Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny?
Małżeństwo to nie kontrakt, lecz przymierze. W Edenie Bóg połączył mężczyznę i kobietę, ukazując więź Chrystusa z Kościołem. Na tym fundamencie stajemy wobec pytań o rozwód i ponowne małżeństwo, szukając równowagi między prawdą Słowa, a łaską Ewangelii.
Transkrypcja
Witajcie w imieniu Jezusa Chrystusa. Przejdę od razu do słowa, bo to jest długie kazanie, więc proponuję wygodnie usiąść. Nie da się tego kazania podzielić. Staram się nie brać kazań w niedzielę, bo ja nie potrafię jakiś łatwy, szybki temat złapać i go omówić. Ale tak się zdarzyło, że dzisiaj mam kazanie ja. Kochani, kiedy Pan Bóg stworzył człowieka, nie zostawił go samego i to jest jakby sam początek Pisma Świętego. Czytamy w I Mojżeszowej, w II rozdziale, w XVIII wersecie przepiękne słowa. Nie jest dobrze, aby człowiek był sam. Uczynie mu pomoc odpowiednią dla niego. I przy okazji tych słów dzieje się coś niesamowitego, a to znaczy Bóg łączy mężczyznę i kobietę, pierwszego mężczyznę i pierwszą kobietę w pierwsze małżeństwo. I ten pierwszy mężczyzna, obraz tego pierwszego mężczyzny I ta pierwsza kobieta, obraz tej pierwszej kobiety oraz to pierwsze małżeństwo złączone przez samego Boga jest wzorem i powinno być wzorem dla wszystkich pokoleń tak długo, jak pokolenia będą miały miejsce. Właśnie w Edenie przy tej okazji padają słowa, do których później sam Chrystus nawiązuje, dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją i będą ci dwoje jednym ciałem. To pokazuje, że małżeństwo nie jest wymysłem ludzi. nie jest też instytucją wymyśloną przez państwo albo przez prawo państwowe. Małżeństwo to jest Boży plan, to jest Boża myśl. Mało tego, Biblia mówi, że to jest Boża tajemnica. Apostol Paweł mówi i tłumaczy, że małżeństwo jest obrazem, który możemy oglądać, obrazem więzi, to niesamowitej więzi, bo nie tylko między małżonkami, tylko w tym małżeństwie możemy oglądać coś znacznie poważniejszego. Możemy oglądać więź, która jest pomiędzy Chrystusem a Kościołem. Tak apostol Paweł tłumaczy tą Bożą tajemnicę. W liście do Efezjan w 5 rozdziale on się zwraca do Kościoła i mówi tak, tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła. I ponieważ to jest tak poważna sprawa to małżeństwo, ponieważ to na samym początku zostało ustanowione, to jest jedna z pierwszych rzeczy, jaką Bóg robi z ludźmi, Ponieważ jest to tajemnica, która dotyka tajemnicy Kościoła, no to nie ma się co dziwić, że ponieważ to jest tak poważna sprawa, skoro to jest tak wielkiej wagi sprawa, no to też przeciwnik Boży, szatan, od samego początku próbuje zniszczyć pojęcie małżeństwa, próbuje zniszczyć to, czym małżeństwo jest i próbuje naruszyć tą wielką Bożą tajemnicę. No i niestety my dzisiaj żyjemy w takich czasach, kiedy małżeństwo jest w zasadzie zupełnie inaczej już rozumiane, gorzej rozumiane. je od samego początku, od samego wejścia w małżeństwo jako ludzie zupełnie inaczej niż mówi o tym Boże Słowo. I ponieważ tak to rozumiemy i już sam początek jest zły, no to konsekwencje są ogromne. No i taką konsekwencją jest oczywiście rozwód. Rozwód, który stał się w zasadzie czymś już bardzo powszechnym. Statystyki są przerażające. W niektórych krajach rocznie rozwodzi się więcej ludzi niż zawiera związek małżeński. bo już w Polsce się tak źle nie ma, w Polsce co druga, co trzecia para się rozwodzi, natomiast są kraje, w których... Rozwód wydarza się częściej jak zawarcie związku małżeńskiego. Taką ideą, która przyświeca światu jest taka maksyma, że jeżeli komuś coś się nie układa, no to trzeba zacząć od nowa, trzeba zacząć jeszcze raz. Tylko my musimy pamiętać, że my jesteśmy uczniami Jezusa Chrystusa. My musimy sobie postawić bardzo poważne pytanie. Pytanie, co Słowo Boże mówi na ten temat? Jak Bóg patrzy na przysięgę małżeńską? W jaki sposób i czy w ogóle rozwód jest dozwolony? Co zrobić z tymi, którzy są po rozwodzie i wchodzą w ponowne małżeństwo? No i też co zrobić z małżeństwami mieszanymi, z tymi, które są podzielone. Jedna osoba jest osobą bieżącą, a druga osoba jest osobą niewierzącą. To oczywiście nie są łatwe pytania, to nie są łatwe odpowiedzi. Niestety ten temat stał się przyczyną do wielu zwad, do wielu sporów, do wielu różnic między nami. I nie jest to jakoś specjalnie przerażające, nie jest to jakoś specjalnie dziwne, dlatego że kiedy przyjrzeć się temu tematowi w historii Kościoła, to okazuje się, że Kościół w zasadzie od samego początku mierzy się z tym tematem. Czym jest małżeństwo, co z rozwodem, co z ponownym małżeństwem w przypadku rozwodu, co ze związkami wierzącego i niewierzącego. Już w II wieku natrafiamy na takie pisma wczesnochrześcijańskie. Justin Męczennik pisał już w II wieku o chrześcijankach, które porzucały pogan, mężów swoich, z powodu ich niemoralnego i nieetycznego życia. W IV wieku Taki bardzo poważny głos, o którym często u nas z zakazalnicy Augustyn przestrzega, że ponowne małżeństwo, kiedy żyje jeszcze współmałżonek, może być, chociaż nie zawsze jest cudzołóstwem. Reformatorzy, czyli coś co nas bardzo dotyka, wspierali się. Bardzo mocno się wspierali Luther, Calvin, Zwingli na ten temat, jak rozumieć słowa Jezusa Chrystusa, do których dzisiaj będziemy sięgać, jak rozumieć słowa apostoła Pawła, jak rozumieć nierząd, jak rozumieć opuszczenie przez niewierzącego. Więc możemy zobaczyć, że to jest temat, który zawsze był bardzo trudnym tematem. Jednocześnie, czy nam się to podoba, czy nam się to nie podoba, zawsze to był temat aktualny, chociaż bolesny. I ten temat jest nadal i prawdopodobnie do końca świata, do końca, kiedy Kościół zostanie pochwycony, kiedy Pan wróci, to będzie temat aktualny i będzie temat bolesny, bo dotyka życia człowieka, dotyka naszego życia. Oczywiście nie będę imiennie wskazywał, ale ilu z nas, ilu z nas jest aktualnie w tym temacie, ilu z nas jest w trudnym, w trudnej sytuacji, jest po rozwodzie, jest w ponownym małżeństwie, boryka się z pewnymi pytaniami i zagadnieniami, a co dopiero gdyby spojrzeć globalnie na Kościół Jezusa Chrystusa. Musimy też pamiętać, dotykając tego tematu, to jest bardzo ważne, że największą odpowiedzialność w tym temacie Bezpośrednią odpowiedzialność w tym temacie przed Bogiem ponoszą sami małżonkowie. To jest ich przede wszystkim odpowiedzialność i to jest ich przede wszystkim sprawa z Bogiem. Ostatecznie to oni składają sobie przysięgę i oni odpowiadają za wierność. związane z tą przysięgą. Oczywiście nie da się od tego uciec. Ogromną odpowiedzialność w kościele ma też pastor. Tak się składa, że w tym kościele pastorem jestem ja. Dlaczego? Dlatego, że musimy zrozumieć, że pastorzy w każdym kościele w tych sytuacjach stają w bardzo trudnej sytuacji. To jest bardzo trudne, kiedy ktoś przychodzi i prosi o błogosławieństwo małżeństwa, zwłaszcza jeśli to dotyczy ponownego małżeństwa, jeśli to dotyczy sytuacji po rozwodzie. Ja uczciwie się przyznam, że czasem chciałbym uciec od tego tematu. Czasem chciałbym, żeby nie przyszedł nikt do mnie w tej sprawie, a kiedy już przychodzi, to jak to zrobić, żeby się wykręcić, dlatego że każda decyzja, a trzeba jakąś decyzję podjąć w takich sytuacjach, każda decyzja powoduje, pewną burzliwą dyskusję, bo zawsze w zborze będą tacy, którzy się zgodzą z tą decyzją i będą tacy, którzy będą z tą decyzją mieć problem. Najprościej wtedy postawić się w roli pastora i zastanowić się, jak ja bym rozwiązał tą sytuację i jak ja bym podszedł do tematu, że jedni powiedzą, jest to w porządku, a drudzy będą mieć z tym problem. Musimy też zrozumieć, że taka decyzja niesie pewne konsekwencje, bardzo poważne konsekwencje, nie tylko małżonkom. Ona niesie konsekwencje duchowe, ona niesie konsekwencje duszpasterskie, ale ona też niesie konsekwencje, które są świadectwem całego Kościoła. I to nie jest łatwa sprawa. branie na siebie takiego ciężaru rozeznania. Zazwyczaj wcześniej mają miejsca szczere rozmowy z tymi ludźmi, którzy pytają czy tam proszą o ten ślub. padają jakieś pytania o owoce pokuty, o prawdę ich serca. No i trzeba w tym wszystkim szukać takiego światła Ducha Świętego, dlatego że jak dzisiaj będę Wam starał się wykazać, nie jest to taki temat jednoznaczny. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że nie może dojść do sytuacji, bardzo wyraźnie chciałbym to zaznaczyć, nie podnoszę głosu, bo oduczyłem się już takiego głoszenia, myślę, że w spokoju jesteśmy w stanie więcej zrozumieć, ale chciałbym to wyraźnie zaznaczyć, że żaden pastor, żaden, ja również nie, nie może kierować się strachem przed tym, co pomyśli część zboru. Nie może dojść do takiej sytuacji. Decyzja, ta decyzja nigdy nie może być podyktowana ludzkimi opiniami. Ona musi być podyktowana wyłącznie Słowem Bożym i wyłącznie wolą Boga. Ostatecznie, tak jak ci małżonkowie stoją przed tą odpowiedzialnością, tak pastor, który podejmuje tą decyzję, odpowie przed Bogiem. On odpowie przed Bogiem, a nie przed ludzką opinią. Można zadać pytanie, dlaczego w takim razie cały zbór nie podejmuje tej decyzji albo czemu jakieś szerokie gremium nie podejmuje tej decyzji. Odpowiedź jest bardzo prosta. Ponieważ rozmowy o małżeństwie, rozmowy o rozwodzie, rozmowy o ponownym małżeństwie dotykają najintymniejszych przestrzeni życia człowieka. Najintymniejszych. To są rozmowy o grzechu. To są rozmowy o zdradzie. To są rozmowy o cierpieniu. To są bardzo często rozmowy o wstydzie. I to nie są tematy, które można albo powinno się wyciągać na forum większej grupy i uczynić z tych tematów coś w rodzaju sądu i to bardzo powierzchownego wtedy. Pastor jest pasterzem, on ma słuchać serca, on ma prowadzić indywidualne rozmowy, on ma towarzyszyć jednemu czy drugiemu człowiekowi w bólu, ma konfrontować tego człowieka z Pismem Świętym, ma szukać Bożej woli, ale nie może się bać ludzkich opinii. Starsi powinni wspierać i mogą wspierać, ale nie mogą zamienić duszpasterstwa w publiczny trybunał. Zachodzi następne pytanie. Co jeśli pastor się pomyli? Co jeśli ktoś zatai jakąś część prawdy albo nie dotrze do jakiegoś fragmentu tej historii, będzie miał takie niepełne zrozumienie, niepełne światło, albo wręcz będzie sytuacja, że ktoś okłamie, żeby otrzymać zgodę na małżeństwo. Odpowiedź jest bardzo prosta. Pastor odpowie wyłącznie za to, co zostało mu powiedziane i co zostało mu pokazane. Nie wiem, czy Was zaskoczę, ale żaden pastor nie ma mocy przeniknięcia sercu drugiego człowieka. Jeśli ktoś twierdzi, że ma taką moc, to pomylił swój urząd. My nie mamy takiej mocy, my nie potrafimy przeniknąć serca drugiego człowieka. Jeżeli ktoś przychodzi w obłudzie, jeżeli ktoś przychodzi w kłamstwie, to odpowiedzialność za ten grzech spada na tego, kto kłamie, a nie na tego, kto został okłamany. Absolutnie nie na pasterza. Wtedy w takiej sytuacji, a to jest bardzo trudna sytuacja dla pasterza, zbór musi stanąć przy pastorze i dać mu poczucie bezpieczeństwa. By on wiedział, że skoro uczciwie zrobił to, co mógł zrobić, to jest w porządku. Dlatego, że ostatecznie to Bóg jest sędzią serc i to Bóg będzie sądził każdego człowieka z każdej sytuacji. Myślę, że już po tym wstępie widzicie, że to kazanie będzie trochę innym kazaniem, bo to będzie po części wylanie mojego serca przed wami w tym niezwykle trudnym temacie. Ja oczywiście zaraz będę mówił o zasadach biblijnych, ale wspomnę też o takich realnych napięciach, które pojawiają się w życiu Kościoła, również naszego Kościoła. I proszę was, zrozumcie i wysłuchajcie to w pokorze. Zrozumcie, że to nie jest taka sprawa prosta, że to jest sprawa niezwykle skomplikowana, że ona wymaga stanięcia w całej prawdzie Bożego Słowa, ale i w łasce. którą daje Chrystus, w łasce, którą daje Chrystus i o której nigdy nie możemy zapomnieć. Bo tylko wtedy Kościół pozostaje wierny Ewangelii, kiedy jest w pełni prawdy, ale jest też w pełni łaski. Prawda i łaska muszą sobie w tej historii towarzyszyć. Na sam początek przyjrzymy się tekstowi, który w moim odczuciu jest zazwyczaj omijany. a jest w ogóle kluczowym tekstem, żeby zrozumieć później, co Pan Jezus miał na myśli albo czego Pan Jezus nie miał na myśli, co apostoł Paweł miał na myśli albo czego apostoł Paweł nie miał na myśli, poruszając ten niezwykle trudny temat. To jest kluczowy tekst, żeby zrozumieć w ogóle, do czego my się odnosimy w Nowym Testamencie. Więc otwórzcie sobie Powtórzonego Prawa, 24 rozdział, żeby każdy wiedział, że jest to tekst ze Słowa Bożego. Story z Pięcioksiągu Mojżeszowego, a przecież później do tego odnosi się sam Chrystus. Powtórzonego Prawa, 24 od pierwszego wersetu. Ja czytam z Biblii Warszawskiej. I jeżeli ktoś pojmie kobietę za żonę, a potem zdarzy się, że ona nie znajdzie upodobania w jego oczach, gdyż on odkrył w niej coś odrażającego, to wypisze jej list rozwodowy, wręczy jej go i odprawi ją ze swego domu. Jeżeli ona odejdzie z jego domu i wyjdzie za mąż za innego, a także ten drugi mąż znienawidzi ją i również wypisze jej list rozwodowy, wręczy jej go i odprawi ją ze swego domu. Albo też, jeżeli ten drugi mąż, który ją pojął za żonę, umrze, to ten pierwszy jej mąż, który ją odprawił, nie będzie mógł ponownie pojąć jej za żonę, skoro została ona przezeń uznana za nieczystą, gdyż jest to obrzydliwością przed Panem. Nie sprowadzaj więc grzechu na ziemię, którą Pan Bóg Twój daje Ci w posiadaniu. Tak jest to tutaj zapisane. Do tego tak naprawdę za chwilę wróci Pan Jezus. Ten tekst, który odczytaliśmy on ma takie cztery ogniwa, warunkowe ogniwa zakończone jednym zakazem. Tu jest tylko jeden zakaz w tym tekście. Zobaczcie, jeśli mąż znajduje u żony coś odrażającego wręcza jej list rozwodowy i ją odprawia. Następnie, jeśli kobieta wychodzi za mąż, za innego, to jest drugi warunek. Trzeci, jeśli drugi mąż też ją odprawi albo umrze, to czwarty, i to już jest ten zakaz, wtedy pierwszy mąż nie może wziąć jej z powrotem za żonę. To prawo w żaden sposób nie nakazuje rozwodu. To jest oczywiście nadinterpretacja tego słowa Bożego. Ale ten zapis reguluje istniejącą praktykę i wyznacza granice w tej praktyce. Bóg tutaj odnosi się do istniejącej sytuacji, istniejącej praktyki w tamtych czasach, Przez Mojżesza przekazuje jak on to widzi i wyznacza pewne granicze. Ta apodyktyczna część brzmi tak. Pierwszy małżonek nie będzie mógł jej ponownie wziąć za żonę, gdyż jest to obrzydliwością przed panem. Przyznacie, że to jest nietuzinkowy zapis. Teraz żeby to zrozumieć. Tam się pojawiają pewne kluczowe pojęcia. Nie znajdzie upodobania. Dosłownie, gdyby się przyjrzeć temu fragmentowi Bożego Słowa z języków hebrajskich, to odczytalibyśmy, nie znajdzie łaski w jego oczach. Oczywiście jest to bardzo nieprecyzyjne określenie, bo cóż to oznacza, że nie znajdzie łaski w jego oczach, nie znajdzie upodobania w jego oczach. Jest bardzo subiektywne. ale to jest zaraz doprecyzowane. Zwróćcie uwagę, że Bóg zaraz to doprecyzowuje i mówi, że tym czymś jest wyłącznie coś odrażającego. Tam się pojawiają sformułowania erwart, dawar. Erwart to nagość, to wstyd, to nieprzyzwoitość, to niemoralność. Dawar to rzecz, sprawa. Łącząc te słowa ze sobą mielibyśmy sprawę, że to coś odrażającego to sprawa nieprzyzwoitości, jakaś haniebna rzecz, jakaś wstydliwa rzecz, jakaś nieprzyzwoita, niemoralna, nieetyczna rzecz. Więc nie znajdzie upodobania i znajdzie u niej jakąś wstydliwą, jakąś niemoralną, jakąś nieetyczną, jakąś haniebną rzecz. Przyznacie, że to jest znacznie szersze określenie niż cudzołóstwo. Zwłaszcza, że cudzołóstwo pojawia się w rozdziale 22 i jest karane w jakiś sposób. tu nie ma mowy o śmierci, tu jest mowa o oddaleniu swojej żony. List rozwodowy, o której tu jest wspomniane, to również nie jest jakieś mgliste pojęcie, tylko konkretnie to coś oznacza i w zasadzie Żydzi do dzisiaj w ten sposób mówią o tym dokumencie, że jest to księga odcięcia. Oni nazywają to księgą odcięcia, bo tam się pojawiają słowa sefar karifut, czyli księga odcięcia. To jest formalny dokument, który do dziś funkcjonuje w gminach żydowskich. Formalny dokument, który publicznie potwierdza rozwiązanie tego małżeństwa, rozwiązanie więzi i prawnie uwaga tą oddaloną kobietę do nowego małżeństwa, co zresztą wynika z tego tekstu. Odesłać, to jest synonim tego słowa. Odesłać po wystawieniu tego dokumentu rozwodowego. Zwróćcie jeszcze raz uwagę, że cudzołóstwo, i czym jest cudzołóstwo? Cudzołóstwo w przeciwieństwie do wszeteczeństwa ma wyłącznie miejsce wtedy, kiedy to jest cudza żona. To są dwa różne pojęcia, cudzołóstwo a wszetecznica. Cudzołóstwo w prawie Mojżesza podlegało karze śmierci. 22 rozdział, 22 werset, napisane jest to wprost w tej samej księdze. Wszeteczeństwo było troszkę obwarunkowane. Kiedy zagłębicie się w 22 rozdział, zobaczycie, że przede wszystkim trzeba było zbadać, czy to było wszeteczeństwo, czy gwałt. Tam jest taki opis, który może nas dzisiaj szokować, jeśli kobieta krzyczała o pomoc lub jeśli kobieta nie krzyczała o pomoc. Jest też mowa o tym, że jeżeli sprawa nie jest taka zero-jedynkowa, ale nie jest to czyjaś żona, to wtedy ten, kto dopuścił się z nią aktu seksualnego, musi ją podać za żonę i uwaga, w XXII rozdziale jest napisane, że tylko w tym jednym przypadku. Nigdy nie może jej opuścić. 22 rozdział Księgi Powtórzonego Prawa. W tym jednym przypadku do końca życia nie może tej kobiety opuścić, dlatego że zabrał coś, czego nie powinien zabierać. Natomiast cudzołóstwo w tym samym rozdziale jest opisane, że jest karane śmiercią. Co ten, już z 24 wracamy, co ten tekst afirmuje, a co zakazuje? Zobaczcie co on nam mówi. On nam mówi o po pierwsze realności i legalności rozwodu w Izraelu. Tak czy nie? Po pierwsze to było coś bardzo realnego, po drugie to było coś legalnego. Są do tego przepisy prawa, uregulowane zresztą aktem pisemnym w gminie żydowskiej. Mało tego, ten tekst ewidentnie afirmuje i potwierdza legalność ponownego małżeństwa, powtórnego małżeństwa po rozwodzie, no bo werset drugi mówi wprost, wyjdzie za mąż za innego. Wprost jest napisane, to nie jest grzech w takim razie, sam w sobie. Skorotora na to się godzi i uwaga, buduje na tym dalszy warunek. Tak bardzo się z tym godzi, że buduje na tym dalszy warunek, ten trudny warunek, czyli ten zakaz. A więc powrotu do pierwszego męża po zawarciu drugiego małżeństwa, kiedy została odprawiona. Czy nam się to podoba, czy nie? Chociaż jest to, przyznaję, skomplikowane. Nawet jeśli ten drugi mąż się z nią rozwiódł, a nawet kiedy zmarł. Pytanie czemu? Ja sobie zadawałem pytanie czemu, zwłaszcza, że ten zakaz jest zakończony bardzo ciężkim sformułowaniem, że taka sytuacja byłaby obrzydliwością dla Pana. Wróćmy jeszcze raz. Jaka sytuacja? Sytuacja taka, że umiera drugi mąż, a ona wraca do swojego pierwszego. Tu jest napisane, że byłoby to obrzydliwością dla Pana, żeby nie sprowadzać takiego grzechu na ziemię Izraela. Kontrowersyjne, przyznajcie, że kontrowersyjny zapis, w ogóle rzadko omawiany. Ja się nad tym zastanowiłem, dlaczego jest taki zakaz. Nie mam dowodu, ale przedstawię wam swój pogląd na tę sprawę. Po pierwsze, to jest ochrona kobiety przed byciem przedmiotem transakcji między mężczyznami i przed takim cyklem rozwód-powrót, rozwód-powrót, rozwód-powrót. Dzisiaj się to nazywa swingerski. Więc Bóg już wtedy zaplanował pewną ochronę. Po drugie to ewidentnie przeciwdziałało praktykom właśnie przypominającym wymianę żon albo zrobienie z żony prostytutki. Nie można jej było oficjalnie zrobić prostytutką, ale można było jej dać list rozwodowy, niech ktoś wykorzysta sobie tą żonę, następnie niech się z nią rozwiedzie, ona wróci do mnie. Mielibyśmy zalegalizowaną prostytucję. Bóg wychodzi naprzeciw temu, chroni te kobiety. No i też zobaczcie, że to utrwala powagi rozwodu. To jest niezwykle ważne w tym fragmencie. Ten zakaz utrwala powagę rozwodu, dlatego że decyzja, i to jest bardzo ważny wniosek, decyzja o rozwodzie ma konsekwencje nieodwracalne. Tak przynajmniej tutaj jest napisane. Co ciekawe, Jeremiasz w trzecim rozdziale nawiązuje do tego fragmentu, do powtórzonego prawa w dwudziestym czwartym rozdziale. On akurat w stosunku do Izraela o tym mówi, o duchowym cudzołówstwie Izraela. To pokazuje, że Izrael powszechnie rozumiał to prawo i powszechnie wiedział, że nie ma takiej możliwości, że decyzja o rozwodzie jest decyzją ostateczną. Izajasz w 50 rozdziale również powołuje się na list rozwodowy jako kategorii, która była znana Izraelczykom, oni się odnosili do stanu faktycznego. No i oczywiście, kiedy przychodzi Pan Jezus wokół tematu, wokół interpretacji powtórzonego prawa 24, jest mnogość opinii, dwie takie bardzo znane szkoły w tamtym czasie szkoły, jaki sposób interpretować. Pierwsza Szamaja, druga Hillela. Dzisiaj byśmy powiedzieli pierwsza bardzo konserwatywna, taka fundamentalistyczna, a druga bardzo liberalna. Szamaj twierdził, że w zasadzie mówimy wyłącznie o ciężkiej jakiejś przewinie seksualnej, że to nie mogła być żadna błahostka, że to musiała być jakaś poważna sprawa, w zasadzie taka sprawa, Powinna się w sumie kończyć karą śmierci, ale z niewiadomych powodów nie skończyła się karą śmierci. Natomiast Hillel był zdania, że ten zapis, ten list rozwodowy dopuszcza rozwód z każdego powodu. Po prostu niedobry obiad i to wystarczy, żeby stwierdzić, że żona jest obrzydliwa i można się z nią rozwieść. I z tym pytaniem, który byśmy dzisiaj zapisali może w taki sposób. Jezu, a Ty z której szkoły jesteś? Do kogo Ty należysz? Jaki Ty uznajesz pogląd w tej sprawie? Czy tutaj bardziej się składasz w stronę Szamaja, czy bardziej w stronę Hillela? Powiedz nam. To mniej więcej to się dzieje w tym fragmencie, który nas niezwykle ciekawi. I w tej Ewangelii Mateusza w XIX rozdziale To pytanie formuje pewną debatę. I Pan Jezus robi coś niezwykłego. On wróci do zamysłu stworzenia, wróci do realności rozwodu i zaostrzy pewną praktykę. Ale do tego zaraz przejdziemy. Natomiast pamiętajmy, że Jezus nie znosi istnienia listwu rozwodowego. Nie znosi tej praktyki. On nie mówi, mój ojciec był w błędzie, ja to teraz naprawię. On nie mówi, zapomnijcie o starym Bogu. To jest era nowego Boga. On tak nie mówi. Przecież on nie rozwiązał nawet najmniejszego przykazania, a wszystkie wypełnił. Za chwilę jeszcze do tego przejdziemy. Wracając do tej funkcji listu rozwodowego. Po pierwsze, i do dzisiaj tak jest, formalnie kończy to przymierze małżeństwie. Po drugie, ten list rozwodowy zabezpiecza tą kobietę prawnie i zabezpiecza ją społecznie. implikuje jej wolność do legalnego ponownego małżeństwa za wyjątkiem powrotu do pierwszego małżeństwa. Gdyby powtórne małżeństwo było zakazane, to drugi werset tego XXII rozdziału byłby niemożliwy. Nie miałby to całej tej logicznej struktury kończącej wypowiedź. Jeszcze wrócę do tego, dlaczego mogło być tak, że nie mogła wrócić do pierwszego męża. Gdyby ona mogła wrócić do tego pierwszego męża, gdyby Bóg, przez Mojżesza dając to prawo, zezwolił do tego, to w zasadzie już na samym początku, bośmy mieli sytuację, w której przymierze nie jest przymierzem, a jest jakąś odwracalną wiele razy będącą podmiotem, umową między małżonkami, a to już jest zdeptanie przymierza, to jest jakaś banalizacja przymierza. Gdybyśmy mogli tak rozwiązać małżeństwo, wrócić do małżeństwa, rozwiązać małżeństwo, wrócić do małżeństwa. Rozumiecie? To jest jakaś banalizacja tego czym małżeństwo jest. Po drugie musimy jeszcze wziąć pod uwagę pewien ład opisany w Starym Testamencie dziedziczenia i własności, bo tam posągi i majątki są bardzo powiązane z małżeństwem. W zasadzie wszystkie te rzeczy są powiązane z małżeństwem. Werset drugi, jeszcze raz, bo to jest niezwykle istotne. Jeśli ona odejdzie z jego domu i wyjdzie za mąż za innego. Czy ktokolwiek widzi tutaj naganę za drugi ślub? Jeszcze raz. Jeśli ona odejdzie z jego domu i wyjdzie za mąż za innego. Gdzie w tym zdaniu jest nagana dla tej kobiety? Nie ma w tym zdaniu nagania. Przeciwnie. Cały ten przepis, cały ten rozdział przyjmuje jako prawnie skuteczną rzeczywistość przed Bogiem. I kiedy Jezus zawęzi powód rozwodu do pornei, o której będziemy dzisiaj mówić, to On nie unieważnia faktu, że rozwiedziona osoba może zawrzeć nowe małżeństwo, bo w ten sposób unieważniłby cały XXII rozdział Księgi Powtórzonego Prawa. Pan Jezus nie unieważniał słów swojego Ojca. Zanim będziemy rozważać już Nowy Testament pod kątem tych wyjątków, tych trudnych zapisów, zanim wejdziemy w te trudne zapisy dotyczące rozwodu i ponownego małżeństwa, to przypomnijmy sobie fundament. Bo jeżeli ktoś jest w małżeństwie, to się zwłaszcza powinien skupić na tym, co teraz powiem, na tym fundamencie. Jeśli ktoś planuje małżeństwo, to zwłaszcza powinien się skupić na tym, co teraz będzie mówione. Dlatego, że problem jest wtedy, kiedy my zaczynamy od wyjątków. Natomiast musimy zacząć od tego, co Bóg ustanowił na samym początku, od samego wzoru małżeństwa. W pierwszej Mojżeszowej, w drugim rozdziale, 18-25 czytamy cały ten obraz, jak to Bóg stworzył kobietę z żebra mężczyzny i przyprowadza tą kobietę do mężczyzny. Jest niezwykły obraz, kiedy się pochylić nad tym fragmentem Bożego Słowa jest niezwykła rzecz. Nie jest to moją myślą, jest to myślą wyczytaną, ale jest wspaniałą myślą, że zwróćcie uwagę, że mężczyzna nie bierze, czy Bóg nie bierze z głowy tego mężczyzny, czemu? Żeby nim nie rządziła. Nie bierze też z nóg tego mężczyzny, czemu? Żeby żaden mężczyzna nie deptał po swojej kobiecie. bierze tą kobietę idealnie z boku. To pokazuje, że Bóg bardzo poważnie podchodzi do tematu równości małżeńskiej, do tematu bliskości pomiędzy małżonkami, bo to żebro przecież jest w okolicach serca. To pokazuje, że pierwszym poleceniem było, żeby ta kobieta była kochana. żeby była pod ramieniem tego mężczyzny, żeby była przez niego chroniona. Wiemy, że tak się nie stało w tej historii, ale taki był Boży zamysł. Adam mówi w tej historii, to dopiero jest kościom z kości moich i ciałem z ciała mojego. I słowo Boże wtedy dodaje, dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją i staną się jednym ciałem. I teraz znowu, Wstyd to powiedzieć, ale chrześcijanie sprowadzili ten piękny zapis do takiego najbardziej wulgarnego zrozumienia jednego ciała. Otóż w języku Biblii jedno ciało nie oznacza wyłącznie seksu, nie oznacza wyłącznie zjednoczenia cielesnego. W języku Biblii jedno ciało, Wystarczy wskazać na Wieczerze Pańską, żebyśmy zrozumieli, jak bardzo Biblia inaczej myśli o tym, czym jest jedno ciało. Jedno ciało oznacza coś znacznie więcej niż fizyczne zjednoczenie. Oznacza przymierze, oznacza więź, więź duszy, więź ducha, no i ostatecznie również więź cielesną. W tym jednym zdaniu jest pokazane, że małżeństwo dla Boga nigdy nie było kontraktem. One dla Boga jest przymierzem. Jest przymierzem pomiędzy tymi ludźmi zawartym przed Bogiem. Znowu przypada to przy okazji każdego ślubu. Świat dzisiaj postrzega małżeństwo jako kontrakt. To oznacza, że świat idzie w kierunku, że obydwie strony mają pewne prawa i obowiązki. I tak długo jak druga strona wypełnia swoje prawa, tak długo pierwsza strona ma swoje obowiązki. To jest kontrakt. Natomiast Bóg w swoim słowie mówi o małżeństwie jako o przymierzu. Przymierze ma tak, że zawsze, zwróćcie uwagę, w języku Biblii, kiedy jest mowa o przymierzu, przymierze wymaga czego? Ofiary. Nie ma przymierza bez ofiary. Nie istnieje opisane w Biblii przymierze bez ofiary. Każdy przymierze wymaga ofiary. W małżeństwie ofiarą jesteś Ty sam. Sam siebie składasz w ofierze. Na tym polega przymierze małżeńskie. To przymierze jest złożone z ofiary, którą sam z siebie składasz, jeżeli się na to decydujesz. Apostoł Paweł w Efezjan, w piątym rozdziale, w dwudziestym drugim, do trzydziestego drugiego wersetu, jest też dłuższy fragment Bożego Słowa, tłumaczy coś to, co dzisiaj padło, że mąż ma miłować żonę w taki sam sposób, w jaki Chrystus umiłował Kościół. ale dodaje również, że żona ma być poddana swojemu mężowi takim samym stopniu, jak Kościół jest podany Chrystusowi. I on na to, apostoł Paweł mówi, że to jest tajemnica wielka, to małżeństwo, on to odnosi do Chrystusa i do Kościoła. Więc zobaczmy, że małżeństwo w świetle Bożego Słowa jest nie tylko przymierzem, ono jest czymś więcej, to jest obraz Ewangelii. Małżeństwo jest obrazem Ewangelii. Biblia mówi, że małżeństwo pomiędzy dwojgiem ludzi, pomiędzy mężczyzną a kobietą, którzy złożyli siebie w ofierze na rzecz tego przymierza, to jest obraz Ewangelii. Dobre małżeństwo, Boże małżeństwo, małżeństwo, które się właściwie rozpoczęło, właściwie trwa i właściwie zakończy, tak jak to zamyślił w pierwowodzorze Bóg, To życie takiego małżeństwa jest najpiękniejszym kazaniem, jakie można usłyszeć. Dlatego, że to jest kazanie bez wypowiadania słów. W tym kazaniu będziemy mieć mowę o wierności, będziemy mieć mowę o przebaczeniu, będziemy mieć mowę o ofiarnej miłości, będziemy mieć mowę o jedności, o takich najważniejszych aspektach Ewangelii. No i to właśnie tłumaczy, dlaczego diabeł tak bardzo nienawidzi małżeństwa. Dlaczego jest tak zainteresowany uderzaniem w ten temat. Dlatego, że każde prawdziwe Boże małżeństwo jest świadectwem o Chrystusie. Jest świadectwem składanym przez człowieka o samym Chrystusie. Efezjan 5, rozdział od 17 do 33. Dlatego nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie, jaka jest wola pańska. I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni ducha, rozmawiając ze sobą przez psalmy i hymny i pieśni duchowe, śpiewając i grając w sercu swoim Panu, dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, ulegając jedni drugim w bojaźni chrystusowej." Piękne zdanie. Czemu tak dużo poświęcił Paweł miejsca? Czemuś, co można było napisać dwoma słowami. Dlatego, że to jest ogromna różnica pomiędzy małżeństwem chrześcijańskim, a małżeństwem jakimkolwiek innym. Małżeństwo chrześcijańskie zaczyna się właśnie od tych słów. Ulegajcie jedni drugim w bojaźni chrystusowej. Tego nie ma u buddystów, tego nie ma u muzułman, tego nie ma w świecie. To jest, a przynajmniej powinno być w Kościele. I dalej, dopiero po tym zdaniu Paweł przechodzi do konkretnych wytycznych. Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak panu, bo mąż jest głową żony, jak Chrystus głową kościoła, ciała, którego jest zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim. I dalej Paweł przechodzi do mężów. Mężowie miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zdań samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez słowo, aby sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany. Tak też mężowie powinni miłować żony swoje jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie miłuje, albowiem nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, gdy z członkami ciała jesteśmy. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem. Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła. A zatem niechaj i każdy z was miłuje żonę swoją jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego. Najważniejsze zdanie. Jeżeli jesteś w małżeństwie, jeżeli szykujesz się do małżeństwa, to jest część tego kazania, która powinna cię najbardziej interesować. Obojętnie, czy jesteś w pierwszym małżeństwie, w drugim, trzecim, dziesiątym, czy wchodzisz w małżeństwo. Najważniejsze zdanie, które dzisiaj powinieneś zapamiętać brzmi tak, a zatem niechaj i każdy z was miłuje żonę swoją, jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego. Kiedy faryzeusze pytają Jezusa o rozwód, on nie zaczyna od Księgi Powtórzonego Prawa, nie zaczyna od praw Mojżesza, on zaczyna od początku, on się cofa do Edenu. Od początku tak nie było. To są pierwsze słowa jego wypowiedzi. I mówi jasno, co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłacza. Nic nowego. On powiedział dokładnie to, co ja przed chwilą. Jesteś w małżeństwie, nie szukaj pretekstu do rozwodu. Wchodzisz w małżeństwo, zrozum w co wchodzisz. Złóż siebie w ofierze. Od początku problemy, o które pytacie, nie miały miejsca. Nie taka jest Boża wola. Boża wola była jasna i prosta. Co Bóg złączył? Człowiek niech nie rozłącza. Więc w oczach Pana Jezusa i w oczach każdego przytomnego chrześcijanina małżeństwo nie jest jakimś chwilowym wyborem. Nie pobieramy się na próbę. To nie jest jakiś punkt zwrotny w Twoim życiu, z którego możesz się szybko wycofać, możesz go odwołać. To w oczach Pana Jezusa małżeństwo i decyzja o małżeństwie jest nierozerwalnym związkiem, które sam pieczętuje. Amen. No tak czy nie? No tak. Nie da się nic z tym zrobić. Oczywiście za chwilę Pan Jezus tłumaczy i my też dzisiaj będziemy o tym rozmawiać, że ze względu na naszą ułomną naturę, ze względu na totalną deprawację człowieka, przypominam środowe nabożeństwo, ze względu na to, że czy nam się to podoba, czy nam się to nie podoba, nie żyjemy w ogrodzie Eden, ale żyjemy w świecie ogromnie skażonym grzechem. Ze względu na to, że gdyby Bóg nie okazał nam łaski, to nic byśmy wspólnego z tym początkiem nie mieli. No to właśnie, ze względu na to Bóg okazuje łaskę, ale najpierw przypomina wzór. Przypomina, jak być powinno. Jeśli jesteś w małżeństwie, jeszcze raz, pierwszym, drugim czy dziesiątym. Nie ma to w tej chwili znaczenia. Przestań szukać wyjątku. Skup się na wzorze. To kazanie nie jest po to, żebyś znalazł wyjątek dla siebie. Jeśli stoisz w decyzji o małżeństwie, to musisz sobie uzmysłowić, bardzo porządnie sobie uzmysłowić, wbice to do łba. Prosto językiem biblijnym mówiąc. Że plan B jest planem B. Natomiast ty jesteś przeznaczony do tego, żeby wykonać plan A, wzór. Żeby była jasność, co jest tym wzorem. Wzór jest taki, że nie od początku tak było, jak za chwilę będziemy rozmawiać. Mateusza osiemnasty rozdział trzy do dwanaście. I przyszli do niego faryzeusze, kusząc go i mówiąc, Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny? A on odpowiadając rzekł, Czyż nie czytaliście, że stwórca od początku stworzył mężczyznę i kobietę? I rzekł, dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, a będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało, co wtedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza. Mówią mu, Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić rzeczy im? Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było. Apowiadam wam, ktokolwiek by odprawił żonę swoją z wyjątkiem przyczyny wszeleczeństwa i poślubił inną cudzołoży. A kto by odprawioną poślubił cudzołoży, rzekli mu uczniowie, jeśli tak się przedstawia sprawa męża i żony, nie warto się żenić. A on im powiedział, nie wszyscy pojmują tę sprawę, tylko ci, którym jest to dane. Albowiem są trzebieńcy, którzy się takimi z żywota matki urodzili, są też trzebieńcy, którzy zostali wytrzebieni przez ludzi, są również trzebieńcy, którzy się wytrzebili sami dla Królestwa Niebios. Kto może pojąć, niech pojmuje. Wrócił do wzoru, następnie odniósł się do tego, że nie urwał się nie wiadomo skąd, tylko rozumie, że jesteśmy w świecie skażonym grzechem. Jesteśmy w świecie i jesteśmy ludźmi, którzy uchybiają Bożej woli. I gdyby nie łaska Boża, gdyby nie rozwiązanie Boga dla upadłego człowieka, dla nikogo z nas nie byłoby żadnego ratunku. I to nie tylko w temacie. rozwodu i ponownego małżeństwa. Wracamy na chwilę do historii Kościoła. Już ojcowie Kościoła rozumieli to w pewien określony sposób. Oni najpierw podkreślali, to co ja dzisiaj dobitnie robię, że małżeństwo ma charakter święty. Święty. Małżeństwo ma charakter święty. To jest święte przymierze, w którym masz złożyć ofiarę z siebie. Tertulian napisał takie piękne słowa. Jakże wspaniałe jest małżeństwo, które Kościół jednoczy, ofiara umacnia, błogosławieństwo pieczętuje, aniołowie ogłaszają, a ojciec zatwierdza. Przyznajcie, że piękne zdanie. Dla chrześcijan pierwszych wieków było jasne. Małżeństwo to nie jest jakaś tam prywatna sprawa. To jest przymierze, który dotyczy całego Kościoła, jeśli rozmawiamy o chrześcijanach. Więc jeszcze raz, zanim zaczniemy mówić o rozwodzie, specjalnie taki przydługi wstęp, fundamentem jest to, że małżeństwo jest nierozerwalne, że to jest wierne przymierze dwojga ludzi połączonych przez Pana Boga. Jeśli nie zrozumiemy tego, jeśli to nie jest podpunkt A każdych rozważań, na temat małżeństwa indywidualnych i zbiorczych. Jeśli tego nie złapiemy, to będziemy mieć problem, dlatego że zaczniemy patrzeć na wyjątki jako na normę, a norma stanie się czymś niedosięgalnym. Natomiast norma ma być ideałem, którego mamy osiągnąć. Dlatego każdy, kto myśli o małżeństwie, musi widzieć małżeństwo w świetle Bożego planu. Każdy musi tak to rozumieć. I teraz najpierw prosta sprawa, czyli małżeństwo dwojga wierzących. Sprawa, która najczęściej nas dotyczy. Fundamentem takiego małżeństwa dwóch ludzi wierzących jest nierozerwalność. To jest pierwsze słowo, które powinno cisnąć się na nasze usta, kiedy rozmawiamy o małżeństwie. Jezus mówi wprost, co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza. Aposteł Paweł pisze wprost, niech żona nie odchodzi od męża, a jeśli odeszła, niech pozostanie samotna albo niech się pojedna". Wprost jest napisane, że fundamentem każdego małżeństwa jest myśl o nierozerwalności. To oznacza, wprost z języka biblijnego i wprost ze słowa Bożego, i to jest pierwsza reguła, że rozwód, między osobami wierzącymi w zasadzie nie powinien mieć miejsca. Nie powinien mieć miejsca. Zawsze jest porażką duchową. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to czas sobie to uzmysłowić. Rozwód zawsze jest porażką duchową. Zawsze. W oczach Boga nie ma czegoś takiego, jak wytworzyliśmy w świecie dobry rozwód. Nie ma takiego pojęcia w Biblii. Dobry rozwód. Nie ma czegoś takiego. Nie istnieje takie pojęcie w Słowie Bożym jak dobry rozwód. To świat wymyślił, że może być zły rozwód, gdzie ludzie się tam biją na sali rozpraw i może być dobry rozwód, gdzie wszystko jest rzekomo dobre. Nie. U ludzi wierzących zawsze jest porażką duchową. Zawsze to przynosi rany. Nie ma innej historii. Jeszcze nie było rozwodu, który nie przyniósł ran. Zawsze to przynosi skutki, zwłaszcza skutki te dotyczą dzieci, jeśli w tym małżeństwie są dzieci. Zawsze to przynosi jakiś skutek dla wspólnoty Kościoła, w której są małżonkowie. No i zawsze to przynosi trudny skutek, czyli świadectwo dla świata. Jak świat widzi Kościół, kiedy ludzie wierzący się rozwodzą. Ale czy nam się to podoba, czy nie? Ale Ale Słowo Boże wskazuje na wyjątki, które w wyjątkowych przypadkach rozwiązują więź małżeńską. I tak jak niektórym się nie podoba pierwsza część tego zdania, tak niektórym się nie będzie podobać druga część tego zdania. Ale pełne zdanie tak brzmi, że Słowo Boże wskazuje na wyjątki, które w wyjątkowych przypadkach rozrywają więź małżeństwo. Po pierwsze, tym wyjątkiem jest wyjątek nazywany w nauce na ten temat wyjątkiem Jezusa, przyczyna nierządu, pornea. Jezus mówi tak, apowiadam wam, kto oddala żonę swoją z wyjątkiem, mamy tu słowo wyjątek czy nie? A więc mamy tu słowo wyjątek, powodów szczeczeństwa, to właśnie jest to słowo pornea, a bierze inną cudzołoży i kto pośluba rozwiedzioną cudzołoży. To słowo porneia to nie jest stale takie proste słowo, żeby tutaj sobie na szybko jakąś teologię wytworzyć. To jest bardzo szeroki termin w Grece. On oznacza wszelką niemoralność seksualną. Wszelką niemoralność seksualną, a nie tylko cudzołówstwo fizyczne. Jeśli ktoś mi nie wierzy, to słownik grecko-polski, na przykład Abrahamiczówny i tam się pojawią dwa słowa. Pierwsze to jest pornea i to jest to, co powiedziałem, a drugie, które oznacza wyłącznie akt cielesny cudzołówstwa, to jest moheia. I to są dwa różne słowa. Pan Jezus tutaj używa słowa pornea i śmien twierdzić, że wie co robi. Więc to oznacza również zdradę emocjonalną. Bardzo trudny temat. Zdrada emocjonalna. Tylko czym jest zdrada emocjonalna? Co ja mam na myśli? Mówiąc, że w słowie Pornea zachodzi również zdrada emocjonalna. To jest związanie serca z kimś innym. I jeżeli ktoś jest przytomny w tej historii, to wie, że dużo gorszą zdradą jest związanie swojego serca z kimś innym niż jednorazowy akt seksualny. Nie zachęcam nikogo do skoku w bok, żeby była jasność. Ale dużo trudniej wybacza się przywiązanie serc niż jednorazowy jakiś akt seksualny. Taką rzeczą może być korzystanie z prostytucji również za pomocą laptopa, monitora, telefonu komórkowego. Niczym się nie różni ktoś, kto korzysta z usług wirtualnych prostytutek od tego, który korzysta z usług fizycznych prostytutek w jakimś domu publicznym. To słowo oznacza również wszelką taką właśnie pornografię i perwersje seksualne. W słowie pornoja jest również człowiek, który jest perwersyjny seksualnie. Jego myśli są perwersyjne seksualnie i on kala swoje małżeństwo takimi myślami. No więc wszelkie formy oddania tej intymności, tego co powinno być tylko dla małżonków, komukolwiek innemu niż współmałżonek. I Pan Jezus tu celowo używa szerokiego pojęcia, On celowo Zaczyna od fundamentu, uderzając w ten taki liberalny pogląd, że można się rozwodzić jak chce, ale później uderza w ten taki fundamentalistyczny, że jeżeli ty nie masz dowodu, że twój mąż, twoja żona, nie masz zdjęć przez prywatnego detektywa zrobionego, no to w twoim przypadku musisz być z tym kimś. Nie, Pan Jezus od tego też ucieka, od tej drugiej szkoły i On używa szerokiego pojęcia. ale nie na tyle szerokiego, by z każdej przyczyny oddalić swoją żonę. Chodzi o złamanie wierności. jednego ciała, ale nie tylko pod aktem seksualnym, fizycznym. Chodzi o złamanie przymierza na poziomie ciała, na poziomie serca i na poziomie duszy. I Pan Jezus tak naprawdę tu mówi, że za wyjątkiem, kiedy ktoś złamie to przymierze na poziomie ciała, serca i duszy. Za tym wyjątkiem. Nie ma mowy o tym, byś oddalił swoją żonę. Oczywiście w my współczesnych czasów dotyczy to dwóch stron. Kiedyś nie było możliwości, żeby kobieta rozwiodła się z mężczyzną. To zdanie Jezusa ma bardzo ciekawą budowę i gdyby gramatycznie się przyjrzeć, to można by je oddać w ten sposób i może to nam będzie wtedy troszkę łatwiej zrozumieć. Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, cudzołoży. I kto poślubia rozwiedzioną, cudzołoży. Z wyjątkiem powodu pornea. Przetyczeństwa. To pokazuje jasno i wyraźnie. Każdy rozwód, każdy rozwód i każde ponowne małżeństwo to cudzołóstwo. Jedynym wyjątkiem, który Jezus dopuszcza. i w którym to nie jest tak nazwane. Jest sytuacja, w której to przymierze zostało zerwane przez Pornea. To jest jedyny wyjątek. Paweł pisze, teraz wyjątek Pawłowy. Jeśli niewierzący chce odejść, niech odejdzie. Nie jest zniewolony brat ani siostra w takich sprawach. I tu znowu. Można się wykłócać, ale Biblia jest napisana w konkretnym języku. Wyrażenie nie jest zniewolone. Greckie dedulatai pochodzi od konkretnego czasownika. Duleo, być niewolnikiem, być związanym. Paweł mówi więc wprost. Wierzący, którego druga strona odejdzie, nie jest zobligowany. do pozostawania w związku, które zostało zerwane. To jest ten wyjątek Pawłowy. I żeby była jasność, odejście nie oznacza tylko formalnego rozwodu na papierze, bo znam takie sytuacje, że ktoś jest z kimś wyłącznie dla pieniędzy, jemu pasuje, że nie ma rozwodu, ale odszedł tak naprawdę od tego człowieka. Odejście to jest również sytuacja, o której często zapominamy, w której współmałżonek żyje w pogardzie wobec Bożych zasad. W pogardzie wobec Bożych zasad. Odrzuca Boże zasady. Odrzuca wierność. Nie zgadza się na wprowadzanie Słowa Bożego do życia. Nie zgadza się na to, by Chrystusa wprowadzić do życia. Niszczy to przymierze przez takie uporczywe zdradzanie, uporczywą przemoc czy uporczywy bunt przeciwko Bogu. Bunt przeciwko Bogu. O tym tu też apostoł Paweł pisze. I Paweł pisze mówiąc, że wierzący nie jest zniewolony. To jasno otwiera drogę nie tylko do życia w wolności od krzywdy, to jest dla nas w miarę oczywiste, ale też logicznie, gramatycznie, patrząc na powtórzonego prawa, patrząc na to, do czego się odnosi Jezus, do możliwości ponownego małżeństwa. Bo uwaga, jeśli więź przymierze zostało zerwane, a osoba już nie jest niewolnikiem tego dawnego przymierza, no to ma wolność zawarcia ponownego przymierza. Właśnie to oznacza te słowo dulaj. Jak to widział Kościół? III-IV wiek Euzebiusz z Cezarei pisał, że w wypadku cudzołóstwa zdradzona strona ma prawo do rozwiązania małżeństwa i zawarcia nowego. Luther i Calvin, oni rzadko byli ze sobą zgodni, ale w tym byli zgodni, że cudzołóstwo rozrywa przymierze i strona niewinna ma prawo do ponownego małżeństwa. Calvin napisał tak, Jezus Chrystus nie wiąże swego ucznia z cudzołożnicą, lecz pozwala mu rozpocząć czyste życie na nowo. I w zasadzie w większości kościołów współczesnych, ewangelicznie wierzących, Większość kościołów poza jakimiś skrajnymi przypadkami podtrzymuje tą linię historyczną, że rozwód bez powodu biblijnego jest grzechem, ale w przypadku powodu biblijnego, czyli porneja lub odejścia osoby niewierzącej, strona niewinna ma prawo do ponownego małżeństwa. Dlaczego to jest ważne, żeby to rozumieć? Dlatego, że Bóg nienawidzi rozwodu. To jest dla nas oczywiste, prawda? I zaraz potrafimy werset skazać z Księgi Malachiasza. Bóg nienawidzi rozwodu. Ale uwaga, bo Bóg jeszcze bardziej nienawidzi niesprawiedliwości i krzywdy. Jeszcze bardziej nienawidzi niesprawiedliwości i krzywdy. Jeśli ktoś zostaje zdradzony, porzucony, upokorzony, zhańbiony, to nie jest winny rozwodowi tego przymierza. Wina leży po stronie tego, kto to zrobił, a nie tego, kto stał się tego ofiarą. Wina leży po stronie tego, kto został pozostawiony, a nie tego, kto odchodzi. Tak jak w innych grzechach, morderstwo, kradzież, oszustwo, kto ponosi winę? Sprawca czy ofiara? No kto? Sprawca, nagle w tym przypadku, czasami mamy z tym kłopot. Jak można myśleć, że Bóg mógłby uwięzić ofiarę na zawsze w samotności, odmawiając jej nowego początku, a jednocześnie dopuściłby do sytuacji, w której ona, ta ofiara jest do końca w samotności, odmawia jej normalnego życia, ale przyzwala, by ten, który był winny, ułożył sobie życie na nowo. Nowo, nie. Bóg, w którego wierzymy jest sprawiedliwy i jest miłosierny i zwłaszcza nienawidzi niesprawiedliwości i krzywdy. Dlatego jeśli wierzący został zdradzony i małżeństwo faktycznie się rozpadło, Słowo Boże pozwala mu z czystym sumieniem rozpocząć życie na nowo w innym małżeństwie. Tylko, trzeba tu jasno podkreślić, znowu jest ale, ale, Po pierwsze, to nie jest nakaz, tylko przyzwolenie. To są dwa różne słowa. To nie oznacza, że każdy po tej historii musi wejść w ponowne małżeństwo. Po drugie, nie możemy wymagać od zdradzonego żeby odszedł. Nie możemy nikogo namawiać do tego, żeby się rozwiódł, żeby nie wybaczył. Raczej zawsze powinniśmy głosić, że masz przebaczyć i masz się pojednać. Nie możemy też nikogo namawiać do ponownego małżeństwa. Musimy w tym temacie być bardzo ostrożni. Ale, czwarte ale, tak jak w powtórzonego prawa, ale skoro Bóg pozwolił, to ludzie, Nam nie wolno zabraniać. I tyle. I proste. Skoro Bóg pozwolił, to nie waż się ty zabraniać. Kościół nie ma prawa zamykać drogi tam, gdzie ją otwiera Ewangelia. Teraz spojrzymy na ciężkie przypadki. Zaczniemy od najcięższego przypadku. Od osoby winnej rozwodowi. Dlatego, że to jest jakoś często omijane z zakazalnic. Przyjrzymy się komuś, kto jest w tej historii winny. On zdradził, on z cudzołożył, on był pogrążony w pornoja i jeszcze dla przykładu postanowił odejść, bo on nie będzie towarzyszył komuś, kto za dużo o Chrystusie mówi. Co zrobić z taką osobą? Oczywiście nie możemy bagatelizować powagi tego grzechu. Jezus tu mówi wprost, każdy kto oddala swoją żonę jest winny. Cudzołóstwo niszczy przymierze, wydaje mi się, że nie ma poważniejszej rany, takiej bardziej głębokiej rany i takiej bardziej skutkującej duchowo, jak właśnie te cudzołóstwo, ale w tym szerokim kontekście. W Starym Testamencie one były okarane śmiercią. To chyba jasno pokazuje, jakie Bóg ma do tego podejście, więc my nie możemy bagatelizować takiej historii. Ale, takie słowo klucz do zrozumienia pewnych rzeczy, Ewangelia ma moc nawet dla cudzołożników, czy nie? Czy oni nie mają prawa do Ewangelii? Czy im już Bóg nigdy nie okaże łaski? Żebyśmy się dobrze zrozumieli. My wierzymy czasami, że człowiek może mieć okazaną łaskę nawet, gdy zabił wiele osób. My wierzymy, że człowiek może mieć okazaną łaskę nawet, gdy zgwałcił jakieś dziecko. Ale mamy kłopot. że Bóg może okazać komuś łaskę. Ktoś jest winny rozpadowi małżeństwa i doprowadził do nieodwracalnych skutków. Nieodwracalnych skutków. No to przypomnijmy sobie kobietę przyłapaną na cudzołóstwie w Ewangelii Jana w ósmym rozdziale. I to jest ciekawa historia, bo Pan Jezus tam nie mówi do tej kobiety, niektórzy to tak nadinterpretowują, nie mówi, że to co ona zrobiła, ten czyn to była jakaś błahostka, jakaś drobnostka. Nie. On wyraźnie mówi, że to jest grzech, ale też wyraźnie daje jej przebaczenie i daje jej nowe życie. On do niej mówi, idź i nie grzesz więcej. Apostoł Paweł wyraźnie pisze tak, czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łódźcie się, ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy Królestwa Bożego nie odziedziczą. Ale dodaje, A takimi niektórzy z was byli, lecz obmyliście się, uświęciliście się, usprawiedliwieni zostaliście w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Więc czy nam się to podoba, czy nie? Kościół, pierwotny i ówczesny, składał się i składa się także z tych, którzy wcześniej byli wszetecznikami, bałwochwalcami, cudzołożnikami i wcześniej nie odziedziczyliby Królestwa Niebieskiego. Jeśli więc ktoś dopuścił się takiej sytuacji, jest winny tej sytuacji, rozbił swoje małżeństwo, a po latach, po latach, nie po dniach, po latach naprawdę się nawraca. Droga jest tylko jedna dla takiego człowieka i Kościół tak powinien postępować. Po pierwsze, taki człowiek powinien uznać swój grzech i nazwać go po imieniu. Nazwać po imieniu. Tak, ja jestem winny. Ja doprowadziłem do rozpadu tego małżeństwa. Po drugie, powinien prosić Boga o przebaczenie. błagać Boga o przebaczenie. Po trzecie, jeśli to jest możliwe, powinien przeprosić zdradzonego małożonka. Jeśli to jest możliwe, bo czy nam się to podoba, czy nie, nie zawsze jest to możliwe. Powinien wyznać tę winę przed Kościołem, przynajmniej w jakimś gronie duszpasterskim. Powinien wydać świadectwo, że faktycznie ma nowe życie w Jezusie Chrystusie. Dlatego, że pokuta prawdziwa nie jest jakimś jednorazowym aktem, tylko jest postawą serca, które potem owocuje tą zmianą. Amen? Co jednak zrobić z takim człowiekiem, gdy jego współmążonek, ten niewinny, Wszedł już w nowy związek, a ten winny jest w tej sytuacji. Albo co zrobić w sytuacji, kiedy pojednanie jest niemożliwe, bo życie tych ludzi poszło w zupełnie innym kierunku, w zupełnie innej drogi i nie będę mówił imion, ale to jest historia nawet kogoś z naszego zboru. Czy taki człowiek ma być skazany na jakieś wieczne potępienie albo na wieczną samotność? Nie, ludzie, no nie! Nie, jak my możemy tak myśleć? Nie! Ewangelia nigdy nikomu nie zamyka drzwi. Nigdy! Jeśli ktoś się naprawdę nawraca, naprawdę staje się nowym stworzeniem, to Bóg naprawdę daje mu prawo do nowego początku i do nowego życia. Chcecie dowód? Proszę bardzo. Dawid jest takim dowodem. Dawid po cudzołówstwie z Betrzebą i po zabójstwie Uriasza. Przecież to ten człowiek zrobił. On zapłacił ogromną cenę, ale Bóg mu przebaczył i za chwilę go używał i to niesamowicie go używał w tych zastanych warunkach. I ostatecznie pobogosławił ten związek, czy nie? No tak, czy nie? No tak, no tak. To z Biblii. I mój ulubieniec, Augustyn. Też ciekawa postać, bo on przez lata żył w grzechu seksualnym, przez lata zanim się nawrócił. A potem się nawrócił, wszystko uporządkował i w mojej ocenie Bóg uczynił go jednym z największych po apostołach ojców Kościoła. Ludzie, my nie możemy mówić, że Ewangelia działa dla złodzieja, działa dla mordercy, działa dla bruźniercy, podam wprost. My jesteśmy zdolni powiedzieć, że jeżeli ktoś zabił dziecko swoje, zabił je, po prostu zamordował je z zimną krwią, to ma prawo do kolejnego dziecka, czy nie? Jak się nawrócił? Może mieć dziecko, czy nie? Czy odmówimy mu prawa do posiadania kolejnego dziecka? Może zacząć, a może to dziecko kochać, pomimo tego, że zabił to pierwsze dziecko, czy nie może? Może? Może być wspaniałym rodzicem? Świadectwo jego życia na koniec może brzmieć, był wspaniałym ojcem, czy nie? Pomimo tego, że zamordował swoje pierwsze dziecko. Jest winny w tej historii, ale się nawrócił. Dostał nowe życie, nowy start. Urodziło mu się dziecko i na koniec jego życia jesteśmy zdolni do tego i on jest zdolny tak żyć, by powiedzieć, to był wspaniały ojciec. Jest tak możliwe? Ale w tym temacie mamy kłopot. Nie, to jest niemożliwe, żeby o tym człowieku powiedzieć, że on był wspaniałym mężem, bo przecież on już kiedyś żonę miał i jest winny rozwodowi. Nie. Krew Chrystusa oczyszcza od wszelkiego grzechu, również tego. I to nie oznacza, że ktoś nie nazywa rozwodu grzechem. To nie oznacza, że ktoś nie mówi wprost, że to jest porażka duchowa. To tylko oznacza, że prawda spotyka się z łaską i my o tym nigdy nie możemy zapomnieć. My musimy tutaj zachować pewną delikatną równowagę. Nie wolno nam bagatelizować grzechu. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu i uczyć się konsekwencji grzechu. Ale nie wolno nam nigdy potępić człowieka, który pokutuje. Nigdy. Chrystus nie przyszedł, żeby potępić, ale żeby uratować. I teraz pastor w takich sytuacjach musi mądrze rozeznać owoce pokuty tego człowieka i po pewnym czasie nie ma żadnego prawa do tego, żeby zatrzymywać go na drodze do ponownego małżeństwa. Nie jest to komfortowa sytuacja. Nie jest to łatwy temat. Nie jest to coś, co każdy pastor tylko marzy o tym, żeby przeżyć taką historię, ale to jest realność, w której żyjemy. Kościół, który zamyka drzwi przed naprawdę pokutującym człowiekiem, to jest kościół, który zdradził Ewangelię. Zdradził Ewangelię, bo Ewangelia to zawsze jest połączenie prawdy i łaski. Prawda nazywa grzech po imieniu, a łaska daje szansę na nowe życie. Zawsze, zawsze. Jak rozpoznać? Bo ktoś zapyta, jak rozpoznać albo jak ja bym rozpoznał, czy ten ktoś naprawdę pokutuje? Już powiedziałem. Po pierwsze zwróciłbym uwagę i zwracam uwagę, czy on wyznał swój grzech. Czy on nazwał rzeczy po imieniu? Czy on nie używa takich eufemizmów? To był błąd. Jak się złożyło? Tylko on mówi wprost. Zdradziłem. Zgrzeszyłem przeciwko Bogu. Zgrzeszyłem przeciwko mojemu małżonkowi. Zraniłem tego człowieka. Bardzo go zraniłem. Psalm 51 jest takim wzorcem. Tam się Dawid przyznaje szczerze do winy i prosi o oczyszczenie. Zmiłuj się nade mną, Boże, według wielkiego miłosierdzia swego. Po drugie, ja zwracam uwagę, czy taki człowiek, mówimy o winnym, żeby była jasność, czy taki człowiek, jeśli współmałżonek żyje, szczerze przeprosił, czy poprosił o przebaczenie. Nawet jeśli pojednanie jest niemożliwe, nawet jeśli nie da się odwrócić tej historii, to czy on przeprosił, czy poprosił o przebaczenie? Być może go nie dostanie, ale czy to zrobił? Jeśli są dzieci z takiego związku, to ja zwracam bardzo uwagę na to, jak ten człowiek podchodzi do dzieci. Czy on ucieka od tej odpowiedzialności, czy on niesie ciężar tej odpowiedzialności? Jeśli go kłamstwa raniły Kościół, to oczekuje, że wspólnota zostanie o tym poinformowana. Czemu tak robię? Bo Pan Jezus powiedział dobitnie, po owocach ich poznacie, po owocach. Więc można zobaczyć, czy w życiu tego człowieka są widoczne zmiany, czy on porzucił grzeszne, stare nawyki, czy on teraz unika okazji do upadków, które przyczyniły się do tej jego strasznej historii. Czy to jest człowiek, który trwa teraz w modlitwie, w słowie, w społeczności Kościoła. Dlatego, że to nigdy nie jest jednorazowy akt, tylko to jest coś, co potem trwa latami. Żeby była jasność, jeśli ktoś będzie stał w takim miejscu i będzie podejmował taką decyzję, nie trzeba się wtedy śpieszyć z dopuszczeniem do ponownego małżeństwa. Każdy pastor ma wtedy prawo powiedzieć, że potrzebuje czasu. Potrzebuje sprawdzić, czy przemiana jest trwała. Sprawdzić, daj mi sprawdzić. Potrzebuje czasu. Tu było kiedyś tak w zborze. Ktoś usłyszał, że potrzebujemy pół roku albo roku. Dajcie nam sprawdzić. To nie jest kara, to jest troska o to, żeby nie było pochopnie. W Tymoteuszu jest napisane o próbie. Najpierw niech będą wypróbowani. Co prawda w kontekście służby, ale przecież małżeństwo jest służbą. Więc Kościół musi utrzymać równowagę, nie bagatelizować grzechu, ale też nie piętnować do końca życia. To był ten ciężki przypadek. I zobaczcie, jak się prosty staje. A teraz proste przypadki, które niestety czasami są ciężkie. Co z niewinnym w tej historii? Skoro już, mam nadzieję, pokazałem, że nawet dla winnego rozwodu Jest droga do łaski, jest droga do nowego życia. Nic tam nie jest zamknięte. No to teraz w podobnej logice przyjrzyjmy się tym niewinnym. Jezus mówi tak, kto oddala żonę swoją z wyjątkiem powodów szeteczeństwa, a bierze inną cudzołoży. Zwróćmy uwagę, ten kto oddala bez powodów szeteczeństwa jest winny cudzołóstwa. Ten kto oddala bez tego powodu. Ale ten kto zostaje zdradzony nie jest w tym fragmencie winny. On tu nie jest skazany jako winny. Jezus nie nazywa go tutaj cudzołożnikiem. Paweł, już wspominałem, mówi wprost, w takim przypadku zniewolony brat nie jest zniewolony brat albo siostra, jeśli druga strona odchodzi, czy przez pornoję, czy przez odrzucenie życia z Panem Bogiem. Strona wierna nie jest tutaj winna. Co to oznacza? Może oznaczać tylko jedno, że niewinny ma wolność. Od zawsze tak było. Niewinny jest wolny. Wolny. Takie piękne słowo. Wolny. On jest wolny. On nie jest w obowiązku, ale on jest wolny. Nawet w sprawie wejścia w nowe małżeństwo. I nie jest to grzech w oczach Boga, bo to nie on zerwał to przymierze. A Bóg nigdy nie więzi ofiary. Nigdy nie więzi ofiary. Oczywiście pytanie, jak sprawdzić, czy ktoś jest niewinny? Ostrożnie. Ostrożnie. To trzeba ostrożnie rozeznawać. Bo faktycznie zdarza się, że ktoś przedstawia siebie jako niewinną stronę, a gdy przyjrzeć się sprawie, to w rzeczywistości od dawna sam rozbijał swój związek. Na przykład zaniedbaniem. Taką winą może być zaniedbanie. Zaniedbałeś swoje małżeństwo. To może być przemoc i wcale nie fizyczna. To może być przemoc emocjonalna, słowna, ekonomiczna. To może być takie życie w pogardzie do tego drugiego człowieka. Niewinny to jest ten, kto nie złamał przymierza ani zdradą, ani świadomym odejściem, ani niszczeniem małżeństwa. Pornoja i odejście niewierzącego, te dwa przypadki. Jakie jest serce człowieka niewinnego? Z praktyki wiem, że w takim sercu nie ma goryczy, w takim sercu nie ma chęci zemsty. Jest raczej taka pokora w tej historii i raczej taka wielka prośba o pokój, o życie w końcu w pokoju, że skoro żyję z moim Bogiem, to Boże daj mi żyć w pokoju i w spokoju. Potem się trzeba przyjrzeć, czy taki człowiek, który przychodzi w sprawie swojego ponownego małżeństwa, jakie są przyczyny. Czy przypadkiem tym przyczynem nie jest tylko ucieczka przed samotnością. Bo jeśli tak, to za chwilę tam będzie tragedia. Bo prawdziwą przyczyną wejścia w każde małżeństwo, w tym w te drugie po takiej sytuacji, musi być pragnienie budowania na nowo przymierza małżonków. To jest jedyna prawdziwa przyczyna. Tu Kościół też musi stanąć na wysokości zadania i chronić taką osobę niewinną przed pochopnymi decyzjami. To nie jest proste, przekonać kogoś, że pochopnie czyni. Ale musimy się starać to zrobić, jeśli to ma miejsce. Bo chociaż ten człowiek ma wolność i ona wynika z Bożego słowa, że on ma wolność w tej sprawie, to uwaga, nie zawsze nowe małżeństwo jest najlepszym rozwiązaniem. Nie zawsze. I też nie zawsze trzeba to zrobić od razu. Czasem jest potrzeba czasu na uzdrowienie, na wylizanie ran, na jakąś odbudowę życia z Chrystusem. Więc jak Kościół ma się zachowywać względem tej osoby niewinnej? Nie nakazywać, ale nie zabraniać. Nikt nie może nikogo zmuszać do rozwodu albo do ponownego małżeństwa. Ale też ostrożni bądźmy w tych zakazach. Niech naszym pierwszym celem pozostanie pojednanie, ale jeśli już nie ma takiej możliwości, jeszcze raz, Kościół nie ma uprawnień do tego, by zakazywać tego, co Bóg zezwolił. Bo wtedy się Kościół niebezpiecznie zbliża do trudnych słów. zabraniali zawierać związków małżeńskich. Niebezpiecznie taki kościół się do tych słów przybliża i raczej to nie są słowa o kościele rzymskokatolickim, bo kiedy były spisywane to kościoła rzymskokatolickiego i celibatu w tym kościele nie było. Raczej to jest słowo o takich postawach. Nie wolno nam oczywiście nikogo namawiać, ożeń się ponownie, wyjdź za mąż, bo pastor powiedział, że masz prawo. Spokojnie, to jest sprawa sumienia, to jest sprawa prowadzenia ducha, to jest sprawa osobistego rozeznania swojej sytuacji. Kościół ma nie zabraniać, ale ma też nie popychać, ma towarzyszyć takiej osobie, towarzyszyć w Ewangelii takiej osobie. Jeśli natomiast niewinny zawrze nowe małżeństwo, to Kościół nie ma prawa traktować go jak gorszego chrześcijanina albo jak człowieka drugiego sortu. Nie ma takiego prawa. On nie złamał przymierza. On nadal żyje w Bożej łasce. Kościół nie jest od potępiania, nawet tego najtrudniejszego dla nas grzechu, rozwodu. Dlaczego to jest istotne? Bo Bóg nie jest Bogiem chaosu. Nie jest Bogiem też wiecznego więzienia. On nienawidzi rozwodu, ale daje wolność niewinnemu. Tak jak w innych grzechach. Jeśli ktoś został skrzywdzony, to Bóg nie obarcza go winą i nie obarcza go konsekwencjami winy. Przecież to jest podstawa sprawiedliwości Bożej. Podstawa. No bo wyobraźmy sobie, że złodziej napada człowieka i go okrada. Poszkodowany jest winny czy nie? No nie. No i tak samo jest w małżeństwie. Zdradzony w małżeństwie jest niewinny. I tak samo Bóg nie traktuje go jak tego cudzołożnika, tak jak tam nie traktuje ofiary jako złodzieja. Wstaje jeszcze jedna kwestia, wcale nieprosta kwestia, czyli małżeństwo wierzącego z niewierzącym. I znowu, zasada jest prosta. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi. Drugi list do korentian, szósty rozdział, czternasty werset. To przykazanie ma swój cel. Ono chroni wierzących przed bólem, przed rozdwojeniem w sprawach wiary. Wchodzenie w małżeństwo z niewierzącym, świadome wchodzenie w małżeństwo z takim człowiekiem jest nieposłuszeństwem, jest grzechem. I Biblia to jest nieobłagana. Jeżeli ktoś wierzący decyduje się pobrać lub wyjść za mądr, za niewierzącego, grzeszy. Po prostu grzeszy. Jeśli jakiś brat ma żonę niewierzącą, a ta zgadza się mieszkać z nim, niech jej nie oddala, albowiem niewierzący mąż jest uświęcony przez żonę, a niewierząca żona przez brata. Pierwszy list do Koryntian, siódmy rozdział. Wiara jednej osoby przynosi pewne błogosławieństwo na całą rodzinę. Nawet dzieci mogą być w tej historii uświęcone. To ma znaczenie, ale to nie jest wzór. Wzór jest taki, że mamy nie wchodzić w te nierówne jarzmo. Jeśli ten niewierzący chce odejść, niech odejdzie. Nie jest zniewolony brat ani siostra w takich sprawach. To jeden z bardzo ważnych fragmentów. I znowu. Już mamy te połączenie, zaraz wrócimy do tego, że absolutnie nie wolno się tak łączyć i jest to grzechem i wejście w związek małżeński wierzącego z niewierzącym jest takim samym grzechem jak rozwód wierzących. Jedno i drugie Biblia nazywa grzechem. Czy nie? Czy są jakieś skale nieposłuszeństwa Bożemu Słowu? że jedno jest bardziej, a drugie jest mniej, że nie możesz się rozwiedź, ale możesz złamać tamto polecenie. Tak rozumiemy Słowo Boże? No nie. Nie. Albo jesteś posłuszny Bożemu Słowu, albo nie. I tak jak nazwaliśmy rzecz po imieniu rozwód jest grzechem, tak nazywamy rzecz po imieniu. Jeżeli wierzący wychodzi za niewierzącego, to co robi? Grzeszy. Już są w tym związku, za chwilę wrócę do wyjątku, Świadectwo historii. Justin Męczennik. Chrześcijanki miały prawo odejść od mężów pogan, gdy były zmuszane do niemoralności. August. Rozróżniał rozwód dla wygody od rozwodu spowodowanego odejściem lub zdradą. W tym drugim przypadku wierzący nie był winny. Reformatorzy. Jeśli niewierzący nie chciał pozostać, wierzący miał wolność. Calvin pisał. Bóg nie chce, by wierzący był więźniem w domu, gdzie panuje bluźnierstwo. Też piękne zdanie. Dlaczego to jest ważne? Bo prawdziwe małżeństwo wymaga prawdziwego wspólnego fundamentu. Jeśli ktoś wyrzeka się Boga, nie ma i nie będzie między tymi ludźmi prawdziwej jedności. Dlatego Bóg po pierwsze wzywa, byś nie łączył się w małżeństwie z niewierzącym, a po drugie mówi, że jeżeli jesteś w takiej sytuacji i niewierzący chce odejść, niech idzie, a ty nie jesteś niewolniczo związany. Więc jakie są zalecenia dla młodych wierzących? Nie wchodźcie w takie związki. Na pewno będziecie cierpieć. Na 100% będziecie cierpieć. Dla tych, którzy nawrócili się już w takim małżeństwie. Jeśli niewierzący chce zostać, ale w tym szerokim znaczeniu, o którym powiedziałem, masz obowiązek trwać w tym. Modlić się o zmianę serca tego niewierzącego. Tych, którym niewierzący odszedł, Nie jesteś związany, masz wolność w Chrystusie. I polecenie dla Kościoła, znowu, nie popychaj, nie blokuj, rozeznawaj, towarzysz, bądź ostrożny w osądach. Ktoś jest w takim związku? Gonię, bo nie chcę aż tak długo mówić. Ktoś jest w takim związku? Co ma robić jako wierzący? Jeśli niewierzący chce pozostać, wierzący ma być wierny. Jego życie ma być świadectwem. Apostoł Piotr pisze tak. Tak samo i wy, żony, bądźcie poddane swoim mężom, aby ci, którzy nie są posłuszni słowu, zostali pozyskani bez słowa przez postępowanie żony. Więc to świadectwo autentycznego chrześcijańskiego życia ma moc przemiany serca. Wierz w to. Oczywiście jest pewna granica, o której mówi Biblia i wierność tej zasadzie nie oznacza zgody na grzech. Jeśli niewierzący, ja to chcę powiedzieć z pełną świadomością wszystkim, jeśli niewierzący zmusza wierzącego do kompromisów w sprawie wiary, wierzący ma wybrać Boga, w innym przypadku zgrzeszy. Jeszcze raz. Jeśli niewierzący zmusza wierzącego do kompromisów w sprawie wiary. Twoim obowiązkiem jako osoby wierzącej jest wybrać Boga, bo jest napisane trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. W takim przypadku w ogóle rozmawiamy o odejściu, dlatego że odejście to nie jest tylko fizyczne wyprowadzenie się. To jest również trwała, tylko trwała pogarda dla Bożych zasad. Całkowite odrzucenie swojego współmałżonka jako partnera w życiu ze względu na Boże Słowo. I pastor w takich przypadkach musi uważnie słuchać, badać fakty, sprawdzać jak się rzeczy mają. Jak w ogóle rozeznać, czy doszło do odejścia i czy ta druga strona faktycznie jest wolna? Najpierw trzeba rozeznać, czy ten wierzący przypadkiem w tym nie współuczestniczył, nie prowokował tego odejścia przez jakieś zaniedbanie, przez jakąś pychę, przez absolutny brak miłości. Trzeba sprawdzić, czy jest droga powrotu. Dlatego, że zdarza się, że niewierzący odchodzi na chwilę. I wtedy Kościół powinien zachęcać do modlitwy i do czekania. Ale jeśli odejście jest definitywne, wierzący nie jest zniewolony. I znowu, Kościół ma nie popychać. Kościół ma też nie zamykać drzwi. Kościół ma towarzyszyć takiej osobie, wspierać taką osobę w tym całym procesie, a nie jeszcze dodatkowo nakładać ciężary na takiego człowieka, któremu właśnie życie się całe rozsypało jak domek z kart. Trzeba się trzymać słowa, ale też w duchu łaski i w duchu miłości. A teraz, co zrobić z wierzącym, który świadomie zawiarł małżeństwo z niewierzącym? A są takie przypadki. U nas w zborze również. Biblia mówi jasno. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi. Jeśli ktoś, wiedząc o tym, świadomie decyduje się być zniewierzącym, to nie jest błąd z naiwności. To jest otwarty grzech nieposłuszeństwa względem Bożego Słowa. To nie się zazwyczaj... Tu się pojawia ciekawe słowo, zazwyczaj, dlatego Bóg przestrzega, niesie bardzo poważne konsekwencje. Rozdwojenie duchowe w małżeństwie, późniejsze trudności w wychowaniu dziecka, wybory, co z niedzielą, co z różnymi aktami związanymi z wyznaniem wiary. Oczywiście to jest osłabienie świadectwa swojej osoby dla świata. No, to też jest zgorszenie pewnego rodzaju w Kościele, bo wiecie, to jest prosta furtka. Skoro on mógł zgrzeszyć tak, to ja zgrzeszę inaczej. Kościół nie może wtedy udawać, że nic się nie stało, jeśli wierzący zawiera ślub z niewierzącym. Na pewno pastor nie może udzielić takiego ślubu. Na pewno, bo to byłoby pobłogosławienie grzechu. To jest chyba oczywiste. Na pewno powinniśmy napominać jasno i wyraźnie, mówić, że to nie jest dobry pomysł. Nawet może się okazać, że ktoś mimo napomnień, mimo wyraźnych dowodów w sprawie wchodzi na drogę takiego nieposłuszeństwa i to może poskutkować dyscypliną. Może też być tak, że człowiek żałuje. zrobi to, a potem żałuje, przyznaje się do winy i prosi Boga o przebaczenie. Kościół musi umieć towarzyszyć w tej nowej sytuacji. I wtedy to małżeństwo, chociaż zawarte w grzechu, jest realnym małżeństwem, prawdziwym małżeństwem. I trzeba dążyć do tego, by od tego momentu zrozumienia błędu prowadzić to małżeństwo zgodnie z Bożym porządkiem. Nie odchodź od niewierzącego. Pierwszy ten Boży porządek. Zdarza się jednak. Chciałbym, żeby to nie padło. Ale muszę być uczciwy przed Bogiem i przed zborem, którym służę. Zdarza się jednak. że mimo nieposłuszeństwa wierzącego Bóg okazuje swoją łaskę i to w sposób, który nie jest tak prosto wytłumaczyć. I po czasie ten niewierzący współmałżonek się nawraca. Ja znam takie świadectwa. męża czy żony, którzy początkowo żyli w oporze wobec Boga, ale dzięki modlitwom, dzięki cierpliwości osób bliskich spotkali Chrystusa i stali się uczniami Jezusa Chrystusa. Więc z pokorą trzeba podchodzić do tych tematów, bo ta historia pokazuje, że sytuacja nie zawsze kończy się dramatem. Ona nie zmienia słowa Bożego. Ona nie zmienia przestrogi padającej z zakazalnicy. Ona nie zmienia i nie wypacza nazywania grzechem grzechem. Grzechu grzechem. Ale uczy pewnej pokory. Uczy pewnej pokory. Bóg potrafi wyprostować nawet kręte ścieżki. Czasami, i musimy to nauczyć się rozeznawać, czasami jest tak, że Jego drogi naprawdę nie są naszymi drogami. Jego plan nie jest naszym planem. Cud łaski nigdy nie może usprawiedliwić grzechu, ale nie zapominajmy, że Bóg ma prawo okazać łaskę kiedy chce, jak chce i w związku z kim chce. To wszystko pokazuje, że sprawa małżeństwa, ponownego małżeństwa, rozwodu, związku między wierzącym a niewierzącym, Nie da się zamknąć w prostej formułce. Nie da się sprowadzić do dyskusji do jednego wyrazu. Wolno, nie wolno. Nie. Są zasady biblijne, oczywiście. Te zasady są jasne i są niezmienne. Ale są też historie, w których Bóg swoją suwerenną łaską działa ponad naszymi przewidywaniami. Dlatego Kościół Kościół musi chodzić pełen Ducha Świętego. On musi umieć stać w prawdzie, nazywać grzech grzechem, ale jednocześnie zostawiać miejsce na pewną łaskę, na pewne działanie Ducha Świętego. Posłuchajcie. I naprawdę teraz wylewam swoje serce do niektórych. Duszpasterstwo nie jest wypełnianiem tabelek. To nie jest zrobienie jakichś paragrafów. Prawdziwy duszpasterz towarzyszy ludziom w ich realnym życiu. Realnym życiu. Prawdziwym życiu. A życie nigdy nie jest proste. I tego drugiego człowieka jest tak samo skomplikowane jak twoje. Tak samo. A czasami nawet bardziej. To nie jest takie proste. To jest... Trudna przestrzeń to życie drugiego człowieka, w którym prawda i łaska muszą się spotkać ze sobą w Jezusie Chrystusie. Niestety bardzo wielu chrześcijan tego nie rozumie. Bardzo wielu. Zamiast towarzyszyć, zamiast wspierać, zamiast otoczyć modlitwą, sprowadzają te sprawy do jakichś obrzydliwych rozmów o innych. do plotek, do jakichś schematów, do jakichś sztywnych regułek. Życie nie mieści się w tabelkach. Nie mieści się w tabelkach. Ani Twoje, ani moje, ani niczyje. Życie potrzebuje pasterza. I to pasterza, który rozumie, że Chrystus nie przyszedł dać zimnego prawa, tylko połączenie prawdy i łaski. Ewangelia Jana, pierwszy rozdział, siedemnasty werset. Pan Jezus w Ewangelii Mateusza mówi, Czemu widzisz drzazgę wokół swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? I niestety to jest nasza ludzka skłonność. My mamy z tym problem. Pan Jezus tu dobitnie mówi o mnie i o tobie. Mamy z tym problem. Wobec innych mierzymy zazwyczaj ostrą miarą. tniemy po prostu jak w lezie. Ostrą miarą wobec innych, ale dla siebie oczekujemy pełni zrozumienia, pełni łaski i pełni wyjątków. Tymczasem Królestwo Boże działa dokładnie odwrotnie i w tej chwili napominam Kościół. Królestwo Boże działa dokładnie odwrotnie. Wobec siebie mamy stosować najwyższą dyscyplinę. Najwyższą. Ukrzyżować mamy swoje ciało wraz z namiętnościami i pożądliwościami listogalatów. Ale wobec innych mamy stosować ogromną łaskę, bo w tym samym liście jest napisane, jeden drugiego brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy. Tak właśnie żył Pan Jezus. To jest wzór, który mamy naśladować. On od siebie wymagał absolutnego posłuszeństwa, absolutnego posłuszeństwa swojemu Ojcu. To są jego słowa. Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał. Ale uwaga, bo ten sam Chrystus wobec innych okazywał niepojętą łaskę. Łaskę, której nie potrafimy ogarnąć rozumem. Niepojętą i niezmierzalną łaskę. On przebaczał cudzołożnicy. On przyjmował celników. On leczył tych złamanych na duchu. I właśnie to jest powód, dlaczego nie każdy, kto chce, może być pastorem. Bo pastor musi żyć w ogromnym napięciu między prawdą, nazywaniem grzechu grzechem, a łaską. I zacznijmy to doceniać. Pastor to jest ktoś, kto musi jednocześnie znać słowo i mocno stać na fundamencie prawdy, żeby nie zgubić bożych zasad, bardzo ważnych, ale jednocześnie musi umieć okazywać ogromną łaskę, by mu się przypadkiem nie zdarzyło zgasić takiego tlącego się knotka, albo złamać trzciny nadłamanej. I przecież wiecie, że to są cytaty z Bożego Słowa. Dlatego Paweł pisze bez ogródek, biskup w naszym kontekście pastor ma być nienaganny, ma być mężem jednej żony, ma być trzeźwy, ma być rozsądny, ma być przyzwoity, ma być gościnny, ma być sposobny do nauczania, nieoddający się pijaństwu, nieporywczy, lecz łagodny. Ci ludzie biorą na siebie ciężar decyzji, których inni nie muszą podejmować. Nawet nie wiecie, jaki to jest przywilej nie musieć podejmować decyzji w takich sprawach, zwłaszcza w sprawach małżeństwa, w sprawach rozwodu, w sprawach ponownego małżeństwa. Jaki to jest przywilej oczekiwać, że ktoś podejmie słuszną decyzję i Bóg go z tego rozliczy. Zbór bardzo rzadko ma pełnię informacji i będzie bardzo rzadko tą pełnię informacji miał. Również nasz. Bardzo rzadko. Bardzo często jest tak, że tylko pastor, w naszym przypadku ja, znam szczegóły, które muszą zostać poufne. Po prostu muszą. Bo one chronią prywatność i godność osób, o których rozmawiamy i w sprawie których podejmuje się pewne decyzje. I to oczywiście, a mam świadomość, że to może wyglądać z zewnątrz na bardzo surowe albo w innym przypadku na bardzo łagodne. Ale w rzeczywistości jest tak, że decyzje są podejmowane w świetle faktów, których inni nie znają. Rozmów, które inni nie słyszeli. Czasami szeptów emocji, których się doświadcza w takich rozmowach. Dlatego jedyną właściwą postawą Kościoła jest modlitwa i wsparcie, a nie krytyka i szemranie. Hebrajczyków w 13-17 mówi wprost. Bądźcie posłuszni przewodnikom waszym i bądźcie im ulegli. Oni bowiem czuwają nad duszami waszymi i zdadzą z tego sprawę. Niech to czynią z radością, a nie z wdychaniem, bo byłoby to nieużyteczne dla was. Rzadko mówię takie zdania, ale tym razem je powiem. Pastor odpowiada przed Bogiem. Nie przed opiniami ludzi, nie przed opinią zboru, przed Bogiem. Kościół ma obowiązek stać przy swoim pastorze w modlitwie i w zaufaniu. Tylko wtedy zbudujemy jedność, w której Pan Bóg będzie mógł działać. Podsumowując. Od początku stworzenia Bóg złączył mężczyznę i kobietę, aby byli jednym ciałem. Małżeństwo jest i nie przestało być i nigdy nie przestanie być świętym przymierzem, obrazem relacji pomiędzy Chrystusem a Kościołem. Dlatego tak bardzo boli wszystkich i nawet samego Boga, gdy to przymierze zostaje w jakikolwiek sposób złamane. Grzech niszczy zawsze, a łaska zawsze odnawia. Zdrada, odejście, rozwód to są zawsze owoce grzechu, zawsze. Ale Chrystus przyszedł na ziemię, żeby zgładzić grzech i dać nowe życie pełne łaski, pełne łaski. Wina zawsze obciąża wyłącznie winnego. Łaska jednak zawsze daje szansę ofierze, a nawet winowajcy, kiedy pokutuje. Nawet winowajcy. Gdzie grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała. Mamy tendencję, wszyscy mamy tendencję, ja też, mamy tendencję do oceniania innych bardzo surowo, ale wobec siebie zawsze szukamy łaski. Jezus odwraca tą logikę, odwracają. Wobec siebie mamy być bez kompromisowi, bez kompromisów, ale wobec innych mamy być pełni łaski, pełni miłosierdzia, pełni zrozumienia. Tak żył Pan Jezus. Sam był posłuszny aż do śmierci krzyżowej, a innym okazywał nieustannie łaskę, przebaczenie i współczucie nawet w innym, czyli mi i tobie. Pastor niesie ciężar bardzo duży, rozeznawania w tak trudnych sprawach, dlatego nie każdemu powierzono tę rolę. On odpowiada przed Bogiem, nie będzie nigdy odpowiadał przed opiniami. Kościół ma obowiązek modlić się za swojego pasterza, wspierać go. a nie osądzać. Bo decyzje duszpasterskie nie są i nie będą wypełnianiem tabel. To zawsze jest towarzyszenie ludziom tam, gdzie prawda i łaska spotyka się w Chrystusie. Życie nie jest proste. Małżeństwa bywają trudne. Decyzje są bolesne. Sytuacje bardzo często są niejednoznaczne. ale Ewangelia zawsze daje drogę. Drogę prawdy, po pierwsze, która grzech nazywa grzechem, i drogę łaski, która nikogo nie przekreśla, jeśli ten ktoś przychodzi do Chrystusa. Dlatego dzisiaj wzywam wszystkich, jeśli jesteś w małżeństwie, bądź wierny i walcz o jedność. Jeśli jesteś zdradzony, pamiętaj, nie jesteś winny. Bóg daje ci nowe życie. Jeśli byłeś winny, Pokutuj, a łaska Boża cię podniesie i da ci nowe życie. Jeśli jesteś sam, zaufaj Panu Bogu. On zna twoje serce i przeprowadzi cię do swojej woli. Kościół, Kościół Chrystusa ma być miejscem, gdzie nie ma taniej łaski, ale też nie ma twardego legalizmu. Jest prawda i łaska. Prawda, która stawia nas do sztorcu w świetle Bożego Słowa. I łaska, która podnosi nawet tych, którzy najgłębiej upadli. Najgłębiej. Bo właśnie taki jest nasz Pan. W takiego Boga wierzymy. Taki jest Chrystus. To jest sedno poznanie Chrystusa. To właśnie o to chodzi w tych słowach, że masz w nas żyć Chrystus. Żeby się ta prawda i łaska spotkały w jednej osobie. A słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas. I ujrzeliśmy chwałę Jego, jaką ma jedyny Syn od Ojca pełne łaski i prawdy. Panie nasz i Boże, Stajemy dziś przed Tobą jako Twój Kościół. Wierzę Panie, że wsłuchani w Twoje słowo, które jest prawdą i życiem. Dziękujemy Ci, że od początku stworzenia dałeś nam ogromny dar, dar małżeństwa, aby mężczyzna i kobieta byli jednym ciałem, abyśmy przez to mogli doświadczać Twojej miłości i odbijać obraz Chrystusa i Jego oblubienicy. Panie, wyznajemy, że często zawiedliśmy. Zdrady, kłótnie, obojętność, rozbite domy, to wszystko są owoce grzechu, który wdarł się do świata. Dlatego, Boże, prosimy Cię o przebaczenie. Nic innego nie możemy zrobić. Oczuś nas, Panie, i daj nam serca wierne Tobie i wierne naszym małżonkom. Boże, modlimy się teraz za tych, którzy zostali zdradzeni. Abyś ich pocieszył, żebyś ich podniósł. Niech wiedzą, niech jasno słyszą, że nie są winni. A Ty jesteś Bogiem sprawiedliwości i miłosierdzia. Boże daj tym ludziom taką siłę, żeby mogli przebaczyć swoim winowajcom, ale jeśli trzeba, to żeby mieli odwagę żyć na nowo. Boże, modlimy się za tych, którzy sami zawinili, żeby przyszli w takiej szczerej pokucie do Ciebie, żeby ta łaska, Twoja łaska, krew baranka oczyściła ich i uczyniła ich nowymi ludźmi. Niech poznają, że w Tobie jest nadzieja nawet po największym upadku. Boże, modlimy się za samotnych i porzuconych, abyś Ty sam był ich oblubieńcem i napełnił ich serca pokojem. Modlimy się za dzieci, które najbardziej cierpią przez rozbite małżeństwa. Boże, otocz te dzieci taką szczególną opieką i zapewni im takie doświadczenie Twojej miłości. Panie, modlimy się też za Twój Kościół. Boże, błagam Cię. Uchroń nas przed twardym legalizmem, który zabija. Uchroń nas tak samo przed tanią łaską, która usprawiedliwia grzech. Boże, o jedno Cię proszę, żeby ten Kościół miał Twoje serce, serce podobne do Twojego serca, serce, które jest jednocześnie pełne prawdy i pełne łaski. Ucz nas tego, Panie Jezu, nieustannie nas tego ucz, o to jedno Cię proszę, byśmy wobec siebie byli zdyscyplinowani, ale wobec innych okazywali największe pokłady łaski. Boże szczególnie Cię proszę za wszystkimi pastorami Nowego Narodzenia, za wszystkimi starszymi Nowego Narodzenia, za wszystkimi liderami Nowego Narodzenia. Boże, daj im taką mądrość w podejmowaniu tych trudnych decyzji. Daj im siłę. Spowoduj, żeby się nie bali nigdy ludzkich opinii. Ochroń, Panie, te swoje sługi przed wszelką krytyką, która nie zna całej prawdy. Niech Twój Kościół wspiera pasterzy w modlitwie. Niech wspiera, żeby mogli czuwać nad duszami z radością, a nie ze wzdychaniem. Panie Jezu, Ty jesteś Panem Kościoła, Ty jesteś Oblubieńcem Kościoła, a wołam przyjdź i odnów naszą miłość w naszych małżeństwach, w naszych rodzinach, w naszym zborze. Niech Twoje życie w nas i nasze życie będzie świadectwem Twojej łaski. Oddajemy Ci wszystko, Panie, wszystko. Nasze przeszłości, naszą teraźniejszość, nasze przyszłości, nasze poranione serca, nasze teraźniejsze zmagania i wszystko, co jeszcze przed nami. Ufamy, że Ty jesteś wierny i dokończysz dzieła, które rozpocząłeś. W imieniu Jezusa Chrystusa. Amen. Dziękuję za uwagę.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora