Ewangelia - Moc Boża, która zbawia człowieka
    KazanieList do Rzymian · 1.1-17Część 117 października 2025

    Ewangelia - Moc Boża, która zbawia człowieka

    Ewangelia nie ulepsza człowieka, lecz daje mu nowe życie. To moc Boża, nie moralny system. Paweł, przemieniony przez Chrystusa, głosi prawdę, która porusza serce i sumienie: „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie.”

    Transkrypcja

    Słuchajcie, wybieramy się w podróż. Ta podróż chwilę potrwa. W sensie, może być tak, że... że Pan wróci zanim my zakończymy tą podróż, bo przejdziemy przez wszystkie listy i chcę złożyć publiczną deklarację. Jestem pewien tych słów, które za chwilę powiem. Jeśli ktoś poważnie podejdzie do tego, co tu będzie głoszone i skupi się na tym, co tu będzie głoszone, poświęci się temu, postanowi sobie poświęcić te wieczorne środy na to, by zmierzyć się z Bożym Słowem, by wspólnie przez te listy apostolskie przejść, to na pewno, na pewno, na 100% jego życie się zmieni. Jego życie ulegnie zmianie i to nieodwracalnej zmianie. Dlatego, że Boże Słowo ma moc zmienić życie człowieka. I jeżeli ktoś poważnie podejdzie do Bożego Słowa, a my tu właśnie o Bożym Słowie będziemy dokładnie wszystko rozmawiać, to jego życie po prostu ulegnie zmianie Mogę to powiedzieć ze stuprocentową jasnością. Wiedząc też, że ci, których to nie dotyczy, oni tego po prostu nie zrobią. Nie przejdą przez tą podróż. Rozpoczynamy oczywiście od pierwszego listu, który znajduje się w naszych bibliach. Listu do Rzymian. Wspaniały list. List, który bardzo dużo zmienił w historii Kościoła, ma ogromne znaczenie w historii Kościoła. List, który jest przede wszystkim takim listem pasterza, misjonarza, apostoła do kościoła, którego on jeszcze nie odwiedził. On jeszcze tam nie był, kiedy pisze list do tego zboru, ale wynika z niego, że już go kocha i przede wszystkim modli się za ten zbór. Ten list do Rzymian to jest taka Ewangelia Boża, cała Ewangelia Boża podana w pewnym porządku, w pewnej logice, i w pewnym ogniu Ducha Świętego i to jest ten właśnie właściwy ogień Ducha Świętego. Nie te emocje, nie jakieś spektakularne wyczyny, tylko to, co tutaj wyczytamy w tym liście, to jest prawdziwa moc Boża. Autorem tego listu jest oczywiście Paweł, bardzo ciekawy człowiek, człowiek, który przeszedł pewną drogę od prześladowcy kościoła do pasterza narodów, do mojego pasterza. i do Twojego, pasterza, bo przecież każdy z nas w jakiś sposób jest wychowany na tym, co apostoł Paweł w swoim liście pisze. Wiemy o nim bardzo dużo. Biblia bardzo dużo udziela nam informacji na temat tego, kim był apostoł Paweł. Wiemy, że nazywał się Saul, pochodził z Tarsu, że był to Żyd należący do diaspory. Wiemy, że to był obywatel rzymski, Wiemy, że to był ktoś wykształcony u Gamaliela, że był to bardzo gorliwy faryzeusz. Wiemy też, że jego tożsamość, tożsamość tego człowieka, tego Saula Starsu, była spleciona z prawem, była spleciona z tradycją i on miał takie mocne pragnienie czystości ludu bożego. One były niewłaściwie ukierunkowane na samym początku, ale od początku było to pragnienie czystości ludu bożego. Wiemy w Biblii, że nawrócił się w drodze do Damaszku. W drodze do Damaszku Paweł spotyka zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa w sposób niewiarygodny, w sposób fenomenalny. To spotkanie nie spowodowało u niego jakiejś korekty światopoglądu. nie zmieniło delikatnie jego myśli. To spotkanie to w zasadzie była śmierć starego człowieka, śmierć Saula i narodzenie na nowo, tego, o którym rozmawiamy apostoła Pawła. Ten apostoł Paweł, on nie zmienił poglądów, on został zdobyty przez Chrystusa. To jest bardzo ważne. To jego spotkanie to nie jest zmiana poglądów. Chrystus zdobywa tego człowieka. Zdobywa go. On go całkowicie zdobywa. To pokazuje dosyć mocno, czym powinno być moje i Twoje chrześcijaństwo. To nie ma być zmiana poglądów. Pytanie brzmi, czy Chrystus Cię zdobył? Czy jesteś Jego własnością? Czytamy, że w pierwszych latach, czytamy to w liście do Galacjan, że w pierwszych latach Paweł miał taką Taki czas wyciszenia, taki czas formacji. On poznawał Ewangelię Bożą. On oczywiście służył już, ale był formatowany. On poznawał, czym jest Ewangelia. Uczył się Ewangelii. Zobaczcie, jak wielu z nas myśli, że kiedy się nawróciłem, kiedy chwilę już chodzę z Jezusem Chrystusem, chwilę już czytam Biblię, ta chwila to może być na przykład rok, dwa, trzy i mamy wrażenie, że my już znamy Ewangelię. Paweł pokazuje, że nie. że my potrzebujemy uczyć się Ewangelii i to jest bardzo poważna szkoła, by uczyć się Ewangelii Bożej. W czasie tego wyciszania Bóg rozpinał serce tego człowieka, tak wynika z jego historii, i to było bardzo ciekawe takie rozpięcie, dlatego że on rozpiął jego serce między Pismami, a między osobą Jezusa Chrystusa. I ten człowiek Z jednej strony był osadzony w Pismach, a z drugiej strony był osadzony w Jezusie Chrystusie. dało radę złączyć te dwa elementy, połączyć to ze sobą. Uczoność w piśmie i znajomość Jezusa Chrystusa. Sam Chrystus w tym czasie musiał Go uczyć czytać Tory, w zasadzie na nowo, uczyć czytać proroków, w zasadzie na nowo, ale już w świetle Nowego Przymierza, w świetle spotkania ze zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem. W pewnym momencie kościół w Antiochi rozpoznaje Boże namaszczenie nad tym człowiekiem i mamy do czynienia z trzema wielkimi podróżami misyjnymi, często się głosi, które są tematem rekolekcji, tym rekolekcji dla dzieci, jeśli dobrze kojarzę, to dwa lata temu to był temat rekolekcji dla dzieci, trzy wielkie podróże misyjne, w czasie których powstaje wiele kościołów, powstają wspólnoty w Azji Mniejszej, powstają wspólnoty w Grecji, a Paweł w tym czasie okazuje się kimś Znowu bardzo rozciągniętym, bo jednocześnie, kiedy czytamy jego listy i czytamy, co się z nim działo w dziejach apostolskich, czytamy, że on był bardzo miękki w swoich uczuciach i bardzo twardy w swojej doktrynie. Znowu idealne rozciągnięcie. Człowiek, który miał miękkie serce, miał niesamowite uczucia, względem swoich braci i sióstr, a jednocześnie miał niesamowicie twarde uporządkowanie doktryn i twarde stanowienie tych doktryn. Mało tego, okazuje się, że ten człowiek zaczął w pewnym momencie dźwigać pewnego rodzaju troskę już nie tylko o jakiś mały wycinek, ale o większą część wspólnot, a może nawet o wszystkie zbory. Człowiek, który potrafił płakać, ale też potrafił polemizować, potrafił upomnieć się o swoje. Ja bardzo lubię list do Rzymian, bo on tam w pełni pokazuje właśnie te pióro Pawła. pełno takich szyfrów, pełno głębokiej teologii, gdzieś poukrywanej. Trzeba to odkryć, trzeba to zrozumieć, trzeba to prześwietlić, trzeba to połączyć z innymi fragmentami, a jednocześnie jest to list pełen prostych zdań, prostej Ewangelii i jest to podane w taki sposób odważny. On odważnie pisze pewne rzeczy, tak odważnie, że my do dzisiaj musimy niektóre fragmenty rozpatrywać i zastanawiać się, jak to wszystko zrozumieć. Dzisiaj omówimy 17 pierwszych wersetów tego listu. Paweł napisał 17 wersetów, a ja to spróbuję wyjaśnić. Więc z taką odwagą ten człowiek pisał. Ten list jest w ogóle też taką formą modlitwy, co spróbujemy odkryć w tym wszystkim, a logika tego listu, żelazna logika tego listu, takie uporządkowanie tego listu, które świadczy oczywiście o uporządkowaniu doktrynalnym Pawła, jest wyrazem takiego uwielbienia Boga. Bóg jest uwielbiony. kiedy pewne rzeczy są logicznie poukładane, kiedy coś ma pewien schemat, kiedy coś jest w jakiś sposób przekazane taki, że to jest zrozumiałe. Paweł pisze ten list u schyłku tej ostatniej podróży misyjnej, datuje się to na 57. rok po Chrystusie, on się zatrzymuje w Koryncie, wiemy to z dziejów apostolskich z XX rozdziału, ma już za sobą bardzo burzliwy okres w Efezie, rozwiązał lub rozwiązuje niesamowicie trudne sprawy w Koryncie. Przed sobą ma jeszcze wyprawę do ubogich w Jerozolimie i w sercu nosi śmiałą wizję, chce dotrzeć z Ewangelią do Hiszpanii. To jest jakby jego plan. Zdaje sobie sprawę z tego, że może go tam czekać więzienie, może go tam czekać prześladowanie, a w zasadzie raczej czeka go tam więzienie i prześladowanie. I słuchajcie, to jest taki moment, kiedy on pisze ten list do Rzymian, kiedy on już jest bardzo dojrzały. To już jest bardzo dojrzały nauczyciel Bożego Słowa. To już nie jest młokos. To jest ktoś, kto dużo zobaczył, dużo zrozumiał, dużo doświadczył. Już Chrystus nauczył go w pewien sposób Ewangelii. Oczywiście uczymy się jej do końca życia i Paweł też się uczył jej do końca życia. Ale to, że jesteś bardzo dojrzały. On ma już przepracowane pewne rzeczy, przepracowane pewne zranienia. przepracowane ma wybaczenie, on już jest wyostrzony, jego teologia już jest ostra, on już wie, w co wierzy, on już wie, jakie doktryny wyznaje, on już jest taki ostry w tej historii, no i ma bardzo szeroki horyzont misyjny. To jest człowiek wizji. To jest człowiek, który już ma szeroką wizję. On jest naostrzony i on wie, do czego posłał go Jezus Chrystus. Ten list powstaje w Koryncie i to tłumaczy też, dlaczego Paweł tam wspomina Gaiusa, tego gospodarza, i Erasta, czyli tego zarządcę miasta. To w samym liście do Rzymian jest napisane, będziemy sobie to przerabiać. Bezpośrednio Paweł nie pisze go piórem, bo wiemy, że to jest dyktowane, że jest podane, kto to napisał, czyli tercjusz. I to jest w ogóle rzadki moment, kiedy skryba się podpisuje, kiedy my mamy pełne dane tego, kto tutaj wziął w tym udział. Wiemy też, albo przynajmniej możemy się domyślać, kto zaniósł ten list. Do Rzymu. Czytamy o tym, że Febe zaniosła ten list z Rzymu. Proszę? do Rzymu, przepraszam, do Rzymu. I Paweł prosi, żeby przyjąć, jak przystoi świętym. On wydaje polecenie, że przyjmijcie, jak przystoi świętym. I widzimy, jak to jest, praktycznie wszystko są powiązane. Ten człowiek wie dokładnie, co robi, wie, kogo posyła, wie, kogo bierze do współpracy. I co ciekawe, wszystkie jego doktryny zawsze są splecione z twarzami, są splecione z imionami, są splecione z takimi autentycznymi wydarzeniami w życiu, dlatego to tak oddziaływuje na mnie i na ciebie. Można przedstawić jakieś powody, dlaczego ten list został napisany. No przede wszystkim, skoro on w tym kościele nie był, a go kocha i o niego się modli, to on chce przedstawić Ewangelię, którą głosi. To jest Ewangelia, którą głosi apostoł Paweł. W tym liście do Rzymian jest cała Ewangelia zawarta. Niektórzy bibliści uśmiechają się i mówią, że list do Rzymian jest to piąta Ewangelia znajdująca się w Słowie Bożym, bo to jest cała Ewangelia według Pawła, którą głosi Kościołowi, którego on nie zakładał. Natomiast chciał, żeby ten kościół był osadzony we właściwej doktrynie, we właściwym nauczaniu i mógł to rozszerzać dalej. Mało tego, próbuje on w ten sposób zjednoczyć dwa bardzo zwaśnione środowiska w ówczesnym mu kościele, w tym początkującym, raczkującym kościele. To jest środowisko Żydów i Pogan. Oni byli ze sobą na początku zwaśnieni i on próbuje ich zjednoczyć w tej Ewangelii wokół centrum, wokół łaski w Jezusie Chrystusie. No bo jak wiemy, nawet kwestie stołu potrafiły rozdzielić i pokłócić ze sobą te stronnictwa. Ostatecznie on też prosi o wsparcie w tej planowanej misji po drodze do Hiszpanii. jaki był Rzym w tamtych czasach, bo to też jest niezwykle istotne, żeby zrozumieć pewne wątki poruszone w tym liście. No więc ten kościół, znaczy najpierw sam Rzym, to oczywiście było serce ówczesnego imperium, nie było ważniejszego... miejsca jak Rzym. Historycy podają, że to było miasto miliona mieszkańców i to było miasto miliona mieszkańców pełne kontrastów, bo jednocześnie w tym mieście były elity i to takie elity, elity, elity, elit. I jednocześnie w tym mieście, w tym mieście miliona mieszkańców byli niewolnicy i to ci najniższego rzędu. Były tam obecne w zasadzie wszystkie kulty pogańskie, jakie ówczesny świat znał. No i oczywiście były obecne synagogi diaspory żydowskiej. Kiedy powstaje ten list, to w Rzymie rządzi Neron. Tylko, że to są jeszcze te łagodniejsze lata tego Nerona. To jeszcze jest przed tymi wydarzeniami, które nam się kojarzą z tym cesarzem i z historią Nerona, ale on już rządzi. On już tam pewne rzeczy w tym Rzymie wprowadza, z tym, że to są jeszcze te początki jego szaleństwa. To miasto, ten Rzym, w pewien sposób oddycha tym wszystkim, oddycha tą polityką, tą geopolityką, handlem, wymianą, no i religią. Wszędzie tam panującą, chociaż przeróżną i z każdego jakby rejonu, moglibyśmy powiedzieć, że gdyby trzeba było przedstawić idealny wzorzec czegoś, co nazywamy dzisiaj multikulti, to Rzym w tym roku, w którym powstaje ten list, jest idealną definicją tego pojęcia. I teraz tam jest Kościół, Kościół w Rzymie, który najpewniej zaczął się od Żydów, no bo to oczywiste wniosek, i od prozelitów, którzy spotkali się z Ewangelią w Jerozolimie i wrócili do swojej stolicy. Oni prawdopodobnie byli w dniu Pięćdziesiątnicy, usłyszeli Ewangelię, nawrócili się, dostali podstawową szkołę i wracają do stolicy. Oczywiście, jak w każdym przypadku, tak i tutaj ta wspólnota musiała rosnąć wokół pewnych grup, pewnych rodzin i pewnych połączeń tych ludzi ze sobą. I w 1949 roku Klaudiusz, ale mogę się mylić, wydaje taki edykt o wypędzeniu Żydów z Rzymu i oni potem wracają do tego Rzymu i ponieważ Żydzi opuścili Rzym, w tym kościół w Rzymie, to gdy wrócili, to silniejszą grupą w tym początkującym kościele są poganie, bo oni tam cały czas byli i tą wspólnotę, znaczy byli poganie oczywiście, i cały czas tą wspólnotę rozwijali. I to tłumaczy, dlaczego tak Paweł mocno pracuje w tym liście nad tą jednością słabych i mocnych. Żydów i Pogan nad rozumieniem prawa, łaski, dni, pokarmów i tego wszystkiego, czym tam Paweł się również w tym liście zajmuje. Wiemy też, że to był bardzo ciekawy kościół, dlatego że to był ogromny kościół, to był wielki kościół, jak przystał na stolice i na imperium, ale jednocześnie był to wielki kościół, który był współtworzony przez dużo mniejszych grup. domowych, najprościej mówiąc. Myślę, że wiecie, do jakiego modelu sięgam, bo staramy się ten model praktykować. No i zobaczcie, że w pozdrowieniach pojawiają się liderzy tych grup, tych społeczności domowych. Pojawia się Pryska, Akwila, czyli ci współpracownicy Pawła, Andronik, Junia, Tryfena, Tryfoza, Persyda. Zobaczcie, pojawiają się kobiety i mężczyźni. Pojawiają się Żydzi i poganie. Pojawiają się wolni i niewolnicy. Dlatego, że to wszystko tam funkcjonuje w ramach tej wielkiej wspólnoty Jezusa Chrystusa. Trzeba jeszcze osadzić kontekst tego Kościoła w stosunku do obecności. najmocniej panującej tam religii. Za wiele się nie zmieniło od tamtych czasów. Otóż był kult cesarza, to jakby podstawowe, co charakteryzowało Rzym, to cesza. Cesarz stał na czele wierzeń rzymskich. Oczywiście mnogość bóstw i bożków wszelkiego rodzaju. pełno procesji, pełno jakichś różnych ofiar, no i nadal się to kojarzy z Rzymem, nie da się od tego uciec. No i wyznawcy Chrystusa trochę się w tym nie mieszczą, a to powoduje pewnego rodzaju napięcia społeczne, napięcia między tymi grupami, ostatecznie doprowadza do prześladowań. To Imperium Rzymskie znane jest z tego, że dali ludziom drogi, Dla nas oczywista sprawa, my żyjemy w XXI wieku, ale w I wieku to nie była taka oczywista rzecz, że imperium było stać na to, żeby wybudować drogi, żeby ludziom dać drogi, zapewnić jakiś tam w miarę pokój, jakiś jednolity system prawny, do dzisiaj większa część prawa ludzkiego w jakiś sposób jest powiązana z tym prawem rzymskim, ale też powstaje po raz pierwszy tak mocno wyszczególniony w tym wprawie Coś, co nazywamy aparatem przemocy. Do dzisiaj tak to nazywamy. I zobaczcie, kiedy Paweł będzie mówił o posłuszeństwie władzy, to ten człowiek nie będzie tego mówił w próżni. On to mówi w konkretnych warunkach, w konkretnych realiach, które wcale nie były łatwiejsze od naszych, a wręcz uważam, że one były dużo trudniejsze niż nasze realia i nasze czasy. W tym, że my oczywiście Masę ludzi żyło w skrajnym ubóstwie. Ten patronat tych elit dotyczył w zasadzie nielicznych. Większość ludzi była zależna od tych elit. I kiedy będziemy czytać o gościnności, o przebaczeniu, o uległości, o miłości tej bezwarunkowej, to również powinniśmy to uwzględnić, że Paweł nie pisze tego listu w próżni. On wie, o czym pisze. I to są przesłania bardzo aktualne również W tym liście Paweł stawia taką tezę, że Ewangelia jest mocą Bożą. ku zbawieniu i że objawia sprawiedliwość Bożą i to w tym fragmencie, który dzisiaj będziemy analizować. Co to oznacza? Po pierwsze to oznacza, że on tam będzie wykazywał uniwersalność winy, czyli że zarówno poganie bez prawa, jak i Żydzi z prawem, wszyscy są pod jednym werdyktem. Nie ma sprawiedliwego ani jednego. Grzech to nie jest katalog czynów, tylko ta natura mieszkająca w człowieku, taki zbuntowany stan serca człowieka, w którym mieszka grzech. Jednocześnie on mówi o uniwersalnym usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę, czyli że Bóg w pewien sposób ogłasza, wydaje dekret, dotyczący grzesznika, że on staje się sprawiedliwy nie z powodu uczynków, ale ze względu na ofiarę Jezusa Chrystusa. To będziemy oczywiście bardzo szeroko omawiać. W dalszej części tej jakby jego Tłumaczenia Ewangelii będzie mówił o zjednoczeniu z Chrystusem i nowym życiu, że umarliśmy dla grzechu, że żyjemy dla Boga, ta nasza walka z grzechem, 7-8 rozdział, że to znajduje rozwiązanie, ale dopiero w duchu i wtedy nie ma żadnego potępienia. Później on przejdzie do bardzo ciekawego tematu, zobaczcie jak aktualnego dzisiaj, czyli tej zależności pomiędzy Izraelem a innymi narodami i w ogóle czym ten Izrael jest. On tam będzie tłumaczył suwerenność Boga, wierność obietnicom, tą tajemnicę, czyli to częściowe zatwardzenie Izraela aż do tego czasu, o którym rozmawialiśmy na rekolekcjach i do tej całej kulminacji, która będzie miała miejsce. No i ostatnie rozdziały on pozostawia takiej etyce miłości. On mówi, czym ta miłość jest, tłumaczy miłość i też tłumaczy, w jaki sposób mamy to rozumieć i jaka ma być nasza postawa wokół tego wszystkiego. Jest taka metoda, ja jej nie opracowałem, ale ona jest skuteczną metodą do czytania tego listu, czyli jak to w ogóle czytać, żeby usłyszeć, co Pan Bóg chciał tam. powiedzieć. W bardzo wielu miejscach tego listu pojawi się coś, co tak profesjonalnie nazywa się diatriba, czyli Paweł prowadzi taki dialog z wyimaginowanym rozmówcą. Tam są takie zwroty, cóż powiesz, otóż powiesz i tego typu jakby sformułowania. Tego nie mówi do konkretnego człowieka, to jest taka forma literacka. ale w Bożym planie to wyprzedza nasze pytania i nasze obiekcje. Zobaczcie ten słynny fragment. W takim razie czy już powiemy, że Bóg jest niesprawiedliwy? Więc on to pytanie zadaje wyimaginowanej postaci, ale jednocześnie to natchnienie tego pytania powoduje, że tekst biblijny wyprzedził nasze pytanie. że przecież my to samo pytanie zadajemy, czytając ten fragment Bożego Słowa. Dla Pawła Pismo jest ostatecznym autorytetem. Ostatecznym. Ten człowiek nie opiera się na wizjach, nie opiera się na objawieniach. Kiedy głosi Ewangelię, Pismo jest dla niego autorytetem. On prawie non-stop cytuje Mojżesza, cytuje proroków, czytuje fragmenty psalmów i ukazuje, że Ewangelia jest wypełnieniem. Nic nowego on tam nie dodaje od siebie. On nie ma zwyczaju mówić, że tak mu się przyśniło, tak uważa, tak czuje. Pisma są dla niego ostatecznym autorytetem. Ten list jest napisany w bardzo ciekawy sposób, dlatego że pierwsza część tego listu, pierwsze 11 rozdziałów tego listu jest zbudowaniem fundamentu doktrynalnego, a końcówka tego listu, ostatnie rozdziały, jest praktyką. Jak wprowadzić tą doktrynę w praktyczny czyn? Co to oznacza, że jest taka doktryna i jak żyć tą doktryną? I to jest taka bardzo głęboka prawda, dlatego że nie ma Ewangelii bez etyki, Nie ma Ewangelii bez przemienionego życia, a jednocześnie nie ma etykni i nie ma przemienionego życia bez Ewangelii. Więc ta współzależność tego, że ja coś rozumiem w teorii, w doktrynie i przenoszę to do życia w wymiarze praktycznym. No i cały ten list jest taką jedną wielką modlitwą. To też ma swoją nazwę. się nazywa doksologia i polega to na tym, że wszystko, co Paweł napisał, każda prawda, którą on tam napisał, ona prowadzi czytelnika, ciebie, mnie do jednego słowa, do dwóch słów. Chwała Bogu. Chwała Bogu. Kiedy czytamy ten tekst, kiedy zaczynamy rozumieć, co tu jest napisane, musimy w końcu krzyknąć chwała Bogu. Pytanie jeszcze pozostaje. Dlaczego Paweł pisze ten list? Bo to jeszcze nie jest w żaden sposób wytłumaczone. Dlaczego on w ogóle otworzył swoje serce w ten sposób na ten Kościół? Jeszcze raz, po wielu latach Ci Żydzi wracają do Rzymu, Żydzi wierzący, Żydzi nawróceni. Ja mówię o Kościele. tylko pochodzącym od Żydów, wracają do Rzymu po tym dekrecie. Te napięcia są tam bardzo realne, no bo oni trochę są do tyłu w tej historii, a jednocześnie to Żydzi, więc co nam tu poganie będą mówić, jak my mamy rozumieć Pisma. No i Paweł bardzo mocno pokazuje, że najważniejszy jest Chrystus, a to jest jakby centrum tej historii. No i ciekawe, bo Najprawdopodobniej, to jest mój wniosek, ale spotkałem się już też z komentarzami podobnej treści, krążą jakieś plotki o Pawle. Krążą jakieś plotki o jego nauce. I on na nie odpowiada, bo w tym liście się pojawiają takie zaczepki. Czy łaska zachęca do grzechu? To wygląda jakby ktoś mówił, że Ewangelia, którą głosi Paweł, to jest jakaś w ogóle łaska, która zachęca do grzechu. do tej łaski podchodzić, to będziemy zachęceni do grzechu. I Paweł odpowiada w tym liście w ten sposób. Czy łaska prowadzi, zachęca do grzechu. I Paweł to porządkuje, tłumaczy, że łaska nie rozwiązuje nas od świętości, ale łaska rodzi świętością. Tłumaczy, co ma na myśli, więc bardzo wielu uważa Ja również doszedłem do takiego wniosku, czytając ten list, że Paweł w tym liście również odpowiada na pewne zarzuty i na pewne plotki, a oczywiście dla nas to jest niezwykle istotna doktryna. Rzym jest w ogóle ważny, dlatego że Rzym to jest taki most do Hiszpanii. bo to silny kościół, mocny kościół i teraz Paweł w pewien sposób też prosi o partnerstwo, ale żeby poprosić o to wsparcie, o to partnerstwo w tej śmiałej wizji dotyczącej Hispanii, no to trzeba się przedstawić. Skoro on tam w ogóle jeszcze nie był, no to chociaż listem się przedstawić i ten list do Rzymian jest też takim przedstawieniem apostoła Pawła, jest bardzo przemyślany, może najbardziej przemyślany list i najpełniejszy list, I kiedy się go czyta, tak mocno się go czyta, tak się go bardzo analizuje, to można też dojść do wniosku, ja do takiego wniosku doszedłem, że on jest pisany przez kogoś, kto już wielokrotnie umierał. Wielokrotnie. On już się rozstał ze swoim życiem, on już wie, że to jest moment, kiedy coś się może wydarzyć, kiedy trzeba będzie po prostu umrzeć. To jest człowiek, który już wielokrotnie umierał i żył dla Ewangelii. Tak jak mówiłem, on już przeszedł, przepracował pewne historie, pewne wydarzenia, przebaczenia, rany itd. I on żyje dla Ewangelii i to jest taki... List człowieka doświadczonego krzyżem Jezusa. Tak chyba to byłoby najładniej powiedzieć, że Paweł w tym miejscu już jest bardzo doświadczony krzyżem. On już rozumie, co to znaczy nosić krzyż. Na pewno kiedy czytamy ten list, to musimy go czytać z pokorą, dlatego że ten list bez pardonu odsłania nasze grzechy i jestem przekonany, że kiedy będziemy analizować list do Rzymian, to będzie uderzenie w wielu nas. Wielu nas usłyszy coś. czego niekoniecznie chciałby słyszeć. Jednocześnie ten list będzie odsłaniał w pewien sposób naszą bezradność wobec tego, bezradność wobec grzechu, bo człowiek tak naprawdę jest bezradny wobec grzechu. My nie mamy żadnej siły względem grzechu, chyba że oprzemy się na Jezusie Chrystusie i oczywiście ten list mocno o tym powie. Kiedy będziemy go analizować, zachęcam też, kiedy będziemy go czytać w domu, studiować, dzisiaj 17 pierwszych wersetów, no to przygotowanie się do tego kazania u mnie polegało na tym, że ja w zasadzie chyba od dwóch miesięcy codziennie te 17 wersetów czytam. Codziennie. I po prostu non-stop czytam ten fragment Bożego Słowa. W ten sposób