Sukces bez wysiłku nie istnieje
Widzimy medal, nie widzimy treningów. O czerwonych paskach moich dzieci i o tym, dlaczego wszystko, co wartościowe, rodzi się z wiernej pracy.
Dzisiaj moje dzieci rozpoczęły wakacje.
Rok szkolny zakończyły z wyróżnieniem. Są czerwone paski, są dyplomy.
Jest radość i duma rodziców.
Chociaż bardzo cieszę się z ich wyników, to muszę przyznać, że nie paski cieszą mnie najbardziej.
Najbardziej cieszy mnie droga, która do nich prowadziła, bo wiem, ile było poranków, kiedy nie chciało się wstawać, ile było sprawdzianów, do których trzeba było się przygotować, ile było pracy w domu, ile było chwil, kiedy łatwiej byłoby odłożyć książki i powiedzieć: „zrobię to jutro".
Kultura sukcesu bez wysiłku
Żyjemy w czasach, które bardzo często obiecują sukces bez wysiłku.
Media społecznościowe pokazują efekt końcowy, ale prawie nigdy nie pokazują tysięcy godzin pracy, które doprowadziły człowieka do tego miejsca.
Widzimy medal - nie widzimy treningów.
Widzimy dyplom - nie widzimy miesięcy nauki.
Widzimy dobrze prosperującą firmę - nie widzimy lat ryzyka, porażek i nieprzespanych nocy.
Mam czasami wrażenie, że współczesna kultura zaczyna bać się słowa „wysiłek", a przecież niemal wszystko, co naprawdę wartościowe, rodzi się właśnie z cierpliwej, systematycznej pracy.
Dotyczy to szkoły, dotyczy to małżeństwa, dotyczy to wychowywania dzieci, dotyczy to prowadzenia firmy, dotyczy to służby w Kościele i dotyczy również życia duchowego.
Wiara też dojrzewa przez pracę
Nie znam ani jednego dojrzałego chrześcijanina, który dojrzał przez przypadek.
Za każdą dojrzałą wiarą stoją lata modlitwy, lata czytania Pisma Świętego, lata walki z własnym grzechem, lata upadków i kolejnych powstań, lata podejmowania dobrych decyzji również wtedy, gdy nikt ich nie widział.
Jako pastor często spotykam ludzi zachwyconych wielkimi kaznodziejami, nauczycielami czy misjonarzami. Rzadziej zastanawiamy się nad tym, ile kosztowało ich dojście do miejsca, w którym dzisiaj są. Ilu wyrzeczeń wymagało przygotowanie jednego kazania, ile godzin spędzili nad Biblią, ile razy musieli zaczynać od nowa.
To samo dotyczy każdego z nas.
Nie wierzę w łatwe sukcesy.
Wierzę natomiast w błogosławieństwo, które Bóg daje ludziom wiernym.
Biblia nie zachęca do lenistwa.
Wręcz przeciwnie - Uczy pracowitości, wytrwałości i odpowiedzialności. Jednocześnie przypomina, że nawet najcięższa praca nie zastąpi Bożego błogosławieństwa.
To niezwykła równowaga.
- Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie.
- Ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga.
Czego naprawdę się uczą
Dlatego cieszę się z sukcesów moich dzieci. Nie dlatego, że czerwony pasek definiuje ich wartość. Nie definiuje.
Ich wartość nie zależy od ocen, ale od tego, że są kochanymi dziećmi Boga i naszymi dziećmi.
Cieszę się dlatego, że uczą się czegoś znacznie ważniejszego niż matematyka, język polski czy historia.
Uczą się, że warto być systematycznym, że warto kończyć to, co się zaczęło, że warto podejmować wysiłek, nawet jeśli efekty nie przychodzą od razu.
Mam nadzieję, że ta lekcja zostanie z nimi na całe życie, bo świat będzie potrzebował ludzi zdolnych do ciężkiej pracy bardziej niż ludzi szukających drogi na skróty.
A teraz…
Teraz niech będą wakacje.
Niech będzie odpoczynek, niech będzie czas z rodziną, niech będzie śmiech, podróże i wspomnienia.
Bóg, który uczy nas pracować, uczy nas również odpoczywać i jedno i drugie jest Jego darem.

Autor:
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas
„Niech dobry Bóg błogosławi Ci obficie, byś był błogosławieństwem dla drugiego człowieka."