Czy Bóg odrzucił swój lud
    KazanieList do Rzymian · 11.1-36Część 1508 kwietnia 2026

    Czy Bóg odrzucił swój lud

    Jego dary i powołanie są nieodwołalne. Zatwardziałość części Izraela otworzyła drogę poganom. Kościół wszczepiony w Chrystusa - jedyny korzeń - winien trwać w pokorze, nie pysze. Wszystko jest z Niego, przez Niego i ku Niemu.

    Transkrypcja

    Witajcie w imieniu Jezusa Chrystusa. Witam wszystkich zebranych w kaplicy, wszystkich zebranych na transmisji internetowej, tych, którzy później będą słuchać albo oglądać tego nauczania. Mam dwie wiadomości. Jedna dobra, druga zła. Dobra jest ta, że w kaplicy jest ciepło i szybko nam zimno nie będzie. Zła jest ta, że do północy skończymy. To była dłuższa przerwa w analizie listu do Rzymian. Dzisiaj wracamy do listu do Rzymian. Będziemy analizować jedenasty rozdział. I nim przejdziemy do tego jedenastego rozdziału, Nim dojdziemy do tego miejsca, do którego musimy dojść, on teoretycznie mówi o Izraelu, a praktycznie będzie mówiło o czymś znacznie szerszym, jak naród wybrany. musi się zrodzić pewne pytanie, które się rodzi po IX i X rozdziale Listu do Rzymian. Ja przypominam, w IX rozdziale głównie skupialiśmy się w temacie tego, że Bóg jest suwerenny, że Bóg wybiera, że to On ustanawia, On prowadzi. W X rozdziale Widzieliśmy człowieka, który odpowiada na to Boże wezwanie albo odrzuca te Boże wezwanie. W myśl tego, jak tu nauczamy w Nowym Narodzeniu, to odrzucenie Bożego wezwania jest równoważne z grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Jest to przekroczenie tej cienkiej, czerwonej linii, za którą już jest tylko śmierć. Widzieliśmy w tych rozdziałach Izrael, który potknął się o Jezusa Chrystusa. Widzieliśmy pogan, którzy przez wiarę, pomimo tego, że nie mieli tych wszystkich obietnic danych Izraelowi, tego komfortu, który miał Izrael, to poganie przez wiarę dostępują sprawiedliwości. No i oczywiście musi pojawić się pytanie, którego nie da się ominąć, które co jakiś czas wraca, zwłaszcza w jakichś współczesnych rozważaniach, kiedy przyglądamy się sytuacji geopolitycznej, kiedy przyglądamy się państwu odbudowanemu w 1948 roku Izraelowi, no to musi być to pytanie, czy skoro Izrael odrzucił Ewangelię to Bóg odrzuca Izrael, odrzuca naród wybrany. I to nie jest jakieś tam pytanie czysto teoretyczne i ono nie tylko dotyczy sedna tego pytania, czyli Izraela. Tak naprawdę to pytanie to jest pytanie człowieka o wierność Boga, o to do jakiego stopnia Bóg jest wierny temu co obiecał. No bo jeśli Bóg może porzucić swój lud i to lud, który mu dał wyraźne obietnice, wyraźne przywileje, no to w takim razie co z bezpieczeństwem obietnic, które Bóg nam dał? Które my czytamy w Słowie Bożym. W takim razie jak my możemy być bezpieczni w tych obietnicach? I apostoł Paweł doskonale wie, że bez wytłumaczenia tego tematu, a on ten temat właśnie tłumaczy w XI rozdziale listu do Rzymian, bez wytłumaczenia tego, to ten IX i ten X rozdział, ta suwerenność Boża, ta odpowiedź człowieka byłaby Niepełna. Bez tego jedenastego rozdziału doszlibyśmy albo moglibyśmy dojść do jakichś fałszywych wniosków, do fałszywych założeń, że Boże obietnice są warunkowe, że Boże obietnice są tymczasowe i że są zależne od ludzkiej reakcji. Dlatego Paweł zaczyna ten rozdział znowu od tego mocnego wyrazu. Pytam więc, czy Bóg odrzucił swój lud i odpowiada po raz kolejny w tym liście tym mocnym słowem, które już wiele razy tłumaczyłem, benajmniej, benajmniej. Pamiętajmy, że to jedno słowo, kiedy Paweł mówi o jakimś temacie i mówi bynajmniej, to to jedno słowo, ono powinno zamknąć drogę wszelkim spekulacjom, wszelkim pomysłom, wszystkim jakimś rozważaniom. I ona zamyka. Ona wyraźnie mówi, że Bóg nie jest Bogiem, który zaczyna, a nie kończy. Zresztą wiemy z Biblii, że On jest sprawcą i dokończycielem wiary w tym obietnicy. Nie jest Bogiem, który zmienia zdanie. Nie jest Bogiem, który unieważnia swoje przymierza, swoje obietnice, to co postanowił. Rozdział jedenasty to jest bardzo ważne, to nie jest rozdział o triumfie Kościoła nad Izraelem, to nie jest rozdział, który budowałby teologię zastąpienia, czyli że Kościół zastąpił Izrael. To jest rozdział o wierności Boga. który prowadzi historię zbawienia ludzkości zgodnie ze swoim planem. Nie tylko historię twojego i mojego zbawienia, pojedynczego człowieka, tylko historię zbawienia całej ludzkości. Nawet wtedy, kiedy pojedynczy człowiek, ja czy ty, widzimy tylko porażki, tylko sprzeczności, tylko niejasności. Apostoł Paweł, on tu pokaże, że Bóg zachowuje swoją resztkę. Zresztą my się przyjrzymy temu, co to oznacza. Że nawet zatwardziałość człowieka, nawet ten wybór człowieka ma pewne swoje granice, które się kończą na suwerenności Bożej. Pokaże, że łaska, którą Bóg nam okazuje, nikogo nie upoważnia do pychy. I że Boże drogi, chociaż bardzo często niezrozumiałe, bardzo często niezrozumiałe, zawsze prowadzą do chwały, ale do czyjej chwały? Boga, nie człowieka, tylko Boga. Ten jedenasty rozdział On powoduje, że my musimy porzucić pewne łatwe oceny, pewne łatwe odpowiedzi i będziemy musieli uznać, że Bóg jest mądrzejszy niż nasze pomysły na jakąkolwiek doktrynę. I co ciekawe, na koniec Paweł nie postawi kolejnej doktryny, ale on wręcz wybucha pewnym uwielbieniem Boga. I to jest chyba najważniejsza lekcja z tego jedenastego rozdziału, że prawdziwe zrozumienie Bożych dróg One prowadzi do zachwytu nad Bogiem. Powinno prowadzić do zachwytu nad Bogiem. No i spróbujemy sobie to dzisiaj przeanalizować. Przeczytajmy najpierw ten jedenasty rozdział. Ja korzystam z Biblii Warszawskiej. Pytam więc, czy Bóg odrzucił swój lud? Bynajmniej. Przecież i ja jestem Izraelitą z potomstwa Abrahama, z pokolenia Benjamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył. Albo czy nie wiecie, co mówi Pismo o Eliaszu, jak się uskarża przed Bogiem na Izraela? Panie, proroków Twoich pozabijali, ołtarzy Twoje poburzyli i zostałem tylko ja sam, lecz i na moje życie nastają. Ale co mówi mu wyrocznia Boża? Zostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed balem. Podobnie i obecnie pozostała resztka, według wyboru łaski. A jeśli z łaski, to już nie z uczynków, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską. Cóż więc? Czego Izrael szukał, tego nie osiągnął, ale wybrani osiągnęli. Pozostali zaś ulegli zatwardziałości. Jak napisano, zesłał Bóg na nich ducha znieczulenia. Dał im oczy, które nie widzą i uszy, które nie słyszą aż do dnia dzisiejszego. A Dawid powiada, niechaj stół ich się stanie, dla nich sidłem i siecią i zgorszeniem i zapłatą, niech zaćmią się ich oczy, aby nie widzieli, a grzbiet ich pochyl na zawsze. Mówię tedy, czy się potknęli, aby upaść? Bynajmniej. Wszak wskutek ich upadku zbawienie doszło do pogan, aby w nich wzbudzić zawiść. Bo jeśli ich upadek stał się bogactwem świata, a ich porażka bogactwem pogan, to o ileż bardziej ich pełnia, Do was zaś, którzy jesteście z Pogan, mówię, skoro już jestem apostołem Pogan, służbę moją chlubnie wykonuję. Może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich. Jeśli bowiem odrzucenie ich jest pojednaniem świata, to czym będzie przyjęcie ich, jeśli nie powstaniem do życia zmartwych? A jeśli zaczyn jest święty, to i ciasto, a jeśli korzeń jest święty, to i gałęzie. Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłuszczu oliwnego, to nie wynoś się nad gałęzie. A jeśli się chełpisz, to pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń ciebie. Powiesz wtedy, odłamane zostały gałęzie, abym ja był wszczepiony. Słusznie. Odłamane zostały z powodu niewiary. Ty zaś trwasz dzięki wierze. Wzbijaj się w pychę, ale się strzesz. Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził gałęzi naturalnych, nie oszczędzi też Ciebie. Zważ wtedy na dobrotliwość i surowość Bożą. Surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość Bożą względem Ciebie, o ile wytrwasz w dobroci, bo inaczej Ty będziesz odcięty. Ale i oni, jeżeli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. Bo jeżeli ty, odcięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, zostałeś wszczepiony wbrew naturze w szlachetne drzewo oliwne, o ileż pewniej zostaną wszczepieni w swoje drzewo oliwne ci, którzy z natury do niego należą. A żebyście nie mieli zbyt wysokiego o sobie mniemania, chcę wam, bracia, odsłonić tę tajemnicę. Zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do czasu, gdy poganie w pełni wejdą. I w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, jak napisano, przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. A to będzie przymierze moje z nimi, gdy zgładzę grzechy ich. Co do Ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi bożymi dla waszego dobra. Lecz co do wybrania, są umiłowani ze względu na praojców. Nieodwołalne są, mówię, dary i powołania Boże. Bo jak i wy byliście niegdyś nieposłuszni Bogu, a teraz dostąpiliście miłosierdzia z powodu ich nieposłuszeństwa, tak i oni teraz, gdy wy dostępujecie miłosierdzia, stali się nieposłuszni. ażeby i oni teraz miłosierdzia dostąpili. Albowiem Bóg poddał wszystkich w niebole posłuszeństwa, aby się nad wszystkimi zmiłować. O głębokości bogactwa i mądrości i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki Jego i niewyśledzone drogi Jego! Bo któż poznał myśl Pana? Albo któż był doradcą Jego? Albo któż wpierw dał Mu coś? aby za to otrzymać odpłatę. Albowiem z Niego i przez Niego i ku Niemu jest wszystko i Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen. Paweł zaczyna ten jedenasty rozdział pytaniem, które musiało oczywiście paść. Pytam więc, czy Bóg odrzucił swój lud? I On to oczywiście nie prowokuje, yy On tu Jak to apostoł Paweł, on tu uprawia żelazną logikę. Była pewna teza, było wytłumaczenie tezy, była druga teza, wytłumaczenie tej tezy, nawet nie próbował sparować ze sobą tego dziewiątego, dziesiątego rozdziału, po prostu powiedział o tych dwóch równolegle biegnących sprawach suwerenności Bożej i odpowiedzialności człowieka. I następnie żelazna logika, zwłaszcza historii mu znanej. Skoro większość Izraela, albo nie wszyscy, ale większość Izraela odrzuciła Chrystusa, skoro potknęli się o Ewangelię, Skoro zbawienie przyszło do Boga, co przecież było dla Izraela wręcz skandaliczne, no to czy to oznacza, że Bóg kończy historię z Izraelem? Że już koniec, że już nic wspólnego z Izraelem nie ma? No i Paweł to oczywiście odpowiada bynajmniej, bynajmniej. Czyli zamyka wszystkie te fałszywe teologie, które mówią, że Bóg zerwał przymierze z Izraelem, że odrzucił swój lud, że zastąpił Izrael Kościołem, że jego obietnice wygasły, że trzy czwarte słowa Bożego nie ma znaczenia. On to wszystko tu zamyka tym jednym słowem bynajmniej. Inaczej mówiąc mówi nie, Bóg nie odrzucił Izraela. I on tu nie zaczyna od jakichś górnolotnych teorii, od jakiejś teologii przez duże T, tylko zaczyna od pewnego faktu. Faktu to ze swojego życia. On mówi przecież i ja jestem Izraelitą. Potomstwem Abrahama, z plemienia Benjamina. On tutaj zaczyna od tego. Jakby mówi do nas, że jeśli twierdzimy, że Bóg odrzucił Izrael, no to jak wytłumaczyć zbawienie Pawła? Jeżeli zamknięty jest rozdział Izraela, no to jak wytłumaczyć jego zbawienie i to jeszcze spektakularne byśmy powiedzieli zbawienie, bo to jest człowiek, który dyszał nienawiścią do chrześcijan, do kościoła, a jednak Bóg go zbawił. Paweł był faryzeuszem, nie był blekim, on był faryzeuszem i to znaczącym faryzeuszem, z plemienia Benjamina, faryzeuszem z faryzeuszy, w swojej gorliwości był tym prześladowcą Kościoła, był pewny, że wypełnia mandat od Boga prześladując Kościół. Z całą pewnością był wrogiem Ewangelii, był wrogiem tego, co stało się na krzyżu Golgoty. był wrogiem Jezusa Chrystusa, a jednak zostaje powołany. No i to jasno pokazuje, że Bóg nadal działa, nadal działa pośród Izraela, pomimo tego, że rozpoczął się nowy czas, czas po zmartwychwstaniu Chrystusa. Może nie tak, jak byśmy chcieli, nie masowo, nie yyy liczebnie, ale wiernie i zgodnie ze swoim planem. Paweł idzie dalej w drugim wersecie. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył. No i to już jest teologia. To jest w zasadzie fundament teologiczny pod cały ten rozdział. Zobaczcie, Bóg nie wybiera pochopnie. To po pierwsze. Po drugie, nie zawiera przymierzy na próbę. To nie jest tak, że on coś na próbę zawarł w przymierze z narodem wybranym, trochę mu nie wyszło i zmienił plany. Nie zmienia w ogóle swojego zdania. pod wpływem tego, co ludzie robią, a w tym przypadku Izrael w większości był niewierny. No więc skoro wybranie pochodziło od Boga, to jego trwałość tego wybrania również zależy od Boga, nie od człowieka, a już na pewno nie od doskonałości ludzi, no bo ludzie jak wiemy doskonali nie są i nigdy nie będą. Paweł sięga dalej, on sięga do historii Eliasza. Ciekawie tutaj to opisuje. Panie proroków Twoich pozabijali, ołtarze Twoje poburzyli, zostałem tylko ja sam, lecz i na moje życie nastają. No Eliasz był przekonany, że wszystko się skończyło, że lud Boży w zasadzie zniknął, że niewierność zwyciężyła. Taka ludzka perspektywa i nie ma mu się co dziwić, gdy czytamy jego historię. Gdy patrzymy na to, co jest widoczne w tej historii, na którą się powołuje Paweł, no to faktycznie moglibyśmy dojść do wniosku, że Bóg przegrał. Że Bóg przegrał w tej historii, że Eliasz ma rację, że to wszystko się skończyło. Ale zobaczcie, co tu Bóg dopowiada albo odpowiada. Zostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed balen. Czy Eliasz ich widział? Nie. Eliasz ich nie widział. Bóg po prostu to odpowiada. Eliasz nie miał żadnego widocznego dowodu. Bóg zachował sobie tych siedem tysięcy mężów pomimo tego, że Eliasz nie widział i z jego perspektywy to była jedna wielka przegrana. I teraz Paweł z tego wyciąga pewien wniosek. Podobnie, czyli mamy wniosek. Podobnie, piąty werset. Podobnie i obecnie pozostała resztka według wyboru łaski. Może my tego nie widzimy. Może my nie umiemy wskazać tej resztki, ale to jest kluczowe zdanie. Ta resztka w ogóle nie jest lepsza od pozostałych. Ona nie jest bardziej duchowa od pozostałych. No w czym ten Saul dyszący nienawiścią był bardziej duchowy od pozostałej części Izraela? Przecież to wręcz mania co on robił. Ta resztka nie jest w ogóle jakąś... czy inaczej, tej resztce się nie wypłaca jakiejś nagrody za wierność. Ta resztka istnieje tylko z jednego powodu. Dlaczego? Bo Bóg tak wybrał. Bóg tak wybrał. Bóg sobie wybrał z łaski właśnie tą resztkę. I Paweł tutaj precyzuje, zobaczcie, w szóstym wersecie. Jeśli z łaski, to już nie z łaczynków. Bo inaczej łaska nie byłaby już łaską. bo tych dwóch rzeczy się ze sobą nie da pogodzić. Albo coś jest oparte na łasce bożej, albo coś jest oparte na uczynkach. I tego się nie da ze sobą pogodzić. Jeśli chociaż w najmniejszym stopniu spróbujemy się oprzeć na zasłudze człowieka, narodu, nawet takiego jak Izrael, no to łaska przestaje być łaską, a tu jest wyraźnie zaznaczone, że to z łaski ta resztka została wybrana. Więc zobaczcie, już te kilka pierwszych wersetów i ile ważnych informacji. Po pierwsze, Bóg nie porzuca swoich obietnic. On jest wierny swoim obietnicom. Jeśli coś obiecał, to można się tego uchwycić. Oczywiście jeśli coś obiecał, a nie jeśli byśmy chcieli, żeby coś obiecał. Boża wierność nie zależy w żadnym stopniu od ludzkiej wierności. Nie zależy. To, że czegoś nie widzimy, to, że czegoś nie umiemy wskazać, to, że nie mamy takiego empirycznego dowodu, tak jak Eliasz nie miał tego dowodu, to nie znaczy, że Bóg nie działa, albo że nie spełniają się Jego obietnice. Ja gdybym był Pawłem, gdybym pisał ten list, jeszcze bym wspomniał o Mojżeszu. Czy Mojżesz miał obietnicę, że wejdzie do Ziemi Obiecanej? Miał. A wszedł? I tak i nie. Po ludzku nie, no bo znamy historię, zresztą całkiem niedawno przerabialiśmy sobie Księgę Jozułego, więc wiemy jaki jest finał tej historii. No, ale kto się ukazał Jezusowi? Mojżesz i Eliasz gdzie? Na górze przemienienia. Gdzie jest góra przemienienia? Na Ziemi Obiecanej. Więc Bóg to co obiecał zrobił, a że w inny sposób niż my byśmy chcieli, to jest nasz problem. To, że czegoś nie widzimy, że nie mamy empirycznego dowodu, to nie znaczy, że Bóg nie działa. I to zarówno Izraela, jak i współcześnie, byśmy mogli powiedzieć, resztka Kościoła, czyli nowonarodzonych ludzi, zawsze istnieje. I to istnieje nie dzięki uczynkom, nie dzięki sile tych ludzi, tylko i wyłącznie z łaski Bożej. I bardzo ważne, skoro Bóg dotrzymuje obietnic Izraelowi, to znaczy, że dotrzyma tych obietnic również nam. Bo Bóg nie odrzuca tych, których sam wcześniej sobie wybrał, bo Jego wybór opiera się na Jego łasce, a nie na uczynkach tych, których wybrał. Po tym mocnym zapewnieniu, że Bóg nie odrzuca swojego ludu, Paweł idzie jeszcze głębiej od siódmego do dziesiątego wersetu. Pokazuje, że w tej historii zbawienia, czy nam się to podoba, czy nie, jest ta trudniejsza część, ta druga część, ta bolesna strona tej historii, czyli zatwardziałość. W siódmym wersecie. Cóż więc? Czego Izrael szukał, tego nie osiągnął, ale wybrani osiągnęli. Pozostali zaś co? Ulegli zatwardziałości. To trochę brzmi jak wyrok, Ale kiedy czytać sobie ten list w całości, kiedy się pochylić nad tym, co Paweł przeżywał, kiedy to opisywał, to ja tu nie widzę chłodu. On tu po prostu opisuje pewną duchową rzeczywistość, która się wydarzyła. Czy nam się to podoba, czy nie. I Paweł wraca tutaj do tego wątku z dziewiątego i dziesiątego rozdziału. Izrael szukał sprawiedliwości. To tłumaczyłem wyraźnie przy dziewiątym i dziesiątym rozdziałach. On szukał tej sprawiedliwości. To nie jest tak, że to był z gruntu zły naród, który nie szukał sprawiedliwości. Szukał. Yy, Izrael pragnął relacji z Bogiem. To jest zbyt daleko idące uproszczenie, kiedy mówimy, że tam faryzeusze nie mieli nic wspólnego z Bogiem, nie chcieli znać Boga, to jest nieprawda. Yy, to były oczywiście jakieś tam pojedyncze przypadki, które Pan Jezus mocno nazwał po imieniu, ale generalnie Izrael pragnął, relacji z Bogiem. Tylko miał pewien problem. Szukał jej nie tam, tej sprawiedliwości i tej relacji z Bogiem. Szukał nie tam, gdzie powinien szukać. Nie szukał tam, gdzie Bóg to wszystko umieścił. I czemu to jest ważne? To jest bardzo ważne dzisiaj, bo samo szukanie Boga jeszcze nikogo nie zbawiło. To, że ktoś szuka, Boga, duchowości, jakiejś głębi, jakiegoś swojego wnętrza, jakiejś odpowiedzi na psychologiczne, biologiczne pytania wewnętrzne, to jeszcze nic nie powoduje. Mało tego, nawet gorliwość nic nie powoduje. To, że ktoś będzie takim człowiekiem bardzo gorliwym, że on tak gorliwie będzie szukał i pozna wszystkie księgi, przeczyta Biblię, przeczyta Koran, przeczyta Tybetańską Księgę Umarłych, przeczyta wszystkie inne jakieś wiodące religijne księgi, to jeszcze nie wystarcza. Wręcz doprowadzi go do dosyć sporego hopla. Czy nam się to podoba, czy nie? Liczy się droga, którą człowiek idzie. Droga, na której człowiek szuka tej sprawiedliwości, szuka tej relacji z Bogiem. No a wiemy, że tą drogą jest kto? Jezus Chrystus. Dlatego On śmiał powiedzieć słusznie, że jest jedyną drogą, prawdą i życiem. Samo szukanie jeszcze nikogo nie zbawiło, sama gorliwość jeszcze nikomu nie wystarczyła. Liczy się ta droga. Izrael szukał Boga, ale on szukał sprawiedliwości przez co? Przez zakon. Nie przez Chrystusa, tylko przez zakon. Podczas gdy Bóg objawił swoją sprawiedliwość w Chrystusie, niezależnie od uczynków zakonu. Paweł wprowadza tutaj bardzo ważne rozróżnienie. Mówi wybrani, wybrani. Znowu się pojawia to słowo, które tak wielu braciom i siostrom się nie podoba. Wybrani. Wybrani osiągnęli, a pozostali, czyli niewybrani, no ulegli zatwardziałości. Czy nam się to podoba, czy nie? Ci wybrani nie osiągnęli dlatego, że byli mądrzejsi od tych pozostałych. Oni nawet nie byli bardziej posłuszni od tych pozostałych. A już na pewno nie było tak, że lepiej rozumieli prawo. Nie. Oni to osiągnęli, bo zostali wybrani, bo Bóg okazał im łaskę. A nie dlatego, że byli jacyś wybitniejsi w tej historii. To oczywiście obdziera też nasze zbawienie z jakiejkolwiek zasługi, z jakiegokolwiek uczynki. Bo to, że ty jesteś zbawiony, to nie polega na tym, że ty jesteś mądrzejszy od głupich ludzi w tym świecie. Jeśli chcemy komuś zwiastować Ewangelię, może nie zaczynajmy od tego, że on jest głupi. Jest tak samo głupi jak my bez Boga. Więc nie dlatego, że jesteśmy mądrzejsi od tego świata. Nie dlatego, że mamy jakąś niesamowitą zdolność do łączenia kropek i znajdywania wszystkich teorii spiskowych i powiązywania ich w jedną kokardkę. Nawet nie dlatego, że pewnego dnia sięgnęliśmy do Biblii, bo okazuje się, że wielu ludzi niewierzących sięga do Biblii i nic im to nie daje. To, że jestem zbawiony, to, że Ty jesteś zbawiony, to jest wyłącznie Boża łaska. Ta resztka, resztka Izraela, resztka ludzkości, resztka zawsze jest według wyboru Jego łaski i Śmiem twierdzić, że to będzie resztka, że to słowo ma znaczenie, że to jest resztka, że to nie będą jakieś tłumy ludzi zbawionych, to nie będzie jakiś nieprawdopodobny tłum ludzi, którzy nagle pójdą za Bogiem. Nie, to będzie resztka według wyboru łaski. I Paweł w ósmym wersecie cytuje. Zesłał Bóg na nich ducha znieczulenia, dał im oczy, które nie widzą i uszy, które nie słyszą, aż do dnia dzisiejszego. To jest oczywiście trudne zdanie, zwłaszcza dla tych, których ono dotyczy. Tylko Paweł tu nie mówi o jakimś w takim arbitralnym okrucieństwie Boga. On tutaj nie mówi, że Bóg jest okrutny, że On tu się mści, że On tu gnębi tych ludzi, zsyła tego ducha znieczulenia i oślepia ich i ogłusza. Nie, nie, nie. Zatwardziałość w Biblii zawsze jest przedstawiona w ten sam sposób. To jest zawsze odpowiedź Boga na długotrwałe odrzucenie tego, co On mówi do człowieka. Zatwardziałość zawsze na tym polega, że człowiek w końcu jest zatwardziały, dlatego że długotrwale i cały czas konsekwentnie odrzuca to, co Bóg do człowieka mówi. Inaczej mówiąc, Bóg nigdy w Biblii nie zamknął oczu tym, którzy chcieliby widzieć. Nigdy. Spargeon kiedyś powiedział, że trochę nie rozumie, jak można mieć problem z wybraniem na którymś z kazań. Bo to jest takie proste. Jeżeli chcesz, jeżeli pragniesz, żeby Bóg cię wybrał, to znaczy, że Bóg cię wybrał. A jeżeli ty tego nie chcesz, to o co masz pretensję, że cię nie wybrał, skoro ty i tak tego nie chcesz. Więc ta zatwardziałość zawsze w ten sposób działa. Bóg zamyka oczy tym, którzy nie chcą mieć tych oczu otwartych, bo jeśli ktoś chce mieć oczy otwarte, to już jest dowód na to, że Bóg mu te oczy otworzył. Inaczej mówiąc, jeżeli ktoś się zastanawia, a czy ja już nie przekroczyłem tej cienkiej czerwonej linii, to znaczy, że jej nie przekroczyłeś. Jeżeli ktoś się zastanawia, a może ja jestem tym człowiekiem, który zgrzeszył przeciwko Duchowi Świętemu, to znaczy, że nie, że nie jesteś tym człowiekiem, bo taki człowiek już jest tak cyniczny, że on się nie przejmuje takimi rzeczami. Bóg pozwala zatwardzić, czy zatwardnąć tym, którzy konsekwentnie, konsekwentnie tego chcą i do tego dążą. Oczywiście pewnie znamy przynajmniej jednego takiego człowieka, który konsekwentnie mówi, nie, ja nie chcę mieć nic wspólnego z Bogiem, nie interesuje mnie to, nie mów mi o tym. Nie chcę nic wiedzieć. To jest gdzieś taki przykład ludzi, którzy konsekwentnie, konsekwentnie odrzucają to, co Bóg ma do powiedzenia. Oczywiście nie możemy o tym ostatecznie, o jakimś człowieku powiedzieć, bo nie wiemy czy następnego dnia on nie zechce, ale jako taki przykład, bo każdy z nas się spotkał z taką historią. Inaczej mówiąc ten Boży Sąd polega na pozostawieniu człowieka w jego własnym wyborze. I na tym polega ten Boży Sąd. Paweł cytuje Dawida. Niechaj stół ich stanie się dla nich sidłem i siecią i zgorszeniem i zapłatem. Czym jest stół w Biblii? Jest obrazem błogosławieństwa przecież. jest miejscem wspólnoty, jest miejscem zaopatrzenia Bożego ludu. Ale gdy człowiek konsekwentnie odrzuca Boga, to nawet to, co miało być darem, może się stać pułapką. I właśnie Izrael to pięknie pokazuje, ta zatwardziałość tej części Izraela, tej większej części. Zobaczcie, ich religia, ich tradycja, ich rytuały, ich historia, No wybór przez Pana Boga, czyli coś, co powinno być błogosławieństwem. Coś, co powinno być obrazem błogosławieństwa, żeby Bóg sobie wybrał ten lud. Wybrałby oni postawili świątynię. Wybrałby oni otrzymali prawo. Wybrałby oni mogli mieć Mojżesza. Wybrał. To powinno być dla nich błogosławieństwem, a stało się dla nich przeszkodą. Czemu? Bo ten stół zastąpił im pana tego stołu, czyli Chrystusa. I znowu zobaczcie, stół jest obrazem błogosławieństwa, ale ten stół musi być pański. musi być pański, musi należeć do Pana. To jest miejsce wspólnoty, ale wspólnota, dla której najważniejszy nie jest Chrystus, przestaje być błogosławiona. To jest miejsce zaopatrzenia, ale tym dawcą zaopatrzenia musi być Chrystus. Jeśli zastąpimy wiarę w Chrystusa, czymkolwiek, nawet jakąś obietnicą, to będziemy mieć problem. I Paweł tu kończy cytatem, niech zaćmią się ich oczy, aby nie widzieli, a grzbiet ich pochyl na zawsze. No przyznajcie, że to jest surowy fragment. No taki dosadny fragment, surowy. Ale to nie jest koniec historii, bo za chwilę Paweł powie, czy się podknęli, aby upaść? Bynajmniej. Bynajmniej. Więc on tutaj mówi, że ta zatwardziałość nie jest ostateczna, jest czasowa, jest pewnym narzędziem w większym planie Boga. No i tu się oczywiście kłania chronologia wydarzeń biblijnych, tylko fragment dzisiaj. Czyli musiała przyjść ta zatwardziałość na Izrael, musiało się to wydarzyć, żeby Ewangelia mogła być zwiastowana nam, poganom. żeby poganie mogli dostąpić zbawienia. To jest czasowa. Dlatego, że pewnego dnia ten czas pogan, czas łaski się skończy. Będzie taki dzień, że nawróci się ostatni z pogan. Ostatni z pogan. dopełni tego czasu pogan, czasu łaski. Od tej, od tego momentu już nie będzie możliwości, żeby jakiś poganin był zbawiony i ten Boży wzrok gdzie wróci? No na Izrael, do Izraela. To tam wydarzą się te wydarzenia związane z eschatologią, z tą końcówką czasów, które tak niezwykle nas interesuje, a niezwykle nas nie dotyczy, jak się okazuje. Ta zatwardziałość dla Izraela ona jest czasowa, ona jest takim narzędziem w wielkim planie Boga. Co z tego wiemy? No można długo szukać Boga i jednocześnie przez całe to szukanie skutecznie i konsekwentnie Go odrzucać. Taki upór, upór wobec tego co Bóg ma do powiedzenia prowadzi prędzej czy później do duchowego znieczulenia. Przywileje, które mamy nie gwarantują zbawienia. To jest bardzo ważne, bo to na przykład dotyczy naszych dzieci. Nasze dzieci mają ogromny przywilej, zwłaszcza te, które urodziły się w wierzących domach, są wychowywane w wierzących domach. Mają pewne przywileje. Od małego znają Pisma, przynajmniej Zakładam, że tak jest w naszych domach. Od małego znają Pisma, od małego znają Kościół. Poznają ten Kościół od podszewki. Czasami dzieci więcej wiedzą o Kościele jak dorośli. Mają przywilej. otwartych oczu na wstępie, otwartych uszu na wstępie, ale te wszystkie przywileje nie gwarantują zbawienia. Musi przyjść moment, kiedy to dziecko samo przyjdzie do Boga. Co jeszcze z tego wiemy? Że Boża surowość nigdy nie jest oderwana od Jego celu zbawczego. To jest bardzo ważne. Czasem w naszym życiu słuszne mamy wrażenie, że Bóg jest dość surowy, że dość surowo traktuje pewne sprawy, ale to nigdy nie jest oderwane od Jego ostatecznego celu zbawienia swojego dziecka. No i coś, co się pojawia w imię bardzo często, dzisiaj jest dzień łaski. Zatwardziałość nie musi być czyimś końcem. Zatwardziałość serca nie zaczyna się od Boga. Ona się zaczyna od człowieka, który długo mówi nie Panu Bogu. Natomiast Bóg ma moc to zmienić. Kolejne wersety. po tych trudnych... Ale myślę, że już w spokojniejszych słowach o zatwardziałości Paweł stawia kolejne pytanie w jedenastym wersecie. I znowu jak to Paweł, sam na nie odpowiada, zanim w ogóle człowiek zdąży jakieś wnioski wyciągnąć, on od razu odpowiada. Mówię wtedy, czy się potknęli, aby upaść? No i od razu odpowiada w ten cudowny sposób, wypisę to z głowy, bynajmniej nie o to chodzi. Jest oczywiście klucz do całego tego fragmentu, aż do piętnastego wersetu. Izrael potknął się, i to fest, ale nie po to, żeby zostać unicestwiony. To potknięcie Izraela nie oznacza ostatecznego upadku tego narodu. I to jest ciekawe, bo to pokazuje, że w Bożym planie nawet potknięcie ma sens. Narodu, Twoje potknięcie, moje potknięcie, to wszystko ma jakiś większy sens. Paweł mówi tutaj dalej coś, co... no pewnie zaskakiwało zarówno Żydów jak i Pogana. Wszak wskutek ich upadku zbawienie doszło do Pogan, aby w nich wzbudzić zawiście. Zobaczcie, zdanie pokazuje pewien paradoks. Izrael, ten który ma obietnice, ma pisma, ma przymierze, odrzuca Ewangelię. Poganie, którzy są naprawdę daleko tej historii i jeszcze są trzymani na dystans od tej historii przez właśnie Izrael, przyjmują Ewangelię z wiarą. I według Biblii to nie jest przypadek. Według Słowa Bożego to nie jest jakiś chaos. To nie jest tak, że chaos i jakoś się coś z tego utkało. Zresztą nic nie może się utkać z chaosu. To jest Boży Plan. To jest Boży Plan. To jest suwerenny Boży Plan, który dokładnie Bóg zrealizował tak jak chciał zrealizować. Bóg nie zbawia Pogan po to, żeby sobie zastąpić Izrael. Znowu to uderzenie w teologię zastąpienia. Bóg nie zbawia Pogan po to, żeby sobie zastąpić Izrael. Jest wyraźnie napisane, dlaczego Bóg zbawił Pogan. Chociaż zaczepne jest to w stosunku do nas. Po co Bóg spowodował upadek Izraela, doprowadził do tego upadku, te zbawienie dochodzi do opogan? Po co? Żeby wzbudzić w Izraelu zawiść. Przecież to jest tu napisane wprost. Aby w nich wzbudzić zawiść. Zawiść, tylko nie w sensie grzechu zazdrości, tylko w sensie takiego duchowego przebudzenia, żeby oni zobaczyli na własne oczy, że to co oni mieli mieć, To co było dla nich, co było im obiecane to poganie z tym żyją. To poganie to mają, że relacja z Bogiem. Przecież oni mieli mieć tą relację z Bogiem w miejscu najświętszym. A tu nagle poganie mają relację z Bogiem i to takiem, jaką oni wcześniej nie mieli. Przebaczenie. Przecież oni mieli cały system ofiarniczy, a tu nagle poganie mają przebaczenie tylko z powodu wyznania imienia Chrystusa. Albo aż z powodu wyznania imienia Chrystusa, dzięki Jego ofierze. No i Duch Święty. Duch Święty. Coś, co musiało wzbudzać zawiść. Duch Święty. Przecież Jezus wyraźnie powiedział, ja odejdę, ale w moje miejsce przyjdzie ktoś inny. Parakletos. Duch Święty. I poganie mają tego Ducha Świętego, mają kontakt z Duchem Świętym. Duch Święty mieszka w nich wydaje owoc przebywania w człowieku, obdarza darami i cała ta piękna historia. A więc owoc Boga, dary od Boga, społeczność z Bogiem staje się udziałem tych, którzy byli poza przymierzem. Przecież oni byli poza przymierzem, jeszcze byli odciągani od tego, przymierza. Więc to musiało doprowadzić do takiej właśnie zawiści. Dlaczego oni to mają, a nie my? I Paweł rozwija tą myśl dalej. Bo jeśli ich upadek stał się bogactwem świata, a ich porażka bogactwem pogan, to o ileż bardziej ich pełnia dwunasty werset. Zobaczcie, tu już się pojawia pewna nadzieja, nie rozpacz. Jeśli Bóg potrafi wyprowadzić dobro i wyprowadza dobro z porażki, to tym bardziej będzie potrafił wyprowadzić chwałę z odnowy tych, którzy upadli. Upadek tego Izraela nie jest końcem historii. Pełnia Izraela dopiero nadejdzie i może być tak, że to jeszcze poganie będą zawistni w tej historii. Paweł odsłania teraz własną motywację, jest też ciekawe ten trzynasty, czternasty werset. Do was zaś, którzy jesteście z Pogan, mówię, skoro już jest apostołem Pogan, służbę moją chlubnie wykonuje, może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich. To jest ciekawe, bo z tego wynika, że Paweł w żaden sposób nie przeciwstawia niezależnych misji. On nie mówi tak – teraz poganie i Izrael się w ogóle nie liczy. Nie, on widzi swoją misję wśród pogan, swoje apostolstwo pogan, które chlubnie wykonuje, przykłada się do tego, rozumie, że Bóg mu to zlecił, ale on widzi tą misję pogan jednocześnie jako drogę powrotu dla Izraela. Jako, jako misję pobudzenia do zawiści tych rodaków swoich, żeby zbawić niektórych z nich. To jest niesamowite, bo to pokazuje po raz kolejny, że pomimo tego, że Paweł jest taki cięty, on jest taki dosadny, kiedy czytamy jego listy, to musiał być trudny w obyciu człowiek, ja mam przynajmniej takie wrażenie, niespecjalnie przejmujący się kimkolwiek poza Bogiem, czymkolwiek. On tam nie przebiera w niektórych fragmentach, w słowach, nazywa rzeczy po imieniu, ale jednocześnie w tych jego listach widać, że ten człowiek pomimo tej hardości, pomimo tej twardości, on miał niesamowite serce pasterskie i miał niesamowitą głębię poznania teologii, objawienia mu tej teologii przez samego Chrystusa. I Paweł kończy ten fragment takim mocnym zdaniem w 15 wersecie. Jeśli bowiem odrzucenie ich... yy, jest pojednaniem świata, to czym będzie przyjęcie ich, jeśli nie powstanie do życia zmartwychw. To jest oczywiście już pełna eschatologia, to już jest pełna nadzieja, ta ostateczna nadzieja. Paweł już nie patrzy na teraźniejszość, on widzi dzień, w którym Boży Plan objawi się w pełni. On znowu dostaje od Boga jakiś wgląd w rzeczy przyszłe, o których zresztą zaraz powie. Zobaczcie, Boże drogi są większe niż nasze pobieżne oceny jakiejś historii. Bóg potrafi użyć nawet ludzkiego upadku, żeby wyprowadzić swoje dobro. Żaden naród, żaden człowiek w żadnym narodzie nie jest poza zasięgiem Bożej łaski. Kościół złożony z pogan i z resztki Izraela nie zastąpił i nie zastąpi Izraela, tylko zostaje włączony w Boży plan. Natomiast cała ta historia zbawienia człowieka, szeroko pojęta historia zbawienia człowieka, ona zmierza ku pełni, a nie ku porażce. To będziemy Kiedyś, jak będziemy analizować Księgę Objawienia, zobaczymy, że ta księga to jest księga mówiąca o przyszłej pełni, o zwycięstwie Boga. To nie jest jakaś przerażająca księga. To jest księga ostatecznego triumfu Jezusa Chrystusa. Księga ostatecznego zwycięstwa Boga w tym planie zbawienia człowieka. Od szesnastego wersetu do dwudziestego czwartego ważny fragment. Chwilę dłużej się przy nim w ogóle zatrzymamy. Bo w tym szesnastym wersecie Paweł zmienia adresata. Do tego piętnastego głównie mówi o Izraelu, a w szesnastym wersecie zaczyna się bezpośrednio zwracać do pogan. Do nas, do Kościoła, bezpośrednio. Jest także do nas. I robi to w bardzo konkretnym celu, żeby Kościół nie popełnił tego samego błędu, który popełnił Izrael. Paweł wprowadza tu pewien obraz, pewne przykłady, które są kluczowe. A jeśli zaczeń jest święty, to i ciasto. A jeśli korzeń jest święty, to i gałęzie. On nie mówi o różnych ciastach, on nie mówi o dwóch drzewach. Jedno drzewo Izrael, drugie drzewo Kościół. Nie ma osobnego drzewa Izraela i osobnego drzewa Kościoła. Jest jedno drzewo, zobaczcie, jedno drzewo. Jeden korzeń. Skoro korzeń jest święty, jednego drzewa to i gałęzie. Jest jedno drzewo oliwne. Ten Boży Plan Zbawienia, którego korzeniem są obietnice, w tym najpełniejsza i najważniejsza obietnica dana wszystkim ludziom. Ta świętość według tego szesnastego wersetu nie pochodzi od gałęzi. Ona pochodzi skąd? Z korzenia. Z korzenia. Paweł mówi dalej. [...] Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony. [...] Siedemnastym wersecie. Znowu zobaczcie, żadna zasługa, żaden uczynek, znowu pewien obraz łaski. Bóg to wszystko robi. Poganie nie zostają według tego wersetu wszczepieni dlatego, że są lepsi, dlatego, że są mądrzejsi, dlatego, że dokonali właściwych wyborów, dlatego, że właściwie się opowiedzieli w tej historii. Nie. Mało tego, z tego wersetu wynika, że oni zostali wszczepieni wbrew naturze. Wbrew naturze. To jest dzikie. To jest wbrew naturze. Kościół złożony z pogan nie jest naturalnym dziedzicem, jest dzikim dziedzicem, ale jest dziedzicem z łaski. I teraz Paweł tutaj nas bardzo ostrzeże w tym osiemnastym wersecie, to jest chyba najmocniejsze takie ostrzeżenie padające do nas, to nie wynoś się nad gałęzie, a jeśli się chełpisz, to pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń Ciebie. No i to musi rozbroić każdą duchową pychę, a zwłaszcza tę pyszną teologię zastąpienia. Niestety spotykam się z takim sformułowaniem na kilku kazaniach. Z różnych niezależnych kościołów słyszałem coś takiego. Mówiło się tam, że kościół niesie Boga. Opiera się to na tym fragmencie, że kościół jest filarem i podwaliną prawdy. Ale to tak nie jest. Kościół nie niesie Boga. Paweł tu wyraźnie mówi, że kościół jest niesiony przez Boga, a nie niesie Boga. I ten akcent jest niezwykle ważny. że to Bóg niesie Kościół, a nie Kościół niesie Boga. Poganie nie zastępują Izraela, oni zostają dołączeni do Boga. Bóg niesie całą tą historię. I Paweł tu przewiduje pewien zarzut. Powiesz wtedy odłamane zostały gałęzie, abym ja był szczepiony. No brzmi logicznie, tylko Paweł jeszcze logiczniej tłumaczy. Słusznie. Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze. I znowu skąd się bierze wiara? z łaski Bożej. Wiara nie jest sprawą wszystkich, tak podaje Pismo. I to prowadzi nas do oszczerzenia, żeby nie wbijać się w pychę, ale się strzec. Wiara, moja wiara, twoja wiara, ta łaska nam okazana, nie jest powodem do wyższości i nigdy nie powinna być powodem do wyższości. Jest powodem do pokory. Człowiek wierzący to jest człowiek, który chodzi w pokorze, że jest wierzący. Jestem wierzący, więc jestem pokorny, a nie wynoszący się nad niewierzącego. Ta łaska, którą mi Bóg okazał jest powodem do pokory, a nie do wynoszenia się. W dwudziestym pierwszym wersecie Paweł jeszcze dosadnie, jeśli bowiem Bóg nie oszczędził gałęzi naturalnych, nie oszczędzi też Ciebie. I zaraz dodaję w dwudziestym drugim, zważ wtedy na dobrotliwość i surowość Bożą. Tu pewną równowagę wprowadza. Dobroć Bożą względem tych, którzy chodzą w tej pokorze, chodzą w tej wierze, chodzą w tej łasce i surowość wobec tych, którzy porzucają to wszystko. Czemu? No bo łaska nie jest licencją na pychę i nie jest powodem, by lekceważyć Boga. To nie jest wycieraczka. To jest wielki dar. Paweł ten fragment w 23 wersecie zakończy pewną nadzieję. Ale i oni, jeżeli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. No i to już ostatecznie zamyka drzwi do teologii zastępstwa. Tu już ostatecznie jest napisane, że Bóg nie skończył z Izraelem, że korzeń jest nadal święty, że te gałęzie mogą i będą ponownie wszczepione. Nie ma mowy o teologii zastępstwa tak popularnej w kręgach Kościoła. Kościół nie niesie Boga, to Bóg niesie Kościół. Kościół żyje z łaski, nie z wyższości nad Izraelem. Wiara jest jedyną podstawą trwania w tej historii. Taka pycha w stosunku do swojej wiary zawsze poprzedza upadek. I nadzieja dla Izraela pozostaje otwarta. Czemu? Bo Bóg jest wierny swoim obietnicom. Ale tu jest jeszcze coś bardzo ważnego, czemu musimy się przyjrzeć w tym fragmencie, bo ten fragment o korzeniu często jest wykorzystywany też, by rzekomo udowodnić, że to dotyczy tego, że można odpaść od zbawienia, że można się odciąć od zbawienia. I żeby nie wpaść na taki pomysł, że ten fragment o tym mówi, bo on właśnie nie o tym mówi, to jest właśnie wyciąganie wersetów z kontekstu, musimy się tutaj też zatrzymać nad tym korzeniem. Kiedy Paweł mówi o tym korzeniu, czy pisze o tym korzeniu, nie mówi o Izraelu pod kątem etnicznym. Czyli to nie jest mowa, że tym korzeniem jest Izrael, został odcięty, my zostaliśmy wszczepieni i, i, i, i uważaj, bo możesz być z powrotem jako ta dzika gałązka odszczepiony. No tutaj nie mówi o prawie mojżeszowym, przecież tym korzeniem nie jest prawo mojżeszowe. nie jest zakon, nie są uczynki. On tutaj nawet nie mówi o jakiejś tradycji, o strukturze, o jakiejś instytucji. Kto jest tym korzeniem? Chrystus. To jest niezwykle ważne. Tym korzeniem w tym fragmencie jest Chrystus. Dlatego, że według Słowa Bożego to Chrystus jest źródłem życia. To On jest tym korzeniem, tym fundamentem tego drzewa. to On, Chrystus niesie gałęzie, a nie odwrotnie, a nie gałęzie niosą Chrystusa. I zobaczcie, kiedy Paweł mówi pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń ciebie, to on nie mówi pamiętaj, Izrael cię dźwiga. albo zakon cię dźwiga, albo uczynki cię dźwigają. Nie, on mówi Chrystus cię dźwiga. Chrystus cię dźwiga. Pamiętaj, nie ty dźwigasz korzeń, nie ty dźwigasz Chrystusa. To Chrystus dźwiga ciebie. Bo tylko Chrystus według Słowa Bożego jest tym spełnieniem obietnic danych, obietnic, które Bóg dał Ojcom Izraela. Przecież to Chrystus jest spełnieniem tych obietnic, nie zakon. to Chrystus jest zwieńczeniem, obietnic zakonu wszystkiego. On jest przecież wypełnieniem prawa, o czym zresztą bardzo dobitnie sam powiedział. Gdyby się przyjrzeć takiemu stwierdzeniu, które czasami pada, że Izrael yyy, że, że inaczej, prawdziwy Izrael to Izrael w sensie duchowy. Okej? Ale tylko i wyłącznie, jeżeli to zdanie zakończymy, czyli Chrystus. Tylko wtedy to ma sens, że tak prawdziwy Izrael to Izrael duchowy, ale Izrael duchowy ma imię Chrystus. tylko i wyłącznie. Chrystus jest tą osobą, tym korzeniem, w którym spotyka się Żyd i Poganin. Przecież jest napisane wprost, już nie ma Żyda, nie ma Poganina, ale w kim? W wypełnieniu, w Chrystusie. w tym, który jest wypełnieniem prawa, który jest spełnieniem obietnic danych Ojcom. Wszystkie obietnice, jakąkolwiek byśmy obietnicę ze Starego Testamentu nie wzięli, jakąkolwiek, czegokolwiek dotyczącą, od samego początku w zasadzie możemy powiedzieć, że ta obietnica zawarła się i wypełniła się w Jezusie Chrystusie. Korzeń nie jest historią, nie jest narodem, nie jest uczynkiem, tylko ten korzeń tutaj opisany przez apostoła Pawła jest osobą. To nie jest drzewo przepisów, to nie jest drzewo pochodzenia, to jest drzewo życia. Którym jest kto? Chrystus i tylko Chrystus. No bo jeśli korzeń byłby Izraelem, a niektórzy tak to tłumaczą, że, że to jest Izrael i teraz tamci zostali odszczepieni i teraz ten nowy prawdziwy Izrael, czyli rzekomo kościół złożony z pogan zostaje wszczepiony, to poganie, to by musiało oznaczać, że poganie zostali wszczepieni w etniczność. Czyli wtedy musielibyśmy się obrzezać. Musielibyśmy się w specyficzny sposób ubierać. Ja akurat lubię ciemne garnitury, ale mam kolorowy krawat i nie mam rajstop. A musielibyśmy w to wejść, gdyby... Korzeniem był Izrael jako naród. Jeśli tym korzeniem byłoby prawo, a niektórzy tak twierdzą, ci którzy tam bardzo próbują przestrzegać prawa i uważają, że jeżeli ktoś jest wszczepiony w ten korzeń, to jest wszczepiony w prawo, więc musi wypełniać prawo w tym na przykład świętować szabat, no to jeśli tym korzeniem byłoby prawo, to faktycznie wszczepienie oznaczałoby powrót do zakonu, ale nie do dziesięciu przykazań. Do całego zakonu 612 przykazań. Wszystkich. Łącznie z tymi arcyciekawymi. Dzieci są na szkółce, więc nie będą słyszeć. Czyli jak jakieś dziecko jest krnąbrne, to co? Ale drodzy rodzice, Paweł nigdy tego nie mówi. Paweł tutaj tak nie daje nam znać, że to jest ten korzeń. On mówi o uczestnictwie w korzeniu i tłuszczu drzewa oliwnego. To też w tym fragmencie jest. Gdyby był sam korzeń, to jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, że ktoś tak to interpretuje, ale tam się pojawia właśnie ten tłuszcz drzewa oliwnego, a tłuszcz drzewa oliwnego, czyli tłuszcz tej oliwy w Biblii, to jest zawsze konkretny obraz mocy i namaszczenia. Tylko i wyłącznie. Mocy i namaszczenia. Więc to wszystko jest wyłącznie w Chrystusie. W Chrystusie. Bo to w Chrystusie znajduje się duchowy Izrael. To w Chrystusie znajduje się wypełnienie prawa. To w Chrystusie znajduje się życie. To w Chrystusie znajduje się moc. I to w Chrystusie jest namaszczenie. W takim razie, skoro to wszystko jest w Chrystusie, to tym korzeniem i tym tłuszczem drzewa oliwnego musi być Chrystus. I cały ten list do Rzymian w ogóle prowadzi do takich podstawowych prawd. Dlatego część biblistów twierdzi, że list do Rzymian to piąta Ewangelia. I faktycznie w tym liście się zawiera wszystko. Cały list do Rzymian prowadzi do tej samej prawdy, do której prowadzą Ewangelię, że sprawiedliwość jest w kim? W Chrystusie. Usprawiedliwienie jest kim? W Chrystusie. Życie jest w Chrystusie. Zbawienie jest w Chrystusie. Izrael został wybrany, dlaczego? Ze względu na Chrystusa. Przecież w tym wybraniu tego narodu nie chodziło o ten naród. Chodziło o Chrystusa. Z tego narodu miał się narodzić Chrystus. Izrael został wybrany ze względu na Chrystusa. Oni dostali świątynie, przymierze, obietnice, prawo, kapłanów, cały ten system. Święta, to wszystko było ze względu na Chrystusa, było albo zapowiedzią Chrystusa, albo dopełnieniem w Chrystusie. A nie Chrystus został wybrany ze względu na Izrael, w sensie Pan Bóg sobie wybrał Izrael, no i wybrał sobie jednego gluta z Izraela i na nim oparł zbawienie. Przecież to nie o to chodzi. Izrael zostaje wybrany ze względu na Chrystusa, a nie Chrystus został wybrany ze względu na Izrael. Kościół w takim razie zostaje wszczepiony nie w Izrael, tylko w Chrystusa, a nie w jakąś strukturę tego narodu. Dlatego Paweł może napisać jednocześnie, że Izrael jest umiłowany ze względu na ojców, poganie są wszczepieni z łaski i on to może połączyć I jakby wyprowadzić to z jednego korzenia, dlatego że tym korzeniem jest Chrystus, tylko i wyłącznie. I teraz, jeżeli to rozumiemy, to zobaczmy, co to znaczy być wszczepionym w ten korzeń, czyli w Chrystusa. Czyli to wszczepienie nie oznacza przynależności kulturowej, dlatego bez sensu jest obchodzenie świąt Izraela. To jest bez sensu. Bo wszczepienie w ten korzeń nie oznacza przynależności kulturowej. My wcale kulturowo nie musimy się zmieniać. My mamy prawo do swojej kultury, polskiej kultury jako Polacy. Mamy prawo do pewnych polskich świąt. Bo to wszczepienie nas w Chrystusa to nie jest wszczepienie w kulturę i oderwanie nas z naszej kultury. Dlatego dziwne jest, że ktoś, znaczy niech sobie tam ktoś nie obchodzi świąt jak nie chce obchodzić, ale bardzo dziwne jest, kiedy ktoś mówi nie ja nie obchodzę polskich świąt, będę obchodził, obchodził żydowskie święta. Ale dlaczego? Dlaczego? Przecież ty nie jesteś wszczepiony w przynależność kulturową. Ty nie stajesz się kulturowo Żydem i to jeszcze z pierwszych wieków chrześcijaństwa albo sprzed chrześcijaństwa. Mało tego, to wszczepienie nie oznacza poprawnej teologii. To nie oznacza, że kiedy jesteśmy wszczepieni, to od razu mamy poprawną teologię. Ja śmiem twierdzić, że poprawną teologię to my nigdy nie będziemy mieć. Nigdy. Bo prawdą teologię to my będziemy mieć jak staniemy z Chrystusem twarzą w twarz i On nam wszystko rozjaśni, wszystko wyjaśni i wszystko wytłumaczy. A do tego czasu będziemy pielgrzymować przez tą teologię. A już na pewno to nie oznacza, że jesteśmy wszczepieni do jakiejś teologii bez relacji. To wszczepienie nie oznacza bycia w Kościele w takim sensie formalnym. Wszczepienie oznacza życie z Chrystusem albo życie z Chrystusa. Oto jeszcze byłyby lepsze określeń, że to jest życie pochodzące z Chrystusa. Nawet nie z Chrystusem, tylko z Chrystusa. Moje życie pochodzi z Chrystusa. Nie tylko jest z Chrystusem, ono pochodzi z Chrystusa. On jest dawcą tego życia. To wszczepienie oznacza, że ja trwam w wierze. I to bez względu, bez względu na to, co mnie spotyka, co mi się udało lub co mi się nie udało. To wszczepienie oznacza, że ja non-stop, non-stop, skoro jestem tam wszczepiony, to znaczy, że non-stop czerpię z Jego łaski, z tych... soków tego korzenia. To wszczepienie oznacza, że ja jestem zależny od Chrystusa każdego dnia. Dlatego Paweł mówi tak stanowczo w tym dwudziestym, zobaczcie w tym dwudziestym wersecie, on tu bardzo stanowczo to mówi. Ty zaś trwasz dzięki wierze. Dzięki wierze. Nie dzięki pochodzeniu, nie dzięki strukturze, nie dzięki decyzjom, tylko dzięki wierze. I to konkretnej wierze w konkretną osobę. W Chrystusa. W Chrystusa. Jeśli Chrystus jest tym korzeniem, a według mnie nie można tego inaczej rozumieć, jeśli Chrystus jest tym korzeniem, to to ostrzeżenie Pawła Staje się jeszcze poważniejsze, bo odcięcie nie oznacza utraty pozycji w jakimś kręgu kulturowym, w jakiejś instytucji. Odcięcie w takim razie oznacza co? Utracenie relacji z Chrystusem. To jest jeszcze poważniejsze ostrzeżenie. Jeszcze poważniejsze. a wszczepienie ponowne Izraela w takim razie nie oznacza powrotu do zakonu, lecz powrót do Chrystusa jako Mesjasza. I to jest bardzo ważne pod kątem eschatologicznym. Przez wiele lat rozważałem jak to będzie w tej końcówce i nawet nauczałem w tym kościele, za co przepraszam, że rozumiałem to tak, że w tej końcówce czasów, kiedy Boży wzrok będzie skierowany do Izraela, to będzie oznaczało, że, że z powrotem wróci prawo. Być może jakoś zmodyfikowane, ale z powrotem wróci prawo. Teraz kiedy Chcę czy nie chcę? Muszę bardzo zgłębiać ten list do Rzymian, żeby tu mieć coś mądrego do powiedzenia. to dotarło do mnie, że właśnie nie. Że właśnie na podstawie tego korzenia jestem przekonany na dzień dzisiejszy, być może kiedyś was za to przeproszę, ja też się uczę. Ale na dzień dzisiejszy jestem przekonany, że szczepienie ponowne Izraela do tego korzenia, czyli ta końcówka czasów, nie będzie powrotem do zakonu. One będzie powrotem do Chrystusa jako Mesjasza. Oni wszyscy zrozumieją, że Ten, którego ukrzyżowali, to był Mesjasz i wrócą do Niego. Wrócą do Niego, a nie do zakonu. I moim zdaniem, dlatego Paweł tu mówi, Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. Czemu? Bo Chrystus wciąż żyje. W tych czasach, kiedy się to będzie działo. Bo łaska będzie wciąż działała. Bo korzeń, czyli Chrystus, wciąż będzie dawał życie. Oczywiście. Oni oddadzą życie. Swoje życie. Za tą sprawę zostanie przelana krew. Biblia mówi o męczennikach, którzy nie złożą pokłonu bestii. Yyy... Ale to musi oznaczać powrót do Chrystusa jako Mesjasza, a nie powrót do zakonu. Tutaj najświeższe dane eschatologiczne. Co jeszcze z tego wiemy? Wiemy z tego, że nikt z nas, nikt z nas nie jest podtrzymywany przez Kościół. Jeśli jesteś podtrzymywany to przez źródło Kościoła, przez Chrystusa. Nie trwasz w Chrystusie dzięki przyszłym decyzjom. albo braku tych decyzji. Trwasz dzięki wierze, dzięki jego łasce. Każda pycha, każda duchowa pycha ona polega na tym, że ktoś zaprzecza swojej zależności od Chrystusa. I to jest w zasadzie jedyna definicja pychy. Człowiek pyszny to jest człowiek, który zaprzecza swojej zależności od Chrystusa. Jedność Żyda, jedność Poganina może istnieć tylko i wyłącznie w Jezusie Chrystusie, ale wtedy zacierają się kręgi kulturowe. Co nie oznacza, że oni muszą porzucić swoją kulturę albo my swoją. Nie oznacza. Dlatego, że to nie jest wszczepienie w kulturę, ale jedność moja, ponadkulturowa jedność, I nie tylko z Żydem, tylko z kimkolwiek. Istnieje tylko w Chrystusie. Więc ktoś, kto się na przykład nawraca w jakimś czarnym lądzie i ma tam swoje kręgi kulturowe i pewne rzeczy nas szokują. Na przykład jest to moja żona? Jest, to nie mogę za dużo powiedzieć. Ale mogę powiedzieć, że mnie to szokuje. Szokuje mnie, że na przykład w jakichś tam kręgach kulturowych kobiety chodzą półnagie. Szokujące to jest dla nas, prawda? Niebywałe w ogóle, jak tak w ogóle można, na to się patrzeć nie da. Prawda? I to nie oznacza, że one w Chrystusie natychmiast zmienią swoje kulturę. Może być różnica kulturowa, żebyśmy dokładnie wiedzieli o czym ja mówię o tych, o różnych kulturach. Natomiast jednością będziemy w Chrystusie mimo kultury, w której jesteśmy wychowani. Ciekawe, którą stronę byśmy woleli to przerobić, drodzy bracia. Jeśli Chrystus jest korzeniem, jeśli Chrystus jest korzeniem, to oznacza, że bez Chrystusa wszystko uschnie, choćbyś nie wiem jak się trzymał, choćbyś nie wiem jak był szczepiony. Bez Chrystusa wszystko uschnie. Chrystus nie jest jedną z gałęzi drzewa zbawienia. Chrystus jest korzeniem, z którego wszystkie gałęzie czerpią. Żebyśmy bardzo dobrze zrozumieli ten fragment, Ten korzeń jest niezwykle istotny. I przechodzimy dalej, 25 do 27, także rozpędzamy się. I w tym miejscu Paweł w tym 25, 26, 27 wersecie mówi ciekawą rzecz. odsłania tą tajemnicę. Tu mówi o pewnej tajemnicy. A żebyście nie mieli zbyt wysokiego o sobie mniemania, chcę wam bracia odsłonić tę tajemnicę. Rdzeń tego słowa, bo w języku polskim tajemnica kojarzy się trochę tak, przynajmniej mi się kojarzy w języku polskim z jakimś mistycyzmem, z... z czymś niepoznawalnym. W kościele rzymskokatolickim mówi się o pewnej tajemnicy Eucharystii i to jest takie trochę mistyczne, trochę niepoznawalne, że niby coś się zmienia, ale się nie zmienia, ale w tej duchowości się zmienia. Mistycyst taki. I trochę te słowa nam się tak kojarzy, ale one w języku biblijnym, w tej Grece, nie oznacza nic mistycznego, nie oznacza nic niepoznawalnego czy niedotykalnego. W Grece, w tej Grece biblijnej, tajemnica, to co mamy przetłumaczone na tajemnica i to wielokrotnie w piśmie, oznacza prawdę, która nie była wcześniej objawiona. Czyli coś nie było wcześniej objawione, teraz zostaje to objawione i ten proces objawienia czegoś, co wcześniej nie było objawione, Greka mówi, że to jest tajemnica, że to jest odsłonięcie tajemnicy. Że to zostaje teraz odsłonięte przez Boga, że to nie jest nic mistytycznego, tylko jest to teraz coś zrozumiałego. Więc to jest zupełnie inne słowo. Zwróćcie uwagę. Tajemnica w Biblii nie oznacza mistycyzmu, tylko coś zrozumiałego. objawionego. Wcześniej to było nieobjawione, teraz jest objawione, więc jest jasne. Czyli zupełnie inne zrozumienie tego słowa niż mamy w takim popularnym używaniu tego słowa. Słowa. To jest prawda, która wcześniej nie była objawiona, czy w pełni objawiona, a teraz zostaje odsłonięta, wyjaśniona, pozbawiona jakiegokolwiek mistycyzmu przez samego Boga. I Paweł to mówi tu bardzo wyraźnie. Odsłania Bóg to, tą tajemnicę, po to, żeby Kościół z Pogan, złożony głównie, nie popadł w pychę. I teraz jaką on tu tą tajemnicę objawia? Zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do czasu, gdy poganie w pełni wejdą. To jest ta tajemnica. Wcześniej to nie było objawione. A teraz nagle Bóg to objawia i kończy mistycyzm. On to mówi jasno. Ta zatwardziałość przyszła na Izraela do czasu, gdy poganie w pełni wejdą. Wcześniej nie było to jasne. I Paweł otrzymuje to objawienie i się dzieli z nami. To jedno zdanie koryguje przynajmniej dwa błędy teologiczne. Po pierwsze, zatwardziałość nie dotknęła całego Izraela, bo zwróćcie uwagę, zatwardziałość przyszła na co? na część Izraela, nie na cały Izrael, na część Izraela. I to nam tłumaczy, że pomimo tego, że mamy, więc ta tajemnica została objawiona, pomimo tego, że mamy teraz czas pogan, czas łaski, faktycznie jest część Izraela, która się nawraca do Chrystusa dziś. Wczoraj, jutro, w czasie łaski, w czasie pogan, a jednak Żydzi się nawracają. Oczywiście nie całym narodem, ale wiemy o nawróceniach pośród tego narodu. Bo czemu? Bo część, bo ta zatwardziała się już przyszła na część Izraela, to jest pierwsza rzecz, a druga no nie jest wieczna, jest czasowa do czasu, gdy poganie w pełni wejdą. Więc ma pewne granice wyznaczone przez Boga, ma swój okres w Bożym planie zbawienia ludzkości i Ten okres zbawienia ludzkości nie, w którym my teraz przebywamy, czyli czas pogan nie pozbawia każdego jednego człowieka rodzącego się w Izraelu współcześnie możliwości zbawienia. Bo tylko na część Izraela przyszła zatwardziałość. Tak jak wcześniej to, że ktoś nie należył do Izraela nie oznaczało, że nikt się nie mógł nawrócić w zrozumieniu starego przymierza, bo nie był w Izraelu. Takim najpiękniejszym przykładem jest pewna kobieta jak miała na imię Ruth. I dalej. I w ten sposób cały Izrael będzie zbawiony. To jest zdanie, które jest bardzo intensywnie omawiane przez wszystkich. Mój ziomek, Augustyn, bardzo szeroko próbował zrozumieć to zdanie. Calvin bardzo omawia to zdanie. Luther omawiał to zdanie. Wesley omawiał to zdanie, bo to jest trudne zdanie. I w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael. Tylko Paweł tutaj nie mówi, to jest wspólny wniosek w zasadzie wszystkich tych historycznych teologów, Paweł tu nie mówi wszyscy Izraelici w każdym czasie. Tu nie jest tak napisane. Czyli, że jeżeli dzisiaj jakiś Izraelczyk się nie nawróci do Chrystusa, No ale w przyszłości będzie zbawione, bo cały Izrael będzie zbawiony. To jest nadinterpretacja tego wersetu. Paweł tu nie mówi. Wszyscy Izraelici w każdym czasie, niezależnie od tego, czy żyją, czy nie żyją. Nie mówi też, że zbawienie jest bez wiary. Mówi o Bożym działaniu w historii, które doprowadzi do tego momentu, w którym Izrael jako lud doświadczy tego zbawczego zwrotu ku Mesjaszowi. No i tu znowu eschatologia się kłania. Faktycznie ten Izrael tych przyszłych czasów według Słowa Bożego i zostało to przed nami odsłonięte, oni doświadczą tego zbawczego zwrotu ku Mesjaszowi. Jak to się dokładnie stanie, możemy tylko domniemać. I robimy to sobie na tych rekolekcjach eschatologicznych. Tam objawi się antychyzm, oni się spostrzegą, dojdzie do pewnej ochydy w świątyni i oni wtedy doświadczą tego zbawczego zwrotu ku Mesjaszowi. A Paweł tu natychmiast pokazuje, że to zbawienie będzie mieć konkretne źródło, przyjdzie z Syjonu Wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. Zobaczcie, nie prawo, nie narodowa reforma, nie tradycja. Chrystus przyjdzie z Syjonu Wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. Paweł dodaje, a to będzie przymierze moje z nimi, gdy zgładzę grzechy ich. 27 werset. Czyli nie będzie nowego, jakiegoś najnowszego przymierza opartego na uczynkach. Będzie przymierze łaski, w którym grzechy są zgładzone, relacja człowieka, w tym przypadku Izraela, z Bogiem zostaje odnowiona. Zbawienie przychodzi z inicjatywy Boga. Czyli cały czas ta sama historia zbawienia człowieka. Zbawienie przychodzi z inicjatywy Boga, a nie człowieka. To zbawienie powoduje, że relacja między człowiekiem a Bogiem zostaje odnowiona, bo zostaje usunięta przyczyna blokady, czyli grzech. No i grzechy tego człowieka są zgładzone. Tak jak w naszym przypadku. Co ta tajemnica, tak zrozumiana, czyli odsłonięcie tej tajemnicy robi z Kościołem? Paweł w tym liście nie objawia tej prawdy tylko po to, żebyśmy sobie tworzyli wykresy czasów ostatecznych. Ja wiem, że je lubimy. Ale on o tym mówi, czy pisze, żeby ukształtować pewną postawę naszych serc. I znowu, żeby mieć pewną pokorę w tej historii zamiast wyższości. Żeby mieć pewną nadzieję zamiast rozpaczy. I żeby mieć cierpliwość zamiast osądzania. Tego nam często brakuje. Żeby mieć cierpliwość względem drugiego człowieka zamiast osądzania. Kościół, czy mu się to podoba, czy nie? Pewnie mu się to nie podoba. Kościół nie jest właścicielem zbawienia. Nie jest, nie był i nie będzie właścicielem zbawienia. Kościół jest świadkiem. właściciela zbawienia. A tym właścicielem zbawienia jest kto? Chrystus. 28 do 32. Po odsłonięciu tej tajemnicy, tylko myślę, że już będziemy pamiętać, co oznacza słowo tajemnica. Paweł idzie jeszcze głębiej. On tutaj kładzie fundament pod charakter Boga. To będziemy sobie też później w kolejnych rozdziałach rozmawiać. Co do Ewangelii są oni nie przyjaciółmi bożymi dla waszego dobra, lecz co do wybrania są umiłowanymi ze względu na praojców. Tu są pewne dwie prawdy jednocześnie w tym jednym wersecie. Z jednej strony jest tu pokazana rzeczywistość, odrzucenia Ewangelii, bo nieprzyjaciele Boże to ci, którzy odrzucają Ewangelii. Z drugiej strony... jest tutaj ta niezmienność Bożego wybrania. No bo z jednej strony są nieprzyjaciółmi Bożymi, odrzucają Ewangelii, ale co do wybrania, lecz co do wybrania są umiłowani ze względu na praojców. Zobaczcie i znowu mamy dwie równolegle biegnące prawdy, bo Paweł jest stuprocentowym naśladowcą Chrystusa. On tak potrafi robić i nic z tym nie zrobić. I on dwie rzeczy równolegle. I nie łagodzi tego. Przecież tego się nie da połączyć. No jak można napisać takie zdanie? Co do Ewangelii są nieprzyjaciółmi, ale co do wybrania są umowywani. No przecież to jest absurdalne. No tak to niestety jest. Czy nam się to podoba, czy nie. To tak jak Pan Jezus powiedział. Nikt nie przyjdzie do mnie, jeśli go ojciec nie pociągnie. I Bez żadnego łącznika, bez żadnego tłumaczenia. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni. To jest absurd. To nie jest absurd. To są dwie równolegle lecące prawdy. po prostu musimy je rozpoznać, natomiast nie mamy możliwości skrzyżowania ich zrozumienia do głębnej analizy i Paweł tego nie robi, on tego tutaj nie łagodzi. On z jednej strony mówi o rzeczywistości odrzucenia Ewangelii przez tych ludzi, z drugiej strony mówi o niezmienności tego wybrania, tego umiłowania. On to bardzo realistycznie mówi. W odniesieniu do Ewangelii Izrael faktycznie stoi w opozycji. Do dzisiaj. Do dzisiaj. Przecież ci ludzie stoją w opozycji. do Ewangelii. Ale w odniesieniu do wybrania to nadal pozostaje umiłowany naród Boży ze względu na praoiców. I wcale tego nie musimy rozumieć. To pokazuje, że Boży Plan Działania to nie jest ludzki Plan Działania. Boży Plan Działania to jest Plan Działania, który potrafi w jakiś sposób jednocześnie na różnych poziomach, na różnych etapach jednocześnie działać. I historia zbawienia człowieka przedstawiona w Słowie Bożym, w tym ludzkości szeroko pojętej, nie jest prostą linią i prostym wykresem, który moglibyśmy gdzieś narysować. My oczywiście próbujemy to zrobić i nam to pomaga pewne rzeczy zrozumieć. Chronologię wydarzeń biblijnych, chronologię czasów, te wszystkie nasze punkty. No akurat nie mamy już na tej tablicy, ale jeszcze niedawno mieliśmy to rozrysowane na, na tablicy, to co ja często rysuję. My oczywiście w jakiś sposób próbujemy to zrozumieć, złapać, rozjaśnić, narysować. logicznie uargumentować, ale historia zbawienia ludzkości nie jest taką prostą linią. Jest pewną przestrzenią, całą przestrzenią, w której Bóg wiernie realizuje swoje obietnice i nie wszystko człowiek potrafi zrozumieć. I teraz Paweł wypowie bardzo ważne zdanie. Taką pieczęć całej Jego argumentacji w dwudziestym dziewiątym wersecie. Nieodwoalne są bowiem dary i powołania Boże. To jest taka pieczęć całej Jego argumentacji. Boże dary nie są cofane. Boże powołanie nigdy nie jest anulowane. Boże obietnice nigdy nie wygasają. Gdyby Bóg mógł odwołać Znaczy może zrobić co chce, ale gdyby Bóg odwołał, w ten sposób mógł odwołać wybranie Izraela, to nie mielibyśmy żadnego prawa do pewności zbawienia. Nie mielibyśmy żadnego prawa do wiary w obietnicę, ale skoro Bóg mówi do nas, że nieodwołalne są jego dary, nieodwołalne jest jego powołanie i tu w kontekście tego rozdziału rozumiemy o co chodzi, że to też nie można wyciągnąć z kontekstu, a więc skoro Bóg nie odwołuje wybrania Izraela pomimo tego, że Izrael odrzuca, jest nieprzyjacielem Ewangelii, to oznacza, że możemy mieć pewność zbawienia. I to taką pewność, której nikt nie może nam odebrać. Nikt. Paweł tu to rozszerza, bo jak i wy byliście niegdyś nieposłuszni Bogu, a teraz dostąpiliście miłosierdzia z powodu ich nieposłuszeństwa, w 30 wersecie i w 32, albowiem Bóg poddał wszystkich w niebole nieposłuszeństwa, aby się nad wszystkimi zmiłować. Czyli zobaczcie, nie ma dwóch kategorii ludzi. I znowu to jest trudne do uchwycenia. Zrównolegle biegnąca prawda. Nie ma dwóch kategorii ludzi. Nie ma lepszych i gorszych. Nie ma zbawionych z natury i gorszych. Nie. Wszyscy byliśmy nieposłuszni. Wszyscy. Wszyscy potrzebujemy miłosierdzia. Wszyscy rozpaczliwie potrzebujemy Chrystusa. Wszyscy jesteśmy zdani na Jego łaskę. Tylko i wyłącznie. I Paweł tu nie kończy tego rozdziału osądem, on kończy ten rozdział miłosierdziem, a w zasadzie opowieścią o Bożym miłosierdziu, że Bóg dopuszcza nieposłuszeństwo, ale nie po to, by zgubić, tylko po to, żeby objawić ogrom swojej łaski. Żebyście dobrze zrozumieli, to nie znaczy, że nieposłuszeństwo jest dobre, bo nie jest. Ale to znaczy, że Bóg jest większy niż ludzki. grzech, że jego łaska jest większa niż upadek człowieka. Nasza nadzieja musi się opierać na Bożej wierności, a nie na nas. Skoro Bóg nie cofnął powołania Izraela, to znaczy, że nie cofnie powołania, wybrania, zbawienia ciebie i mnie. Wszyscy stoimy na tym samym gruncie. Tym gruntem jest łaska. Miłosierdzie Boga względem wybranych jest większe, znacznie większe niż historia porażek tych wybranych. A Kościół jest wspólnotą takich ludzi, a nie zgromadzeniem doskonałej elity. Paweł kończy ten jedenasty rozdział w sposób bardzo znaczący, bo on nie kończy go definicją, nie kończy go jakimś systemem teologicznym, nawet nie kończy odpowiedzią na wszystkie pytania, bo tych pytań oczywiście się jeszcze więcej zrodzi po tym rozdziale. On kończy ten rozdział uwielbieniem. uwielbieniem. Albowiem z Niego i przez Niego i ku Niemu jest wszystko. Jemu niech będzie chwała na wieki." Bo kiedy człowiek zaczyna rozumieć, drogi Boże, to musi klęknąć przed Bogiem, musi dojść do tego momentu, 33 werset, o głębokości bogactwa i mądrości i poznania Boga, jakże niezbadane są wyroki Jego i niewyśledzone drogi Jego. Czyli Paweł tu mówi wprost, są rzeczy, których nie ogarniemy, nie ogarniemy i nie wytłumaczymy. Są decyzje Boga, których nie da się rozplątać ludzką logiką i wytłumaczyć taką żelazną ludzką logiką. Są drogi, które pozostaną tajemnicą, aż Bóg zechce objawić pewne rzeczy. I to nie jest porażka, to jest właśnie dojrzałość. Kiedy człowiek dochodzi do tego wniosku, że są takie rzeczy, których nie jesteśmy w stanie ogarnąć. To jest dojrzałość, to nie jest porażka. To świadczy o dojrzałości duchowej. Są rzeczy, których nie potrafię ogarnąć. Są decyzje Boga. których nie jestem w stanie wytłumaczyć logicznie. Są drogi, które są dla mnie tajemnicą tak długo, aż Bóg w swojej łasce zechce tą tajemnicę objawić, a być może objawi to dopiero, gdy staniemy z Chrystusem twarzą w twarz. I Paweł tu przechodzi przez trudny temat, przez wybranie, przez zatwardziałość, przez suwerenność Boga, przez odpowiedzialność człowieka, przez historię swojego narodu, przez historię pogan i nie mówi na końcu, no drodzy bracia i siostry z Nowego Narodzenia, teraz wszystko rozumiecie. I ja niestety też nie jestem w stanie tak powiedzieć. Niestety nie zakończymy tego kazania, ani nawet listu do Rzymian nie zakończymy w ten sposób, że drodzy bracia i siostry, teraz wszystko rozumiecie. Nie. Paweł mówi, a my możemy za nim powtórzyć. Bóg jest większy. Bóg jest większy, bo któż poznał myśl Pana albo któż był doradcą Jego. Nikt z nas, nikt z nas nie stoi nad Bogiem z notatnikiem i nie jest w stanie wszystkiego wyjaśnić i wszystkiego wytłumaczyć. Nikt nie jest w stanie poprawić jego planów. Paweł tu dodaje w trzydziestym piątym, albo któż wpierw dał mu coś, aby za to otrzymać odpłatę. Więc nie zostaliśmy zbawieni, bo coś daliśmy. Nie trwamy, bo na to zapracowujemy. Nie mamy przyszłości dlatego, że na nią zasługujemy. Mamy to wszystko tylko i wyłącznie dlatego, że Bóg jest łaskawy. I ta końcówka, ten 36. werset, to uwielbienie Boga w tym braku odpowiedzi. Z Niego wszystko ma początek w Bogu. Przez Niego wszystko jest podtrzymywane przez Boga, ku Niemu, czyli wszystko zmierza ku Bogu. W tym historia świata i w tym część tej historii świata, którą jest moje i twoje życie. Panie nasz i Boże, stajemy przed Tobą w ciszy, w ciszy serca. Wierzę, że poruszeni głębią Twoich dróg nie wszystko rozumiemy i nie wszystko zrozumiemy, ale chcemy wierzyć, że wszystko jest w Twoich rękach. Boże, chcemy Ci podziękować za Twoją wierność, która nie zależy od ludzkiej słabości. ani od ludzkiej stałości, za dary, za powołanie, które są nieodwoalne, za łaskę, która nie jest zapłatą, ale jest darem. Chcemy Ci Boże podziękować za Chrystusa, za korzeń, z którego możemy czerpać prawdziwe życie. Wybawiciela, który zgładził nasze grzechy. Pana, przez którego mamy dostęp do miłosierdzia. Panie, zachowaj nasze serca w takiej pokorze przed Tobą. Uchroń nas przed tą pychą, przed wynoszeniem się nad innych, przed próbą zrozumienia wszystkiego. Naucz nas, Panie, takiej zdrowej bojaźni przed Tobą i takiej ufności, że Ty jesteś dobry. Panie, chcemy się też modlić za Izrael. Teraz wiedząc, dlaczego się modlimy za ten naród, za spełnienie Twoich obietnic, za dzień, w którym wielu rozpozna Mesjasza i doświadczy pełni zbawienia. Chcemy się, Panie, modlić za Kościół, żeby był wspólnotą wdzięcznych, posłusznych, zakochanych w Ewangelii ludzi, a nie w sobie. Panie, przyjmij nasze życie takim, jakim jest. Uczyń nas żyć tą świadomością. Ucz nas tego, Panie, żyć tą świadomością, że wszystko jest z Ciebie, przez Ciebie i ku Tobie. Tobie niech będzie, Boże, chwała na wieki. Amen.
    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor kazania

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.

    Poznaj autora