przygotowywałem się do tej do tej serii, oczywiście inne fragmenty też, ale jakby tak do takiego studium zachęcam, nie do powierzchownego czytania. I kiedy tak będziemy czytać, to otwieramy się jakby na to przesłanie. To zacznie dla nas mieć realny wymiar. My zaczniemy rozumieć, co tam jest napisane. Ale uwaga, musi mieć takie nastawienie, że jeżeli coś, jeżeli odkryję jakąś doktrynę, jeżeli zrozumiem jakąś doktrynę, to każda doktryna powinna mieć swój owoc, bo doktryny są tylko po co? Żeby wydać owoc. Doktryna nie istnieje dla istnienia, tylko doktryna w Kościele istnieje po to, żeby wydała w Twoim życiu owoc. Przebaczenia, cierpliwości, posłuszeństwa, gorniwości i tego wszystkiego. No i ostatecznie Chociaż to jest list Pawła, chociaż tam jest wiele Pawła, chociaż tyle czasu poświęciłem, by przybliżyć sylwetkę tego apostoła, to ten list jest Bożym natchnionym tekstem i musimy pamiętać, że to jest DNA samego Boga, że to Bóg w pewien sposób przedstawia się tutaj w tym liście i to Bóg w pewien sposób opowiada swoją Ewangelię, korzystając ze swojego narzędzia, jakim był apostoł Paweł. Za chwilę otworzymy pierwszą część tego listu usłyszymy tą wizytówkę, ale nim do tego wszystkiego przejdziemy, to teraz wytłumaczę jak będziemy ten list studiować. Otóż macie tam ten podział listu do Rzymian na dwóch kartkach. Ja go podzieliłem na Oczywiście ktoś się może z tym nie zgadzać, ale to jakby ja prowadzę te kazania, więc takie prawo tego, kto prowadzi. Ja podzieliłem ten list na sześć takich części. To jest mój wymysł, nie natchniony tekst, po prostu łatwiej będzie nam pewne rzeczy omówić. W pierwszej części, czyli w rozdziałach od pierwszego do trzeciego, w tym liście Ewangelia zostaje objawiona. W drugiej części, w rozdziałach trzecim, czwartym i piątym jest mowa o tym, że Ewangelia usprawiedliwia. Następnie mamy, że Ewangelia uświęca. Następnie mamy porównanie Ewangelii i Izraela. Następnie będzie mowa o tym, że Ewangelia przemienia życia. I na sam koniec mamy zakończenie listu, bo tak wypada chyba napisać list, że zawsze warto go jakoś zakończyć. I ten też jest tak napisany. I w tych częściach sześciu macie punkty i to są osobne kazania. Właśnie tak będziemy studiować ten list, więc jak łatwo sprawdzić. Na temat listu do Rzymian będziemy rozmawiać 20 kolejnych śród, więc chwilę przy tym liście do Rzymian spędzimy. Za każdym razem otrzymacie też taką szybką powtórkę, to jest ta druga kartka, którą dostaliście, żeby można było przed następną środą sobie szybko powtórzyć, co było w środę i żebyśmy mogli kontynuować wątek, a nie wracać do tego, co już zostało powiedziane. Nie rozwiązałem jeszcze sprawy, jak to zrobić z tymi, którzy dojdą w trakcie albo z internautami, ale pewnie jak ładnie poprosić na maila kościelnego HWE Nowe Narodzenie Dziubejkom, to pewnie się te materiały jakoś tam otrzyma. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie, ja obsługuję ten mail, nie moje zmartwienie. Ale wydaje mi się, że jak ktoś ładnie poprosi, to też materiały dostanie. No i oczywiście kazania będą dostępne na YouTubie, można sobie przejrzeć, gdy ktoś w daną środę nie może być. Natomiast jeśli ktoś ma to przeglądać pobieżnie, przeglądać w czasie robienia obiadu, to lepiej nie przeglądać wcale. No więc zajmujemy się dzisiaj tą pierwszą częścią Ewangelią Objawioną. Dzisiaj będziemy mówić o tym, że w tym liście jest wyraźnie wytłumaczone, że Ewangelia Boża to jest moc ku zbawieniu. Pierwsze 17 wersetów. Będzie wprowadzenie Pawła, będzie jego powołanie, będzie teza. No i ta najważniejsza teza, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Przeczytamy sobie najpierw te 17 pierwszych wersetów. Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, powołany na apostoła, wyznaczony do zwiastowania Ewangelii Bożej, którą Bóg przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach Świętych o synu swoim, potomku Dawida według ciała, którego według ducha uświęcenia został ustanowiony Synem Bożym w mocy przez martwych stanie, o Jezusie Chrystusie, Panu naszym. przez którego otrzymaliśmy łaskę i apostolstwo, abyśmy dla imienia Jego przywieli do posłuszeństwa wiary wszystkie narody, wśród których jesteście i wy powołani przez Jezusa Chrystusa. Wszystkim, którzy jesteście w Rzymie, umiłowanym Boga, powołanym świętym, łaska wam i pokój od Boga Ojca Naszego i Pana Jezusa Chrystusa. Najpierw dziękuję Bogu Mojemu przez Jezusa Chrystusa za Was wszystkich, że wiara Wasza słynie po całym świecie. Świadkiem bowiem jest mi Bóg, któremu służę w duchu moim przez zwiastowanie Ewangelii Syna Jego, że nieustannie o Was pamiętam. zawsze w modlitwach moich prosząc, żeby mi się wreszcie udało za wolą Bożą przyjść do Was. Pragnę bowiem ujrzeć Was, abym mógł Wam udzielić nieco z duchowego daru łaski dla umocnienia Was. To znaczy, aby doznać wśród Was pociechy przez obopólną wiarę, Waszą i moją. A nie chcę, bracia, abyście nie wiedzieli, że często zamierzałem przybyć do Was, aby i wśród Was, Podobnie jak wśród innych narodów zebrać jakiś plon, lecz aż do tej chwili miałem przeszkody. Jestem dłużnikiem Greków i Niegreków, mądrych i niemądrych. Tak więc jeśli o mnie idzie, gotów jestem zwiastować Ewangelię i wam w Rzymie, albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej. Jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy. Najpierw Żyda, potem Greka. Bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione z wiary w wiarę, jak napisano, a sprawiedliwy żyć będzie. Pierwsze słowo tego listu brzmi Paweł. I tak jak wspomniałem, chociaż to jest tylko imię, to za tym imieniem kryje się pewna osoba i kryje się historia tej osoby. Dlatego tyle wstępu było o Pawle, bo kiedy Rzymianie odczytali ten list i te pierwsze słowo, to oni też to wiedzieli. Zaczyna się od Paweł. Niby tylko imię, ale w tym imieniu jest ukryta pewna historia, która pokazuje nam, jak bardzo Bóg, inaczej, jak daleko Bóg sięga, żeby ratować człowieka, żeby zdobyć człowieka. Paweł tutaj zaczyna od określenia samego siebie, to jest pierwsze, co on tu o sobie mówi, sługa Chrystusa Jezusa. Tam się pojawia bardzo mocne greckie słowo, dolus, czyli ktoś, kto niewolnik, ale w tamtych czasach to oznaczało, że to był ktoś, kto nie należy do siebie, ktoś, kto nie ma żadnych praw, jest całkowicie poddany swojemu Panu. To jest te słowo sługa, niewolnik Jezusa Chrystusa, dolus. W ogóle w Rzymie to słowo budziło pogardę, to było pogardliwe. Kiedy ktoś chciał komuś okazać pogardę, to mu mówił właśnie w ten sposób, ty jesteś ten niewolnik, ty jesteś ten sługa, w zależności jakie macie tłumaczenie, ale w oryginale tam jest słowo dolus. Ty jesteś dolus. Dlatego, że Ten człowiek był narzędziem. Popularnie mówiło się o tych ludziach, o tych niewolnikach dorosłych, że to było mówiące narzędzie. Mówiące narzędzie. To nie byli ludzie. To było mówiące narzędzie. I zobaczcie, Paweł się w ten sposób przedstawia. Paweł – mówiące narzędzie Jezusa Chrystusa. Nie tylko w tym kontekście dumy z tego, że jestem narzędziem w rękach Pana, tylko w tym kontekście, że to jest pogardliwe. w tym mieście. Pogardliwi ludzie tak mają. Nie mają praw, nie liczą się w społeczeństwie. Są czyjąś własnością. I Paweł się w ten sposób przedstawia. I teraz Paweł się tak przedstawia. Człowiek, który mógłby zacząć tak. Paweł, obywatel rzymski. Mógłby tak zacząć? Mógłby, ale tego nie robi. Mówi Paweł mówiące na rzędzie. Człowiek, który nie ma żadnych praw. Mógłby się przedstawić też Paweł uczeń Gamaliela, czyli faryzeusz, który dochodzi do najwyższych szczebli kariery religijnej tamtych czasów, ale tego nie robi. On się przedstawia jako Paweł mówiące narzędzie. Oczywiście on później w dziełach apostolskich wspomina, że jest Żydem urodzonym w Tarsie, że jest wychowany u stóp Gamaliela, wychowany ściśle według prawa ojczystego, gorliwy itd. Właśnie, tu warto też wspomnieć, kim był Gamaliel, bo to nam rozjaśni, z czego Paweł rezygnuje i to też jest ważne w stosunku do tego fragmentu. Ten Gamaliel, o którym tutaj czytamy, to jest coś bardzo znane wśród Żydów. Nie kiedyś był znany, tylko do dzisiaj jest znany. Najbardziej był znany z tego, że był wnukiem. Tak, on był najbardziej znany z tego, że był wnukiem. Ale był wnukiem bardzo słynnego rabina, rabina Hilalela. Natomiast ten rabin Hilalel To był człowiek, który był i jest do dzisiaj uznawany za najbardziej wybitnego i wpływającego rabina na Judaizm. Nie ma drugiego takiego, który tak wpłynął na Judaizm. I Gamaliel, on jest wnukiem tego człowieka. Zostaje oczywiście rabinem, czyli wychowany na kolanach tego dziadka, tego najpotężniejszego rabina i otrzymuje niesamowity tytuł. Tytuł, którego nikt później nie dostał. Nikodem z Ewangelii Jana stoi tuż obok tego tytułu, ale jeszcze nie jest tak tytułowany. Dlatego, że literatura żydowska podaje, że Gamaliel otrzymuje tytuł raban, Nauczyciel wszystkich nauczycieli. Raban, nie rabi, tylko raban, to jest tytuł dużo wyższy niż rabi, czyli rabi wszystkich rabi, ale nie tylko, bo Nicodem miał tytuł ten piętro niżej, czyli Nicodem miał tytuł mówiący o tym, że on jest rabinem obecnie żyjących rabinów, czyli jak to porównać, jest prezbiterem naczelnym w tej swojej denominacji. Natomiast Gamaliel, on jest rabanem, czyli on jest prezbiterem naczelnych tych, którzy byli, tych, którzy są i tych, którzy dopiero nastąpią. Tak wpływowy uczony żydowski. I on jest tak znany dlatego, że jest czyimś wnukiem i w tradycji żydowskiej mówi się, że wychował się u stóp swojego dziadka. a Paweł się wychował u stóp właśnie tego nauczyciela. To ma takie przełożenie. I widzimy w V rozdziale dzieł apostolskich, że kiedy Piotr i Jan stają przed radą, to kiedy Gamaliel się odezwał, to już się nikt nie odzywa. To już nikt nie zabiera głosu za. On mówi to, jeśli to jest że jeśli to jest od Boga, to nie zdołacie z tym nic zrobić. To są jego słowa. I kończy się polemika. Już nikt z tym człowiekiem nie polemizuje, bo to jest rabat. On tak powiedział i kończymy dyskusję. Więc ktoś, kto jest jego uczniem i to uczniem określonym, że wychował się u jego stóp, To jest ktoś z najwyższej półki edukacyjnej. To trochę tak jakby powiedzieć, że dzisiaj ktoś będzie studiował teologię u jakiegoś najbardziej szanowanego profesora na najlepszym uniwersytecie i to jeszcze w samym centrum, nie wiem, w Jerozolimie. To ma takie przełożenie. Więc on się mógł tak przedstawić, ale on się tak nie przedstawiał. On mówi Paweł, sługa, niewolnik, dolus, mówiące narzędzie. Zobaczcie, człowiek z takim CV, wychowany jak Gamaliela, faryzeusz z rodu Benjamina, obywatel rzymski, niezwykle ważne, że on jest obywatelem rzymskim, zaczyna właśnie od tych słów. Sługa albo niewolnik Jezusa Chrystusa. I w oczach ludzi to jest poniżenie, ale w oczach Boga to jest chwała. Ale w oczach Boga, a to jest chwała. Paweł się przedstawił w tym liście najlepszym tytułem, jaki można nosić. Najwyższym urzędem, jaki można mieć. I największym powodem do dumy, jaki można wykazać. Niewolnik Jezusa Chrystusa. mówiące narzędzie Jezusa Chrystusa. W oczach ludzi nic, ale w oczach Boga prawdziwa chwała. I tu objawia się, już w tym pierwszym zdaniu, objawia się prawdziwa Ewangelia. Paweł miał wszystko. To był człowiek, który miał wszystko, co świat uważał za wyczyn, za prestiż, za posiadanie, a wybiera to, co świat uznawa za hańbę. I mówi, jestem niewolnikiem Chrystusa. chce należeć tylko do Chrystusa. On wszystko wyrzuca, a to poprzednie na śmietnik. Zresztą Santo napisał w liście do Filipian, że wszystko uznałem za śmieci, żeby zyskać Chrystusa, a w dosłownym tłumaczeniu wszystko to jest gnój. Liczy się tylko Chrystus. Tak to dosłownie można przetłumaczyć Filipian. Gnój w sensie ścieki, brud. No i teraz zobaczcie, jakie to jest wyzwanie już na samym początku. Czy ja mam podobną odwagę, żeby to, co świat uważa za prestiż, wszystko to zostawić, złożyć u stóp Jezusa, a to, co będzie mnie określać, to, co będzie mnie definiować, to, że jestem poddany Jezusowi Chrystusowi, że jestem Jego niewolennikiem, że jestem Jego mówiącym narzędziem, że On może ze mną robić, co chce. Nie zapominajmy też, że wcześniej Paweł, czyli Saul Starsu, prześladowca Kościoła. I to nie byle jaki prześladowca Kościoła, bo w dziejach apostolskich w VIII rozdziale czytamy wprost. Siał grozę i dyszał rządzą zabijania uczniów pańskich. To nie była jakaś tam teoria. Oni chyba do jakiejś sekty należą. Nie chodźcie tam, nie słuchajcie ich. Nie. To były uwięzienia, to były tortury, to były bicia, śmierć Szczepana, do której z całą pewnością Paweł się przyłożył. No i właśnie jego, i to w takim miejscu, Chrystus powołuje. Nie w świątyni, nie u Gamaliela, nie w tym wszystkim, tylko w drodze do Damaszku, w samym akcie jego grzechu. Przecież on do tego damaszku idzie dalej robić te rzeczy. I w samym tym centrum tego grzechu Chrystus tego człowieka zdobywa. I oni to wszystko widzą, kiedy czytają, to ja, Paweł, niewolnik Jezusa Chrystusa. To było głośno o tym, kim ten Paweł jest. No i to pokazuje, że nikt nie jest za daleko od łaski Bożej. Obojętnie, gdzie Ty dzisiaj jesteś, obojętnie, co się dzisiaj dzieje w Twoim życiu, nie jesteś za daleko od łaski Bożej. Nie jesteś tak daleko, by Bóg nie mógł po Ciebie sięgnąć i jeśli będzie chciał, to po prostu to zrobi. Tam jest jeszcze dalej, dlatego że to określenie pojawia się też w Starym Testamencie. Mojżesz się tak przedstawił, tylko oczywiście w języku hebrajskim. Mojżesz był sługą Pana. W języku hebrajskim Dawid się tak przedstawił, że sługą jest. Prorocy tak o sobie mówili, oni wszyscy używali tych samych słów, więc jednocześnie w tym prestiżu Bożym Paweł tu się definiuje dosyć mocno. Rozumiecie kontekst, nie? W świecie tak, ale jednocześnie w tej pozycji, kim on jest w Bogu, z jakim autorytetem pisze ten list, to jest przypomnienie, że Mojżesz był takim mówiącym narzędziem, że Dawid był takim mówiącym narzędziem, że prorocy byli takimi mówiącymi narzędziami. I Paweł wpisuje się w tą linię, ale jednocześnie idzie dalej, bo on nie mówi niewolnik Boga, sługa JHWH, tylko On tu już od razu przechodzi do sedna, sługa Jezusa Chrystusa. I mówi to ktoś, dla którego jeszcze niedawno imię Jezusa było najgorszym zgorszeniem. Najgorszym. Nie było gorszego imienia jak Jezus dla Saula Starsu. To najgorsze zgorszenie. Ten Jezus i ci ludzie Jezusa. I on się przedstawia sługa Jezusa Chrystusa. To jest wyznanie całkowitej przemiany. Całkowitej przemiany. On nie mówi sługa Boga. On nie kombinuje sługa Pana, sługa Kyrios. On mówi sługa Jezusa Chrystusa. Jego sługą jestem, o niego w tej historii chodzi. Dalej, powołany apostoł. Dodaję, powołany apostoł. Apostoł to nie jest ktoś, kto się wybrał sam, tylko ktoś, kto został posłany. I w tym pierwszym kościele, oczywiście trwa to do dzisiaj, była ogromna różnica między tymi, którzy sami się mianowali nauczycielami, a tymi, których posłał Pan. Bo czytamy już na samym początku Kościoła, między innymi w liście do galatów, o fałszywych apostołach, o takich, którzy głoszą inną Ewangelię. To jest w ogóle wprost powiedziane, niech będą co? Przeklęci. I Paweł odcina się od nich. On mówi tak. Moje powołanie nie jest z ludzi. Nie jest przez ludzi. Jest od samego Chrystusa. To będziemy dokładnie omawiać przy liście do galatów. Popatrzcie, jakie to jest prawdziwe też dzisiaj. Nawet to było wspomniane na tym słowie wstępnym. Dzisiaj bardzo wielu ludzi nadaje sobie tytuły, zwłaszcza na Facebooku, apostoł, prorok, jakoś w ogóle mało kto używa słowa pastor, ale ostatnio się na przykład bardzo często pojawia doktor kościoła. To jest mój w ogóle hit, jak się zaczynają doktor kościoła. Jakiś nowy urząd, doktor kościoła. Już apostołów jest chyba za mało, za dużo tych apostołów na tym Facebooku proroków. To już w ogóle starczy do pochwycenia. No to teraz doktorzy kościoła. Tak się podpisują niektórzy i tak się przedstawiają. Całkiem niedawno jeden stwierdził, że jest takim doktorem kościoła, że on teraz przemawia w autorytecie Jezusa Chrystusa do wszystkich w kościele i chyba żeby podkreślić swój doktorat, nałożył copkę na głowę. Paweł przypomina tutaj, prawdziwe powołanie pochodzi od Boga, nie z ludzkiej ambicji, od Boga. Dalej on mówi, odłączony dla Ewangelii. To jest pewnego rodzaju gra słów, dlatego że on jako faryzeusz był odłączony od pogan. I on nagle jest odłączony od tego, co był odłączony od pogan, został odłączony, żeby napisać do pogan, żeby współpracować z poganami. On był odłączony jako ten farzeusz od nieczystości, od wszystkiego, co go mogło zbrukać, a to jest pełna heca. Tam zawsze było i zawsze będzie pełno przepisów w stylu. Nie jestem pewien, czy ona dzisiaj nie ma okresu, w związku z czym szerokim łukiem ją ominę. Jakby ktoś nie wiedział, dlaczego właśnie Żydzi robią wszystko, żeby się nie piknąć, nie dotknąć łokciem czy czymkolwiek z kimś, to dlatego, że on nie wie, czy tam nie ma jakiejś nieczystości i na wszelki wypadek, na wszelki wypadek, szerokim łukiem, skąd się wzięły peruki na głowie. Na wszelki wypadek, to wszystko jest właśnie to. I Paweł jest kimś takim, on jest w tym wychowany i nagle mówi, teraz jestem od tego odłączony, by być z wami w tym wszystkim, co jeszcze wcześniej myślałem, że może mnie zbrukać. On jest odłączony, ale teraz w zupełnie innym sensie. On jest całkowicie odłączony od tego dla Ewangelii Jezusa. Całe jego życie, cała jego energia, wszystkie jego zdolności, jego podróże, jego czas, jego pióro, to wszystko w tej chwili zostało odłączone do jednego celu. Do Ewangelii Jezusa Chrystusa. I tu się pojawia pierwsza ważna doktryna. Świętość, To nie jest tylko oddzielenie od czegoś, czyli od grzechu, od świata. Przede wszystkim świętość to jest oddzielenie dla kogoś. Ty nie tyle zostałeś, albo może nie tylko zostałeś oddzielony od grzechu i od świata, bo o tym bardzo często mówimy, tylko to ma ciąg dalszy. Ty zostałeś oddzielony dla Chrystusa, dla Pana Boga. Więc nie wystarczy nie grzeszyć, Ty masz służyć Jezusowi. Nie wystarczy oddzielić się od świata, wyłączyć radio, wyłączyć telewizor, wyłączyć to wszystko. Nie, ty się masz oddzielić dla Chrystusa. Tam to nie wystarczy. To nie jest pełna doktryna. Prawdziwa świętość nie jest jakimś moralizmem, i to jeszcze w ogóle takim pustym, tylko jest życiem pełnym pasji oddanym Jezusowi Chrystusowi. I tu dotykamy w ogóle serca tego przesłania. Ciekawe czy my zrobimy dzisiaj te 17 wersetów, bo jesteśmy w pierwszym. Każdy człowiek, Każdy jeden człowiek jest czyimś sługą. Każdy jeden człowiek. W sensie nie ma czegoś takiego, że ktoś nie jest sługą. Tylko albo jesteś sługą Chrystusa, albo jesteś sługą grzechu, opinii innych, nałogów i tego wszystkiego. I współczesny świat, zobaczcie, mówi coś takiego, bądź wolny, bądź niezależny, bądź Panem swojego życia. Ale to jest zupełna iluzja. Totalna iluzja. Dlatego, że człowiek ma zawsze Pana. Pytanie tylko, kto jest Twoim Panem. Ty nigdy nie będziesz w ten sposób wolny. albo będziesz niewolnikiem tych rzeczy, albo będziesz niewolnikiem Chrystusa. Innej opcji nie ma. I Paweł mówi tak. Mój Pan to Jezus i w tym jest moja wolność. W tym jest moja wolność. To jest paradoks. Paradoks Ewangelii. Niewolnik Jezusa to tak naprawdę oznacza naprawdę wolny. I nie jest to mój wymysł. Augustyn już napisał tak. Służ Panu, a będziesz wolny. Odrzuć jego jarzmo, a popadniesz w najgorszą niewolę. Więc jeżeli ktoś uważa, że ja tak powiedziałem, bo chcę coś uzyskać, to niestety nie ja tak powiedziałem. Augustyn tak powiedział na samym początku chrześcijaństwa. Służ Panu, a będziesz wolny. Odrzuć jego jarzmo, a popadniesz w najgorszą niewolę. I w historii Kościoła od zawsze i aż do samego porywania będą te herezje wracać. Pojawiały się pewne herezje, dlatego że musimy też zrozumieć, że nie ma nowych herezji. Wszystko to są odgrzewane kotlety. Odgrzewane kotlety. Nic nowego nie wymyślono i nic nowego nie wymyślą. Wszystko już w historii Kościoła było i w zasadzie wystarczy trochę postudiować historię Kościoła, żeby się ustrzec przed wieloma herezjami. W tej historii Pojawiały się herezje, które chciały podważyć tę prawdę. Antynomianizm mówił tak, skoro jesteśmy zbawieni z łaski i skoro żyjemy w łasce, to możemy żyć jak chcemy. Zobaczcie, to co dzisiaj wymyślałem, to jest nic nowego, to już wtedy było. I to tak bardzo było, że Paweł powie w VI rozdziale listu do Rzymian, nie, jeśli jesteś sługą Chrystusa, to już nie jesteś sługą grzechu. Legalis, kolejna taka herezja, z drugiej strony, drugi biegun. Mówi tak, że żeby należeć do Boga, no to musimy zasłużyć uczynkami. A Paweł był i faryzeusz stwierdza, nie, To powołanie i łaska. Powołanie i łaska czynią mnie apostołem, a nie moje wszystkie wcześniejsze osiągnięcia. No i taka pseudoduchowość, która zawsze towarzyszyła Kościołowi, To polega na tym, że w tej pseudoduchowości zawsze się głosiło i do dzisiaj się głosi, że prawdziwy chrześcijanin to ktoś taki, wiecie, wyjęty z codzienności. On jest taki niecodzienny. On tak sobie żyje w klasztorze i medytuje, albo żyje sobie w jakiejś duchowej ekstazie. Mieliśmy tu jakiegoś takiego. przyszedł, rozbuchał koszule jak Tuchajbej i takie jakieś duchowe jak stazy. Na szczęście po dwóch tygodniach go tu już nie było. No i to on mi właśnie wtedy też tłumaczył, że ja tego nie rozumiem. On był w takiej szkole i tam go nauczyli jak wejść taką proroczą jak stazę. Od zawsze to było. Paweł pokazuje tutaj, że bycie sługą Jezusa, no pamiętacie go, przecież tego się nie da. Kto tu był, to wie dokładnie, o kim mówię i pamięta ten moment z tym Tuchajbejem. Paweł pokazuje tutaj, że bycie sługą Jezusa dzieje się w realnym świecie, w realnym świecie, w podróżach, w pracy, w cierpieniu, w przebaczaniu, w znoszeniu, w tym wszystkim, w normalnej codzienności, w rozmowach, w jedzeniu obiadu, w takim zwykłym funkcjonowaniu. I patrzcie, pierwszy werset listu do Rzymian. Pierwszy werset. A ja w zasadzie powiedziałem całą Ewangelię w pigułce. A w zasadzie nie ja, tylko Paweł się przedstawił i powiedział Ewangelię w pigułce. Człowiek, który żył dla siebie, teraz żyje dla Chrystusa. Prześladowca Kościoła staje się pasterzem Kościoła. wolny obywatel Rzymu, sam się nazywa niewolnikiem Jezusa Chrystusa i w tym odnajduje wolność. Pierwszy werset. A ten człowiek zdążył opowiedzieć całą Ewangelię, kiedy się przyjrzeć, co on tutaj napisał. Spróbujemy następne wersety. Od drugiego do czwartego, przyspieszamy bardzo. którą Bóg przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach Świętych o Synu swoim pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym według ducha uświęcenia pełnym mocy Synem Bożym przez martwych stanie Jezusa Chrystusa, Pana naszego. I zobaczcie, Paweł tu podkreśla od razu, Ewangelia to nie jest jego pomysł. To nie jest jakaś nowa religia według Pawła. On tutaj nie ustanawia nowych rzeczy. On nie wymyśla jakiejś nowej sekty, nowej drogi, nowej religii. On to od razu podkreśla. To nie jest mój pomysł. To jest plan Boga i to zakorzeniony w pismach Starego Testamentu. To nie jest nic nowego. Już w raju przecież Bóg obiecał, potomstwo niewiasty zetrze głowę węża. Czytamy o tym w Księdze Rodzaju. Abraham słyszy, w potomstwie twoim będą błogosławione wszystkie narody ziemi. Dawid i Bóg, który przyrzeka tron wieczny dla Jego potomka. Izajasz, który zapowiada sługę cierpiącego, w tym naszym ukochanym Izajasz 53, który poniesie winy wielu. Psalmy, na przykład Psalm 16, który mówi o tym, że święty nie ujrzy skażenia. On zapowiada o zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. I Paweł tutaj pokazuje, Ewangelia nie zaczęła się w Betlejem. Ona się tam nie zaczęła. Tym bardziej nie zaczęła się w Damaszku. A tym bardziej nie zaczęła się w Tarnowskich Górach. Ona się tu nie zaczęła. Ona się nie zaczęła w Damaszku, ona się nie zaczęła w Betlejem. Ona się zaczęła w sercu Bożym natychmiast wtedy, kiedy człowiek zgrzeszył. To wtedy rozpoczęła się Ewangelia. Dlatego każdy, kto mówi, że Ewangelia jest czymś innym, jest w jakiś sposób oderwana od Starego Testamentu, że... Czasami słyszę takie przechwałki, ja tam czytam tylko Nowe Przymierze, ja żyję w Nowym Przymierzu. No właśnie każdy, kto tak twierdzi, kto... obdziera to ze Starego Testamentu, uważa, że w jakiś sposób nie potrzebujemy tego, możemy to odrzucić, bo jest coś zupełnie nowego, błądzi. Po prostu błądzi. I to ma swoją nazwę. Dlatego, że to też jest jedna z podstawowych i pierwszych herezji, która dotknęła Kościoła. Ta herezja się nazywała Marcjonis. I już w II wieku zaczęła zbierać żniwa. W II wieku była część ludzi, która chciała wyrzucić Stary Testament. Chciała zostawić tylko czystą Ewangelię, tylko Nowy Testament. A Paweł tu mówi jasno. Ewangelia była zapowiedziana przez proroków, czyli w Starym Testamencie. Zwróćcie też uwagę, że Paweł tu nie mówi o Ewangelii zasad, Ewangelii etyce. On tu mówi wprost. Ewangelii o synu jego. Więc on tu nie nawiązuje, on tu nie mówi, pewne elementy były w prawie Bożym. Nie, on to mówi wprost. Zapowiedział przez swoich proroków, ale o kim? O synu jego. Czyli od początku chodziło o Jezusa Chrystusa. I to jest bardzo ważne. Dlatego, że musimy zrozumieć, że chrześcijaństwo to nie jest system wartości. To, co my wierzymy, to, czym żyjemy, to, co wyznajemy, to nie jest system wartości. To jest osoba. Osoba. My wierzymy, wyznajemy osobę. I tą osobą jest Jezus Chrystus. To jest tu bardzo mocno podkreślone. Nie ma Ewangelii bez Chrystusa. Po prostu nie ma Ewangelii bez Chrystusa. Nie ma zbawienia bez Chrystusa i nie ma chrześcijaństwa bez Jezusa i to ukrzyżowanego, zmartwychwstałego i tego, na którego oczekujemy, że On przyjdzie a pierwej porwie swój Kościół. Dalej w tych dwóch wersetach. Paweł ukazuje tu dwa aspekty Jezusa, a my się potrafimy kłócić o to, zwłaszcza na jakichś pudelkach chrześcijańskich, a to dwa wersety wystarczy przeczytać. Paweł tu pokazuje wprost dwa aspekty. Po pierwsze według ciała. Był potomkiem Dawida. I to nie jest przypadek. Pan Jezus jest zakorzeniony w historii. Naprawdę zakorzeniony w historii. To naprawdę jest potomek czyjś. Potomek Dawida. To jest spełnienie pewnych obietnich mecjańskich. To ma swój rodowód, ma swoją chronologię. Dla Żydów oczywiście to oznaczało, że on jest tym królem, na którego oni czekali, ale to jednocześnie oznacza, że on nie jest mitem, nie jest legendą, jest realnym człowiekiem. Realnym człowiekiem. Wpisanym w pewien rodowód. I zaraz potem, według ducha uświęcenia, pełnym mocy Synem Bożym przez martwych stanie. To znaczy, że jego boskość została objawiona w pełni, gdy pokonało śmierć. ale zawsze był Synem Bożym, a w zmartwychwstaniu objawił to w mocy. On był zawsze Synem Bożym, tylko udowodnił to poprzez zmartwychwstanie. To nie oznacza, że nie był Synem Bożym, zanim nie zmartwychwstał. Zmartwychwstanie było tylko dowodem tego, że był Synem Bożym. I zobaczcie, w tym jednym prostym zdaniu Paweł mówi na język polski tak. Jednocześnie człowiek i jednocześnie Bóg. Jednocześnie natura człowieka i jednocześnie natura Boga. No i teraz to nas zabezpiecza przed herezjami, które znowu, nic nowego, tylko znowu latają po internetach. Pierwszą taką był arianizm. Oni twierdzili, że Jezus nie jest prawdziwym Bogiem, a jedynie jest takim najwyższym stworzeniem, że jest takim pierwszym majestatycznym stworzeniem, najwyższym z wszystkich stworzeń. Tylko Paweł mówi tak, Syn Boży w mocy, objawiony przez zmartwychwstanie. Doketys, następna taka herezja wśród pierwszego kościoła, która w jakiejś tam innej formie zazwyczaj te Gamoniasy nawet nie używają tych nazw, tylko sobie wymyślają i twierdzą, że oni na to wpadli wczoraj, Bóg im to objawił, a to w pierwszym i drugim wieku już diabeł komuś objawił, a Kościół to wyprostował. Doketyst twierdził, że Jezus tylko wydawał się człowiekiem, że On się tylko wydawał człowiekiem, że On tak naprawdę był tylko Bogiem, ale wydawał się być człowiekiem, a Paweł mówi jasno, potomek Dawida według ciała, prawdziwy człowiek. Więc prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek. No i to się staje w ogóle sednem czegoś, w co my też wierzymy, przynajmniej mam nadzieję, że w to wierzymy, znaczy wierzymy w to na pewno, tylko mam nadzieję, że my rozumiemy, że my to po prostu wierzymy, coś, co się nazywa nicejskie wyznanie wiary. Nicejskie wyznanie wiary, które... dotyczy również naszego zboru i każdego jednego zboru ewangelicznego na świecie. Paweł mówi, że Jezus był według ciała potomkiem Dawida, a równocześnie według ducha uświęcenia objawił się jako Syn Boży w mocy przez martwych stanie. I to krótkie zdanie streszcza wiarę w Kościoła w to, co nazywamy, a tak bardzo nie lubimy takich określeń, Unią Hipostatyczną. I oczywiście ktoś może nie używać określenia Unia Hipostatyczna i mieć uczulenie na tego typu określenia. Ja to rozumiem, Niektórzy dostają wrzodów, jak słyszą takie określenia. Nie ma żadnego problemu. Jak ja będę mówił Unią Hipostatyczną, ty wstajesz i mówisz tak. Jezus był według ciała potomkiem Dawida, a równocześnie według ducha oświęcenia objawił się jako Syn Boży w mocy przez martwych stanie. Z tym, że włączamy stopery. Kto pierwszy wyrazi szybciej tą samą myśl. Oto są pewne nazwy, określenia i doktryn. Ta Unia Hipostatyczna oznacza zjednoczenie w jednej osobie Chrystusa dwóch natur. boskiej i ludzkiej. Ludzka natura, bo Jezus naprawdę się urodził. On naprawdę miał wątrobę, nerki, serce, trzustkę, jelita i wszystkie tam inne akcesoria. Już i tak wymieniłem bardzo dużo. To oznacza, że Pan Jezus naprawdę był zmęczony. Zmęczony. Po prostu był zmęczony. Głodny był. kiedy nie jadł, cierpiał, kiedy coś mu się działo. Umarł. On naprawdę umarł. Nie na niby. Nie w ideologii. On naprawdę umarł. Nie wydawał się człowiekiem. On był człowiekiem. I jednocześnie boska natura. Jezus zawsze i odwiecznie był Synem Bożym. Zawsze i odwiecznie był równy Ojcu i zawsze i odwiecznie posiadał pełnią bóstwa. Jeśli ktoś bardzo nie wierzy, to Kolosan 2, 9, ale dzisiaj rozmawiamy o liście do Rzymian. Tak jak wspomniałem, ten Arianis, Ardiusz twierdził, że ten Syn Boży jest najwyższym stworzeniem, ale nie jest prawdziwym Bogiem. No i właśnie na Soborze Nicejskim, stąd wyznanie nicejskie, powiedzieli jasno i wyraźnie, że Jezus jest współistotny Ojcu. Apollinary, taki następny gagatek, stąd nazwa Apollinary, twierdził, że Jezus miał ludzkie ciało, ale nie ludzką duszę. bo zamiast duszy działało w nim słowo. Bardzo mistycznie brzmi, ale odrzucono to, bo wtedy Jezus nie byłby w pełni człowiekiem. Nie można być człowiekiem bez duszy człowieka. Tego się po prostu zrobić nie da. Nestorianis. Nestoriusz rozdzielał Chrystusa na dwie osoby. Jezusa syna człowieczego i Jezusa syna bożego. No i tutaj znowu. Paweł przypomina to właśnie w tych dwóch wersetach, a Kościół to potem ogłosił, że Jezus jest jedną osobą. Jedną osobą. To nie było tak, że pierwsze 15 minut Jezus był człowiekiem, drugie 15 minut był Bogiem, a może w jednym czasie był tu człowiekiem, a tu Bogiem. Nie, to była jedna osoba, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek w jednej osobie. No to oczywiście zacząłem to szukać inaczej I jak przyjrzycie pudelki chrześcijańskie, to nic się nie zmieniło. Do dzisiaj są te same próby. My wierzymy w ten sposób. No to wierzycie jak heretycy, jeżeli ktoś wierzy w ten sposób. Monofizytyzm. Oni twierdzili, ci od tej herezji twierdzili, że boska natura wchłonęła ludzką bo była silniejsza, w związku z czym Jezus miał tylko jedną naturę. No i tu znowu Kościół stwierdził, że Chrystus jest w dwóch naturach. Bez zmieszania, bez zmiany, bez podziału, bez rozłączania. I dlatego Kościół sformułował pewną definicję, którą Kościół wyznaje do dziś, a ona się zaczęła nie w IV, V, X wieku, tylko w liście do Rzymian wypowiedziana przez apostoła Pawła. Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem w jednej osobie na wieki. Amen. Amen. Tak to powiedział Paweł i tak to należy rozumieć. To nie jest żadna abstrakcyjna teologia, bo to dotyczy naszego zbawienia. To jest bardzo ważne. żebyśmy to wiedzieli, żebyśmy to rozumieli i żebyśmy umieli wybronić się z tego czemu, bo to dotyczy bezpośrednio Twojego zbawienia. Bo gdyby Jezus nie był prawdziwym człowiekiem, to nie mógłby umrzeć za nasze grzechy i nie mógłby się w żaden sposób utożsamiać z nami. Więc to jest bardzo ważne. Jednocześnie, gdyby nie był prawdziwym Bogiem, to Jego ofiara nie miałaby nieskończonej wartości. i nie mogłaby zbawić wszystkich nas. Dlatego musimy tak wierzyć i musimy rozumieć, dlaczego tak wierzymy. Bo tylko dlatego, że Jezus jest człowiekiem i jest Bogiem, Ewangelia ma moc ku zbawieniu. Tylko dlatego. Jeżeli z tego równania cokolwiek wykluczymy, to nie jesteśmy zbawieni. Jeśli nie był prawdziwym człowiekiem, nie mógł umrzeć za ciebie. No bo to miało być jeden za jednego, ofiara za ciebie. Jeśli nie był prawdziwym Bogiem, to jego ofiara nie ma nieskończonej wartości. I koniec. Pamiętajmy, nasza wiara to nie jest wiara w ideę, to jest wiara w osobę, w Jezusa, który jest Emanuelem, Bóg z nami. I równocześnie Biblia mówi, że jest drugim Adamem, czyli człowiekiem za nas. I to nie jest jakaś tam sucha doktryna, żebyśmy rozumieli. To jest serce Ewangelii. Jak ktoś tego nie rozumie, to on w ogóle nie rozumie Ewangelii. I to jest czas, żeby się wyciszyć i żeby Cię Bóg uczył Ewangelii. Żebyś sobie teraz to przewinął i posłuchał jeszcze raz, przewinął i posłuchał jeszcze raz, przewinął i posłuchał jeszcze raz, aż Ci wszystkie głupoty z głowy odejdą. Wtedy będzie okej. Bo jeśli Jezus jest tylko człowiekiem, nie uratuje nas. Jeśli tylko Bogiem, nie utożsami się z nami. Ale On według Biblii i według Pawła jest jednym i drugim. I dlatego jest naszym Zbawicielem. Dlatego. Ustanowiony Synem Bożym w mocy przez zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie nie uczyniło Jezusa Synem Bożym, zawsze Nim był, ale zmartwychwstanie objawiło Jego tożsamość w pełni wszystkim. To jest taka Boża pieczęć, Boży podpis, że Ten, którego ukrzyżowano, naprawdę jest Panem i naprawdę jest Mesjaszem. To jest w ogóle centrum Ewangelii, Jan Chryzostom napisał coś takiego. Krzyż jest zwycięstwem, a zmartwychwstanie jest koroną zwycięstwa. No bo bez zmartwychwstania nie ma Ewangelii. Nie ma Ewangelii. Apostołowie głosili tak. Bóg wzbudził Go w martwych. Paweł później, w drugim, pierwszym? w którym idziecie do Koryntian, o tym przypomina, że jeśli Chrystus nie został wzbudzony w martwych, to daremna jest nasza wiara. Nie pamiętam na pewno do Koryntian, ale nie pamiętam gdzie. I jeśli my tego nie rozumiemy, jeśli my tego nie łapiemy, jeśli my tego nie mamy, to my nie mamy Ewangelii. Choćbyśmy znali wszystkie doktryny, wszystkie herezje, to nie mamy Ewangelii. I Paweł pokazuje to już na samym początku. Ewangelia jest Bożym Planem zakorzenionym w historii, spełnionym w Jezusie, prawdziwym człowieku i prawdziwym Bogiem. Potwierdzone to wszystko jest przez zmartwychwstanie. I to jest właśnie dobra nowina. I Paweł ją tutaj pięknie przypomniał, a my dzięki temu też mogliśmy sobie to przypomnieć. Kolejne dwa wersety. przez którego otrzymaliśmy łaskę i apostolstwo, aby przywieźć do posłuszeństwa wiary wszystkie narody dla imienia Jego, wśród których jesteście i wy powołani przez Jezusa Chrystusa. Wszystkim, którzy jesteście w Rzymie umiłowanym Boga, powołanym świętym łaska wam i pokój od Boga Ojca Naszego i Pana Jezusa Chrystusa." Paweł mówi tak, czy pisze tak. Otrzymaliśmy łaskę i apostolstwo. I to jest ważne. On nie zdobywa tego apostolstwa. Nie bierze udziału w konkursie na apostoła. Nie jest rozpisany konkurs na apostoła. On tego nie zdobywa zasługami, nie kupuje sobie tego urzędu. On tu mówi, że to jest łaska, jest to dar, który Bóg daje, żeby służyć. I to jest ważne, dlatego że niestety już w pierwszych wiekach pojawiła się oczywiście herezja, Ona nie ma jakiejś swojej nazwy, najczęściej pada określenie klerykalizm. I już chyba wiecie, co mam na myśli, nie? Klerykalizm, czyli że ktoś traktuje tą służbę jako jakiś zaszczyt, a nie jako służbę, że nie rozumie, że otrzymał to z łaski, I nie jest to jego zasługa. I Paweł mówi tutaj, otrzymaliśmy łaskę, to nie jest nasza chwała, to jest Boże powołanie. Boże powołanie. Oczywiście on później będzie bronił tego pojęcia. On będzie tłumaczył, czym jest to pojęcie, że to nie oznacza, że on jest sługusem wszystkich ludzi, tylko jest sługą Chrystusa. On będzie mówił, on będzie przypominał, czyż nie jestem apostołem. Ale w tej chwili on przypomina, że ma to z łaski. nie wypracował sobie tego, tylko ma to z łaski. Pojawia się tu bardzo ciekawe określenie, w przekładzie Biblii Warszawskiej, nie sprawdziłem, jak jest w Gdańskiej, pojawia się określenie posłuszeństwo wiary. Ktoś korzysta z Gdańskiej? Jak jest? Czyli podobnie. Natomiast ciężko to w ogóle przetłumaczyć, okazuje się, to jest bardzo niezwykłe wyrażenie, Mogę wam odczytać hypakospistos i nie ma odzwierciedlenia w słowniku. Nie używało się tego określenia w stosunku do czegoś innego. to był taki słowotwór, tak jak ja czasami robię słowotwory, ten duchodusz i inne tam ciekawe rzeczy, no to to jest taki słowotwór, więc jak widzicie, tak bardzo nie odbiegam od tego, bo ten słowotwór oznaczał Wiaro-posłuszeństwo albo posłuszeństwo wiary, tak jak ten mój duch o duszy. Czyli nie posłuszeństwa wiary, tylko to są dwa słowa wplecione w jedno. Wiaro-posłuszeństwo, posłuszeństwo wiary. Tak by tego nie można było rozdzielić, jakoś tak splecione razem. Czemu? To jest ważne, bo tutaj Paweł próbuje oddać, że wiara to nie jest tylko intelekt. Nie wystarczy powiedzieć wierzę, czyli jestem przekonany, Mam dowody, zobaczyłem, że Bóg istnieje, no bo tutaj Jakub będzie pisał, że demony też wierzą. I co? I drzą. Że wiara to jest zaufanie, które prowadzi do posłuszeństwa. Tym się nasza wiara różni od wiarów demonów. Kiedyś się o mnie zapytał, no to czym się różni wiara moja, twoja, człowieka od wiary demonów, skoro demony też wierzą i drzą? Tylko tym. To jest jedyna różnica między tą wiarą a tą. Nie ma innej definicji czym się różni ta wiara. Twoja wiara ma być wiarą posłuszeństwa. Ona ma Cię prowadzić do posłuszeństwa. To jest jedyna różnica między Twoją wiarą a wiarą demonów. One wiedzą więcej o Bogu. One znają lepiej doktryny. Herezje to mają w małym palcu. Sami są ich twórcami. I to jest jedyna różnica, że my wierzymy posłuszeństwem, że są splecione ze sobą słowa. Jeśli naprawdę wierzymy, że Jezus jest Panem, to podporządkowuje Mu swoje życie. Posłuszeństwo, inaczej, wiara bez posłuszeństwa jest tyle warta, co wiara demonów. Jednocześnie, dlatego że jest jedno słowo splecione, dlatego nie da się tego oddać idealnie w języku polskim, jednocześnie Biblia uczy, że samo posłuszeństwo, bez wiary, prowadzi do legalizmu i do religii. Czyli jeżeli wykluczymy z tego równania wiarę, a ty będziesz tylko posłuszny, ale nie do końca będziesz wiedział, czemu ty jesteś posłuszny, będziesz taki poukładany w tym posłuszeństwie, będziesz robił wszystko, co ci się mówi, ale wykluczymy z tego równania wiarę, no to martwa religia lub coś, co nazywa się legalizmem. I Ewangelia, ona powoduje, że te dwa słowa, one się ze sobą splatają, one są nierozerwalne i funkcjonują tylko jako taki właśnie jeden wyraz, jakiś taki nowy twór, nowe słowo, którego nie ma i po prostu stąd zabieg literacki Pawła, połączenie dwóch słów w jedno, które na język polski przetłumaczyliśmy jako posłuszeństwo wiary. Natomiast jest to wiaro-posłuszeństwo, posłuszeństwo-wiaro, taki dziwny słowotwór. I tu już trzeba w ogóle oszczeć, bo już w czasach Pawła pojawia się pewne zwiedzenie, które mówiło tak. Jeśli jesteśmy zbawieni z łaski, no to nie musimy być posłuszni, nie musimy żyć świętym życiem. No i Paweł odpowie tym ludziom w szóstym rozdziale tego listu, czy mamy trwać w grzechu, aby łaska obfitsza była przenigdy. Przenigdy, on opowiada na to. Pytanie. Paweł mówi tutaj dalej, że przywieźć do tego posłuszeństwa wiary wszystkie narody. Słuchajcie, to musiał być szok. Zarówno dla pogan, jak i dla Żydów. Oczywiście w kościele. Dla pogan, no bo oto Ewangelia stawia ich przed świętym Bogiem i wzywa ich do posłuszeństwa tak zrozumianego, jak rozumieli to Żydzi. Że jak jesteś nieposłuszny, to jest śmierć. Więc ona ich wzywa do takiego posłuszeństwa, a poganie w przeciwieństwie do Żydów raczej nie skłaniali się do posłuszeństwa. Poganie raczej szli w stronę władza ludu, demokracja i nagle oni są konfrontowani. Nie! Wasza wiara ma być takim posłuszeństwem, jak tamci to rozumieją. Do Żydów w drugą stronę. Wasze posłuszeństwo bez tej wiary jest nic nie warte. jest jakimś legalizmem. Właśnie z tego powodu ukrzyżowaliście Chrystusa. I to jest szokujące dla nich, że On to łączy w jeden wyraz, że On scala tych ludzi ze sobą tym jednym wyrazem. Oczywiście to był bardzo burzliwy temat tamtych czasów, to były non-stop kłótnie. Poganie, czy muszą przyjąć Prawo Mojżeszowe, jeśli tak, to w jakim zakresie, czy muszą się obrzezać, tam się pomylili z tą obrzezką, poobrzezali się za bardzo, w sensie, wiecie o co mi chodzi, czy trzeba zachować te przepisy pokarmowe, dni świąteczne i do dzisiaj to jest. Przecież jak zobaczymy, to do dzisiaj jest to wszystko. Tymczasem ci, którzy są z Pogan, powinni usłyszeć, macie być tak posłuszni, jak rozumieją to Żydzi. Ma być taki porządek, jak oni to rozumieją. Ci, którzy są z tej strony, czy z tej definicji, mają usłyszeć, macie mieć taką wiarę, jak poganie. Macie tak szukać tego Boga, tak chcieć tego Boga, tak się chociaż chcieć złapać rąbka, chociaż okruchy ze stołu zjeść, jak ci poganie, bo jeżeli to wykluczycie, to będziecie legalistami. I Paweł to łączy. I on tutaj w pierwszym rozdziale, w pierwszych wersetach mówi wprost, Ewangelia jest dla wszystkich. Zbawienie jest przez wiarę, nie przez prawo, ale człowiek zbawiony to człowiek posłuszny. I to się staje fundamentem jedności kościołowej. Jeśli coś z tego zabierzemy, nie ma jedności w Kościele. Jeśli nie będzie porządków po Kościele, nie będzie jedności. Jeśli nie będzie wiary w Kościele, nie będzie jedności. Jeśli będzie wiaroposłuszeństwo, Kościół będzie jedno. Paweł tu dodaje, dla imienia jego, to jest oczywiście niezwykle ważne, bo Ewangelia nie koncentruje się na Pawle, na tobie, na mnie, tylko na Chrystusie. Więc to posłuszeństwo wiary nie jest dla mojego komfortu, dla twojego komfortu, dla twojej reputacji, dla mojej reputacji. To posłuszeństwo wiary ma służyć jednemu. Chrystus ma być w tej historii wywyższony. No i tu się kryje ostrzeżenie przed kolejną herezją, odgrzewaną od zawsze. My ją dzisiaj nazywamy Ewangelią Sukcesu, a kiedyś się nazywała sukcesu Ewangelium. Zawsze się tak samo nazywała. To oczywiście takie głoszenie, że Ewangelia ma przynieść zdrowie, ma przynieść spełnienie marzeń, że się mamy dobrze czuć w tej historii, że Bóg nie chce jakichś trudnych doświadczeń dla nas. Nie. Ewangelia ma przynieść Twoim życiem chwałę Jezusowi. Jeśli tego nie rozumiesz, nie masz nic wspólnego z Chrystusem. Jeśli nie rozumiesz, że Ewangelia jest tylko i wyłącznie po to, żebyś przyniósł Ewangelię Jezusowi Chrystusowi, to ty się musisz nie tylko nowo narodzić. Ty się musisz upamiętać. Dlatego, że dalej się wszystko kręci wokół ciebie. Nasze życie ma być dla Jego imienia. Tylko i wyłącznie. Paweł zwraca się tutaj do tych ludzi w ciekawy sposób. Umiłowani Boga. Powołani Święci. No i teraz co on ma na myśli? Pewnie bardziej jako powtórka. W połowie już jestem tak, że nie jest źle. Święci. Nie dlatego, że ci ludzie osiągnęli jakąś doskonałość moralną w jedności i tam nie ma żadnych konfliktów, bo nasze konflikty w zborze, a ich konflikty między jednym a drugim stronnictwem, to my tu mamy przedszkolę. Przedszkole. Jeszcze nawet czasami mówię, że my tu mamy takie fajne, wesołe przedszkole, domowe przedszkole. W porównaniu z tymi konfliktami, które oni tam mieli ze sobą, czyli te dwie zwaśnione strony, a jednak Paweł mówi umiłowani Boga, do nich wszystkich, powołani święci. Dlaczego? Dlatego, że zostali powołani przez Boga i to wystarczy. To wystarczy, to jest jedyna opcja. I w kościele pierwotnym każdy wierzący nazywany był świętym. Każdy wierzący nazywany był świętym. To dopiero tak naprawdę w XIV, XV, głównie XVI wieku zaczęto wprowadzać tą praktykę wynoszenia, w ogóle nie wiem skąd, próbowałem znaleźć skąd wzięła się ta głupia nazwa, wynoszenie osób na ołtarze. W ogóle głupszej nazwy nie można było wymyśleć. Przecież nikogo nie wynoszą na żadne ołtarze, tylko normalnie do trumny go chowają, ale nazywa się to wynoszenie na ołtarze. Na pewno słyszeliście, każdy z nas słyszał, ale ja nigdy nie widziałem, żeby kogoś, czyjeś zwłoki wynieśli na ołtarz. No ale nazywają to wyniesieniem na ołtarze. Paweł mówi jasno. Każdy, kto należy do Chrystusa, jest powołanym świętym. I koniec kropka. Oczywiście. Kto należy do Chrystusa? Ten, co splut dwa słowa. Wiara i posłuszeństwo w jeden splot. To oznacza, że świętość nie jest nagrodą. jest tożsamością wynikającą z Bożego Powołania. I teraz, kiedy zdarzy mi się upadek, a zdarzył mi się i zdarzy mi się jeszcze nie raz, kiedy Tobie się zdarzył upadek, a zdarzył Ci się i zdarzy Ci się jeszcze nie raz, to nie przestajesz być święty w tej historii. Nie przestajesz być święty. Bo świętość to nie jest nagroda. To jest tożsamość w Jezusie Chrystusie. Tożsamość wynikająca z tego Bożego powołania. Oczywiście, jak tobie się nie zdarza, tylko ty masz taki lifestyle, że ty wiecznie leżysz, to ty nie zostałeś powołany, ale to nie o tym mówimy. Bo potem mamy żyć tak, żeby ta świętość objawiała się w praktyce. Łaska i pokój. Pojawia się tu takie piękne określenie, my czasami je próbujemy naśladować, kiedy się witamy, zwłaszcza w zakazalnicy, łaska wam i pokój. Piękne zestawienie. U nas trochę chybione, bo znowu to jest nawiązanie wprost do tych dwóch walczących tam stron, dlatego że łaska, haris, to było typowe powitanie greckie, wcale nie chrześcijańskie. Wcale nie chrześcijańskie. Znaczy inaczej, nie tylko wśród chrześcijan. W Grecji się tak po prostu... Jak my mamy taki syndrom chwała Bogu, że jeden drugiego wita, a oni są pożarci ze sobą, w ogóle nie chcą na siebie patrzeć, ale chwała Bogu. No to oni tak mieli Haris. Łaska, łaska, łaska. Obojętnie, czy wierzyli, czy nie wierzyli, czy byli tak, to łaska, łaska. bo to oznaczało dar, oznaczało przychylność, niech ci tam los błogosławi w tym niewierzącym świecie. W naszym oczywiście to oznacza pewną koneksję z Jezusem. A Żydzi, drugie stronnictwo, One się nie witało. Żeby się odróżnić od tamtych, to oni mówili szalom, szalom, szalom, szalom. Takie typowe powitanie żydowskie. I tak samo, obojętnie czy się lubili, czy się nie lubili, czy się kopali, czy się oszukiwali na tych diamentach, czy nie, szalom, szalom, pełna harmonia, szalom, z Bogiem, ze sobą, ze wszystkim. No i Paweł tak trochę im taki pstryczek w nos. No to charis i szalom. i jednym, i drugim. Haris i Shalom. I nie wybierał. Nie wybrał. Czy się przywita łaska, czy się przywita Shalomu? Czy on bardziej z tego stronnictwa, czy on bardziej z tego stronnictwa? A to on to łączy. Haris, Shalom, a macie żyć świętym życiem. Więc zobaczcie. Ewangelia wzywa nas tutaj, ta, którą głosi Paweł, ta, której on się nauczył, ta, która tu zostaje pokazana, Nie tylko do wierzenia. Ona nas wzywa do posłuszeństwa wiary. Mamy wierzyć w Jezusa jako Pana, czyli mamy być posłuszni Jego słowu. Mamy wierzyć w Jego łaskę, to znaczy mamy żyć świętym życiem, a nie wykorzystywać łaskę jako wycieraczkę, jako wymówkę. Jeśli naprawdę kochamy Jezusa, to moje życie będzie dla Jego imienia, a nie dla wygody. I Paweł przypomina, że mianom, no i nam, Kim jesteśmy? Jesteśmy umiłowani. Umiłowani. Słuchajcie, Bóg mówi, że my jesteśmy umiłowani. Jeśli należysz do Chrystusa, Biblia mówi, że jesteś umiłowany. To nie ma pieszczotliwszego określenia. Ja chyba w swoim życiu mówię tak tylko do mojej żony. Wydaje mi się, że do nikogo więcej, chyba nawet do dzieci nigdy tak nie powiedziałem. Umiłowany. Ja mówię tak, jestem pewien, że do żony tylko tak mówię. Jesteś moja umiłowana. I to zazwyczaj, kiedy jest... Romantycznie się dzieje, to ja mówię, ty jesteś moja umiłowana. Paweł mówi dalej, powołany, powołany. Biblia mówi, że jesteś powołany, powołany, jesteś zawołany, jesteś zdobyty dla Chrystusa. No i jesteś święty, jesteś święty. To jest twoja tożsamość. Twoją tożsamością w Chrystusie jest to, że jesteś święty. Jeśli masz dzisiaj jakiś problem, jeśli walczysz z jakimś grzechem, przestań walczyć w ten sposób, który to robisz, Bo jeśli będziesz dalej tak robił, to nie oczekuj, że się coś zmieni, skoro się do tej pory nie zmieniło. Ty zrozum, jaka jest twoja tożsamość w Chrystusie. To cię zmieni. To cię zmieni. Przestań myśleć o grzechu, a zacznij myśleć o tym, kim ty jesteś w Jezusie Chrystusie. Przez kogo ty jesteś powołany? Dla kogo ty jesteś powołany? Co to oznacza, że ty jesteś święty? Zobacz już, jak szybko przestaniesz mieć problem z walką. z tym grzechem, jak po prostu to zostanie pokonane. Bo naszym zadaniem jest żyć w tej świętości, żyć w tym wiarą posłuszeństwa. Mocno przyspieszymy, 8 do 15. Najpierw dziękuję Bogu mojemu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich, że wiara wasza słynie po całym świecie. Bóg mi bowiem jest świadkiem, któremu służę w duchu moim w Ewangelii Syna Jego, że nieustannie o was wspominam, zawsze w modlitwach swoich prosząc, aby mi się kiedyś udało za wolą Bożą przyjść do was. Pragnę bowiem ujrzeć was, aby udzielić niecodaru duchowego ku utwierdzeniu was. To jest, abyśmy się nawzajem pocieszyli wspólną wiarą, waszą i moją. A nie chcę, bracia, abyście nie wiedzieli, że często postanawiałem przybyć do was. Dotąd byłem przeszkadzany, abym wśród was zebrał nieco owocu, jak i wśród innych pogan. Grekom i nie grekom, mądrym i nie mądrym jestem dłużnikiem. Tak więc co do mnie, gotów jestem zwiastować Ewangelię i wam, którzy jesteście w Rzymie. Paweł zaczyna tu od wdzięczności. Wiara wasza słynie po całym świecie. Tylko to nie była przesada. On tutaj nie kolorował. Rzym był centrum. Centrum. To było imperium. Więc wieści o tym kościele chrześcijańskim tam, o tym, co tam się dzieje, bardzo szybko i mocno się rozchodziły. Tylko zwróćcie uwagę, Paweł nie chwali ich organizacji, nie chwali ich strategii, on nie chwali ich pomysłów na to wszystko. Co on chwali? ich wiarę, ich wiarę. Paweł chwali ich wiarę, a w zasadzie tę wiarę o posłuszeństwo. On to chwali. To jest to, co on podkreśla, że w oczach Boga jest tym, co naprawdę słynie po całym świecie. I to jest bardzo ważne, dlatego że to ma przeniesienie też do nas, że nasze świadectwo nie polega na tym, jaką mamy kaplicę, czy mamy klimatyzację, mamy, jakby co. czy nie mamy krzesełka, czy nie mamy mamy. To nie na tym to polega. Nawet nie na tym polega, ilu mamy pastorów, ilu mamy starszych, ile mamy grup domowych, czy mamy jakieś zaprzyjaźnione, a nawet założone kościoły w innych krajach. To wszystko nie ma znaczenia. My mamy być znani z wiary. Z wiary. O to w tym chodzi, żeby ludzie mówili, w tym kościele wierzą. Naprawdę wierzą. Wiaroposłuszni. Naprawdę wierzą. Paweł mówi dalej tak. Bóg mi jest świadkiem, że nieustannie o was wspominam, zawsze w modlitwach swoich. Zobaczcie, jak to jest piękne. Ten apostoł się modli za wspólnotę, której jeszcze nie odwiedził. On tam jeszcze nie był, ale on się już za nich modli. On za nich ich poznał, jeszcze nikogo tam nie zna, z nikim sobie piątki nie przybił, z nikim się nie przytulił, nie wie, czy to są fajni ludzie, czy niefajni. Wystarczy, wystarczy, że wierzą w Ewangelię. I Paweł mówi, że Że modli się za nich. Że już zależy mu. I druga sprawa. Zanim ich pouczył. Zanim ich napomniał, zanim im wyłożył doktrynę, zanim to wszystko zrobił, zanim tam w ogóle się pojawił, on najpierw zanosił siebie i ten zbór w modlitwie do Boga. W modlitwie do Boga. To też jest bardzo ważna wskazówka. Zanim wstaniesz za kazalnicą, zanieś tą sprawę w modlitwie do Boga. Zanim głosisz Ewangelię na ulicy, módl się do Boga. Zanieś tą ewangelizację w modlitwie do Boga. Zanim zajmiesz się służbą w kuchni, Wołaj do Boga. Zanieś tą służbę Panu Bogu w modlitwie. Najpierw modlitwa, a potem działanie. I patrzcie, to pokazuje, że prawdziwy sługa, w tym przypadku prawdziwy pasterz, najpierw klęczy przed Bogiem za swoich ludzi, zanim stanie przed nimi i coś powie z zakazalnicy, czy też napisze list. Ta historia Kościoła, ta poza Biblią, nauczył nas dokładnie tego samego. Tu już dzisiaj go wspominałem, akurat go sobie studiuję, Jan Chryzostom. On mówi tak, kaznodzieja, który nie modli się za swoich wiernych, jest jak żołnierz idący na pole bitwy bez zbroi i bez broni. Piękne zdanie, nie? Kaznodzieja, który nie modli się za swoich wiernych, no oczywiście, gdzie afera, że swoich wiernych... Jest jak żołnierz idący na pole bitwy bez zbroi. Modlitwa to nie jest dodatek. To jest centrum życia Kościoła. Centrum życia Kościoła. Jeżeli ktoś prowadzi chrześcijańskie życie i mało się modli, to już wiesz. Pragnę ujrzeć was, aby wam udzielić nieco daru duchowego ku utwierdzeniu was. To jest, abyśmy się nawzajem pocieszali wspólną wiarą. Patrzcie, jaka to jest pokora, taka prawdziwa pokora. Z jednej strony Paweł to zaznacza, że on wie, kim jest, ale z drugiej strony on nie mówi tak, przyjdę i was pouczę, ja wam dam, a wy mnie. Tylko on mówi tak, udzielę wam daru i sam będę pocieszony waszą wiarą. Apostoł widzi tutaj tą korelację, to wspólne bycie. Ja w jakimś małym stopniu tego doświadczam. Za każdym razem, kiedy gdzieś jadę z jakąś usługą, całkiem niedawno byłem w zborze w Chełmie, malutki zbór, dopiero powstający zbór, bardzo fajna rodzina pastorostwa, bardzo fajny pastor, którego pozdrawiam serdecznie. Polecam w ogóle ten zbór z okolic Chełmu. Marek ma na imię zresztą, to jakoś tak Tomaszewski bodajże. Znajdziecie jakby tam. bez problemu. I teraz. Wiem od nich, że ubogaciła ich moja usługa, ale to, jak ja zostałem ubogacony ich wiarą, ich radością, ich szczęściem, ich przyjęciem, ich gościnnością, to, co ja mogłem zobaczyć, jak ten człowiek służy Romom tam w tamtejszej okolicy, jak mnie oprowadził po swoim mieście, pokazał mi, gdzie są jakieś zagrożenia, gdzie jakie co, gdzie jak ludzie żyją, jak ja zostałem, to wiecie, to zawsze w dwie strony ze sobą, koreluje apostoł Paweł tutaj o tym, Wyraźnie mówi. Dalej Paweł wyznaje. Często postanowiłem przybyć, no ale mu nie wyszło. I popatrzcie, to pokazuje, że nawet apostoł, nawet apostoł nie miał pełnej kontroli nad swoimi planami. Więc jak kogoś boli, że czasami w kościele usłyszy, że... Jak ja to mówię zawsze? Czekajcie, muszę sobie to przypomnieć, bo dawno nie mówiłem o się. Zacząłem bać to mówić, ale właśnie mi przeszło. Tak, że zmiana decyzji świadczy o ciągłości dowodzenia, czyli zmiana moich decyzji świadczy o ciągłości jego dowodzenia, to apostoł Paweł też tak myślał. On tam bardzo chciał być, tylko wiecznie coś nie wyszło. Wiecznie coś nie wyszło. Postanowiłem przybyć, ale byłem przeszkadzany. Nawet on nie miał pełnej kontroli nad swoimi planami. Bóg kieruje. Musimy to zrozumieć. Bóg kieruje pewnymi rzeczami. To Bóg decyduje o pewnych sprawach i on ma prawo momentalnie zmienić moje i twoje plany. Nie wiemy, co dokładnie mu przeszkadzało, bo nie jest napisane w tym liście. On się tu jakoś specjalnie nie tłumaczy. Może to były prześladowania. Może to były inne potrzeby jakichś innych zborów albo innych wierzących. Może to były jakieś... Zamysły Boże, może wiedział w Duchu Świętym, że to nie jest czas, no nie wiemy. Ale wiemy jedno. Boże drogi są wyższe niż nasze drogi. Boże drogi są wyższe. I znowu. Nie tylko Paweł. Paweł to pisze tu w liście, ale Kościół tego doświadczał. Reformacja Lutra zaczęła się od bardzo przypadkowego wydarzenia. W ogóle nie wiem, czy wiecie, że nawet przypadkowo zostały przybite... On w ogóle nie miał w głowie tego, żeby robić to, co zrobił i nawet mu się za bardzo nie chciało tych testów przybijać. To wszystko było w zasadzie dziełem przypadku. Tylko, że tym przypadkiem to był Bóg przechadzający się inkognito. Wesley, w ogóle misja Wesleya zaczęła się od spotkania z człowiekiem, teraz nie pamiętam, Jak on się nazywał? Wesley w ogóle tego spotkania nie zaplanował. W ogóle nie miał tego zaplanowanego. Miał zaplanowane inne spotkanie, które odmówił, bo coś mu wyskoczyło po drodze i od tego momentu się zaczyna jego wielka misja. Musimy pamiętać, że nasze przeszkody w planach nigdy nie są przeszkodami dla Pana Boga, a wręcz odwrotnie. Czasami nasze przeszkody w planach są drogami bożymi. Paweł kończy to takim wyznaniem. Grekom i barbarzyńcom, mądrym i niemądrym, i jestem dłużnikiem. W tej kulturze, w której on się porusza, w której jest pisany ten list, w tej grecko-rzymskiej, świat dzielono bardzo prosto. Grecy, czyli wykształceni, cywilizowani, poukładani i barbarzyńcy, czyli wszyscy, którzy nie są Grekami. Wszyscy inni. I Paweł mówi, ja jestem dłużnikiem wobec wszystkich. Wobec wszystkich. To jest niezwykłe, bo tu jest napisane, że on czuł pewną odpowiedzialność, pewien ciężar odpowiedzialności, że Ewangelia, którą bóg w tej chwili wyciszenia, o której wspominałem na początku, kiedy go formował, kiedy go uczył Ewangelii, ta Ewangelia, którą on otrzymał, ona nie jest tylko dla niego. On stał się dłużnikiem tych ludzi, dlatego że Bóg postanowił spośród wszystkich tych ludzi właśnie jego wziąć, jego porwać, jego uczyć swojej Ewangelii, jego formować, jemu dać ten czas ciszy, jego wysłać. Bóg postanowił to zrobić i On wie, że w takim razie ja jestem dłużnikiem wszystkich tych ludzi. Ja jestem im to dłużny, że ja miałem to, a oni tego nie mają. W związku z czym jestem dłużnikiem zarówno Greków, jak i barbarzyńców. I zobaczcie, to powinna być lekcja dla nas, że jeżeli ty coś umiesz, jeżeli ty coś znasz lub jeśli coś masz, to jesteś dłużnikiem wobec wszystkich innych ludzi, bo masz to tylko i wyłącznie dzięki Bogu. I to, że ty to masz, a drugi tego nie ma, już powoduje, że jesteś dłużny pozostałym. Masz jakiś talent? Już jesteś dłużnikiem wszystkich innych ludzi. Jesteś do czegoś uzdolniony? To znaczy, że jesteś dłużnikiem wszystkich innych ludzi w tym rejonie. Ty już im to wisisz. Już im zalegasz. Zobaczcie, kilka prostych punktów i tu widzimy te emocje, te uczucia Pawła. Wdzięczność, te modlące życie, tęskniące za tą pasją, świadomy przeszkód, a równocześnie ten człowiek jest taki ktoś, słuchajcie, nie ma drugiego takiego w historii. Z ludzi oczywiście. Taki ktoś, i ten ktoś ma poczucie długu wobec wszystkich ludzi. On rozumie, że on to dostał i w ogóle na to nie zasłużył, w ogóle na to nie zapracował, to nigdy nie było jego, w związku z czym on jest burzny wszystkim i postanawia się tym dzielić. 16, 17 werset. Albowiem nie wstydzę się Ewangelii, jest ona mocą Bożą, ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka. Bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione z wiary w wiarę, jak napisano, a sprawiedliwy z wiary żyć będę". Nie wstydzę się Ewangelii. Popatrzcie, w Rzymie, stolicy Imperium, krzyż i Ewangelia jest symbolem hańby i upodlenia. Nie mogę teraz skończyć. To będzie całkiem bezsensu, jak ja teraz skończę te kazanie. Bez sensu. Tłumaczę się, bo widzę, która jest godzina, ale chyba wytrzymacie jeszcze. Tak? Tak. No mamy czas do niedzieli, do 11. Więc w tym Rzymie krzyż to jest symbol hańby, upodlenia. To najgorsi ludzie giną na krzyżu. Ukrzyżowani w ogóle w tamtych czasach to zawsze buntownicy, przestępcy, ale tacy perfidni przestępcy, rebelianci, oczywiście niewolnicy, którzy nie mogli zapłacić za nic. Jak tu powiedzieć, że Mesjasz, mój Zbawiciel, zginął na takim krzyżu? I Paweł odważnie wyznaje, nie wstydzę się Ewangelii. Nie wstydzę się. Dlaczego? Bo on wie, że w tym, co świat uważa za słabość, właśnie w tym się objawia moc Boża. On to zresztą później wyłuszczy Koryntianom. I popatrzcie, ile razy w naszej historii, nawet w historii Kościoła, pojawiło się takie pokuszenie, by upiększyć Ewangelię, by usunąć z centrum Ewangelii to, co jest gańbą i hańbą dla ludzi. Patrzcie, ilu z nas tak robi. Głosimy znajomym. Choć będzie fajnie. Tu nie będzie fajnie. Tu nie jest fajnie. Tu w ogóle nie będzie fajnie. Tu będzie bardzo niefajnie. To jest prawda. Chodź, mamy taki zespół uwielbienia. Tyś chyba na próbie nie był. Iś nie widział, jak to wygląda od kuchni. Ciastka i kawy są. Tyś chyba nie widział tych łez i tych awantur tam za tymi drzwiami. Tu wcale nie jest fajnie. I dla świata tu w ogóle nie jest fajnie. Ale taka jest Ewangelia. Taka jest Ewangelia. Dla nich to jest jakaś hańba i gańba. Co wy wariacie robicie w środę, w pół do dziewiątej, w piwnicy jakiejś, gdzie nawet rekuperacja nie daje rady? Co w tym jest fajnego? Jakim szaleńcem trzeba być, żeby teraz nie patrzeć na jakiś serial, tylko tu siedzieć? Ile mamy ten zbór? 12 lat. To znaczy, że ja 12 lat nie widziałem pochodu, zawsze go oglądam na zdjęciach. Za tydzień są dwarki. Zawsze go oglądam na zdjęciach potem i kurcze, fajny. Marysia jaka dzisiaj brzydka w ogóle, niefajna. Taka nieładna. Tylko żona jest ładna. Zawsze mam tak. Marysia w sensie ta w pochodu. Marysieńka. No i kto to normalny wytrzyma? Co w tym jest fajnego? A powiedzmy to. Zobaczcie, nie robimy tak. Raczej mówimy, chodź, będzie fajnie, to o tamto, o wamto. Nie, nie fajnie. I Paweł się tego nie boi. On mówi tak, ja się nie wstydzę Ewangelii. Ja tu jestem z powodu Ewangelii. Ja te łzy wylewam w kuchni z powodu Ewangelii. Ja to znoszę z powodu Ewangelii. Ja jestem tu o godzinie w pół do dziewiątej wieczorem z powodu Ewangelii. Dwanaście lat nie oglądam pochodu, z powodu Ewangelii kolejne pięćdziesiąt nie będę oglądał. Ja tu jestem z powodu Ewangelii. Święta, zawsze awantura, co roku w domu, bo zawsze wychodzi w święta, które jest nabożeństwo. Ja to robię z powodu Ewangelii. Więc zobaczcie, Paweł się tu nie wstydzi i wyznaje to. Nie wstydzę się Ewangelii. Nie wstydzę się Ewangelii. Moc Boża ku zbawieniu, nie wstydzę się Ewangelii, jest ona mocą Bożą. I tam się pojawia słowo, którego nie trzeba tłumaczyć. Dynamis. Dynamit. Ewangelia jest eksplozją Bożej mocy. Posłuchajcie, moc nie tkwi w kaznodziei. Moc nie tkwi w charyzmie mówiącego. Moc nie tkwi w wiedzy kogoś, kto przemawia. Moc nie tkwi w retoryce. Moc nie tkwi w idealnej okładce na YouTubie, która przyciągnie klikalność. Moc nie tkwi w idealnym opisie. Moc w tym wszystkim nie tkwi. Moc nie tkwi w psychologicznym oddziaływaniu człowieka na człowieka. Moc nie tkwi w odpowiedniej dobranej muzyce. Moc nie tkwi, u nas się tego nie praktykuje wszystkiego, moc nie tkwi w dymach i, nie wiem, innych tam szpagatach. W tym wszystkim moc nie tkwi. Moc jest w samej Ewangelii. W fakcie, że Chrystus zmarł, zmartwychwstał i wróci po swój kościół. I to jest dynamit. I albo to cię rozsadziło i spowodowało, że ty żyjesz, albo ty nie jesteś chrześcijaninem. Jeśli cokolwiek innego cię w tej historii rozsadziło, a nie ta informacja, że Chrystus zmarł, zmartwychwstał i przyjdzie po kościół, to ty nie jesteś chrześcijaninem i nigdy nim nie byłeś. I módl się, żeby cię rozsadziła ta informacja. To wystarczy. Kiedy idziemy na ulicę, to wystarczy. Chrystus zmarł, zmartwychwstał i wróci po swój kościół. To jest tak, byś rzucił dynamit. i albo to kogoś rozsadzi, albo nie trafiło. Nie ty nie trafiłeś. Nie trafiło. Jadę do rodziny, do bliskich, Chrystus z martwych stał i wrócił po swój Kościół. Umarł za twoje grzechy. I albo Go to rozsadzi, albo nic tam się tak naprawdę nie zmieni. wielkie przebudzenia. Ono się zaczęło od tego, Augustyn. To był ktoś, kto był bardzo zagubiony, bardzo w takiej silnej depresji byśmy dzisiaj powiedzieli. Młodzy człowiek i on sobie studiuje list do Rzymian i w 13 rozdziale czyta ten 13 rozdział i jego życie się odmienia, po prostu całkowicie odmienia. Martin Luther W swoim pamiętniku napisał, że jego życie się zmieniło, kiedy czytał to, co my teraz czytamy. To zmieniło jego życie. Ten werset, który przed chwilą odczytałem, ten werset tak bardzo dotknął lutra, tak go rozsadził, że ty i ja jesteśmy tego efektem w sensie historii reformacji. On co czytał? Że sprawiedliwy z wiary żyć będzie. I koniec. I urodziła się reformacja. I wszystko się zaczęło. był na spotkaniu, na którym odczytywany był komentarz do listu do Rzymian, czyli coś podobnego, jak ja teraz robię. Ktoś wygłaszał komentarz do listu do Rzymian i napisał w pamiętniku, że jego serce się dziwnie rozgrzało. Czemu? Bo to jest właśnie moc Ewangelii. Tak właśnie działa dynamit Ewangelii. Ewangelia nie zna granic etnicznych, społecznych, intelektualnych. Uwaga! Ewangelia nie zna granic głupich, polskich, właśnie politycznych. I albo w końcu to zrozumiemy w tym Kościele, albo nie. Mam nadzieję, że tak. Ewangelia nie zna takich granic. Po prostu nie zna. Nie ma Żyda i Greka. Najpierw Żyda, potem Greka. Czyli porządek historii zbawienia, ale Ewangelia dotyczy wszystkich. Wszystkich. Wszystkich. I Paweł podkreśla to tutaj bardzo. Mocno on podkreśla tę wiarę jako warunek. Nie pochodzenie, nie tradycja, nie uczynki. Każdy, kto wierzy, dostępuje zbawienia. Zobaczcie. Kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej byłoby one z wiary w wiarę, jak napisano, a sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Trzeba jasno powiedzieć, wszelka nauka, wszelka nauka, która mówi, że zbawienie można osiągnąć przez uczynki, przez rytuały, przez sakramenty, podważa tą prawdę. Podważa tą prawdę, którą tu odczytaliśmy. To jest podważenie Słowa Bożego. To było zwiedzenie judaizmem za czasów Pawła, to był błąd pierwszego kościoła i dzisiaj ta pokusa i to zwiedzenie nadal występuje. Jeśli w jakimś kościele uczą, że uczynki, rytuały, sakramenty doprowadzają do zbawienia, utrzymują zbawienie lub są pełnią zbawienia, to uciekaj z takiego kościoła, bo to jest kościół diabła. To jest synagoga szatana. Trzeba to jasno i wyraźnie powiedzieć. Nie ma takiej opcji. Sprawiedliwość Boża objawiona z wiary, z wiary. To jest w ogóle kluczowe zdanie, nawet nie tego rozdziału, tylko całego tego listu. I teraz o jaką sprawiedliwość tu chodzi? Nie o każącą, bo tu Paweł cały czas pokazuje, że to nie jest tak, że Bóg tylko kara grzeszników. On tam mówi non stop o tej miłości, o łasce w liście do Rzymian. Mówi o sprawiedliwości darowanej, że Bóg ogłasza, grzesznika sprawiedliwym ze względu na Jezusa Chrystusa. To potem będzie bardzo mocno w trzecim rozdziale tłumaczył. Wszyscy zgrzeszyli brakiem chwały Bożej, ale są usprawiedliwieni darmo z łaski przez odkupienie w Chrystusie Jezusie. No i to właśnie odkrył Luter w tym 17 wersecie. że sprawiedliwość Boga nie jest cechą Boga, która nas potępia, ale jest darem, który Bóg daje temu, kto wierzy. To jest dar, że Ty jesteś sprawiedliwy i że On jest sprawiedliwy. Oczywiście tutaj Paweł nic nie wymyślił, bo on tutaj cytuje, przecież to jest cytat z Księgi Habakuka, w drugim rozdziale Księgi Habakuka się to... Dla Habakuka to oznaczało, że w czasach ucisku przetrwa nie ten, kto polega na sile, ale ten, kto ufa Panu Bogu. I Paweł przenosi to na grunt Ewangelii, ten Stary Testament. Życie wieczne, zbawienie nie przechodzi z uczynków, ale z wiary. On nic nowego nie wymyśla. On po prostu przypomina to, co zawsze było. I to jest oczywiście fundament całej reformacji. ten dynamit rozsadził tamten kościół, tamten system, no i mamy sola fide, tylko przez wiarę. I to hasło rozbrzmiewało przez wiele wieków jako odnowienie sedna Ewangelii. Ja mam wrażenie, że powinno znów odnowić to sedno Ewangelii. I w dziejach Kościoła zawsze, zawsze atakowano tą prawdę. To, co teraz powiedziałem, to, co Paweł tutaj napisał. Najpierw Ci judaizujący mówili, nie, nie, nie, wiara tak, ale musi być prawo. Te kościelne systemy mówiły, nie, nie, nie, wiara tak, ale muszą być sakramenty, muszą być zasługi świętych, musi być mistycyzm. Dzisiaj często bardzo słyszymy, wiara tak, ale dobre uczynki, takie moralne staranie się, wykazywanie, czynienie. A Ewangelia mówi jasno, sprawiedliwy z czego będzie żyć? Z wiary, z wiary, tylko i wyłącznie. Wszystko inne jest dodatkiem człowieka, który chce dodać do tego jakąś cegiełkę. Który chce pomóc Panu Jezusowi zbawić człowieka. Ewangelia to nie jest rada, żebyśmy się poprawili, żebyśmy inaczej czytali. To nie jest instrukcja, jak być lepszym. To jest dobra nowina, że Bóg sam w Chrystusie zrobił wszystko, co trzeba zrobić, a my możemy to przyjąć przez wiarę. Więc jeśli ktoś się czuje za słaby, dzisiaj za słaby, to Ewangelia jest mocą Bożą, nie Twoją. Nie jesteś za słaby, bo nie o Ciebie chodzi. Ewangelia jest mocą Bożą. Jeśli ktoś się czuje za grzeszny, to Ewangelia objawia sprawiedliwość Bożą, a nie twoją. Jeśli ktoś boi się przyszłości, to Ewangelia daje życie z wiary. Twoje życie, twoje jutro jest w rękach Boga. To znaczy, że jest bezpieczne. I patrzcie, w tych dwóch wersetach Paweł zawiera najważniejsze prawdy dotyczące Ewangelii, że jest mocą Bożą ku zbawieniu, bo objawia sprawiedliwość Bożą, a sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Panie nasz i Boże, dziękujemy Ci za Twoje słowo, które dzisiaj otworzyłeś przed nami. Panie, dziękujemy Ci za apostoła Pawła, za jego drogę od prześladowcy do sługi Jezusa Chrystusa. Panie, ucz nas tego, że prawdziwa wolność nie polega na tym, by żyć dla siebie, ale by należeć do Ciebie. Pomóż nam dzisiaj, Jezu, byśmy z serca mogli powiedzieć, jestem sługą, jestem niewolnikiem, jestem mówiącym narzędziem Jezusa Chrystusa. Dziękujemy Ci, Panie, że Ewangelia nie jest wymysłem człowieka, nie jest nową ideą, ale że od początku była Twoim planem. Była zapowiedziana w Pismach, wypełniona w Synu i potwierdzona w zmartwychwstaniu. Dziękuję Ci, Boże, że tak to zrobiłeś, że Jezus jest prawdziwym człowiekiem, potomkiem Dawida i że jest prawdziwym Bogiem, Synem w mocy. objawionym w zmartwychwstaniu. Dziękuję Ci Boże, że w Nim nasze zbawienie jest pewne, bo tylko On mógł być doskonałą ofiarą. Jezu, chroń nas. Po prostu nas chroń. Przed każdą jedną herezją. Przed każdym zwiedzeniem, która odbiera chwałę Tobie i próbuje postawić kogokolwiek w centrum. Niech nasza wiara będzie zakażoniona tylko w Jezusie Chrystusie, w prawdzie o Jezusie Chrystusie, o Bogu i o człowieku, jedynym Zbawicielu. Dziękujemy Ci za posłuszeństwo wiary. Prosimy, aby nasza wiara nie była tylko wyznaniem ust, ale była przemienionym naszym życiem. Boże, naucz nas żyć dla Twojego imienia. Po prostu nas tego naucz. W pracy, w domu, w szkole, w każdej jednej relacji. Wstrzeż nas, Panie, przed taką fałszywą Ewangelią, która obiecuje sukces i wygodę, a usuwa krzyż. Panie, chcemy, żeby całe nasze życie było Tobie na chwałę. Boże, ja Ci chcę podziękować za serce Twojego sługi, apostoła. Dzięki czemu moje serce może być zmieniane, nasze serce może być zmieniane. na serce pełne modlitwy, serce pełne wdzięczności, serce tęsknoty za i do Kościoła. Daj nam, Boże, takie serce do naszych braci i do sióstr, abyśmy się modlili jeden za drugiego, żebyśmy dziękowali za wiarę innych i tęsknili do siebie nawzajem. Daj nam też, Panie, serce dłużnika, żebyśmy pamiętali, że Ewangelia nie jest tylko dla nas. ale jest dla wszystkich, dla Greków i dla barbarzyńców, dla mądrych i prostych, dla naszych sąsiadów, dla przyjaciół, a nawet dla naszych wrogów. A nade wszystkim, Panie Jezu, dziękuję Ci za Ewangelię, moc Bożą ku zbawieniu. Dziękuję, że objawiłeś swoją sprawiedliwość nie po to, by nas potępić, ale by nas usprawiedliwić w Jezusie Chrystusie. Dziękujemy Ci, Boże, za ten wspaniały plan, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie i że to życie zaczyna się tu i teraz, a w pełni objawi się w wieczności. Proszę Cię, Boże, dotknij serc tych, których serca powinny być dotknięte. Jeśli ktoś wciąż żyje dla siebie, to pociągnij go dzisiaj do siebie, Panie. Jeśli ktoś z nas wstydzi się Ewangelii, to proszę Cię, Boże, żebyś dał odwagę i dał moc. Jeśli ktoś z nas nosi jakiś taki ciężar winy, to daj mu, Panie, doświadczyć usprawiedliwienia, prawdziwego usprawiedliwienia w Jezusie Chrystusie. Jeśli ktoś z nas czuje się słaby, to pokaż mu, Panie, że Ewangelia jest dynamitem, jest mocą Bożą, a nie mocą człowieka. Panie, spraw, żebyśmy wyszli stąd jako nowi ludzie, pełni Twojej łaski, pełni Twojej odwagi i pełni Twojej miłości. Niech Twoje Słowo zapuści głęboko w nas korzenie, głęboko w naszych sercach i niech to przyniesie owoc w naszym życiu. O to Cię prosimy, Panie, w imieniu Jezusa Chrystusa. Dziękuję za uwagę.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora