Dlaczego od 2007 roku codziennie czytam Biblię

    Dlaczego od 2007 roku codziennie czytam Biblię

    29.06.2026Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas3 min czytania

    Nie zawsze z zachwytem, czasem z czystej dyscypliny. Ale po tylu latach wiem: to była jedna z najlepszych decyzji mojego życia.

    Od 2007 roku codziennie czytam Pismo Święte.

    Nie piszę tego po to, by się czymkolwiek chwalić. Piszę dlatego, że kiedy patrzę wstecz na te wszystkie lata, jestem przekonany, że była to jedna z najlepszych decyzji mojego życia.

    Przynajmniej raz w roku czytam całą Biblię. Czasami udaje się przeczytać ją dwa razy. Przez te lata przeszedłem przez wiele różnych przekładów. Lubię porównywać tłumaczenia, sprawdzać różnice językowe, przyglądać się temu, jak poszczególni tłumacze oddawali tekst oryginalny. W nauczaniu korzystam jednak wyłącznie z Biblii Warszawskiej, ponieważ to właśnie na niej zbudowana jest moja służba kaznodziejska. Kiedy natomiast rozmawiam z ludźmi spoza środowiska ewangelicznego, bardzo często sięgam po Biblię Tysiąclecia, ponieważ dla wielu Polaków jest ona najbardziej naturalnym i znanym przekładem.

    Po co czytać codziennie?

    Przez te wszystkie lata wielokrotnie słyszałem pytanie: po co czytać Biblię codziennie?

    Odpowiedź jest dla mnie dzisiaj prostsza niż kiedykolwiek wcześniej.

    Ponieważ każdego dnia potrzebuję Boga.

    Nie tylko w niedzielę, tylko podczas nabożeństwa środowego, nie tylko wtedy, gdy głoszę kazanie.

    Każdego dnia.

    Czasami ludzie wyobrażają sobie, że wieloletnie czytanie Biblii oznacza nieustanne zachwyty, niezwykłe objawienia i duchowe uniesienia. Oczywiście bywają takie momenty.

    Są fragmenty, które po raz kolejny wywołują zachwyt. Są wersety, które trafiają dokładnie tam, gdzie powinny. Są dni, kiedy człowiek niemal fizycznie czuje, że Bóg mówi do niego przez swoje Słowo.

    Nie zawsze z zachwytem

    Jednak prawda jest taka, że były okresy, kiedy czytałem Biblię z wielką radością, ale były również okresy, kiedy czytałem ją wyłącznie dlatego, że wiedziałem, że muszę.

    Były momenty, kiedy otwierałem Pismo Święte nie dlatego, że miałem na to ochotę, ale dlatego, że wiedziałem, iż jeśli tego nie zrobię, moje problemy zaczną mnie pożerać od środka.

    Były dni zmęczenia, były dni bólu, były dni rozczarowania, były dni, kiedy bardziej przypominało to dyscyplinę niż emocjonalne przeżycie.

    I właśnie wtedy nauczyłem się czegoś bardzo ważnego.

    Słowo Boże nie działa wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy podekscytowani, działa również wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni.

    Nie działa wyłącznie wtedy, gdy wszystko rozumiemy, działa również wtedy, gdy przechodzimy przez ciemną dolinę.

    Psalmista napisał, że Słowo Boże jest lampą dla naszych nóg i światłością dla naszej ścieżki. Zauważmy, że lampa nie oświetla całej drogi aż po horyzont. Pokazuje kolejny krok - tylko tyle i aż tyle i mam wrażenie, że właśnie tak działa Biblia.

    Nie zawsze odpowiada na wszystkie pytania, nie zawsze rozwiązuje wszystkie problemy, nie zawsze pokazuje cały plan Boga, ale zawsze pomaga postawić kolejny krok. Potem następny i jeszcze jeden.

    Co zmieniło się we mnie

    Po tych latach widzę też coś jeszcze. Codzienne czytanie Biblii nie tylko zmienia sposób myślenia o Bogu, ale również zmienia sposób myślenia o samym sobie, zmienia sposób patrzenia na ludzi, zmienia sposób przeżywania cierpienia, zmienia sposób rozumienia sukcesu, zmienia sposób podejmowania decyzji.

    Przez lata przeczytałem setki książek.

    Studiuję psychologię. Uwielbiam historię Kościoła, filozofię i teologię.

    Jestem wdzięczny za tę wiedzę, ale żadna książka nie miała na moje życie takiego wpływu jak Biblia.

    Bo nie jest zwykłą książką. Jest miejscem spotkania z Bogiem. Coraz bardziej dochodzę do przekonania, że największe zmiany w życiu chrześcijanina bardzo rzadko przychodzą przez jednorazowe wydarzenia. Znacznie częściej przychodzą przez tysiące małych decyzji podejmowanych każdego dnia. Przez kolejne otwarcie Biblii, przez kolejną modlitwę, przez kolejny dzień wierności - zwłaszcza, gdy te rzeczy są zapieraniem się samego siebie podczas niektórych okoliczności.

    Właśnie dlatego dzisiaj i jutro rano znowu otworzę Pismo Święte.

    Nie dlatego, że jestem pastorem, nie dlatego, że muszę przygotować kazanie, ale dlatego, że nadal potrzebuję Chrystusa tak samo jak wtedy, gdy otwierałem Biblię po raz pierwszy.

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Autor

    Pastor Bartłomiej Szymon Kurylas

    Nauczyciel Słowa Bożego · założyciel Wspaniałości z Nieba

    „Niech dobry Bóg błogosławi Ci obficie, byś był błogosławieństwem dla drugiego człowieka."