Doktryna jest dla człowieka, a nie człowiek dla doktryny
Czasem możemy mieć w głowie całą teologię świata i wciąż minąć się z człowiekiem stojącym tuż przed nami. Bywa tak, że znamy definicje, potrafimy cytować rozdziały i wersety, a jednak gdy patrzymy w oczy drugiej osoby, nagle coś w nas sztywnieje.
Jakby wiedza, która miała dawać życie, zaczęła nas od siebie oddzielać.
Jezus powiedział do faryzeuszy: „Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej”. Zwróć uwagę na oba elementy. Błądzimy, gdy nie znamy Pism, ale błądzimy też, gdy nie znamy mocy Bożej.
Możesz znać słowa, a nie znać serca Boga. Możesz znać doktrynę, a nie znać człowieka. Możesz mieć rację na papierze i jednocześnie zgubić człowieka, dla którego ta prawda miała być ratunkiem.
Doktryna jest potrzebna. Jest jak szkielet, który trzyma ciało w całości, jednak jeśli zaczynamy traktować ją jak cel sam w sobie, to staje się zimna i krucha. Prawda została nam dana, żeby prowadzić ludzi do Boga, a nie po to, żeby ludzie zginali kark przed naszą wiedzą. Doktryna jest dla człowieka, a nie człowiek dla doktryny. Bóg nie dał nam teologii, żebyśmy mieli narzędzie do wygrywania sporów, tylko drogowskaz, który ma pomóc komuś znaleźć powrót do domu.
Kiedy patrzysz na człowieka, który cierpi, upadł, zbłądził albo po prostu już nie ma siły, wtedy sama definicja łaski nie wystarczy. Musisz tę łaskę podać mu w dłoniach. Musisz pozwolić, żeby moc Boża zaczęła działać przez twoje współczucie, pokorę i posłuszeństwo.
To nie jest rezygnacja z prawdy. To powrót do tego, jak Jezus traktował ludzi. On wiedział wszystko, rozumiał wszystko, a jednak nigdy nie zaczął od zimnej doktryny. Zaczynał od człowieka. I dopiero tam, gdzie serce było otwarte, otwierał też Pismo.
Może dziś Bóg przypomina ci, że prawda musi być niesiona w miłości, że człowiek, który stoi przed tobą, jest ważniejszy niż twoje wygrane argumenty, że największa moc doktryny objawia się wtedy, gdy prowadzi do przemienionego życia, a nie do podniesionej brwi.
Niech Duch Święty da nam miękkie serca i moc, która naprawdę podnosi ludzi. Tylko wtedy prawda zaczyna błyszczeć najjaśniej.
Wspaniałości z Nieba
Niech dobry Bóg błogosławi Ci obficie byś był błogosławieństwem dla drugiego człowieka.
Autor:
Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas