Co łączy Abrahama, Dawida i Ciebie?
Nie uczynki, lecz wiara otwiera drogę do Boga. Abraham zaufał, zanim cokolwiek zrobił, Dawid wrócił, zanim naprawił swoje błędy. Ich historia uczy, że łaska nie jest nagrodą, lecz darem, który podnosi martwych i przywraca życie z Bogiem.
Transkrypcja
Witajcie w imieniu Jezusa Chrystusa. Oczywiście kontynuujemy list do Rzymian. Jesteśmy na szóstym kazaniu w ramach tego listu. Dzisiaj przeanalizujemy czwarty rozdział. Istotny rozdział, ciekawy rozdział, wielomówiący rozdział, bo tak jak wspomniałem chyba podczas pierwszego kazania, List do Rzymian w zasadzie jest takim listem, który wszystko definiuje i zawiera w sobie każdą istotną doktrynę, dlatego to jest tak ważny list i tak ważne jest, byśmy rozumieli jego treść. Otwórzcie sobie Boże Słowo na Liście do Rzymian na czwartym rozdziale. Ja przeczytam od pierwszego do dwudziestego piątego wersetu, korzystając z przekładu Biblii Warszawskiej. Cóż wtedy powiemy, co osiągnął Abraham, praojciec nasz, według ciała? Bo jeśli Abraham z uczynków został usprawiedliwiony, ma się z czego chlubić, ale nie przed Bogiem. Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość. A gdy ktoś spełnia uczynki, zapłaty za nie nie uważa się za łaskę. lecz za należność. Gdy zaś ktoś nie spełnia uczynków, ale wierzy tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość. Jak i Dawid nazywa błogosławionym człowieka, któremu Bóg udziela usprawiedliwienia niezależnie od uczynków. Błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości i których grzechy są zakryte. Błogosławiony mąż, któremu Pan grzechu nie poczyta. Czy więc to błogosławieństwo odnosi się tylko do obrzezanych, czy też i do nieobrzezanych? Mówimy bowiem, wiara została poczytana Abrahamowi za sprawiedliwość. W jakich więc okolicznościach została poczytana? Było to po obrzezaniu, czy przed obrzezaniem? Nie po obrzezaniu, lecz przed obrzezaniem. I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć usprawiedliwienia z wiary, którą miał przed obrzezaniem, aby był ojcem wszystkich wierzących nieobrzezanych i aby im to zostało poczytane za sprawiedliwość. I aby był ojcem obrzezanych, którzy nie tylko są obrzezani, ale też wstępują w ślady wiary ojca naszego Abrahama z czasów przed obrzezaniem. Albowiem nie na podstawie zakonu była dana obietnica Abrahamowi, bądź jego potomstwu, że ma być dziedzicem świata, lecz na podstawie usprawiedliwienia z wiary. Bo jeśli dziedzicami są tylko ci, którzy polegają na zakonie, wtedy wiara jest daremna i obietnica w niwet się obróciła. Gdyż zakon pociąga za sobą gniew, gdzie bowiem nie ma zakonu, nie ma też przestępstwa. Prze to obietnica została dana na podstawie wiary, aby była z łaski i aby była zapewniona całemu potomstwu, nie tylko temu, który polega na zakonie, ale i temu, który ma wiarę Abrahama, Ojca nas wszystkich. Jak napisano, ustanowiłem Cię Ojcem wielu narodów, zapewniona przed Bogiem, któremu zaufał, który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu. Abraham, wbrew nadziei, żywiąc nadzieje, uwierzył, aby się stać ojcem wielu narodów, zgodnie z tym, co powiedziano. Takie będzie potomstwo twoje. I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat. oraz obumarłe łono apsary i nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnice Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić. I dlatego poczytane Mu to zostało za sprawiedliwość, a nie napisano tego, że Mu poczytano tylko ze względu na Niego. ale ze względu na nas, którym ma to być poczytane i którzy wierzymy w tego, który wzbudził Jezusa Pana naszego z martwych, który został wydany za grzechy nasze i wzbudzony z martwych dla usprawiedliwienia naszego. Kiedy otwieramy ten czwarty rozdział Listu do Rzymian, widzimy, że Paweł znów, jak on to ma w zwyczaju, nie zostawia miejsca na żadne wątpliwości. On w trzecim rozdziale tego listu, tuż przed, ogłosił bardzo potężną prawdę, bardzo doktrynalną prawdę, prawdę, o której nikt nie może uciec. Postanowienie Boże, wyrażone w Słowie Bożym. Wszyscy zgrzeszyli. I wszystkim brak chwały Bożej. I druga potężna prawda, dobra nowina, a są usprawiedliwieni darmo, z łaski, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie. I nie ma się co dziwić, że Paweł zaraz tłumaczy pewną rzecz, którą będziemy dzisiaj omawiać, dlatego że ktoś by mógł go zapytać i pewnie byli tacy, którzy by zapytali, pewnie i dzisiaj by byli tacy, którzy by pytali, co to za nowość? Paweł, co to za nowa nauka? Co to za nowa doktryna? Co to za wymysł? że wszyscy zgrzeszyli brakiem chwały Bożej i też są usprawiedliwieni darmo, z łaski, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, przez wiarę. Dlaczego ty odrzucasz tradycję naszych ojców? Dlaczego ty podważasz to, w co bierzemy od czterech tysięcy lat? Tak by mogli mówić ówcześni Pawłowi słuchacze. Dlaczego ty stawiasz przed nami coś, czego nigdy wcześniej nie było? I właśnie dlatego Paweł sięga tutaj do dwóch największych postaci ze Starego Testamentu. Czemu największych? No bo Paweł właśnie te postacie, a nie inne wybiera. I Paweł tutaj sięga po dwie największe postacie Starego Testamentu, być może najważniejsze postacie dla każdego Izraelczyka w tamtym czasie, ale też dla nas jako wzór wiary, która od początku jest zwiastowana w Bożym Słowie. On tutaj sięga po Abrahama i sięga po Dawida. Sięga po Abrahama, czyli ojca narodu izraelskiego, ojca narodów też, jak mówi pismo, ojciec wszystkich ludzi wierzących. Ojcem naszej wiary jest Abraham, tak podaje pismo. I sięga po Dawida. Dawid, w przeciwieństwie do Abrahama, był królem. To jest bardzo istotne. Był królem. On był też oczywiście psalmistą i co bardzo ważne, wydano o nim świadectwo w pismach, że był mężem według serca Bożego. Mężem według serca Bożego. To tak jakby Paweł pisząc ten czwarty rozdział tym potencjalnym słuchaczom, bo on miał taki zwyczaj, że on zadawał pytanie sam sobie, które Mógł ktoś zadać i udzielał odpowiedzi. Przewidywał, jakie pytania mogą tutaj powstać, jakie powstają do dzisiaj. To jest trochę tak, jakby Paweł odpowiedział tym ludziom. Nie wierzysz mi? Uważasz, że to jest coś nowego? No to zobacz. Zobacz na Abrahama, spójrz na Dawida. Oni od samego początku świadczą o tym, że zbawienie nie przychodzi z uczynków, ale przychodzi z wiary. To jest tak potężna doktryna, to jest tak ważna prawda Bożego Słowa, że my już dwunastą godzinę będziemy rozważać ten temat, że zbawienie nie pochodzi z uczynków. Ono pochodzi z wiary. Tylko i wyłącznie z wiary. Dzisiaj nawet odpowiadałem na pewien komentarz i tłumaczyłem, że powszechna opinia, gdyby ją sprowadzić do jednego równania, wyglądałaby tak. Zbawienie równa się łaska plus uczynki. Ale to jest błędne równanie. Prawdziwe równanie, równanie, które przedstawia Biblia, brzmiałoby tak. Łaska równa się zbawienie plus uczynki. Jeżeli Bóg obdarzył cię łaską, to po pierwsze cię zbawił, a po drugie spowodował, że wydajesz uczynki dobre, podobające mu się. A więc łaska równa się zbawienie plus uczynki, a nie zbawienie równa się łaska plus uczynki. Wracamy do listu do Rzymian. Kiedy czytamy o Abrahamie, może nie w tym liście, ale w ogóle w Piśmie Świętym, w Starym Testamencie, widzimy człowieka, którego usprawiedliwienie przyszło nie przez prawo. To jest niezwykle istotne. Ten człowiek nie miał nic wspólnego z prawem, z tym prawem mojżeszowym. Dlaczego? No bo prawo jeszcze nie istniało. Mojżesz jeszcze się nie narodził. Więc abstrahując całkowicie od prawa mojżeszowego, jego usprawiedliwienie było dokonane w Bogu. Nie przez rytuał, dlatego że niezwykle istotne jest, Paweł tu o tym wspominałem, my tu będziemy się analizować, że obrzezanie on otrzymał później. najpierw został usprawiedliwiony, a później nakazano mu się obrzezać, a nie najpierw się obrzezał i został usprawiedliwiony. A więc jego usprawiedliwienie jest wyłącznie efektem wiary tego człowieka. I czytamy w Księdze Rodzaju, w XV rozdziale, w VI wersecie, uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu. I to jest fundament całej biblijnej nauki o usprawiedliwieniu. To jest w ogóle pierwsze zdanie, które tłumaczy, w jaki sposób Bóg postanowił usprawiedliwić, czyli zbawić człowieka. Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu. Paweł potem sięga do psalmu Dawida, w tym liście do Rzymian, do psalmu 32, błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu. Paweł to cytuje w psalmu 32, w tym czwartym rozdziale listu do Rzymian. O kim on mówi? O Dawidzie, o królu, o człowieku, który sam poznał i bardzo dobrze znał smak grzechu. Sam poznał i doświadczył, co to znaczy upaść w grzechu, upaść w zdradzie Bożej. I ten Dawid zrozumiał, że największym błogosławieństwem nie jest władza, nie jest sukces, nie jest to, że jest królem, nie jest bogactwo, które w pewnym momencie towarzyszyło mu w życiu, ale zrozumiał, że największym błogosławieństwem, jakiego człowiek doświadcza, jest przebaczenie grzechów. To jest największe błogosławieństwo, jakiego człowiek może doświadczyć. Przebaczenie grzechów. i uwolnienie spod natury grzechu. Paweł pokazuje, że Ewangelia, którą on głosi, a w ten sposób i my głosimy, nie jest żadną nowością i nigdy nie była żadną nowością. To nie jest tak, że nastąpił jakiś przewrót związany z dobrą nowiną i ta dobra nowina inaczej brzmiała. W Starym Testamencie inną dobrą nowinę zwiastowali prorocy, a inną dobrą nowinę zaczęli zwiastować naśladowcy Jezusa Chrystusa, apostołowie. Jezusa Chrystusa. To nie jest wymysł apostołów, to nie jest wymysł Piotra, to nie jest wymysł Pawła, to nawet nie jest jakaś nowa idea, gdzie ona pada z ust samego Chrystusa. To nie jest żaden Plan B, który Bóg wprowadził. w Nowym Testamencie, a czasem tak jest to przedstawiane. Kiedy czasami oglądamy jakąś analizę zbawienia człowieka, jakiś taki przelot przez całe Pismo Święte, bardzo często pada sformułowanie, że ponieważ człowiek zawiódł, to Bóg miał plan B. Bóg nigdy nie miał planu B. Bóg, w którego wierzymy, nie posiada planu B. On posiada plan A i go realizuje. Co chce, to zrobi. Bóg nie potrzebuje planów B. To ludzie potrzebują plany B wymyślać, bo różnie nam wychodzi z planem A. Natomiast Bóg, jeśli coś postanowił, to to zrobi. On ma tylko plan A. I to zawsze była ta sama droga. Zawsze Bóg tak samo zbawiał i będzie zbawiał człowieka przez wiarę. Paweł tu będzie obalał, te najpotężniejsze w tamtym czasie herezje, które oczywiście w różnych formach przetrwały do dzisiaj, będzie potępiał tutaj judaizatorów, tych, którzy próbowali coś dołożyć do Chrystusa. W I Kościele było to obrzezanie, dziś to są jakieś inne uczynki, którzy mówili, że Chrystus plus obrzezanie to dopiero jest zbawienie. On tutaj wyraźnie wypowie się przeciwko Moglibyśmy powiedzieć takim moralistom, którzy mówią, że Chrystus plus jakieś tradycje, jakieś obrzędy, tego typu uczynki, sakramenty, no to to jest tutaj zbawienie. No i oczywiście on tutaj potępi tych, którzy twierdzą, że każdy znajdzie swoją jakąś własną drogę, że są różne drogi prowadzące do zbawienia. Paweł mówi jasno. Nie. Tylko wiara. Tylko wiara. tylko w wiarach. Taka piękna zasada przypomniana w czasie reformacji. I to nie jest żadna nowość. Reformacja nie przyniosła nic nowego. Reformacja, tak jak Paweł, przypomnieli co od początku jest w piśmie. To nie jest żadna nowość. I Paweł mówi, Abraham i Dawid są tego dowodem. Abraham i Dawid są dowodem tego, że to nie jest żadna nowość. To ma też ogromne znaczenie dla mnie, dla ciebie, dla każdego słuchającego tych słów dzisiaj konkretnie, bo my też chcemy Mamy taką potrzebę, żeby oprzeć swoją pewność na czymś zewnętrznym, żeby mieć coś, co mogę pokazać, czego się mogę uchwycić, co mogę tak embirycznie udowodnić, żeby mieć coś takiego na zewnątrz. To może być wychowanie, będziemy się tu opierać na wychowaniu, że wychowujemy się w tradycji chrześcijańskiej. To może być sama tradycja, że raczej jeszcze, chwała Bogu za to, jeszcze nasz kraj opiera się na tradycjach chrześcijańskich. To mogą być jakieś inne uczynki. Jeżeli ktoś będzie od tego wolny, no to też będzie szukał. Mamy taką tendencję do szukania czegoś, czym możemy pokazać, że my jesteśmy zbawieni. rekwizyt, jakiś uczynek, jakiś element ubioru bardzo często. I Paweł pyta tak. Na czym ty opierasz te swoje usprawiedliwienie? Czy ty to opierasz na sobie i na tym wszystkim, co przed chwilą wymieniłem, czy czymkolwiek innym, co nam przyjdzie do głowy, czy na Chrystusie? I kiedy będziemy rozważać dzisiaj sobie tą historię Abrahama i Dawida, to... Proszę Boga, żeby dotknął naszych serc, żeby nam przypomniał i żeby w nas ugruntował to, że prawdziwa wiara to nie jest jakaś teoria, to nie jest coś, co można zewnętrznie komuś pokazać, coś zewnętrznie czy w sposób zewnętrzny komuś udowodnić, ale to jest życie. To jest życie. To jest moje i twoje życie. Jeżeli jesteś człowiekiem bieżącym, to to jest styl twojego życia. To nie jest żaden rytuał, tylko to jest relacja z tym Bogiem. To nie jest wysiłek. To jest niezwykle ważne. Wiara nie jest wysiłkiem. Nigdy nie będzie wysiłkiem i nigdy nie była wysiłkiem. Wiara jest łaską. To jest łaska. To nie jest wysiłek. Jeżeli ktoś, żeby wierzyć, toczy jakieś boje, to on nie do końca odkrył, czym jest prawdziwa wiara. Abraham. Od niego zaczyna Paweł, my też od niego zaczniemy. Pierwsze trzy wersety. Zobaczcie, Paweł wraca tu do korzeni wiary. zarówno tej chrześcijańskiej, jak i tej, z której on się wywodzi, z wiary Izraelczyków. On nie wraca tutaj do Mojżesza, jeszcze nie wraca do Dawida, on w ogóle omija tutaj, zwróćcie uwagę, że on tutaj w ogóle nie podaje jako ten dowód Mojżesza, on tu wraca do Abrahama, do Ojca Narodów, do człowieka, od którego wszystko się w zasadzie zaczęło. Sam początek. Pierwsze rozdziały oczywiście dotyczą tej prahistorii, 11 kluczowych rozdziałów z Księgi Rodzaju, mieliśmy na ten temat osobną konferencję, ale później w 12 rozdziale jest jakby ta współczesna nam odnoga, już możemy wszystko sobie tam ładnie rozrysować i zaczynamy tam od historii Abrahama. Żydzi do dzisiaj mówią z wielką czcią o Abrahamie, w tym właściwym zrozumieniu czci, z wielkim szacunkiem. W Talmudzie i we wszelkich pismach rabinicznych, zarówno takich historycznych, jak i współcześnie powstających tych pismach, Abraham zawsze, zawsze jest przedstawiany jako wzór posłuszeństwa. Zawsze jest przedstawiany jako wzór dla mnie i dla ciebie obożności. Zawsze jest przedstawiany jako człowiek, który ma inspirować i ma być wzorem dla całego Izraela. No bo talmud i pisma rabiniczne dotyczą Izraela niepogan w ich zrozumieniu. I on zawsze tam jest stawiany jako taki człowiek, którego powinno się naśladować. Co ciekawe, nawet w księgach deuterokanonicznych, których nie trzeba się jakoś przeraźliwie bać, to nie jest tak, że jak ktoś przeczyta księgę deuterokanoniczną, na przykład II Mahabejską, to umrze od tego albo krew mu się z nosa poleje. To tak nie działa. Można śmiało te księgi przeczytać. I w tych apokryfach, w tej II Księdze, machabejskiej, deuterokanonicznych, wtórno-kanonicznych, to są synonimy. Czytamy takie też ciekawe zdanie, Abraham został wypróbowany i okazał się wierny. A Paweł tutaj w tym liście do Rzymian nagle mówi coś, co musiało być szokujące dla religijnych Żydów, dla tych takich pogrążonych w swojej religii Żydów, bo on mówi nie przez łuczynki, Ale przez wiarę. On tłumaczył, że zanim Abraham cokolwiek zrobił, zanim on w ogóle wyszedł z ul, zanim ofiarował Izaaka, zanim cokolwiek zbudował w swoim życiu, on co zrobił? Uwierzył, uwierzył. Od tego się zaczyna historia wiary w Piśmie, historia zbawienia w Piśmie Świętym i historia prowadzenia ludzi w kierunku Jezusa, a później z Jezusem i później w oczekiwaniu na powrót Jezusa. Wszystko zaczęło się od tego, że Abraham zanim cokolwiek zrobił, on uwierzył Bogu. Oczywiście jego historia zaczyna się w Urhaldejskim, czytamy o tym w 11-12 rozdziale Księgi Rodzaju. Jakie było to miasto? To jest niezwykle ważne. To nie była jakaś wioseczka, z której uciekał Abraham, bo źle mu tam było, jeszcze wtedy Abram. Tylko to było bardzo potężne, bardzo bogate miasto w południowej Mezopotamii. Niezwykle interesujące historycznie miasto, bo to był ośrodek kultu księżyca. Tam głównie skupiali się wokół kultu księżyca. To była wiodąca religia, oczywiście wielobóstwo, w którym Abraham jest w pewien sposób wychowywany, otacza się wokół tego wielobóstwa. Mało tego, w oczach świata Abraham byłby takim człowiekiem sukcesu. No słuchajcie, stabilny człowiek. Osiadły w jakimś jednym miejscu, co na tamte czasy to był nie lada wyczyn, że ktoś ma jakieś jedno miejsce rodzinne. No właśnie, jest ze swoją rodziną, jest z ogromnym majątkiem i w takim czasie, kiedy wydawałoby się, Taki człowiek sukcesu, Abraham jeszcze wtedy, słyszy głos Boga. W rodzaju 12.1. Wyjdź z ziemi swojej, od rodziny swojej, z domu ojca swego, do ziemi, którą ci wskażę. Sądzę polecenie, niezwykle proste polecenie, nie pozostawiając żadnego pola manewru, albo słuchasz, albo nie słuchasz, wyjdź z ziemi swojej, z rodziny swojej, z domu ojca swego, do ziemi, którą ci wskaże. Inaczej mówiąc, zaraz zrezygnujesz z tej swojej stabilności, z tego, że masz to miejsce, zaraz zrezygnujesz z rodziny, zaraz zrezygnujesz z majątku i pójdziesz tam, gdzie ci pokażę. I to jest moment przełomowy. Zwróćcie uwagę, że Bóg nie podaje szczegółów. Nie mówi mu, gdzie go pośle. Nie mówi, jak to zrealizuje. Nie daje żadnej mapy. Śmien twierdzić, że nie było wtedy też Google Maps i wszystkich innych takich akcesoriów. Co prawda Biblia nie mówi o tym wprost, ale myślę, że możemy się tego domyślać. Widzimy, że Bóg w żaden sposób nie obiecuje wygody Abrahamowi. Tu nie pada takie sformułowanie, że wszystko będzie dobrze, będzie wygodnie, będzie lepiej. Takie sformułowanie w żaden sposób nie pada. Tu jest w zasadzie sformułowana jedna rzecz. Zaufaj mi. Zaufaj mi. Po prostu mi zaufaj. Zrób to, co do ciebie mówię. No i to jest niesamowite, bo Abraham... Jeszcze wtedy Abram, wbrew rozsądkowi, przecież to jest wbrew rozsądkowi, co ten człowiek zrobił, to jest nierozsądne, co on zrobił, wbrew jakiejkolwiek logice, wbrew jakiemukolwiek poczuciu stabilności, nie tylko swojej stabilności, ale swojej rodziny, on posłuchał Boga. Po prostu to zrobił, wyszedł, wyruszył, zostawił wszystko, co do tej pory znał. Zatrzymajmy się, bo my pomijamy ten kontekst. Wyobraźmy sobie, że dzisiaj do kogoś przychodzi Bóg i mówi tak. Wyjdź ze swojej ziemi. Albo przeprowadź się. Od rodziny swojej. Z domu ojca swego. I idź tam, gdzie ci powiem, że masz iść. To jest nierozsądne. Przecież ja mam pracę. Ja mam jakąś stabilność. Ja tu funkcjonuję z nielogiczne. Boga nie ma wszędzie? To jest niestabilne, co jak się nie uda. A jednak Abraham, wbrew rozsądkowi, wbrew logice, wbrew takiemu poczuciu stabilności, słucha, wychodzi, zostawia, wyrusza, zostawia wszystko, co zna. Jaka to jest lekcja dla nas, jeżeli on jest ojcem wiary? Wiara to nie jest emocja, to jest dla nas w miarę oczywiste, ale uwaga, wiara to też nie jest twoje przekonanie. Wiara to jest posłuszeństwo. To jest kluczowa rzecz, jeżeli chodzi o wiarę. Wiara nie jest emocją i to jeszcze w miarę wszyscy rozumiemy, że wiara nie jest czymś takim jak emocją, że tu nie chodzi o emocje, ale to też nie jest przekonanie. To nie jest tak, że człowiek wierzący to jest człowiek wiecznie rozsądkiem, logiką, poczuciem stabilności, takim ludzkim spojrzeniem jest do czegoś przekonany. Bardzo często nie będziesz przekonany. Bardzo często twój rozsądek będzie mówił, że to jest nierozsądne. Będziesz patrzył na to i uważał, że to jest nielogiczne, co tu jest napisane. To jest nielogiczne, żeby się to mogło udać. To będzie naruszało Twoje poczucie stabilności. Ale wiara nie jest przekonaniem Ciebie. Wiara jest posłuszeństwem. To jest ta lekcja. Od tego się tutaj wszystko zaczyna. Apostoł Jakub bardzo dobrze to rozumie i w swoim liście przestrzega wszystkich chrześcijan. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Dobrze czynisz? Demony także wierzą i drżą. bo ta wiara Abrahama to nie była ta przeciwwiara, o której tutaj mówi Jakub, czyli taka wiara czysto intelektualna, taka wiara, że Bóg istnieje, że On istnieje. Taką wiarę mają też demony. Wiara Abrahama... Ojca naszej wiary to była wiara, która prowadziła tego człowieka do bezwzględnego posłuszeństwa Bożemu Słowu. Bezwzględnego posłuszeństwa. I to właśnie odróżnia wiarę Abrahama, wiarę apostołów, moją, twoją, jeśli jesteśmy w tym miejscu od wiary demonów. One wiedzą, że Bóg istnieje. One wiedzą, że jest Boże Słowo, ale są mu nieposłuszne. Wiara Abrahama, ona nie zatrzymała się na uznaniu pewnego faktu. że Bóg jest. Ona poszła dalej. Ona wyraziła się w działaniu, które opierało się na posłuszeństwie temu, co Bóg powiedział. Demony wierzą, przecież to wyraźnie jest w liście Jakuba napisane, wierzą, że Bóg istnieje. Tylko go nienawidzą. tylko go po prostu nienawidzą. Natomiast Abraham wierzył, podobnie jak te demony, że Bóg istnieje, ale on w przeciwieństwie do nich zaufał mu. Nie zbuntował się przeciwko jego poleceniom. I to jest zasadnicza różnica. Wiara demoniczna, ona pewne rzeczy wie, ale ona się względem tych rzeczy buntuje. I niech wam się nie wydaje, że ta wiara demoniczna to jest wiara debili. i kretynów. Nie. Nie. Zazwyczaj ta wiara demoniczna jest podparta ludzkim rozsądkiem. Zazwyczaj ta wiara demoniczna będzie podparta logikom i to taką żelazną, ludzką logiką. Zazwyczaj ta wiara demoniczna, ona będzie szła w kierunku takiej stabilności, takiego, że przecież tu już jesteś, tu po co tu w ogóle ryzykować, po co coś nowego. Ta wiara demoniczna, ona rozpoznaje pewne fakty, ale ona się będzie przeciwko nim buntować i to nie będzie w taki głupi sposób zrobione. Natomiast wiara zbawcza, ta wiara, którą miał Abraham, ta wiara, której od Ciebie i ode mnie wymaga Bóg, ona się poddaje. Ona się poddaje Bożemu Słowu. Poddaje się Jego poleceniom. Bardzo często wbrew rozsądkowi. Bardzo często, wbrew logice, bardzo często, a może zazwyczaj, wbrew poczuciu stabilności, prawdziwa wiara, ona będzie łamać twoje poczucie stabilności. Ona będzie łamać twoją żelazną logikę. Ona będzie łamać twój rozsądek. Kiedy przeczytamy Boże Słowo, to, co rozumiemy, niekoniecznie musisz się przejmować tym, czego jeszcze nie rozumiesz. Ale są proste polecenia w Piśmie Świętym, które rozumiesz. Ale one się nie poddają twojemu rozsądkowi. One się wydają nielogiczne. A co jest logicznego w oddawaniu części majątku? Co jest w tym rozsądnego? Co jest rozsądnego albo logicznego w poświęcaniu wieczoru w środę na tego typu wykłady? Co w tym jest logicznego albo rozsądnego? Ale mamy być posłuszni. Tak wzrasta się w wierze. Wiara zbawcza ufa i poddaje się. To jest potem ciekawy akcent, bo Bóg obiecuje Abrahamowi potomka. W ogóle to jest bardzo ważna historia, to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego bzdurą totalną jest to, że Salomon miał potomków z królową Sabą i czarnoskórzy Żydzi teraz wrócili do Izraela. Żydem się jest z matki. Dlatego Ismael, syn Sary, nie jest Żydem, chociaż był synem Abrahama. Natomiast syn Sary jest Żydem. Dlatego Żydzi uważają, że Żydem się jest z matki. Bóg obiecuje Abrahamowi potomka. No i czytamy, że lata mijają i to długie lata. Czytamy o tym, że Sara się starzeje. Nie na niby, tylko ona się naprawdę starzeje. I ta obietnica, którą wypowiedział Bóg, ona staje się coraz bardziej nierealna. Ona zaczyna się wymykać rozsądkowi. No bo co jest rozsądnego w tym, że stara kobieta urodzi dziecko? No co jest z tym rozsądnego? Co jest w tym logicznego? Nic. Co jest w tym stabilnego? To jest stabilnego w takim wieku decydowanie się na małe dziecko. To nie jest stabilne. Absolutnie. To zaczyna być coraz bardziej nierealne. No i niestety przychodzi wtedy moment, o którym Biblia nie milczy, który pokazuje nam bardzo wyraźnie, w jaki sposób moja ludzka natura, twoja ludzka natura, ludzka natura Sary i Abrahama próbuje pomóc Panu Bogu. Przecież oni tego nie robią wbrew Panu Bogu, oni tylko próbują pomóc tej obietnicy, próbują nadać tej obietnicy pewnego rozsądku, pewnej logiki, pewnej stabilności. No i Sara w pewnym momencie mówi coś, co wielu mężczyzn chciałoby usłyszeć, ale to jest grzechem. Weź moją służącą Hagar, może przez nią będę miała potomstwo. Księga Rodzaju, 16, 2. Abraham robi coś, co wielu mężczyzn też by zrobiło, ale Biblia mówi, że nie należy, posłuchał swojej żony. W efekcie czego Hagar rodzi Ismaela. Przecież to był pomysł Sary. Ten człowiek tylko się zgodził ze swoją żoną. Hagar rodzi Ismaela. Cały problem jest taki, że Ismael nie był i nie będzie. Choćby nie wiem, co robili synem obietnicy. On po prostu nie był synem obietnicy i nie będzie synem obietnicy. Nigdy. Przenigdy. Czy się to podoba współczesnemu światu, czy nie. To nie był starszy brat obietnicy Bożej. To po prostu nie był syn obietnicy. To był wymyk. I to kiepski wymyk związany z... próbą pomocy Panu Bogu. To był syn ludzkiego planu. Ludzkiego. To jest pewien symbol też dla nas, pewna przestroga dla nas, że właśnie tak się dzieje, jak się podziało z Ismaelem i jak się dzieje do dziś. Przecież wiemy, że z tego ludzkiego planu do dziś są kłopoty. Przecież to jest jakby historia muzułman. Tak się właśnie dzieje, kiedy człowiek próbuje Panu Bogu pomóc spełnić obietnicę i jeszcze to robi w ogóle własnymi metodami. On ma plan. Jak tutaj zrobić, żeby Boże obietnice się wykonały? I Ismael staje się pewnego rodzaju symbolem. Symbolem religii, symbolem wysiłku, jakkolwiek to brzmi, symbolem takiego ludzkiego sposobu zbawienia, ludzkich pomysłów. Jak to zrobić, żeby pewne Boże obietnice się wykonały? Wypełniły. No i Bóg tutaj brutalnie się wypowiada. Nie przez Ismaela, ale przez Izaaka będzie nazwane Twoje potomstwo. Rodzaju 21-12. Paweł w liście do Galacjan, potem się do tego będzie odnosił, my to oczywiście będziemy osobno przerabiać, jeśli zdążymy przed pochwyceniem. Ten, który się urodził według ciała, prześladował tego, który według ducha. Tak czytamy w liście dogadatów w czwartym rozdziale. I popatrzcie, on tam pokazuje dwie drogi. Pierwszą drogą jest droga Ismaela. To jest droga religii, droga uczynków, droga samowystarczalności, droga pomagania w procesie obietnicy Bożej, droga według ciała. I drugą drogę, drogę Izaaka. To jest droga łaski. Bo Bóg obdarzył tych ludziom łaskę. To jest droga wiary. No i to jest... droga cudownego działania bożego. Cudownego bożego działania, chociaż bardzo wymykającego się rozsądkowi. i tym wszystkim stabilnym by się wydawało rzeczą. I teraz kolejna lekcja dla nas. Niezwykle ważna. Tutaj Paweł tu sięga, ona dla nich była czytelna. My musimy sobie to interpretować. Wiara tak ma, że ona nigdy nie przyspiesza Boga. Posłuchaj, nie przyspieszaj Boga. Po prostu nie rób tego, bo to nie jest wiara. Wiara nie przyspiesza Boga. Wiara czeka. Prawdziwa wiara potrafi czekać. Ona ufa i czeka. Nie pomagaj Panu Bogu, bo się to źle skończy. Bóg nie potrzebuje Twojej pomocy. To Ty potrzebujesz Jego pomocy. Prawdziwa wiara potrafi czekać. Na pewne rzeczy trzeba po prostu długo poczekać, ale jeśli Bóg coś obiecał, to to się wydarzy. Potem do życia Abrahama przychodzi niebywała, chyba największa próba, jaka jest opisana w piśmie świętym względem człowieka, przynajmniej z mojego zrozumienia. Bóg mówi tak. Weź syna swego, jedynego, którego miłujesz, Izaaka, i złóż go w ofierze. Księga Rodzaje, 22, rozdział 2, werset. Jestem przekonany, że Abraham nie rozumiał tego polecenia. Tego polecenia się nie da zrozumieć. Niewyobrażalne jest tego typu polecenie, jakby Bóg teraz powiedział weź swojego syna Danielka i złóż go w ofierze, czy Kubusia, czy Nadię. Nadia nie jest synkiem oczywiście. I nigdy nie będzie. To jest kolejne diabelskie oszustwo tego typu. i granie z ludzką płciowością. I zobaczcie, niezwykle ciężkie, niezwykle nieracjonalne. Co jest w tym racjonalnego? Gdzie tu jest racjonalność w tym poleceniu? Gdzie tu jest jakaś logika w tym poleceniu? Abraham musi być posłuszny. I on taki jest. On tego nie rozumie na pewno. On przecież wie, że była obietnica związana z Izaakiem. Jak ona ma się spełnić, że on będzie ojcem mnóstwa narodów, skoro on go złoży w ofierze? W jaki sposób dobry Bóg może żądać życia tego dziecka? Ale Abraham nie dyskutuje. Biblia nie mówi, że on się kłócił w tej sprawie. Biblia mówi, że on wstał wcześnie rano, zebrał drwa i ruszył na górę Moria. W tradycji żydowskiej, oni to bardzo ciekawie opisują, oczywiście nie jest to kanon, jest to tylko tradycja żydowska, ale myślę, że oni mają dużo na ten temat do powiedzenia. Też mieli dużo czasu, żeby tę sytuację przemyśleć. W tradycji żydowskiej ta scena w ogóle ma swoją nazwę osobną. Ona się nazywa Akedach. Na język polski byłoby to związanie, pojemanie, zniewolenie Izaaka. I rabini, którzy opisują to w swoich publikacjach, oni w tym widzą najwyższy akt posłuszeństwa. Najwyższy akt posłuszeństwa. Nie tylko Abrahama. To jest niezwykle ważne w tym opisie, który oni nam tutaj dostarczają. I jak to przemyśleć? Ciężko się z tym nie zgodzić. To jest najwyższy akt posłuszeństwa, ale uwaga, nie tylko Abrahama, ale też Izaaka. Oni są tutaj przekonani i nie podważają tego. Ja wiem, że my będziemy teraz mówić, że no, ale w Biblii nie jest napisane, ile miał lat, ale myślę, że oni w tej tradycji zachowali ten właściwy obraz, że ten człowiek był dorosły, bo dobrowolnie pozwolił się związać. Ta ich tradycja, zwłaszcza midrasze, mówią, że w momencie, kiedy Abraham podnosi nóż, a przecież czytamy, że tak było, że on to już prawie dokonał, prawie wykonał, kiedy on podnosił nóż, to Izaak w tym czasie patrzył w niebo i szeptał, oczywiście, tak jak powiedziałem, wynika to z ich tradycji, ojcze, jeśli taka twoja wola, Niech się tak stanie. Czemu ja ufam tej tradycji? Bo całkiem prawdopodobnie do tej tradycji nawiązał Jezus Chrystus w ogrodzie Gethsemane. dlatego bym tak nie odrzucał łatwo tego, co oni tutaj piszą, bo faktycznie to są słowa, które później wypowiada przecież Zbawiciel. Ojcze, jeśli taka Twoja wola, niech się tak stanie. Dla nich do dzisiaj, oni oczywiście odrzucają Jezusa Chrystusa, więc my rozumiemy, że największym aktem posłuszeństwa było to, co Chrystus zrobił, ale to jest pewna zapowiedź i dla Żydów ten Akedach to był taki właśnie wzór oddania, a dla nas Jest to cień Golgoty. Jest to oczywisty cień Golgoty. Jest to oczywista... Jest to oczywisty cień rzeczy przyszłych, kiedy ojciec składa swojego syna w ofierze i uwaga, jest to też, a może przede wszystkim, aktem posłuszeństwa tego syna. Przecież tak, wierzymy, że to, co się stało na Krzyżu Golgocie, na Krzyżu Golgoty, to jest przede wszystkim akt posłuszeństwa syna, który pozwoliłby, by to jego życie zostało złożone w ofierze, a nie tylko ojca, który to życie w ofierze składa. Oczywiście tam ojciec jest gotów ofiarować syna, podobnie jak Abraham. On był gotów. ofiarować swojego syna. No i na golgocie ojciec faktycznie złożył tego syna w ofierze. Hebrajczyków 11, 19 mówi tak. Abraham wierzył, że Bóg ma moc wskrzeszać umarłych i dlatego odzyskał go nijako z martwych. Szczyt wiary. Szczyt wiary. Wiara, która ufa nawet wtedy, kiedy Bóg wydaje się być sprzeczny sam ze sobą. Bo zobaczcie, gdyby się przyjrzeć tej historii, można odnieść wrażenie, że Bóg jest sprzeczny sam ze sobą. Przecież złożył obietnicę dotyczącą Izaaka. dopełnił tej obietnicy, miało się tam wiele wydarzyć i nagle ten Bóg, wydawałoby się sprzeczny sam ze sobą, wydaje jakieś nielogiczne polecenie. No to teraz go złóż w ofierze. I czasami tak jest, że my nie rozumiemy tego, co robi Bóg. Wiara nie polega na tym, że ty masz za każdym razem rozumieć, co Bóg robi. Wiara nie polega na tym, że ty będziesz umiał za każdym razem być adwokatem Pana Boga i dokładnie wyjaśnić, dlaczego On tak robi, a nie inaczej. Nie. Wiara polega na tym, że ty ufasz swojemu Bogu. Ufasz swojemu Bogu. Po prostu Mu ufasz. Zwłaszcza wtedy, kiedy wydaje się to być nierozsądne, nielogiczne, no ale musisz wykazać się pewnym posłuszeństwem. U tych wspomnianych przeze mnie Żydów w Talmudzie czytamy tak. I to jest ważne. Nie dla nas. Tylko w tym, co się odnosi Paweł, bo kiedy Paweł się odnosi, ten Talmud już jest. Rabini mówią, że największą zasługą Abrahama była jego gotowość do posłuszeństwa. Nawet wtedy, kiedy on nie widział sensu. I tu Paweł robi rewolucję. Bo Paweł mówi, nie, to nie była jego zasługa. Bo gdyby to była jego zasługa, to miałby się czym chwalić. Miałby się czym chlubić. To była wiara. tylko i wyłącznie wiara. I ta różnica jest bardzo zasadnicza. I tu w tym czwartym rozdziale Instytutu Rzymian, kiedy Paweł właśnie bawi się tym słowem, że to byłaby jego chluba, to on do tego się odnosi, dlatego że Żydzi, w tym stary Paweł, czyli Saul, oni w Abrahamie widzieli wzór sprawiedliwości, ale przestrzyny. Oni się naskupiali na tym, co Abraham zrobił. I zobaczcie, jak to logicznie można wytłumaczyć. ale Paweł widzi w nim wzór sprawiedliwości wyłącznie przez zaufanie Bogu. Nie przez to, co on robi, tylko przez decyzję, będę ci ufał, będę wierzył. Tylko i wyłącznie. To, co rabini nazywali dziełem Abrahama, Paweł w pewien sposób zaczyna nazywać nie. To jest Boże dzieło w Abrahamie. No i to jest ogromna różnica. My mamy z tym samym problem. Czasami uważamy, że to jest czyjeś dzieło. Nie. To jest dzieło Boga w tym człowieku. Wyłącznie dzieło Boga w tym człowieku. Abraham, okazuje się też, z tej całej historii nie był doskonały. Paweł nie wybiera, nie miałby z czego wybrać. Nie wybiera człowieka, który jest absolutnie doskonały, jako tego dowodu. Czytamy, że Abraham kłamał o Sarze. Ja wiem, że my próbujemy to wybronić, że to nie było kłamstwo. Ludzie, no jak nie było kłamstwo? To było kłamstwo. Obojętnie, czy ona tam była cioteczną, wujkową czy nie, siostrą, to, co on zrobił, to było kłamstwo. Tego się inaczej nazwać nie da. Sprytne, bo sprytne, ale kłamstwo. Próbuje pomóc Bogu razem z Sarą. wydawałoby się doskonałym planiem dla niego. On ma chwilę zwątpienia. Czytamy nawet o tym, że on ucieka do Egiptu, ale wraca do Boga. Za każdym razem wraca do Boga i co robi? Ufa Bogu. Ufa Bogu, jeśli trzeba, to na nowo. Ta jego wiara to nie była chwilowa wiara. Ten człowiek wierzył Bogu do końca swojego życia. To była wiara, która przetrwała próbę czasu. zwłaszcza wtedy, kiedy jest trudno, kiedy jest pod górkę. Ten człowiek przeszedł próbę czasu. To była wiara, która nie opierała się nigdy na tym, co ten człowiek czuł w tych właściwych momentach, ale na przymierzu, który Bóg z nim zawarł. I dlatego właśnie Paweł w tym liście do Rzymian mówi tak. Nie przez uczynki, bo ten człowiek nie był doskonały. On skłamał, on próbował pomóc Bogu, on uciekł do Egiptu, On się wykoleił nieraz nie przez uczynki, przez wiarę. Tylko przez wiarę. Nie przez wysiłek. Bo tam, gdzie ten człowiek próbował dołożyć do tej historii wysiłek, tam się to źle kończyło. Przez zaufanie. Nie przez doskonałość. Ten człowiek absolutnie nie był doskonały. W ogóle to nie stoi koło doskonałości, co on wyprawia w niejednym momencie. Co w tym jest doskonałego, co przez chwilę przytaczaliśmy? Nie był doskonały, ale miał relację. Miał relację ze swoim Bogiem. I ta wiara Abrahama według Pawła jest obrazem wiary, a ja śmiem twierdzić, że to jest obraz wiary, którą do dziś Bóg szuka w nas i właśnie o to pyta Jezus, czy jak wrócę tutaj, to znajdę wiarę, ale taką wiarę, taką wiarę, o której teraz rozmawiamy. To jest ta wiara, której Bóg szuka w człowieku. Nie emocje, ale konkretne decyzje. Będę ci ufał. Nawet jeżeli się to kłóci z moimi emocjami. Nawet jeżeli się to kłóci z moim rozsądkiem. Nie chodzi o chwilowe wzruszenie, ale chodzi o trwały, taki stabilny styl życia. Jestem człowiekiem wierzącym. Nie chodzi o religijne przekonania, tylko chodzi o poddanie swojego serca pod Boże Słowo. Jeszcze raz to powiem, bardzo często, wbrew rozumowi, temu ludzkiemu rozumowi, nie Chrystusowemu, Wbrew takiej ludzkiej logice, ale nie wbrew chrystusowej logice, żebyśmy się dobrze zrozumieli, bardzo często ta wiara będzie w niej chodziło o to, że ja muszę poddać mu swoje serce. Wszystko się we mnie kłóci, że to jest niedobry plan. Może poszukam jakiegoś obejścia. Może tyle razy przeczytam ten werset, aż go w końcu inaczej zrozumiem niż on jest napisany. Tyle posłucham kazań, jak rozumieć ten werset, żeby go nie rozumieć, aż go w końcu zrozumiem tak, jak go pragnę zrozumieć. Przecież czym się... Jak inaczej nazwać te wszystkie wybiegi? To jest sugestia Pana Boga. No, Bóg sugestie w Słowie Bożym umieścił. Mało tego. Biblia mówi jasno. Ty możesz mieć wiarę jak demon. Jak demon. I to będzie silna wiara. Będziesz wierzył w istnienie Boga. Możesz znać Jego Słowo jak demon. I możesz być Bogu nieposłuszny. Tak jak wszystkie demony. Po prostu możesz. Ale możesz też mieć wiarę jak Abraham, która ufa temu, co jest napisane w Bożym Słowie, słucha Bożego Słowa, zwłaszcza tam, gdzie to naprawdę boli. I najlepiej jest nastawić prawe, a nie lewe ucho. Pozdrawiamy pastora Rafała. No bo na lewe, wiecie, trzeba się modlić, żeby dobrze słyszał. Więc on nastawia prawe ucho, te dobrze słyszące. Słucha taki człowiek, który prawdziwie wierzy jak Abraham i idzie za tym. Nawet jeśli nie wie, dokąd idzie. Nawet jeśli nie wie, co to przyniesie. On po prostu idzie, bo tak jest napisane w Bożym Słowie. To jest wiara, która usprawiedliwia. I tylko o takiej wierze mówimy i tylko to mamy na myśli, mówiąc tylko wiara. To jest wiara, która przemienia człowieka. To jest wiara, która doprowadza człowieka do właściwych uczynków, do posłuszeństwa, do pokory. do takiego zrozumienia swojej zależności od Boga. To jest wiara, która, tak jak u Abrahama, staje się życiem, prawdziwym życiem i ona niesie życie, a nie tylko poglądem czy też światopoglądem, bo ty możesz być jak demon, właściwy światopogląd. Wszystkie demony mają właściwy światopogląd. tylko są mu nieposłuszne. Po prostu są mu nieposłuszne. Uwierzył Abraham Bogu i to mu zostało poczytane ku usprawiedliwieniu. To nie jest jakaś tam historia. To jest zaproszenie. Paweł tutaj nas zaprasza, bo ten sam Bóg, który patrzył na Abrahama, który patrzył na Pawła, dzisiaj patrzy na mnie i na ciebie. Ten sam Bóg. Bóg się nie zmienił. I ten sam Bóg mówi tak po prostu. Zaufaj mi, a ja cię uczynię nowym człowiekiem. Tylko mi się poddaj, a ja cię uczynię nowym człowiekiem. Abraham nie miał Biblii. Nawet Stanego Testamentu. On nie miał nic. Nic nie miał. Nie miał Biblii w żaden sposób. Mało tego, Abraham Nie miał żadnego zgromadzenia, żadnego kościoła, żadnej wspólnoty osób wierzących. Abraham, jak czytamy Pismo Święte, nie miał żadnego wzoru przed sobą. On naprawdę był pierwszy, naprawdę był ojcem tej całej historii. On nie miał żadnego wzoru, do którego mógłby się odnieść. On miał tylko jedno, Boże Słowo. i decyzję, żeby ufać temu Bożemu Słowu. To jest wszystko, co miał. My dziś mamy znaczny przywilej, bo mamy skończony kanon PiS. Wiemy dokładnie, co jest Bożym Słowem. Nie musimy się zastanawiać. Mamy Kościół, który nam pozwala pewne rzeczy zrozumieć. Mamy pewne wzory przed sobą, które żyły, opisane są w Piśmie Świętym. Mamy też wzory współczesne. Mamy tysiące kazań. Tysiące, jeśli nie miliony dobrych kazań. Mamy tysiące, bo miliony na pewno nie, tysiące dobrych książek. Miliony głupich mamy, ale tysiące mamy dobrych. Mamy setki dobrych konferencji. Mamy nagrania, mamy aplikacje biblijne. Jakie my mamy narzędzia? Kto to widział, że każdy ma dostęp do greki, do hebrajskiego, do wszystkich możliwych przekładów, we wszystkich możliwych językach na wyciągnięcie palca? My mamy takie rzeczy. A jednak bardzo często mamy mniej wiary, niż miał Abraham, nie mając tego wszystkiego. My naprawdę musimy zadbać o naszą wiarę. Abraham uwierzył Bogu, chociaż nic nie widział. Nic. On nie miał żadnego dowodu. A my często nie wierzymy, mimo że mamy dowody. Mimo że widzimy wszystko, to nie wierzymy. Abraham wychodzi z ur. zostawia swoje bezpieczeństwo, swoje poczucie stabilności i idzie za głosem Boga, w którego nikt oprócz niego najprawdopodobniej w tym czasie nie wierzy. A przynajmniej nie jest to szeroka wiara, a może tak. A my czasami pomimo dostępu do tego wszystkiego boimy się wyjść z jakiejś własnej strefy komfortu. Nie umiemy pokonać własnej strefy komfortu, jakże małej w stosunku do tego, o czym czytamy u Abrahama. Abraham czeka 25 lat na spełnienie obietnicy i trzyma się tylko słowa. A my, ile razy ja to słyszałem, naprawdę, ile razy ja to słyszałem, ja już się modlę dwa tygodnie. Dwa tygodnie już się modlę. Kiedy ta modlitwa w końcu będzie wysłuchana? Ilu z nas się to zdarza? Ja się już modlę dwa tygodnie. Nie tydzień. Tydzień to ja rozumiem, że trzeba poczekać, ale ja się już modlę dwa tygodnie. Abraham wierzy Bogu oczywiście po upadku, ale wierzy Bogu, gdy jego ciało jest naprawdę obumarłe. To jest nieubłagana biologia. Łono sary jest na 100% bezpłodne. Tak na ludzki rozum, na ludzką logikę. Słuchajcie, a my mamy tąpnięcia wiary, gdy coś tam delikatnie się ułoży nie po naszej myśli. I tąpnięcie wiary. I jeden z drugim ma kryzys wiary. Ten człowiek nie miał kryzysu wiary, gdy był naprawdę stary i naprawdę stara była jego stara. I on wierzy. Wierzy. A my najmniejsze tąpnięcie i koniec. Abraham oddaje swojego syna. Oczywiście, że ostatecznie Izaach nie umiera, ale decyzja, którą podejmuje Abraham, to jest oddanie swojego syna, bo on wierzy, że Bóg ma moc wskrzesić jego syna. Tylko wskrzesić. A my bardzo często nie potrafimy oddać Panu Bogu naprawdę małych planów. naprawdę jakichś małych rzeczy, bo mamy kłopot, że Bóg może mieć coś znacznie większego lub innego niż nam się wydaje. I właśnie dlatego Paweł tu pokazuje Abrahama, żebyśmy zrozumieli, że wiara to nie są emocje. Wiara to jest poddanie się Bogu. Nie jesteś wierzący, jeżeli nie poddałeś się Bogu lub nie poddajesz się Bogu. Co najwyżej jesteś wierzący jak demony. Podobno będziesz miał na imię Rysiek i wyciągnął cię nosem. Tak słyszałem w internetach. Wiara nie jest jakaś tam deklaracja. Tylko to jest decyzja i to decyzja całkowitego poddania się Bogu. To nie jest chwilowy entuzjazm, chwilowe jakieś uniesienie. To jest życie, które całkowicie składasz w rękach Boga. Całkowicie. Ty naprawdę oddajesz Mu całe swoje życie i On ma prawo robić z twoim życiem, co chce, a ty będziesz temu posłuszny. Słuchajcie, my sobie musimy od czasu do czasu zadać takie pytanie. Czy moja wiara przypadkiem nie zaczyna być tylko przekonaniem, że Bóg istnieje? Czy moja wiara to jest takie zaufanie, że ja się poddam Bogu, Bóg ma prawo zmienić wszystko w moim życiu i ja poddam się pod to? Bo wiara Abrahama nigdy nie była tylko wiarą w fakt istnienia Bogu. Ona była wiarą Bogu. a nie w istnienie Bogu. On wierzył Bogu, a nie wierzył w istnienie Boga. I słuchajcie, to czy ktoś wierzy w Boga tylko, czy też wierzy Bogu, to jest ta różnica, która decyduje o tym, gdzie ktoś spędzi wieczność. Dlatego, że w piekle będzie bardzo dużo ludzi, którzy wierzą w Boga. Bardzo wiele. Może nawet więcej niż tych, którzy w ogóle w Niego nie wierzą. Bardzo wiele ludzi będzie w piekle, którzy wierzą w Boga. Bo wiara, o której mówi Biblia, to jest wiara w Bogu. A jeśli ktoś wierzy Bogu, no to spędzi wieczność gdzie? W Niebie. I to jest różnica, która dotyka wieczności. Szósty, doustny werset. Jak i Dawid nazywa błogosławionym człowieka, któremu Bóg przypisuje sprawiedliwość niezależnie od uczynków. Błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości i których grzechy są zakryte. Błogosławiony mąż, któremu Pan grzechu nie poczyta. Już wspominałem, że Paweł to cytuje z psalmu 32. Dlaczego? Paweł wybiera dwóch świadków, Abrahama i Dawida, i to nie jest przypadek. To jest człowiek, który doskonale wie, co robi. Bo ten pierwszy żył przed prawem, ten Abraham. No ale ktoś by mógł powiedzieć, moment, my mamy prawo Mojżesza. Więc Paweł wybiera drugiego. Drugiego, który żyje jak? Pod prawem. Dawid żyje pod prawem. Ten pierwszy był patriarchą narodu izraelskiego, a ten drugi był królem. narodu izraelskiego. I obydwoje, według Pawła, zostają zbawieni dokładnie w ten sam sposób. Pomimo tego, że ten pierwszy jest przed prawem, ten drugi jest pod prawem. Pomimo tego, że pierwszy jest patriarchą całego narodu, a drugi był królem całego narodu i to najlepszym królem, jaki ten naród miał według ich samych. I oni obydwoje są zbawieni dokładnie w ten sam sposób. Z łaski przez wiarę. Z łaski przez wiarę. Dawid, arcyciekawa postać, równie ciekawa jak Abraham, bez wątpienia bohater Izraela, psalmista, najwybitniejszy psalmista, jakiego ludzkość znała. Człowiek, o którym Bóg mówi, mąż według serca mego. To są niesamowite słowa. Ja marzę o tym i pragnę tego i modlę się o to i błagam mojego Boga, żeby wypowiedział kiedyś o mnie takie słowa, że to jest mąż według mojego serca. I posłuchajcie, nawet ten człowiek pokazuje, że nikt, nikt, nawet on nie jest ponad łaską i nie jest poza łaską. nie jest ani ponad, ani poza łaską. Przecież ten człowiek zna potęgę sukcesu, jak mało kto. Historia, którą czytamy, jak on pokonał Goliata, to jest historia sukcesu. Wielu współczesnych superbohaterów jest opartych na tym scenariuszu, które Dawid naprawdę przeżył. Taki chłopek roztropek, taki nikt, nic się z nim nie liczy, Takie zbroje ciężko na niego założyć. I on pokonuje kogoś, przed kim się wszyscy boją. I to w sposób taki niebywale męski. Czytamy ten opis, to jest niebywale męska historia, jak on tam zapowiada, co temu Guriatowi zrobi, a potem to robi. To jest niezwykła historia. Mało tego, ten człowiek osiąga taki sukces, że on jednoczy plemiona Izraela. To jest w ogóle genialny polityk. Sukces na pełnej linii. Nie dość, że podoba się wszystkim kobietom, nie dość, że jest taki męski, wiadomo, Biblia jasno i wyraźnie opisuje kolor jego włosów, to jeszcze w dodatku on jednoczy plemiona Izraela. Mało tego, to jest człowiek odpowiedzialny za zbudowanie stolicy w Jerozolimie. Tak podaje Biblia. To jest wojownik. Nie tylko wojownik, poeta. Więc po prostu kapitalna postać. Król i człowiek bardzo głębokiej duchowości. Bo ktoś, kto pisze takie rzeczy, to z całą pewnością jest głęboko duchowy. Ale jednocześnie jest to człowiek, który jest człowiekiem. On zna upadek, zna grzech, zna wstyd. No i zna rozpacz. Ten człowiek doświadcza rozpaczy w pewnym momencie swojego życia. I według mnie największa lekcja dla tego człowieka nie wydarzyła się wcale na tych właśnie polach bitwy z Goliatem i na tym wszystkim. Największą lekcją według mnie, którą ten człowiek odebrał w swoim życiu, to była cisza, którą on musiał przeżyć po swoim strasznym grzechu. To jest w ogóle... przewrót w życiu tego człowieka, ta cisza po jego grzechu. Pismo mówi jasno, że człowiek dwukrotnie bardzo poważnie zgrzeszył, taki podwójny grzech jakby sięgnął za jednym zamiarem i to nie jakieś tam bzdurki, tylko bardzo poważna sprawa, a on w zasadzie powinien nie żyć, bo on z cudzołożył z Betrzebą, On tam nie rozważał, czy ponowne małżeństwo, drugie, pierwsze, dziesiąte, tylko on na ostro z nią w studzo ułożył, na ostro. I zabija jej męża. Zabija Uriasza. Przecież on odpowiada za tą śmierć. Zresztą nie koniec, bo on to w ogóle próbuje ukryć w jakiś tam sposób. Nic się nie stało, wszystko jest w porządku. I w pewnym momencie Bóg posyła do niego proroka, Natana. Czytamy o tym oczywiście w II Samuelowej. A tam wypowiada mu niesamowite poselstwo, które kończy takim, że ty jesteś tym człowiekiem. To ty jesteś ten właśnie człowiek. I Dawid zaczyna wtedy rozumieć, że nic mu nie pomoże. Żaden status. A włos z głowy mu nie spadł, gdyby chciał. Ale on zaczyna rozumieć, że nic mu to nie pomoże. Żaden statut, status, żadne zwycięstwa, nic mu nie pomoże. Żadna pozycja w tym Izraelu, żadne dokonania, żadne uczynki, nic mu w tej chwili nie pomoże. A przecież wymieniliśmy dwa grzechy, a zasług moglibyśmy wymienić do jutra. Nic mu nie pomoże. On zaczyna rozumieć, że on potrzebuje dokładnie tej samej łaski, dokładnie tego samego przebaczenia od Boga, co każdy inny obywatel czy grzesznik w tym Izraelu. On zaczyna to rozumieć, że ja się niczym od tych ludzi nie różnię. Ja rozpaczliwie potrzebuję łaski, żeby tą historię przeżyć. Pomimo tego, że jestem królem, pomimo tego, że już sobie śpię do południa, że się przechadzam po balkonie, bo czytamy, że to tak wyglądało, kiedy on spojrzał na Bet-Szeby. Więc on już ma pewien status, już by nikt mu nie fiknął. I on zaczyna rozumieć, że on potrzebuje tej samej łaski przed Bogiem, co każdy inny. z tych, którzy nie mają takiej pozycji. I on wtedy, dokładnie w tym momencie, pisze właśnie te słowa, które Paweł tutaj cytuje. Więc on do tego konkretnego wydarzenia nawiązuje. Błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu. Bo to właśnie w tym momencie jego życia powstaje psalm 32, a Paweł wybiera ten psalm i ten cytat. Paweł tam używa, według Greki, dokładnie tego samego słowa, co przy Abrahamie. I to jest też niezwykle ciekawe, że on używa tego samego słowa, gdy opisywał Abrahama, i tego samego słowa używa, zestawiając to z Dawidem. Tam czytaliśmy, Abraham mówi, poczytano sprawiedliwość, której nie miał, a tu czytamy, Dawidowi nie poczytano, grzechu, który popełnił". To samo słowo. Najpierw poczytano sprawiedliwość, a tutaj jest anty, nie poczytano mu grzechu. W obu przypadkach działa łaska Boża, która poczytała pewną sprawiedliwość niezasłużoną i nie poczytała grzechu, chociaż byłoby to zasłużone. W Starym Testamencie, czyli w zrozumieniu całej tej historii, grzech był zakrywany przez ofiarę. To jest niezwykle ważne. Nigdzie nie jest napisane o tym, że on był zmazany. On był zakrywany. Zasłaniany. Okryty. Tam pojawia się słowo kesach, które oznacza zakryć coś, okryć coś. Ale to jest. Jest tylko zakryte. W Chrystusie Pojawia się nowe słowo. Grzech jest jaki? Zmazany. Nie zakryty. Zmazany. Jan Chrzciciel tu do tego nawiązuje, to jest... Dlaczego Jan Chrzciciel właśnie te słowa wypowiada, a nie inne? On mówi tak. Oto baranek Boży, który gładzi, ale tam jest właśnie... Zmazuje grzech świata. Dawid... On zna, jak to jest zakryć grzech. On zna ofiary, zna cały ten rytuał żydowski. Świątynia to jest jego drugi dom. I on przez proroka Natana zaczyna rozumieć, to nic nie wystarczy. Nic nie wystarczy. Ja to wszystko mam. we wszystkim tym funkcjonuje, we wszystkich tych rytuałach, w całej tej religii, we wszystkich ofiarach. Świątynia jest moim drugim domem, a jednak moje serce cały czas nie jest przemienione, nie jest prawdziwie skruszone przed Bogiem. Ja dopiero teraz zaczynam rozumieć, czym jest grzech, kiedy ten Nathan go napomina. Tutaj też w Psalmie 51 daje temu upust, bo Dawid pisze tak. Ofiarą Bogu miłą jest co? Duch skruszony. Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz Boże. Więc on jest w tym miejscu. On zaczyna rozumieć, że to jest prawdziwa ofiara, tylko nie da się tego samemu zrobić. Że tu chodzi o to, żeby moje serce było skruszone i zgnębione. I dopiero gdy mam takie serce, gdy ja rozumiem, że rozpaczliwie potrzebuję łaski, no to wtedy Bóg mną nie wzgarci. Paweł tutaj mówi, Bóg przypisuje sprawiedliwość niezależnie od uczynków. Zobaczcie, religia mówi, zasłuż sobie na Boże usprawiedliwienie. Zasłuż sobie. Natomiast Paweł, łaska, mówi, przyjmij. Ty przyjmij to Boże przebaczenie. I Dawid, kiedy rozmawia z Natanem, kiedy jest ta niesamowita historia, to mimo tego całego królewskiego autorytetu, który miał, on zaczyna rozumieć, że jego ratunek, jego bezpieczeństwo nie leży w zasłudze. Jego ratunek, jego w ogóle życie, jest całkowicie zależny od Bożego miłosierdzia. Jeśli mu Bóg nie okaże miłosierdzia, to nic mu nie pomoże. Nic. On tutaj uderza w perfekcjonizm, taki perfekcjonizm religijny. I niektórzy tak mają do dzisiaj. Muszę naprawić wszystko, zanim przyjdę do Boga. Zbitura. Ani Abraham tak nie zaczął, bo czytamy o przymierzu z Abrahamem, bądź blisko mnie i bądź doskonały, a nie bądź doskonały, by być blisko mnie. Dawid tutaj zaczyna to odkrywać. Paweł się powołuje na tych ludzi. Dawid przychodzi do Boga, kiedy jest wszystko rozbite. Wszystko jest rozbite. Nic nie działa. Tego się nie da odwrócić. Naprawdę to jest wszystko rozbite. Nie jest doskonały, ale przychodzi do... i on zaczyna to rozumieć, że nie naprawisz wszystkiego i potem pójdziesz do Boga. Ty musisz iść do Boga, żeby cokolwiek zostało naprawione w twoim życiu. Dzisiaj na przykład, współcześnie niektórzy praktykują taki właśnie perfekcjonizm, żądają takiego perfekcjonizmu od innych ludzi i mówią tak, chrzest będziesz miał, jak będziesz gotowy. Jak zrobisz to i tamto i tu się wykażesz i nie wiadomo, co jeszcze od ciebie będziemy żądać, to wtedy dopuścimy cię do chrztu. Jak taki człowiek będzie tak gotowy, to najprawdopodobniej tego chrztu już nie będzie potrzebował. A już na pewno nie od takich ludzi. Paweł tu uderza w fałszywe pojęcie łaski. Dawid płacze tutaj przy tym proroku Natanie nad grzechem, a nie cieszy się z bezkarności. My to musimy uchwycić. Ten człowiek naprawdę mógł być bezkarny. On miał prawo ściągnąć Natana i nic by mu nie zrobili. On mógł czuć się bezkarny, ale ten człowiek zaczyna płakać nad swoim grzechem, bo on wie, że nawet jeśli on w tej historii zostanie bezkarny, nic mu nie zrobią w związku z tą betrzebą. Nic mu nie zrobią. i z Uriaszem. Natan nic mu tak naprawdę nie mógł zrobić. Ale Bóg, w tej historii jest Bóg. I ten człowiek płacze nad swoim grzechem i zaczyna rozumieć drugą bardzo ważną informację, że pomimo tego, co się stało, pomimo tego grzechu, kiedy on płacze nad swoim grzechem, nad swoim, żeby była jasność, grzechem, łaska go nie opuszcza. Bóg go nie opuszcza, łaska go przemienia. I to dokładnie w tym momencie, kiedy ten człowiek zaczyna płakać nad swoim grzechem, pomimo tego, że po ludzku mógł być bezkarny. Słuchajcie, Dawid w tym miejscu, to jest niezwykle ważne przeżycie u Dawida, czuje winę. I to jest dowód w ogóle życia duchowego. Jeżeli ty nigdy w swoim życiu nie poczułeś winy, nie płakałeś nad swoim grzechem, to ty nie masz nic wspólnego z duchowym życiem. Ty ewentualnie znalazłeś miejsce, gdzie ci dadzą kilka dobrych rad, jak funkcjonować w życiu. w małżeństwie, w pracy, wśród znajomych. Jeżeli ty nie płakałeś nad swoim grzechem, jeżeli ty nie czułeś winy, swojej winy w tej historii, pomimo tego, że być może coś można było bezkarnie rozwiązać, to ty nie jesteś duchowym człowiekiem. Jednocześnie Dawid nie żyje w potępieniu, bo jest ogromna różnica pomiędzy poczuciem winy, a poczuciem potępienia. Czemu? Bo Dawid rozumiał Boże miłosierdzie. Rozumiał Bożą łaskę. Rozumiał miłosierdzie swojego Boga. Więc zobaczcie, on czuł winę, ale nie żył w potępieniu. To są dwie różne rzeczy. Wina jest jak ból. Czy jest takim bólem. I to sygnalizuje chorobę serca. Jak czujesz jakąś winę, to najprawdopodobniej czujesz ją właściwie. Ty jesteś winny, jeżeli ty odczuwasz winę. Różnie to nazywamy. Nazywamy to jakimś bólem sumienia, wyrzutami sumienia, jakby jakimś takim dyskomfortem, ale generalnie chodzi o to, że czujemy jakąś winę i to najczęściej sygnalizuje chorobę czyjegoś serca, tego duchowego serca. Natomiast potępienie... I to jest ogromna różnica pomiędzy poczuciem winy, a poczuciem potępienia. Potępienie... strucizna, która cię zabije, bo ona ci wmówi, że nie ma już dla ciebie żadnej nadziei, a to nie jest historia Dawida. Bóg zostawia nam winę, żeby nas doprowadzić do skruchy, dlatego obdarza nas czasem poczuciem winy. Tylko Bóg. Diabeł nie pozostawia w nas poczucia winy. On chce, żebyśmy myśleli, że nic się nie stało. W ogóle się tym nie przejmuj. Natomiast Bóg wzbudza w tobie i we mnie bardzo często poczucie winy. Ale... ale... usuwa potępienie. To znowu chce zrobić diabeł. Że skoro już w tobie jest poczucie winy, to cię potępię. Na zawsze. Już z tego nie wyjdziesz. I to nigdy nie daje Bóg. Skąd wiem? bo teraz więc nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Ale to nie oznacza przerwania się w drugą stronę, że my nigdy nie mamy poczucia winy. Słuchajcie, każdy z nas ma coś z Dawida. Każdy z nas przeżył takie chwile odwagi, chwile wiary, niektórzy mają rudą brodę, chwile głębokie i takiego, takiego chwile, wiecie, takiego łach, rozwaliliśmy Goliata. Ale też każdy z nas ma chwilę głębokiego upadku. Każdy, może nie każdy, znalazł betrzebę i zabił Uriasza, ale każdy z nas ma taki głęboki upadek. A jak ktoś nie ma, to prędzej czy później będziesz miał. Każdy z nas ma od czasu do czasu słuszne poczucie winy. Ale zobaczcie, skoro Bóg nazywa, pomimo tego wszystkiego, Dawida jak? Człowiekiem według swojego serca. Czemu? Bo ten człowiek nie wpadł w potępienie, bo on wraca po każdym takim upadku do swojego Boga. On odznawia tą relację. I znowu, tak jak Abraham. Ten człowiek daleko mu do doskonałego po ludzku. Daleko. Ale jednak ma Boże serce. Jest według serca Bożego. Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie chce i nie może ci przebaczyć. Nie ma. Obojętnie w jakiej ty historii jesteś i w jakim miejscu, potępienie to jest coś, co przynosi do twojego życia diabeł. Ale nie ma serca, które Bóg mógłby oczyścić, jeśli te serce jest pozbawione poczucia winy przed Bogiem. Jeszcze raz. Nie ma grzechu, którego Bóg nie przebaczy. Bóg nie chce potępienia ciebie i mnie. Nigdy, obojętnie co się stało i co zrobiłeś. Ale uwaga! Bóg nie oczyści serca, które nie ma poczucia winy. Bo to są dwie różne rzeczy. Wina pochodzi od Boga. Poczucie winy pochodzi od Boga. Potępienie przynosi diabeł. Diabeł jest zainteresowany, byś ty nigdy nie miał poczucia winy, A Bóg jest zainteresowany, byś ty nigdy nie borykał się z poczuciem potępienia. Bo to są dwie różne rzeczy. Dlatego tu jest napisane błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu. To nie znaczy, że człowiek jest bez grzechu. To znaczy, że to jest człowiek, któremu grzech został przebaczony, zmazany, nie zakryty. I zobaczcie, Paweł się powołuje na Abrahama i Dawida. Abraham pokazuje, jak przyjść do Boga. Jaka to ma być wiara, kiedy ja przychodzę do Boga? Natomiast Dawid i jego historia pokazuje, w jaki sposób człowiek już wierzący ma wracać do Boga. Dlatego, że ty nierzadko w swoim życiu będziesz wracał do Boga, bo coś się wydarzy. I Dawid tu pokazuje, w jaki sposób wrócić do Boga. Uznaj przed Nim swoją winę i nie daj się potępić. Abraham uczy wiary, a Dawid uczy w tej historii pokuty. Abraham rozpoczyna przymierze, drugi pokazuje, w jaki sposób odnawiać to przymierze, w jaki sposób funkcjonować w tym przymierzu. No i obaj ci ludzie absolutnie nie są bohaterami według ludzkiej miary, ale są ludźmi ocalonymi przez łaskę Boga. Ustrawiedliwienie z wiary, To, co my głosimy, to, co głosi protestantyzm, wbrew temu, co niektórzy wymyślają, jakiegoś hohoła w tej sprawie stwarzają, usprawiedliwienie z wiary to nie jest tylko przyjęcie łaski na początku drogi. To jest doświadczanie Bożej łaski każdego dnia. Każdego dnia. Po każdym upadku. Po każdym błędzie. Nieraz po jakimś wstydzie, które przechodzimy, słusznie przechodzimy. Błogosławiony człowiek, któremu nie poczytam grzechu. Jeszcze chcę wrócić do tego Dawida z Natanem, bo to jest niezwykle cenna lekcja. a ja te listy wykorzystam, żeby wiele wątków omówić. Dlatego się zdecydowałem list po liście, werset po wersecie. W tych listach są ukryte historie Starego Testamentu z Nowego Przymierza. Tego nie można analizować w oderwaniu od całego Pisma Świętego. Jeszcze raz się zatrzymy na chwilę przy tej historii, bo to nie jest zwykła scena. To jest poruszająca scena, niezwykle istotna scena, te napomnienie Dawida. Zobaczcie, ta scena też pokazuje, że Bóg napomina człowieka nie po to, żeby go zawstydzić, nie po to, żeby go potępić, ale po to, żeby przywrócić tego człowieka do siebie, przywrócić jego relację z Bogiem. Kiedy tak uczciwie usiąść nad tym, to musimy dojść do wniosku, że to było tak, przynajmniej ja tak to analizuję, że Dawid bardzo długi czas żył z tą tajemnicą. z tym poczuciem, że to było cudzołóstwo. Zabiłem Uriasza w ogóle. To był mój plan, żeby tego człowieka zabić, żeby to jakoś ogarnąć. On ułożył ten plan, zatuszował w ogóle ślady po tym planie. Ostatecznie bierze tą Betrzebę za żonę. No i tutaj, na zewnątrz... No i trzeba się tam doczepić. My wiemy pewne rzeczy, bo one są opisane w Biblii, ale przyjrzyjmy się, jak to widzieli ci, którzy tego nie czytają. To był dobry plan. Dobrze zatarte ślady. Bo trzeba ostatecznie jest jego żonom kiedy? Gdy tamten umarł. Wszystko wygląda dobrze. Śmiem twierdzić, że większa część ludzi poddanych Dawidowi nawet nie wiedziała, co tam się dokładnie stało, przecież Dawid na pewno z nimi tego nie omawiał. Człowiek, który jest w takim miejscu, to jest człowiek, który ma wypalane serce, jeżeli jest prawdziwym wierzącym. Wypalane serce. On nosi ciężar taki w swoim sercu, to poczucie winy w nim narasta, narasta, narasta, narasta, bo Bóg chce coś z tym zrobić. Jednocześnie diabeł coraz bardziej działa w życiu tego człowieka, no bo chce go potępić. To jest pewna schizofrenia duchowa. I... Paweł o tym, przepraszam, Dawid o tym mówi, bo ten Psalm 32 to nie jest tylko ten jeden werset. Zobaczcie. Gdy milczałem, schły kości moje od jęku mego przez cały dzień, bo we dnie i w nocy ciążyła nade mną ręka twoja. Siła moja zanikła, jak w upale lata. To człowiek katusze duchowe przeżywał. No i on już nie dawał rady. No jak to inaczej odczytać? Schłe kości moje, od jęku mego, przez cały dzień, we dnie i w nocy ciążyła nade mną ręka twoja. On to przeżywał. To jest taka duchowa schizofrenia, jakaś duchowa depresja, w której ten człowiek się znajduje. Jednocześnie próbuje żyć, jak gdyby nigdy nic. Myślę, że wielu dokładnie wie, co Dawid mógł czuć, bo wielu, ja również, nieraz była w takim miejscu. Na zewnątrz wszystko gra, ale wewnątrz czujesz, że Bóg jest daleko. że ty, nie on poszedł, tylko ty się oddaliłeś. I słuchajcie, Bóg postanawia uratować tego człowieka. Nie zabić, nie zgnębić, nie potępić, nie ośmieszyć, nie zdyskredytować. Uratować swoje dziecko. Posyła do niego proroka Natana. Natan tam nie przychodzi z mieczem, tylko przychodzi w sposób łagodny. On przychodzi z przypowieścią. To jest w ogóle niesamowite. Przecież mógł wejść i powiedzieć, jestem prorokiem Boga. Zrobiłeś to i to. Ale Natan tak nie robi. On nie wchodzi do tego pałacu niedrze mordy. Grzeszniku, cudzołóżco, zabójco, teraz ci tu wszystko wygarnę. To nie taka historia. Nie. On w ogóle nie jest zainteresowany zdemaskowaniem tego, co już wie o Dawidzie, od Boga, przed ludźmi. Nie czytamy o tym. Nie. On jest zainteresowany tym, czym jest zainteresowany Bóg. Dlatego to jest prorok od Boga i dlatego to jest napomnienie od Boga. Natan jest zainteresowany tym, by swojego króla przyprowadzić z powrotem do Boga. To jest niezwykle ważne. Przychodzi z przypowieścią. Czytamy. Było w jednym mieście dwóch ludzi, jeden bogaty, drugi biedny. Bogaty miał bardzo wiele owiec i bydła, a biedny miał tylko jedną małą owieczkę, którą wychował. Która z nim jadła, piła z jego kubka, spała na jego łonie. I przyszedł podróżny do bogatego człowieka, a ten wziął owieczkę tego biednego i przygotował ją dla swojego gościa. Dawid zapala się gniewem. Na życie Pana ten człowiek zasługuje na śmierć. No i Natan tu wypowiada słowo miecz. Ty jesteś tym człowiekiem. I tyle. I tyle. I to jest moment, w którym wszystko się zatrzymuje w tej historii. I znowu, zatrzymajmy się i my. Dawid miał taką władzę w Izraelu, że mógł w jednej chwili rozkazać, wyprowadzić Natana i ściąć mu łeb. W jednej chwili się to mogło wydarzyć. Może by podzielił Izrael na tych, którzy są za prorokiem i na tych, którzy są za królem. Ale mógł to zrobić. Mało tego, mógł się bronić, mógł zaprzeczać, mógł racjonalizować to, co my często robimy. Ale zamiast tego Dawid robi co? On pada przed Bogiem i wypowiada te słowa. Zgrzeszyłem przeciwko Panu. I wtedy Natan odpowiada Dawidowi. Pan odpuścił Twój grzech. Nie umrzesz. Zwróćcie uwagę, jak tu działa Bóg i jak powinno działać. Nie upokorzył Dawida publicznie, nie wystawia jego grzechu przed cały lud. Nie odbiera mu godności królewskiej. To jest w ogóle zasada w Biblii. Przecież Dawid sobie też tego nie pozwolił w stosunku do swojego króla. Bóg nie chce tego człowieka niszczyć. Natan nie chce tego człowieka niszczyć. On chce złamać jego serce, żeby Dawid mógł być uzdrowiony, a w ten sposób cały naród by mógł być uzdrowiony. No i to jest właśnie też różnica między napomnieniem od Boga, a oskarżeniem od diabła. Szatan przychodzi zawsze w jednym celu, żeby zawstydzić drugiego człowieka. żeby go zawstydzić. Zawsze. A Bóg przychodzi w jednym celu. Żeby uratować człowieka. Szatan zawsze mówi, nie masz już żadnych szans. A Bóg zawsze mówi, masz. Tylko się odwróć od swojego grzechu. Szatan zawsze wytyka przeszłość. Zawsze. A Bóg zawsze wskazuje na co? Na przyszłość. Z nim. I posłuchajcie mnie. Ty i ja... Nie, nie będzie tak grzecznie. Każdy, kto do tej pory tak nie robił albo nie rozumiał, dlaczego pewne rzeczy są tak robione, zanim zaczniemy napominać, to naprawdę trzeba się pochylić nad tym, co chcemy osiągnąć. Czy chcemy kogoś zawstydzić? i iść w parze z szatanem, czy uratować i iść w parze z Bogiem? Czy chcemy wykazać komuś brak jakichkolwiek szans w parze z szatanem, czy też chcemy pomóc temu człowiekowi odwrócić się od grzechu razem z Bogiem? Chcemy wytykać przeszłość nieustannie razem z szatanem, czy też chcemy pomóc temu człowiekowi wejść w przyszłość z Bogiem? Chcemy, jak Bóg. I tak jak nakazał Chrystus, porozmawiać sam na sam. Czy też chcemy razem z szatanem postawić takiego na gremium i to najlepiej bez udziału tego, którego to w ogóle dotyczy, którego rzekomo chcemy napomnieć. Chcemy rozmawiać z kimś czy o kimś, bo te różnice bardzo dobitnie pokazują, czy ktoś jest prorokiem diabła, czy ktoś jest prorokiem Boga. A my mamy być w tej historii prorokiem Boga tylko i wyłącznie. Ostatecznie, czemu Dawid też tu nie zostaje zawstydzony? Bo tu się dzieją też dobre rzeczy z jego strony, nie tylko z Natana. Po pierwsze, Dawid przyjmuje prawdę. Po drugie, nie ucieka przed tą historią. On pozwala, żeby światło tego Bożego dotyku dotknęło jego serca. Kiedy Natan mówi te słowa, Dawid, ty jesteś tym człowiekiem, oczywiście to troszkę parafrazuję, ty jesteś tym człowiekiem, to Dawid nie mówi, Betrzeba mnie sprorokowało. Albo Abraham też miał incydent z Hagar. Nie. Albo każdy ma słabość, albo mój hit, W końcu ja jestem tylko człowiekiem, ja nie jestem Chrystusem. Naprawdę, to tyle razy słyszałem. Nie, Dawid tu mówi jedno słowo. Zgrzeszyłem. Zgrzeszyłem. I co robi Natan? Nic. Nic. Nic więcej. Nic więcej nie trzeba. Natan wypowiada słowo w imieniu Boga. Pan odpuścił twój grzech. I co? I wychodzi. I koniec tej historii. Nie sprawdza, nie upewnia się, nie insynuuje czegoś. Nie. Dawid nie zostaje zawstydzony ani przed Natanem, ani przed żadnym innym człowiekiem. On zostaje autentycznie zawstydzony przed Bogiem. I Bóg uzdrawia go i uzdrawia jego serce. I słuchajcie, to jest Boża łaska. My musimy tak rozumieć Bożą łaskę. Boża łaska tak ma, że napomina po cichu. napomina po cichu, a ratuje publicznie. To jest wzorzec dla każdego z nas i dlatego Pan Jezus później mówi najpierw jak? Sam na sam. To jest wzorzec dla każdego z nas, bo każdy z nas potrzebuje łaski. To jest wzorzec, w jaki sposób mamy napominać. Każdy z nas, czasami żeby była jasność, potrzebuje Natana i każdy z nas od czasu do czasu Jestem Natanem. Ale nigdy nie będzie tak, że będziesz tylko Natanem albo tylko Dawidem. Nie. Każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje kogoś, kto nam pomoże, tak jak Natan, kto powie tam prawdę bez oskarżenia, kto nie przychodzi, żeby go zniszczyć, tylko żeby przywrócić. I każdy z nas od czasu do czasu jest z tej historii Dawida. Niektórzy... Przykro mi to powiedzieć, ale taka jest prawda, że przecież jeżdżę po różnych zborach i słyszę te historie. Niektórzy uciekają z Kościoła, bo zostali publicznie zawstydzeni. Publicznie zawstydzeni. Nie dano im szansy w tej historii wyjść z jakąś twarzą. Nie mieli szansy, żeby ktoś im, jak ten Natan, pomógł być takim uzdrowionym przez Boga. Prawdziwe Boże napomnienie uzdrawia duszę, a nie niszczy reputację. Naprawdę wielu sobie to powinno wziąć do serca. Bóg nie posyła Natana po to, żeby zdemaskować Dawida, tylko żeby uratować jego serce, zanim ten człowiek ostatecznie się zgubi. Słuchajcie, kiedy Bóg nas konfrontuje, to nie dlatego, że nas odrzuca, ale właśnie dlatego, że cały czas nieustannie nas kocha. Nieustannie. To, że Duch Święty pokazuje grzech, to nie jest znak potępienia, to jest znak, że Duch Święty w tobie jeszcze działa. Bardzo wiele razy to powtarzałem różnym osobom na rozmowach duszpasterskich. Jeżeli ty masz poczucie winy, jeżeli ty widzisz swój grzech, to to nie jest znak, że ty jesteś potępiony. To jest znak, że Bóg w tobie działa. To jest bardzo dobry znak, że ten Bóg w Tobie działa. Tak właśnie działa łaska. Ona szuka nawrócenia. Ona szuka oczyszczenia. Ona zawsze daje nowy początek. Błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu. Wytrzymamy jeszcze? Od 9 do 12. Czy więc to błogosławieństwo odnosi się tylko do obrzezanych czy też do nieobrzezanych? Mówimy przecież, że Abrahamowi wiara została poczytana ku usprawiedliwieniu. Jakże więc mu została poczytana? Gdy był obrzezany czy nieobrzezany? Nieobrzezany. I otrzymał znak obrzezania jako pieczeń sprawiedliwości wiary, którą miał przed obrzezaniem. Dla Żydów obrzezanie było i jest i pewnie będzie, świętym znakiem przymierza z Bogiem". I po części mają rację. Faktycznie to zostało dane Abrahamowi, czytamy o tym w Księdze Rodzaju w 17 rozdziale, jako pewnego rodzaju trwałe przypomnienie o tym, kto do kogo należy, o tej przynależności do Bożego Ludu. To było proste, znaczy proste, proste, dopóki nie chodzi o mnie konkretnie albo o ciebie. Polecenie było takie, każdy mężczyzna ósmego dnia po urodzeniu był obrzezany. I to było znakiem oczyszczenia, tożsamości, religijnej przynależności i stało się też pewnym przyczynkiem do dumy tego narodu. Tylko problem jest taki, że Kiedy Pan Jezus, kiedy Paweł, wcześniej Pan Jezus, później Paweł porusza się po tym świecie żydowskim, po świecie im ówczesnym, to w zasadzie obrzezanie było równoznaczne ze zbawieniem. Ludzie się dzielili na dwoje, na obrzezanych i nieobrzezanych. Obrzezani to ci zbawieni, a nieobrzezani to ci niezbawieni. Dlatego tu Biblia korzysta ze słów obrzezanych czy też do nieobrzezanych. Wprost mówili i do dzisiaj mówią, że żaden obrzezany nie wejdzie do Gehenny. To jest wprost u nich zapis w ich dokumentacji religijnej. No i Paweł tu wali w to po prostu z grubiej rury. Mówi tak, zadaje takie pytania. Znowu, czy naprawdę obrzezanie czyni człowieka sprawiedliwym? To jest pierwsze pytanie, które to wybrzmiewa. I drugie, czy naprawdę wystarczy mieć jakiś znak na ciele, żeby mieć pokój z Bogiem? No i Paweł odpowiada na to pytanie. Nie, nie. I przypomina fakt, który pomija się w całej tradycji żydowskiej, do dzisiaj się go pomija, Paweł to napisał wprost. Wszyscy mamy to w Biblii. Oni też to mają w Biblii, bo to jest w Starym Testamencie i do dzisiaj pomijają ten fakt. Abraham zostaje uznany za sprawiedliwego w Księdze Rodzaju w XV rozdziale, a obrzezany zostaje w XVII rozdziale. Taka jest chronologia tych wydarzeń. 14 lat później, bo to można wyliczyć. 14 lat wcześniej Abraham zostaje usprawiedliwiony, a po 14 latach dopiero jest obrzezany. I oni to pomijają, oni udają, że oni tego nie wiedzą. Oni to cytują w synagogach i udają, że to się nie wydarzyło. I mówią, nie, nie, trzeba być obrzezany, potem będziesz usprawiedliwiony. Zapominając, że chronologia jest zupełnie inna w ich księdze rodzaju. To oznacza jedno i Paweł to o tym pisze. Obrzezanie nie było przyczyną usprawiedliwienia, było potwierdzeniem usprawiedliwienia, które się dokonało 14 lat wcześniej. Otrzymał znak obrzezania jako pieczęć sprawiedliwości wiary, którą miał, będąc jeszcze nieobrzezany. Więc wprost o tym mówi. Bo żaden znak, Żaden gest, żaden rytuał, żaden uczynek nie daje łaski. Te wszystkie rzeczy pieczętują łaskę, która już w człowieku istnieje. Dlatego my twierdzimy, że najpierw zbawienie, a później są wydawane uczynki, które potwierdzają to zbawienie, które zaistniało zanim zostały wydane święte uczynki, bo w zasadzie powinniśmy mówić o świętych uczynkach, a nie o dobrych, a nie złych. Bo my jesteśmy przeznaczeni do świętych uczynków. Tak samo jest na przykład dziś z chrzstem. Przecież sam chrzest nie zbawia. Chrzest jest świadectwem tego, publicznym świadectwem tego, że ty zostałeś dotknięty Bożą łaską, wiarą, która zbawia. I co ciekawe, Nigdy się to nie zmieniło. Zawsze najpierw jest wiara, a potem jest znak tej wiary. Abraham w Starym Testamencie uwierzył, potem został obrzezany. W Nowym Testamencie, jak jest napisane? Człowiek wierzy, a potem przyjmuje chrzest. Upamiętaj się i przyjmij chrzest. Każde odwrócenie tej kolejności prowadzi do herezji. Tak doprowadziło Żydów do herezji, że żaden obrzezany, bo to jest ich dowód wiary, nie wejdzie do Gehenny. Tak najpierw sakrament, potem ewentualnie się kiedyś upamiętasz. I potem wpadli na pomysł w kościele rzymskokatolickim, że skoro już tak obrócili, no to pójdą dalej. I zaczęli wymyślać, że chrzest sam w sobie, sam w sobie zmazuje grzech pierworodny i daje łaskę usprawiedliwiającą. Tak dokładnie zapisują. Że chrzest zmazuje grzech pierworodny i daje łaskę usprawiedliwiającą. Do tego stopnia, że pozwalają na to, by w chwili zagrożenia życia noworodka, żeby ten noworodek w ogóle był uratowany, żeby ten grzech był zmazany, każdy może w każdy sposób ochrzcić. Nie trzeba nawet księdzom i naprawdę w to wierzą, że chrzest zmazuje grzech pierworodnych i daje łaskę usprawiedliwiającą. Tylko Paweł mówi coś zupełnie innego. Paweł mówi jasno. Najpierw jest wiara, później jest znak. No i znowu, przecież wystarczy sięgnąć do dokumentów. Sobór trydenski. Chrzest jest narzędziem usprawiedliwienia. Nie. Paweł mówi odwrotnie. Znak potwierdza łaskę, której nośnikiem jest wiara, a nie rytuał. Żydzi mówią i mówili, jesteśmy potomstwem Abrahama. Jezus do tego nawiązuje w Ewangelii Jana, do tej historii. Oni mu mówią, jesteśmy potomstwem Abrahama. I my dzisiaj mamy bardzo podobnie. Ilu dzisiaj nominalnych chrześcijan mówi tak? Ja się urodziłem w chrześcijańskiej tradycji, w chrześcijańskiej rodzinie, mama mnie posyłała do kościoła, tata sprawdzał, co było na kazaniu, więc jestem wierzący. No, jest cały problem, że Biblia jasno mówi, że Bóg nie ma wnuczków. Ma tylko swoje dzieci. No i niestety, bardzo wielu uważa, że forma wystarczy, że Bóg zadowala się jakąś formą. Chodzę do zboru, czytam Biblię. Obrzydzajcie serca wasze, a nie wasze ciało. Tak czytamy w księdze Jeremiasza. Paweł to konkluduje w czwartym rozdziale, w 11-12 wersecie, aby był ojcem wszystkich wierzących, którzy są nieobrzezani, a którym wiara została poczytana za sprawiedliwość i ojcem obrzezanych, którzy nie tylko są obrzezani, lecz także kroczą śladami wiary. Zobaczcie, on tu mówi, że Abraham jest ojcem jednej wielkiej duchowej rodziny, ale nie przez krew, tylko przez wiarę. Nie przez obrzezanie, tylko przez wiarę. On tutaj burzy granicę między nieobrzezanym a obrzezanym. Między Żydem a poganinem. On tutaj ewidentnie burzy tę granicę, o czym jest zresztą bardzo dużo w listach. I niestety bardzo łatwo jest pomylić znak i bardzo łatwo jest wpaść w takie myślenie z rzeczywistością zbawienia. Bo czy nam się to podoba, czy nie, można być ochrzczonym nawet w świadomym wieku przez zanurzenie i nie być zbawionym. można doskonale funkcjonować wokół różnych rytuałów, różnej liturgii, również u nas, podkreślam to dobitnie, to nie jest tak, że w naszym Kościele nie ma liturgii, to nie jest tak, że w naszym Kościele nie ma sakramentów, to wszystko jest, bo być powinno, ale bardzo łatwo może być tak, że ktoś ma te wszystkie rzeczy poprawnie wykonane, ale w ogóle nie zna Boga i nawet koło Boga nie stał. Można mieć w ogóle symbol, np. chustkę na głowie, ale w tej głowie nie mieć żadnych treści. To w ogóle się często zdarza. Wiele osób dzisiaj tak ma. Ich ciała są obrzezane formą religii, chrześcijańskiej tożsamości, udziałem w jakiejś kościele, ale nie mają obrzezanego serca. A tylko to obrzezane serce liczy się przed Bogiem. A kiedy je będziesz miał? Kiedy poczujesz poczucie winy przed Bogiem. Tylko i wyłącznie wtedy. Niestety wielu ludzi, nigdy nie odczuło grzechu, ciężaru grzechu przed Bogiem. Ich życie się poprawiło, bo wprowadzili pewne uczynki w życie, ale ich życie nigdy nie zostało zbawione. Paweł tu wcześniej, w II Miśle do Rzymian, nie ten jest Żydem, kto jest nim zewnętrznie i nie to jest obrzyzanie, które jest na ciele, lecz ten, który jest nim jak? Wewnętrznie. A obrzyzanie dokonuje się w sercu, w duchu, nie w literze. Więc musimy zrozumieć, że Bóg nie pyta i nigdy nie zapyta kogoś, byłeś ochrzczony, chodziłeś na nabożeństwo. Nie. On się zapyta, czy narodziłeś się na nowo. A jeśli narodziłeś się na nowo, to z całą pewnością byłeś ochrzczony i z całą pewnością chodzisz na nabożeństwo. Abraham nie został usprawiedliwiony przez obrzezanie i my też nie zostaniemy usprawiedliwieni przez żaden rytuał. Żaden. Zbawienie nigdy nie przechodzi przez uczynki, nigdy nie przechodzi przez religię, nigdy nie przechodzi przez jakiś znak. Tylko i wyłącznie przez wiarę. 13 do 22. Żydzi wierzyli, że Abraham otrzymał obietnicę ziemi Kanan i Ta obietnica według nich jest fundamentem ich tożsamości. I w zasadzie do dzisiaj się o to doczy spóru. Oni wierzą, że on otrzymał obietnicę ziemi kanan. I wokół tego funkcjonuje cały fundament tożsamości Żydów. Tylko Paweł w tym liście do Rzymian, w tym czwartym rozdziale, on mówi coś znacznie głębszego i my musimy to... Oni tego nie będą rozumieć, bo oni tego nie czytają, ale my to czytamy i powinniśmy to rozumieć. On mówi tak. Abraham miał otrzymać obietnicę, że będzie dziedzicem czego? Zajrzyjcie. Rzymian 4,13? Świata. Świata. Abraham otrzymał obietnicę, że będzie dziedzicem świata. I w ogóle tam jest ciekawe, bo tam się... Gdyby tam w ogóle zajrzeć w Grekę, to Paweł w ogóle używa specyficznego określenia, bo gdyby to dosłownie przetłumaczyć, to my musielibyśmy czytać, że Abraham otrzymuje obietnicę, że będzie dziedzicem kosmosu. Tam się pojawia słowo określające cały kosmos. To jest niesamowite. Tu Paweł rozszerza w jakiś sposób Bożą obietnicę. On poszerza zrozumienie tej Bożej obietnicy. Zobaczcie, tu nie chodzi o Palestynę. Taki niestety współczesny temat. Tu nie chodzi o Palestynę, tu nie chodzi o granice geograficzne. Chodzi o odkupienie stworzenia, chodzi o królestwo, w którym Bóg zapanuje jak przez wiarę. I on tutaj do tego odnosi. Abraham jest figurą nowego stworzenia. On tu symbolizuje człowieka, który nie żyje obietnicami ziemi, ale żyje obietnicami nieba. Nie geopolityki, tylko narodów. On tutaj buduje swoje życie nie na tym, co można zobaczyć, tylko na tym, co Bóg obiecuje i jest jeszcze absolutnie niewidzialne w historii Abrahama. Paweł kontynuuje to w 14 wersecie. Inaczej. Jeżeli człowiek mógłby sobie zasłużyć na Boże błogosławieństwo, na Boże obietnice, na Bożą przychylność przez uczynki, to wiara nie miałaby mieć sensu, a łaska przestała być łaską. I to jest niezwykle ważne, bo ten ojciec wiary to jest ten, który zaufał, zanim jeszcze cokolwiek zrobił. Od tego się to wszystko zaczyna. Tu jest napisane wprost, że żadne prawo nie daje żadnego dziedzictwa. Prawo tylko ujawnia grzech. Dlatego z wiary, aby było z łaski, aby obietnica była pewna dla całego potomstwa. I zobaczcie, to streszcza praktycznie całą Ewangelię. Zbawienie jest z wiary, aby było z łaski, aby było jakie? Pewne. Pewne. To jest streszczenie całej Ewangelii, bo gdyby to zależało od nas, od jakiegokolwiek uczynku, to byłoby jakie? Niepewne. Natomiast ono jest pewne, bo jest z wiary, i jest z łaski, tylko dlatego jest pewne. I w osiemnastym wersecie czytamy, że Abraham i wbrew nadziei uwierzył Abraham nadziei. Ciekawe zdanie. I wbrew nadziei uwierzył Abraham nadziei. Ciekawe i bardzo piękne. Wbrew nadziei, czyli wbrew czemu? No, wbrew logice, wbrew rozumowi, wbrew biologii, wbrew matematyce, wbrew temu wszystkiemu. On miał 100 lat, ten Abraham, jak to się działo, 100 lat. Sara miała 90 chyba, tak, 90 lat. Przecież to jest po ludzku niemożliwe, niemożliwe, żeby mieć 100 lat, kobita ma 90 lat, oni na herce nie mają ochoty, a co dopiero, żeby się z tego dziecko urodziło. A jednak... Czwarty, dziewiętnaście. Nie zachwiał się w wierze, choć widział, że jego ciało jest już obumarłe. Zwróćcie uwagę na to, bo to jest niezwykle ważne i to też dotyka pewnych przestrzeni współczesnych. Paweł tutaj nie mówi, że Abraham zaprzecza rzeczywistości, że zaklina rzeczywistość. To w ogóle nie ta praktyka. Niektórzy tak robią, że zaklinają rzeczywistość. On tego nie robi. Abraham nie zaklina. On nie udaje, że jest w porządku. On nie mówi, tak naprawdę patrzę na ciało dwudziestoletnie albo w współczesnym czasie. Tak naprawdę jestem zdrowy, nie jestem chory. On nie zaklina rzeczywistości. On tego nie robi. On widzi i wie, że jego ciało jest obumarłe. To jest fakt. Nie udaje, że jest wszystko w porządku. Nie udaje, że ma 20 lat. 40, powiedzmy. Nie udaje. On nie manifestuje pozytywnych myśli. Nie przyciąga energii kosmosu. Rozumiecie, do czego nawiązuję? On tego wszystkiego nie robi. On wie i słusznie wie, że po ludzku nie ma szans. Że to jest wbrew nadziei. Jednocześnie Abraham wierzy, że mimo tego braku nadziei, mimo tego, co on widzi, czemu nie zaprzecza, Bóg ma ostatnie słowo. Zawsze Bóg ma ostatnie słowo. I to też jest bardzo ważne, bo Paweł tu tłumaczy na podstawie Abrahama, że wiara nie polega na tym, że my ignorujemy oczywiste fakty. Tak robią kretyni. Nie ludzie wierzący. My nie ignorujemy oczywistych faktów. My się absolutnie nie możemy utożsamiać z ruchem pozytywnych manifestacji, przyciągania właściwych myśli, optymistycznych wersji wydarzeń wypowiadanych przez usta. Nie. To nasza wiara nie ma z tym nic wspólnego. Ja chcę o to wyraźnie powiedzieć. Nasze kościoły się od tego całkowicie odcinają, od takich praktyk. Całkowicie. Bo to są bzdury i z tego powodu ludzie potem mają problemy. Na przykład umierają, bo zamiast się leczyć i modlić o uzdrowienie, uznają, że są zdrowi, nic nie robią i dziękują za uzdrowienie, które jeszcze nie nastąpiło. Wiara nie polega na tym, że my ignorujemy fakty. Wiara polega na tym, że ja wierzę, że Bóg ma moc zmienić te fakty. Że On ma moc. powiedzieć ostatnie słowo, że on ma moc zmienić wszystkie fakty. Moja wiara i wiara Abrahama i wiara Pawła, który się na to powołuje, to nie jest naiwność. To jest zaufanie Bogu, a to są dwie różne rzeczy. Ja nie jestem człowiekiem naiwnym, jako człowiek wierzący. Jestem człowiekiem ufającym Bogu. My nie myślimy naiwnie. My ufamy Bogu. Moja wiara to nie są emocje, Tylko prawda, że Bóg ma prawo zmienić każdy fakt. To nie jest jakieś tam ślepe marzenie, bujanie w obłokach. To jest pewność wbrew wszystkiemu, co naprawdę widzę. To jest wiara. Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewam, bo Bóg złożył obietnicę, ale nie zaprzeczam faktom. Wersety 20-21. Nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocnił się w wierze, oddając chwałę Bogu i będąc pewien, że to, co Bóg obiecał, ma moc i uczynić. Zobaczcie, on nie tylko uwierzył, on oddał chwałę Bogu. To oznacza jednocześnie, że w tym wszystkim jego wiara nie była jakimś biernym czekaniem. Bo to nie chodzi teraz o to, że są pewne fakty i ja biernie czekam, aż Bóg coś zrobi. Nie zaprzeczam faktom, nie jestem człowiekiem naiwnym, ufam Bogu, jednocześnie moja wiara ma być wiarą czynną. Zobaczcie, kiedy Bóg milczy, Abraham, tu nie jest napisane, że on szemrze, że Bóg nic nie robi, tylko co on robi? Uwielbia swojego Boga. Kiedy nic się nie dzieje, Abraham nie rezygnuje. Boże, miałeś 90 lat, czas upłynął. Odwracam się. Nie. On trwa. Kiedy wszystko się spóźnia w tych historiach Abrahama, Abraham nie ucieka. On czeka. Oczywiście upadek jego omówiliśmy, ale on zawrócił z tego upadku. I to jest właśnie wiara, której Bóg szuka u człowieka. Nie jakiejś emocjonalnej euforii, nie jakiegoś chwilowego wypalenia, nie jakiegoś zaprzeczania faktom i manifestacji pozytywnym myślom, tylko głębokiego przekonania, że mój Bóg jest wierny, mój Bóg ma moc i mój Bóg dotrzyma słowa. Oczywiście tam, gdzie naprawdę złożył obietnicę. Narodziny Izaaka są najlepszym takim argumentem, to jest taki obraz tego wszystkiego, bo Biblia mówi, że to nie jest dziecko natury, tylko to jest dziecko obietnicy. W tych galacjach, o których dzisiaj wspominałem, Paweł nawiązuje, że Abraham miał dwóch synów, Ismael był dzieckiem z niewolnicy, Izaak był dzieckiem z wolnej, iż ten z niewolnicy narodził się według ciała, a Izaak narodził się przez obietnicę. Mogłem tam jakiś pojedynczy wyraz przekręcić. W każdym razie w tej historii chodzi o to, że Ismael rodzi się z inicjatywy człowieka, a Izaak rodzi się z mocy Bożej. To jest bardzo ważne oszczerzenie. Bo tylko wtedy, kiedy pozwolimy Bogu działać i będziemy w tej wierze czynni, tylko wtedy zrodzi się w nas ten Izaak. Czyli to, co Bóg i tylko Bóg może uczynić. Prawdziwa wiara kończy się tam, gdzie kończy się moja kontrola nad tym wszystkim. Kończy się moja kontrola. To nie ma być jakiś plan działania, to ma być bezustanne posłuszeństwo Bogu i niezaprzeczanie faktom. To nie ma być wieczne potwierdzanie przez Pana Boga, tak, zrobię Ci to tak, w końcu Ci to zrobię, poczekaj jeszcze chwilę, tylko to ma być trzymanie się Jego słowa mimo ciszy. Też wielu z Was na różnych spacerach duszpasterskich mówiłem, bo to jest częsty problem, ktoś przychodzi i mówi, pastorze, ja teraz nie słyszę Boga, ja mam ciszę. No i bardzo dobrze. No i bardzo dobrze. Bo prawdziwa wiara często objawia się w ciszy. Zawsze podaję ten sam przykład. Czasem jest tak, że jestem w domu i coś tam robię, pracuję, przygotowuję się do kazania, czytam jakąś książkę, uczę się na studia, cokolwiek i nie za bardzo mam czasu, czas na przykład bawić się w tym czasie z dziećmi. Ja jestem w jednym pokoju zajęty czymś tam, a moje dzieci w drugim pokoju. I nie rozmawiamy w tym czasie ze sobą, no bo one się bawią, a ja pracuję. Ale jestem. W tej ciszy jestem. One wiedzą, że ja jestem. To jest w ogóle często u nas w domu. Z powodu ilości zadań. Jak tylko gdzieś wyjadę, nic się nie zmieniło, tylko po prostu gdzieś wyjechałem. One nagle odczuwają, że mnie nie ma. My nie musieliśmy non-stop ze sobą rozmawiać. Mało tego, często jest tak, że rozmawiamy wtedy, kiedy już muszę wyjść z tego pokoju, przejść się do ich pokoju i wytłumaczyć, że tu jestem. Ale to nie jest dobry model. Dobry model jest wtedy, kiedy ja tego nie muszę robić. I z nami i z Bogiem jest bardzo często tak samo. Czasem ta cisza jest wyrazem tego, że wszystko jest w porządku. Prawdziwa wiara objawia się też w ciszy. Wcale nie musi Bóg do ciebie codziennie krzyczeć. Wystarczy ci Jego łaska. Wystarczy ci Jego słowo. Wystarczy ci spokojne i cierpliwe funkcjonowanie. Czasem jest tak, że kiedy Bóg już krzyczy do ciebie, to wcale nie jest dobrze. Trzymanie się Jego słowa, zwłaszcza w tym okresie ciszy, niekoniecznie próba zrozumienia wszystkiego, ale decyzja, że ufam mojemu Bogu, robię to, co rozumiem, trzymam się Jego słowa, nawet w tej ciszy, w tym spokoju, w tym, wydawałoby się, nic nie dzieje, Ufam mojemu Bogu." I Paweł kończy ten fragment takimi słowami. Nie tylko o nim napisano, że zostało mu to poczytane, lecz i o nas, którym ma być to poczytane, jeśli wierzymy w Tego, który wzbudził Jezusa, Pana naszego, z martwych. Abraham wierzy w Boga, który ożywia umarłych i z niczego stwarza coś. Siedemnasty werset. To jest istota chrześcijaństwa. Nie wiara w siebie, nie pozytywne myślenie, nie samo reforma, tylko ufam mojemu Bogu. Czemu? Bo On wskrzesza z martwych i rodzi życie z niemożliwego. No i teraz zobaczcie jeszcze raz. Abraham spogląda na swoje ciało. Martwe, opumarłe. Nałono sary. Tak ładnie powiem. Niezdolne do życia. Jeszcze ładniej powiedziałem. Ale on patrzy w niebo, w tej ciszy, w tym wszystkim, na Boga, który mu powiedział, będziesz ojcem wielu narodów. I wbrew nadziei uwierzył nadziei. Teraz rozumiemy ten werset? I wbrew nadziei uwierzył nadziei. Rzymian, 23-25. A nie napisano tego tylko ze względu na niego samego, że mu to zostało poczytane, lecz ze względu na nas, którym ma być poczytane, jeśli wierzymy w tego, który wzbudził Jezusa, Pana naszego z martwych, który został wydany za grzechy nasze i wskrzeszony dla usprawiedliwienia naszego. Paweł kończy ten rozdział w sposób niezwykle osobisty. On mówi tak, to co się wydarzyło z Abrahamem, to nie jest tylko jakaś tam historia, to jest wzór, który się pojawia w każdym pokoleniu, w każdym sercu, który wierzy. I on mówi tak, tak jak Abraham uwierzył Bogu, tak i ty i ja mamy uwierzyć temu, który wskrzesza umarłych. On tu nawiązuje do tego, że w centrum mojej i twojej wiary, już tej wiary chrześcijańskiej, nie stoi już obietnica potomka, ale stoi obietnica zmartwychwstałego. On tu ten akcent przenosi na Nowy Testament. Pokazuje tutaj, że cała historia zbawienia jest jedną wielką opowieścią w każdym pokoleniu o Bogu, który wskrzesza życie z umarłych. Od początku to jest w Biblii. Zobaczcie, to są słowa jak... jak Ewangelia w jednym zdaniu. Został wydany. Nie przez przypadek, nie przez ludzi. Jak? Izajasz tu mówi. Pan Jego dotknął karą za winę nas wszystkich. To nie jakiś tam chaos historii, jakieś coś nie udało się w tym Bożym planie, tylko to jest konkretny plan zbawienia człowieka. Chrystus zajmuje nasze miejsce. Umiera nie tylko za grzech świata, ale umiera za moje grzechy, żebyśmy to złapali. Pan Jezus nie umarł tylko za grzech świata. On umarł za konkretne imiona, za konkretne poczucie winy, za konkretną historię, moją historię, twoją historię. Paweł tu zakańcza, że zmartwychwstanie ma te ogromne znaczenie. Zmartwychwstanie nie jest jakimś tam dodatkiem do tej historii, do tej Ewangelii. To jest potwierdzenie. Potwierdzenie tego wszystkiego, co się stało. Skrzeszone dla usprawiedliwienia naszego. Tak Paweł zakańcza całą tą historię. Że Jezus nie tylko pokonał śmierć, Tu pokazuje, że zabiera nas do tych nowych, nowego życia, do tej obietnicy wiary, do tej nadziei, wbrew nadziei. My nie tylko umieramy z Chrystusem, my zostajemy z Nim wskrzeszeni. Nie żyjemy w ciele ukrzyżowanego Zbawiciela. I tutaj też chcę wyjaśnić. Dlatego w naszej symbolice, protestanckiej symbolice, krzyż jest pusty. Nie dlatego, że my nie rozumiemy cierpienia Chrystusa. Rozumiemy je bardzo dobrze. tylko wierzymy, że my jesteśmy wskrzeszeni do życia. W naszych kaplicach Chrystus zszedł już z krzyża, bo zmartwychwstał. To jest wytłumaczenie, dlaczego my mamy puste te krzyże. My nie wierzymy tylko w ukrzyżowanego Zbawiciela. My wierzymy w żyjącego Pana, żyjącego, który siedzi po prawicy Ojca. Nie tylko o nim napisano, lecz i o nas, tak tu Paweł pisze. Abraham wierzy, że Bóg może dać życie z martwego łona Sary, a my możemy na podstawie tego być pewnym i wierzyć, że Bóg dał życie umarłemu synowi i może dać życie mnie. który kiedyś był martwy. Zobaczcie, ta historia zbawienia jest cały czas taka sama w każdym pokoleniu. To jest zawsze ta sama wiara, ta sama obietnica, ten sam wymiar obietnicy, że z martwego żywe. Abraham czekał na to dziecko z martwego ciała, my czekamy na nowe narodzenie. Abraham wierzy w przyszłość, mimo tego, co widzi, my wierzymy w wieczność, mimo tego, co w tej chwili widzimy. Bo spotkaliśmy się z tym samym Bogiem, z którym spotyka się Abraham. Uwierzyliśmy Mu w ten sam sposób, w który wierzy Abraham, no albo nie. Bóg nigdy nie zmienił swoich zasad i Paweł tu do tego się wyraźnie odnosi. I końcówka. Został wydany za grzechy nasze i wskrzeszony dla usprawiedliwienia naszego. Paweł tu wprost pisze, to nie jest jakaś tam teologia, to jest wezwanie. Wezwanie dla czyczelników listu do Rzemian i wezwanie dla nas dzisiaj. Czy my wierzymy w ten sposób, o którym jest cały ten czwarty rozdział, w tego, który został wydany za nas? Czy my wierzymy w tego, który został wskrzeszony, żebyśmy mogli żyć nowym życiem? Abraham uwierzył i stał się ojcem wielu. Teraz my możemy uwierzyć i stać się dzieckiem tego samego Boga, któremu Abraham poświęcił swoje życie. Ewangelia według Pawła to nie jest tylko historia Abrahama. On dokończy historią mojego usprawiedliwienia, twojego usprawiedliwienia. On tutaj klamrę robi. Panie nasz i Boże, Chcemy Ci podziękować za tą historię, za to piękne świadectwo, za Abrahama. Człowieka, który uwierzył, zanim zobaczył. Panie, chcemy Ci podziękować za Dawida, za jego historię, za Twoją historię w nim. Człowieka, który upadł, ale wrócił, zanim było za późno. Boże, ja Ci chcę podziękować, że historia tych dwóch bohaterów wiary nie jest tylko historycznym zapisem, ale jest echem dla naszego życia. dla naszych walk, dla naszych upadków i jest taką naszą nadzieją. Boże, ja Ci dziękuję za Twoje Słowo, które krzyczy do nas nie przez uczynki, nie przez religię, nie przez sakramenty, nie przez prawo, ale wyłącznie przez wiarę, tylko wiara. Dziękujemy Ci, Panie, że ta sama łaska, która usprawiedliwiła Abrahama, Ta sama łaska, która oczyściła Dawida, dzisiaj jest dostępna dla każdego z nas, dzięki ofierze Jezusa Chrystusa, potwierdzona przez Jego zmartwychwstanie. Panie, proszę Cię, chcemy wierzyć jak Abraham. nie tylko wierzyć w Ciebie, ale przede wszystkim wierzyć Tobie. Nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, kiedy nasze życie wydaje się martwe, kiedy wszystko wokół mówi, to jest niemożliwe, kiedy wszystko wskazuje na to, że to jest po prostu niemożliwe, Ty jesteś Bogiem, który ożywia umarłych i stwarza z niczego. Boże, daj nam taką wiarę, która czeka, która ufa, która poddaje się, która nie potrzebuje dowodów i kolejnych dowodów, by wiedzieć, że Ty, Panie, jesteś wierny. Daj nam, Boże, takie serce, które nie boi się złożyć w ofierze wszystkiego, co kocha. Tak jak Abraham, który złożył Izaaka, bo wie, że Ty możesz wskrzesić nawet to, co utracone. Boże, proszę Cię, naucz nas takiego stylu pokuty Dawida, skruchy, która nie ucieka przed prawdą, ale pada na kolana i mówi, zgrzeszyłem. Zgrzeszyłem przeciwko Bogu. Naucz nas, Panie, przyjmować takie napomnienia, które ratują. Zamiast unikać takich sytuacji, naucz nas, Panie, też właściwie napominać. Napominać w sposób, który przyprowadza do Boga, a nie odcina do Niego drogę. Boże, chcemy dzisiaj stanąć jak Abraham, usprawiedliwieni przez wiarę. Chcemy stanąć jak Dawid, z takim przebaczeniem dzięki łasce. I chcemy żyć jak nowonarodzone dzieci, odkupieni przez krew Jezusa Chrystusa. Panie, chcę Ci podziękować za to, że wydałeś swojego syna za nasze grzechy. Chcę Ci podziękować za to, że on został wskrzeszony dla naszego usprawiedliwienia. Że na krzyżu zabrzmiały te piękne słowa tete lesai. Wykonało się, że dług został spłacony raz na zawsze, a droga do Ojca jest otwarta. Panie, jeśli ktoś dzisiaj słucha tych słów, Boże, jeśli ktoś słucha tych słów, i to sprawia, że Jego serce bije szybciej, że coś się w Nim budzi, że odczuwa taką tęsknotę za Tobą, to proszę się, Duchu Święty, nie daj Mu żyć. Zrób tak, żeby On nie uciekł, żeby musiał odpowiedzieć, żeby odpowiedział, Boże, wierzę Ci. Wierzę, że Jezus umarł za mnie. Wierzę, że zmartwychwstał dla mojego usprawiedliwienia i chcę być Twój. Błagam Cię, Panie, naródź mnie na nowo. Boże, odnów naszą wiarę, my tego nieustannie potrzebujemy, zwłaszcza ci, którzy już dłużej z Tobą chodzą. Spraw, Panie, byśmy nie byli tylko religijnymi słuchaczami, ale żebyśmy byli ludźmi codziennie przemienianymi przez Ewangelię, dzień w dzień. Ludźmi, którzy wiecznie pamiętają, że rozpaczliwie potrzebują Chrystusa, tak samo jak inni. Niech Twoje imię, Panie, będzie uwielbione w naszym życiu. Niech nasze życie, Panie, będzie świadectwem Twojej łaski, którą nam okazałeś. Kochamy Cię, Boże. W imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.


Autor kazania
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
Pastor, nauczyciel Słowa Bożego i duszpasterz, który od wielu lat służy Kościołowi, prowadząc ludzi do głębszej relacji z Jezusem Chrystusem.
Poznaj autora