prawdziwym Chrystusem? Czy też za jakimś własnym wyobrażeniem Jezusa Chrystusa? Następnie Pan Jezus wypowiada słowa, które zmieniają historię świata. Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje. W kulturze samorealizacji to brzmi niemal jak herezja. My raczej sobie mówimy znajdź siebie, spełniaj siebie, żyj dla siebie, a Jezus mówi umrzyj dla siebie. Umrzyj dla siebie, zaprzyj się samego siebie. Paradoks chrześcijaństwa polega na tym, że człowiek naprawdę odnajduje siebie dopiero wtedy, gdy umiera dla siebie, a oddaje siebie Chrystusowi. I wszyscy bohaterowie wiary, swoje bohaterstwo wiary, zaczęli od odkrycia tej prawdy. Wszyscy. Wszyscy oni coś stracili, ale zyskali znacznie więcej. Jest takie piękne zdanie, nie pamiętam kto je powiedział, i ono mniej więcej brzmi tak. Nie jest głupi ten, kto oddaje to, aby zyskać to, czego nie może nigdy utracić. Przyznajcie, że wspaniałe zdanie. I Jezus mniej więcej to do nas mówi. On zadaje pytanie niezwykle aktualne dla mnie i dla ciebie dzisiaj. Co ci pomoże, choćbyś cały świat zyskał, a na swojej duszy szkodę poniósł? Bo my żyjemy w epoce sukcesu, liczb, statystyk, zasięgów, wyników, popularności. Nawet ten podcast jest takim przykładem. Całkiem niedawno miałem rozmowę po co poświęcam tyle czasu temu, skoro to wcale nie osiąga jakichś wyników i zasięgów. No i zobaczcie, my żyjemy w takiej kulturze, ale Jezus przypomina nam, że istnieje coś cenniejszego od wszystkiego. Dusza człowieka. Dusza człowieka. Sens życia nie polega na maksymalnym wykorzystaniu życia dla siebie. Sens życia polega na poznaniu Boga, oddaniu Mu chwały i głoszeniu Ewangelii. Właśnie dlatego nawet najbogatszy człowiek świata może być w środku pustym dbanem, a ktoś zwykły, szary, nikomu nieznany może być w środku pełen Bożej chwały. Mateusz, rozdział 16, prowadzi nas do bardzo ważnych pytań. I te pytania to nie jest, kim Jezus jest dla społeczeństwa, dla Polski. Nie, kim Jezus jest dla historii. Nawet nie, kim Jezus jest dla teologów. Nie. Kim Jezus jest dla mnie. Każdy człowiek musi sobie odpowiedzieć na to pytanie. I Piotr powiedział, ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego. Za dwóch tysięcy lat stoi Kościół. Jak ty odpowiadasz na to pytanie?


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora