Dwie historie, które mają na ciebie wpływ
W Adamie ludzkość utraciła życie i wolność przez grzech. W Chrystusie Bóg daje nowe życie z łaski, usprawiedliwienie i odnowienie serca. Nie chodzi o poprawę starego człowieka, lecz o całkowite nowe narodzenie w mocy Ducha.
Transkrypcja
Książę kaznodziei Charles Spargeon, cytuję z głowy, więc mogę tam poplątać pojedynczy wyraz. Kiedyś powiedział takie piękne zdanie, a ten Charles Spargeon dla mnie jest jakimś takim mentorem duchowym. Powiedział takie zdanie do... Na jednym z kazań do kościoła, w którym służył, możecie po mnie pluć, możecie po mnie deptać, możecie rzucać we mnie wszelkie oszczerstwa. Mogę być dla was nikim, byleście wierzyli w Pana, którego głoszę. Kontynuujemy list do Rzymian. Jesteśmy na piątym rozdziale. I znowu to powiem na moim ulubionym fragmencie z tego listu. Wiem, że to mówię przy każdej okazji. Tytuł tego kazania, Dwa źródła człowieczeństwa, albo Adam i Chrystus, albo tak jak zatytułowałem na YouTubie i zapomniałem jak zatytułowałem, ale chodzi o dwa źródła człowieczeństwa. Tym tekstem źródłowym będzie list do Rzymian, piąty rozdział od 12 do 21 wersetu. Przeczytam w całości ten fragment z Biblii Warszawskiej. Przez to jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli. Albowiem już przed zakonem grzech był na świecie. Ale grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma. Lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza, nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść. Lecz nie tak, jak z upadkiem ma się sprawa z łaską. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitrza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka Jezusa Chrystusa. I tak ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka, albowiem wyrok, i tak nie ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka, albowiem wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymają obfitość łaski i dary usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego Jezusa Chrystusa. A zatem jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, Tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpił usprawiedliwienia. A zakon wkroczył, aby się upadki pomnożyły, gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała. Żeby jak grzech panował przed śmierć, tak i łaska panowała przez usprawiedliwienie, ku żywotowi wiecznemu przez Jezusa Chrystusa Pana naszego". Dwie historie, dwie natury dwóch ludzi wspomnianych w tym fragmencie Bożego Słowa. I w poprzednim kazaniu Widzieliśmy w tym omawianym na poprzednim kazaniu, tym moim poprzednim kazaniu, jak apostoł Paweł otwiera przed nami tą bramę pokoju. Mówiłem o pewnej bramie pokoju, o pewnej bramie dającej życie. Te piękne słowa, będąc więc usprawiedliwieni z wiary, mamy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przypominam, że to był taki moment ulgi w tym liście. taki moment oddechu, taki moment pewności tego, co zrobił dla nas Chrystus. Wcześniej mieliśmy bardzo długi wywód, bo sześć kazań o grzechu, o winie, usprawiedliwieniu i w tym ostatnim kazaniu weszliśmy w przestrzeń łaski. W miejsce, gdzie gniew, ten Boży gniew zostaje uciszony, a serce człowieka znajduje w końcu to upragnione odpocznienie. I zobaczcie, Paweł nie zatrzymuje się tam na jakiejś chwilowej emocji. On nie chce tylko, żebyśmy wiedzieli, że mamy ten pokój, tylko wcześniej tłumaczył, żebyśmy zrozumieli, Dlaczego my ten pokój w ogóle potrzebujemy? Dlaczego jest tak niezbędny ten pokój Chrystusowy? Dlaczego świat, który Bóg stworzył dobry, stał się światem, w którym panuje ból, w którym panuje wina, w którym przede wszystkim panuje śmierć? Dlaczego człowiek, którego Bóg przecież stworzył do chwały, Żyje w upadku, w takim nędznym stanie. I teraz właśnie, w tej chwili, w tej drugiej połowie piątego rozdziału, Paweł zrobi coś niezwykłego, coś genialnego, kiedy się przyjrzeć, co on tu robi za podróż. Bo on się teraz cofnie do początku wszystkiego. On teraz się cofnie aż do Ogrodu Eden, do pierwszego człowieka. I to, co słyszeliśmy wcześniej o tym usprawiedliwieniu, o tym pokoju z Bogiem, to jest odpowiedź na problem. Ale teraz Paweł pokaże ten problem u samego źródła i on nam wiele, naprawdę wiele wyjaśni. W zasadzie całe dzisiejsze kazanie to będzie doktryna grzechu, jakkolwiek to brzmi. W sensie dzisiaj w końcu pojmiemy, czym jest grzech, jeśli ktoś skupi się, a długo nam zejdzie. Dzisiaj się dowiemy, skąd się wziął grzech, skąd się wzięła śmierć, skąd się wzięło potępienie. Zobaczymy, że nie jesteśmy grzesznikami przez jakiś przypadek, nie jesteśmy grzesznikami, czy nie byliśmy grzesznikami przez wychowanie, przez społeczeństwo, przez środowisko. Jesteśmy nimi, czy byliśmy nimi, ponieważ należymy od samego początku do pewnego rodu. Każdy człowiek na tej ziemi, każdy jeden człowiek, ja i ty również, każdy jeden człowiek na tej ziemi rodzi się z pewnym nazwiskiem. Wszyscy mamy jedno nazwisko, kiedy się rodzimy. Adam. Tak mamy na nazwisko. Adam. Z tego rodu pochodzimy. To jest nasze nazwisko. Adam. Nosimy w sobie tą naturę, nosimy jego dziedzictwo. Nosimy jego skażenie i dlatego potrzebujemy narodzenia na nowo. Potrzebujemy zupełnie nowego rodowodu. Potrzebujemy narodzić się na nowo nie z Adama, z zupełnie nowego rodu. Potrzebujemy nowego początku. Potrzebujemy człowieka, który da nam nowe nazwisko przy narodzinach. Chrystus. Tak brzmi to drugie nazwisko. I właśnie ta centralna prawda, wokół tej centralnej prawdy będziemy dzisiaj się poruszać, że w historii świata istnieją tylko dwa rody. tylko dwie głowy całej ludzkości. I albo ty należysz do jednego rodu, albo ty należysz do drugiego rodu. Albo ty należysz do drugiego rodu, albo do tego pierwszego. Albo ty nosisz nazwisko Adam, albo ty nosisz nazwisko Chrystus. Oczywiście mówię metaforycznie. I że każdy człowiek na Ziemi jest połączony z jednym i tylko z jednym z tych dwóch rodów. albo należy do rodu o nazwisku Adam, albo należy do rodu o nazwisku Chrystus. Paweł w tym fragmencie nie tylko porównuje tych dwoje, on będzie opisywał dwa zupełnie inne światy, dwie zupełnie inne duchowe rzeczywistości, dwa skrajnie inne królestwa. I czy nam się to podoba, czy nam się to nie podoba? Ci, którzy noszą nazwisko Adam, oni w ogóle nie rozumieją tych, którzy noszą nazwisko Chrystus. Natomiast ci, którzy noszą nazwisko Chrystus, w ogóle nie rozumieją już tych, którzy noszą nazwisko Adam. Pamiętają, jak to było, ale ich nie rozumieją. Wydaje im się to dziwne. Te dwa królestwa. Jedno to królestwo, gdzie wszyscy noszą na nazwisko Adam. To jest królestwo, w którym rządzi grzech i w którym rządzi śmierć. Te drugie królestwo, w którym jak mają wszyscy na nazwisko? Chrystus. To drugie jest rządzone przez łaskę i przez życie. Przez to jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć. To w ogóle był moment tej duchowej katastrofy. Od tego się to wszystko zaczyna. Tu się w ogóle zaczyna historia upadku człowieka, czyli moja i twoja historia również. Tylko Paweł nie skończy na Adamie, bo jego celem i celem tego przesłania płynącego z tych wersetów nie jest, żebyśmy patrzyli w dół, tylko żebyśmy spojrzeli w górę. To jest bardzo ważne. Paweł ten list napisał nie po to, żebyśmy patrzyli w dół, tylko po to, żebyśmy spojrzeli w górę, żebyśmy zobaczyli drugiego Adama. który przyszedł, żeby wszystko nie naprawić, tylko odwrócić. To też jest bardzo ważne. W Chrystusie Bóg rozpoczyna nowe stworzenie, w tym nowym rodzie, nowe stworzenie. Tam, gdzie ten pierwszy człowiek Adam zawiódł, tam drugi człowiek zwyciężył. Tam, gdzie grzech zapanował przez śmierć, tam łaska, w tym drugim świecie łaska zapanowała przez życie. Mało tego, kiedy spojrzeć na literaturę historyczną, to dla Żydów, takich judaizujących, pierwszego wieku postać Adama była symbolem całej ludzkości. Oni twierdzili, że to jest symbol całej ludzkości. Troszkę to oznacza, ale tu zdania są podzielone, że niektórzy z nich alegorycznie i metaforycznie podchodzili do opisu z Księgi Rodzaju. Ale nie ma to w tej chwili znaczenia. Symbolem dla nich całej ludzkości był Adam. Oni mówili, że wszyscy zgrzeszyli jak Adam. Ale Paweł tak nie mówi. I my też tak nie powinniśmy mówić. Paweł idzie znacznie dalej. On nie mówi, że zgrzeszyliśmy jak Adam, tylko zgrzeszyliśmy wy. Nie jak Adam, tylko w Adamie i to jest bardzo ważna różnica, bo to oznacza, że Adam był naszym duchowym przedstawicielem i jest nadal w tym rodzie z nazwiskiem Adam. korzeniem w ogóle tej całej historii. My zgrzeszyliśmy w Adamie, czyli w tej głowie tego rodu zgrzeszyliśmy, w tej naturze zgrzeszyliśmy, a nie jak Adam. To właśnie dlatego, kiedy Paweł będzie pisał o Chrystusie, on użyje dokładnie tego samego języka i powie, że Chrystus jest głową. Stąd mówimy w chrześcijaństwie, że Chrystus jest głową. On jest reprezentantem. On jest początkiem nowego rodzaju życia i on jest nową naturą tych narodzonych na nowo. To nie jest naprawa starego człowieka. To nie jest Adam wersja 2.0. To nie jest zrekonstruowany Adam. To nie jest poprawiony Adam. To jest zupełnie nowe stworzenie w Chrystusie Jezusie Panu naszym. I to jest bardzo ważne. Apostol Paweł użyje tej ważnej doktryny, że jesteśmy nowym stworzeniem. Bardzo często, np. w I Misji do Korintian w 15 rozdziale, w 45 wersecie też przeczytamy, tak też napisano. Pierwszy człowiek, Adam, stał się istotą żywą. Ostatni Adam stał się duchem ożywiającym. Wszakże nie to, co duchowe jest pierwsze, lecz to, co cielesne, potem dopiero duchowe. I zobaczcie, pierwszy Adam uformowany z czego? Z ziemi, z ziemi, z prochu. Co przyniósł? Śmierć. Drugi Adam uformowany z czego lub skąd, z nieba, przynosi życie. Ten pierwszy Adam oddzielił nas od Boga. Drugi pojednał nas z Bogiem. Ten pierwszy przekazał nam grzech. Ten drugi przekazuje nam, co? Łaskę. Wszystko, co straciliśmy w Adamie, kiedy należeliśmy do rodu o nazwisku Adam, odzyskujemy w Chrystusie. Mało tego, dostajemy znacznie więcej. I jeszcze raz to powiem. Każdy na tej sali, każdy internauta, każdy człowiek na ziemi, który się narodził, który się w tej chwili rodzi, który się kiedykolwiek urodzi, ma jedno z dwóch nazwisk. Adam albo Chrystus. Nikt nie ma neutralnego nazwiska. Nikt nie ma tak, że nie należy ani do jednego, ani do drugiego rodu. Nikt też nie należy do tych dwóch rodów jednocześnie. Nie ma trzeciej opcji. Jest on tylko te dwie. Albo nosisz nazwisko Adam, albo nosisz nazwisko Chrystus. To oznacza, że nie wystarczy być dobrym człowiekiem o nazwisku Adam. Nie wystarczy być charytatywnym człowiekiem o nazwisku Adam, bo to nie zmienia rodowodu. To nie zmienia rodu, do którego należymy. To też oznacza, że nie wystarczy chodzić do kościoła. Jeśli ktoś ma na nazwisko Adam, to nic nie da. Biblia mówi, że trzeba narodzić się na nowo. Trzeba narodzić się w tym drugim rodzie. Czy się to komuś podoba, czy nie? Musisz zacząć nosić nazwisko Chrystus. To właśnie dlatego Pan Jezus mówi do Nikodema, musicie się na nowo narodzić, bo dopóki jesteśmy urodzeni z Adama, to żyjemy w śmierci. Ale kiedy rodzimy się z Chrystusa, kiedy rodzimy się na nowo, to zaczynamy żyć w łasce i zaczynamy prawdziwie żyć. I w tym fragmencie Paweł wytłumaczy całą Ewangelię. On ułoży coś, co nazywa się teologią zbawienia i on to ułoży w taką logiczną, spójną i bardzo potężną strukturę. Trzech punktów. Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat i to jest nasza tragedia. To jest tragedia całej ludzkości. Drugi punkt. Przez jednego człowieka łaska weszła na świat i to jest zbawienie nasze i całej ludzkości. I trzeci punkt, śmierć panowała w Adamie, ale łaska króluje w Chrystusie. I ta różnica między panowaniem a króluje jest dosyć istotna i też sobie ją dzisiaj omówimy. Dzisiaj będziemy tak naprawdę mówić o niebywałej historii. Będziemy mówić o dwóch królestwach, dwóch Adamach, dwóch skutkach. Będziemy mówić o tym po raz kolejny, że Ewangelia nie jest poprawą starego życia, jest stworzeniem zupełnie nowego życia. Będziemy mówić o tym, że to, co w Adamie się rozpadło, w Chrystusie zostaje przemienione w chwałę i to jest niezwykle pocieszające. Teraz weźmiemy dłuższy fragment na tapetę, czyli 1,12. Przez to, jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli. Tymi słowami Paweł otwiera Najbardziej dramatyczną diagnozę, jaką można wypowiedzieć, ona się nikomu do końca nie podoba. To jedno zdanie streszcza całą ludzkość i całą historię ludzkości. Oglądałem kiedyś taki reportaż o wierzącym jakimś profesorze historii i on właśnie powiedział, uczniom, studentom swoim, że gdyby miał zamknąć historię w jednym zdaniu, to byłoby to właśnie Rzemian 5.12. To jest cała historia świata w tym jednym zdaniu. Przecież to jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli. W tym jednym zdaniu są wszystkie wojny, w tym dwie światowe, w tym jednym zdaniu są wszystkie tragedie, w tym jednym zdaniu są wszystkie nieporozumienia, a w tym jednym zdaniu jest wszystko. Wszystko. Zwolnili go z tej uczelni, jakby ktoś był zainteresowany tą historią. Od raju aż po w zasadzie grób. od Edenu czy też od Księgi Rodzaju aż po Apokalipsę, cały świat jest raz na zawsze naznaczony jednym faktem, o którym nie możemy nigdy milczeć, gdy zwiastujemy Ewangelię. Grzech wszedł na świat. To jest fakt, o którym nie można nie mówić. To nie jest tylko historia Adama i Ewy, a czasami tak jest to spłycane, To jest historia każdego jednego człowieka, który narodził się po tych dwoje. Każdego jednego człowieka. Bo kiedy Adam, oczywiście poza Jezusem Chrystusem, w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem, bo kiedy Adam otworzył drzwi dla grzechu, dziś nie będę tłumaczył, dlaczego mówimy, że Adam, a nie Ewa, chociaż to finalnie Ewa sięgnęła po owoc i dała Adamowi, ale rozumiemy, co sekwencje tych wydarzeń. Kiedy ten pierwszy człowiek otworzył drzwi dla grzechu, to te drzwi w zasadzie się nigdy nie zamknęły, one są cały czas otwarte. Tak jak on je otworzył, tak one są szeroko otwarte i wszyscy rodzą się właśnie przez tą bramę i przez te drzwi przechodząc. Przez tą konsekwencję tego, co Adam zrobił. W tym dwunastym wersecie tam Paweł używa tego słowa wszedł i on dosłownie oznacza wtargnięcie, inwazję. nagłe wejście, czyli coś obcego, coś wrogiego, co przekracza nagle, inwazyjnie, rozumiecie, to jest takie dynamiczne słowo, to nie jest przejście, tylko to jest takie dynamiczne słowo, granice świata, który stworzył Pan Bóg, tego, co do tej pory było określane i to jest dobre. I nagle jest inwazja w to, co Bóg stworzył poprzez to, co zrobił. Adam, ten świat był dobry, Bóg widział, że to wszystko jest dobre, a nawet bardzo dobre, jak czytamy w Księdze Rodzaju. I w tym świecie pojawia się, jak inwazja, tak dynamicznie wchodzi stały, obcy element do tego świata, czyli grzech. Zwróćcie też uwagę, że Paweł nie mówi przez pierwszego człowieka. Tu nie jest tak napisane. Przez pierwszego człowieka. Tu jest napisane przez jednego człowieka. Więc gdyby chodziło tylko o opis chronologiczny, to musiałoby być przez pierwszego człowieka, ale jest przez jednego. Bo to jest opis reprezentacyjny. To jest definicja duchowa, a nie tylko chronologiczna. Adam nie był tylko pierwszym człowiekiem. To jest bardzo ważne. On jest głową rodzaju ludzkiego. To jest głowa ludzkości. Dlatego przez jednego człowieka. Łapiecie mój kontekst? Że to jest jakby głowa całego tego rodu. przez jednego, nie tylko przez pierwszego. On jest reprezentantem całej ludzkości przed Bogiem. Ja wiem, że my to wszystko dzisiaj rozumiemy o Chrystusie, ale właśnie dlatego to rozumiemy o Chrystusie w ten sposób, że Adam był głową całego rodu ludzkiego i reprezentował całą ludzkość szeroko pojętą. Ktokolwiek się kiedykolwiek narodzi, przed Panem Bogiem. Kiedy Adam upadł, kiedy Adam zgrzeszył, to nie upada tylko on, upada cały jego ród. Wszyscy upadają. To się tam właśnie stało. Kiedy Adam zgrzeszył, cały ród o nazwisku Adam, a wszyscy się w tym rodzą, grzeszy. Wszyscy są w tym trudnym położeniu, upada cała jego linia. To tak jakby to przełożyć, jakby jeżeli mielibyśmy jakąś monarchię taką z pokolenia na pokolenie i jakiś król, o powiem tak, mamy taki przecież przykład, w Anglii abdykował król... Zdania są podzielone, który abdykował, ale w historii przed Elżbietą, bo Elżbieta była córką króla, który był bratem tego, który abdykował, Henryk, dziękuję. No więc kiedy Henryk abdykował, nie mogli jego potomkowie zasiąść na tronie, chociaż wydawałoby się to logicznym rozwiązaniem. Dlaczego? Dlatego, że kiedy on splamił monarchię, to cała linia pochodząca z niego jest splamiona. Dlatego zaczął na tron wszedł jego brat i to jego linia, niesplamiona tą abdykacją, zapanowała, z której to pochodzi Elżbieta. Żebyśmy dobrze rozumieli, o co chodzi w tym, że w Adamie cała linia, wszyscy są zgubieni. To, co on zrobił w ogrodzie Eden, ten nasz Adam, to było czynem, który dotknął każdego, kto kiedykolwiek się urodził, bo wszyscy się rodzą z Adama. Wszyscy mamy w tym pierwszym rodzie tego ojca to nazwisko Adam. I tak jest z grzechem. Grzech nie jest czymś, czego się nauczymy. To jest bardzo ważne. Katolicy tak uczą, że to jest grzech, z którego my się uczymy, że to jest czyn, z którego my się uczymy. Nie! To jest coś, z czym my się rodzimy. Nie dlatego, że naśladujemy Adama, tylko dlatego, że jesteśmy z tej linii Adama, że my mamy taką skazę. To jest pewna zasada reprezentacji duchowej całej tej linii przed Bogiem. Tak jak Adam był pierwszym człowiekiem, tak Chrystus jest nowym człowiekiem. W Adamie wszyscy umierają, bo jest wskażona ta linia, a w Chrystusie wszyscy mogą być ożywieni. Też list do Koryntianu, bo to jest nowa linia. Tak, ale ja nawet będę w czasie kazania o tym mówił, że możemy to porównać do skazy genetycznej. Nawet nie wirusa, bo wirus byłby do odratowania gdzieś tam szczepionka i różne tam rzeczy. To jest skaza genetyczna, z którą się po prostu rodzimy, jeżeli to porównać do biologii. I słuchajcie, dzisiaj bardzo wielu ludzi mówi o grzechu dosyć łagodnie. My sami mówimy, że to jest błąd, słabość, niedoskonałość. Ale w języku Pisma Świętego grzech tak nie brzmi. To nie jest błąd, to nie jest słabość, to nie jest ludzka niedoskonałość. W języku biblijnym grzech ma pewną definicję. To jest bunt wobec Boga. Tym jest grzech. Grzech, gdyby zdefiniować, czym jest grzech, to grzech jest buntem wobec Boga. To jest duchowy przewrót, który polega zawsze na tym samym i stąd się to wszystko bierze. Dlatego Paweł sięga do Ogrodu Eden, że gdybyśmy mieli porozmawiać o tej definicji, to byśmy powiedzieli, nie będę się Tobie kłaniał. Ja będę decydował o tym, co jest dobre, a co jest złe. Nie będziesz nade mną panował, ja będę decydował o tym, co jest dobre, a co jest złe. I w zasadzie w tej definicji zawiera się każdy jeden uczynek, który nazywamy grzechem. W tym Edenie w ogóle nie chodzi o owoc, to jest oczywiste, a już na pewno nie o jabłko, bo to w ogóle była gruszka, nie wiem czy wiecie. Teraz ciekawe, nie? Czy serio powiedział, czy żartował? Widzę, że tu niektórzy już tak skupiają się. Dobra, była śliwka, jakby... Oczywiście nie wiemy, czym to było. Jakiś owoc, ale owoc. Naprawdę to był jakiś owoc rosnący na drzewie. To nie jest metafora, tylko nie wiemy. Ja się skłaniam ku temu, że to była gruszka, bo ona ma takie kształty grzechu. Teraz zrozumieliście, dlaczego gruszka, a nie jabłko. I w tym ogrodzie nie chodzi o ten owoc, tylko chodzi o autorytet Boga. Chodzi o władzę Boga. Chodzi o to, że Adam sięgając po ten owoc, oczywiście poprzez Ewę, poprzez kuszenie, przez diabła, on nie chciał słuchać Boga. On zdecydował, że nie będzie Go słuchał. Że on chce być jak Bóg. Że on chce decydować o tym, co jest dobre, a co jest złe. Że on się chce postawić w to miejsce Boga. I właśnie w tym jednym akcie nieposłuszeństwa, ale nie małym, bardzo ważnym akcie nieposłuszeństwa w tej jednej decyzji, tylko to jest ogromna decyzja, człowiek odcina się od źródła życia. To jest tak jakby jakąś gałąź odciąć od jakiegoś drzewa i ona jeszcze przez chwilę będzie wyglądała dobrze. Ona będzie zielona. Podobno Ja tego nie widziałem nigdy na własne oczy, ale wyczytałem, że można to zrobić, że odciąć gałąź, ona już rozumiecie, odpiłowana od drzewa, osobno od drzewa, ale ona jeszcze nawet wygląda jakby miała życie, że ona nawet jakiś pączek wypuści czy coś. Ja na własne oczy tego nie widziałem, ale podobno jest to możliwe. Natomiast w tej gałęzi już nie ma życia i każda jedna sekunda przybliża ją do śmierci i do uschnięcia. Bo to właśnie tak wygląda. Ten człowiek odcięty od źródła życia. Ty żyjesz, oddychasz, rozmawiasz, rozmnażasz się, interesujesz się sztuką, kulturą, masz jakieś upodobania. Często jesteś dobrym człowiekiem, ale każda jedna sekunda przybliża cię do śmierci, bo jesteś odcięty od źródła życia. Nie ma tam już życia. Ty jesteś martwy, chociaż żywy. I to jest właśnie istota od grzechu. To właśnie to się stało. Zostaliśmy odcięci od Boga, który jest życiem. I chociaż wydaje się, że człowiek odcięty od Boga żyje, funkcjonuje, czasem to jest bardzo sympatyczny człowiek, wydający jakieś tam, kiełkujący jakieś fajne rzeczy. Tylko Bóg jest życiem. Zwróćcie też uwagę, że w Ogrodzie Eden Bóg nie mówi czegoś w tym stylu, jeśli zjesz z tego owocu, to ukaram cię śmiercią. A my czasami tak to przedstawiamy, ale Bóg tak nie powiedział. W takiej narracji tą historię pokazujemy, że Bóg w pewnym momencie powiedział Adam, jeśli ty zjesz tą gruszkę, to ja ukaram cię śmiercią". On tak nie powiedział. On powiedział tak, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz. Tak dokładnie jest zapisane w Słowie Bożym, cytuję z Warszawki. A więc śmierć nie jest jakąś, czy nie jest tylko wymierzoną karą, to jest konsekwencja, to jest niezwykle ważne. To jest konsekwencja oddzielenia od Boga. Kiedy człowiek buntuje się przeciwko Bogu, czyli grzeszy, odwraca się, odcięty jest od źródła życia i zaczyna umierać. I to nie tylko cieleśnie, ale również duchowo. I czy nam się to podoba, czy nie? W Adamie się to zaczęło. Adamie rodzimy się i od tej chwili śmierć staje się nieodłącznym towarzyszem człowieka. To jest jak cień, którego się nie możesz pozbyć. Podobno Piotruś Pan dał radę. Oglądałem na własne oczy, widziałem, że Piotruś Pan się odłączył od cienia, ale nikt z nas tego nie potrafi zrobić i tak jest właśnie ze śmiercią. Jak taki cień przyklejony do nas. Ta śmierć wdarła się do doświadczenia każdego człowieka. Nie ma na ziemi człowieka, który nie doświadczył śmierci. Nie ma takiego człowieka. Każdy doświadcza śmierci. Mało tego, nie ma pokolenia, nie ma historii, w której ludzkość nie doświadcza śmierci. Każdy doświadcza śmierci. To jest tak prawdziwe. I od tego momentu, jak pisze Paweł, czyli tam się to stało, śmierć przyszła na wszystkich ludzi. Zwróćcie też uwagę, że Paweł nie mówi, wszyscy zgrzeszyli jak Adam, tylko wszyscy zgrzeszyli i tam się w ogóle pojawia czasownik dokonany. To oznacza, że w pewien sposób wszyscy uczestniczyliśmy w tym akcie grzechu Adama. Żeby to zrozumieć, przeniosę to na coś, co jest bardzo zrozumiałe w nauce Kościoła. Śmiem twierdzić, że nawet najstarszy pośród nas lub najstarsza pośród nas tak naprawdę nie stała na Golgocie przed Krzyżem Chrystusa. Zgodzicie się ze mną? A jednak wszyscy staliśmy pod tym krzyżem. I tą naukę rozumiemy, że nie możesz być chrześcijaninem, jeżeli nigdy nie stanąłeś pod krzyżem Chrystusa, na którym on konał. Chociaż nikt z nas fizycznie nigdy tam nie był. To będziemy sobie szczegółowo omawiać przy okazji listu do hebrajczyków. Dlaczego to jest ważne, że w pewien sposób w Duchu Świętym jesteśmy ponad czasem. Ile tutaj jest podobnie. My wszyscy uczestniczymy w tym zerwaniu tego owocu, chociaż nikt, nawet najstarszy z nas. Nie stał tam przy Adamie, kiedy on zrywał ten owoc. Ale my nie jesteśmy obserwatorami tego wydarzenia, kiedy się rodzimy. Tak jak kiedy się rodzimy na nowo, nie jesteśmy tylko obserwatorami wydarzeń na Krzyżu Golgoty, tylko jesteśmy uczestnikami tych wydarzeń. I kiedy się rodzimy jako ludzie o nazwisku Adam, to my nie jesteśmy tylko obserwatorami historii w Ogrodzie Eden. My tam naprawdę jesteśmy. My jesteśmy duchowym potomstwem tej historii. Ale to jest trudna prawda, bolesna prawda, jeżeli ktoś uczciwie do niej podejdzie, tylko że bez tej prawdy Ewangelia traci sens. Ewangelia nie ma żadnej mocy. Dlatego Paweł znowu do tego wraca. Bo jeśli człowiek nigdy nie jest duchowo martwy, czy też nie był duchowo martwy, no to po co miałby potrzebować Zbawiciela? Od czego miałby być uratowany? Kolejna taka rzecz, która wynika z tego jednego wersetu na razie, Grzech nie jest czymś, co się zaczyna, kiedy dojrzewamy moralnie. Nie. Grzech jest obecny w nas od kiedy? Od urodzenia. Popatrzcie, psalmista pisze wprost. Psalm 51,7. Oto urodziłem się w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka moja. Więc to nie jest tak, że grzech ma dopiero wtedy, kiedy dojrzeje do grzechu. My się rodzimy w tym grzechu. To nie jest jakaś poezja. To jest rzeczywistość. My, czy nam się to podoba, czy nie, rodzimy się jako dzieci Adama i właśnie dlatego my tak rozpaczliwie potrzebujemy nowego ojca i potrzebujemy na nowo się narodzić. W tych żydowskich pismach pierwszego, drugiego wieku, o których już dzisiaj wspominałem, tam jeszcze czytamy, że oni uważali Adama za przyczynę śmierci całego rodzaju ludzkiego, ale w takim sensie, że oni w tym widzieli moralny przykład, czyli że Adam to jest ktoś, kto zainspirował wszystkich do grzechu. Paweł tutaj idzie znacznie dalej. On tu wyraźnie zaznacza, że Adam jest głową tej historii, że to jest początek tej linii, która jest cała wskażona, że on nie tylko pokazuje drogę ku śmierci, ale on ciągnie po tej drodze cały świat, wszystkich ludzi, którzy się narodzili. No i właśnie, jeżeli ktoś tego nie rozumie albo to odrzuca, to w takim razie nie rozumie w ogóle Ewangelii, bo on nie rozumie, dlaczego my potrzebujemy reprezentanta przed Bogiem, nowego reprezentanta przed Bogiem, nowego rodu, całej nowej linii i czym jest ten trudny do zrozumienia, bez zrozumienia tego zapis, że musisz się narodzić na nowo. Nie poprawić, tylko narodzić na nowo, z zupełnie innego rodu, że my potrzebujemy nowego Adama, nowego początku i tym nowym Adamem jest oczywiście Jezus Chrystus. My żyjemy w takim świecie, w Kościele również jest taka tendencja, że my nie lubimy tego słowa grzech. Ale jeśli nie lubimy słowa grzech, jeśli nie lubimy nauki o grzechu, jeśli nie chcemy zrozumieć tej intencji, czym to w ogóle jest, to my nigdy nie zrozumiemy potrzeby krzyża. To zawsze krzyż będzie bardzo spłycony. Powiem wam jak to rozpoznać w Kościele. Kiedy słyszę chrześcijań, którzy rozprawiają na temat lepszego systemu edukacji, że wszystko by się zmieniło, kiedy będzie lepszy system edukacji, albo wszystko się zmieni, kiedy odpowiednie terapie nowe wejdą w życie, albo wszystko się zmieni, Jakiś polityk zrobi tak, jak powinien zrobić i co jakiś czas jest inne nazwisko w tych historiach. Teraz jest moda na Trumpa z tego, co się orientuję, ale może się już zmieniła ta moda. Tylko myślę, że rozumiecie, o co mi chodzi. Kiedy słyszę chrześcijan, którzy w tym upatrują poprawy świata, to oni nie rozumieją grzechu, poprzez to nie rozumieją krzyża. W związku z tym nie rozumią, że ten świat potrzebuje nie lepszego systemu edukacji, nie polityki, nie polityka, nie terapii, nie lepszego społeczeństwa, tylko ten świat naprawdę rozpaczliwie potrzebuje Chrystusa. rozpaczliwie potrzebuje Chrystusa. Bo problem człowieka nie jest problemem zewnętrznym i to Paweł tu wykazuje, że to nie jest zewnętrzny problem, to jest wewnętrzny problem. To nie środowisko jest problemem, tylko mój ród, moje serce jest tym problemem. Adam żyje w każdym człowieku i ci, którzy noszą nazwisko Adam na imię mają, zrobię to po swojemu. Zrobię to po swojemu. I to jest pełne dane personalne, teraz z pominięciem rodo tych ludzi. Zrobię to po swojemu Adam. Albo Adam 007, zrobię to po swojemu. To jest pełne brzmienie tych ludzi. Natomiast w Chrystusie rodzi się nowy człowiek, który na nazwisko ma Chrystus, a na imię ma taki piękny, starogrecki zwrot, Pojawiający się w Biblii nie moja wola, lecz twoja niech się stanie. To jest imię tych ludzi. Oni mają na imię nie moja wola, lecz twoja niech się stanie, a na nazwisko Chrystus. Ładną metaforę zrobiłem dzisiaj na to kazanie. I popatrzcie, to zdanie, przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, to jest jak takie otwarcie jakiejś mrocznej Mrocznej księgi historii ludzkości. To naprawdę tak jest. Ale Biblia nie jest tą księgą. Dlatego ja nie przepadam za Bibliami w czarnej okładce. Wybaczcie ci, którzy ją teraz trzymacie, ona ma czarną okładkę. Biblia nie kończy się w czerni. Bo w tej samej księdze kilka wersetów dalej czytamy, daleko obfitrza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka Jezusa Chrystusa. Więc tak, pierwszy Adam wprowadził śmierć, ale drugi Adam wprowadził życie. Pierwszy otwiera tą bramę potępienia, ale drugi otwiera bramę usprawiedliwienia, przez którą musisz przejść i ona ma imię Jezus. I to, co zaczęło się w Edenie, kończy się na Golgocie. Te drzwi są cały czas otwarte tego grzechu. Nikt ich jeszcze nie zamknął. Nadal się ludzie rodzą, przechodząc przez tą bramę. Ale jest obok brama o imieniu Jezus, przez którą możesz przejść, jedyna brama, przez którą powinieneś przejść i narodzić się na nowo. I na wszystkie twoje zmartwienia jest jedna odpowiedź. Naródź się w końcu na nowo. Rzymian 5, 13-14. Przyspieszamy. Albowiem już przed zakonem grzech był na świecie, ale grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma. Lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza, nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść. Patrzcie, co było przed prawem? Paweł tu odpowiada na to w zasadzie naturalne pytanie, które musi się pojawić. Dobra, jeśli grzech przyszedł przez Adama, to czy ludzie między Adamem a Mojżeszem, bo dopiero Mojżesz nadaje prawo i nazywa grzech grzechem, to w takim razie, jeżeli grzech przychodzi przez Adama, to czy ludzie pomiędzy Adamem a Mojżeszem, czyli to, co w chronologii biblijnym nazywamy czas przed prawem, Czy oni są winni, skoro jeszcze nie mieli prawa, bo to jest czas przed prawem, między Adamem a Mojżeszem. Nie jest jeszcze nadane prawo. Dla Żydów pierwszego wieku, bo oni mają tu znaczenie, oni to rozumieli, prawo mojżeszowe było punktem odniesienia dla wszystkiego. Prawo definiowało grzech. Prawo określało winę i karę, w sensie pięcioksiąg Mojżesza, to mam na myśli. Tak jak my mamy dzisiaj z kodeksem karnym. Jeżeli coś jest w kodeksie karnym, to jest przestępstwem, jeżeli nie, to nie jest. Nie potrafię podać przykładu, ale podobno są jakieś przykłady rzeczy, które powinny być przestępstwem, ale ponieważ nie ma ich w kodeksie karnym, to tym przestępstwem nie są. I tylko kodeks karny określa, jaka jest kara za dane przestępstwo. Jeżeli nie określa, to nie ma kary. I oni tak rozumieli Prawo Boże, że prawo definiowało grzech. Jeżeli coś się nie znajduje w Pięcioksiągu Mojżeszowym, to nie jest grzechem. Znowu, nie potrafię teraz na szybko wymyśleć jakiegoś przykładu czegoś, co mogłoby się wymknąć prawu mojżeszowemu. I pięcioksiąg określa przewinienie, karę, konsekwencje. Więc ktoś by mógł powiedzieć, że w takim razie nie można było zgrzeszyć przed Mojżeszem, no bo nikt nie określił, co jest grzechem. Nie jest to głupi wniosek. Tylko, że Paweł mówi, że to jest nieprawda. Paweł mówi, że grzech był już wtedy. On już był. Prawo tylko pokazuje, jak głęboko ten grzech jest zakorzeniony w człowieku. Ale zobaczcie, co tu jest napisane. Grzech był na świecie, zanim pojawił się zakon. Więc Paweł mówi, że to jest nieprawda, że dopiero od Mojżesza grzech był na świecie, zanim pojawił się zakon. Innymi słowy, człowiek był winny, zanim został świadomy swojej winy. zanim nadano świadomość winy. Podam przykład, który zrozumiemy. Mamy jakąś ulicę i jest znak zatrzymywania się i postoju dla przykładu. Ale tego nie widzisz i nie jesteś świadomy tego, że tam jest ten znak. Chciałbym powiedzieć, że jesteś ślepy, ale nie wiem, czy ślepy może prowadzić samochód. Ale z jakiegoś powodu nie widzisz tego znaku. Zagadałeś się i go naprawdę nie widzisz. Nie udajesz, że go nie widzisz. Podam przykład, bo ja taki przykład miałem. Moja ulica jest takim przykładem. To jest ulica, na której wolno barkować. Ale był taki czas, że robili remont szkoły naprzeciwko mojej kamienicy i postawili znak zakazu zatrzymywania się i postoju. I naprawdę wszyscy byli ślepi. Nikt go nie widział. No bo tysiąc razy przyjechałeś na tą ulicę, parkowałeś tam samochód i po pewnym momencie, już wiem jako kierowca, że jeździ człowiek na pamięć, dlatego są tak niebezpieczne wymiany znaków na skrzyżowaniach, bo ludzie na pamięć jadą, jak jest reorganizacja ruchu. No i w pewnym momencie postawili ten znak i nikt go nie widział. Myślicie, że jakiegoś policjanta to interesowało, że ludzie są nieświadomi, że tam jest taki znak? To były złote gody dla policji. To po prostu budżet wtedy prosperował, to właśnie wtedy nie było inflacji w Polsce. Jak na Sienkiewicza postawili ten znak. Pomimo tego, że wszyscy naprawdę nie byli świadomi tego, że tam nie wolno stawać. Grzech był na świecie zanim pojawił się zakon. Prawo nie stworzyło grzechu. Prawo jedynie uczyniło go widzialnym dla człowieka. To tak jak światło, nie tworzy kurzu. Mam na myśli latarkę. Na pewno mieliście kiedyś taki, że macie latarkę, świecicie latarką i jaki tu jest syf, wszędzie jest kurz, ale jak zgasisz tą latarkę, to ktoś posprzątał. No nie, ten kurz cały czas jest, a ta latarka nie tworzy tego kurzu, tylko ci go pokazuje, rozświetla ci ten kurz, ujawnia ci. I właśnie czymś takim jest prawo Mojżesza. Paweł tu dodaje coś zdumiewającego, bo on mówi, że śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza. Zobaczcie, śmierć była królem, była tyranem, panowała. To jest właśnie to słowo panować. Ono dotyczy króla, ale nie takiego króla, jak my mamy w głowie, czyli takiego króla panować, ten wyraz, czyli takiego króla Ryszarda Lwieserta, Nie, musimy sobie te romantyczne nastroje teraz wybić z głowy. Kiedy jest te słowo użyte, to jest mowa o tyranie, o takim despocie, takim monarcha, despota, tyran, który panuje nad całym światem. Bo tam się pojawia słowo greckie, które pochodzi od Bessalius. absolutnie panujący monarka, taki król despotyczny. Zobaczcie, śmierć nie jest tylko konsekwencją. Ona według Pawła miała panowanie, czyli miała tę władzę, ten rząd, ten despotyzm nad całą ziemią. Od upadku Adama aż do dnia, gdy Bóg dał prawo Mojżeszowi. Ludzie umierali. Nawet ci, którzy nie mieli żadnego osobistego zakazu. Takiego jak miał Adam, niezerwistego drzewa, albo takiego jakiego mieli Żydzi w Pięcioksiągu Mojżeszowym. I to jest mocny dowód na to, co Paweł tutaj mówi, że śmierć nie zależy od ilości przepisów, ale od natury człowieka. Po to on to mówi, że śmierć nie zależy od ilości przepisów. To nie jest tak, że jakby Bóg w swojej łaskawości z pięciu ksiągów zrobił jedno ksiąg, to byłoby człowiekowi lżej i może Chrystus by nie był potrzebny. Nie, bo grzech nie zależy od ilości przepisów. Wystarczy jeden przepis i ty go złamiesz. Po prostu grzech, śmierć nie od tego zależy. Śmierć nie przychodzi przez złamanie jakiegoś przepisu lub sumy jakichś przepisów, tylko przez złamanie relacji z Bogiem. Przez to przychodzi śmierć do naszego życia. To jest w ogóle fascynujące. Od Adama do Mojżesza około 2,5 tysiąca lat, z drobnym dodatkiem, ale żeby zapamiętać, około 2,5 tysiąca lat. 2,5 tysiąca lat. Wiecie, to nie jest 10 lat, to nie jest 100 lat, to nie jest jedno pokolenie. W tym fragmencie, że od Adama aż do Mojżesza jest skrócone 2,5 tysiąca lat, bo tyle to trwa między Adamem a Mojżeszem. Przez 2,5 tysiąca lat nie ma zakonu, nie ma tablic tych dziesięciorga przykazań. Mało tego, nie ma świątyni. Żadnej świątyni. Nie ma żadnych ofiar. Nie ma żadnego rytuału, który by był nadany, jak sobie z tym radzić. Jedna rzecz jest grzech i śmierć. I panuje. I panuje, pomimo tego, że nie ma tego wszystkiego. Więc naprawdę to pokazuje, że grzech to nie jest kwestia przepisów i świadomości przepisów, tylko to jest duchowe DNA. To jest właśnie ta skaza genetyczna, z którą się człowiek rodzi. Bo okazuje się, że zanim jeszcze człowiek usłyszał, nie będziesz zabijał, Zabijał. On nie zaczął zabijać wtedy, kiedy Mojżesz powiedział, nie będziesz zabijał. Zanim w ogóle ktokolwiek powiedział, zanim Bóg w ogóle powiedział do człowieka, nie będziesz zabijał, zabił. Czyja to historia? Kajna Jabla. Zanim Bóg powiedział, nie będziesz pożądał, okazuje się, że człowiek już pożąda. Zanim prawo mojżeszowe powiedziało, nie będziesz miał innych bogów, człowiek już czcił samego siebie i czytamy o tym chociażby w wierzy Babel. Przecież to jest historia ludzi, którzy czczą własną doskonałość. Oni dla siebie samych są bogami i chcą sięgnąć nieba. I tu właśnie na tym polega Dramat ludzkości wyłuszczony tutaj w tym pięknym fragmencie, że śmierć nie rządziła dlatego, że nie było zasad. Dlatego, że człowiek sam chciał być tą zasadą. Dlatego rządziła śmierć. Nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam. Tak czytamy też w tych wersetach. To jest ważne, bo Paweł mówi, że śmierć panowała nawet nad tymi, którzy nie zgrzeszyli jak Adam. O co chodzi? Adam złamał konkretne, jasno dane mu przykazanie. Jasno danemu przykazanie. On usłyszał Boży głos, zrozumiał, to jest bardzo ważne, zrozumiał, co Bóg powiedział i z pełną świadomością przekracza te Boże polecenie. Ale śmierć przez tego człowieka dotyka również tych, którzy nie mieli takiego objawienia, którzy nie słyszeli Bożego głosu w ogóle. Dopiero później czytamy, że on usłyszał Boży głos, a cały czas jest skutek grzechu i śmierci. Ludzie nie słyszą zakazów, nie mają prawa, a jednak ciąży nad nimi to. Czemu? Bo natura jest wskażona. Natura jest wskażona. To jest nasz główny problem. Ta nasza natura grzechu. Bo należymy do tego rodu Adama i rodzimy się z takim dziedzictwem duchowym. Tak wspomniałem, to najprościej. albo do wirusa, ale ja sobie tu porównałem do choroby genetycznej, takiej skazy genetycznej, która przechodzi z pokolenia na pokolenie, z pokolenia na pokolenie. Nikt się od tego nie umie uwolnić i dlatego nawet ci, którzy nie zgrzeszyli na wzór Adama, bo tak to czytamy, że oni nie zgrzeszyli na wzór Adama, nawet oni są winni i umierają. Czemu? Bo rodzą się z tym duchowym skażeniem, z tą genetyczną skazą. Paweł kończy ten fragment takim zdaniem, Adam będący obrazem tego, który miał przyjść. To jest w ogóle zdumiewające zdanie. Nie wiem, czy się kiedyś nad nim zatrzymaliście, ale teraz skupcie na tym wzrok, patrzcie. Adam będący obrazem tego, który miał przyjść. Przecież to jest w ogóle niebanalne zdanie. O co tu chodzi? To jest zdumiewające. Adam, człowiek, przez którego przychodzi śmierć, on według tego krótkiego fragmentu jest zapowiedzią Chrystusa. Adam będący obrazem tego, który miał przyjść. Człowieka, przez którego przyjdzie życie. I teraz język polski jest bardzo niedoskonały i to zdanie nie ma sensu. Przyznajcie, że ono po polsku nie ma sensu. No bo jak ten Adam, o którym przed chwilą tyle powiedziałem i któremu tyle zawdzięczamy, ma być obrazem tego, który ma przyjść, czyli doskonałego Chrystusa. I to jest właśnie ubogość języka polskiego. Być może dlatego, być może, nie wiem tego na pewno, to nie jest doktryna. Być może dlatego Bóg wybrał język grecki, bo on jest dosyć... pełny i klarowny w pewnych sformułowaniach i ta gramatyka grecka ma znaczenie. Tam się pojawia słowo, które można przetłumaczyć na obraz, ale to słowo brzmi typos i dla tych, co mają do czynienia z fotografią już jest wszystko jasne. Typos, czyli wzór, model, negatyw, najlepsze słowo, negatyw, że to jest negatyw. Tam mogłoby być użyte słowo negatyw. Adam więc jest jak takim negatywem zdjęcia. który zapowiada właściwy pozytyw, czyli Chrystusa. I to jest w tym zdanie. Adam będący negatywem fotograficznym tego, który miał przyjść, który będzie tym właściwym zdjęciem, tym właściwym pozytywem, tym właściwym obrazem. Więc Adam jest jak taki negatyw zdjęcia, a Chrystus jest w tej historii pozytywem z tego zdjęcia. Nie ma nic pozytywnego, tylko negatyw i pozytyw. To, co w Adamie jest wskażone negatywem, to w Chrystusie zostaje odnowione, jest właściwe. To, co Adam traci, to Chrystus przywraca. Dlatego tu jest tak napisane Ada będący obrazem, a nie tak, jak niektórzy twierdzą, jest cała taka doktryna próbująca udowodnić, że Chrystus był grzesznikiem. To jest absolutna herezja i oni właśnie na tym to opierają, ale nie rozumieją tego, na czym się opierają. W Adamie człowiek zostaje wypędzony z raju. W Chrystusie człowiek zostaje wprowadzony, ale nie do raju, nie do ogrodu Eden. Nie wiem jak wy, ale tam jeszcze nie byłem i najprawdopodobniej tam nie będę i ty też nie. My zostajemy wprowadzeni do obecności Boga i do nowych niebios i nowej ziemi. Nigdzie nie ma złożonej obietnicy, że ty wejdziesz do ogrodu Eden. Więc bym się przy tym nie upierał. W judaizmie, wokół którego kręciło się pierwsze chrześcijaństwo i któremu też Paweł w pewien sposób w tym liście odpowiada, śmierć była traktowana jako największy wróg. Była pewnym dowodem, że coś w tej historii poszło nie tak. Ale Paweł tu idzie naprawdę krok dalej. On nie mówi o wrogu, on mówi o tym, że ta śmierć panuje, że jest tym absolutnym monarchą. że dopiero w Chrystusie to panowanie zostaje złamane. I to będziemy przerabiać przy Koryntianach w 15.26, a jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć. Będzie obalenie tego rządu, tego despoty. Więc w tym Adamie śmierć króluje, ale w Chrystusie ta śmierć zostaje zdetronizowana. Przerwana jest ta sukcesja tej śmierci. I śmierć wciąż panuje nad tymi, którzy żyją w Adamie. I teraz tu nie chodzi mi o fizyczną śmierć, ale o ten stan duchowego oddzielenia od Boga, ten finał tej sprawy. I naprawdę ludzie mogą żyć w luksusie, mogą podróżować, mogą się rozwijać, mogą być jakimiś mecenasami sztuki, mogą być jakimiś super dobrymi ludźmi. W ogóle uważam, że bardzo wielu jest dobrych ludzi z nazwiskiem Adam. Bardzo wielu. Może nawet jest ich więcej niż tych z nazwiskiem Chrystus pod pewnymi kątami. Ale w głębi duszy ci ludzie doskonale wiedzą, że każdego dnia coś w nich umiera. Oni są niepełni, oni czują tą pustkę. Takim moim przykładem jest Robin Williams. No tylu ludzi śmieszył. Robin Williams się nazywał tak. Tylu ludzi śmieszył. Tak wspaniałe komedie. No ja lubię te komedie oglądać. One są w ogóle ciepłe, takie wiecie, z przesłaniem, tam pan niania czy te wszystkie. Przy paniu niania to becze jak dziecko. Tysiąc razy to obejrzę, za każdym razem płaczę. Pan niania, taki film, jak on próbuje odzyskać opiekę nad dziećmi i się przebiera za tą nianię, jeżeli ktoś nie widział. I kończy się to happy endem. I ten człowiek popełnia samobójstwo. I on przed samobójstwem opisuje swój stan. I on pisze w tym pożegnaniu, czy jak to nazwać, że cały czas coś w nim umierało. To nie jest stan Robina Williamsa. To jest stan wszystkich ludzi, którzy mają na nazwisko Adam. Cały czas w nich coś umiera. Tam wiecznie coś buzuje, wiecznie coś jest nie tak. Bo ta śmierć, o której Biblia mówi i o której my teraz rozmawiamy, to nie jest tylko koniec życia. To nie chodzi tylko o tę powłokę cielesną. To jest życie bez sensu, to jest życie bez nadziei, to jest życie bez Boga. Ja wiem, że ten przykład się niektórym bardzo nie podoba, ale to jest przykład, który do mnie przemawia i może przemówi do tych, którzy wiedzą, co mam na myśli. To jest taki walking dead. No niby to żyje, ale łazi jak taki żywy trup. A ten, kto jest w Chrystusie, Ten może powiedzieć, znowu z Koryntian sięgnę, gdzież jest o śmierci zwycięstwo twoje, gdzież jest o śmierci rządło twoje. My jesteśmy wolni od tego. Dla wierzących śmierć przestała panować, została zdetronizowana w Jezusie Chrystusie. Ona już nie jest królem, ona już nie panuje, jest tylko pewnym przejściem. Ona nie jest końcem, jest tylko pewnymi drzwiami. Więc zobaczcie, od Adama do Mojżesza dwa i pół tysiąca lat śmierć panowała, ale od Chrystusa do kiedy? Do wieczności panuje łaska. To, co rządziło światem przez tysiące lat, dwa i pół, Dwa i dwa, no bo nie wiemy, kiedy będzie pochwycenie, co najmniej tyle, więc jakieś tysiące lat. To, co rządziło przez tysiące lat, zostaje złamane jednym aktem posłuszeństwa, tak jak przez jeden akt nieposłuszeństwa się rozpoczęło. Jednym aktem posłuszeństwa. Nie moja, lecz twoja wola. Niech się stanie. Jeden akt posłuszeństwa. Brutalna śmierć. i chwalebne w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Więc w Adamie człowiek umiera, ale w Chrystusie człowiek żyje. W Adamie na tronie siedzi śmierć, ale w Chrystusie na tronie siedzi prawowity król. Dalej szybko lecimy, Rzymian 5, 14b-15. Adam będący obrazem tego, który miał przyjść, lecz nie tak jest z upadkiem, Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską, albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitrza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka Jezusa Chrystusa. No i Paweł tu teraz wprowadza pojęcie, które jest filarem chrześcijańskiej teologii. Jeżeli ktoś zaczyna studiować teologię chrześcijańską, bo oczywiście każde wyznanie ma swoją teologię, czyli naukę o Bogu. Kiedy ktoś zaczyna studiować teologię chrześcijańską, kiedy ktoś poważnie do tego podchodzi, to to jest filar, że Adam i Chrystus to są dwie głowy, dwóch różnych rodów, to co tłumaczyłem na wstępie. To co robi ta jedna głowa i z której wszystko, całe to ciało pochodzi, dotyka wszystkich, to co czyni ta druga głowa, otwiera tą nową drogę wszystkim. Adam był pierwszym człowiekiem, czyli początkiem historii o grzechu, o śmierci, o cierpieniu. A Chrystus jest nowym człowiekiem, czyli początkiem historii odkupienia. grzechu, sprawiedliwości, skoro tam cierpienia i życia, skoro tam śmierci. To są właśnie te dwa filary. To są tak jak gdyby dwa różne źródła, z których płyną dwa różne strumienie. Jeden jest taki brudny, mętny, zatruwający wszystko. Jak on się nazywa? Adam. A drugi jest czysty. ożywczy, jest oczyszczający, uzdrawiający, no taki wspaniały, aż się chce pić Chrystus. No i teraz kto pije z pierwszego, umiera. Kto pije z drugiego, żyje. Właśnie dlatego Chrystus krzyknął, kto jest spragniony? Właśnie, On o tym mówił. I nie da się pić z dwóch tych strumieni naraz, chociaż niektórzy bardzo chcą. Bardzo chcą i żłopią z tego mętnego, potem na chwilę lecą do tego czystego, skupnąć tam ze trzy łyczki i znowu do tego, bo coś mu się przypomniało do tego mętnego. Tak się nie da żyć. Nie da się z dwóch tych strumieni pić i nie da się być jednocześnie w dwóch rodach. Albo ty masz na nazwisko Adam, albo ty masz na nazwisko Chrystus. Albo ty przy tym nazwisku nosisz imię, będę robił po swojemu i będę decydował o tym, co jest dobre, a co złe. Albo to masz na imię, nie twoja, lecz moja wola, niech się dzieje. Albo ty należysz do tego rodu, albo ty należysz do tego rodu. Albo ty jesteś zbawiony, albo ty nie jesteś zbawiony. Mówiąc językiem naszego zboru, albo narodziłeś się na nowo, albo idziesz na śmierć. I tyle. Musisz się narodzić na nowo. Czy się to komuś podoba, czy się to komuś nie podoba, nie uwolni się twoja głowa od tych słów. Musisz się narodzić na nowo, bo jak będziesz żył w rodzie o nazwisku Adam, to twoim końcem jest śmierć. Paweł mówi tutaj, o tym typosie, o tej figurze, ale on tu mówi przez kontrast, żeby to było jasne, a nie przez podobieństwo, to będące obrazem, tłumaczyłem ten negatyw i pozytyw. Tylko tu jest kontrast, to jest bardzo ważne, dlatego ten język polski tego idealnie nie oddał. To jest kontrast, a nie podobieństwo. Bo zobaczcie, w Adamie widzimy człowieka, który upadł, w Chrystusie człowieka, który zwycięża. W Adamie widzimy początek skażenia. W Chrystusie widzimy początek nowego stworzenia. W Adamie widzimy jak śmierć weszła przez nieposłuszeństwo, a w Chrystusie widzimy jak życie wchodzi przez posłuszeństwo. Więc ten Adam jest jak Jak takie światło, które rozprasza ten cień, którego nie możemy zgubić. Teraz wracam do tego przykładu z cieniem i Piotrusia Pana. My faktycznie nie jesteśmy w stanie uwolnić się od swojego cienia. Zrobił to tylko Piotruś Pan. Nie umiemy, choćbyś nie wiem jak szybko biegł, to ten cień jest przy tobie. Choćbyś skakał, ten cień jest przy tobie. Ale jeśli zapalimy odpowiednią dawkę światła, to tego cienia nie ma. Dlatego tu jest mowa o światle, światłość i te wszystkie historie. Paweł używa tutaj takiej ciekawej formy kontrastu, bo zobaczcie, on nie mówi dar zrównoważył upadek, w tych wersetach, tylko on mówi, że dar jest inny w naturze i co bardzo ważne jest większy w skutkach, on jest większy. To jest wyraźna różnica, jest bardzo ważne, bo wielu ludzi myśli o zbawieniu tak, że to tak jakby Pan Bóg po prostu odwrócił skutki grzechu. przywrócił człowieka do stanu sprzed Edenu, czyli sprzed zerwania tego owocu z drzewa, decydowania o tym, co jest dobre, a co złe. I w zasadzie wielu się zaspokaja takim czymś, że ja jestem zbawiony, ja jestem przywrócony do tego stanu sprzed zerwania owocu. Nie. Łaska nie tylko cofa skutki. Ona prowadzi dalej. Tu jest napisane, że ona jest czymś większym. W Chrystusie Bóg nie tylko naprawia to, co zostało zniszczone. Biblia tak nie uczy. Biblia uczy, że On czyni coś nowego. To jest bardzo ważne, żebyśmy to uchwycili. Biblia nie mówi o tym, że nasze zbawienie to jest przywrócenie nas do starego raju. Nie, nie ma takiej obietnicy w Biblii. Nie ma takiego zdania w Księdze Objawienia, że ty wrócisz do starego raju. Nie! Ona nas wprowadza gdzie? Do nowych niebios i do nowej ziemi. To jest coś znacznie więcej niż ten stary raj. I nie zatrzymujmy się na takiej etapie, no Bóg naprawił i przywrócił nas do ogrodu Eden. Nie! To, co nam Chrystus okazał, łaska, którą nas obdarzył, według Pawła jest czymś znacznie większym. Znacznie większym. To nie jest stary raj. Jakkolwiek ten raj był wspaniały, to jest obietnica nowych niebios i nowej ziemi. Czegoś znacznie lepszego i znacznie większego. W Adamie człowiek był dobry. Był dobry. Przecież tam jest też Abel w tej historii, nie tylko Cain. Czy nie ma? Tam jest bardzo wiele takich postaci. Żeby to był dobry człowiek. Przecież Abel był dobry, czy nie? O Henoch, bardzo dobry przykład. Henoch, przecież to był dobry, Noe. Ale tylko w Chrystusie, Biblia tak mówi, tylko w Chrystusie człowiek staje się dzieckiem Bożym. Tylko w Chrystusie. Możesz być dzieckiem Bożym. W Adamie człowiek ma wyłącznie życie naturalne. W Chrystusie dziedziczymy życie wieczne. To jest naprawdę coś znacznie więcej. To nie jest równowaga, że Bóg w Chrystusie przywrócił równowagę. To jest co najwyżej chrześcijański hedonizm. Taka równowaga w naturze. Paweł mówi, że łaska jest czymś znacznie większym, że to jest znacznie więcej. Oni tego chcieli, a tego nie mieli, co my mamy w Chrystusie. Daleko obfitrza okazała się dla wielu łaska Boża. To jest zdanie z takim nadmiarem. Daleko obfitrza okazała się łaska Boża. I tam też jest ciekawe słowo użyte, bo tam jest użyte słowo perisai i ono oznacza, Pełnie, ale znowu język polski jest zbyt ubogi, dlatego my musimy sięgać do tej greki, kiedy rozważamy tak dokładnie wersety, bo to jest pełnia, ale to jest pełnia, która się przelewa. Czyli to nie jest idealnie napełniona szklanka, że już nie ma tam nic powietrza, a niektórzy by się na tym zaspokoili, że ta łaska to jest, że Bóg zapełnił tą szklankę, już nie ma tam w ogóle grzechu, nie ma skażenia, nie ma w ogóle powietrza. po brzeg jest szklanka napełniona. To nie jest to słowo. Tu jest słowo użyte, że ona jest tak napełniona, że się wylewa, że jest więcej niż szklanka. On nie tylko zalał tą szklankę, to się przelewa z tej szklanki, to się nie jest w stanie zmieścić w tym naczyniu, to się wylewa poza brzegi. No i oczywiście znowu ten czasownik dokonany, trwały, ciągniący się, czyli to non stop się wylewa. Czyli cały czas jest tego nadmiar. W pewnym momencie Biblii czytamy o łasce, która jest jak fala za falą. To właśnie jest próba oddania tego, że to się nie kończy, to się przelewa, to się wylewa, to jest coś znacznie obfitszego, jak tu pisze Paweł. I właśnie tak działa łaska Boża. To nie jest jakaś tam odmierzona dawka miłosierdzia. Tu znowu jest dynamiczny czasownik, taki niepohamowany, Potok tej wody żywej. O tym Pan Jezus mówi, kiedy On o wodzie żywej mówi. Jest taki dynamiczny, niepohamowany potok. Ja takie coś widziałem raz w życiu. I znowu będzie afera, bo w Norwegii wtedy tak, jak słyszeliście, byłem. No byłem, nawet tam usługiwałem cały tydzień, na zaproszenie kościoła tam byłem. No i tam w Norwegii widziałem taki właśnie i się zastanawiałem, skąd to się leje? Przecież to się znikąd nie leje. No jest początek góry i z początka góry znikąd nagle leje się woda aż po dół tej góry. To ma swoją nazwę, czyli wodospad. Wodospad się leje i słuchajcie, stoję przed tym i mówię, że są jakieś jajca. Kto leje tę wodę na samą górę? Skąd ona się tam bierze na samej górze? Można powiedzieć ze śniegu. No ale tyle tej wody? To jest właśnie te słowo, taki niepohamowany potok, nie wiadomo skąd to się wzięło. Nic tam się nie wlewało, przecież tam nikt nie stał i nie dolewał co chwilę do czubka tej góry, a cały czas, a długo tam stałem, sprawdzić czy nie przestanie, czy to nie jest jakiś wałek, cały czas ten wodospad z taką ogromną siłą, mam film, szkoda, że nie wziąłem tego filmu, może następnym razem jak nie zapomnę, Bo nagrałem sobie film, słuchajcie, taki potok wody, że jakby tam wpaść, no to koniec po prostu. Tak właśnie działa łaska Boża. To jest te słowo. To jest taki dynamizm. Coś takiego Bóg daje. To nie jest jakaś tam odmierzona daweczka miłosierdzia. To jest właśnie taki niekończący się potok Bożej miłości. Ludzie, którzy doświadczają Nowego Narodzenia, oni bardzo często opisują, że właśnie taki potok miłości ich ogarnął, że taki dynamiczny takie dynamiczne odczucie zmiany życia. To jest właśnie nowe narodzenie. I to jest jedno z najważniejszych wersetów chyba w całym Piśmie Świętym, żeby w pewien sposób też odpowiedzieć, zobaczcie, na duchowe oskarżenia, które bardzo często słyszymy, bo zrobiłem za dużo, by Bóg mi przebaczył. Nie, to jest dynamiczny potok. To nie jest jakaś dawka miłosierdzia. Nie zrobiłeś za dużo, żeby Bóg ci przebaczył. Nie jesteś w stanie tyle zła zrobić, żeby Bóg nie dał rady ci tego wybaczyć za pomocą tej obficie lejącej się łaski płynącej od Niego. Albo ja już zbyt wiele razy upadłem. Nie, nie upadłeś zbyt wiele razy. To jest taki potok, to jest taka siła. Nie wiadomo skąd to się zaczyna, ale to ma taką moc. No i nie zasługuje na drugą szansę. Nie. Bóg odpowiada, moja łaska jest większa niż twój grzech. Koniec kropka. Moja łaska jest większa niż twój grzech. Skąd wiem? Bo gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała. Zobaczcie. Czyli jeżeli ja z jakimiś swoimi tam powiedzmy 8 na 10 grzechami stoję przed tym wodospadem, no to on uderza z tą opcją, 9 na 10. Ale kiedy tam ktoś stanie 10 na 10, to to uderza z opcją 11 na 10. To jest tak obfita łaska, gdzie zaś grzech się rozmnożył. Tam łaska bardziej, jeszcze dynamiczniej, jeszcze mocniej, jeszcze większy jest ten wodospad obfitowała. Słuchajcie, nie istnieje takich grzech. Ja teraz nie dotykam kazania niedzielnego, nie dotykam grzechu przeciwko duchowi, przeciwko świętemu. Mówię teraz o uczynkach. Nie istnieje taki grzech, który przewyższałby moc krzyża. Nie ma takiego grzechu. Nie potrafisz wymienić grzechu, który mógłbyś powiedzieć, że ten grzech przewyższył moc krzyża, chyba że pójdziesz do kościoła katolickiego. Tam znają takie, ale tu nie znają takich. Tam są takie, że nie możesz dostać przebaczenia. Ciężkie, czy tam ultraciężkie, czy jakieś tam hiperciężkie i w ogóle. Ale Biblia tak nie uczy. Nie ma takiej winy, Nie ma takiej winy. Nawet jak wymyślisz największego zbrodniarza wojennego, jakiegoś Hitleru, Stalina, nie wiadomo co, jak wymyślisz, to nie ma takiej winy, której krew Chrystusa nie mogłaby zmazać. Nie ma takiej winy. Nikt nigdy nie popełnił czegoś takiego. I słuchajcie, nie istnieje taki upadek człowieka, którego łaska Boża nie potrafiłaby podnieść. I ja w tym roku mocno przerabiam temat łaski Bożej. Bóg mnie bardzo uczy właśnie tematu łaski Bożej. Doświadcza mnie też, co mi się mniej podoba w tym temacie tej łaski Bożej. I im bardziej się uczę tej łaski Bożej, im bardziej to zgłębiam, im bardziej też doświadczam, tak jak mówię, to mi się średnio podoba, Panie Boże, kochany, to widzę, że to jest niepojęty temat, że ta łaska jest zawsze większa niż ja się nauczyłem. Tam jest zawsze następna półka. Mi się wydaje, że ja już rozumiem łaskę Bożą, a tam jest jeszcze kolejna półka, która mi pokazuje, dopiero ona mi pokazuje, czym jest łaska Boża. Ja na nią wchodzę, a okazuje się, że zaraz obok jest następna półka. I to jest taka niekończąca się historia. Tak obfita jest łaska Boża. Tak wspaniały jest nasz Chrystus. I zobaczcie, Paweł tu bardzo precyzyjnie bawi się liczbą pojedynczą i liczbą mnogą, bo on mówi tak, przez jednego zginęło wielu, ale przez jednego łaska spłynęła na wielu". Więc on tu zamienia te liczby. I to jest też ciekawe, bo to pokazuje, że w Bożym planie zawsze działa zasada jednego za wielu. Zobaczcie, przez jednego człowieka grzech przychodzi na wszystkich i przez jednego człowieka, Jezusa Chrystusa, sprawiedliwość, żeby było jasność, nie mówię, że Jezus nie jest Bogiem. Tylko Paweł się teraz nie na tym skupia. przez jednego człowieka, przez tego reprezentanta Nowego Rodu, Jezusa, sprawiedliwość i życie też przychodzą na wielu. To jest serce Ewangelii. Jeden umarł za wielu. I cienie tego są szerokie w Starym Testamencie, bo zwróćcie uwagę na zapis z Mojżeszowej, że żeby oczyścić coś chromego, trzeba dać coś nieskalanego. No właśnie, to jest cień Chrystusa, że żeby oczyścić ciebie i mnie, czyli chromego, ułomnego, trzeba poświęcić coś czystego Chrystusa, naszego Pana. Okazuje się, że to, co Adam zrobił przeciwko Bogu, Chrystus odwrócił dla Boga. Że to, co Adam otwiera, tę bramę śmierci, Chrystus zamyka tą bramę potępienia i otwiera bramę nowego życia. To, co Adam zamknął, by się wydawało, czyli dostęp do Boga, bo my nie mamy przez grzech dostępu do Boga, Adam otwiera. I staje się tą, przepraszam, Jezus otwiera i staje się tą drogą do Ojca. Patrzcie, w Edenie Adam bierze owoc z drzewa i przynosi śmierć, a na Golgocie Chrystus zostaje powieszony na drzewie. Dlatego na drzewie, a nie na czymkolwiek innym. To ma znaczenie. Bóg, mnie fascynuje to w Biblii, że Bóg, że tam każdy detal ma znaczenie. My możemy całe życie poświęcić na analizę jednego wersetu i to będzie miało sens. Tu było drzewo życia, dlatego on musiał zawisnąć na drzewie. Nie na krześle elektrycznym i tak dalej, tylko musiało się to dokonać na drzewie. Bóg daje to, czego człowiek nie jest w stanie zdobyć sam i odnawia tę historię zamiast mnie. Na tym pierwszym drzewie człowiek w pewien sposób mówi, niech będzie moja wola, a przed tym drugim drzewem Chrystus mówi, nie moja wola, lecz twoja. W tym pierwszym raju człowiek ucieka przed Bogiem. To jest w ogóle hit. To pokazuje też, że jak sięgniesz po ten owoc, to zaraz się robisz antygeniuszem, żeby poprawnie politycznie powiedzieć, czyli durniem. Bo Adam się chowa za drzewem przed Bogiem. Stoi se drzewo i Adam się chowa i Bóg mnie nie zauważy. Przecież tak jest napisane, a wierzymy, że to nie jest żadna alegoria. Więc on tak zdurniał, że on się za drzewem schował, żeby go Bóg nie zobaczył. No więc on się tam w tym pierwszym raju ucieka przed Bogiem, chowa przed tym Bogiem, a w tym drugim, zobaczcie, w tym Chrystusie Bóg przychodzi, żeby go znaleźć. I to znowu jest cień już tam w Ogrodzie Eden, bo co robi Bóg? Adamie, gdzie jesteś? Bóg go szuka. Adam się chowa, a Bóg go szuka. Zobaczcie, od samego początku Bóg szuka człowieka. Nie człowiek Boga. Bóg szuka człowieka. Tak nas ukochał. I to jest różnica między religią a Ewangelią. Bo religia mówi, człowiek musi poszukać Boga i daje jakieś rozwiązanie, w jaki sposób ty człowieku masz znaleźć tego Boga. A Ewangelia mówi nie. to Bóg szuka człowieka, a nie człowiek szuka Boga. Zobaczcie, to jest prawda, która ma moc wyzwolić, jeżeli sobie ktoś to przeanalizuje. Bo jeżeli ktoś ma takie życie zniszczone grzechem, ma jakiś taki wstyd, który nosi i wydaje mu się, że to jest zbyt ciężkie, żeby to przetrwać, to właśnie dla ciebie jest ten jeden werset, który tutaj przytaczamy. Darłaski nie jest taki jak upadek. Zobaczcie, to znaczy, że moja przeszłość nie wyznacza w żaden sposób mojej przyszłości. Darłaski nie jest taki jak ten upadek. Czyli to co w Adamie i we mnie stało się przez grzech, to nie jest takie w tej łasce. Bóg to odwraca w Chrystusie przez swoją łaskę. A to oznacza, że ja nie jestem produktem swojego upadku. Mnie nie definiują moje grzechy. skrajnym przeciwnikiem opowiadania Ewangelii. Na zasadzie 40 minut opowiadam, jak chlałem w starym życiu i przez pięć, a pięć, przez minutę potem mówi, a potem poznałem Jezusa Chrystusa i zmieniłem swoje życie. Ale 40 minut jego panem była wódka w tej historii. Zwróćcie uwagę na te świadectwa. On był bandytą, on to, z kogo to interesuje? A potem tylko minutkę. No a potem poznałem Jezusa i od tej pory jestem szczęśliwy. Zmuszają mnie do codziennych nabożeń, do codziennych środowisk i do dziesięciny. Hurra! Nie, ja nie jestem produktem swojego upadku. Ja jestem dzieckiem odkupienia. Ja jestem dzieckiem Boga. Ja nie żyję w dziedzictwie Adama. Ty nie żyjesz w dziedzictwie Adama, jeśli narodziłeś się na nowo. Żyjesz w dziedzictwie Jezusa Chrystusa, a to oznacza, że jakakolwiek jest twoja historia, jakakolwiek jest twoja przeszłość, z czegokolwiek wyszedłeś, z czegokolwiek pochodzisz, nie musisz się wstydzić tego, co było. Nikt nie ma prawa cię zawstydzać na podstawie twojej historii, bo Bóg ci przebaczył i uczynił wszystko nowe. Tak brzmi Ewangelia. Patrzcie, jak to pięknie rozumieli w II wieku. Ironeusz z Lajonu. To, co zostało związane przez nieposłuszeństwo Adama, zostało rozwiązane przez posłuszeństwo Chrystusa. Mój ziomek, kto pamięta? Augustyn, tak, mój ziomek Augustyn. Pierwszy Adam przyniósł nam śmierć, drugi Adam przyniósł nam życie. Pierwszy spowodował nasz upadek, drugi nas podniósł. Popatrzcie, pierwsi chrześcijanie, oni nie mieli żadnych zwątpień. Oni to rozumieli bardzo prosto i bardzo głęboko jednocześnie, że to jest fakt, że w Chrystusie Bóg nie tylko cofa skutki grzechu, ale On czyni z nas nowymi ludźmi, nowy rodzaj ludzki czyni. I tu na tym etapie się zgadzam z, to jest żart, żeby była jasność, zgadzam się z ewolucjonistami. Niektórzy są Homo Adamus, a ja jestem Homo Chrystus. To w tym momencie się z nimi zgadzam. Są dwa rody, Homo Adamus i Homo Chrystus i w pewnym momencie mama Homo Adamus może mieć jednego syna Homo Adamus, a drugiego Homo Chrystus. On czyni nas, nowy rodzaj ludzki. nie reformuje starego człowieka, nie poprawia linię genealogiczną Adama, tylko wprowadza nas do zupełnie nowego rodu, rodu Chrystusa. To już bardzo przyspieszamy, bo widzę, że... Rzymian 5, 16-19. I tak... I nie tak ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka, albowiem wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego Jezusa Chrystusa. A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, Tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi, bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia." Zobaczcie, dwa wyroki, dwa skutki i dwie historie. Znowu, Paweł stawia, żeby nam to utkwiło, przed sobą dwie postacie, Adam i Chrystus. Każdy z nich wykonuje jeden i tylko jeden akt. Ale skutki tego aktu, tego co oni zrobili, rozciągają się na całą wieczność, począwszy od tego momentu. Jeden akt nieposłuszeństwa, który przynosi co? Potępienie, śmierć. Drugi akt posłuszeństwa, który przynosi usprawiedliwienie. I Bóg pokazuje, zobaczcie, nawet tutaj widzimy, że plan zbawienia człowieka, czyli twój plan, I twój, i mój. Plan zbawienia człowieka nie polega na serii poprawek. To nie jest Ewangelia. Kiedy przychodzimy do jakiegoś kościoła i kościół robi tak. W tym miesiącu nauczysz się nie czytać Harry'ego Pottera. W przyszłym miesiącu nauczysz się nie włączać Netflixa. W kolejnym miesiącu nauczymy cię, że musisz pościągać wszystkie obrazki i wszystkie zdjęcia, w tym swojej żony, ponieważ nie uczynisz sobie żadnego, czyli nawet pięknej Sylwii. To w ogóle nie wchodzi w waszym przypadku, to tylko mój dom. Podobizny. Nie, nie na tym to polega. Oczywiście koloryzuję i przekraczam przykłady, ale ja to przeżyłem. Ja tak miałem. Nawróciłem się i pewnego dnia bracia postanowili mnie odwiedzić z kościoła, w którym wtedy byłem. Jak taka szwarancza, rozumiecie? Wpadło mi to do domu. Słuchajcie, nikt mi nie zrobił nigdy takiego przemeblowania jak oni. Oni wszędzie coś u mnie znaleźli. W przedpokoju znaleźli, w sypialni dziecka znaleźli, na półkach znaleźli. Po prostu oni wszędzie widzieli zło w moim domu. I że ja tego nie mogę czytać, tego nie mogę oglądać, tego nie mogę mieć. Do dzisiaj pamiętam, miałem taki obrazek z bursztynami i oni mi powiedzieli, że nad morzem sobie kupiłem jakiś tam obrazek z bursztynami, że to się Panu Bogu nie podoba, że proszę to zmienić. Bóg przyszedł, żeby zmienić moje życie i trzeba to wyrzucić, bo bursztyny to zło. Nie, nie na tym polega Ewangelia i wy też tak nie róbcie. Słuchajcie, jak nauczycie kogoś, że on się ma nie modlić do Marii, czy tam do Barbary, czy do Franka, czy do co tam, kto tam jeszcze jest, bo ja średnio się tam znam na tych katolickich bożkach, ale nawet jeśli kogoś tego nauczycie, że jak się coś zgubi, to nie zwraca się tam do tego Krzysztofa, Antoniego, tak. No, mówię ja tak średnio z tymi tam Zeusami, Odynami i Walchalią. Nawet jak go tego nauczysz, nauczysz go ultrapoprawnego zachowania, ultrapoprawnego słownictwa, nawet jak go nauczysz, że wolno mu tylko oglądać filmy PEGI 12+, to on i tak pójdzie do piekła. Bo Ewangelia nie polega na tym, że to jest jakaś seria poprawek w twoim życiu. Pójdę dalej. Jak nauczysz kogoś kochać swoją żonę i się z nią nie rozwieść, to on z tego powodu nie pójdzie do nieba. Bo Ewangelia nie polega na serii poprawek. Ewangelia oparta jest tylko na jednym czynie. Wystarczającym czynie. Na posłuszeństwie Jezusa Chrystusa. I to Paweł tu bije tym Żydom do głowy i nam przy okazji. że to się opiera na tym jednym, doskonałym, wystarczającym, skończonym czynie na posłuszeństwu Jezusa Chrystusa. Ja idę do nieba nie dlatego, że już nie mam tego obrazku z bursztynami, nie dlatego, że szanuję moją żonę, nie z tego powodu. Ja idę do nieba tylko z jednego powodu, bo Chrystus był posłuszny. To jest jedyny powód mojego zbawienia. Oczywiście on skutkuje pewnymi rzeczami w moim życiu, ale jest jedynym powodem. Adam był tylko nieposłuszny w tym ogrodzie i to przeniosło śmierć. Tak Chrystus był aż posłuszny w tym jego ogrodzie. Znowu zobaczcie, nie bez znaczenia. Ogród Eden, ogród Gethsemane. W tym ogrodzie, w Gethsemane, Adam powiedział, niech będzie moja wola, ja będę decydował o tym, co jest dobre, a co jest złe i będę jak Bóg. A Chrystus się uniżył i powiedział, nie moja wola, lecz twoja wola, bo ty jesteś moim Bogiem. Tak to mniej więcej brzmiało. Adam sięga po zakazany owoc i to przynosi śmierć, a Chrystus sięga po kielich cierpienia, po owoc cierpienia i to przynosi życie. Jeden upada przy drzewie, a drugi zwycięża na drzewie. Paweł mówi tu dalej, że po jednym przystępstwie przyszedł wyrok potępienia. Zobaczcie, czyli nie potrzeba było wiele grzechów, żeby zniszczyć harmonię świata. Biblioteka nie uczy, że Ziemia stała się zła, gdy dopełniła się odpowiednia liczba grzechów na Ziemi. Nie. To filmy, science fiction. Biblia uczy, że nie potrzeba było wielu grzechów, żeby zniszczyć perfekcyjność, harmonię, doskonałość, coś co w języku polskim brzmi i to było bardzo dobre. To jest ta właśnie harmonia świata, wszechświata, perfekcyjność, idealność, smak, zapach, to czego oko nie widziało, ucho nie słyszało. To wszystko wystarczył jeden grzech, żeby to zniszczyć. I popatrzcie, bo to jest ważne, To pokazuje, jak święty jest Bóg. Że wystarczyła jedna drobna sprawa. Wydawałoby się drobna. Jeden. No cóż on takiego wielkiego zrobił? Że on zjadł tą gruszkę. Już wiecie czemu gruszka. Te kształty. To nie mogło być jabłko. Czemu on... Co to takiego? No co to takiego się stało? No zjadł... Potem... Strawił i w zasadzie powinno być po problemie, ale nie jest. Jeden drobny grzech, by się wydawało, jeden akt buntu wystarczył, żeby zniszczyć harmonię świata. Tak święty jest Bóg, w którego wierzymy. Nie tak surowy, żeby była jasność, to już tłumaczyłem. Bóg nie powiedział, Adam, jak to zjesz, to ci tak wleję, że umrzesz. On tak nie powiedział. On go poinformował o skutkach. Jak ty to zjesz, to z całą pewnością umrzesz. Zniszczysz harmonię świata. Zobaczcie jakie to jest nieprawdopodobne, że jego świętość, tego naszego Boga, jest tak doskonała, że ona nie może współistnieć. z grzechem. Nie może współistnieć z grzechem. Dlatego my tak rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa, bo gdyby nie Chrystus, którego ta dawka łaski i miłosierdzia, ten wodospad uderzający w nas jest znacznie większy niż nasz, niż my, byśmy nie mieli szans, bo On jest tak święty i tak doskonały, że nie mógłby w żaden sposób z nami współistnieć. Dlatego jednocześnie On jest jedynym pośrednikiem I uwaga, niezbędnym pośrednikiem. Nie przyjdziesz inaczej do Ojca jak przez Chrystusa, bo On nie jest w stanie, nie może w swojej naturze współistnieć z twoim grzechem. Ty musisz przejść przez Chrystusa. To miał Pan Jezus na myśli mówiąc, ja jestem jedyną drogą. Jedyną prawdą i jedynym życiem nikt nie przychodzi inaczej jak przeze mnie. To oto w tym chodzi. I Paweł to bardzo dobrze rozumie. My mam nadzieję już też. Zobaczcie, to jest ta Ewangelia, że grzech Adama był wystarczający, żeby wszystkich potępić, a krzyż Chrystusa jest wystarczający, żeby zbawić każdego, kto wierzy. Śmierć zapanowała przez jednego. I tutaj znowu ten język panowania, jeszcze raz to podkreślę, to nie jest jakaś metafora poetycka. To była despotyczna, absolutna władza śmierci, która panowała i panuje. Ale Bóg nie pozwolił, nigdy nie pozwolił, żeby ostatnie zdanie należało do śmierci. Bo zaraz potem, zobaczcie, tutaj Paweł dodaje, bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, przez Jezusa Chrystusa. Zauważcie, śmierć panowała, ta despotyczna. Tyran. To chodzi o to słowo. To jest tam ukryte w tym panowaniu. Natomiast wierzący co robią? Oni nie panują. Zwróćcie uwagę. Oni królują. Dlaczego? Bo to jest zupełnie inne słowo. Tu właśnie pojawia się te greckie słowo, które może nam się kojarzyć z romantycznym, powracającym do Sherwood, królem ratującym Robin Hooda z opresji. To jest właśnie taki dobry król, on przywraca tą sprawiedliwość, w końcu tego szeryfa z Nottingham wypędza i wszystko się dobrze kończy. To jest te słowo, tylko w greckim znaczeniu. To jest niesamowity obraz, bo zobaczcie, ci, którzy byli potępieni, nad którymi panowała śmierć, Monarcha, taki trudny, taki dyspotyczny. Teraz oni zaczynają królować, ale w zupełnie inny sposób. Ci, którzy byli martwi, oni teraz żyją. Ci, którzy byli poddani tej śmierci, teraz są współkrólami życia. I my w tym życiu nie jesteśmy jakimiś tyranami, dyspotami. My mamy prawo do radości życia. do czerpania z tej esencji życia. Jeden z moich ulubionych poetów napisał w jednym z wierszu i pewnie go znacie, jak ktoś też ogląda filmy, bo to Stowarzyszenie Umarłych Poetów, tam się pojawia ten wiersz, i tam jest takie zdanie, że największą tragedią człowieka, i tu z tego wiersza jest, odkryć w chwili śmierci, że nigdy nie potrafiłem żyć. Każdy, kto umiera w Adamie, odkrywa w chwili śmierci. To już nie ten poeta, to już Kurylas, nie poeta. Każdy, kto umiera w Adamie, w chwili śmierci odkrywa, że nie potrafił żyć. Ale ci, którzy umierają w Chrystusie, oni odkrywają w chwili śmierci, że prawdziwie żyją i żyć wiecznym życiem będą. Dzieło usprawiedliwienia jednego. Tam znowu, to się odnosi wprost do śmierci oczywiście i zmartwychwstania Chrystusa, do tego aktu posłuszeństwa. I tu trzeba przypomnieć, Pan Jezus na krzyżu wypowiada te piękne słowo, czy słowa, tete lesai wykonało się. I zazwyczaj w filmach, jest tak pokazywane, że on tak konał i tak, wiecie, tak już ledwo, już ostatni dech i on tak wykonało się. Nie umiem tak dobrze przedstawić, ale myślę, że rozumiecie, o co mi chodzi. Natomiast ja osobiście się skłaniam, że to tak nie było. Nie mam dowodu, bo Biblia nie podaje jakby, jak to dokładnie było, ale kiedy sobie analizuję to I kiedy obserwuję też historie, różne wydarzenia, jak ludzie w chwale umierali, nie mam na myśli teraz Chrystusa, tylko jakieś takie niesamowite historie, że ktoś tam coś niesamowitego robi, oddaje za to życie i on wie, że to, co robi, ma sens. O, chociażby taki piękny przykład z polskiej historii, ten, który był więziony w Auschwitz. Nie, nie, nie, Witold Pilecki. Słuchajcie, jak on z tymi połamanymi palcami, z tymi połamanymi, przesłuchany przez tą okrutną władzę i z tą żoną się żegna. I on wie, że on za chwilę umrze, on cierpie. Musiało być straszny ból, co ten człowiek, powyrywane wszystkie paznokcie, uszkadzane te palce. powybijane zęby, przeczytamy o tym w tych wszystkich stereogramach z tamtych czasów. I on z taką dumą, z taką werwą, z takim życiem w głosie, to jest bardzo fajnie pokazane też w filmie z zeszłego roku polskim, on z taką właśnie werwą, pomimo tego cierpienia, on taką jakąś siłę ponadnaturalną dostaje i z taką dumą mówi do tej żony, Powiedz dzieciom, że mogą być ze mnie dumne. I Chrystus musiał tak umierać. Wiecie, to musiało być takie pełne chwały, pełne potęgi, pełne zwycięstwa, takiej determinacji, nie takiego spuszczenia głowy, takiego królowania nad wszystkim. Wykonało się. Ja uważam, że to tak wyglądało, że to w ten sposób przebiegało, że to nie był gest porażki, gest poddania, takiego zionięcia. Nie, to był gest zwycięstwa. Nasz Chrystus oznajmia absolutne zwycięstwo na tym krzyżu Golgoty. To jest moment, w którym na nowo to niebo i ta ziemia spotykają się w sobie w tej jego śmierci. To jest moment, w którym grzech zostaje rozwiązany, osądzony. Śmierć, przecież czytamy, że śmierć zostaje pokonana. Usprawiedliwienie wielu, jest napisane wielu, staje się faktem. Więc zobaczcie, to nie mogło być jakieś takie poddańcze, stwierdzenie, no dobra, wykonało się. Nie, to musiało być coś chwalebnego. I dlaczego tak uważam? Patrzcie, Paweł w II liście do Koryntian w V rozdziale pisze tak. On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą. niebywale chwalebnego, to było niebywałe zwycięstwo. I czytamy, wielu stało się grzesznikami, ale wielu stanie się sprawiedliwimi. I to zdanie nazywa się czymś, co w teologii nazywa się teologią zastępstwa albo wymianą krzyżową. Często w naszym kościele pastor Marek na ten temat głosi i ty chyba używasz sformułowania wymiana krzyżowa, ale to są jakby synonimy, czyli teologia zastępstwa lub wymiana krzyżowa. Ona polega na tym, że Adam uczynił nas grzesznikami, ale Chrystus czyni nas sprawiedliwymi. W Adamie jesteśmy zdefiniowani przez upadek, ale w Chrystusie jesteśmy zdefiniowani przez łaskę zawsze, zawsze, czyli nawet wtedy, kiedy zaliczamy jakiś upadek. W Adamie my dziedziczymy winę, ale w Chrystusie dziedziczymy sprawiedliwość. I posłuchajcie, to nie jest zmiana statusu, to jest zmiana natury. My naprawdę, jeśli narodzimy się na nowo, jesteśmy nowi. My nie zostajemy uznani za sprawiedliwych. Biblia tak nie naucza. Biblia naucza, że my jesteśmy uczynieni nowymi ludźmi. Sprawiedliwi my sprawiedliwymi ludźmi. W teologii tej Pawłowej to posłuszeństwo Chrystusa, to jest w ogóle kluczowa sprawa, bo to jest posłuszeństwo nie tylko w cierpieniu, tylko według Pawła posłuszeństwo Chrystusowe, i to się w wszystkich jego listach przejawia, to jest posłuszeństwo w całym życiu Jezusa Chrystusa. akt doskonałego życia poddanego ojcu, takie jakie było zaplanowane dla Adama, że od wcielenia, od narodzin w Betlejem, to mam na myśli, czyli od wcielenia od tej Od tego momentu narodzin w Betlejem, bo przecież Chrystus zawsze istniał, ale od wcielenia aż do śmierci i do takiej śmierci Jezus nigdy, nigdy przenigdy nie złamał i nie przeciwstawił się woli swojego Ojca. uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, a nie tylko w śmierci. Aż do śmierci i do śmierci krzyżowej. To nie było jakieś posłuszeństwo teoretyczne. To nie było tylko ten jeden gest cierpienia. On to kosztowało całe jego życie i dlatego to jest fundamentem całego mojego życia. Bo to, co zgubiło Adama, nieposłuszeństwo i całe życie zdefiniowane przez nieposłuszeństwo, On był cały czas nieposłuszny Bogu poprzez ten jeden akt nieposłuszeństwa. Tak w Chrystusie jesteśmy posłuszni Bogu. To, co zgubiło Adama, to dokładnie Chrystus nas od tego zbawia i my się stajemy posłuszni. Czyli w Adamie człowiek cały czas, obojętnie co robi, co myśli, jak funkcjonuje, czy śpi, czy czuwa, w tym rodzie Adama człowiek cały czas, nieustannie powtarza Bogu nie, nie, nie, nie na wszystko, co Bóg chce. Natomiast w Chrystusie, w Chrystusie nie człowiek. tylko sam Bóg w człowieku mówi tak. To jest ważne. Nie człowiek, tylko Bóg w człowieku mówi tak. Dlatego ty musisz się narodzić na nowo, a nie tylko nominalnie stać się chrześcijaninem. Bo ta teologia zastąpienia nie polega na tym, że w Adamie człowiek mówił Bogu nie, a w Chrystusie człowiek mówi Bogu tak. To jest religia. Takie zdefiniowanie. Teologia zastąpienia polega na tym, że w Adamie człowiek Bogu mówił nie, a w Chrystusie Bóg w człowieku mówi tak. I to jest ogromna różnica. Zobaczcie jak ten Boży Plan Zbawienia Człowieka, który tu Paweł, zwolniony był jakiś geniusz. Zobaczcie ile ten człowiek miał objawione od Boga. Przecież to jest pełna Ewangelia w kilku wersetach. Ile rzeczy Paweł miał objawionych od Boga, a przecież my mamy dostęp do tego samego Boga. Czemu my o to nie zabiegamy? Żeby tak rozumieć Ewangelię, żeby tak rozumieć każde słowo. Przecież ten człowiek się niczym nie różnił ode mnie i od ciebie. On tylko o to zabiegał. I zobaczcie, jak on tutaj wykazuje, że ten Boży Plan Zbawienia człowieka to obala w ogóle wszystkie ludzkie pomysły, całą logikę ludzką na to. Bo my zawsze myślimy, że dobro może przeważyć zło, że jak zrobimy coś więcej dobrego niż złego, no to bilans będzie poprawny. I w zasadzie większa część ludzi, którzy nie rozumieją Ewangelii, dokładnie tak wierzy, że kiedy staną na Bożym Sądzie, no to w sumie nie byłem takim złym człowiekiem, nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem. nikogo nie zgwałciłem, no to chyba jakoś tam do tego nieba wejdę. Jak trochę zataiłem w tej historii, to przelecę przez czyściec i jakoś to będzie. A jak bardzo zataiłem w tej historii, to mi te pompejeńskie zamówią i też wejdę do nieba. Nie. Nie, nie. Tu się nie bilans zgadza. Tylko Chrystus może wyrównać ten rachunek. Czyli Paweł tu naucza, że nie wystarczy starać się być dobrym człowiekiem. I wielu ludzi stara się być dobrymi ludźmi. Bo problem nie jest w ilości grzechów. Problem jest w naturze człowieka. W tym, w którym ty rodzie jesteś i jakie ty nazwisko nosisz. Jakie ty masz pochodzenie. Jeśli jesteś w Adamie, to nawet wszystkie Twoje dobre uczynki, choćbyś ich miał nieskończoną liczbę do końca Twojego życia, one Cię nie uratują. Nie uratują, bo wystarczy jeden grzech i Bóg nie może z Tobą współistnieć przez wieczność w harmonii, bo to dzisiaj wykładałem. Ale jeśli jesteś w Chrystusie, to nawet twoje upadki nie mogą cię potępić, jeśli narodziłeś się na nowo. Dlaczego? bo masz orędownika w niebie. Dlatego tak brutalną i głupią i rujnującą życie religią jest religia uczynków tych przed, żeby zasłużyć sobie na zbawienie. Tutaj dominuje kościół rzymskokatolicki i niestety kościół protestancki wpadł z sidła drugiej ultra trudnej, głupiej, beznadziejnej, martwej religii, czyli że ty teraz musisz zadbać o to zbawienie uczynkami, Zachować to zbawienie uczynkami i pilnować się tymi uczynkami, żebyś ty w ogóle wytrwał w tym zbawieniu. Nie! Jeśli jesteś w Chrystusie, to nawet twoje upadki nie mogą cię potępić, bo masz nie grzeszyć. Ale jeśli zgrzeszysz, to co? Masz orędownika w niebie. Zobaczcie, to nie jest jakaś tam doktryna, to jest sedno Ewangelii, że my jesteśmy w nim usprawiedliwieni, w nim jesteśmy posłuszni, w nim jesteśmy powołani, w nim tylko i wyłącznie. Nie dlatego, że my sobie chcemy lub próbujemy zasłużyć na zbawienie. Nie dlatego, że my jesteśmy w stanie zachować zbawienie, bo gdyby zachowanie zbawienia zależało ode mnie i od ciebie, to wszyscy lądujemy w piekle. Wszyscy. Wszyscy. Poszukam teraz najbardziej świętego na tej sali i nawet jemu powiem, że wylądowałby w ten. Już szukam, już myślę, kogo wziąć na przykład. Grażynka. Nasza siostra Grażynka. To nawet gdyby Grażynka próbowała zachować z całych sił swoje zbawienie, gdyby oparła to na sobie, ląduje w piekle. Bo my to opieramy na Chrystusie. Jego posłuszeństwo rodzi nas na nowo. Jego posłuszeństwo to jest moja chrześcijańska wolność. Jego posłuszeństwo to znaczy, żebyśmy się dobrze zrozumieli też, że nie robię co chcę, Tylko dzięki Bogu we mnie robię to, co Bóg chce. Ale jest to oparte na Bogu, a nie na mnie. I znowu św. Ireneusz pisał tak, jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu zostało uczynionych grzesznikami, tak przez posłuszeństwo jednego wielu otrzymało zbawienie. To, co zostało związane przez Ewę, zostało rozwiązane przez Maryję. A to, co zniszczył Adam, naprawił Chrystus. A to taki psikus dla tych wszystkich, którzy uważają, że protestanci nie odnaleźli w Piśmie Świętym, ani w historii Kościoła Maryi. Odnaleźli. Właśnie choćby w tym cytacie. Natomiast Ann Zelim napisał tak. Za dość uczynienie za grzech mógł dać tylko Ten, który był zarówno człowiekiem, jak i Bogiem. Bo to wszystko jest oparte na Bogu w człowieku. Nawet Jego narodziny, czyli Bóg narodził się w człowieku. Dlatego posłuszeństwo Chrystusa ma wartość nieskończoną. Tylko dlatego, bo to jest posłuszeństwo Boga w ciele tego człowieka. I moje posłuszeństwo opiera się dokładnie na tym samym, że to nie ja jestem posłuszny, tylko dzięki Bogu we mnie jestem posłuszny, dlatego tylko Bogu chwała. Patrzcie, jakie to jest mocne, te kilka wersetów. Zmierzamy ku końcowi już. Godzina i będzie OK. Rzymian 20.21. A zakon wkroczył, aby się upadki pomnożyły, gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała, żeby jak grzech panował przez śmierć, tak i łaska panowała przez ustrawiedliwienie ku żywotowi wiecznemu przez Chrystusa Pana naszego. Zobaczcie jeszcze raz. Zakon wkroczył. I to w porównaniu do tego, co mówiłem, właśnie tam było od Adama do Mojżesza i Paweł wykazywał, że niepotrzebne było prawo, żeby grzeszyć. Ale teraz zakon wkroczył. Paweł teraz o tym mówi. To może trochę zaskoczyć, bo Paweł mówi, że prawo weszło, Ciekawe, aby się upadki pomnożyły, jak tu jest napisane. Szokujące to jest. To jest szokujące, jeśli nie rozumiemy, co Paweł tutaj mówi i wyrwamy to z kontekstu. Bo jeszcze raz, Bóg nie daje prawa, dlatego Paweł zaczął od Adama do Mojżesza. Bóg nie daje prawa, żeby uczynić ludzi grzesznikami. On dał prawo, żeby ujawnić, że ludzie są grzesznikami. Przypominam przykład z latarką. Kurz się nie wziął stąd, że ja zapaliłem latarkę, tylko światło latarki pokazało, że jest kurz. Więc Bóg nie daje prawa i w ten sposób nie czyni grzesznikami, tylko daje prawo i ujawnia, że ludzie tacy są. Prawo, jednocześnie to prawo Mojżesza, ono nigdy nie było i nigdy nie będzie lekarstwem. To jest diagnoza. To diagnozuje, to jest latarka. Diagnozuje. Nie leczy. Pokazuje chorobę. Nie zbawia. Prawo Mojżesza nie zbawia. Jeszcze raz. Prawo Mojżesza nie zbawia. Nikt nie będzie zbawiony przez Prawo Mojżesza, dlatego że Prawo Mojżesza nie miało nigdy takiego celu, by zbawić człowieka. Miało jedynie cel, by pokazać, kim jest w tej historii człowiek. Prawo nie zbawia, ale wskazuje na zbawiciela. To jest jak lustro, to prawo Mojżesza. Czyli jak staniesz brudny przed lustrem, choćby to było najpiękniejsze lustro, najbardziej wypolerowane lustro, najbardziej pielęgnowane w twoim domu lustro i najbardziej obcałowane lustro. Choćby wcześniej przed tym lustrem księżniczka stała i pytała się, dlaczego najpiękniejszy skóry las, to nawet gdyby to było takie lustro, to one nie zmyje z ciebie brudu. Zgoda? Choćbyś tam stał 5 godzin przed tym lustrem, oglądał się z każdej strony, nie zmyje to z ciebie z brudu. One pokaże ten brud. Jeżeli sobie nie zdawałeś sprawy z tego, że jesteś na przykład brudny na czole i staniesz przed lustrem, to to lustro pokaże ci brud. To jest chyba najlepszy przykład prawa mojżeszowego. Albo inaczej, rentgen. Każdy z nas, no może nie każdy, ale większa część z nas miała w życiu rentgen. Złamałeś coś, rentgen. Wydaje mi się, że nikt jeszcze nie miał tak, że rentgen go naprawił. że poszedł na rengen i ręka się zrosła. Nie, rengen tylko ujawnia to złamanie i wskazuje na potrzebę jakiegoś tam leczenia. Zobaczcie, prawo mojżeszowe jest święte, jest sprawiedliwe, jest dobre, to będziemy w Rzemianach 7 rozdziale przerabiać, ale miało konkretny cel, uczynić grzech i brud widocznym dla człowieka. Dlatego Paweł mówi, zakon wkroczył. I tak jak wcześniej o tym Adamie Jewie mówiłem, o tym słowie wejście, że to jest dynamiczne, inwazyjne, to tu się pojawia inne greckie słowo i one oznacza wchodzi obok. Spokojnie, idzie obok. To wejście to nie jest dynamiczne, o którym mówiłem, że grzech dynamicznie wszedł w świat od Adama do Mojżesza, tylko tu się pojawia zupełnie inne greckie słowo, które też na język polski tłumaczymy wejście, ale to jest takie spokojne wejście, wejście obok. Czyli to nie jest centrum, to jest tymczasowe narzędzie, które miało przygotować człowieka do czego? do łaski Bożej, o której później czytamy, wcześniej czytamy w Ewangeliach, że do gwałtownych należy Królestwo Boże, do tego dynamicznego ruchu, bo prawo wchodziło łagodnie, obok, razem z człowiekiem. Zupełnie inne wejście tego prawa, w tym zakon wkroczył, tam gdzie mieliśmy grzech wkroczył. Zobaczcie tutaj, aby się upadki pomnożyły, ale to nie oznacza, nie możemy tak myśleć, że Bóg chciał, żeby ludzie grzeszyli więcej. Będą grzeszyć więcej, to ja będę dobrzejszym Bogiem. Dzieci tak mogą myśleć. Oczywiście to nie może o to chodzić w tym fragmencie. Nasz Bóg taki nie jest, to wynika z Jego atrybutów. Ale Bóg chciał, żeby ludzie zobaczyli, jak bardzo są grzeszni. On chciał, żebyśmy to zobaczyli. On dał prawo i powiedział tak, zobaczcie jak bardzo jesteście grzeszni. I Chrystus, kiedy przychodzi, kiedy wygłasza Konstytucję Królestwa Bożego, czyli kazanie na górze, on też od tego zaczyna. On mówi tak, zobaczcie jacy wy jesteście grzeszni, bo wystarczy nawet porządliwie pomyśleć, o innej kobiecie, a już jesteście winni cudzołówstwa, bo tak święty jest Bóg. Zobaczcie, Chrystus już od tego zaczyna. On te nowe prawo też po to nadaje. Zobaczcie, jak jesteście grzeszni. To prawo jest jak światło, które właśnie jak ta latarka pokazuje to wszystko i Bóg chce, żeby została zapalona ta latarka i zobaczcie ile tu jest kurzu. Wam się wydaje, że jest czysto. To jest dobry przykład z tą latarką i kurzem. Umyjesz pokój, wydaje ci się, że wszystko jest czyste, jest ciemno, to w ogóle jest ultra czysto wtedy. No i zapalasz latarkę i widzisz, ile tam jest kurzu w ogóle. Nie da się tego pozbyć. Właśnie po to. O to w tym chodzi. Prawo nie tworzy grzechu, ono pokazuje, jak głęboki to jest problem, jak bardzo człowiek jest zepsuty wewnętrznie, jak my bardzo potrzebujemy tej łaski. Bo bez prawa, czyli gdyby to prawo nie weszło i upadki się nie pomnożyły, czyli gdyby Bóg nie objawił, zobaczcie ile tej ochydy w was jest. Gdyby to się nie stało, to człowiek doszedłby do wniosku słusznego wtedy, że wystarczy się trochę poprawić. Troszkę się poprawmy i będzie okej. Trochę mniej krzycz po tej żonie i będzie dobrze. Trochę mniej się unoś na tego męża i będzie dobrze. Trochę mniej, rozumiecie, wystarczyłoby się poprawić, ale Bóg, Paweł tu mówi, że zakon wkroczył, Bóg do tego doprowadził, zakon wkroczył obok człowieka, spokojnie, Bóg, żeby się upadki rozmnożyły, żebyśmy zobaczyli ile tego wstrętu jest i że naprawdę nie wystarczy się lekko poprawić, bo my jesteśmy non-stop w tym brudzie. O to chodzi w tym wersecie. Czyli to prawo przychodzi, wchodzi, wkracza i mówi nie, nie wystarczy poprawa. Nie wystarczy poprawa. Wy potrzebujecie nowego serca. Wy musicie się narodzić na nowo. Później profesor z Starego Testamentu o tym prorokują, że otrzymacie nowe serce, nowego ducha. Gdzie zaś grzech się rozmnożył? Zobaczcie, czyli świat od Adama w zasadzie do dzisiaj jest historią rozmnażającego się grzechu i to w taki sposób matematyczny, czyli z 2, 4, 8, 16, 32, 64, rozumiecie, w tej geometrycznej tej proporcji. I z jednego nieposłuszeństwa, W zasadzie do dzisiaj to my mamy ocean zła. Gdyby tak spojrzeć na dzisiejszy świat, to naprawdę ten grzech się tak bardzo rozmnożył, to już ocean grzechu jest. My gdzieś zmierzamy ku katastrofie w tej historii. Ale zobaczmy na początku. Jeden grzech, jedno nieposłuszeństwo, za chwilę przemoc Kaina. Za chwilę pycha już nie jednego człowieka, tylko całego pokolenia przy wieży Babel. Za chwilę niemoralność Sodomy, która zaczyna przypominać współczesną paradę LGBT. I specjalnie tak powiedziałem. oni tylko prawdopodobnie przypominali to, co się dzisiaj wyprawia. Bo Biblia mówi, że grzech się rozmnaża, a nie, że było go więcej tam i teraz jest mniej. Nie. Biblia uczy, że teraz jest więcej grzechu niż było tam, bo grzech się rozmnaża. Więc to u nas jest więcej tego grzechu. Ale zobaczcie, niemoralność Sodomy, niewierność Izraela, obojętność w ogóle otaczającego świata względem Boga. Zobaczcie, z jednego nieposłuszeństwa naprawdę grzech się rozmnożył. Wszystko to są owoce jednego aktu, tego jednego zerwania z grzechu grzewa. I ten grzech je cały czas rozmnaża, i rozmnaża, i ma nowe formy, nowe maski, nowe pomysły, a Bóg na to odpowiada jednym zdaniem. Gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała, ponad miarę, przekraczając wszelkie granice. Wszelkie możliwe granice. To nie jest więcej łaski. To jest łaska ponad miarę, silniejsza niż grzech. I to jest bardzo ważne. Nam to nie może umknąć z Ewangelii tak samo jak nie może nam umknąć nauczanie o grzechu. Czasami słyszymy takie kazania, że we współczesnym Kościele się mało mówi o grzechu. Ja się z tym zgadzam. I o grzechu trzeba mówić. I trzeba mówić zdecydowanie. Ale Kościół nie może też wpaść w drugą skrajność. Czyli tylko o grzechu mówić. Tylko. Nie. W centrum Ewangelii jest łaska. Łaska, która nie tyle dorównuje grzechowi, co go przewyższa i to go znacznie przewyższa. To nie jest równa siła, to jest o wiele większa moc. Czyli jeżeli mówimy dużo o grzechu, to tym bardziej musimy mówić jako ludzie Ewangelii o łasce. jest centralną historią Ewangelii. To jest w ogóle ciekawa rzecz, bo krzyż był jednocześnie największym przejawem zła w historii świata, żebyśmy uchwycili sens. To jest niesamowita historia z tym krzyżem. To był akt największego zła, największego bestialstwa. To był jeden, jedyny przykład w historii ludzkości, kiedy ktoś naprawdę dobry, Zmarł, zabili go, nie zrobiwszy nic złego. To się tylko tam wydarzyło. To był akt bestiarstwa. Zabito Bożego Syna. Nigdy się nic straszniejszego nie wydarzyło. Żadna druga wojna światowa. Żadne miliony ofiar w Chorokauście. Żadna druga, pierwsza wojna światowa razem do kupy z wszystkimi innymi konfliktami zbrojnymi, z ludobójstwem na Wołyniu i gdziekolwiek jeszcze. Gdyby to wszystko zebrać do kupy, to to nie jest jeszcze tak zły akt, jak ten jeden akt, który się dokonał na krzyżu, kiedy zabito Bożego Syna. Tak to jest w oczach Bożych. To był największy, najbardziej zbrodnicza rzecz, jaką zrobiła ludzkość. Zabili syna Boga, żeby do nas dotarło, co tam się stało. Więc zobaczcie, jednocześnie to był największy przejaw zła w historii świata, a jednocześnie w tym największym przejawie zła, to właśnie tam najmocniej, najobficiej, najdoskonalej i najpełniej rozlała się łaska Boża. Więc to jest niesamowita historia. Tam, gdzie ludzkość zamordowała Bożego Syna, tam Bóg wylewa największą, najpotężniejszą moc łaski i daje Jego oprawcom nowe życie. Mi i Tobie. Jego oprawcom. Tam, gdzie grzech Człowieka uderzył najmocniej w Boga i najmocniej zbuntował się przeciwko Bogu. No bo jaki jest większy bunt jak zabicie jego syna? To był największy bunt. Jaki człowiek mógł zrobić? Zabić jego syna. I to zrobiliśmy. I popatrzcie, tam gdzie ten grzech człowieka uderza najmocniej, tam łaska rozdraża się najbardziej. Paweł też tu o tym mówi. Paweł przedstawia nam też obraz tej duchowej walki, tego królestwa grzechu i śmierci i tego królestwa łaski i życia, tego pierwszego od Adama, drugiego od Chrystusa. Grzech panuje przez śmierć, łaska panuje przez sprawiedliwość. I tam znowu, tam jest ten niezwykły czas grecki, Było, jest i będzie w jednym wyrazie, że ona króluje w ten taki doskonały sposób. Wtedy zaczęła, dalej króluje i już nigdy nie przestanie królować ta łaska. Już nigdy grzech nie przykryje łaski. Nigdy. Żaden grzech nigdy nie przykryje Bożej łaski. To się nigdy nie wydarzy. To jest czas, który rozciąga się też na przyszłość. A jednocześnie jest to rzeczywistość dzisiaj dla mnie i dla ciebie. Więc każdy, kto jest w Chrystusie, jest w tym innym królestwie. Nie pod panowaniem grzechu i nie pod tym brutalnym, mrocznym światem, tylko pod tym panowaniem łaski. Ku żywotowi wiecznemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Tutaj Paweł już dochodzi do samego serca tego bożego planu. Bo co jest celem łaski według Pawła? Żywot wieczny. To właśnie jest napisane wprost. Co jest celem łaski? Popatrzcie ile my wiemy o łasce, ale czy ktoś sobie zadał pytanie, co jest celem łaski? Inaczej mówiąc, Panie okaż mi łaskę. Stop! Dlaczego Ty wołasz o Bożą łaskę? Co jest celem Bożej łaski? Ja potrzebuję więcej łaski. Stop! Co masz na myśli mówiąc, że potrzebujesz Bożej łaski? Czy ty wiesz na co się piszesz? Bo Biblia mówi konkretnie, że celem łaski jest żywot wieczny. Więc ty będziesz wiecznie z Bogiem. To jest cel łaski przez Jezusa Chrystusa Pana naszego. Zobaczcie, Paweł nas doprowadza do finału serca Bożego planu. Życie wieczne, nie tylko przebaczenie. Nie tylko nowy początek, chociaż to ma ogromne znaczenie i cały czas to dzisiaj tłumaczyłem, ale życie, które się nigdy nie kończy. Nigdy nie kończy. Ty spędzisz wieczność w niebie. I coś Ci powiem. To nie jest takie pewne, że w tym niebie nie będziesz śpiewał cały czas święty, święty, święty. To nie jest takie pewne, że w tym niebie ktoś pół żartem, pół serio nie będzie walił po bębnach. To nie jest takie pewne. To może pół żartem, pół serio. To nie jest takie pewne, że w tym niebie nie będziesz poznawał Chrystusa, nie będziesz słuchał codziennie piętnastu kazań na temat tego czym jest łaska. To nie jest takie pewne. Powiem więcej. Raczej to nie będzie w tym niebie tak, że my tam będziemy leżeć i opalać się. Raczej nie. Więc wiedzmy, na co się piszemy. Tu kiedyś mieliśmy spotkanie modlitewne i ludzie modli się o nowe narodzenie. Ja to zatrzymałem i prosiłem, żeby każdy powiedział, ale po co ty się chcesz nowo narodzić? Bo jeżeli ty nie wiesz, po co chcesz się nowo narodzić, jaki jest cel nowego narodzenia? Bo jeżeli ty nie wiesz, po co chcesz się nowo narodzić, to jak śmiesz wołać o nowe narodzenie? Bo jest tylko jeden cel nowego narodzenia podany w Biblii. Jaki? Być świadectwem Jezusa Chrystusa. To jest jeden, jedyny cel wymieniony w Biblii, w dziejach apostolskich. Dostaniecie Ducha Świętego i będziecie mi świadkami. Więc to jest jedyny cel. I tu podobnie. Chcesz więcej łaski? Zrozum, że końcem łaski jest żywot wieczny. I Paweł kończy tymi słowami przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Dlaczego? Bo w historii zbawienia człowieka tylko Chrystus jest bohaterem. Żaden człowiek. Tylko Chrystus. Dlatego my nie jesteśmy wyznawcami Lutra. Nie jesteśmy wyznawcami Kalwina. Nawet nie jesteśmy wyznawcami mojego ziomka. Nie jesteśmy wyznawcami Cyrikasa, nie jesteśmy wyznawcami Kurylasa, nie jesteśmy wyznawcami Ciesiółki, nie jesteśmy wyznawcami Banasia. Nie. My jesteśmy wyznawcami Chrystusa, bo tylko Chrystus, tylko Chrystus jest bohaterem mojego i twojego zbawienia. Nie Adam, nie Mojżesz. nie Luther, nie Calvin, nie apostoł Paweł, nie apostoł Piotr, nie Spardżon, nawet nie my razem wzięci, tylko Chrystus, Pan łaski, Pan życia, Pan nowego stworzenia. I Paweł finalizuje to tym sformułowaniem. Zobaczcie, w tym jednym zdaniu Paweł streszcza całą historię zbawienia. Bóg dał prawo, żeby pokazać, że człowiek nie potrafi się zbawić sam. Człowiek upadł jeszcze głębiej, kiedy poznał grzech, kiedy poznał prawo. Grzech się rozmnożył, ale wtedy Bóg zsyła swojego Syna. Po co? Żeby łaska obfitowała. Prawo miało przygotować serca, Ewangelia miała je przemienić. Prawo miało cię potępić, doprowadzić do tego uczucia potępienia. Ewangelia ma cię ożywić. Prawo krzyczy, jesteś winny. Jesteś winny. Ewangelia krzyczy, jesteś usprawiedliwiony. I te słowa mają moc również dzisiaj, bo każdy z nas widzi, jak grzech się rozmnaża. w świecie, w społeczeństwie, czasami w rodzinach, a czasami nawet w naszych sercach. Przecież dochodzi do takich momentów, że ten grzech się tam rozlewa i rozlewa i w końcu kogoś całkowicie łapie. Ale Ewangelia nigdy nie kończy się na pesymizmie. Nigdy. Ewangelia, nie możesz być pesymistą ewangelicznym. Nie ma takiego czegoś. Ewangelia nie kończy się na pesymizmie. Ona mówi, tam gdzie grzech rośnie, łaska rośnie jeszcze szybciej. Więc nie ma takiej ciemności, w którą łaska nie może wejść. Nie ma takiej winy, której Bóg nie mógłby obmyć. Nie ma takiego upadku, którego łaska nie mogłaby podnieść. I żebyśmy to zapamiętali, to mam specjalnie tu wyłuszczone Łaska nie jest delikatnym gestem Boga. To jest głupi mem z tym Panem Jezusem jak dżentelmen, który tam ledwo co stuka w te drzwi. Nie, łaska nie jest delikatnym gestem Pana Boga. Łaska to jest dynamiczna, pełna mocy, królewska interwencja, nagła, gwałtowna, która wchodzi do samego środka piekła i ogłasza tam zwycięstwo Chrystusa wykonało się. To jest łaska, w którą wierzę. To jest łaska, której wyznawcą jestem. To jest pełna, dynamiczna moc Chrystusa, który wchodzi w piekło i mówi, wykonało się, On należy do mnie, ręczę za Niego życiem. Łaska, w którą wierzę, to jest taka moc, taka dynamika, że Biblia mówi, że bramy piekielne tego przemóc nie mogą. Bramy piekielne nie przemogą Kościoła. A Kościół jest odzwierciedleniem łaski, a przynajmniej winien być. Więc Kościele, nie bój się, nie bój się, że świat to nie w grzechu. Nie bój się tego. Nie bój się, że zło się rozmnaża, Nie bój się tego i nie bądź przerażony, że moralność ginie, że ludzie lawinowo odchodzą od Boga. Bóg powiedział jasno i wyraźnie, gdzie się grzech rozmnożył. Tam łaska bardziej obfitowała. My nie jesteśmy kościołem, który przegra tą historię. My jesteśmy kościołem łaski. Kościołem, który trwa, który zwycięża i który świeci nawet pośród najciemniejszej nocy. Ten pięć, dwanaście do dwadzieścia jeden to nie jest jakiś tam opis przeszłości. To jest moja i twoja historia duchowego dziedzictwa w Chrystusie. Bo tak, każdy z nas urodził się w Adamie, ale przez wiarę narodziliśmy się w Chrystusie, w potężnej łasce, w potężnej mocy. Tak, to prawda. Adam otworzył przed nami drzwi śmierci, ale dla nowonarodzonych Chrystus otworzył drzwi życia. To prawda. Adam przyniósł potępienie, ale Chrystus przyniósł sprawiedliwienie. Adam dał dziedzictwo grzechu, ale Chrystus dał dziedzictwo sprawiedliwości. Adam był początkiem końca, ale Chrystus jest początkiem wszystkiego, o wiele lepszego, o wiele nowszego. I nad całą historią świata, nad całą ludzkością, Rozżywa to jedno piękne zdanie, gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała. To jest Ewangelia. To jest Ewangelia. Dopiero to jest Ewangelia, kiedy to wszystko mamy ze sobą połączone. Panie nasz i Boże, dziękujemy Ci za Twoje słowo, które dzisiaj prowadziło nas przez całą historię człowieka. Od ogrodu Eden po krzyż na Golgocie. Dziękujemy Ci, Panie, że pozwoliłeś nam zobaczyć, kim byliśmy w Adamie i kim staliśmy się w Chrystusie. Dziękujemy Ci, że nie zostawiłeś nas w ciemności grzechu, ale przyszedłeś do nas, gdy byliśmy martwi i tchnąłeś w nas życie. Dziękujemy, że tam, gdzie wszedł grzech, Ty wkroczyłeś z interwencją, z łaską. Tam, gdzie panowała śmierć, Ty ustanowiłeś królowanie życia. Tam, gdzie człowiek powiedział nie, Ty w Chrystusie powiedziałeś raz na zawsze tak. Boże, jak niepojęta jest Twoja łaska, niepojęta, nie da się jej pojąć. My, którzy kiedyś byliśmy dziećmi gniewu, dziećmi złego, staliśmy się dziećmi Boga. My, którzy byliśmy w Adamie nieposłuszni, pyszni, samowystarczalni, zostaliśmy przeniesieni do królestwa Syna Twojego. Dziękuję Ci, Jezu, że przez jedno posłuszeństwo przywróciłeś porządek i harmonię w całym stworzeniu. Może chcemy Ci podziękować za Twój krzyż, który nie tylko zmywa winę, ale raz na zawsze otwiera drogę do Ojca. Dziękujemy Ci, że Twoja sprawiedliwość jest większa niż nasze grzechy, że Twoje miłosierdzie jest głębsze niż nasze upadki, a Twoje zwycięstwo jest mocniejsze niż śmierć. Panie, proszę Cię o jedno. Ucz nas, co to znaczy. Co to znaczy, że mamy żyć jako ludzie nowego rodu, jako ludzie rodu Chrystusa. Nikt z nas nie wraca nawet myślami do starego rodu, do Adama z jego pychą, z jego nieposłuszeństwem, z jego swawolą. Niech nasze serca codziennie przypominają sobie, że już nie grzech króluje w naszym życiu, ale łaska przez sprawiedliwość ku życiu wiecznemu w Jezusie Chrystusie Panu naszym. Spraw Boże, byśmy byli kościołem łaski, byśmy mocno Z całą pewnością, z przekonaniem mówili o grzechu, ale nie zapomnieli o łasce. Byśmy nie bali się ciemności świata i nie zamykali się przed tym, ale żebyśmy nieśli światło Ewangelii, która ma moc rozświetlić każdą ciemność, przed którą demony drzą. I wszystkie uciekają. Kościołem, który nie potępia, ale wskazuje na krzyż. Kościołem, który nie chlubi się sobą, lecz chlubi się wyłącznie Chrystusem. Dziękujemy Ci Panie Jezu za to, że możemy dzisiaj powiedzieć, nie jesteśmy już w Adamie, jesteśmy w Chrystusie. Niech ta prawda wypełni nasze serca, niech przemieni nasze myślenie, niech umocni naszą wiarę i niech sprawi, że każdy nasz dzień będzie świadectwem tego, że łaska naprawdę zwycięża. Bo z łaski jesteśmy zbawieni przez wiarę, nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Wszystko z łaski, wszystko przez Ciebie, dzięki Tobie, wszystko dla Ciebie. Chwała niech Tobie będzie, Panie Jezu Chryste. Chwała naszemu Zbawicielowi, naszemu Królowi, na wieki wieków. Maranata, Panie Jezu. Amen. Dziękuję za uwagę.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora